Dodaj do ulubionych

PRACA w kraju czy.....

02.06.07, 14:07
Tylu ludzi wyjeżdża do pracy za granicę. Także ze Złotowa. Tam co prawda
zarabiają więcej, ale jakim kosztem? Co z bliskimi, którzy żyją tu sami? Ile
rodzin rozpadnie się z tego powodu? Ja też sie tego obawiam.
Obserwuj wątek
    • legalna-blondynka Re: PRACA w kraju czy..... 02.06.07, 22:03
      Z obserwacji i doświadczenia wiem,że wyjazdy zagraniczne (turystyczne i
      zarobkowe) zmieniają naszą optykę i osobowość. Jeśli ktoś decyduje się pozostać
      za granicą na dłuższy okres czasu,wynająć samodzielne mieszkanie,doskonalić
      język, rozwijać się zawodowo-to powinien zabrać ze sobą rodzinę. Króciutkie
      "wypady" zarobkowe raczej nie spowodują rozpadu rodziny.Z różnych badań
      wynika,iż ubóstwo jest jednym z najczęstszych czynników dezorganizujących
      ludziom życie psychiczne.
    • krajanka6 Re: PRACA w kraju czy..... 05.06.07, 09:35
      A jakie są szanse na znalezienie pracy w Złotowie!? Czy nie o tym powinni myśleć
      włodarze miasta wszelkiej maści. Czy nie na tworzeniu nowych miejsc pracy
      powinni sie bardziej pochylić? A na tym forum, czy rozmówcy nic nie mogą zrobić?
      A gdyby tak mniej polityki a więcej pomysłów i działań praktycznych. Pomóc
      mieszkańcom Złotowa i Krajny. Tylu ludzi żyje bardzo skromnie lub wręcz w
      biedzie. Czy od poczucia bezpieczeństwa, także materialnego, nie zaczyna się
      szczęśliwe życie?
      Ci którym daliśmy władzę, lub sami sobie ją wzięli, teraz mają moralny obowiązek
      spłacić dług i dać ludziom to czego najbardziej potrzebują. Kiedy o to pytali
      mieszkańców?
      • legalna-blondynka Re: PRACA w kraju czy..... 05.06.07, 22:42
        Tak całkiem serio i bez ironii: myślę,że wszyscy się jednak starają ( w miarę
        swoich możliwości i zdolności). Pytasz , czy uczestnicy tego forum nic nie mogą
        zrobić? Prywatnie pewnie mogą.... Tu każdy wyraża swoje opinie i poglądy- to
        także pewnego rodzaju działanie dla dobra ogółu....:)

        Mała dygresja: na naszym terenie ludzie z PO i PIS-u są naprawdę bardzo
        kreatywni i ciekawi.
        • elmek Re: PRACA w kraju czy..... 06.06.07, 11:38
          Nie zgubiłaś przypadkiem słowa "tylko" w ostatnim zdaniu? Gdzieś pomiędzy
          "terenie", a "ludzie". ;-P
          • legalna-blondynka Re: PRACA w kraju czy..... 06.06.07, 15:22
            Elmek .....Ty złośliwa bestio.....:) Wyobraź sobie ,że nie zgubiłam słówka
            "tylko". Znam też kilka osób z tak zwanej lewicy, które się starają.......;ale
            ja się z nimi "nie przyjaźnię". Nasze relacje ograniczają się do wymiany
            grzecznościowych sloganów i uprzejmości, oczywiście nie rzucamy się na siebie z
            pięściami i nie obrzucamy inwektywami. Ty Elmek ..też (chyba) jesteś z
            lewicy...ale mam do Ciebie słabość....generalnie jesteś sympatyczny....:)
    • krajanka6 Re: PRACA w kraju czy..... 05.06.07, 23:06
      Dziękuję za odpowiedź. Jednak jakoś Ci nie wierzę.... Dlaczego? Z powodu
      "dużego"(!) oddźwięku z jakim spotkał sie wątek.
      Myślisz, że gdyby to była plotka, albo powód do wymiany złośliwości, albo nic
      nie wnoszące narzucanie innym swoich poglądów, lub udowadnianie racji
      politycznych, to wtedy ktoś by się jeszcze odezwał? Tak, sądzę, że tak. Ale -
      brak pracy, lub nowe miejsca pracy, środki unijne, zarobki "szaraczków" -
      nudziarstwo!!!!
      Poczekam i popatrzę jaki wątek za chwilę ruszy! Niech zgadnę: wiarygodność PISu
      albo lista uczciwych z SLD!!
      • legalna-blondynka Re: PRACA w kraju czy..... 05.06.07, 23:34
        Nie zrażaj się brakiem postów. Wierz mi, wszyscy czytają te nasze refleksje....
        Może jakiś "włodarz" zechce Ci odpowiedzieć. Ja jestem....tylko blondynką.
        Pozdrawiam.
      • radiomarian1 Re: PRACA w kraju czy..... 06.06.07, 10:30
        ,,Z powodu "dużego"(!) oddźwięku z jakim spotkał sie wątek".

        Uzasadnienie Twojej niewiary jest powalające na kolana.
        Duży oddżwięk jest tak ogromny,że gdyby Legalna blondynka Ci nie odpisała,
        wątek pozostałby tylko Twój.
        • krajanka6 Re: PRACA w kraju czy..... 06.06.07, 11:06
          Powalająca to jest Twoja "bystrość" w zrozumieniu mojej ironii!!
          Jezu, kto tu się wypowiada??
          • radiomarian1 Re: PRACA w kraju czy..... 06.06.07, 21:52
            Ale ,,fopa" strzeliłem.Pochopnie przeczytałem wątek i nie zwróciłem uwagi na
            cudzysłów. Teraz zbiore cięgi.Zlitujcie sie wszak jutro Boże Ciało, może to
            złagodzi Wasze baty wobec mnie. Przepraszam autora postu, że taki ze mnie
            baran, co czytać nie potrafi a głos zabiera.
          • tanges1 Re: PRACA w kraju czy..... 06.06.07, 22:57
            Nie masz pojęcia widzę jaki bystry jest Radiomarian, nawet nie zdajesz sobie
            sprawy jak przewrotnie odpowiedział na Twój post.Szkoda, ze przyznał sie do
            błędu, bo niesłusznie. Konstrukcja Twojego zdania gwałci zasady gramatyki.Nie
            będę tego wyjaśniał, ale do momentu zanim sprostował swój post Radiomarian
            obserwowałem jak rozwinie się ta dyskusja.Intuicja Legalnej blondynki była
            słuszna, nawet zazdroszcze mu takiej wiernej forumowiczki.(hahahah)
            Czar prysł dlatego, ze sprostował bo wcześniej ten post miał wartość wręcz
            literacką. Szkoda, że nie ma Tyki, bo by Was oświecił za darmo.
            Czy jest na forum jakiś forumowicz, który wie o co chodzi.
            Ty radiomarianie niepotrzebnie to sprostowałeś, bo myslalem, że napisałeś to
            świadomie i za szybko przede wszystkim.
            Twoja interpretacja była mistrzowska a sprostowanie to było <<fopa>>
        • krajanka6 Re: PRACA w kraju czy..... 06.06.07, 11:09
          legalna-blondi - to ma być ten "włodarz" na którego czekałam????
          • legalna-blondynka Re: PRACA w kraju czy..... 06.06.07, 14:59
            Krajanko...nie wiem, czy Radiomarian jest "włodarzem", ale poczytaj sobie jego
            posty z innych wątków, czasami są bardzo emocjonalne, ale inteligentne. Ja lubię
            jego styl i opcję....:)
            Elmek bardzo dobrze Ci wyjaśnił, kto i w jakim celu tu zagląda.
        • elmek Re: PRACA w kraju czy..... 06.06.07, 11:36
          Radiomarianie, tam był cudzysłów ;-) Przeczytaj dwa razy, zanim kogoś zbesztasz ;-)

          Do autorki wątku. Wbrew pozorom, to nie jest pierwsza tego typu dyskusja -
          poszukaj w archiwalnych watkach. Problemy złotowskiego rynku pracy były nie raz
          poruszane. Nie wiem czego Ty się spodziewasz, po takiej dyskusji. To forum jest
          czytane przez samorządowców, niektórzy zabierają tu głos, nie licz jednak, że
          nagle zwołają nadzwyczajną sesję, bo dostaną opieprz od Ciebie ;-) Pamiętaj
          jednak, że dzięki takim rozmowom, może dotrze do nich, ile pozostaje do
          zrobienia w tym mieście i jakimi problemami żyją mieszkańcy. Reasumując - nie
          zniechęcaj się zbyt szybko. :-)
          • krajanka6 Re: PRACA w kraju czy..... 06.06.07, 12:24
            Zwołanie sesji? No czemu nie?
            Ale dzięki, podniosłeś mnie na duchu.
            Pozdrawiam :)
    • zlotowiak Re: PRACA w kraju czy..... 06.06.07, 22:12
      powiem tak, praca w zlotowie zalezy jeszcze gdzie, majac nawet dobre
      wyksztalcenie to nie gwarantuje ze dostanie sie prace, trzeba miec znajomosci,
      zawsze mozna zasuwac w jakiejs firmie za stawke 5 zeta na godzine, przeciez ta 5
      to jest chora, 200 godzin robic i miec 1000 zlotych ktory w tej chwili nic nie
      znaczy,
      srednio zarabiac by bylo na cos stac to jest te 2tys. minimum, czyli 400 godzin
      a miesiac ma 744 godziny zostaja 344 godziny z tego odjac 8 h snu
      zostaja nam 4 dni wolne w miesiacu
      paranoja
    • legalna-blondynka O zdolnych,ambitnych Polakach...... 16.08.07, 15:31
      Historyjki optymistyczne....:)

      Moja przyjaciółka( posiadaczka tak zwanego niemieckiego paszportu) opuściła
      nasze urocze miasteczko i zamieszkała w równie uroczym, tyle,że dużooooo
      większym i niemieckim.
      Początki jej kariery (podobnie jak wielu Polaków) nie były łatwe,ponieważ nie
      znała zbyt dobrze języka,ale to była jedyna przeszkoda w realizacji ambitnego planu.
      Po kilkunastu miesiącach język znała już na tyle dobrze, że zapisała się
      na....studia! Po 3 latach zdobyła dyplom,z którym się udała do pewnego profesora
      realizującego trudny projekt badawczy( testowali znaczenie "trucizn" roślinnych
      i ich udział w produkcji kropli do oczu)
      Niemieckiemu naukowcowi nie przeszkadzał jej słowiański akcent, a wręcz
      przeciwnie....stanowił pewnego rodzaju atrakcję.
      Przyjaciółka do dziś pracuje w doskonałej klinice uniwersyteckiej.
      Od czasu do czasu nasi wspólni znajomi....pytają mnie "co u niej
      słychać".....ponieważ byłam i widziałam jej miejsce pracy, więc zgodnie z prawdą
      opowiadam, co robi. Niestety bardzo często spotykam się ze złośliwymi
      komentarzami i oznakami niedowierzania....ludzie nie lubią słuchać o sukcesach
      innych? Woleliby usłyszeć,że haruje jak niewolnica i łamie sobie paznokcie
      przy sprzątaniu .....:)

      Syn mojej koleżanki - świetny, młody człowiek, po paru miesiącach ciężkiej pracy
      w Anglii...został "wyłuskany" przez zagranicznego szefa i po krótkim
      przeszkoleniu firma wysłała go do Europy wschodniej, aby w jednej ze stolic
      organizować filię. Nie wysłano Anglika tylko Polaka-złotowianina....:)

      Znam jeszcze kilka takich pozytywnych przykładów ( wszystkie dotyczą złotowian).
      Jeśli ludzie wyjeżdżają za granicę, tylko po to, aby okazjonalnie sobie dorobić
      nie myślą o dodatkowej nauce.
      Jeśli zamierzają tam żyć i mieszkać dłużej...muszą się uczyć, bo jakoś trudno mi
      uwierzyć,że odpowiada im rola "niewolników".

      Podobają mi się nasi młodzi, ambitni młodzieńcy, którym chce się
      pracować.....życzę im wszystkim sukcesów ( nie mniejszych niż ten, który
      RZECZYWISCIE odniosła moja przyjaciółka)

    • legalna-blondynka Prawo jazdy w kraju czy za granicą? 16.08.07, 18:50
      Zastanawiam się dlaczego w Polsce -w ostatnich latach- tak trudno zdać egzamin
      "na prawo jazdy". Ludzie podchodzą do tych egzaminów po trzy, cztery a nawet
      pięć razy. Może wina leży po stronie słabych instruktorów....? A może to
      złośliwość egzaminatorów?
      Mój dzieciak...zdawał egzamin w Anglii i nie było to dla niego traumatycznym
      doświadczeniem. Nim przystąpił do końcowego egzaminu jeździł w towarzystwie
      osoby posiadającej prawo jazdy po wszystkich drogach (z wyjątkiem autostrad -
      takie tam prawo obowiązuje).
      • gitta Re: Prawo jazdy w kraju czy za granicą? 12.10.07, 11:22
        Za granica jest drozej, w Polsce jednak lekcja instruktorem jest
        tansza.
        Problem polega na tym, ze mlodzi ludzie nie maja mozliwosci
        opanowania jazdy bo nie otrzymuja takiego pozwolenia na nauke jak
        Twoja latorosl.
        Gdyby dziecko mialo mozliwosc jezdzic samochodem przez trzy lata
        przed egzaminem to z pewnoscia nie byloby problemu ze zdaniem
        egzaminu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka