Dziś pada deszcz cały czas u nas i wychodząc z pasem na spacer miałam ze sobą parasolkę. Mój byly szef P. mieszka niedaleko i czasem się zastanawiam jak się zachować gdybyśmy przypadkiem się spotkali. Doszłam do cynicznego wniosku, ze do niczego już mi nie jest potrzebny i oleję go, zignoruję, nie spojrzę. I dziś właśnie byliśmy od siebie parę metrów - on wyrzucał śmieci, ja z parasolem i psem szłam kilka metrów od niego. Widziałam go kątem oka, ale zasłoniłam się parasolką, że niby nie widzę
Zrobiłam sobie przed chwilą partnerski a wrzucę tylko jego stronę (po mojej wiem co wyszło i jak sie zachowałam), bo mam nie lada zagadkę:
Co pomyślał na mój widok - księżyc (dołożyłam: sprawiedliwość, 3 monet, wisielec)
jakie emocje w nim wzbudzil mój widok -as kijów
jaki był na zewnątrz - gwiazda
Gwiazda jest łatwa - zmókł, bo lało a on był bez parasola. Chyba chciał sie przywitać (as kijów), ale go zignorowałam. Ksieżyc nie wiem choć rozwinięcie mówi, ze może sie domyślił, ze nie chcę mieć z nim nic wspólnego.
Co myślicie?