Dodaj do ulubionych

praca a dziecko

23.02.12, 22:08
Jak sobie radzicie z pracą. Pracuje od 9 do 17.30, gdy wracam jest 18.20, zanim się przebiorę i cos zjem jest prawie 19.00.
A gdzie się z dzieckiem pobawić, kiedy odrobić z nim lekcje? Dobrze, ze chociaz mąż ma taka pracę, ze zawozi i odbier,a i odrabia lekcje, bo nie pracuje na etacie.
Załamuje mnie to.

Czy sa firmy, które maja ruchomy czas pracy? W mojej pracy o każde wcześniejsze wyjscie (oczywiście zrównoważone odpowiednim przyjściem wczesniej) muszę się dopraszać.

Jak tu wychować dzieci i mieć ich na oku, gdy trzeba samemu o wszystko zadbać, a przy takich godzinach pracy jest to niemożliwe?

To jest moja druga praca- w pierwszej nie było mnie w domu, bo siedziałam po godzinach i to w tej firmie było normą, a druga ma powalone godziny pracy.

Mam przez to strasznego doła.
Obserwuj wątek
    • famaja [...] 23.02.12, 23:18
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • dorrit dziecko a praca 24.02.12, 13:32
        Ja tez wspolczuje sobie, bo mam podobnie. Z tym, ze i maz przychodzi jak ja, albo pozniej...
        Z reguly nie jem po przyjsciu do domu, bo i tak musze zrobic gotowana kolacje dla wszystkich, wyrabiajac sie najwczesniej na 19,30, czesto kolo 20 albo i pozniej. Zle mi z tym, ale wyjscia nie widze.
        Probuje wykorzystywac maksymalnie, to co nam z wieczora zostaje.
        • nena22 Re: dziecko a praca 24.02.12, 13:45
          Właśnie byłam tydzień na zwolnieniu bo woziłam dziecko kawał na inhalacje i odkryłam, że udało mi się sprawdzić lekcje, poczytać, zrobić sok ze świeżych owoców i pogadać z dzieckiem a i tak było to pomiędzy dowożeniem na inhalacje, szkołą i zajęciami dodatkowymi więc generalnie się nie nudziłam ale czuję, że byłam z dzieckiem. A przy tak późnych powrotach do domu udaje mi sie połozyć dziecko najwcześniej o 22.00. Więc generalnie słabo ale pocieszę Cię, że może być gorzej jak nie ma drugiej osoby, która choć czasem zrobi cokolwiek.
    • mamusia1999 Re: praca a dziecko 24.02.12, 16:26
      nie radze sobie crying
      nie mamy w promieniu 100km nikogo bliskiego, kto by sie zajal dziecmi po szkole (Mlodszy ma lekcje do 12.30, a standardowy czas pracy w moim zawodzie to 8-18.00 i dluzej, z obowiazkowa przerwa na obiad) dogladnal, dordazil, pomogl, prztytulil, zawiozl etc. pracy na 1/2 etatu nie znalazlam. wiec utrzymanie rodziny spoczywa na mezu. na szczescie finansowo jest OK. wiec schowalam dume i dyplom do kieszeni i matkuje na pelny etat.
      • grocholica Re: praca a dziecko 27.02.12, 12:41
        no ja pracuję 8-16; tak, że jak zawiozę dzieci na 7.30 do szkoły/przedszkola tuż obok to widzę je o 17-tej. Też mało czasu zostaje, ale jednak córka najczęściej czeka na mnie z odrabianiem lekcji.

        U mnie mąż ma pracę w innych godzinach, babcia jest w domu, ale i tak mi ciężko, że ja mam dla nich mało czasu...
    • beverly1985 Re: praca a dziecko 25.02.12, 19:17
      Istnieją firmy z ruchomym czasem pracy- ja 2 dni w tygodniu pracuję w innych godzinach niz reszta, a 1 dzień z domu. Praktycznie nie biorę zwolnień tylko "pracę z domu".
    • birmanek Re: praca a dziecko 27.02.12, 13:02
      właśnie zajrzałam na forum z ym samym problemem. zjeżdżam do domu po 17-tej najwcześniej. Moim głównym problemem jest to, że nie mogę tego czasu który pozostał dobrze podzielić między dwoje. starsza potrzebuje pomocy przy lekcjach. młodszy nie pozwala mi się na tym skupić bo też się domaga zabawy z nim. w efekcie jestem sfrustrowana, że ani jedno ani drugie nie jest usatysfakcjonowane, starsza niedopilnowana z lekcjami etc. mąż w tygodniu jest w większości poza domem (średnio 3 dni wyjazd do innego miasta), dzidków w pobliżu brak. no i naprawdę źle mi z tym. Nie widzę wyjścia z tego kołowrotka. nie zostawię pracy, zresztą wpraktyce i tak pracuję 7 godzin, ale dojazd zabiera też do 2 godz. dziennie. echsad
    • joa66 Re: praca a dziecko 27.02.12, 13:03
      Mnie udało się zrezygnować z obowiązkowej przerwy na lunch, dzięki czemu mogę być w domu około 16.30. Nie było łatwo, prośbę uzasadniłam m.in. tym, że będę musiała zatrudnić opiekunkę do odbierania dziecka z przedszkola, a potem szkoły - ówczesna szefowa doszukała się jakiś wewnętrznych przepisów firmy sprzed stu lat, które sugerowały, że mogłabym ich oskarżyć o dyskryminację, gdyby mi odmówili. (btw sama tych zapisów nie znałam).

      Poza tym dziecko miałam w szkole społecznej , zadawano tam stosunkowo mało prac domowych i były one zwykle odrabiane na świetlicy.

      W sumie, źle nie było a i tak nie pogardziłabym dodatkową wolną godziną.
      • joa66 Re:P.S. 27.02.12, 13:05
        Kiedy odbierałam dziecko z przedszkola między 16.20 a 16.30 (przedszkole czynne było do 17.00) było ono jednym z ostatnich odbieranych dzieci. Zastanawiało mnie to jak inni rodzice to robią.
        • wuwujama Re:P.S. 27.02.12, 16:03
          joa66 napisała:

          > Kiedy odbierałam dziecko z przedszkola między 16.20 a 16.30 (przedszkole czynne
          > było do 17.00) było ono jednym z ostatnich odbieranych dzieci. Zastanawiało mn
          > ie to jak inni rodzice to robią.

          Jak ja odbieralam corke, lata 2006-2009, przedszkole prywatne czynne do 17, o 16.30 to byla jedna z szybciej zabieranych dzieci. Co nie zmienia faktu, ze ludzie pracuja w roznych godzinach zazebiajacych sie albo na rozne zmiany np tata na nocki, mama zostawia w przedszkolu o 7.30 a tata odbiera jak sie wyspi np o 14. Wiele osob pracuje od 7 do 15.
          Niektore przedszkolaki odbiera starsze rodzenstwo, dziadkowie, niania mlodszego rodzenstwa.
    • wuwujama Re: praca a dziecko 27.02.12, 15:56
      Ciesz sie, ze uzupelniacie sie z mezem w kwestii dowozenia i odbierania, odrabiania lekcji. Wiele malzenstw pracuje w tych samych godzinach np 8-16 czy 9-17 na etatach a czasami musza jeszcze zostawac po godzinach i tez jakos sobie radza. Ja sie tak pocieszam, chociaz sama nie mam idealnej sytuacji. Moja corka chodzi do szkoly na zmiany, jeden tydzien przed poludniem, drugi po poludniu. Specjalnie z tego powodu zmienilam prace, wczesniej 8-16, teraz jeden tydzien 6-14, drugi 14-22, mi jest ciezko, bo godziny nieludzkie, gdzie indziej zarobilam bym wiecej, bardziej sie rozwijala, ale czego nie robi sie dla dziecka, ona jest zadowolona, ze nie musi przesiadywac dlugo w swietlicy. Maz pracuje w godz 9-17, ale co drugi tydzien (kiedy ja mam druga zmiane w pracy a corka w szkole) zaczyna troche szybciej, zeby szybciej wychodzic i zdazyc odebrac corke ze swietlicy, ktora jest czynna tylko do 17 albo zaraz po lekcjach (jednego dnia konczy o 17.20). Od marca maz bedzie pracowal gdzie indziej, w tych samych godzinach ale nie bedzie mogl ich sobie przesuwac co drugi tydzien, bedzie dluzej dojezdzal i corka bedzie musiala po lekcjach sama wracac do domu i czekac pol godz-godz na powrot taty ok 18, na szczescie zaraz skonczy 9 lat wiec nie jest juz takim maluchem.
    • gaskama polecam studenta do dziecka 27.02.12, 16:15
      Jeśli pracuje i mama i tata, to zakładam, że pieniądze na studenta/studentkę się znajdą. Ja akurat pracuję od 8-16,30. Syna odbiera student o 14.00. Odwozi do domu, razem się bawią albo gotują obiad albo odrabiają lekcje. Ja wpadam do domu o 17.00 i jestem już cała dla dziecka.
      • azoorek Re: polecam studenta do dziecka 27.02.12, 21:40
        Taka osobę trudno znaleźć- przerabiałam kilka opiekunek i niech to diabli wezmą. Nie warte pieniędzy, które za nich sie płaci. Nie wiem czy to ja miałam takie "szczęście", ale za każdym raze cos było nie tak i to były powazne sprawy. Teraz bałabym sie zostawić dziecko z obcą osobą.
        • gaskama Re: polecam studenta do dziecka 28.02.12, 09:21
          Poszukaj studentki albo studenta. Są chętniejsi do pracy, zabawniejsi dla dziecka. Ja miałam nianię przez 9 lat. Też byłam zadowolona. Teraz syn starszy i potrzebuję głównie kogoś do odbierania.
          Dla mnie problemem są choroby syna. Raczej często choruje. Wprawdzie antybiotyk brał ostanio chyba w 2009 roku, ale często jest przeziębiony. I wtedy mam problem. Raczej nie mogę brać zwolnień na dziecko. Pracuję w małej firmie. Nie mam zastępcy.
    • kocianna Re: praca a dziecko 28.02.12, 07:42
      Poprosiłam o indywidualne godziny pracy, więc przychodzę na 8.30 i kończę o 16.30. Szkoła jest blisko pracy, po drodze do domu gadamy albo uczymy się tabliczki mnożenia, wierszy czy modlitw z religii (komunia). Lekcje odrabia na świetlicy, w domu tylko lekcje z polskiej szkoły i ze szkoły muzycznej, w sumie 30-45 minut. Sprzątamy, gotujemy etc. razem, na brak kontaktu nie narzekam.
    • bazylea1 Re: praca a dziecko 28.02.12, 09:12
      azoorek napisała:

      > Jak sobie radzicie z pracą. Pracuje od 9 do 17.30, gdy wracam jest 18.20, zanim
      > się przebiorę i cos zjem jest prawie 19.00.
      > A gdzie się z dzieckiem pobawić, kiedy odrobić z nim lekcje? Dobrze, ze chociaz
      > mąż ma taka pracę, ze zawozi i odbier,a i odrabia lekcje, bo nie pracuje na et
      > acie.
      u mnie podobnie (z mężem). a ja mam ruchome godziny, mogę pracować 7-15 do 9-17. dzięki temu się jakoś wyrabiamy ale wolałabym krótszy czas pracy.
    • zoskaonly Re: praca a dziecko 28.02.12, 10:14
      Ja pracuję na niepełny etat. Kończę o 15, dzięki temu mogę odebrać młodsze dziecko z przedszkola o 15.30, a zaraz potem starszego ze szkoły. Często starszego odbiera znajomy tata i przywozi do domu. Czeka na nas ok. 2h sam w domu. Woli to niż przepełnioną świetlicę, której nie lubi.
      Mąż pracuje na zmiany, raz 6-14, raz 14-22. Ma to ten plus, że co drugi tydzień może zaprowadzać do przedszkola i zawozić do szkoły, a co drugi odbierać.
      Nie wyobrażam sobie pracy do 17.30, a tak u mnie w firmie się pracuje. Dlatego poprosiłam o zmniejszenie etatu jakiś czas temu. I póki dzieci nie podrosną mam zamiar ten niepełny etat ciągnąć.
      • joanna_poz Re: praca a dziecko 28.02.12, 11:58
        Dlatego
        > poprosiłam o zmniejszenie etatu jakiś czas temu. I póki dzieci nie podrosną mam
        > zamiar ten niepełny etat ciągnąć.

        ja tak samo.
        pracuję na 7/8 etatu - od 8:30 do 15:30 - a i tak w szkole jestem po syna po 16, do domu docieramy 16:30 - 16:45.
        • asiakh Re: praca a dziecko 28.02.12, 14:39
          I pomyślcie, że tak do 67 roku życia...wink
          • bazylea1 Re: praca a dziecko 28.02.12, 14:43
            e, jak będę miała 67 lat to dzieci same się odprowadzą na zajęcia dodatkowe smile
            • zuzanka79 Re: praca a dziecko 28.02.12, 19:21
              jak ja będę miała 67 lat to już mogę zapominać ile dzieci mam w ogóle tongue_out

              A w temacie, ja akurat pracuję od 8 do 16 i pracę mam taką że zostawanie po 16 graniczy z cudem więc chcąc nie chcąc najpóźniej o 16:30 jestem w domu.
    • joxanna Re: praca a dziecko 28.02.12, 21:16
      Nie wierzę własnym oczom - wątek ma 5 dni i masz 20+ życzliwych wpisów i nikt do tej pory nie napisał, że jesteś złą matką i że jak Cię nie stać na nie-pracowanie to dzieci się nie rodzismile.

      BTW - ja właśnie wracam do pracy i nie udało mi się zmniejszyć wymiaru pracy (mimo, że najmłodsze ma dopiero 1,5 roku), ale udało mi się przesunąć podstawowe godziny pracy z 9-17 na 8-16. Trochę mnie to ratuje, zawsze to godzinę wcześniej w domu. Ale tak średnio co 2 tygodnie nie ma mnie przez 2 wieczory. Mam nianię, która ogarnia maluszka, przedszkole i szkołę i na wszelki wypadek babcię.
    • mama-ola Re: praca a dziecko 29.02.12, 12:30
      Też wracam późno. Jednym moim dzieckiem opiekuje się niania 11 godzin dziennie, a drugie dziecko zaprowadza do szkoły i z niej przyprowadza babcia. Tak więc to one dwie zajmują się moimi dziećmi, nie ja czy mój mąż.
      Nam pozostaje czas od 17.30 do ok. 21 i weekendy.
      Nie załamuje mnie to specjalnie. Takie jest życie. Przywykliśmy wszyscy.

      Babcia odrabia lekcje z moim synem, tak więc ja mogę już tylko rozmawiać z nim, zagrać w coś, poczytać mu. Dbam o to, by wiedzieć, jak się czuje z tą czy inną sytuacją, co myśli, czy coś go trapi, czy czegoś potrzebuje. Ważne, aby codziennie porozmawiać.
      Nie trzeba być przy dziecku 10 godzin, naprawdę.
    • asia_i_p Re: praca a dziecko 29.02.12, 19:32
      Pracuję mniej niż ty, a też mam czasem takie doły. Człowiek chciałby wszystko zrobić dobrze, a po prostu się nie da. Korzystajcie, ile wlezie z weekendów (nie tylko na zabawy, ale też i na twój odpoczynek), świąt i urlopów, rozglądaj się za czymś lepszym, ale się nie truj, bo co zrobisz?
      • aniaop Re: praca a dziecko 29.02.12, 19:52
        To ja jakas wyrodna jestem tongue_out Wychodze do pracy po 7, wracam ok 18 i jeszcze czesto wyjezdzam w delegacje. Z Mloda mam swietny kontakt, do godz 21 jestesmy w stanie sie nagadac oraz staram sie z nia maksymalnie duzo czasu spedzac w weekendy. Lekcji nigdy z nia nie odrabialam, nie bylo nigdy takiej potrzeby, czasami tylko podrzuce jakies slowko z angielskiego. Nigdy w zyciu nie przyszlo mi do glowy ciepiec z tego powodu, nawet jak siedzialam w firmie do 19.
        • andalus Re: praca a dziecko 01.03.12, 17:47
          ja dotąd zmieniałam pracę z tego powodu aż wylądowałam we własnej firmie
          Pracuję sporo ale to jest o niebo lepsze niż to co miałam wcześniej. W poprzednich pracach zajęte miałam również weekendy bez możliwości dnia wolnego. do tego ten ostracyzm, bo masz dzieci.
          Teraz pracuję w domu.
        • kanna Re: praca a dziecko 21.08.13, 16:24
          Nigdy w zyciu nie przyszlo mi do glowy ciepiec z tego powodu, nawet jak siedzialam w firmie do 19.

          A Młoda?
    • aniucha333 Re: praca a dziecko 02.03.12, 01:33
      Wiesz to nie do konca zalezy od samej pracy i jej rodzaju ale od ludzi z ktorymi pracujesz. Mam kolezanki w tej samej firmie ale innym dziale ktore pracuja na pol etatu i karmia piersia swoje maluchy i pracuja 3h dziennie. A to dlatego ze maja super szefa ktory ma trojke dzieci i to rozumie. W moim dziale jest roznie - ja mam w miare normalne stosunki z moim bezposrednim przelozonym to jest ok ze przyjde pozniej i wyjde wczesniej od czasu do czasu, ale to i tak z ogromna laska.

      No coz nikt nie mowil ze bycie matka bedzie latwe, ale coz bycie matka w PL to juz czasami zakrawa na jakis martyryzm - wiecznie balansowanie, wieczny pospiech/stres/utrapienia z zyciem codziennym... Czy ktos mi powie dlaczego zycie w tym kraju musi byc tak mega skomplikowane?! A w szczegolnosci zycie matki?!

      No coz, jesli masz mozliwosc szukaj pracy gdzie sa elastyczne godziny pracy albo zmniejsz etat. Wiadomo przy zmniejszeniu etatu beda miniejsze pieniadze, ale wiecej czasu dla dzieci. Po prostu jak to w zyciu - wieczne dokonywanie wyborow.

      3maj sie i pozdrawiam oraz zycze duzo sily.
      • joa66 Re: praca a dziecko 02.03.12, 07:33
        Jakim cudem pół etatu to 3 godziny dziennie? Przerwa półgodzinna na karmienie nalezy sie po 4 godzinach?


        Niestety nie jest też niczyją winą, że niektóre prace trudno wykonywać w tak ograniczonym zakresie, a pracodawca musi się troszczyć o wszystkich pracowników, nie tylko o matki.
        • aniucha333 Re: praca a dziecko 03.03.12, 00:00
          > Jakim cudem pół etatu to 3 godziny dziennie? Przerwa półgodzinna na karmienie n
          > alezy sie po 4 godzinach?

          Ano takim, ze u nas w pracy daja ci 1/2h na karmienie, 1/2 na lunch, a 3 h na prace to razem daje 4h ktore sa wymagane na pol etatu. A ze moja kolezanka nie je lunchu w pracy to po 3h pracy idzie do domu do dziecka. Jej przelozony nie widzi problemu.
          • joa66 Re: praca a dziecko 03.03.12, 07:20
            Ale wg polskiego prawa pracy przerwa na karmienie przysługuje chyba PO przepracowaniu 4 godzin. Miło, że szef podchodzi do tego swobodnie, ale trudno oczekiwac tego od wszystkich.

            Inna sprawa, że kiedyś się przestaje karmić, dziecko idzie do przedszkola i szkoły , a jeżeli pracuje się na pełny etat, to pojawiają się pytania jak wyżej.


            Rozumiem też puntk widzenia pracodawcy, bo jest on odpowiedzialny za funkcjonowanie firmy czy instytucji. W firmach komercyjnych musi dbać o to, żeby działalnośc przynosiła dochód i jednoczesnie traktowac pracowników sprawiedliwie (czy chciałybyście, żeby Wasi mężowie wracali do domu dwie godziny póxniej, bo muszą wykonac pracę np za karmiące koleżanki?) . W urzędach tez trzeba myśleć o klientach - czy chciałybyście stać w kilkudziesięcioosobowej kolejce do jedynego czynnego okienka załatwiającego sprawy mieszkańców, bo inne pracownice urzędu korzystają w tym czasie ze swoich prac macierzyńskich?

            Moim zdaniem złagodzic problem mogłoby po pierwsze wycofanie się z typowych teraz godzin pracy 9-17.00 do np 8.00-16.00, tak jak było kiedyś. Ta jedna godzina naprawdę może zdziałać cuda.

            Po drugie presja na pracodawców, żeby zatrudniali odpowiednią liczbe pracowników, ta aby zostawanie po godzinach było wyjątkiem , a nie regułą.

            I po trzecie rozbudowana sieć przyzwoitych żłobków i przedszkoli działających w godzinach pozwalających rodzicowi dojechać z miejsca pracy. I sensowne świetlice w szkołąch, gdzie NAPRAWDĘ dopilnują, żeby dziecko po godzinie czy dwóch zabawy odrobiło lekcje.
            • aniucha333 Re: praca a dziecko 03.03.12, 18:12
              > Ale wg polskiego prawa pracy przerwa na karmienie przysługuje chyba PO przep
              > racowaniu
              4 godzin. Miło, że szef podchodzi do tego swobodnie, ale trudno
              > oczekiwac tego od wszystkich.

              dlatego napisalam ze to wszystko zalezy od ludzi. Bo owszem przepisy sa ale jesli sie pracuje z fajnymi ludzmi ktorzy wiedza ze ty jako pracownik wykonasz swoja prace w 3h to po jakiego groma "odbebniac" jeszcze lunch a po nim "udawac ze sie pracuje"?!

              Rozumiem też puntk widzenia pracodawcy, bo jest on odpowiedzialny za funkcjonow
              > anie firmy czy instytucji. W firmach komercyjnych musi dbać o to, żeby działaln
              > ośc przynosiła dochód i jednoczesnie traktowac pracowników sprawiedliwie (czy c
              > hciałybyście, żeby Wasi mężowie wracali do domu dwie godziny póxniej, bo muszą
              > wykonac pracę np za karmiące koleżanki?)

              ok, rozumiem twoj pkt widzenia. Mam tez innym - wiesz ile razy siedzialam w pracy majac bardzo ale to bardzo malo do zrobienia?! Owszem mam okresy ze siedze po godzinach ale mam taka prace ze i tak mi nikt nic nie odda za nadgodziny. Ale wracajac do dni gdy mam prawie nic do pracy - czy ktos mi pozwala isc do domu wczesniej?! Nie - musze tkwic w pracy i "udawac" ze pracuje. Dlaczego?

              W urzędach tez trzeba myśleć o klie
              > ntach - czy chciałybyście stać w kilkudziesięcioosobowej kolejce do jedynego cz
              > ynnego okienka załatwiającego sprawy mieszkańców, bo inne pracownice urzędu kor
              > zystają w tym czasie ze swoich prac macierzyńskich?

              boze co za frazes - jak ma sie pare osob na pol etatu to mozna ich zatrudnic wiecej i robia to samo co mniej na pelen etat.

              > Moim zdaniem złagodzic problem mogłoby po pierwsze wycofanie się z typowych ter
              > az godzin pracy 9-17.00 do np 8.00-16.00, tak jak było kiedyś. Ta jedna godzina
              > naprawdę może zdziałać cuda.

              zadne rozwiazanie. Na Zachodzie maja lepsze rozwiazania - flex work, praca z domu, job sharing (czyli dwie osoby pracuja na tym samym etacie ale w mniejszej ilosci godzin). Ale tu jest kolejny problem - w PL musza cie widziec w pracy bo jak sie chce pracowac z domu to oczywiscie kazdy mysli ze sie oglada TV i nic nie robi. Ale to efekt braku zaufania spolecznego jaki panuje w tym kraju.

              > Po drugie presja na pracodawców, żeby zatrudniali odpowiednią liczbe pracownikó
              > w, ta aby zostawanie po godzinach było wyjątkiem , a nie regułą.

              To pogadaj z ZUSem zeby mniej sciagali z pracodawcow, zeby to sie im oplacalo. To nie jest wina pracowdawcow tylko systemu ze lepiej pracowac na czarno w szarej strefie, oszukiwac na godzinach, czy tez zatrudniac mnie ludzi i zawalac ich praca.

              I po trzecie rozbudowana sieć przyzwoitych żłobków i przedszkoli działających w
              > godzinach pozwalających rodzicowi dojechać z miejsca pracy. I sensowne świetli
              > ce w szkołąch, gdzie NAPRAWDĘ dopilnują, żeby dziecko po godzinie czy dwóch zab
              > awy odrobiło lekcje.

              co dalej nie zmienia faktu ze moze ci to ulatwi zycie ale WIECEJ CZASU z dzieckiem i tak nie spedzisz a co wiecej uwazam ze to spowoduje ze sie bedzie dluzej pracowac bo jesli pracodawca bedzie wiedzial ze zlobek czy przedszkole jest czynne do np 19:00 to po co taki pracownik ma wczesniej czy na czas wychodzic.

              • joa66 Re: praca a dziecko 03.03.12, 18:50
                ale problemem jest to, że większość tu piszących chce lub musi pracować na pełny etat.
                A nie każdą pracę da się wykonac w domu ! Ani pracowac w systemie flexi-time.

                smile
                • aniucha333 Re: praca a dziecko 03.03.12, 21:07
                  > ale problemem jest to, że większość tu piszących chce lub musi pracować na p
                  > ełny etat
                  .
                  > A nie każdą pracę da się wykonac w domu ! Ani pracowac w systemie flexi-time.
                  >
                  > smile

                  Wiem mam to samo smile I dlatego pisalam ze niestety nie jest lekko i ze bycie matka w naszym kraju czy nawet zagranica to jest wieczne balansowanie. I nawet pracujac na pelen etat jak sie ma rozsadnego przelozonego to odpusci ta idiotyczna przerwe na lunch, pozwoli raz na jakis czas wyjsc wczesniej, zrozumie ze dzieci czasami choruja, etc...

                  Uwazam ze jedynym rozwiazaniem na wolnosc przy wychowywaniu dzieci i wogole to miec swoja dzialanosc. Mam kolezanke ktora miala swietna posade, dobrze oplacana, rozwijajaca zawodowo i wrocila do pracy po urodzeniu 1szego dziecka - tak samo mowila jak zalozycielka watku. Wiesz co zrobila po urodzeniu dziecka? Schowala ambicje do kieszeni i otworzyla sklep smile Pracuje tyle ile chce, wychodzi i przychodzi kiedy chce - jest pania samej siebie, no i co najwazniejsze ma czas dla dzieci.
              • joxanna Re: praca a dziecko 03.03.12, 21:21
                >To pogadaj z ZUSem zeby mniej sciagali z pracodawcow, zeby to sie im oplacalo. To nie jest wina pracowdawcow tylko systemu ze lepiej pracowac na czarno w szarej strefie, oszukiwac na godzinach, czy tez zatrudniac mnie ludzi i zawalac ich praca. <

                Ale też to nie jest wina ZUSu, że pracodawcy zatrudniają na jeden standardowy etat, a wymagają pełnej dyspozycyjności, czyli często pracy po 10-12 godzin, o których pracownik czasem dowiaduje się godzinę przed wyjściem. I mówię tu o 'wyrobieniu normy w ramach etatu', a nie o płatnych nadgodzinach.
    • mama_kotula Re: praca a dziecko 02.03.12, 07:59
      > Jak sobie radzicie z pracą.

      Radzicie sobie. Macie własną działalność i pracujecie z domu.
      • lejdi111 Re: praca a dziecko 03.03.12, 13:31
        Mi jest bardzo ciężko mimo, iż mam tylko 1 dziecko a w domu jestem ok 15.30. Nie mam w obrębie 20 km nikogo bliskiego. Wstaję ok 4.30. Do pracy dojeżdżam na 6. Pracuję do 14. Licząc godzinę na dojazd do domu + podstawowe zakupy i odbiór dzieciaka od pewnej pani w domu jestem ok 15,30. Robię obiad a w sumie go dokańczam bo mięso smażę dzień wcześniej(inaczej jedlibyśmy po 17). Potem biorę się za szykowanie jakiegoś żarcia na następny dzień(mięso czy zupa), zmywam naczynia, piorę z lekka ogarniam i jest godzina ok 18.30. Jestem tak padnięta, że nie mam już na nic ochoty a tym bardziej na zabawę z dzieckiem. Mąż jest w domu wieczorem tak więc za duzo mi nie pomoże. Do mojego dzieciaka przychodzą dzieci z sąsiedztwa i bardzo się z tego cieszę bo przynajmniej się nie nudzi a mamę i tatę ma dla siebie w weekendy. Często mam wyrzuty ale nic nie zrobię, pracować obydwoje musimy.
        • alfa36 Re: praca a dziecko 05.03.12, 22:32
          Wspólczuję tym, którzy pozno wracaja z pracy. Sama konczę o 15, odbieram mlodego z przedszkola, czasem zakupy i w domu jestem ok 16, tyle, ze obiad z reguly już jest (mąż jest w domu często już o 15). I niestety też jakos szczególnie dużo czasu nie poświęcam dziecku. Mąż albo po pracy pracuje na ful dodatkowo w domu, albo jest zmęczony i nie robi nic. Na szczęście zdarzaja mu sie przebłyski i bawi sie z mlodym, poczyta, pogra w piłkę. No i ja mam Rodziców jakies 12 km od swojego domu i zdarza mi się, kiedy mam dużo pracy/ mam dodatkową pracę podrzucic mlodego na weekend.
    • an_ni Re: praca a dziecko 06.03.12, 12:49
      pracuje dokladnie w tych samych godzinach co ty, tak samo dlugo zajmuje mi dojazd z pracy do domu
      na razie mam dziecko w zerowce, od wrzesnia w I klasie, nie wiem jak to bedzie, jesli bedzie potrzebowalo pomocy w lekcjach, o 19 bedzie juz pozno dla pierwszaka, mimo ze corka lubi sie bawic do pozna, ale bawic a uczyc to 2 rozne kwestie
      nie mam opcji zmiany godzin pracy, bo po poludniu wiecej sie u mnie dzieje niz z rana, raczej powinnam byc w pracy i do 18 albo i dluzej uncertain

    • 1ewok Re: praca a dziecko 23.08.13, 22:05
      Zrezygnowałam z godzinnej przerwy na lunch i zmieniłam godziny pracy na 8-16, więc już jest lepiej. Nie zostaję po godzinach w pracy tylko pracuję wieczorem jak dzieciaki pójdą już spać, dzięki czemu często udaje mi się wyjść z pracy o 15 lub przyjechać na 9. Jak wiem, że popołudnie będzie "napięte" czasowo, bo zajęcia dodatkowe, zakupy itp. to biorę pracę z domu, żeby nie tracić czasu na dojazdy. Więc tu w miarę spoko. Za to często wyjeżdżam na delegacje i nie mnie 3-4 dni. Wtedy zaczynają się schody.
    • mama303 Re: praca a dziecko 26.08.13, 11:03
      No cóż, ja pracuję od 8.00 do 16.15 /czesem zastane w robie dłużej/ więc w domu jestem koło 17.00. Mąż ma różne godziny w pracy więc to on częściej ogarnia sprawy odwożenia/przywożenia dziecka. W pierwszych 2 latach szkoły była świetlica i czasem dziadek/babcia do pomocy. Od połowy III klasy dziecko wraca samo do domu ale też trzeba "pokontrolować" telefonicznie. Lekcje odrabia prawie zawsze wieczorem, tak lubi.
    • an.16 Re: praca a dziecko 26.08.13, 14:56
      No ja akurat nie mam zadnych wyrzutów sumienia z powodu nie zabawiania dziecka po 17, nie grania z nimi w gry czy nie asystowania przy odrabianiu lekcji. Pracuję na pełny etat, często cos jeszcze mam do zrobienia w domu i nie jestem "cała dla dziecka". A niby dlaczego miałabym byc? Rozmawiam z nimi, pomagam rozwiązywavc problemy, dbam o prawidłowy rozwój fizyczny (sport, wartościowe jedzenie), ale nie jestem kumpelką do zabaw ani korepetytorką. Młodsze i starsze dziecko ma towarzystwo do zabawy, a lekcje sa sprawą ucznia. Czasem coś sprawdzę, a pomagam gdy jest to potrzebne (dziecko zgłasza potrzebę).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka