Okazuje się, że teoria, że to tarocista "umawia się" z kartami nie do końca jest prawdziwa

Ostatecznie przekonałam się o tym ostatnio. już piszę o co chodzi.
Jak pewnie większość z Was lubię otrzymwyać odpowiedzi TAK i NIE. Niestety Tarot ustawił mnie do pionu. Nie będę tu wyrokować, że żadne karty nie udzuelą takich odpowiedzi, wiem teraz już na pewno, że moje NIE udzielają odpowiedzi TAK i NIE. Owszem odpowiadają na pytanie, ale dodają do tego coś jeszcze.
Wiecie, do tej pory ja w swej pysze "ustaliłam sobie", że dobra karta (bez względu na znaczenie) to będzie TAK a zła to NIE. Widziałam, że karty zawsze rozbudowują wypowiedź ale to ignorowałam. I dwa dni temu spytałam o nasze plany. Wyszedł mi Arcykapłan co natychmiast nasunęło mi się, że "tak a nawet lepiej". Drugą część odpowiedzi oczywiście zignorowałam, a już następnego wieczora zweryfikowaliśmy swoje plany, na faktycznie "wyższy poziom" (nie chcę się wdawać w szczegóły

). I w tym momencie uswiadomiłam sobie, że moje karty wreszcie sobie mnie "ustawiły"

Ech, muszę chyba być bardziej pokorna. Ale przynajmniej nauczyłam się nowej - bardzo ważnej rzeczy.