shachar
05.09.22, 00:54
czyli wszystko gotuje się raczej ku uspokojeniu nerwów, w przeciwieństwie do dynamicznej wiosny.
Dzisiaj byłam na wyprzedaży książek z okolicznej biblioteki. Co za cudowne wydarzenie! Jedzie się 15 min opłotkami, wśród sadów, a potem w samym budynku u drzwi wita miła pani, młodsza o połowę, potem przebiera się tony książek, tytuły znane i nieznane, tak samo jak autorzy, już nie wiadomo w pewnym momencie, które książki się ma, a które chciałoby się mieć. Telefon nie pomaga, bo nie ma zasięgu. Książki pod pachą zaczynają ciążyć. Po mniej więcej godzinie postanowienie, że trzeba wyjść jakoś.