raz kozie śmierc :)

10.07.09, 00:17
witam wszystkich! podgladam was dosyc często i muszę powiedziec że atmosfera
tutaj jest bardzo pozytywnasmile sama nie mam jeszcze kart i chyba miec nie chcę
ale czasami stawiam sobie tarota wirtualnie,nie znam sie zabardzo na tym
chyba.Ale do rzeczy:ostatnio na pytanie "co On do mnie czuje" wylosowałam 3
karty 10 kielichow,słońce,król mieczy. wszystkie w pozycji prostej.moja
interpretacja bardzo nieudolna ale co tam spróbujęsmile więc myslę ze ten pan
czuje do mnie sympatie,lubi mnie jako osobę a król mieczy to niewiem ale myślę
ze jest zamknięty na mnie jeśli chodzi o związek.A Wy drogie wrózki co o tym
moim wróżeniu myslicie? czy dobrze zipretowałamwink Przepraszam za ten bałagan w
mojej wypowiedzismile pozdrawiam.
    • magdalena.1230 Re: raz kozie śmierc :) 10.07.09, 00:23
      Plinko ten mężczyzna jest pozytywnie do Ciebie nastawiony ,widać
      tutaj nie tylko koleżeństwo ale i przyjaciestwo w nastawienieu jego
      do Ciebie .Król mieczy to intelektualista a więc wszytstko ma
      skrupulatnie przemyślane od mieczy wieje chłodem -nie jest otwarty
      obecnie na związek z Tobą ale w przyszłości relacjio może się
      zmienić .
      • plinka_29 Re: raz kozie śmierc :) 10.07.09, 00:43
        dziękuje bardzo za odpowiedz. więc chyba nie jest zle z moją inerpretacjąsmile
        • plinka_29 co gryzie plinke:) 10.07.09, 00:51
          tylko czy wierzyc w wirtualne karty? jak myslicie czy tarot postawiony w
          internecie ma cos wspólnego z tarotem tradycyjnym? zawsze gryzie mnie ta kwestia.
          • anahella Re: co gryzie plinke:) 10.07.09, 02:20
            plinka_29 napisała:

            > tylko czy wierzyc w wirtualne karty?

            Wierzyć. Moim zdaniem tak. Ja kilka talii, a czasem gdy chcę pociągnąć sobie
            jedną kartę na szybko z WA, korzystam z tego serwisu:

            www.tareau.republika.pl/losowanie/losowanie.htm
            • plinka_29 Re: co gryzie plinke:) 10.07.09, 21:33
              dziękuję anahella.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja