01.11.09, 23:05
Od dawna chcę założyć taki wątek, wątek o strachu wśród astrologów.
Ktoś pisze, że boi się Saturna wchodzącego do Wagi, inny - tranzytu
Saturna, jeszcze inny - półkrzyża czegoś tam do czegoś innego.
Zastanawiam się wtedy nad motywacją takich osób do zajmowania się
astrologią. Zastanawiam się, czy aby ich głównym motywem nie jest
lęk. Saturn wchodzi do Wagi. Cieszmy się smile Czy to nam się podoba
czy nie, życie płynie, a procesy na niebie tę odwieczną zmianę
obrazują. Czy nam się to podoba czy nie Saturn z Wagi przejdzie do
Skorpiona, Uran do Barana, itd. Wykorzystajmy każdy tranzyt czy
progresję tak, aby nam posłużył. "Najgorsze" kwadratury dają nam
największą siłę i zdolność do działania. Wykorzystajmy to zamiast
opowiadać o swoich irracjonalnych (!) lękach. Lęk nie jest
konstruktywny. Wiedza astrologiczna - jak najbardziej.
Obserwuj wątek
    • aarvedui Re: Strach 01.11.09, 23:31
      to jest część zgubnego zjawiska personifikacji planet.
      pisanie, że "saturn czyni to ", "neptun robi tamto", to praktyka będąca wynikiem
      dziecięcego myślenia - próby ujarzmienia rzeczywistości pozornie będącej poza
      kontrolą.

      to oczywiście nieprawda, że saturn czyni to, a neptun tamto. to jakby
      powiedzieć, że równanie fizyczne sprawia, że rakieta leci, woda płynie, etc...

      tego rodzaju dysocjacja, dystansnowanie sie od problemu i przerzucania
      odpowiedzialnosci za życie na coraz potezniejsze "bóstwa planetarne", to efekt
      niedojrzałości i jeden z symptomów uzależnienia się od astrologii.

      o ile nie wiemy, że astrolog używa takich zwrotów jako skrót myslowy (chociaz i
      to jest niebezpieczne, bo mysl i mowa wspolgrają), to od astrologa mówiacego, że
      "Saturn sprawia, ze.." należy czym prędzej uciekać, bo nie rozumie on spraw w
      sposób zapewniający odpowiedni dystans i miejsce dla wolnej woli ludzkiej.
      • zlota.ra Re: Strach 02.11.09, 10:30
        Bardzo fajny pomysł z tym wątkiem, może warto by podawać przykłady na to:
        a) jakie się miało pomysły na wykorzystanie "strasznego" tranzytu
        b) co z tego dobrego wyniknęło?

        U mnie np Saturn:
        - przy opozycji do Słońca - nic się nie działo, przeszedł niezauważony
        - przy 3-krotnej koniunkcji do Jowisza i Marsa na MC zarabiałam masę pieniędzy, rozwijałam się zawodowo dostając coraz bardziej prestiżowe oferty, wyszłam za mąż i kupiłam wymarzone mieszkanie
        - przy powrocie Saturna - zdany pomyślnie egzamin na wymarzoną od dzieciństwa architekturę wnętrz, super kontakty i przyjaźnie ze starszymi kobietami i nowe oferty pracy

        Za jakiś czas czeka mnie 3xkrotna opozycja Saturna do Księżyca i Wenus, połączona z kwadratem Plutona do tychże oraz koniunkcją Neptuna do Słońca i zamierzam zrobić na tych tranzytach masę różnych fajnych rzeczy, ale dwa wątki, które się tu wybijają na plan I, to moje artystyczne studia i macierzyństwo, w których to dziedzinach liczę na spore sukcesy (poparte solidną pracą, do której się już przezornie zabrałam). I bynajmniej nie drżę ze strachu smile
        • foudre Re: Strach 02.11.09, 12:19
          Złota. Ra - Twoje słowa to miód na moje serce. Ja kilka miesięcy
          temu przeszłam niemal dwuletnią kwadraturę Plutona do Słońca i
          jestem teraz innym człowiekiem. Rozprawiłam się ze swoim lękiem. Nie
          boję się niczego, stąd chyba ten wątek smile I żałuję, że aspekty
          Plutona do Słońca zdarzają się tak rzadko, a zdarzają się tak
          rzadko, bo tak diametralne zmiany potrzebują pewnie czasu.
          Saturn 2 tygodnie temu zrobił mi koniunkcję do Słońca w VII domu
          (Saturn w VI natalnie), w tym samym czasie mam kwadraturę Urana do
          MC i IC - otrzymałam propozycję naprawdę znacznego awansu, jestem na
          3-miesięcznym okresie próbnym, sprawa rozwiąże się podczas drugiego
          i trzeciego przejścia Saturna. Wynik mnie jednak nie interesuje. Mam
          motywację do pracy, załatwiam mnóstwo spraw od A do Z i jest to czas
          nieprawdopodobnie konstruktywny i … kreatywny. Jestem fanką tzw.
          ciężkich tranzytów, to wtedy ruszamy z miejsca, to podczas nich
          wzrastamy. Nie mogę się doczekać opozycji Urana do Słońca big_grin
          Wątek założyłam po to, aby ten lęk wśród astrologów zauważać i
          dystansować się od niego. Astrologia służy wzrostowi naszej
          świadomości i dzięki temu niweluje lęk, jednak patrzenie w swój
          horoskop i przewidywanie klęsk związanych z nadchodzącym tranzytem
          Saturna albo Plutona do czegoś tam, ten lęk TWORZY. A wtedy, wg
          mnie, zajmowanie się astrologią traci sens.
          • zlota.ra Re: Strach 02.11.09, 13:53
            Foudre napisała:

            "Ja kilka miesięcy
            temu przeszłam niemal dwuletnią kwadraturę Plutona do Słońca i
            jestem teraz innym człowiekiem. Rozprawiłam się ze swoim lękiem. Nie
            boję się niczego, stąd chyba ten wątek I żałuję, że aspekty
            Plutona do Słońca zdarzają się tak rzadko, a zdarzają się tak
            rzadko, bo tak diametralne zmiany potrzebują pewnie czasu."

            - nic się nie bój! Pluton w reakcji z innymi planetami radzi sobie równie
            wyśmienicie, ja z ulgą wspominam jego przejście przez mój AC i Urana, potem
            Neptuna oraz trygon do Wenus i kwadrat do Merkurego - pełna transformacja,
            przynosząca wiele dobrego smile.


            "Nie mogę się doczekać opozycji Urana do Słońca "_
            - oj, będzie się działo! ja na koniunkcji zakochałam się szaleńczo w moim
            obecnie Mężu smile

            "Wątek założyłam po to, aby ten lęk wśród astrologów zauważać i
            dystansować się od niego. Astrologia służy wzrostowi naszej
            świadomości i dzięki temu niweluje lęk,"

            - DOKŁADNIE! osobiście patrzę na swoje tranzyty zawsze pod kątem szans i
            możliwości jakie niosą. Bez względu czy to trygon, kwadrat, opozycja czy
            kwinkunks, staram się znaleźć możliwości realizacji łączące, harmonijnie i dla
            mnie pożytecznie, jakości obydwu planet - jak dotąd działa.


            "jednak patrzenie w swój
            horoskop i przewidywanie klęsk związanych z nadchodzącym tranzytem
            Saturna albo Plutona do czegoś tam, ten lęk TWORZY. A wtedy, wg
            mnie, zajmowanie się astrologią traci sens"

            - podpisuję się pod tym obiema rękami, astrologia ma za zadanie pomagać nam
            mądrze i pełniej funkcjonować w życiu, a nie maltretować się wizjami kolejnych
            klęsk. Zresztą... - masę razy byłam świadkiem, gdy na trygonie nie działo się
            nic lub paskudztwa, a na kwadracie świetne rzeczy. Albo zmiany zachodziły
            wyłącznie wewnątrz i pozornie nie działo się nic nawet na najbardziej
            spektakularnych tranzytach.

            pozdrawiam smile
        • ailza Re: Strach 06.11.09, 07:40
          zlota.ra napisała: "U mnie np Saturn:
          - przy opozycji do Słońca - nic się nie działo, przeszedł niezauważony"
          Wiele razy słyszałam, że u mnie przy tranzycie (...)- nic się nie działo. Jeśli
          występuje tranzyt planety pokoleniowej do osobistej i jest to np. ścisła
          koniunkcja, to nie wierzę w to, że nic się nie działo. Owszem , mógł przejść
          niezauważony, bo nie mamy z tym problemu, czyli to co się działo nie zwróciło
          Twojej uwagi. Mogło być tak, że byłaś bardziej skoncentrowana na pracy lub
          nauce, a z perspektywy czasu powiesz: nic się nie działo. Zapewne masz Saturna
          dobrze aspektowanego lub jesteś z nim " za pan brat", bo widać, ze przyniósł Ci
          pasmo sukcesów ( więc planujesz więcej i masz rację). Inną osobę może rozliczyć
          dokładnie czymś odwrotnym : zwolnieniem z pracy, rozstaniem.
          • zlota.ra Re: Strach 07.11.09, 12:27
            ailza napisała: "Zapewne masz Saturna
            dobrze aspektowanego lub jesteś z nim " za pan brat", bo widać, ze przyniósł Ci
            pasmo sukcesów ( więc planujesz więcej i masz rację)."

            - mój Saturn jest w 10 domu w Pannie w koniunkcji z Lilith, w kwadracie z
            Neptunem w 2 (i w luźnej opozycji do Merkurego w 4 w Rybach, co robi nam
            półkrzyż), w sekstylu do Urana na AC. Szału nie ma, przyznasz sama.

            Za pan brat też nie jestem - tak bym tego nie nazwała smile. Ale wolę się sama
            utytłać po łokcie, nawet jeśli bardzo boli, zanim On mnie weźmie w obroty.
            Zresztą Wujcio Saturn daje znaki o co mu chodzi - wystarczy obserwować i być
            uważnym. Zbliża się opozycja do mojego Księżyca i nagle spod ziemi zaczęły
            wychodzić rózne cienie i małe, z dawna "zapomniane" , brzydkie historie
            dotyczące mojej relacji z Matką. I choć bardzo nie chcę się za to zabierać, bo
            to stajnia Augiasza jest, wiem, że nadszedł kosmiczny deadline.

            No i zawsze pomaga ta pewność, że Saturn to solidna firma - teraz będzie
            nieprzyjemnie, ale w tym konkursie nagrody gwarantowane smile

            • ailza Re: Strach 07.11.09, 14:03
              zlota.ra napisała:

              > - mój Saturn jest w 10 domu w Pannie w koniunkcji z Lilith, w kwadracie z
              > Neptunem w 2 (i w luźnej opozycji do Merkurego w 4 w Rybach, co robi nam
              > półkrzyż), w sekstylu do Urana na AC. Szału nie ma, przyznasz sama.

              Przyznam, że pięknie wykorzystałaś te aspekty np. artystyczne studia. Gratuluję.

              > Za pan brat też nie jestem - tak bym tego nie nazwała smile. Ale wolę się sama
              > utytłać po łokcie, nawet jeśli bardzo boli, zanim On mnie weźmie w obroty.


              Czyli jesteś za pan brat smile Dogadujecie się. Ty wychodzisz mu naprzeciw.
              Napracujesz się , napracujesz ,a on Ci krzywdy nie robi, tylko nagradza.

              Ja mam kwadraturę Słońca do Saturna i mam podobnie. Najpierw muszę się
              napracować. Bardzo mi się spodobało wykorzystanie przez Ciebie tego tranzytu.
              Pozazdrościć.
        • ziper_cg Re: Strach 11.11.09, 16:21
          Kwadratury są związane z jakimś stresem, napięciem. Ale wcale nie oznaczają
          niepomyślnego zakończenia spraw smile U mnie na przykład tranzytujące Słońce i
          Merkury w kwadraturze do: Wenus, Neptuna, Urana i Jowisza (a więc szczerg
          kwadratur) pomogły mi zdać egzamin praktyczny na prawo jazdy smile Choc było dużo
          stresu, wyjazdy do innych miast, masę spraw musiałem załatwić. To było IV
          podejście (a zdążyłem się już przeprowadzić, zacząć studia w zupełnie innym
          mieście a miałem sporo godzin do wyjeżdżenia - tak to jest gdy nie zda się 3
          razy. smile Jednocześnie zdawałem wówczas teoretyczny i praktyczny. smile

          Ostatni rok nęka mnie kwadratura Neptuna do Słońca. Prócz wyizolowania,
          większego zapotrzebowania na alkohol nie odkryłem nic dramatycznego w tym
          aspekcie. Uwrażliwiłem się, nabrałem weny, zacząłem dostrzegać drugie dno w
          życiu, jakby zatrzymałem się podczas gdy cały świat wokół znajdował się w biegu.

          Gdy doświadczałem najgorszych momentów w swoim życiu, żadne z planet
          zewnętrznych nie znajdowały się w kwadraturze do planet osobistych w moim
          horoskopie smile
      • astrolabium.pl Re: do Aarvedui - planeta czyni to, czy tamto 02.11.09, 12:30
        > to jest część zgubnego zjawiska personifikacji planet.
        > pisanie, że "saturn czyni to ", "neptun robi tamto",
        > to praktyka będąca wynikiem dziecięcego myślenia


        Stwierdzenie, że „Saturn czyni to, a Neptun tamto” nie musi być wynikiem personifikacji planet i dziecięcego myślenia. Jeżeli zakładasz, że astrologia ma podstawy naukowe, lub dokładniej mówiąc – że istnieje związek przyczynowo-skutkowy między układem planet a zdarzeniami na ziemi, to takie stwierdzenia wydają się być jak najbardziej uprawnione.

        > to oczywiście nieprawda, że saturn czyni to, a neptun tamto.

        Nie wiemy tego, czy to prawda czy nie. Nie wiemy na jakich zasadach działa astrologia, a prób wyjaśnienia jej funkcjonowania są co najmniej cztery.

        Kiedyś rozmawiając z Wojciechem Jóźwiakiem dowiedziałem się, że on wierzy w to, że astrologia opiera się na zasadach naukowych, które kiedyś zostaną odkryte. Zakładając, że kiedyś odkryjemy naukowe podstawy funkcjonowania astrologii, mogę wyobrazić sobie, że stwierdzenie: „położenie Saturna w Pannie jest przyczyną tego, czy tamtego” będzie w obrębie dyskursu naukowego dozwolone.

        Pozdrawiam
        Tomasz

        PS. Czy na podstawie tego, co powyżej, możemy stwierdzić, że równie niebezpieczne, jak personifikacja planet, jest szukanie przyczynowo-skutkowego wyjaśnienia działania astrologii? smile
        • foudre Re: do astrolabium.pl 02.11.09, 14:29
          Pan Jóźwiak "wierzy" w naukowe podstawy astrologii. Jeśli chcemy
          operować terminami naukowymi, musimy "wiedzieć", a nie "wierzyć".
          Stąd sformułowanie "Saturn powoduje" uważam za nieuzasadnione i
          deterministyczne. Nie wiemy przecież, co dokładnie "spowoduje"
          Saturn, moŻemy wskazać dość szeroki zakres jego oddziaływań. A to
          jak przejawi się Saturn podczas trudnego tranzytu, zależy od nas -
          czy w to oddziaływanie włączymy lęk, czy też pozwolimy, żeby działo
          się to co najkorzystniejsze. Czynnik wolnej woli nie podlega na
          szczęście obecnemu paradygmatowi naukowemu.A propos zasady działania
          astrologii - do mnie osobiście przemawia jungowska teoria
          synchroniczności.
          • invisible7 Re: do astrolabium.pl 02.11.09, 14:35
            foudre napisała:

            > Pan Jóźwiak "wierzy" w naukowe podstawy astrologii. Jeśli chcemy
            > operować terminami naukowymi, musimy "wiedzieć", a nie "wierzyć".
            > Stąd sformułowanie "Saturn powoduje" uważam za nieuzasadnione i
            > deterministyczne. Nie wiemy przecież, co dokładnie "spowoduje"
            > Saturn, moŻemy wskazać dość szeroki zakres jego oddziaływań. A to
            > jak przejawi się Saturn podczas trudnego tranzytu, zależy od nas -
            > czy w to oddziaływanie włączymy lęk, czy też pozwolimy, żeby działo
            > się to co najkorzystniejsze. Czynnik wolnej woli nie podlega na
            > szczęście obecnemu paradygmatowi naukowemu.A propos zasady działania
            > astrologii - do mnie osobiście przemawia jungowska teoria
            > synchroniczności.

            No tak. Ale jak wytłumaczyć śmierć bliskiej osoby z rodziny przy przejściu
            Saturna przez IC? Sama to przeżyłam, nie przyczyniłam się do tego w żaden
            sposób, a moja wolna wola nie miała tu nic do gadania.
            • foudre Re: do astrolabium.pl 02.11.09, 18:21
              Oczywiście, śmierć innej osoby nie zależy od twojej wolnej woli. Ale
              to, czym ta śmierć będzie dla ciebie - tak. To, czym będzie dla
              ciebie tranzyt Saturna przez IC, zależy od ciebie.
            • astrolabium.pl Re: do astrolabium.pl 07.11.09, 18:30
              invisible7 napisała:
              > No tak. Ale jak wytłumaczyć śmierć bliskiej osoby z rodziny przy przejściu
              > Saturna przez IC? Sama to przeżyłam, nie przyczyniłam się do tego w żaden
              > sposób, a moja wolna wola nie miała tu nic do gadania.


              Windycjanus – człowiek głębokiej wiedzy, który słynął jako lekarz – na pytanie św Augustyna, dlaczego wiele przepowiedni astrologicznych się sprawdza, odpowiedział, że jest to rzeczą przypadku, z którym wszędzie w naturze trzeba się liczyć.
              • invisible7 Re: do astrolabium.pl 08.11.09, 01:33
                astrolabium.pl napisał:

                > invisible7 napisała:
                > > No tak. Ale jak wytłumaczyć śmierć bliskiej osoby z rodziny przy przejśc
                > iu
                > > Saturna przez IC? Sama to przeżyłam, nie przyczyniłam się do tego w żaden
                > > sposób, a moja wolna wola nie miała tu nic do gadania.

                >
                > Windycjanus – człowiek głębokiej wiedzy, który słynął jako lekarz –
                > na pytanie św Augustyna, dlaczego wiele przepowiedni astrologicznych się spraw
                > dza, odpowiedział, że jest to rzeczą przypadku, z którym wszędzie w naturze trz
                > eba się liczyć.

                A ja nie wierzę w przypadki wink Zwłaszcza że w tym czasie zbiegło się razem kilka
                wydarzeń, a ich implikacje niezwykle pasowały do tranzytu Saturna przez IV dom
                przy tym, jak jest urodzeniowym władcą VIII.
          • astrolabium.pl Re: do astrolabium.pl 02.11.09, 17:03
            Witaj Foudre

            > Pan [...] "wierzy" w naukowe podstawy astrologii.
            > Jeśli chcemy operować terminami naukowymi, musimy
            > "wiedzieć", a nie "wierzyć".


            Ok, rozumiem, ale nie zgadzam się z Tobą. Już spieszę z wyjaśnieniami. Popatrz na te dwa zdania:

            1. Lekarze wiedzą, że zostanie odkryte lekarstwo na AIDS.
            2. Lekarze wierzą, że zostanie odkryte lekarstwo na AIDS.

            Który z tych dwóch sądów jest Twoim zdaniem prawdziwy? Moim zdaniem twierdzenie 1 jest fałszywe, a prawdziwość przypisuję zdaniu 2. Skoro nie wiemy, czy to lekarstwo zostanie odkryte, to możemy jedynie wierzyć, że tak będzie. Idąc tym tropem, nikt z nas nie wie, czy astrologia zostanie udowodniona naukowo, możemy w to jedynie wierzyć.

            > Stąd sformułowanie "Saturn powoduje" uważam za nieuzasadnione i deterministyczne.

            Również uważam je za takie. Ale w tamtym poście pisałem, że: Jeżeli astrologia działa na zasadach naukowych, to stwierdzenie „Saturn powoduje” jest jak najbardziej na miejscu. (Implikacja) Tak więc mimo tego, że z Tobą się zgadzam, to jednak twierdzę, że moje twierdzenie dalej się broni.

            > Nie wiemy przecież, co dokładnie "spowoduje"
            > Saturn, możemy wskazać dość szeroki zakres jego oddziaływań.


            Zgadzam się! Jak to mawiał Ptolemeusz: planety przedstawiają jedynie ideę przewodnią danego zjawiska, lecz tylko natchnieni przez bóstwo potrafią przepowiadać szczegóły.

            > A propos zasady działania astrologii
            > do mnie osobiście przemawia jungowska teoria synchroniczności.


            Ja nie wiem, jak to działanie uzasadnić. Podejście do planet jako do bóstw planetarnych odrzucam. Kiedyś starałem się ją uzasadniać naukowo, ale ograniczało to mnie w praktyce astrologicznej. Junga jakoś strawić nigdy nie mogłem, był dla mnie zbyt „odjechany” i ogólnikowy. Podejście renesansowe – czyli wszechświat jest wielkim mechanizmem, znając jego fragment możemy wnioskować o całości, czy innymi słowy: jak na górze, tak na dole – wydaje się być dla mnie dość strawne. Był moment, gdy starałem się ją definiować jako chorobę psychiczną, ale do niczego konkretnego mnie to nie doprowadziło. Jeszcze tylko muszę sprawdzić, czy ładna pogoda w momencie narodzin wpływa na pogodę ducha urodzonego. Gdyby to okazało się prawdą, stałbym się zwolennikiem szeroko rozumianego symbolizmu przejawiającego się we wszechświecie – cokolwiek by to miało znaczyć smile

            Pozdrawiam
            Tomasz
            • foudre Re: do astrolabium.pl 02.11.09, 18:18
              Tomaszu, trochę skróciłeś:

              Kiedyś rozmawiając z Wojciechem Jóźwiakiem dowiedziałem się, że on
              WIERZY w to, że astrologia opiera się na zasadach naukowych, które
              kiedyś zostaną odkryte.
              Kiedyś rozmawiając z Wojciechem Jóźwiakiem dowiedziałem się, że on
              WIE to, że astrologia opiera się na zasadach naukowych, które
              kiedyś zostaną odkryte.

              Wg mnie, z Twojej wypowiedzi wynika jednak, że pan Jóźwiak tylko
              wierzy w naukowość astrologii, bo nie ma przecież na tę naukowość
              żadnych dowodów akceptowanych przez współczesną naukę. Oczywiście,
              spór o naukowość astrologii jest stary jak sama astrologia smile
              Jestem fanką Junga, choć jestem też świadoma ograniczeń jego teorii -
              choćby słynny błąd pre/trans, na który wskazuje Wilber.
              Synchroniczność to współwystępowanie zjawisk niepowiązanych jednak
              przyczynowo. Aby owo współwystępowanie zjawisk odkryć potrzebna jest
              nie tylko wiedza, ale i intuicja. Chyba zgodzisz się, że intuicja
              bardzo pomaga w uprawianiu astrologii? Niestety, intuicja nie jest
              terminem naukowym.
              Ładna pogoda podczas urodzenia może wpływać na pogodę ducha
              urodzonego, ponieważ może tutaj wystąpić zjawisko imprintingu.
              Kiedyś czytałam o badaniach, w których zauważono, że ludzie urodzeni
              wiosną i latem ZDECYDOWANIE wolą ciepłe miesiące roku, ci
              jesienno/zimowi nie byli aż tak zdecydowani w swych preferencjach.
              Psycholog, autor badań, wyjaśnił to właśnie zjawiskiem
              imprintingu smile
            • princesswhitewolf Re: do astrolabium.pl 07.11.09, 16:52
              Nie ma jednoznacznej opinii wsrod astrologow co do zrodel astrologii jak i
              dlaczego funkcjonuje. Wiele osob traktuje Saturna jako bostwo jakie costam komus
              robi cos jest rownie zasadne jak NAS wszystkich ( w tym i ja), ktorzy wierzymy w
              synchronicznosci czy wielki mechanizm makro w mikro. Argumentowanie jednego
              przeciw drugiemy jest bez sensu zupelnie bo jest to przedmiot wiary, a nie
              pewnikow ... jak narazie.
            • princesswhitewolf Re: do astrolabium.pl 07.11.09, 16:58
              astrolabium.pl napisał
              >Podejście renesansowe – czyli wszechświat jest wielkim mechanizmem, >znając
              jego fragment możemy wnioskować o całości, czy innymi słowy: >jak na górze, tak
              na dole – wydaje się być dla mnie dość strawne

              Lomatko, ale kociol Pan stworzyl he he... Uzycie slowa "renesansowe" jest tutaj
              bledne bo albo odnosisz sie do epoki albo homo universalis czyli znawcy
              wielu dziedzin jakim okreslano np da Vinci. Jesli zamiar ten drugi to nadal to
              nie tak: masz na mysli slowo"holistyczne" jak mniemam. A juz w ogole renesansowy
              w zestawieniu z "jak na górze, tak na dole" to jakas pomylka bo to okreslenie
              zdecydowanie starozytne, ze swym zrodlem w szmaragdowej tablicy Hermesa
              Trismegistrosa.
              • astrolabium.pl Re: Renesansowe podejście 07.11.09, 18:21
                Byłem kiedyś na wykładzie na temat renesansowej filozofii przyrody. Mówili tam o tym, że ówczesne odkrycia geograficzne i naukowe sprawiły, że ludzkość zaczęła patrzeć na rzeczywistość jak na wielką księgę. Znajomość fragmentu tej księgi pozwala poznać całość. Świat zaczyna się jawić jako jeden wielki zorganizowany mechanizm, który rządzi się określonymi prawami.

                Mam przed sobą teraz 2 tom Tatarkiewicza, który pisze:

                „Renesansowa filozofia przyrody miała dwie odmiany: teoretyczną i magiczną. Przedstawicielem magicznej, okultystycznej odmiany był Paracelsus – lekarz z zawodu, cudotwórca z aspiracyj. […] Drugą tezą Paracelsusa była wzajemna zależność wszechrzeczy. Zależność ta czyni, że działając na jedną rzecz, możemy osiągnąć zmiany w innych.”

                Pisząc o podejściu renesansowym miałem na myśli mniej więcej takie podejścia, jak powyżej. Wiem, że Szmaragdowa Tablica, na którą się powołujesz, była bardzo popularna w renesansowej alchemii. Więc połączenie „jak na górze, tak na dole” z myślą renesansową wydaje mi się na miejscu.

                Poza tym, nie chcę tego cytatu łączyć z Hermesem Trismegistosem – postacią legendarną, z jakimś bóstwem – bo doszedłbym znowu do miejsca, w którym powołuję się na bóstwa, co bliskie jest personifikacji planet.

                Pozdrawiam
                Tomasz
        • princesswhitewolf Re: do Aarvedui - planeta czyni to, czy tamto 07.11.09, 17:03
          astrolabium.pl napisał:
          >Kiedyś rozmawiając z Wojciechem Jóźwiakiem dowiedziałem się, że on >wierzy w
          to, że astrologia opiera się na zasadach naukowych, które >kiedyś zostaną
          odkryte. Zakładając, że kiedyś odkryjemy naukowe >podstawy funkcjonowania
          astrologii, mogę wyobrazić sobie, że >stwierdzenie: „położenie Saturna w Pannie
          jest przyczyną tego, czy >tamtego” będzie w obrębie dyskursu naukowego dozwolone.

          No i Jozwiak zapewne ma racje. Tyle, ze pojecie NAUKI w momencie zrozumienia
          tychze mechanizmow bedzie dalekie od aktualnego potocznego rozumienia nauki. Dla
          Newtona i jego mechanistycznej fizyki wszelka fizyka kwantowa, ba! teoria
          superstrun i wielowymarowosci jaka jest teraz czyms jak najbardziej na czasie,
          TEZ WYDAWALABY SIE NIE-NAUKA i bzdura.
          Czas zmienia wyobrazenia i postac wszystkiegosmile Dajmy szczodrobliwie CZAS nauce
          by zdolala "dogonic" astrologiesmile)
    • princesswhitewolf Re: Strach 07.11.09, 17:06
      foudre napisała:
      >Ktoś pisze, że boi się Saturna wchodzącego do Wagi

      NIe bardzo rozumiem o co tym ludziom chodzi. Saturn sie niezle czuje w Wadze,
      jest w wyniesieniu.A co do tego ze ktos ma niekorzystnie aspektowana faze Wagi,
      no to juz... kazdy costam ma mniej milo aspektowane. Samo w sobie nie jest to
      takie niemilesmile
      • potrek Re: Strach - princesswhitewolf 07.11.09, 18:36
        Princesswhitewolf napisał :
        NIe bardzo rozumiem o co tym ludziom chodzi. Saturn sie niezle czuje w Wadze,
        jest w wyniesieniu.A co do tego ze ktos ma niekorzystnie aspektowana faze Wagi,
        no to juz... kazdy costam ma mniej milo aspektowane. Samo w sobie nie jest to
        takie niemile

        Pewnie jaka to przyjemność pochować kogoś bliskiego – znak Raka, spotkać się z koleżanką która ma trójkę dzieci i właśnie jej maż odszedł, dla młodszej ale co tam przecież Saturn w znaku Wagi jest w wywyższeniu więc mogła się tego spodziewać. A ten głupek spod znaku Koziorozca to pewnie postradał zmysły biorąc kredyt , nie będąc pewny na 100% że go kiedyś ze stanowiska kierowniczego wywalą . Nie mówiąc już o sportowcach ,wojskowych, z pod znaku Barana którym Saturn dla swej lekcji złamie zdrowie i karierę na którą niektórzy pracowali latami .
        Cytując ciebie Princesswhitewolf : Samo w sobie nie jest to
        takie niemile .
        Zwłaszcza że Saturn jest w znaku w Wagi bardzo silny , to i dowala perfekcyjnie znakom w kwadracie , opozycji też coś się dostanie. Poczekam na twoje posty o Saturnie aż wejdzie on do znaku Skorpiona . Z pewnością takie będą 
        Pozdrawiam potrek
        • gabryzjon Re: Strach - princesswhitewolf 07.11.09, 19:46
          Nie mówiąc już o sportowcach ,wojskowych, z pod znaku Barana
          którym Saturn dla swej lekcji złamie zdrowie i karierę na którą
          niektórzy pracowali latami .
          Zwłaszcza że Saturn jest w znaku w Wagi bardzo silny , to i dowala
          perfekcyjnie znakom w kwadracie , opozycji też coś się dostanie.


          Dzięki Potrek kiss

          To teraz już zakumałam czemu działania profilaktyczne ze
          znieczulaniem okazaly się zbędne wink (odnoszę się tu do swojego
          rozpaczliwego postu z innego wątku). księżyc przelatując teraz
          przez asc w kwadraturze do saturna w tranzytach
          (fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2032149,2,1,listopad09.html ) „wy
          bawił” mnie z opresji jednodniową mega depresją – po prostu podciął
          mi kopytka, a ja zaryłam nosem, uważam że to lepsze niż bym się
          miała teraz pod wpływem dopalania plutonem pełna sił zadręczać że
          nie mogę nic zrobić, albo szarpać się mimo to ze zgubnym dla siebie
          skutkiem (najważniejsze że mi się udalo zatrzymać!)

          i nie o strach tu chodzi
          ........
        • princesswhitewolf Re: Strach - princesswhitewolf 07.11.09, 23:53
          Potrek ty zupelnie nie rozumiesz o czym ja napisalam.
          Napisalam ze SAM W SOBIE Saturn w Wadze nie jest w zlym polozeniu. Wcale nie gorszy niz w Pannie z jakiej wychodzi.
          A to ze komus cos w Wadze bedzie robil to juz kwestia indywidualnego horoskopu. W kazdym znaku przebywajac cos tam komus robi. W Wadze nie jest gorszy niz np ... w Raku. Wtedy jest nieciekawy. Rozrozniasz dzialanie jakiejs planety w danym znaku wylaczajac ja z indywidualnych scenariuszy? Rozumiesz czy nadal nie?

          P.S. Co do mojego prywatnego przykladu to akurat Saturn w Skorpionie specjalnie mnie nie martwi bo bedzie w najkorzystniejszej dla Saturna obiegu cwiartce mojego horoskopu. To wlasnie gdy byl w Pannie nie byl przyjemny.
    • astrolabium.pl Re: Strach 07.11.09, 19:04
      A jeżeli to jest tak, że z psychologicznego punktu widzenia możemy ludzi podzielić na tych, którzy przejawiają cechy męskie i żeńskie. Męskie jest jasne i wygląda w przyszłość. Żeńskie jest ciemne lubi zerkać w przeszłość, a boi się przyszłości. A może do tego wszystkiego nałożymy jeszcze czynnik astrologiczny w postaci rozłożenia planet w znakach męskich i żeńskich oraz dodamy do tego dominanty planetarne i wyjdzie nam przekrój dwóch grup: ci co nie boją się przyszłości i ci, co się jej boją.

      Pozdrawiam
      Tomasz
        • astrolabium.pl Re: Strach 07.11.09, 20:37
          I-ching. Lubię go.

          Gdzieś czytałem, że jesteś psychologiem. Czy to prawda, że mali chłopcy potrzebują więcej miejsca do zabawy niż małe dziewczynki, które z reguły skupiają się na sobie i potrzebują mniej przestrzeni?
          • princesswhitewolf Re: Strach 08.11.09, 20:46
            astrolabium.pl napisał:

            > Uważam, że mam więcej kobiecych cech niż męskich, a Ty w tym co piszesz, jesteś
            > bardzo "męska" tongue_out

            buhahahaha.Obsmieja sie czytajac to zatem ci co mnie tutaj znaja osobiscie. Zdziwilbys sie zatem jakbys spotkal mnie w realu...

            A w czym wg Ciebie sie przejawia ta kobiecosc Twoja w wypowiedzi??? a i moja meskoscsmile))?
            • astrolabium.pl Re: Strach 09.11.09, 01:37
              Moja "kobiecość" nie przejawia się w mojej wypowiedzi tylko we mnie. Napisałem tak, by powiedzieć, że utożsamiam się z tym co kobiece, bierne, skupione na sobie i naginające swą wolę do biegu wydarzeń, tak więc do tego co "kobiece" nie jestem uprzedzony.

              Twoją "męskość" dostrzegam w chęci poszerzenia obszaru zabawy. Jakoś w głowie to mi ostatnio chodzi i chyba musiałem to usłyszeć w telewizji, że chłopcy potrzebują więcej miejsca do zabawy niż dziewczynki. Poszerzanie, zrywanie z przeszłością, emancypacja to takie "męskie" mi się jawi.

              Ale nie ciągnijmy tego wątku, bo szkoda na to czasu, a jeszcze ktoś czytający gotów będzie posądzić nas o sofistykę. Tam na Ciebie czeka ważniejsze pytanie o podejście renesansowe i holistyczne.

              BR
              • princesswhitewolf Re: Strach 09.11.09, 10:30
                astrolabium.pl napisał:
                > Ale nie ciągnijmy tego wątku, bo szkoda na to czasu, a jeszcze ktoś >czytający gotów będzie posądzić nas o sofistykę.

                leeee... szkodasad Ograniczasz mi plac zabawy!

                >Poszerzanie, zrywanie z przeszłością, emancypacja to takie "męskie" mi się jawi.

                a skad! Jako natalny Raczek bardzo cenie rodzinne tradycje, mama jest nr1, oraz kocham gotowac.
    • black_halo Re: Strach 07.11.09, 19:30
      Umojego faceta Saturn wlasnie tranzytuje drugi dom. Jak tylko
      pomyslimy, ze juz jakos nasze problemy finansowe sie prostuja to nagle
      bum - cos sie wali - tym razem samocod poraz kolejny. Dodajmy, ze
      Saturn wszedl do drugiego domu jakos pare dni przed tym jak mi
      powiedzieli, ze nie przedluza mi umowy w poprzedniej pracy. Tragedia
      doslownie.
      • aarvedui Re: Strach 07.11.09, 21:00
        klasyk - restrukturyzacja systemu wartości. skąd "zdobyć" wartości? czy te
        wartości które były w centrum zainteresowania są faktycznie tego warte?

        na pewno praca i rozwiązane w tym okresie problemy będą przynosić zyski jeszcze
        długo.
        • cytryna76 Re: Strach 07.11.09, 23:38
          U mojej przyjaciółki było dokładnie to samo.Jak tylko Saturn wszedł
          jej do 2 domu, została zmuszona do przejścia na pół etatu, co
          oczywiście radykalnie obniżyło jej zarobki. Przez 2 lata nie było ją
          stać dosłownie na nic, a jak tylko udało jej się cokolwiek uciułać,
          to zaraz pojawiały się nagłe, absolutnie konieczne wydatki - a to
          popsuty komputer, a to rozpadły się buty itp. Rozpacz w kratkę
          dosłownie.
          Teraz z perspektywy twierdzi, że w zasadzie miała wtedy tyle, żeby
          nie umrzeć z głoduwink, ledwie wiązała koniec z koncem. Saturn zmusił
          ją do cięzkiej pracy nad zmianą sposobu wydawania pieniędzy i do
          wyrobienia w sobie cnoty oszczędności. Wcześniej - jak sama
          przyznaje - była zbyt rozrzutna i żyła ponad stan. Saturn ją
          tak "przeczołgał", że nauczyła się oglądać każdą złotówkę przed jej
          wydaniem.
          Nie muszę dodawać, że zaraz po ustaniu tranzytu odzyskała pracę na
          cały etat, a nawet znalazła dodatkową. Teraz ma całkiem sporo
          pieniędzy, ale lekcji Saturna nie zapomni do końca życiawink
          • black_halo Re: Strach 08.11.09, 01:03
            No wlasnie, to dzwine mi sie wydaje, bo u mnie Saturn tranzytuje
            akurat 7my dom zwiazkow a jakos nam sie calkiem niezle uklada ale te
            ciagle problemy z pieniadzmi ... Jest identycznie jak u Twojej
            kolezanki, ledwo wyjdziemy troche na prosta a znow dostajemy po
            nosie. Ja nie rozumiem dlaczego nie moge znalezc pracy coby
            rozwiazalo raczej wszystkie problemy. Mam nadzieje, ze to nie bedzie
            trwalo wiecznie. Gdybysmy nie byli razem to moj facet zapewne wciaz
            mieszkalby z rodzicami i jego pensja spokojnie wystarczalaby mu na
            wygodne zycie i rozrzutnosc ktora tak kocha. Chyba, ze wtedy Saturn
            zadzialaby inaczej. Dodajmy, ze ten tranzyt potrwa az do konca
            nastepnego roku. A troche pozniej wejdzie do mojego 8 domu. Akurat
            splacam kredyt studencki wiec troche sie obawiam ale mam nadzieje, ze
            w miedzyczasie cos sie zmieni.

            Z tymi niespodziewanymi wydatkami to doslownie koszmar. Wystarczy, ze
            jednego dnia pomysle, ze wreszcie jest troche luzu, nie mowie, ze
            rorzutnosc a tu przychodzi mandat za zle parkowanie, psuje sie
            samochod, rozklejaja sie buty, przecieraja spodnie albo przychodzi
            podwyzka rachunkow. Jak pamietam, kiedy zaczal sie ten tranzyt to w
            jednym tygodniu przyszlo wyrownanie za prad - doplata plus podwyzka
            miesiecznej oplaty, cztery mandaty, podatek za samochod, dodatkowe
            ubezpieczenie ... I to jakos z miesiac po tym jak nie przedluzyli mi
            umowy.Tragedia.
            • aarvedui Re: Strach 08.11.09, 01:25
              saturn w 7 to nie tylko związki, a wszelkie relacje 1 na 1, bardziej lub mniej
              oficjalne. czyli także umowy. udział w zmaganiach partnera to też może być.
              • potrek Re: Strach 08.11.09, 05:48
                1 post princesswhitewolf : Samo w sobie nie jest to
                takie niemile
                2 post princesswhitewolf : SAM W SOBIE Saturn w Wadze nie jest w zlym położeniu
                Czy te zdania się nie różnią? Dla mnie tak.
                Nie rób ze mie idioty, który ma problemy z czytaniem .
                • princesswhitewolf Re: Strach 08.11.09, 11:43
                  potrek napisał:

                  > 1 post princesswhitewolf : Samo w sobie nie jest to
                  > takie niemile
                  > 2 post princesswhitewolf : SAM W SOBIE Saturn w Wadze nie jest w zlym położeniu
                  > Czy te zdania się nie różnią? Dla mnie tak.

                  Prosze pisz jasniej, bo i ja i moja brzydsza polowa wlasnie przeczytalismy co napisales i przy calej zyczliwej checi zrozumienia ciebie, totalnie nikt nie wie o co ci chodzi

                  > Nie rób ze mie idioty, który ma problemy z czytaniem .

                  i klarownym pisaniem. smile)))
                  • potrek do princes 08.11.09, 22:38
                    Poczytaj swoje posty 
                    Dla ciebie horoskop indywidualny to chyba - horoskop natalny.
                    A to ze komus cos w Wadze bedzie robil to juz kwestia – czy chodzi ci o horoskop tranzytowy ? bo równie dobrze to może być horoskop progresywny czy dyrekcyjny.
                    W astrologii są pewne zasady i słownictwo by być dla innych osób z tej branży zrozumiałym. Dla mnie ty nie jesteś. Inni użytkownicy tego forum jak na razie nie mają problemów ze zrozumieniem moich tekstów. Proponuje zakończyć tą konfrontacje  Ja nie będę czytał twoich postów, ty nie czytaj moich. To dla naszego zdrowia 
                    • princesswhitewolf Re: do princes 08.11.09, 23:15
                      Potrek, przeczytalam Twoj post i nadal nie mam pojecia o czym Ty czlowieku wlasciwie piszesz. Poniewaz uznalam, ze byc moze to ja mam zacmienie, wiec poprosilam meza ( staly tu bywalec) aby przeczytal i mi przetlumaczyl- i tez nie rozumie. Zapukalam do kolejnego stalego bywalca na gg, bo moze my mamy zacmienie zespolowe w domu, ale gdzietam - tez wytrzeszcza oczy na Twoj wpis i nie ma pojecia co chcesz wyrazic.
                      Naprawde przemysl sposob pisania tak sie aby byc zrozumialym, bo nikt nie wie o co Ci konkretnie chodzi. No ale sprobuje odpowiedziec na ile kojarze o czym ty w ogole mowisz. Pisz jasniej na przyszlosc.

                      potrek napisał:
                      > Dla ciebie horoskop indywidualny to chyba - horoskop natalny.

                      Nie tylko. Nigdzie nie napisalam tego ze tylko natalny. Progresywny prymarny, sekundarny , dyrekcje- wszystko to jest kwestia bardzo indywidualna.


                      Jeszcze raz jak krowie na rowie: Mowilam o Saturnie w Wadze W OGOLE, a nie w indywidualnych aspektach czy o tranzytach. Ogolnie bez wnikania w indywidualne przypadki czy indywidualne tranzyty tudziez dla danego miejsca swiata na dany moment to SATURN NIE CZUJE SIE ZLE W WADZE, I DUZO LEPIEJ NIZ NP W RAKU.Proste. O TYM MOWIE od poczatku.


                      potrek napisał:
                      >Ja nie będę czytał twoich postów, ty nie czytaj moich. To dla na
                      > szego zdrowia

                      emocjonalny chlopak jestes... niepotrzebnie. Ja zwyczajnie i zupelnie niezlosliwie cie nie rozumiem o czym wlasciwie piszesz. Chyba masz aktualnie jakies trudne tranzyty do Ksiezyca. Moja rada: nie chcesz czytac postow to nie czytaj i zdecydowanie na nie nie odpowiadajsmile
                      • potrek Re: do princes 09.11.09, 00:32
                        Chyba masz aktualnie jakies trudne tranzyty do Ksiezyca.

                        Aktualnie to mam tranzyt Saturna w tyrgronie do Merkurego w znaku Wodnika. Anachela , Qeunnmaja , Astrolabuim, Zocha.W mogą ci to potwierdzić. Neptus szkoda że już nie. A mój horoskop jest dla mnie jak mój pin do karty kredytowej.
                        Na temat tranzytów do twojego horoskopu natalnego w dniu dzisiejszym nie będę się rozwodził- to nie profesjonalne.
                        • aarvedui Re: do princes 09.11.09, 01:39
                          Potrku, już po raz kolejny przywołujesz Neptusa w stylu "a Neptus to.." - niby
                          to powołując się na Nią.
                          uważam to za skrajnie niesmaczne i niemoralne.

                          poza tym - faktycznie piszesz niedbale ("Anachela"?? "Qeunnmaja"??), i często
                          mało zrozumiale.
                          jeśli pragniesz poważnego traktowania w dyskusjach - postaraj się nieco bardziej...
                          wspomniany trygon jak na razie działa raczej dość niedbale tongue_out
                          • potrek Re: do aarvedui temat : Neptus 11.11.09, 10:38
                            Aarvedui napisała : Potrku, już po raz kolejny przywołujesz Neptusa w stylu "a Neptus to.." - niby
                            to powołując się na Nią.
                            uważam to za skrajnie niesmaczne i niemoralne.

                            Zastanawiałem się na tym zdaniem które napisałaś. Czy może masz racje i nie potrzebnie to robie.
                            Z Neptus poznałem się w 2004 roku. Była to dla mnie osoba bardzo bliska osoba . Była przez wiele lat adminem tego forum. To że nie mogę pogodzić się z jej odejściem i pisze : Neptus to Neptus tamto . Nie wynika z tego że chce w jakikolwiek sposób podnieś swoje EGO. Omawiałem z nią ponad setkę horoskopów przez telefon, pomagała mi wielokrotnie w moim życiu. Wydaje mi się, że jej też kilka razy pomogłem. Od niej na jej forum dostałem pierwszą czapkę astrologa, nie prosząc o nią. Wydaje mi się, że tego nie potrafisz zrozumieć, ale dla mnie Neptus nadal żyje, czy w jej dawnych postach, czy w bardzo wielu rozmowach które przeprowadziliśmy razem przez telefon. Nie wpisałem się w temacie : Pożegnanie Neptus - bo nie mogę się z jej śmiercią nadal pogodzić.
                            Mimo tego że może powołanie się na Justynę uważasz za nie niesmaczne i niemoralne, nadal to będę robił. Poczekam na bana od Anachelli , a może od princesswhitewolf. Od All2 dowiedziałem wczoraj się że jest nowym adminem 

                            Aarvedui napisała: poza tym - faktycznie piszesz niedbale ("Anachela"?? "Qeunnmaja"??)

                            Masz racje, pisze nie dbale, postaram się poprawić stylistykę, Ania i Maja mi tą literówkę chyba wybaczą .

                            Aarvedui napisała: piszesz często mało zrozumiale.

                            Nie wiem czy mam przepraszać?

                            Posługuję się często gwarą astro, mało zrozumiałam może dla laika. Dla wielu na tym Astrologicznym forum jest on zrozumiały. Przykro mi że dla ciebie i admina princesswhitewolf jest nie zrozumiały.

                            Pozdrawiam Trygon
                            • princesswhitewolf Re: do aarvedui temat : Neptus 11.11.09, 18:36
                              potrek, daj spokoj, nie mam co robic tylko banowac ludzi bez powodu. Poza tym adminow jest tu wiecej, jest Cytrynka, jest tez AM.

                              O ile nie rozrabiasz nadmiernie to jak kazdy czlowiek masz prawo do innego zdania, a co wazne rozmawiasz na temat astrologii. Tylko pisz jasno bo jak babcie kocham ja naprawde nie raz ciebie nie rozumiem czasami.
              • princesswhitewolf Re: Strach 08.11.09, 11:47
                aarvedui napisał:
                > saturn w 7 to nie tylko związki, a wszelkie relacje 1 na 1, >bardziej lub mniej
                > oficjalne. czyli także umowy. udział w zmaganiach partnera to też może być.

                Masz racje . Ludzie czesto szukaja zwiazkow romantycznych w 7 domu analizujac
                tranzyty, a to blad. Miejsce na romans i romantyczne uniesienia, to wszystko
                czym jest relacja miedzy dwojgiem ludzi zanim zrobi sie "stare dobre
                malzenstwo".... to dom 5ty.
                Dom 7dmy to SPOLKI, malzenstwo jest jedna z nich.
                • aarvedui Re: Strach 08.11.09, 14:12
                  dodałbym jeszcze dom 7 przy rozpatrywaniu wszelkiego "consultingu", coachingu,
                  nawet niekiedy relacje pacjent - lekarz (np terapeuta) są dla mnie 7 domowe.
                  umowa obejmuje 2 jednostki, o uśrednionej równej pozycji, które po negocjacjach
                  z 7, w domu 8 mogą dokonać wymiany i zyskać lub stracić.
                  poza tym w każdej relacji występuje dom 7, jak i inne domy.
                  to jest właśnie magią dwunastkowego systemu astrologicznego - to zalążek
                  wszystkich fraktali tego świata =)
                • foudre Re: Strach 09.11.09, 12:40
                  ja nie odzierałabym VII domu tak kompletnie z romantyczności smile W
                  VII domu ludzie myślą o sobie jako "MY", w V niekoniecznie.
                  • princesswhitewolf Re: Strach 09.11.09, 14:47
                    foudre "My" to wlasnie spolka. Sam w sobie 7 dom nie jest miejscem gdzie szuka sie romantyzmu. Wszystko zalezy jednak od przelozenia na konkretny horoskop i tak: Jesli masz 7 dom w Lwie, a tamze koniunkcje Neptuna z Wenus to niewatpliwie bedziesz niebywale romantyczna w malzenskiej spolce smile
                  • aarvedui Re: Strach 09.11.09, 17:08
                    MY, firma, zatrudniamy Cię na umowę o dzieło...

                    MY, partia, pokładamy w Was pełne zaufanie tow.Michalak

                    MY, związek, straci równowagę, jeśli pójdziesz sobie teraz na ryby, bo
                    poprzednio też byłeś na rybach, zamiast ze mną na zakupach, a to będzie 2:0,
                    musi być 1:1, dlatego zrobię teraz łzawą awanturę.

                    Waga jakoś mało kojarzy mi się z romantycznością tongue_out to nie Rak.
                    Waga to ładnie, gładko, miło, zgodnie z savoir-vivre`m, zasadami, po równo,
                    sprawiedliwie (ale nie zapominajmy o priorytecie wygody dla Wagi wink )

                    tak mi się to jakoś kojarzy bardziej.
              • black_halo Re: Strach 08.11.09, 12:15
                Cztery mandaty za parkowanie. Nagle sie okazalo, ze tu gdzie zawsze
                parkowalismy postawili zakaz ... ktorego nikt nie widzial. Stal za
                drzewkiem na chodniku i dosc daleko od miejsca parkowania. Cale
                szczescie, ze jak przyszedl pierwszy to zadzylam ostrzec faceta, ze juz
                cos przyszlo i zeby nie parkowal.
                  • black_halo Re: Strach 08.11.09, 14:56
                    Za pozno, zreszta to bylo z rok temu i jednak zaplacilismy tongue_out jednak to
                    jest lekcja oszczedzania. Mysle sobie, ze juz nigdy nie pomysle, ze
                    jednak nie mam takiej najgroszej sytuacji. teraz mysle tylko negatywnie
                    - nie mam pieniedzy wiec nie wydaje i oszczedzam. Jak pomysle, ze
                    jeszcze rok tego tranzytu to mi slabo.
                    • jasmina.0 Re: Strach 08.11.09, 22:39
                      A mnie na wejściu Saturna do Wagi przydarzyło się coś szczególnego - pierwszy raz w życiu coś wygrałam i to wcale nie małą sumkę.Teraz Saturn jest u mnie w drugim domu i muszę przyznać, że wcale tak tragicznie nie jest - bywało dużo,dużo gorzej.Tak, że chyba jednak nie należy tak demonizować tego Saturna - wszak mamy kryzys i wszyscy przechodzimy jakieś finansowe zawirowania. A tzw. pech lub złośliwość rzeczy martwych zalezy bardziej od całego radixu i wszelakich tranzytow a nie tylko od tranzytu Saturna. Znam ludzi ktorzy przeciez tez sa poddani temu tranzytowi ( saturn w Wadze) a materialnie u nich całkiem nieźle.Dla jasności - drugi dom to dom wartości rownież niematerialnych - i tu widzę przynajmniej u mnie jakąś zmianę.
                      • princesswhitewolf Re: Strach 08.11.09, 23:16
                        jasmina.0 napisała:
                        >pierwszy raz w życiu coś wygrałam i to wcale nie małą sumkę.

                        Moje gratulacje i ciesze sie ze spotkalam kogos kto wygral cos wiecej niz zwrot pieniedzy za kupon. Milo naprawde to slyszec!
                    • black_halo Re: Strach 09.11.09, 00:44
                      Wiecie czego sie zaczelam bac ... odkad wiec, ze za pare dni bede miala
                      koniuncke Saturna do natalnego Marsa ubzduralam sobie, ze zgine w
                      katastrofie lotniczej. Tak sie bowiem sklada, ze bede leciala wtedy
                      samolotem, dokladnie 8 grudnia a potem 17. Mam sie czego bac?
                      • aarvedui Re: Strach 09.11.09, 01:43
                        samolot Ci się opóźni ;p
                        (Twoje działania ulegną opóźnieniom, co może wywołać frustrację, a frustracja z
                        kolei może być faktycznym powodem jakiegoś nieszczęścia. Więc mierz siły na
                        zamiary, nie forsuj się, konserwuj swoją energię i wydatkuj ją racjonalnie - a
                        wszystko powinno być w porządku. Przyswój sobie lekcję Marsa w Koziorożcu)
                        • black_halo Re: Strach 09.11.09, 08:13
                          Opoznienie to pol biedy, byle nie odwolali jak juz raz zrobili. Ale i
                          tak sie martwie, moze to te paranoje z kwadratury Saturna z Neptunem,
                          ciagle mam schizy, ze czegos zapomnialam wylaczyc i ze na pewno spale
                          mieszkania. Mialam to juz wczesniej ale teraz nie do zniesienia.
                          • foudre Re: Strach 09.11.09, 12:32
                            Tranzyt Saturna do Marsa już działa uruchamiając w tobie lęk.
                            Obserwuj ów lęk i... pozwól mu odejść smile Kluczem chyba może być
                            twoje zdanie "Mialam to (tzw. schizy)juz wczesniej ale teraz (są)
                            nie do zniesienia. " Może właśnie o to chodzi w twoich obecnych
                            tranzytach - masz przyjrzeć się swoim osobistym "schizom" i
                            sprawdzić, na ile ci służą.
      • black_halo Re: Strach 10.11.09, 12:08
        Nie uwierzycie ale wlasnie dzisiaj przyszedl podatek za samochod. 3
        miesiece temu okazalo sie, ze jednak nie zaplacilismy - ah stad ta
        dobra sytuacja finansowa i bum, nie dosc ze samochod popsuty to jeszcze
        wez plac podatek.
    • astrolabium.pl Re: Strach - jako sublimacja 09.11.09, 01:15
      Podpisuję się pod tym, co napisałaś, ale weź jeszcze jedną rzecz pod rozwagę. Kiedyś szukając jakiejś pracy na temat naukowego podejścia do badań astrologicznych natknąłem się na pracę rosyjskiego astrologa. O ile mnie pamięć nie myli nazywał się Kudinov, czy jakoś tak, i pisał, że dany aspekt prognostyczny może się zmaterializować na różnych płaszczyznach. Te płaszczyzny pokrywały mi się z żywiołami, ale nie pamiętam, by tam było jakieś wyraźne odniesienie do tego. Według niego obecna astrologia poznaje pewną ideę przewodnią prognozowanego zdarzenia, ale nie wie, na jakiej płaszczyźnie się ono odbędzie. Postulował, by skupić się szukaniu prawidłowości realizacji jakiegoś aspektu na danej płaszczyźnie, pisał, że na tym powinny się skupić badania astrologiczne.

      Załóżmy, że jest takie prawo, że aspekty tranzytowe działają, ale nie wiadomo na jakiej płaszczyźnie owo działanie nastąpi. Załóżmy, że zaistnienie działania jakiegoś aspektu na danej płaszczyźnie jednocześnie powoduje, że jego prawdopodobieństwo wystąpienie na innej płaszczyźnie zdecydowanie maleje. I teraz dalej:

      Strach, to emocja, więc woda. Tak więc czekając na dany aspekt i bojąc się go – doprowadzamy, do tego, aby zaistniał na płaszczyźnie emocjonalno-intelektualnej. Boimy się go, rozmawiamy o tym na forum dyskusyjnym i ze znajomymi astrologami. Doprowadzamy do to sytuacji, w której prawdopodobieństwo zaistnienia danego zdarzenia na płaszczyźnie fizycznej zdecydowanie maleje. Jeżeli opisywane zależności istnieją – a tego nie możemy wykluczyć – to okazuje się, że porządne wystraszenie kwerenta może doprowadzić do tego, że przeżyje to intelektualnie i emocjonalnie, przez co aspekt zadziała, ale nie będzie musiał jego doświadczać poprzez zdarzenia na płaszczyźnie fizycznej.

      Oczywiście nie wiem, czy tak jest, ale poddaję pod rozwagę...
      • tina544 Re: Strach - jako sublimacja 09.11.09, 11:44
        Tak, to chyba dość znany pogląd, że można próbować "rozładowania"
        trudnego tranzytu w bezpieczniejszy dla nas sposób. Też się
        zastanawiam nad tym, czy rozładowanie w sferze intelektualnej chroni
        przed nieprzyjemnymi skutkami w sferze fizycznej. Chciałabym, żeby
        tak bylo... To w kontekscie tranzytu Urana przez mojego Marsa, który
        tuż przede mną. Nie wiem, co mogłabym zrobić, żeby sie uchronić np.
        przed komplikacjami damsko-męskimi /Mars w 7. domu/. Może bardziej
        aktywnie zająć się astrologią? Jak przezyliście taki tranzyt? Nie
        ukrywam, że troche się boję, bo ten tranzyt bierze udziała w trudnym
        półkrzyżu sad
        • astrolabium.pl Re: Strach - jako sublimacja 09.11.09, 14:22
          > Nie wiem, co mogłabym zrobić, żeby sie uchronić

          Tina, to złe podejście do tego tranzytu. Im bardziej będziesz się trzymała obecnych "kolein schematów", tym bardziej to oddziaływanie może być bolesne. Oto tam przecież chodzi, by dokonała się jakaś poważna zmiana. Takie trzask-prask, trochę dymu, światła i przeskoczenie na nowy tor swojego życia. Tak więc nie staraj się tego, co obecne chronić, po przyjdzie nowe, musi zaistnieć zmiana. A poza tym - nie ma co wieszczyć nie widząc całego horoskopu.

          **********

          Na marginesie: Wiele w przypadku prognozy zależy od rodzaju aspektu, jaki będzie tworzył tranzytujący Uran do Marsa. Koniunkcja, kwadratura i trygon działają z naszego wnętrza, sekstyle i opozycje przychodzą przez innych ludzi.

          Tutaj jeszcze do tego nakłada się to, że Mars jest w VII domu. Tego typu układy odbieramy z reguły tak, jakby realizowały się poprzez innych ludzi.
      • foudre Re: Strach - jako sublimacja 09.11.09, 12:11
        Nie znam, niestety, pana Kudinova, choć cenię astrologię rosyjską.
        Zgadzam się, że astrologia nie jest w stanie wskazać, co dokładnie
        przydarzy się człowiekowi podczas danego tranzytu. Wg mnie, zależy
        to od poziomu świadomości danego człowieka. Horoskop nie pokazuje
        naszego stanu świadomości, dlatego bezpośredni kontakt z drugim
        człowiekiem (nawet telefoniczny) jest tak ważny w praktyce
        astrologicznej. To dzięki owemu kontaktowi odczytujemy (najczęściej
        nieświadomie) poziom świadomości drugiego człowieka. Oczywiście,
        rozeznajemy się także w poziomie intelektualnym czy emocjonalnym
        tego człowieka, ale to już możemy zrobić świadomie.
        Człowiek przeszedł opozycję Plutona do Marsa, w tym samym czasie
        koniunkcję Saturna do Saturna i kwadraturę Saturna do Marsa
        (urodzeniowo Mars kwadrat Saturn). Progresywny Mars w kwadaturze do
        Plutona. Brak aspektów wspierających. Wg reguł klasycznej
        astrologii, powinien doświadczyć wszystkich nieszczęść świata.
        Tymczasem - nic się nie wydarzyło! Nic nie wydarzyło się na planie
        fizycznym, natomiast zaszły ogromne zmiany świadomości. Ten
        konkretny człowiek ma akurat bardzo wysoki poziom świadomości,
        dlatego bardzo szybko odbiera najdrobniejsze impulsy i reaguje na
        nie, kiedy jeszcze się nie zmaterializują. Choroba odzwierciedla
        problemy naszej psychiki - nie zareagowaliśmy właściwie na nie,
        kiedy przejawiały się bardziej subtelnie, więc musimy doświadczyć
        owych problemów bardziej bezpośrednio - a trudno o bardziej
        bezpośrednie doświadczenie niż doświadczenie fizycznej
        rzeczywistości.
        "Załóżmy, że zaistnienie działania jakiegoś aspektu na danej
        płaszczyźnie jednocześnie powoduje, że jego prawdopodobieństwo
        wystąpienie na innej płaszczyźnie zdecydowanie maleje" - zgadzam
        się. Jeśli zareagujemy na dany tranzyt w odpowiednim momencie, to
        nie zrealizuje się on na płaszczyźnie fizycznej, lecz na
        płaszczyźnie subtelniejszej. Niestety, wg mnie reakcja lękowa nie
        jest prawidłową reakcją. Poprzez lęk próbujemy zamrozić
        rzeczywistość, zablokować nieuniknione zmiany, tymczasem
        rzeczywistości nie da się zamrozić. Co innego, kiedy omawiamy nasze
        doświadczenia (intelekt), przeżywamy je (emocje) czy działamy
        konstruktywnie. Lęk nie jest konstruktywny. Nie lubimy się bać, choć
        jednocześnie wydaje się nam, że lęk uchroni nas przed zmianą.
        Wybieramy lęk jako coś znanego, bo bardziej boimy się zmiany jako
        czegoś nieznanego. Dlatego włączamy lęk, kiedy zmiany są już na
        horyzoncie. W przypadku astrologów możemy ów lęk włączyć na kilka
        lat naprzód (np. "za 7 lat będę miał Plutona w koniunkcji do
        Kiężyca, już się boję"), co jest bardzo destruktywne i niczemu i
        nikomu nie służy. Zamiast użyć astrologii jako narzędzia do
        zwiększania świadomości, używamy jej jako narzędzia do zwiększania
        lęku.
        Wg mnie, próba wystraszenia kwerenta jako metoda rozwiązania jego
        problemów jest bardzo dyskusyjna big_grin Teza, że lęk jest sublimacją
        (sublimacją czego?) jest jeszcze bardziej dyskusyjna. No, ale forum
        jest po to, żeby dyskutować smile
        • astrolabium.pl Re: Strach - jako sublimacja 09.11.09, 14:55
          > wg mnie reakcja lękowa nie jest prawidłową reakcją.
          > Lęk nie jest konstruktywny.

          Foudre, to jest tak, że wiele osób zajmujących się astrologią ma w swoim horoskopie podkreślony znak Skorpiona lub Pluton w tych horoskopach odgrywa ważną rolę. Wystarczy popatrzeć na Mentorów polskiej astrologii. Dla mnie oni dość często straszą. Zresztą sam Zawadzki w jednej ze swoich Ariadn napisał, że – nie jest zwolennikiem zadziwiania, raczej zastraszania klientów. (Proszę mnie poprawić, jeżeli coś przekręciłem.)

          Próbując nauczać w gronie astrologów wyzbycia się lęku musisz pamiętać, że jakieś 30% może więcej z nich jest tak skonstruowana psychicznie, że strach w ich przestrzeniach psychologicznych pełni bardzo ważną rolę.

          Ja podobnie patrzę do Ciebie, ale to jest kwestia naszych horoskopów. Nasze Księżyce czują się świetnie i jesteśmy w stanie z wiarą patrzeć w przyszłość. Ale popatrz na Fukuyamę z jego kresem historii. Nie mogłem tego czytać, dołowało mnie za bardzo, a wrodzone pragnienie pokładania ufności w Panu nie pozwalało za daleko zabrnąć w tej lekturze. On – mimo że o kresie pisze, a rzeczywistość, którą rysuje wydaje się być ponura – znajduje oddźwięk w kręgach akademickich.

          Na marginesie: Fukuyama zaczyna od wizji (Księżyc w Wodniku) i kończy na kresie (Słońce w Skorpionie). Inaczej niż Verne, który w straszne głębiny się zanurza (Księżyc w Skorpionie), by propagować kult nauki (Słońce w Wodniku). To wędrowanie od Księżyca w kierunku Słońca opisywałem kiedyś na kursie. Do ciekawych wniosków się dochodzi, gdy popatrzy się w ten sposób na horoskop M. Jacksona.

          Ale wracając: nie oduczysz Skorpiona przyjemności z obcowania ze strachem, tak samo jak próżna będzie chęć nauczenia Ryb porządku.

          A poza tym ostatnio w którychś z telewizyjnych wiadomości w kontekście halloween było mówione, że w Stanach jest takie miejsce, gdzie ludzie sporo dolarów płacą, by porządnie się wystraszyć. Tak więc nie usiłujmy wyciągać ryby z wody chcąc ratować ją przed utonięciem.

          > Teza, że lęk jest sublimacją (sublimacją czego?)
          > jest jeszcze bardziej dyskusyjna.

          Teza: lęk rogrywający się na płaszczyźnie emocjonalnej jest sublimacją (może lepiej substytutem?) mogącego nastąpić zdarzenia na płaszczyźnie fizycznej.
          • foudre Re: Strach - jako sublimacja 09.11.09, 23:04
            Lęk niczemu nie służy. Nie jestem zwolenniczką zastraszania ludzi.
            Jestem zwolenniczką teorii, że przyciągamy to, czego się boimy... A
            że boimy się nieprzyjemnych rzeczy, to i takie nam się przydarzają
            zwłaszcza podczas ciężkich tranzytów, kiedy nieuniknione zmiany
            uruchamiają w nas potężny lęk...
            Skorpion i Pluton to zejście w głębiny nieświadomości, gdzie pełno
            demonów, strzyg itp. budzących lęk wytworów naszego umysłu.
            Schodzimy w te głębiny i wracamy odmienieni, bo okazuje się, że nie
            taki diabeł straszny, choć w momencie eksplorowania nieświadomości
            umieraliśmy (!) ze strachu. Wg mnie, Skorpiony odnajdują przyjemność
            w docieraniu do granic, a nie w lęku, chociaż docieranie do granic
            wyzwala ogromny lęk. Wszyscy przecież czujemy lęk przed śmiercią.
            Jednak, gdybym miała wskazać najbardziej odważny znak zodiaku, to
            byłby to właśnie Skorpion. Skorpion przekracza własny lęk i idzie aż
            do bram piekieł, a może jeszcze dalej... Wysoki Skorpion wie, że tak
            naprawdę nie ma się czego bać. Tyle razy był u bram śmierci i zawsze
            wracał cały i zdrowy, choć kompletnie przecież odmieniony. To
            dlatego o ludziach z silnym Plutonem pisze się, że posiadają
            umiejętność przeprowadzania ludzi poprzez ich kryzysy. Prowadzą ich
            przecież poprzez znane sobie ścieżki.
            Pisze to osoba tuż po doświadczeniu kwadratury Plutona do Słońca...
            W Skorpionie mam "tylko" węzeł północny, więc może moje intuicje nie
            są do końca trafne. Osobiście wolę lżejsze klimaty...
            Kilka lat temu pan Leon Zawadzki opowiadał mi o moim horoskopie i to
            była bardzo fajna, konstruktywna rozmowa. Kompletnie nie chciał mnie
            zastraszyć. Pamiętam, jak powiedział, że znajomość języka
            francuskiego będzie dla mnie bardzo korzystna (także finansowo) i
            jak pomyślałam wtedy "dobra, dobra"... Dwa lata później zaczęłam się
            uczyć francuskiego i już teraz bardzo mi się on przydaje w pracy.
            Przepraszam, panie Leonie smile
            • potrek Re: Strach - do foudre 10.11.09, 00:10
              Foudre napisała :
              Kilka lat temu pan Leon Zawadzki opowiadał mi o moim horoskopie i to
              była bardzo fajna, konstruktywna rozmowa. Kompletnie nie chciał mnie
              zastraszyć. Pamiętam, jak powiedział, że znajomość języka
              francuskiego będzie dla mnie bardzo korzystna (także finansowo) i
              jak pomyślałam wtedy "dobra, dobra"... Dwa lata później zaczęłam się
              uczyć francuskiego i już teraz bardzo mi się on przydaje w pracy. Przepraszam, panie Leonie

              Foudre mam trzy pytania :
              1 czy wierzchołek drugiego domu masz w znaku Lwa
              2 czy władca drugiego domu jest w znak Lwa
              3 czy Merkury jest w znaku Lwa
              Nie musisz odpowiadać. To taka ciekawość warsztatu Leona.
              Fajny tekst napisałaś o Skorpionie. Chociaż z jednym twoim zdaniem mógł bym polemizować : Jednak, gdybym miała wskazać najbardziej odważny znak zodiaku, to byłby to właśnie Skorpion.

              Dla mnie tym znakiem jest Baran, on się nie zastanawia. W wojsku to dla mnie żołnierz.
              Skorpion to dowódca wysyłający Marsa na rzeź. Skorpion zawsze kalkuluje gdzie uderzyć, by jednym ciosem zabić. Skorpion według mnie tym różni się od Barana że on właśnie nie chce bezmyślnie zginąć. On czeka by w odpowiednim momencie uderzyć w najczulsze miejsce swej ofiary. Sprawia mu przyjemność sama zemsta i jej przygotowanie, po jej wykonaniu , już nie ma dla Skorpiona przyjemności . Jest tego wytłumaczenie, to znak żywiołu wody.
              Pozdrawiam potrek
              • foudre Re: Strach - do foudre 10.11.09, 15:49
                Foudre mam trzy pytania :
                1 czy wierzchołek drugiego domu masz w znaku Lwa - jest w Byku
                2 czy władca drugiego domu jest w znak Lwa - władca II domu - Wenus -
                jest w Lwie
                3 czy Merkury jest w znaku Lwa - Merkury jest w Wadze

                Znak Lwa jest kojarzony z Francją?
                No właśnie, zastanawiam się, na ile ta barania odwaga jest
                faktycznie odwagą, a na ile… bezmyślnością i nieumiejętnością
                przewidywania konsekwencji swoich działań. Nie chcę nikogo obrazić,
                sama mam Księżyc w Baranie w I domu i często zauważam u siebie taką
                głupią odwagę. Nadal upieram się jednak przy Skorpionie jako
                najodważniejszym znaku zodiaku smile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka