Dodaj do ulubionych

Dziecko z dyskalkulią

22.06.09, 08:47
Czy ma ktoś dziecko z dyskalkulią? Jak się ona objawia?
Obserwuj wątek
    • truscaveczka Re: Dziecko z dyskalkulią 22.06.09, 09:38
      Ja mam męża z dyskalkulią. Nie chcesz wiedzieć, ile poty wylał, żeby skończyć
      polibudę.
      Objawy:
      * nieumiejętność wykonywania elementarnych działań na materiale liczbowym
      (dodawania, odejmowania, dzielenia, mnożenia) ;
      * wtórny zanik zdolności myślenia logicznego na materiale liczbowym;
      * ogólne problemy w dedukcji, rozumowaniu, analizowaniu i wyciąganiu
      wniosków z działań matematycznych;
      * ataki nerwicowe lub stresowe przed wykonywaniem działań matematycznych.

      Przykładem może być nierozumienie stosunków przestrzennych (siostra męża nie
      jest w stanie zrozumieć symetrii - określenie "po drugiej stronie prostej, w tej
      samej odległości" nic jej nie mówiło, potrafiła punkt zaznaczyć po tej samej
      stronie w odległości dwa razy większej.
      Oboje nie potrafią też podać drogi, choć doskonale się poruszają po mieście.
      • ipola Re: Dziecko z dyskalkulią 22.06.09, 09:56
        Moja 12-letnia córka bardzo dobrze się uczy,jedyne problemy ma z matematyką i są
        to duże problemy. Wychowawca zwrócił mi uwagę, że może ma dyskalkulię, bo to
        dziwne, że tak dobra uczennica z jednego przedmiotu ma złe oceny. Nigdy prawdę
        mówiąc o tym nie pomyślałam. Kompletnie nie rozumie zadań tekstowych, nie ma
        wyobraźni matematycznej.
        • ola_motocyklistka Re: Dziecko z dyskalkulią 22.06.09, 10:46
          U mnie w podstawówce rzekomo zdiagnozowano dyskalkulię. Fakt, z matematyki orłem
          nie byłam, ale dziwne było to, że niektóre partie materiału łykałam, a z
          niektórymi nie dawałam sobie rady. Na studiach ku mojemu utrapieniu miałam
          matmę, brałam korki, ledwo zaliczyłam. Natomiast jak przyszła statystyka
          załapałam ją w mgnieniu oka, i ten przedmiot sprawiał mi przyjemność.
          Mam problem z interpretowaniem godziny-jak ktoś mi powie np że jest: za 23
          piąta, to za cholerę nie wiem, która to godzinasmile muszę sobie przeliczyć na
          4.36? chyba to ta? wtedy wiem. Jeżeli to co mam to faktycznie dyskalkulia, to da
          się żyć, ale łatwiej jak się jest dorosłym, bo nie muszę się uczyć, nie mam
          sprawdzianów, wiadomo jak to w szkole. Myślę że czeka cię trochę więcej pracy, a
          dyskalkulię można zasłonić innymi pasjami i zainteresowaniami. Pozdrawiamsmile
        • morekac Re: Dziecko z dyskalkulią 14.02.10, 11:16
          Równie dobrze mogą być to zaległości z klas 1-3. Wystarczy denna nauczycielka.
          Do większości zadań matematycznych z zakresu szkoły podstawowej nie jest
          potrzebna nadmierna wyobraźnia matematyczna (czy coś takiego istnieje?).
      • sanna.i Re: Dziecko z dyskalkulią 22.06.09, 13:33
        Matko kochana, i twój mąż polibudę skończył???
        • nataliam2 Re: Dziecko z dyskalkulią 23.06.09, 14:12
          Myślę, że to możliwe, skoro ja z dysleksją, dysgrafią, dysortografią kończę
          filologię polską na UG.
      • joanna.pio Re: Dziecko z dyskalkulią 22.06.09, 21:21
        To niemożliwe, żeby nawet po wylanych hektolitrach potu, dyskalkulik dał radę
        studiować na polibudzie. Chyba, że Polibudce w Pcimiu Dolnym...
        • titta Re: Dziecko z dyskalkulią 17.02.10, 14:46
          Czemu ma nie dac rady? Jeden ze znanych i uznanych profesorow fizyki
          otwarcie przyznaje, ze ma dyskalkulie. Mozna miec problemy z
          podstawowa algebra i swietnie radzic sobie z bardziej skaplikowanymi
          problemami.
      • marzeka1 Re: Dziecko z dyskalkulią 22.06.09, 21:26
        I jakim cudem skończył polibudę i został specjalistą w swojej dziedzinie?
      • mallard Re: Dziecko z dyskalkulią 12.02.10, 01:06
        truscaveczka napisała:

        > Ja mam męża z dyskalkulią. Nie chcesz wiedzieć, ile poty wylał,
        > żeby skończyć polibudę.

        Matko jedyno! A która to politechnika dała dyplom komuś takiemu?
      • makurokurosek Re: Dziecko z dyskalkulią 12.02.10, 13:42
        Jaki kierunek skończył twój mąż, że ta dysfunkcja nie przeszkadza mu w pracy
        inżyniera
        • hankam Re: Dziecko z dyskalkulią 14.02.10, 13:41
          Może skończyl chemię.
          • makurokurosek Re: Dziecko z dyskalkulią 14.02.10, 16:27
            sama kończyłam chemię na polibudzie, nie ma szans by ktoś z takimi problemami
            skończył ten kierunek. Chemia to nie tylko laborki ale rownież projekty
            • titta Re: Dziecko z dyskalkulią 17.02.10, 14:48
              Dyskalkulia to nie to samo co "kiepski z matematyki". To brak
              konkretnej funkcji myslowej. Czasem mozna zastapic inna.
              Jesli czlowiek ten nie rozumie relacji przestzrennych to moze je np.
              wyliczyc.
              • makurokurosek Re: Dziecko z dyskalkulią 17.02.10, 16:58
                Jesli czlowiek ten nie rozumie relacji przestzrennych to moze je np.
                > wyliczyc.


                A jak twoim zdaniem w takiej sytuacji narysuje w ołówku, zaprojektowany
                wcześniej (obliczony) wymiennik ciepła.
                Na polibudzie rysunek techniczny i projektowanie jest jakby podstawą, matma jest
                przez rok, projekty przez cztery
        • truscaveczka Re: Dziecko z dyskalkulią 17.02.10, 14:19
          Jakiego znów inżyniera wink Zarządzanie kończył ;p
          • makurokurosek Re: Dziecko z dyskalkulią 17.02.10, 14:28
            To chyba za bardzo nie wiesz z czym się wiąże zarządzanie na polibudzie.
      • 0golone_jajka Re: Dziecko z dyskalkulią 18.02.10, 09:27
        I on skończył Polibudę? Ta uczelnia schodzi na psy!
    • kali_pso Podobno nie ma dzieci z dyskalkulią;)p 22.06.09, 16:51

      Są tylko dzieci zaniedbane, którym nikt w odpowiednim czasie
      ( w klasie I-III)nie pomógł.
      • marzec76 Re: Podobno nie ma dzieci z dyskalkulią;)p 11.02.10, 22:37
        Mój syn jest w III klasie w podstawówce. Ma stwierdzone ryzyko dysleksji w
        kierunku trudności w nauce matematyki. Nie potrafi dobrać odpowiedniej metody do
        rozwiązania zadania, liczy nadal na palcach, nie radzi sobie z tabliczką
        mnożenia, dla niego wszystko jedno czy pomnoży, czy podzieli. Ciężko pracuję z
        nim codziennie nad pracami domowymi, czytaniem ze zrozumieniem (bo i z tym ma
        problemy), zadaniami matematycznymi i trzecioteścikami. Ma w szkole oczywiście
        reedukację, ale jest to tylko 1 godzina w tygodniu. Przyznam, że jest mi bardzo
        ciężko, jemu też, stresuje się przed pójściem do szkoły, często boli go brzuch,
        nie ma apetytu, pomimo tego, że jest sportowcem - trzy razy w tygodniu ma piłkę
        nożną. Nie wiem, czy kiedyś opanuje podstawy matematyki, żeby spokojnie
        rozwiązać proste zadania. Jest mu z tym źle, a mi już ręce opadają. Nie wiem,
        gdzie szukać pomocy, ani czy jakakolwiek pomoc jest w tej sytuacji możliwa.
        Proszę, pomóżcie. Może ktoś, kto miał podobny problem i wyszedł na prostą,
        mógłby podzielić się swoimi sposobami? Będę wdzięczna.
        • verdana Re: Podobno nie ma dzieci z dyskalkulią;)p 13.02.10, 21:54
          Mnóstwo wybitnych matematyków ma dyskalkulię. Spokojnie można być
          inżynierem z taka dysfunkcja, wyastarczy zaopatrzyc się w dobry
          kalkulator.
          Dyskalkulia NIE polega na tym, ze się nie umie i nie rozumie
          matematyki. Polega na tym, ze się nie umie wykonać prostych działań
          matematycznych, doskonale rozumiejac czasem nawet matematyke wyższą.
          • alanta1 Re: Podobno nie ma dzieci z dyskalkulią;)p 14.02.10, 11:09

            verdana napisała:

            > Mnóstwo wybitnych matematyków ma dyskalkulię.

            Matematyk to nie inżynier.

            > Spokojnie można być
            > inżynierem z taka dysfunkcja, wyastarczy zaopatrzyc się w dobry
            > kalkulator.

            ROTFL smile Widać, ze nie masz zielonego pojęcia na czym polega praca inżyniera smile

            > Polega na tym, ze się nie umie wykonać prostych działań matematycznych

            To tylko jeden z objawów, pozostałe (tak, ja wiem, ze wikipedia to nie jest całkiem wiarygodne źródło, ale tu wystarczy):

            "Objawy dyskalkulii
            * nieumiejętność wykonywania elementarnych działań na materiale liczbowym (dodawania, odejmowania, dzielenia, mnożenia)
            * wtórny zanik zdolności myślenia logicznego na materiale liczbowym
            * ogólne problemy w dedukcji, rozumowaniu, analizowaniu i wyciąganiu wniosków z działań matematycznych
            * ataki nerwicowe lub stresowe przed wykonywaniem działań matematycznych"

            No ja cie przepraszam, ale inżynier, który ma problemy z analizowaniem obliczeń to dupa nie inżynier i może być niebezpieczny. Praca inżyniera nie polega tylko na wklepywaniu danych w kalkulator, ale na interpretacji i ocenie wyników. W przeciwnym wypadku każdy głupek, który kupi sobie odpowiedni program do obliczeń inżynierskich mógłby pracować jako inżynier.
            • verdana Re: Podobno nie ma dzieci z dyskalkulią;)p 14.02.10, 13:25
              Taak.
              Wikipedia to naprawdę NIE jest wiarygodne źródło. Głównym objawem
              dyskalkulii jest brak umiejętnosci liczenia, przy zachowaniu
              umiejetnosci matematycznego myślenia. Podobnie jak większość
              dyslektyków nie umie dobrze czytać, ale rozumie to co czyta. W obu
              wypadkach zdarza się, ze dyslektyk nie rozumie przeczytanego tekstu,
              a dyskalkulik nie umie mysleć matematycznie - ale to nie jest
              powszechne - stanowi najcięższą i wcale nie tak czestą postać
              dysfunkcji.
              • alanta1 Re: Podobno nie ma dzieci z dyskalkulią;)p 14.02.10, 17:30
                verdana napisała:

                > Głównym objawem
                > dyskalkulii jest brak umiejętnosci liczenia

                Z tego co wiem, lekka postać dyskalkulii polega na tym że myli się liczby, gubi cyfry, nie umie porównać liczb, nie umie przypisać liczby odpowiadającej danej ilości, zapisuje się liczby w odwrotnej kolejności, czy odbiciu zwierciadlanym i.t.d.

                A praca inżyniera nie polega na liczeniu, jak się niektórym wydaje, ale na zbieraniu danych, przedstawianiu ich w postaci liczb (tego dyskalkulik nie zrobi poprawnie), opracowaniu ich (tak, to kalkulator zrobi) i interpretacji (znowu dyskalkulik wysiada).
                Liczenie to tylko narzędzie, inzynier musi przede wszystkim prawidłowo zebrać dane wejściowe i przeanalizować wyjściowe. I są one w postaci liczb.
                • verdana Re: Podobno nie ma dzieci z dyskalkulią;)p 15.02.10, 17:00
                  To nie przeszkadza - wystarczy uwazne sczytanie cyfr po przepisaniu
                  i kalkulator. Najlepszym dowodem na to, ze jest to możliwe sa
                  dyskaklulicy (własnie w stopniu lekkim) wykladający na politechnice.
                  A znam takich.
                  • alanta1 Re: Podobno nie ma dzieci z dyskalkulią;)p 15.02.10, 21:04
                    verdana napisała:

                    > wykladający na politechnice

                    A mają praktykę w przemyśle ?
                    • przeciwcialo Re: Podobno nie ma dzieci z dyskalkulią;)p 18.02.10, 20:22
                      Dokładnie.
            • nchyb Re: Podobno nie ma dzieci z dyskalkulią;)p 16.02.10, 08:48
              > To tylko jeden z objawów, pozostałe (tak, ja wiem, ze wikipedia to
              nie jest cał
              > kiem wiarygodne źródło, ale tu wystarczy):
              >
              > "Objawy dyskalkulii
              > * nieumiejętność wykonywania elementarnych działań na materiale
              liczbowym (doda
              > wania, odejmowania, dzielenia, mnożenia)
              > * wtórny zanik zdolności myślenia logicznego na materiale liczbowym
              > * ogólne problemy w dedukcji, rozumowaniu, analizowaniu i
              wyciąganiu wnioskó
              > w z działań matematycznych

              > * ataki nerwicowe lub stresowe przed wykonywaniem działań
              matematycznych"


              wymienione przez ciebie objawy mogą wystąpić w całości, bądź
              pojedynczo i z różnym nasileniem. Jestem dyskalkulikiem, niestety,
              ale na szczęście tylko ierszy z objawów u mnie wystepuje. Nie dodam
              najprstszych liczb, mimo że przed operacją zdawałam śpiewajaco i
              statystykę i ekonometrię, o matematyce nie wspominając.

              a co do ataków nerwicowych i stresów - najprostsze rozwiązanie -
              kalkulator i już nie ma ataku i problem rozwiązany.
            • titta Re: Podobno nie ma dzieci z dyskalkulią;)p 17.02.10, 14:57
              <ROTFL Widać, ze nie masz zielonego pojęcia na czym polega praca
              inżyniera

              Widac, ze ty nie rozumiesz. Przyklad? Rozliczalam sie kiedys z
              kilkoma fizykami, ze wspolnie wydanego 100$ Co ciekawe, zaden z nich
              nie podal wlasciwie sumy, ktora trzeba bylo sobie oddac. A sa to
              ludzie, ktorzy z powodzeniem wysylaja satelity i modeluja poczatki
              wszechswiata. Umiejetnosc dodawania i odejmowania nie jest
              potrzebna: od tego jest komputer/kalkulator. Znacznie bardziej
              istotne czy umie sie go zaprogramowac wink
        • morekac Re: Podobno nie ma dzieci z dyskalkulią;)p 14.02.10, 11:11
          Może w poradni szkolono-pedagogicznej są zajęcia dla dyskalkulików?
          • cilantre Re: Dziecko z dyskalkulią 15.02.10, 15:15
            Dyskalkulia póki co nie jest zaliczana oficjalnie do dysfunkcji
            szkolnych. O niej się mówi, trwają badania i dyskusje, ale na razie
            nie ma co liczyć na zakwalifikowanie jej do dysfunkcji, które
            dawałyby ulgi na egzaminach. A, że problem istnieje, to fakt. Moja
            koleżanka, nauczycielka matematyki, ma syna, który jest wybitnie
            zdolny z j.polskiego, historii, j.obcych, a z matematyki zdaje chyba
            tylko dzięki interwencji rodzicielki. Owa koleżanka jest żywo
            zainteresowana uznaniem dyskalkulii (jest pewna, że syn matury na
            pewno nie zda), działa na tym polu dość intensywnie ( w końcu nie
            chodzi jej o ogół dzieci, ale o swoje b. zdolne dziecko), ale, jak
            zdążyła się przez parę lat zorientować, w najbliższych latach nie
            stanie się nic na korzyść uczniów z dyskalkulią.
            • mama303 Re: Dziecko z dyskalkulią 15.02.10, 20:31
              cilantre napisała:

              > Dyskalkulia póki co nie jest zaliczana oficjalnie do dysfunkcji
              > szkolnych. O niej się mówi, trwają badania i dyskusje, ale na
              razie
              > nie ma co liczyć na zakwalifikowanie jej do dysfunkcji, które
              > dawałyby ulgi na egzaminach.

              To jest błędne myślenie. To że ktos ma dyskalkulię, czy dysleksje
              czy inne dys....to dawać powinno jedynie świadomość, żeby dużo
              więcej pracować a nie miec jakieś ulgi.
              • morekac Re: Dziecko z dyskalkulią 15.02.10, 21:28
                Myślę, że zmieniłabyś zdanie, gdyby takowa przypadłość dotknęła twoje własne
                dziecko. Owszem, pracować trzeba - ale zawsze mogą się zdarzyć rzeczy totalnie
                nie do przeskoczenia. Nie można zresztą dniami i nocami siedzieć nad wyrazami z
                'ó' zaniedbując matematykę. Efekty mogą być bardzo nieznaczne, a przy okazji
                uwala się matematykę.
                • mama303 Re: Dziecko z dyskalkulią 16.02.10, 21:25
                  morekac napisała:

                  > Myślę, że zmieniłabyś zdanie, gdyby takowa przypadłość dotknęła
                  twoje własne
                  > dziecko.

                  Właśnie piszac to, myślałam o swoim dziecku. Opinię te powiedziała
                  mi zaprzyjaźniona psycholog, która twierdzi, że stwierdzenie np
                  dysleksji ma zwrócic uwage rodzica i nauczyciela na więcej pracy,
                  inne metody itd. Liczenie na jakieś ulgi to zły kierunek.
                  • morekac Re: Dziecko z dyskalkulią 16.02.10, 22:14
                    Mama303 - wypowiem się na podstawie doświadczeń z własnym dyslektycznym
                    dzieckiem. Tak, moja córka więcej pracuje, chodzi na terapię dysleksji, pracuje
                    nad tym w domu. To trwa już 4 lata i zajmuje jakieś 4-5 godzin tygodniowo
                    ekstra. Efekty są, aczkolwiek nie powalające - robi mniej błędów, ale cały czas
                    je robi (i pewnie będzie je nadal robiła). Ile więcej można jej tych zajęć
                    dołożyć? To, że uczy się dodatkowo ortografii itp, bynajmniej nie zwalnia jej z
                    uczenia się matematyki, geografii czy biologii. Aby osiągnąć bezbłędność w
                    pisaniu (co wydaje się raczej wątpliwe, niestety) - musiałaby chyba zajmować
                    się wyłącznie ortografią i zawalać wszystko inne. IMHO: gra niewarta świeczki i
                    za duże koszty w stosunku do efektów. I osobiście wolę, że nie oceniają jej za
                    błędy: pisze ładne wypracowania, nie ma kłopotów z gramatyką, a nawet - o zgrozo
                    - czyta książki, w tym lektury szkolne. Ma też wiele innych zalet. Czy ma
                    poświęcić swoje pasje i zainteresowania, swoje życie towarzyskie w imię
                    poprawności ortograficznej?
                    A jeśli chodzi o pracę z dyslektykiem - bardzo ważna jest metoda pracy, po tych
                    4 latach osiągnęła poprawę w wielu dziedzinach, ale doskonałości pewnie nie
                    osiągnie nigdy.
                  • cilantre Re: Dziecko z dyskalkulią 17.02.10, 15:31
                    Myślę, że nie ma się co opierać na stwierdzeniu jednej pani
                    psycholog. Co psycholog, to inna teoria ...
              • titta Re: Dziecko z dyskalkulią 17.02.10, 14:53
                To nie takie proste. CZasem to tak jak powiedziec, jak ktos nie
                widzi, to wystarczy wiecej pracowac... A wystarczy, oceniac taka
                osobe z wiedzy i umiejetnosci rozwiazywania problemow, a nie
                porownywania obrazkow i czytania tekstu drukowanego.
    • nchyb mam dyskalkulię... 16.02.10, 08:39
      pooperacyjną, poafazyjną.
      Mikroukrazy mózgu, w moim przypadku po gmeraniu w czaszce, z tego co
      wiem, także przy innym urazach, m.in. powstałych przy porodzie,
      niedostrzegalnych gołym okiem.

      Czym się objawia? Zadnych takich wikipedycznych poza jednym
      podstawowym. Wiem, że 2x2 to jest 4 bo wykułam tabliczkę mnożenia na
      pamięć. Ale gdy mam w sklepie dwie bułki i chcę jeszcze dwie, to nie
      tak szybko policzę, że to są cztety bułki.

      Pomoge dziecku w rozwiążaniu zadania z treścią, pokażę jak rozwiązać
      równanie, ale nie wyliczę sama że 2x dodać 3x to jest 5x tylko
      powiem - musisz dodać do siebie iksy, ile to będzie...

      I na tym polega bardzo często dyskalkulia. Logiczne myślenie nie
      musi zaniknąć, przestrzeń nie jawi mi się jako niewiadoma, ale do
      sklepu biorę albo kalkulator, albo kartę, dzięki której nie
      zabraknie mi kilkunastu złotych. Bo nie policzę, ile mam wydać.
    • 0golone_jajka dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 18.02.10, 09:32
      ciekawe co tam jeszcze ludzie wymyślą by usprawiedliwić zwykły wrodzony bądź nabyty debilizm?!? Ludzie do kopania rowów i wywożenia śmieci też są potrzebni, a tam nie trzeba specjalnie liczyć, myśleć czy pisać ortograficznie.
      • verdana Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 18.02.10, 17:09
        Cóż, z dysleksją mozna dostać Nobla z literatury. Gorzej, jesli nie
        umie się myśleć, pisze się głupoty - cóż, że ortograficznie...
        • 0golone_jajka Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 18.02.10, 20:19
          Gorzej, jesli nie
          > umie się myśleć, pisze się głupoty - cóż, że ortograficznie...

          Ale na nieumiejętność myślenia jeszcze nie wymyślono chyba słowa na dys i nikt jeszcze nie chce tego "zalegalizować"?
          • verdana Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 18.02.10, 21:08
            Na brak umiejetnosci myslenia wymyślono bardzo wiele okresleń, które
            jak najbardziej są zalegalizowane, mają swoje medyczne terminy i
            uprawniają do specjalnego trybu nauczania.
            • 0golone_jajka Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 18.02.10, 21:44
              No w sumie to masz rację, ale mnie chodziło o coś tak (coraz bardziej) powszechnego jak owe dys... Nie miałem tu na myśli zespołu Downa czy innego niedorozwoju umysłowego.
              • verdana Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 18.02.10, 21:57
                Cóż, zaręczam Ci, ze prawdziwa dys- nie łączy sie z niedorozwojem
                umysłowym. Chyba, ze niedorozwinięci sa wszyscy ci, ktorzy ocenili
                na celujacy pracę licencjacka mojej córki, publikuja jej wiersze i
                artykuły, namawiają na doktorat i ci z innej uczelni, co bezmyślnie
                przyjęli mego syna na prestiżowe studia dioktoranckie.
                A oni mają prawdziwą dysortografię, nie "z papierka".
                • 0golone_jajka Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 19.02.10, 00:41
                  Oni, czyli Twoje dzieci?

                  A możesz podać przykład tej prawdziwej dysortografii,bo mnie to ciekawi. Czy to się objawia np. niemożnością zapamiętania, że jeśli 'u' wymienia się na 'o' (mój, moja, słój słoja itp) to pisze się 'ó', a jak nie to niekoniecznie czy to jest np. niezapamiętywanie wyjatków czy co? Bo ja po prostu nie wiem co to jest ta dysortografia (poza definicją).
                  • verdana Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 19.02.10, 21:53
                    Dobra, będę niosła oświaty kaganiec.
                    Dysortografia to dysfunkcja, przy której osoba o inteligencji
                    mieszczącej się w normie (tzn. może być wyzsza niż przeciętna, ale
                    przy niższej dysleksji i dysortografi się nie diagnozuje) nie
                    potrafi nauczyć się ortograficzego pisania, ewentualnie ma także
                    kłopoty z interpunkcją.
                    Nie potrafi, mimo doskonalej znajomości reguł ortograficznych i
                    wyjątków na wyrywki(bez tego też nie diagnozuje się dysortografii.).
                    czyli taka osoba doskonale wie, ze o wymienia się na "ó", bardzo
                    czestio, jesli ją zapytasz, jak pisze się "słój" odpowie poprawnie -
                    ze przez "ó", bo wymienia się na o, kazesz napisać - i na kartce
                    widzisz słuj, albo sułj, albo słói, albo w kazdym zdaniu inaczej.
                    Kazesz przpisać sto razy. Przepisuje. o dwudziestu minutach każesz
                    naopisać słój, patrzysz na wynik, idziesz sobie strzelić setkę
                    wódki, albo skoczyć oknem.
                    Nie pomaga czytanie - moj najstarszy czyta parę albo parenascie
                    książek tygodniowo, potrafi przeczytać 400 stron dziennie, a nie
                    potrafi napisac poprawnie najzwyklejszego zdania. Ot, dziś widziałam
                    jak napisał "durzo". A moja córka, piszaca od dzieciństwa
                    nieprawdopodobnie duzo - nie potrafi wstawić przecinków nawet
                    przed "który", mimo, ze doskonale wie, gdzie przecinki się wstawia.
                    Ja tego tez nie rozumiem - wiem jednak, ze tak jest. Można być
                    przeciętnie lub wybitnie zdolnym , a tego nie moc się nauczyć. I
                    wiem, ze przedwczoraj córka wygrała kolejny konkurs poetycki, gdzie
                    nagrodą jest publikacja, a praca magisterska syna jest w druku.
                    • mallard Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 20.02.10, 15:02
                      verdana napisała:


                      > Ja tego tez nie rozumiem - wiem jednak, ze tak jest. Można być
                      > przeciętnie lub wybitnie zdolnym , a tego nie moc się nauczyć.

                      Tak jest, ale może być tez w pewnym sensie "odwrotnie":
                      Osobiście znam kogoś, kto ortografię ma w małym palcu. Posiada też
                      nieprzeciętne zdolności językowe. Jednakże jego "monstrualna"
                      niepewność siebie, połączona z wybitnie zaniżoną samooceną, nie
                      pozwoliły mu zbyt wiele osiągnąć...
                    • 0golone_jajka Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 23.02.10, 16:19
                      Dziwne to i niesprawiedliwe, niesłuszne i porąbane, ale pewnie jest tak jak piszesz. No tylko z tymi kilkunastoma ksiażkami tygodniowo to chyba Ci się pomyliło. Dwie stustronicowe książki dziennie??
                      • verdana Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 23.02.10, 18:08
                        250-300 stron dziennie - to była niegdyś norma mego syna. Moja,
                        swego czasu też. A 200 stron dziennie to w ogóle bez problemu.
                      • morekac Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 23.02.10, 20:55
                        Przeciez to proste: jedna w drodze do pracy/na uczelnię, druga - w
                        drodze powrotnej wink.
                  • morekac Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 20.02.10, 10:20
                    Przykłady: ksionszka, kfiatki, tagże, ałto - ó/u to stosunkowo
                    niewielki problem, przynajmniej u niektórych...
        • mama303 Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 19.02.10, 20:19
          verdana napisała:

          > Cóż, z dysleksją mozna dostać Nobla z literatury.

          I to jest właśnie ten paradoks, który podważa sens istnienia czegoś
          takiego jak dysleksja.
          • verdana Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 19.02.10, 21:41
            Tzn. co podwaza???? Bo może mam dysleksję - nie rozumiem co
            przeczytałam.
            Albo Ty nigdy nie słyszałaś o istnieniu redaktorów.
            • mama303 Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 19.02.10, 21:57
              verdana napisała:

              > Tzn. co podwaza???? Bo może mam dysleksję - nie rozumiem co
              > przeczytałam.
              > Albo Ty nigdy nie słyszałaś o istnieniu redaktorów.

              Ależ słyszałam tylko czy oni służą jedynie dyslektykom?
              A podważa sens istnienie dysleksji w tym sensie że jeżeli dyslektyk
              otrzymuje nagrode nobla w dziedzinie, w której ma orzeczone Dys...a
              dyskalkulik wykłada na uczelni to z czego ma orzeczone dys.... to w
              zasadzie w jakim celu jest takie orzeczenie?

              A idąc tym tokiem myslenia ilu z nas powinno mieć orzeczone na
              piśmie jakieś dys.... a nie ma i z tym żyje i osiaga jeszcze sukcesy
              w tych lub pokrewnych dziedzinach.
              • verdana Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 19.02.10, 22:37
                A w takim celu, ze inaczej ten dys- nie ma szans znaleźć się w ogóle
                na uczelni, bowiem nie przepuszczą go - i słusznie - z klasy do
                klasy. Bo jest zasadnicza różnica pomiędzy leniem, ktoremu się nie
                chce uczyć, a kimś, kto ma kłopoty.
                A kłopoty bywają powazne - Mickiewicz miał powazne klopoty w szkole
                i zostawał na drugi rok, bo ortografi nie znał - do dzis raczej nie
                pokazuje się młodziezy szkolnej jego rekopisów. I czy to zostawanie
                na drugi rok mu w czyms pomoglo? czy dostałbuy się na jakakolwiek
                uczelnię, gdyby byl system egzaminów, a nie po prostu trzeba było
                wplacić czesne?
                • mama303 Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 19.02.10, 23:13
                  verdana napisała:

                  > A w takim celu, ze inaczej ten dys- nie ma szans znaleźć się w
                  ogóle
                  > na uczelni, bowiem nie przepuszczą go - i słusznie - z klasy do
                  > klasy. Bo jest zasadnicza różnica pomiędzy leniem, ktoremu się nie
                  > chce uczyć, a kimś, kto ma kłopoty.

                  Myślisz że wszyscy dyslektycy mają wystawione orzeczenia? Szczerze
                  wątpię.
                  Różnica między leniem a tym który ma poważne problemy jest
                  zasadnicza - ten drugi się bardzo stara i mu nie wychodzi a pierwszy
                  się sie chce starać. Ja myslę, że dobry nauczyciel pozna się na
                  rzeczy przez specjalnych orzeczeń. Sa tez ludzie inteligentni zdolni
                  ze słabymi wynikami w szkole i pracusie niezbyt inteligentni
                  nadrabiajacy braki pracą i osiagajacy bardzo dobre wyniki.Ludzie
                  dochodzą do sukcesów róznymi drogami. Ambitni lub inteligentni
                  dyslektycy, dyskalkulicy i inni dys.....osiągna swój cel.
                  • morekac Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 20.02.10, 10:16
                    >Ja myslę, że dobry nauczyciel pozna się na
                    > rzeczy przez specjalnych orzeczeń.
                    Byłoby to fajne,gdyby wszyscy nauczyciele akceptowali, że ktoś ma
                    dysleksję i aby wszyscy nauczyciele byli i dobrzy, i kompetentni...
                    Niestety, wielu nauczycieli ma to gdzieś, często nie mają też
                    pojęcia, jak pomóc uczniom z dysleksją. A dysortografia to nie tylko
                    problemy z pisownią polską, ale też z pisownią w językach obcych. A
                    pewne rzeczy nawet w przypadku dyslektyków są do poprawienia - tyle
                    tylko, że metody standardowo stosowane w szkołach niezupełnie się do
                    tego nadają.
                    Drugi problem: egzaminy zewnętrzne sprawdzane przez egzaminatorów,
                    decydujące o tym, czy dany osobnik zda czy nie zda matury - a tym
                    samym, czy dostanie sią na jakiekolwiek studia (płatne czy nie).
                    Osobnik, który obleje polski z powodu błędów ortograficznych, nie ma
                    szans startować na politechnikę, na której radziłby sobie całkiem
                    nieżle.
                    Zaraz ktoś napisze, że dawniej nie było dyslektyków...
                    Byli - sama znam kilkoro dorosłych. Znam inżyniera, który tylko i
                    wyłącznie dlatego dobrnął do matury, że zawsze nauczyciele
                    matematyki, fizyki czy chemii stawali za nim murem... Nauczycielka w
                    klasie I SP naderwała mu ucho, bo 'złośliwie' przepisywał z błędami
                    z tablicy.
                    Znam przypadek, kiedy polonistka stanęła nad dyslektyczną
                    maturzystką i wskazała jej palcem kilka błędów - żeby nie musieć jej
                    potem oblewać.
                    To wszystko przypadki sprzed 20 lat.

                    Mojej własnej córce nauczyciel od angielskiego (5 lat temu) zarzucał
                    lenistwo i brak motywacji, bo młoda nie mogła przebrnąć przez
                    pisownię angielską.
                    Znam przypadek (z zeszłego roku) wyzywania dziecka z pierwszych klas
                    podstawówki od głąbów i nieuków.
                    To tak a propos dobrych nauczycieli.
                    Bardzo łatwo jest twierdzić, że dziecko jest zdolne, ale leniwe i z
                    pewnością, gdyby chciało i przyłożyło się do nauki...
                    Poza tym - jeśli nauczyciel będzie oceniał inaczej (łagodniej w
                    pewnych kwestiach) dziecko z podejrzeniem dysleksji, przyjdzie zaraz
                    jakaś mama z awanturą, że jej Stasio zrobił 3 błędy ortograficzne i
                    dostał trójkę, a Józiowi pani postawiła 4 czy 5, chociaż zrobił te
                    same błędy.
                    • verdana Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 20.02.10, 14:13
                      Nie może "się poznać" ponieważ dysleksji nie stwierdza sie "na oko" -
                      trzeba przeprowadzić szereg badań, do ktorych nauczyciel nie prawa
                      ani umiejętnosci. Naprawdę odróżnienie, ktore dziecko nie umie
                      czytać, bo jest zaniedbane, leniwe albo opóźnione w rozwoju, a które
                      ma dysleksję nie jest łatwe nawet dla specjalistów.
                      no i oczywiscie, jak słósznie zauwazyła przedmówczyni - egzaminy,
                      ktorych dziecko z dysleksją nie zda bez orzeczenia.
                    • mama303 Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 21.02.10, 15:10
                      Absolutnie nie uważam że nie ma dyslektyków, czy innych dys....
                      Tylko że u nas jest tendencja do dążenia do uzyskania orzeczenia i
                      potem niejako można sobie odpuścić. A to nie jest tak. Takim osobom
                      można i trzeba pomóc. Dla ich komfortu i dobra. Są metody. Chociaż
                      zgadza sie że wśród nauczycieli znajomość problemu może byc
                      niewielka.
                      • morekac Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 23.02.10, 10:25
                        Problem polega na tym, że w wielu szkołach nie ma zajęć dla
                        dyslektyków. W związku z tym trzeba na te zajęcia załapać w poradni
                        i na nie dojeżdżać. Albo za nie płacić.
            • alanta1 Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 21.02.10, 14:09
              verdana napisała:

              > Albo Ty nigdy nie słyszałaś o istnieniu redaktorów.

              A kto jest "redaktorem" w przypadku inżyniera pełniącego samodzielne funkcje techniczne?

              Weźmy przykład budowlańca, projektanta. Przy prostszych obiektach nie ma obowiązku sprawdzania obliczeń. Urząd też nie sprawdza projektu pod kątem obliczeń, sprawdza tylko zgodność z przepisami.

              Przy większych obiektach musi być sprawdzający. Załóżmy teraz, ze dwóch inżynierów weźmie się za projekt supermarketu i obaj będą dyskalkulikami. Co gorsza wykonawca nie dostanie obliczeń (bo nie trzeba ich dołączać do projektu). Rozumiem, ze jeśli projektant pomyli się w ilości zbrojenia, czy przyjmie zbyt mały przekrój, bo pomyli liczby przy zestawianiu obciążeń czy spisywaniu danych obliczeń z kalkulatora, to nie będziecie miały pretensji, jak się wam dach na łeb zawali ?

              Ja sie nie wypowiadam o fizykach czy osobach pracujących na uczelni (swoją drogą ciekawe jak oni sprawdzają prace studenckie big_grin), piszę o osobach pełniących samodzielne funkcje techniczne, one po prostu nie mogą być dyskalkulikami, bo od tego co policzą zależy życie i zdrowie ludzkie !
              • przeciwcialo Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 21.02.10, 17:54
                Mnie tez to przeraza. Ciekawe czy jak budynek się zawali to sąd
                weźmie pod uwagę zaswiadczenie o wszelkich dys.
                • alanta1 Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 23.02.10, 09:29
                  Sąd żadnych zaświadczeń nie będzie brał pod uwagę. Poza tym po co Ci opinia sądu, jak życie stracisz ?

                  Na szczęście na Polibudach jeszcze pracują ludzie z uprawnieniami i zdają sobie sprawę z odpowiedzialności; przypuszczam, że gdyby jakiś student pomachał zaświadczeniem o dyskalkulii na uczelni, to wyleciałby z zajęć z hukiem.
                  Albo potrafi liczyć samodzielnie, albo się do zawodu nie nadaje.

                  I nie wiem po co się upierać, że dyskalkulia nie ogranicza. Ogranicza w pewnych zawodach dokładnie tak samo jak brak wzroku uniemożliwiłby bycie np. chirurgiem.
                  • morekac Re: dyskalkulia, dysgrafia, dyskopatia.... 23.02.10, 10:23
                    Oczywiście, że - jeśli jest się dyslektykiem - to pójście na studia
                    typu lingwistyka czy polonistyka może zakrawać na masochizm
                    (przynajmniej w niektórych przypadkach), tak samo jak pójście
                    dyskalkulika na studia matematyczne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka