29.11.10, 13:35
Przeczytałam artykul w Wysokich Obcasach.
Nie zetknęłam się nigdy osobiście z programem NLP i terapią mimo to liznęłam tematy teoretycznie i z ciekawości.
Dlaczego zakładam wątek tutaj? Ponieważ widać analogie gołym okiem do szukania ratunku w tarocie, numerologii, astrologii itd itp. A już końcowa wypowiedź dra Tomasza Sroczyńskiego jest zbieżna z moimi poglądami:
Żyjemy w sterylnym świecie, w którym nie chcemy przeżywać negatywnych uczuć. Trudne strony życia wolimy traktować jak problemy terapeutyczne. I uwierzymy w każdą bzdurę, jeśli tylko wyjaśni nam przyczynę klęsk i zapewni ciepły kompres na głowę. Tak się nie da.
Pisałam nieraz tutaj i na Wróżbiarstwie, ze ludzie chcą znać odpowiedzi na wszystkie pytania, pragną aby tarot (ogólnie: ezoteryka) bezboleśnie przeprowadziła ich przez życie. Tak się nie da.
Porozmawiamy o tym? Chętnie poznałabym wasz punkt widzenia.
smile

Więcej... wyborcza.pl/1,81388,8725064,Dyktatura_szczescia.html?as=3&startsz=x#ixzz16fr9o0HB
Obserwuj wątek
    • 2bieguny Re: Artykuł 29.11.10, 13:56
      czytałam to wczoraj, mam swoje zdanie, ale obszerne, wiec napisze pózniej.
      Zetknełam się z tymi technikami, i jest to zwykła manipulacja, ale wiele rzeczy to manipulacja, dlatego uwazam, ze duzo zalezy od uczciwosci, to ze ludzie chca byc szczesliwi to naturalne , mnie nie dziwi, ze ktoś chce zarobic na kims, tez oczywiste, tylko róbmy to uczciwie. Wrózka jest ok, jesli jest profesjinala i jesli nie naciąga, niestety dominuja nieuczciwi. jakkolwiek oby terapia przyniosła skutek.
      Zarózno radosc i cierpienie jest wpisane w zycie człowieka, zalezy co przewaza.
      Techniki manipulacji sa dzis obecne na kazdym kroku.
      • krolowa.mieczy Re: Artykuł 29.11.10, 14:55
        Jak będziesz wolniejsza, to napisz o swoich spostrzeżeniach o tych technikach smile Bardzo mnie ciekawi, bo ja czytaczką byłam do tej pory. Info z pierwszej ręki mile widziane smile
    • zainteresowany1977 Re: 29.11.10, 14:29
      Wszystko jest jedną wielką manipulacją, NLP i wszelkie inne ideologie to dla ich twórców i propagatorów sposób zarobkowania\wydębiania kasy, wpływy ze sprzedaży książek\płyt\opłaty za kursy i z aterapie, jeden ciort - no bo przecież czemu p. Kowalski zrywa się rano i pędzi do ośrodka terapii, dla kasy to robi, żeby kupić buty i zjeść kartofle z kotletem, i tylko po to, no chyba, że należy do promila populacji i ma misję zbawiania świata smile
      • krolowa.mieczy Re: 29.11.10, 14:56
        Niektórzy misję zbawiania swiata też podciagają pod "zachwiania" umysłowe i manipulację
        wink
    • 2bieguny Re: Artykuł 29.11.10, 16:39
      Kiedy człowiek nie radzi sobie sam z pewnymi kwestiami, to szuka pomocy, tam, gdzie wydaje mu się, ze mu pomogą, i uwierzcie nie sposób terapii wazny, tylko osiagniety skutek.
      To, ze ktoś szuka pomocy nie znaczy, ze jest zyciowym niudacznikiem, tylko zwyczajnie nie potrafi odpowiednio skierowac swojej energii i wychodzi tak, jak ktos tego sobie nie zyczy.
      Kiedys los zetknął mnie z osobą, która była zafascynowana NLP, myślę, za tacy ludzie sa wsród nas.
      Ja np, jestem sama, przerobiłam niefortunną znajomosc i szukałam pomocy, zeby zapomniec, wymazac z pamięci i zaczac cos od nowa.
      Ta znajomośc była mi jednak niezbędna, zeby zrobic krok w przód, mimo, ze tak bolało, ale teraz patrze na to tak, ze tak musiało byc inaczej tkwiłabym w starym.
      Mam znajomych psychologów, probowałam z nimi rozmawiac, ale oni wydali mi się gorszymi specjalistami niz ja, ja intuicyjnie czułam, ze sama wiem wiecej niz z nimi. Na dobrego psychologa trafic to tez sztuka. Naulka technik NLP to nic innego jak zadziałanie na psychike i pokazanie zachowań, które ogólnie sa stosowane, ale nie przez wszystkich, to działa, nie ma siły, bo pewne bodzce odbieramy tak a nie inaczej.
      Kiedy ja byłam pierwszy raz u wrózki - wyszłam i pomyslałam, powiedziała mi prawdę, powiedziała to wszystko co ja doskonale wiem i niczego czego bym nie wiedziała, ale jednoczesnie dała mi nadzieję, ze bedzie lepiej, ze mam sie skupic na pewnych sprwach.
      Własnie czasem sama swidomosc nie wystracza, trzeba to jeszcze usłyszec i zrobic.
      big_grin Czy ktoś nauczył sie pływac czytając o tym? Chyba nie. Nie poderwiesz dziewczyny jak bedziesz czytał o techikach podrywania, tajemnica tkwi w 8 buławach, w działaniu big_grin Trzeba robic, zeby cos z tego było, czyny sięlicza, wiec jak pobierający nauki ma za zadanie nawiazac kontakt z 20 osobami, to w koncu po pierwsze nabierze wprawy i udoskonali swój warsztat a jak jeszcze wukorzysta pewnie sztuczki, to wyjdzie na to, ze sukces murowany.
      Nie mam nic przeciwko tym technikom, ale chciałabym, zeby były uczciwe, jesli niesmiały mężczyna uczy sie w ten sposób nawiazywac kontakty, to ok, jesli cwaniaczek w ten sposób naciąga kobiety na seks i kase, to jest zwyczajnie przestępstwo.
      Takie moje zdanie, jak zawsze wszystko zalezy od celu. A naciągaczy, oszystów i cwaniaczków nie brakuje nigdzie.
    • asia.33 Re: Artykuł 29.11.10, 17:25
      przeczytalam artykuł o NLP i powiem tak , sam artykul nawet dobry i rzeczowy ...co do NLp owszem mozna sie wyuczyc sztuki podrywania ale co dalej..czy da sie to przeniesc np do zycia juz cdziennego gdyby oderwana kobieta i mezczyzna chcieli stworzyc pare? Co sie okaze ? Otz to ze ów pan nie potrafi zrobic juz sam ani ktoku w zwiazku bo tego sie nie nauczyl. i ten pewny siebie, blyskotliwy czarujacy facet wyjdzie na ostatnia sierote..owszem cel -krotkodystnsowy osognie nic po za tym..nie da sie udawac dluzej. To jest zwykle oszustwo wg mnie i szcerze powiem psychologowi sa oganiczani jakimis ramami z ktorych nie wychodza ...nie staraja sie zrobic nic wiecej niz ich nauczono..chybaz e ktos ma tzw "powolanie" a tych jest malo. Pamietacie glosna sprawe o psychologu dzieciecym , ktory molestowal je sexulanie gdyz nie byly w stanie zdac sme relacji z pobytu na terapii u niego.
      Teamt "morze" lub "niekonczaca sie historia'
      • mrgodot Re: Artykuł 29.11.10, 18:06
        To szokujące. Wiele razy czytając artykuły na temat różnorodnych problemów dręczących ludzi (kompleksy, nałogi, depresje, traumy - wszystko co się z tym wiąże) zastanawiałam się dlaczego główną radą udzielaną przez specjalistów jest magiczna mantra "poddaj się terapii". Jakaś kryptoreklama usług psychologiczno-analityczno-psychiatrycznych?
        Terapia to jest poważne leczenie, które powinno się prowadzić pod okiem specjalisty, w specyficznych warunkach, kiedy sytuacja tego wymaga. Sotosowanie terapii we wszystkich przypadkach jakie się nawiną to jest jak leczenie kataru czy przeziębienia nantybiotykiem. Owszem, podziała raz, drugi. Potem z kolejnym katarem biegniesz po antybiotyk, tylko "bakterie" się uodporniły i już na nie antybiotyk nie działa. To takie kolejne uzależnienie. Leczymy jedno uzależnienie drugim. Zamiast uczyć się samodzielności i umiejętności rozwiązywania problemów, za pieniądze zrzucamy to na tzw. specjalistów. A czasem wystraczy samemu się zastanowić nad problemem, zrozumieć przyczyny, poprosić o pomoc bliskich, rodzinę lub znajomych, i bez terapii da się żyć. Szybciej i intymniej niż spowiadać się leżąc na jakiejś kozetce i wychodzić stamtąd z poczuciem - wyrzuciłem z siebie, to już nie ma problemu. A problem jest i rozwija się jak nowotwór. A "specjalista" odnotuje przypadek, pobierze należność i zaprosi do gabinetu następnego pacjenta - z wrzodem na tyłku albo pryszczem na nosie.
        Oczywiście sa przypadki wymagające prawdziwej, rzetelnej terapii. Ale nie z katarem do specjalisty. Z katarem to należy się udać do kiosku po chusteczki higieniczne.
        • asia.33 Re: Artykuł 29.11.10, 18:16
          masz 100% racji..problem jednostki tkwi tez np w jego rodzinie i bliskich i bez ich wspolpracy nie da sie nie osiagnac..ez uwazam ze w tych czasach srednio inteligentny czlowiek zdjacy sobie spr z problemu ze go ma jest w stanie sobie sam pomoc..jest tyle informacji ,ze naprawde nie ma co sie uzalezniac od drugiej osoby..bo to juz kolejny problem sie tworzy.
    • mellisanda Re: Artykuł 29.11.10, 18:55
      Bardzo dobry artykuł! Wielkie brawa dla dr Witkowskiego za to że demaskuje współczesnych prestidigitatorów.
      Ale z drugiej strony ludzie łakną łatwej recepty na szczęście, chcą prostego, dobrego życia, bez problemów, zgryzot i bólu istnienia. I szukają, szukają przepisu na życie. Szukają w NLP, we wszelkiego rodzaju terapiach, u psychoterapeutów, wróżek, astrologów, chiromantów… Chcą żeby ich ktoś wysłuchał – świetne określenie „prostytucja przyjaźni”, żeby im ktoś powiedział, że będzie dobrze, żeby wreszcie ktoś podjął za nich kluczowe decyzje życiowe. Często ludzie, którym kładę karty pytają co mają zrobić? To, a może tamto, a może całkiem coś innego, ale co? Wymiękam wtedy, bo cóż ja mam im powiedzieć? Że nie wiem, że to ich życie, że karty nie podadzą rozwiązania na tacy, że muszą sami kierować własnym życiem? W sumie to trochę to rozumiem, bo o ile łatwiej – jak się coś nie uda – „zwalić winę” na karty czy horoskop czy psychologa… Oddalamy od siebie odpowiedzialność, bo tak jest łatwiej.
    • tommy994 Re: Artykuł 29.11.10, 19:15
      W nawiązaniu co napisała mrgodot zgadzam się, że człowiek powinien być samodzielny, liczyć na siebie. A nie z pierdołami lecieć po lekarzach.
      Zastanawia mnie inna kwestia. Otóż ile osób jest w stanie zdać sobie sprawę z problemu? Ilu ludzi jest na tyle zdolnych by popatrzeć na swoje życie obiektywnie i odpowiedzieć co ich dręczy? Czy ktoś z nas jest wstanie powiedzieć sobie bezpardonowo, otwarcie i szczerze co jest naszym problemem? Uważam, że nie. Oszukujemy się. Jest kilka spraw, które nas krępują, wstydzą. Zniewalają! Poradzenie sobie z nimi jest ogromnym wyzwaniem. Stąd ludzie chodzą po lekarzach, terapeutach i wróżkach. Sami nie potrafią sobie poradzić.
      Zapominamy też o tych co problemy chowają głęboko w sobie i nie rozwiązują je latami.
      Popieram, że to rodzina i przyjaciele mogą pomóc w radzeniu sobie na zakrętach życia. Kwestią jest to czy my tego chcemy. Czy ma się siły oraz motywację.
      Gdy ktoś idzie do psychologa z problemem pod tytułem "grozi mi rozwód", za jego fasadą skrzętnie ukryty może być najważniejszy szkopuł np. pracoholizm, nieatrakcyjność partnera, zdrada czy finanse.
      Myślę, że dopiero z czasem człowiek jest wstanie spojrzeć na siebie i swoje zmartwienia z dystansem, gdy są one już dojrzałe. Ci, którzy dylematy rozwiązują szybko potrzebują silnej presji ze strony rodziny i przyjaciół. Jeszcze inni, ale zapewne to są ludzie wyjątkowi, sami i od razu ucinają łeb sprawie i znajdują remedium na komplikacje życiowe.
      • krolowa.mieczy Re: Artykuł 29.11.10, 19:28
        Zgadzam się z wami. Równiez uważam, ze najpierw człowiek powinien sam sobie zrobić rachunek sumienia i zidentyfikowac źródło bólu. Tak samo jak wiemy, ze boli palec, głowa lub gardło.
        Bardzo trudno jest współczesnemu człowiekowi cierpliwie dociekać do sedna problemu, bo przy dzisiejszej szybkości życia, łatwizny jaką wciska się nam z każdej strony i cudownych rozwiazań od proszku na czyste skarpetki po kursy uwodzenia, większosć oczekuje gotowych recept i rozwiązań. Większość powtarza swoje błędy wciąż i wciaż nie zastanawiajac się nad tym ani minuty.
        Wiem o czym pisze Miss - ludzie wymagają podania gotowych odpowiedzi i podjęcia decyzji przez tarota. Kiedy mówię jednej czy drugiej osobie, ze owszem, opowiem co sie stanie gdy zrobi A oraz B, to nie są usatysfakcjonowani; musza pomyśleć sami przecież i sami podjać decyzję.
      • mrgodot Re: Artykuł 29.11.10, 19:37
        tommy994 napisał:

        > Zastanawia mnie inna kwestia. Otóż ile osób jest w stanie zdać sobie sprawę z p
        > roblemu? Ilu ludzi jest na tyle zdolnych by popatrzeć na swoje życie obiektywni
        > e i odpowiedzieć co ich dręczy? Czy ktoś z nas jest wstanie powiedzieć sobie b
        > ezpardonowo, otwarcie i szczerze co jest naszym problemem? Uważam, że nie. Oszu
        > kujemy się. Jest kilka spraw, które nas krępują, wstydzą. Zniewalają! Poradzeni
        > e sobie z nimi jest ogromnym wyzwaniem.

        Zgadzam się Tommy. Tarot bardzo ładnie odkrywa nasze problemy wewnętrzne i się nie narzuca. Problem jest w odgórnym narzucaniu terapii - masz problem, leć do psychoanalityka i ci przejdzie. Zażyjesz magiczną tabletkę od bólu głowy, albo uśmierzysz ból zęba tabletką przeciwbólową. Na chwilę przejdzie, potem idziesz na kolejną wizytę i po kolejną tabletkę.
        Tarot i w ogóle dobrze rozumiana (i stosowana) ezoteryka jest lepszym narzędziem bo pokazę ci problem, powie jakich narzędzi użyć ale nie rozwiąże problemu za ciebie. Tylko większość ludzi woli pójść na łatwiznę. Wygadam się godzinkę, zapłacę i mi przejdzie. A potem się okazuje, że nie przechodzi i wpadamy w kolejne uzależnienie.

        > Popieram, że to rodzina i przyjaciele mogą pomóc w radzeniu sobie na zakrętach
        > życia. Kwestią jest to czy my tego chcemy. Czy ma się siły oraz motywację.

        Rodzina, albo ktoś kto nas dobrze zna, rozumie. Nie wyleczysz narkomana jak on tego nie będzie chciał. Podobnie z wszelkimi -holikami. Nie dasz rady bez ich chęci. Trzeba im pomóc to sobie uśiwadomić a nie leczyć na siłę. I nie za pomocą doraźnej terapii - przyklej sobie plaster Nicorette, żuj gumę a rzucisz palenie. Jakby tak było, to prawie nie byłoby problemu z paleniem. Mi plaster nie przeszkadzał w tym, że ciągle chciało mi się palić w samolocie! smile

        > Myślę, że dopiero z czasem człowiek jest wstanie spojrzeć na siebie i swoje zma
        > rtwienia z dystansem, gdy są one już dojrzałe. Ci, którzy dylematy rozwiązują s
        > zybko potrzebują silnej presji ze strony rodziny i przyjaciół. Jeszcze inni, al
        > e zapewne to są ludzie wyjątkowi, sami i od razu ucinają łeb sprawie i znajdują
        > remedium na komplikacje życiowe.
        Racja. Każdy problem wymaga czasu jeśli chodzi o rozwiązanie. Dlatego pisałam, że kataru nie leczymy antybiotykiem, bo nie podziała potem przy grypie. Trzeba mierzyć siły na zamiary i dostosować metody do problemu. Jak chcesz zerwać jabłko to weż drabinę i na nią wejdź, a nie wyytaczaj działa, żeby ustrzelić jabłonkę.
        Pewnie, newiele jest osób, które sobie świetnie radza i potrafią tak jednym cięciem załatwić problem. Ale ci, którzy nie potrafią, niech od razu nie pędzą na terapię, żeby krzyczeć :kochamy cię" bo prawdziwych terapeutów zabraknie smile
      • zainteresowany1977 Re: 30.11.10, 13:59
        Ja jestem w stanie bezpardonowo, otwarcie i szczerze powiedzieć sobie z czego się biorą moje problemy, ale ta wiedza nie pomaga mi ich skutecznie rozwiązywać bo ich znaczną przyczyną jest moje lenistwo, a fuu.. smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka