Nasi Bliscy ;)

07.07.09, 15:22
Kochani ...zastanawiam sie jak reagują Nasi/Wasi Bliscy na
zainteresowania Tarotem...podzielcie sie swoimi doświadczeniami.
Pytam o to jak reaguje Rodzina , Najbiliżsi z naszego
otoczenia ...co Oni na to w koncu to niecodzienne zainteresowania wink
Czekam z niecierpliwością na Wasze uwagi smile
Asia
    • maly-elf Re: Nasi Bliscy ;) 07.07.09, 16:32
      Moja rodzina i przyjaciele reagują bardzo pozytywnie. Wróżę im często. Ogólnie
      są zadowoleni. Mój mąż natomiast podchodzi do tego z przymróżeniem oka. To
      znaczy stara się zeby to tak wyglądało. Udaje, że to go nie interesuje i
      generalnie nie wierzy że coś się sprawdza. Ale nigdy nie dał się namówić na
      wróżbę(chyba się w głębi duszy czegoś obawia, hihihi).
    • krolowa.mieczy Re: Nasi Bliscy ;) 07.07.09, 17:47
      U mnie też bez problemu smile

      Mama się pyta co z różnymi rzeczami, czasem trafię kulą w płot :p
      ale ogólnie się sprawdza (3 mce temu uległam jej namowom gdy brat
      ostro pokłócił się z dziewczyną czy to koniec. Nie, to nie był
      koniec, bo karty pokazały 10pucharów w tarocie 78 drzwi - młodzi
      wychodzą z kościoła; więc można powiedzieć że wywróżyłam ślub big_grin

      Siostra chce co chwilę i musze odmawiać bo ileż można o tego samego
      faceta?
      Brat jest średnio zainteresowany.
      tatę w ogóle nie rusza.
      Mojego eksa ciekawiło i wierzył. jego przyjaciel do mnie na karty
      też przychodził smile
      Przyjaciółka - sprawy sercowe.

      Ogólnie pozytywnie reagują big_grin
      • czaszka00 Re: Nasi Bliscy ;) 07.07.09, 18:13
        u mnie było tak

        mama pozytywnie,choć do końca nie wierzy że kilkadziesiąt obrazków może przewidzieć co będzie, ale już jak była w kłopocie to poprosiła o karty.
        ojciec nie wierzy choć jak oglądał ze mną tarota bardzo trafnie opisywał znaczenie kart.
        mąż często prosi o wróżby jeśli chodzi o pieniądze, i jak sa jakieś problemy u niego pracy
        u chrzestnej wyczuwam respekt - zapyta czasem jak tam z kartami mi idzie, czy dużo ludzi prosi o karty, ogólnie boi się tarota siostra cioteczna chyba patrzy na to z przymrużeniem oka.
        dziadkowie - jakby nie chcieli ze mną o tym rozmawiać aczkolwiek matka mojego dziadka czyli moja prababcia stawiała karty dla ludzi ale klasyczne.
        znajomi - raczej różnie raczej nie wierzą w to i nie prosili o wróżbę, Jedna znajoma ucięła ze mną kontakt jak jej powiedziałam że stawiam karty sad jest jehową i oni tam zabraniają się im spotykać z takimi ludźmi jak my - przykro mi było, ale trudno...
        • asia.33 Re: Nasi Bliscy ;) 07.07.09, 18:35
          Dziewczynki dziekuje smile
          Moja Córka widziala juz od dziecinstwa ze cos takiego jak
          Tarot istnieje wiec Ja to nie dziwi..udaje ze nie wierzy ale
          ostatnio kilka razy prosiła sama o rade i kolezanka Jej tez - i
          wiecie ze wyszło ! odkryłam pewna tajemnice koleanki ...i mam
          szacuneczek u córki bo córka wiedziała o tym ...wiec oczy zrobiła
          jak pdstawki.
          Facet nie wie..ale dowie sie pomalutku musze Go oswoic..zaden
          z moich byłych nie wiedział .
          Siostra cos we ale nie ze ja sama próbuje ..a siostra
          interesuje sie feng-shiu i madecyna naturalna wink
          Znajomym raczej nie mówie bo mialam nie miła nauczke kiedys i
          od tej pory jestem powsciągliwa w tym temacie.
          Rodziców juz nie mam ...ciekawa jestm jak Mama by
          zareagowała...bo to fajna babka była wink
          • czaszka00 Re: Nasi Bliscy ;) 07.07.09, 19:05
            Jakieś 10 lat temu spotykałam się z takim jednym co stawiał tarota.
            Myślałam że to z nim zwiążę swoją przyszłość - on tam coś w kartach wypatrzył że
            rzucę go dla innego i nie będziemy razem.
            Rzuciłam go smile ale nie dla innego , tylko przestał mi odpowiadać jego sposób
            bycia ...he jaki był zły że nie spełniła się do końca jego wróżba.

            Ogólnie nie zdołałabym ukryć przed najbliższymi swoich zainteresowań smile
            Codziennie mam karty w ręku. smile
            • asia.33 Re: Nasi Bliscy ;) 07.07.09, 19:08
              big_grin
    • dobema Re: Nasi Bliscy ;) 07.07.09, 19:59
      U mnie wygląda to tak: jako że zdecydowałam się na karty dopiero
      niedawno, to mało osób wie, a ja się nie chwale.
      Rodzice nie wiedzą, ale na pewno mieli by mi za złe, bo są
      katolikami i tak mnie wychowywali (ale ja czarna owca w rodzinie);

      siostra wie nie ma nic przeciwko, czasami prosi o wróżbę i jest ok.;

      moje najbliższe koleżanki wiedzą - jednej nawet jeszcze nie kładłam
      kart, a drugiej i owszem i na niej chyba najwiecej ćwiczę - no i
      czasami sama się dziwię jak wszystko pasuje ładnie;

      Nie-mąż wie, bo nie da się tego ukryć, karty mam codziennie w ręku.
      Podchodzi do tego z dystansem, czasami się śmieje, czasami coś
      podczytuje na forum i dalej się śmieje i macha ręką.

      Ostatnio rozczarowałam się bardzo, bo w pracy leżały moje karty na
      biurku (zapomniałam je schować do torebki) i któryś z kolegów lub
      kolezanek je zobaczyli i zaczeli się wypytywać i "jaja" sobie robić,
      że czary-mary i czarownica jestem i takie tam mało sympatyczne
      komentarze, ale to chyba normalka, dlatego się nie chwalę nikomu, a
      jak wyjdzie przypadkiem że się tym interesuję, to poprostu
      niezaprzeczam.

      Ale ogólnie mało osób wie i niech tak zostanie smile
      • czaszka00 Re: Nasi Bliscy ;) 07.07.09, 20:54
        tia, też miałam takie reakcje za sobą...olałam to - nie pamiętam nawet kto tak
        sobie ze mnie żartował....
        • nielaik Re: Nasi Bliscy ;) 08.07.09, 10:28
          U mnie nikt w rodzinie nie wie, czym się interesuję i wolę żeby tak zostało. Nie
          rozumieją o co w "tych rzeczach" chodzi, a mnie się nie che dyskutować.
          Koleżanka wie, że lubię takie tematy i nie ma nic przeciwko, można z nią pogadać
          o tych zainteresowaniach.
    • ineswite Re: Nasi Bliscy ;) 08.07.09, 11:05
      Moja najbliższa rodzina wie i czasem są zaskoczeni, że cos się
      potwierdza w kartach
      moja mama - pozytywnie, ale chyba najbardziej podoba sie jej
      psychologiczna strona Tarota, sama jednak nie prosiła mnie o wróżbę
      mój tata - nie pyta, to prawdziwy realista, ale jak mu kiedyś
      napomknęłam, że pytałam karty o pewną sprawę która go nurtuje i
      doradziłam jak sie teraz zachować to posłuchał i wyszedł na tym b.
      dobrze
      dzieci - wytłumaczyłam o co tu chodzi, jaki jest mój stosunek do
      kart, wiary, oparłam się na tym co przeczytałam i jak sama
      doświadczyłam mądrości kart, uprzedziłam również aby o nikomu nie
      opowiadali o moich zainteresowaniach, gdyż jest to wyłącznie moja
      sprawa i ostrzegłam podając przykłady jak się może zakończyć
      sytuacja kiedy zaczęliby o tym opowiadać, a miałam b. dobry argument-
      to było kilka lat temu, zaraz po Pierwszej Komunii Świętej, dzieci
      pojechały na wycieczkę min. do Biskupina, tam rebiata nakupowała od
      groma przeróżnych dupereli, mój syn kupił wisiorek na rzemyku,
      bardzo się z niego cieszył (był na nim znak równowagi żeńskiej i
      męskiej energii - symbol dualności - nie pamiętam fachowej nazwy),
      za jakiś czas syn przyszedł ze łzami w oczach, trochę przestraszony
      i opowiedział mi, że pani od religii powiedziała przy całej klasie
      że on tym znaczkiem obraża Boga. Poszłam do szkoły wyjaśniłam, że
      jest to znak wykorzystywany min jako ornament zdobniczy nawet na
      naczyniach, że jest wykorzystywany w sztuce, itd., oraz że był
      wykorzystywany w czołówce programu – niegdyś rewelacyjnego – Sonda -
      nieżyjących już panów Kurka i Kamińskiego, poprosiłam aby na
      przyszłość powstrzymała się od niepedagogicznych komentarzy i
      porozmawiała ze mną lub moim dzieckiem na osobności, a co do
      wisiorka stwierdziłam, że niech sobie daruje, jest koniec roku
      szkolnego i po wakacjach pewnie już mojemu synowi się znudzi i go
      nie założy.
      przyjaciółka – prosi o radę i chce aby jej stawiać czasem karty –
      jak sama stwierdziła wszystko jej się sprawdza
      mąż – przygląda się co robię, nie komentuje, nie pyta ale jak ja mu
      coś na ten temat wspominam słucha ciekawy i lekko marszczy czoło (hi
      hi)

      nikomu więcej nie "narzucam" się z Tarotem, nie opowiadam o tym, bo
      gdy przez przypadek rozwija się rozmowa na ten temat, to ludzie
      różnie reagują.

      serdecznie pozdrawiam


      ineswite
    • anahella Re: Nasi Bliscy ;) 08.07.09, 12:21
      U mnie bardzo różnie. Jedni stukają się w głowę, inni (ze względów religijnych)
      uważają że szkodzę sobie, jeszcze inni podchodzą pozytywnie.

      Znajomi się cieszą, bo wiedzą, że powróżę za dobry obiad. Przykro mi ze względu
      na kilka znajomych, bo na początku obśmiewały mnie i nazwały wariatką, a gdy im
      sie w życiu zwaliło... przybiegły po wróżbę, wyszły mówiąc "dziękuję" i nawet im
      do głowy nie przyszło by spytać co mogą dla mnie zrobić w zamian. Więcej im nie
      powróżę.
      • banek2 Re: Nasi Bliscy ;) 10.10.09, 13:12
        A u mnie nikt w to nie wierzy....ja sama tez smile
    • beatek733 Re: Nasi Bliscy ;) 10.10.09, 14:33
      Hmmm no pewno bede pierwsza co sie może "pochwalic" agresją w tym
      temaciesad
      Mój mąż nie cierpi tarota, a ponieważ sam jest ":dziwną " osoba 2
      tygodnie podarł mi moje karty i była wielka awantura łącznie z
      wzywaniem policji ech...
      • krolowa.mieczy Re: Nasi Bliscy ;) 10.10.09, 16:51
        A ja niedawno powiedziałam jednej osobie w pracy. Dziewczyna
        poprosiła o postawienie kart ale miałam wrażenie, że dla sprawdzenia
        mnie. Jak jej powiedziałam, że z mężem przepuszczają kasę (chyba
        wrzuciłam kiedyś tu ten rozkład) i żeby się pilowali to zrobiła
        oczy. Teraz wzięła się za kupowanie tańszych rzeczy np zamiast
        makaronu za 15 zł, ten za 5zł.
        ogólnie pozytywnie zareagowała smile
        • justillo Re: Nasi Bliscy ;) 10.10.09, 17:44
          Kiedys dużo wróżyłam koleżankom ze studium ,lubiły wróżby no i sprawdzały sie
          ,ostatnio nawet znalazłam w starym zeszycie ze kolezanka wyjdzie za mundurowego
          no i sprawdzilo sie 3 lata temu wyszla za policjanta
          mamie i tacie tez troche stawiałam -sprawdzali mnie
          mąż to racjonalista ale czasem zaskoczony ze cos sie moze zgadzac
          poza tym nie chwale sie raz powiedzialam tesciowej a ona taka religijna i
          powiedziala ze przez tarota to zło sie moze przedostac o zgrozo
    • lodiogien Re: Nasi Bliscy ;) 10.10.09, 19:48
      Mój mąż patrzy na to jak na lekkie dziwactwo, nie rozumie tego. Nikt
      inny nie wie.

      Pozdrawiam wszystkie siostry i braci w niedoli.
    • tommy994 Re: Nasi Bliscy ;) 10.10.09, 20:22
      Moja mama często prosi mnie bym jej wróżył, koleżanki podobnie. Ojciec z bratem
      w to nie wierzą i nie chcą o tym nic słyszeć smile Koledzy natomiast śmieją się.
      Oso talię, bom z pracy, ze studiów i innym mało znanym mnie nic nie mówię.
      Traktuję to jako mój mały sekret dla wtajemniczonych bliskich smile
      Prawda jest taka,że to dzięki mamie zaczołem zajmować się tarotem. Sama miała
      właśną talię i to na niej się uczyłem. Dziś to ja jej wróżę (ale mimo posiadania
      własnego tarota ona nie wróżyła, pewnie nie miała tyle zapału na naukę co ja).
    • algaria Re: Nasi Bliscy ;) 10.10.09, 20:38
      Kiedy byłam nastolatką "bawiłam" się zwykłymi kartami - układając
      pasjansa. Rodzice nie byli zachwyceni bo myśleli że karty
      przeszkadzają mi w nauce. Kiedy "zajęłam" sie tarotem w 1990 r
      kupiłam kilka książek - uznano za nieszkodliwe dziwadztwo które
      pewnie przejdzie kiedy wyjdę za mąż i urodzę dzieci. I tak się stało
      bo zawiesiłam "działalność tarociarska" na czas odchowania
      potomstwa - jednak karty zawsze były gdzieś obecne. Teraz mam więcej
      czasu by zająć się tym znowu. Rodzina - mąż i dzieci (a w zasadzie
      moja młodzież) przyglada się temu i ze zdziwieniem i niedowierzaniem
      i tak trochę po cichu stukając się w głowę, ale w zsadzie normalnie
      i naturalnie. Te karty dla nich były w domu od zawsze. Tak naprawdę
      to obcej osobie postawiłam raz tarota (niestety tylko arkana
      wielkie) kiedy był (brat męża) w trudnej sytuacji pracowniczej. I
      musze przyznać że z perspektywy czasu wszystko sie sprawdziło.
      Innym "obcym" nie miałam odwagi stawiać kart bo uważam że jeszcze
      niewiele potrafię.
      • aischam Re: Nasi Bliscy ;) 15.10.09, 10:50
        Ja podobnie jak Algaria miałam z kartami kontakt od dzieciństwa, tyle, ze
        zwykłymi.Poniewaz od małego wszyscy w rodzinie wiedzą, ze jestem (jak to
        mawiaja) "natchniona", to specjalnie ich to nie dziwi(tych co sa
        wtajemniczeni).Mama się troszkę śmieje, ale wierzy, tata -nic go nie rusza,
        zwłaszcza "takie głupoty", mąż podobnie do niektórych mężulków - z przymrużeniem
        oka (ale też ciekawski), starsza córka jest tak samo "natchniona " jak ja - więc
        normalka, młodasza nic, bo za mała smile Brat tylko jak dowiedział się od mamy
        (coś tam mu bąknęła) zapytał, czy naprawde wierzę w te głupoty i czy nic
        lepszego fo robienia nie mam smile Reszta nie wie, nie wtajemniczam, bo po co ?
        Tym bardziej, ze w moim otoczeniu tez jest sporo osób "wierzących " (ten
        cudzysłów celowy), a reszta mogłaby sobie z tego zrobić lokalną aferę jak
        przypuszczam.

        smile
Pełna wersja