Dodaj do ulubionych

Koronawirus V

20.11.20, 18:31
A ja się pytam i to dość często
Kiedy się skończy to szaleństwo?!
Obserwuj wątek
                          • madohora Re: Koronawirus V 27.11.20, 19:26
                            Mam mieszane uczucia. I jeszcze jedno. Wtedy kiedy można było ktoś zorganizował targi zdrowej żywności i co się okazało...że po kontroli Sanepidu (ciekawe kto doniósł) apelowano by zwrócić zakupioną żywność, bo część nie nadawała się do spożycia. Powody jakie podał Sanepid były różne. Organizatorzy chcieli dobrze a wyszło jak zwykle. Myślę, że problem był w tym że tym, że niektóre produkty są drogie i pewnie komuś się przeleżały a "cwaniaczek" chcąc się ich pozbyć wystawił je na targach.
                          • madohora Re: Koronawirus V 28.11.20, 15:44
                            Czy ten pan jest tak głupi czy żyje w jakiejś swojej szklanej kuli i nie widzi tego co się dzieje? Ludzie protestują, bo go nie chcą na stanowisku. Nauczyciele umierają a ci co pozostali uciekają ze szkół, bo się po prostu boją a on wyskakuje z takim tezami.
                            • madohora Re: Koronawirus V 08.12.20, 19:44
                              Rząd podał nowe obostrzenia, jakie jego zdaniem są niezbędne do walki z korona-wirusem. Wstępnie obowiązują one od 7 do 29 listopada. Nauka zdalna zosta-ła rozszerzona na klasy 1 – 3 szkół pod-stawowych. Do końca listopada przedłu-żono nauczanie zdalne uczniów starszych i w szkołach średnich oraz na uczelniach.Placówki kulturalne – kina, teatry, muzea i galerie – zostały czasowo zamknię-te. W galeriach handlowych czynne będą jedynie apteki, sklepy spożywcze i loka-le usługowe. W sklepach o powierzchni poniżej 100 mkw może przebywać tyl-ko jedna osoba na 10 mkw. W większych sklepach i kościołach jedna osoba na 15 mkw.Przepisy te mają za zadanie nakłonić ludzi do pozostawania w domach i ogra-niczyć ich przemieszczanie się, a tym samym zmniejszyć ryzyko zachorowań na COVID -19.
                            • madohora Re: Koronawirus V 08.12.20, 19:50
                              U większości dzieci COVID-19 prze-biega łagodnie lub wręcz bezobjawowo. Zakażenie stwierdza się z reguły na pod-stawie testów. Zdecydowana większość maluchów nie musi leżeć w szpitalu. Jeśli pociecha jest w dobrym stanie, stosuje się leczenie objawowe. Jeżeli zaś gorącz-kuje, podaje się leki obniżające tempe-raturę ewentualnie przeciwzapalne. Gdy pojawia się nasilony, męczący kaszel, to trzeba podać środki przeciwkaszlowe. Ważne jest, żeby dziecko piło dużo pły-nów. Jeżeli trafi do szpitala z biegunką, wymiotami i brakiem apetytu z powodu utraty węchu i smaku, to jest nawadniane dożylnie. W cięższych przypadkach wyko-nuje się badania: RTG, USG lub tomogra-fię płuc. Gdy koronawirusowi towarzyszy zakażenie bakteryjne, wtedy podaje się antybiotyk. W przypadku zapalenia płuc i poważnych zaburzeń odpornościowych lekarze decydują się na podanie deksa-metazonu. Ma on działania uboczne, dla-tego stosuje się go tylko w razie koniecz-ności. Przy ciężkich stanach podawany jest tlen. Respiratorów dzieci wymagają bardzo rzadko. W 22 szpitalach w całej Polsce od 1 marca br. do końca września na COVID-19 leczonych było 560 dzieci.
                            • madohora Re: Koronawirus V 08.12.20, 19:53
                              Nowe obostrzenia. Co jest zabronione? Jakie zasady obowiązują?Zakaz nie dotyczy tylko tych sklepów, któ-rych przeważająca działalność polega na sprzedaży:– żywności– produktów kosmetycznych– artykułów toaletowych– środków czystości– produktów leczniczych– wyrobów medycznych– środków spożywczych specjalnego przeznaczenia– gazet lub książek– artykułów budowlanych lub artykułów remontowych– artykułów dla zwierząt domowych– usług telekomunikacyjnych– części i akcesoriów do pojazdów samo-chodowych lub motocykli– paliw.Zakaz nie dotyczy także usług:– związanych z fryzjerstwem i pozostały-mi zabiegami kosmetycznymi– optycznych– medycznych– bankowych– pocztowych, logistycznych oraz polega-jących na wydawaniu i odbieraniu przesyłek– ubezpieczeniowych– naprawy pojazdów samochodowych lub motocykli oraz naprawy lub wymiany opon i dętek– myjni samochodowych– ślusarskich– szewskich– krawieckich– pralniczych– gastronomicznych polegających wyłącznie na przygotowywaniu i podawa-niu żywności na wynos lub na przygotowy-waniu i dostarczaniu żywności.We wszystkich czynnych sklepach w sobotę zmieniły się dopuszczalne limity liczby klientów.W sklepach o powierzchni do 100 metrów kwadratowych nowy limit to 1 osoba/10 m2.W sklepach powyżej 100 metrów kwadra-towych limit to 1 osoba/15 m2 (bez zmian).Ograniczona jest działalność hoteli. Mogą one przyjmować tylko:– gości przebywających w podróży służ-bowej– sportowców w czasie zgrupowań i współzawodnictwa sportowego– osoby, które wykonują zawód medycz-ny – w związku z tzw. hotelem dla medyka– pacjentów oraz ich opiekunów, jeże-li konieczność zapewnienia im zakwatero-wania wynika z warunków określonych dla danego świadczenia opieki zdrowotnej (np.: pacjenci onkologiczni i dializowani oraz mali pacjenci przebywający pod opieką osób dorosłych).Dopuszczona jest również działalność hoteli pracowniczych.Od poniedziałku wszystkie szkoły pod-stawowe, średnie i wyższe w Polsce będą prowadziły wyłącznie naukę zdalną (przed-szkola i żłobki mogą być czynne). Wyjątek stanowią tylko szkoły specjalne, w których dyrektor może zdecydować o prowadzeniu nauki w murach szkoły.Ważne! Jednostka samorządu terytorial-nego na podstawie dotychczasowych prze-pisów ogólnych może zamknąć wszystkie żłobki i przedszkola na swoim terenie.Nie ma ograniczeń dotyczących zajęć pozalekcyjnych – te nadal mogą być organi-zowane, pod warunkiem że nie łamią innych obostrzeń.W kościołach obowiązuje limit osób – maksymalnie 1 osoba na 15 m2, przy zachowaniu odległości nie mniejszej niż 1,5 m.Jeżeli wydarzenie religijne odbywa się na zewnątrz, należy zachować dystans 1,5 m i zakryć usta i nos.Nie ma ograniczeń liczby uczestników pogrzebów (obowiązuje jedynie dystans i maseczki) – z tym że na nabożeństwo do kościoła może wejść tyle osób, ile podczas tradycyjnej mszy (czyli jedna osoba na 15 m2świątyni).Od soboty obowiązuje zakaz działalno-ści placówek kultury, w tym m.in. teatrów, kin, muzeów, galerii sztuk, domów kultury, a także bibliotek.Dozwolone jest prowadzenie działań nie-zbędnych do przygotowania wydarzeń arty-stycznych, takich jak próby i ćwiczenia. Możliwe są także nagrania fonograficzne i audiowizualne oraz organizacja wydarzeń transmitowanych za pomocą środków bez-pośredniego porozumiewania się na odle-głość. Warunek: brak publiczności.Od soboty obowiązuje też zakaz organi-zowania i przeprowadzania wydarzeń spor-towych lub współzawodnictwa sportowe-go polegających na biegach lub jeździe na rowerze, z wyjątkiem organizowanych przez polski związek sportowy.Wciąż obowiązują wszystkie dotychcza-sowe obostrzenia związane z epidemią koronawirusa, a więc m.in.:– nakaz noszenia maseczek w miejscach publicznych– zakaz działalności lokali gastro-nomicznych (tylko dania na wynos lub w dostawie)– zakaz przemieszczania się dzieci do 16 lat bez opieki dorosłych (w dni powsze-dnie w godz. 8 – 16)– zakaz działalności basenów i siłowni– ograniczenie zgromadzeń publicznych do 5 osób– zakaz udziału publiczności w wydarze-niach sportowych– zakaz przemieszczania się seniorów powyżej 70 lat, nie dotyczy to obowiązków zawodowych, dojścia do kościoła czy skle-pu– limit pasażerów w komunikacji publicz-nej– nakaz pracy zdalnej w urzędach publicznych (chyba że stanowisko wyma-ga obecności w biurze)– zakaz organizacji dyskotek i imprez tanecznych– zakaz organizacji wesel, styp i podob-nych imprez– targi, wystawy i konferencje mogą się odbywać wyłącznie online
                            • madohora Re: Koronawirus V 08.12.20, 19:54
                              – Czy budowanie polowych szpita-li, takich jak ten na Stadionie Narodo-wym, to dobre rozwiązanie?– Chyba nie ma innego wyjścia i tą dro-gą szły inne kraje, gdy zwiększała się licz-ba zachorowań.– Pojawiają się wypowiedzi waż-nych polityków, z których wynika, że możliwy jest ponowny lockdown, co w naszych warunkach oznaczało-by katastrofę gospodarczą, nie tylko w skali państwa, ale milionów gospo-darstw domowych.– Ale większość ekspertów uważa, że w razie rozprzestrzeniania się epidemii takie rozwiązanie będzie konieczne.– Jednak inni eksperci uważają, że to niczego nie zmieni, tylko odsunie zagrożenie w czasie. Jeżeli epidemia naturalnie nie wygaśnie, to z chwi-lą odwołania lockdownu ponownie wybuchnie.– Gdyby istniały proste rozwiązania, to przyjęłyby je wszystkie rządy na świecie. Trzeba być członkiem rządu, żeby zoba-czyć, przed jak wielkimi dylematami przy podejmowaniu decyzji stoją ministrowie, jak trudno jest je podjąć.– W Izraelu wprowadzono ponow-ny lockdown, ale nie powstrzymało to kolejnych rekordów zakażeń.– W każdym kraju jest inaczej. Jed-nak niekiedy przychodzi taki moment, gdy lockdown staje się najlepszym roz-wiązaniem.– Opozycja uważa, że latem, gdy epidemia zelżała, rząd powinien lepiej przygotować się do nadejścia drugiej fali.– Zawsze można zrobić więcej, zwłasz-cza gdy patrzymy na to wstecz. Moim zdaniem pogłębionej oceny postępowa-nia podczas epidemii powinno się doko-nać dopiero po jej zakończeniu. Teraz jest czas na wprowadzenie lepszej koordyna-cji szpitali, na przekonanie społeczeń-stwa, że obostrzenia mają istotne znacze-nie w skróceniu trwania epidemii.– Wydaje się, że z epidemią najle-piej poradziły sobie państwa Dalekie-go Wschodu: Chiny, Tajwan, Korea Południowa. W przypadku Chin ich ofi-cjalne dane dotyczące koronawirusa wielu ekspertów i polityków uważa za niewiarygodne. Korea Południowa, chociaż to kraj demokratyczny, w wal-ce z pandemią wprowadziła metody ścisłego monitorowania społeczeń-stwa, które w praktyce oznaczały inwigilację i pozbawienie ludzi części ich praw obywatelskich. Taki model postępowania proponował wprowa-dzić poseł Andrzej Sośnierz.– Nie wyobrażam sobie, żeby Polacy byli w stanie przyjąć rozwiązania połu-dniowokoreańskie. Czechy były krajem, który w pierwszej fazie epidemii wypadał bardzo dobrze, a teraz są w dramatycz-nej sytuacji. Które rozwiązanie najlepiej się sprawdziło, to poznamy dopiero po zakończeniu epidemii.– Trudno dziś twierdzić, kiedy zakończy się epidemia, ale wielu wiru-sologów podaje termin końca przy-szłego roku.– Patrząc na przebieg zbliżonych epi-demii, jakie nawiedzały nas w przeszłości, widzimy, że trwały one około 2 lat i stąd takie przewidywania. Ale to są tylko przy-puszczenia.– Nawet niektóre prawicowe media spekulują, że pandemia stała się oka-zją dla rządzących do ograniczenia swobód obywatelskich, prób wpro-wadzenia rządów silnej ręki.– Sądząc po skali protestów, jakie mają miejsce po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego, nawet jakby rząd miał takie plany, to dziś jest to niemożliwe.– Pół miliona osób manifestowało przeciwko wyrokowi Trybunału. Czy to także mogło spowodować gwałtow-ny wzrost zakażeń?– Wszystkie kraje zalecają: dezynfek-cję, zachowanie dystansu i maseczki. Każde zbiorowisko zwiększa szanse na zakażenie, chociaż nie mamy badań na ile i w jakim stopniu.– Jakie działania już teraz powinien podjąć minister zdrowia?– Wiele działań jest już podejmowa-nych, ale jak już mówiłem, konieczne jest bardzo szybkie poprawienie koordynacji między ratownictwem medycznym i szpi-talami. Niezwykle ważna jest informa-cja, czytelna i zrozumiała dla wszystkich. I tego nigdy za wiele.– W Hiszpanii zamykane były całe dzielnice, na Słowacji wprowadzono stan wyjątkowy. Co pan sądzi o takich niezbyt demokratycznych rozwiąza-niach?– W Niemczech wprowadzono godzinę policyjną. Jak z tego widać, wprowadzo-ne u nas obostrzenia nie są tak dotkliwe, jak w niektórych krajach. A o wprowadze-niu stanu nadzwyczajnego nie mówią ani przedstawiciele rządu, ani opozycji
                            • madohora Re: Koronawirus V 08.12.20, 20:03
                              Taksówkarz do klienta:– Nie przejmuj się pan zapachem, coś wylało mi się wczoraj w samochodzie.
                              Klient:– W porządku, od kilku dni nie czuję żadnych zapachów.
                            • madohora Re: Koronawirus V 08.12.20, 20:08
                              Uczeni Uniwersytetu Oksfordz-kiego do końca grudnia przedstawią efekty ostatniego etapu badań nad szczepionką przeciw COVID-19.– Mamy nadzieję, że szczepienia na dużą skalę będą możliwe od stycz-nia – mówi Pascal Soriot, dyrek-tor współpracującej z Oksfordem szwedzkiej firmy farmaceutycznej AstraZeneca.Dotychczasowe wyniki wydają się obiecujące – szczepionka wywołuje odpowiedź układu odpornościowego zarówno u młodszych, jak i starszych osób. – Jesteśmy coraz bliżej – cieszy się Andrew Pollard, główny badacz Oxford Vaccine Trial. Kolejnym liderem w szcze-pionkowym wyścigu jest firma biotechno-logiczna BioNTech z Moguncji. Ona też chce opublikować rezultaty swojej pra-cy jeszcze w tym roku. – Liczy się każdy tydzień – twierdzi prof. dr Ugur Sahin, szef niemieckiej grupy naukowców.Od chwili, gdy Światowa Organi-zacja Zdrowia (WHO) ogłosiła, że wybuch COVID-19 jest stanem zagro-żenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym, minęło dziewięć miesięcy. Liczba zakażonych uro-sła do ponad 48 mln, ponad 1,2 mln chorych zmarło, a koszty ekonomicz-ne koronawirusa liczone są na biliony dolarów. Dlatego globalne ożywienie może zająć lata, nawet jeśli szcze-pionka zostanie opracowana i roz-powszechniona w rekordowym cza-sie. Eksperci ds. zdrowia publicznego szacują, że aby osiągnąć odpowied-ni poziom odporności zbiorowej, trze-ba zaszczepić 70 – 75 proc. popula-cji. Pytanie tylko, czy będziemy chcieli się szczepić. W piśmie „Nature” opu-blikowano wyniki ankiety sprawdza-jącej poziom akceptacji szczepionki. 14 proc. ankietowanych stwierdziło, że zdecydowanie odmówi szczepień, a kolejne 14 proc. miało poważne wątpliwości. Skoordynowany globalny ruch antyszczepionkowy, grasujący w mediach społecznościowych, zasiał w ludziach niepewność. Tylko 39 proc. Kanadyjczyków i 50 proc. Ameryka-nów jest gotowych przyjąć szczepion-kę natychmiast, kiedy się pojawi.Brak zaufania stał się trendem, ale trend ten nie jest winą wyłącznie akcji dezinformacji w sieci. W latach 2015 – 2019 profesor Heidi Larson i jej zespół z Vaccine Confidence Project w London School of Hygiene and Tropical Medici-ne przeprowadzili badania w 149 kra-jach. Odkryli, że podejrzliwość społe-czeństw wobec szczepień drastycznie rośnie w państwach niestabilnych poli-tycznie oraz tam, gdzie panuje religij-ny ekstremizm. Niestety, oba zjawiska są coraz bardziej powszechne. W tej sytuacji wyprodukowanie szczepion-ki przeciw COVID-19 nie powstrzyma pandemii. By zobrazować problem, eks-perci przypominają nieudaną kampanię szczepień w Nigerii w 2003 roku. Przy-padki polio w tym kraju stanowiły wów-czas 45 proc. wszystkich zachorowań na świecie i 80 proc. zachorowań w Afryce. Jednak wielu nigeryjskich dzieci nie uda-ło się uodpornić, ponieważ religijni przy-wódcy zbuntowali rodziców, głosząc, że po pierwsze – szczepionka zagraża płodności, po drugie – jest zanieczysz-czona wirusem HIV, po trzecie – zawie-ra rakotwórcze substancje. Bojkot spra-wił, że jeszcze przez parę lat w Nigerii rosły zakażenia i zgony, a także znacz-nie opóźnił eradykację polio na całym kontynencie. Możemy jeszcze bardziej cofnąć się w czasie, do roku 1885 i epi-demii ospy prawdziwej w Montrealu. Tak, już wtedy działali antyszczepion-kowcy. Niejaki dr Alexander M. Rosswydał broszurę bijącą rekordy popular-ności. Przedstawiał się w niej jako jedy-ny lekarz, który ośmiela się wątpić w sku-teczność szczepień. Argumenty, jakich używał, były łudząco podobne do współ-czesnych. Pomimo śmiertelności wyno-szącej od 30 do 40 proc. ogłaszał, że zagrożenia nie ma, potępiał bezsensow-ną panikę oraz twierdził, że szczepionki są nieskuteczne, a nawet groźniejsze niż sama choroba.Skuteczność i bezpieczeństwo to dwa słowa klucze. Potrzeby bezpie-czeństwa nikt nie kwestionuje, choć poziom skuteczności jest już dysku-syjny. Na przykład między 2011 a 2016 rokiem średnia skuteczność szczepio-nek przeciw grypie wynosiła 38 proc., co oznacza, że tylu właśnie zaszczepio-nych nigdy nie doświadczyło objawów grypy. Wynik wydaje się mało imponu-jący, lecz perspektywa natychmiast się zmienia, gdy spojrzymy na konkretne liczby – w ciągu tych pięciu lat szcze-pionka zapobiegła aż 6,7 mln chorób, 3,1 mln wizyt lekarskich, 87 tys. hospi-talizacji i 10 tys. zgonów.Szczepionki przeciw COVID-19 rów-nież nie wyeliminują całkowicie ryzy-ka infekcji, jednak ochronią przed naj-cięższymi objawami. Zapytany, jaką skutecznością wykaże się oksfordz-ki preparat, Andrew Pollard odpowia-da – nie ma znaczenia, czy osiągniemy 50, 60 czy 80 proc. Każde ogranicze-nie zakażeń jest dzisiaj ogromnym suk-cesem. – Z punktu widzenia systemu opieki zdrowotnej będzie mniej osób z COVID trafiających do szpitala. To całkowita zmiana zasad gry. Niestety, nie róbmy sobie nadziei, że świat od razu wróci do starych kolein. – Wpro-wadzenie szczepionek wymaga czasu. Nie każdy je dostanie. Nadal będziemy mieć ludzi zarażonych tym wirusem, ponieważ jest on po prostu zbyt dobry w przenoszeniu się. Mimo wszystko wyobraźmy sobie scenariusz optymi-styczny – mamy szczepionkę, świat rusza naprzód, wszyscy zapominają o koronawirusie. Czy aby na pewno?Życie dla ludzi w wieku powyżej 60 lat nigdy już nie będzie takie samo, twierdzą lekarze geriatrzy, futuryści i eksperci do spraw zdrowia publicznego. Dla seniorów zmieni się prawie wszystko, począwszy od sposobu korzystania z opieki lekar-skiej, przez sposób podróżowania, aż po robienie zakupów. Raz obudzonego lęku nie da się po prostu wymazać. W cza-sie pandemii byliśmy zmuszeni zatrzy-mać się i pomyśleć: Mogę umrzeć ja lub ktoś, kogo kocham. Przy okazji takich wydarzeń ludzie zwracają uwagę na rze-czy najważniejsze i zastanawiają się, jak postępować inaczej. Nic więc dziwnego, że nawet w przyszłości, gdy szczepion-ka przeciw COVID-19 będzie szeroko dostępna, seniorzy podejmą dodatko-we środki ostrożności, ponieważ stra-cili poczucie bezpieczeństwa. – Przed COVID-19 pokolenie wyżu demograficz-nego, czyli osoby urodzone między 1945 a 1965 rokiem, były spokojne, sądząc, iż dzięki nowoczesnej medycynie mogą żyć jeszcze wiele lat. Nigdy nie wzięliśmy pod uwagę, że pandemia może to zmie-nić – mówi dr Mehrdad Ayati, wykła-dowca medycyny geriatrycznej na Uni-wersytecie Stanforda. (EW)Na podst.: CNBC, The Conversation, Halifax Today, Der Spiegel, Bloomberg, nextavenue.
                            • madohora Re: Koronawirus V 08.12.20, 20:11
                              Premier Danii Mette Frederiksen ogłosiła w środę szokującą dla kra-ju, będącego światowym liderem w hodowli norek, wiadomość. Wszyst-kie zostaną zabite, w sumie 17 mln, ponieważ wykryto u nich mutację koronawirusa, która zaraża ludzi.– Mamy konkretne dowody i przy-padki na to, że wirus u norek zmuto-wał się i przenosi się na ludzi. Musimy działać szybko i skutecznie, aby uni-cestwić go w zarodku, ponieważ może zagrozić szczepionce na COVID-19, że nie będzie działać skutecznie – wyja-śniła Frederiksen.Dania prowadzi hodowle norek od 1928 roku. W kraju znajduje się 1139 ferm, z których już w 207, głównie w regionie Jutlandii, wykryto mutację koronawirusa, a w 69 już zabito wszyst-kie zwierzęta. – Hodowcy nie mają szan-sy na zatrzymanie nawet kilku zwierząt dla kontynuacji hodowli. Wszystkie, bez wyjątku, muszą zostać zabite, a nasz biznes prowadzony przez kilka gene-racji i całe rodziny będziemy zaczynać kompletnie od początku i nie jest pew-ne, czy to się uda. To prawdziwa trage-dia – powiedział Jørgen Andersen na łamach dziennika „Ekstra Bladet”. Zaka-żone norki chorują lekko i bez większych objawów, lecz ta mutacja może mieć tragiczne skutki dla ludzi. Zależy nam na czasie – mówi Thorkild Fogne, szef krajowej policji, który koordynuje akcję.Główny weterynarz kraju, Håkan Henriksson, stwierdził, że Dania reaguje zbyt nerwowo i wręcz histe-rycznie, zamiast dogłębnie sprawdzić, co się dzieje. – Nie widzimy jeszcze potrzeby tak masowej akcji ekstermi-nacji. Norki są zabijane rękami armii i obrony cywilnej. Pierwsze zdjęcia z akcji, opublikowane przez media i wyemitowane przez skandynawskie telewizje, przypominały filmy scien-ce fiction lub dramaty wojenne. Grupy uzbrojonych ludzi w kombinezonach, maskach i przyłbicach szły pewnym krokiem w wojskowym szyku w stronę farm. Wyglądali jak okrutni zabójcy nazistowskich Einsatzgruppen. Właści-ciele stali naprzeciw, płakali, trzymając na rękach norki, które były odbierane im siłą. A potem umieszczane w klat-kach i wywożone na śmierć.Rząd obiecał wypłatę rekompensat dla wszystkich związanych z branżą, wliczając weterynarzy i producentów paszy. Będą one wysokie, ponieważ duńscy hodowcy co roku sprzeda-ją 17,5 mln skór, a tylko w 2019 roku eksport futer z duńskich norek osiągnął wartość miliarda euro.Tag Pedersen, prezes organizacji branżowej Danske Minkavlere (duńscy hodowcy norek), ocenił, że decyzja rządu o „zabójstwie” wszystkich zwie-rząt oznacza unicestwienie tej branży praktycznie na zawsze. – Zabite zosta-ną reproduktory, które są jak rasowe konie, dają początek, a później renomę stadninom. Gårdminken, nasza duńska rasa norek, bardzo ceniona na całym świecie, nad którą pracowaliśmy od stu lat, teraz wyginie na zawsze.Na szwedzkiej farmie w Sölvesborg również wykryto zarażone norki, lecz nie planuje się tam eksterminacji zwie-rząt
                            • madohora Re: Koronawirus V 08.12.20, 23:22
                              Koronawirus utrzymuje się na po-wierzchni i pozostaje zakaźny aż do 28 dni w przypadku banknotów, szkła i stali nierdzewnej. Tak twierdzą australijscy naukowcy
                            • madohora Re: Koronawirus V 08.12.20, 23:41
                              Tak umiera się w pandemii

                              Kiedyś nad łóżkiem zmarłego – jak nad dziecięcą kołyską – pochylali się najbliżsi. Ręce do Boga składali, pod-trzymywali na duchu. Przeprowadza-li na drugą stronę. W pandemii cho-ry kona w samotności. I nie może się nawet pożegnać.Są już trochę po jednej, trochę jeszcze po drugiej stronie. Ich ciała leżą upchnię-te w zimnych i ciemnych izolatkach albo w przepełnionych szpitalnych salach. Usta mają spierzchnięte, pampersy pełne. Cza-sami robią im się odparzenia.W oczach lęk i beznadzieja. Niepokój i samotność.Z pięć razy dziennie zajrzy do nich ktoś w przebraniu „kosmonauty”. Ale nawet twarzy nie widać. Może lekarz będzie krzy-czał coś przez maskę i przyłbicę, próbował pocieszyć. Ale długo z nimi nie zostanie. Musi szybko przebrać rękawiczki, zde-zynfekować stetoskop i biec dalej – bo na dyżurze jest sam, a ma jeszcze kilkudzie-sięciu innych pacjentów. Część podłączo-na jest do respiratora, inni umierają. – Nie mamy nawet czasu, by wejść i potrzy-mać takiego człowieka za rękę. Te oso-by odchodzą w samotności – mówi lekarz Jan Czarnecki z Porozumienia Rezyden-tów OZZL.Nie czują bólu. Silne leki opioidowe w dużych dawkach trafiają do ich krwio-biegów. Rozchodzą się szybko. Oni umierają powoli, zamiast rodziną oto-czeni są monitorami, głuchymi dźwięka-mi szpitalnych sprzętów. – Konają pod-łączeni do respiratorów, przypięci do systemów monitorujących. Często cho-rujący na koronawirusa traci świadomość w momencie podania leków usypiających, a zgon następuje później w nieświadomo-ści – opowiada doktor Czarnecki.Czasem z agonii wyrywa ich własny płacz, krzyk – wołanie matki, żony, dzieci. Nikt nie trzyma ich za rękę. Nikt nie mówi, że kocha. Nikt nie mówi: do zobaczenia. Na drugą stronę przechodzą w samotności.Nogi w trumnieAgatę do dziś męczy sen: matka leży w trumnie, widzi tylko jej nogi, poznaje ją po butach. Chciałaby choć na ułamek sekundy powędrować wzrokiem wyżej – zobaczyć ukochaną twarz, dłonie. Ale nie może. Tylko te nogi w trumnie. Płacze.Jej siostrze po nocach się śni, jak ciało matki wystaje zza kartonu. – Jakby wsty-dziła się, że nie ma ubrania – szlocha Aga-ta. Nie mogły nawet ubrać mamy do grobu w to, co chciała. Nie mogły się pożegnać. Nie mogły być też przy kremacji. Nie wie-dzą, czy spalili ją w czarnym worku, czy w trumnie. Nie wiedzą, czy przebrali ją w ogóle z piżamy. Agata nie dziwi się, że ludzie we Włoszech prosili, żeby trupom robić zdjęcia. Sama chciałaby mieć taką pamiątkę.Urna z prochami mamy nie mogła stać w kościele, od razu ustawiono ją obok gro-bu. Jakby to były trędowate prochy, jakby koronawirus miał kogoś zakazić.Jeszcze trzy tygodnie wcześniej odwo-ziły matkę na SOR. Miała mdłoś ci. Nie mogła jeść. Lekarz pierwszego kontaktu zalecił, żeby piła pepsi. Wymusiły skiero-wanie do szpitala w Oleśnicy.– Do czasu, kiedy nie zarażono mamy w szpitalu koronawirusem, można było z nią rozmawiać przez telefon. Żartowa-ła, twarda była, zresztą jak przez całe życie – uśmiecha się Agata. „Córcia, mam COVID. Przenieśli mnie do jakiejś sali, ciemno, nikogo nie ma, leżę sama” – usłyszała jakiś tydzień później. To była izolatka. Leżała sama jak palec. A lekarz mówił, że z psychiką jest coraz gorzej. Słabła z każdym dniem. Sił nie starczało ani na chodzenie, ani na mówienie. Prosi-ła, żeby do niej nie dzwonić, bo nie była w stanie odpowiadać.– Nie mogła pójść do toalety. Mówi-ła: „Córcia, leżę w pampersie od rana”. A dzwoniłam o 16. Była odparzona. Nie miał kto jej podać wody, a jej się tak chciało pić. To było odzieranie z czło-wieczeństwa. Jak ktoś przyszedł coś przy mamie zrobić, to z pretensjami, że się córce poskarżyła. A komu mia-ła powiedzieć? – denerwuje się Agata.Po raz ostatni rozmawiała z matką pięć dni przed jej śmiercią. – Powiedzia-ła, w co ją ubrać. Przypomniała, gdzie są karty płatnicze, podała PIN-y. I na koniec poprosiła: „O tatusia dbajcie”. Powtarza-ła też: „Dziecko, ja już stąd nie wyjdę”. I nie wyszła – ciężko wzdycha Agata. 21 kwietnia lekarz zadzwonił i powie-dział, że to koniec. Matka umarła. Na karcie zgonu jako drugi powód zapisa-no zakażenie koronawirusem. – Mama miała 73 lata, była po zawale serca, miała nadciśnienie, ale do czasu poby-tu w szpitalu dobrze się czuła – mówi. Nie chcieli sekcji zwłok. Teraz zdecydowaliby inaczej
                            • madohora Re: Koronawirus V 08.12.20, 23:44
                              Dziennik Zachodni” dotarł do właś-ciciela nieczynnego prywatnego szpi-tala GeoMedical w Katowicach. To pierwsza rozmowa z Adamem Zarem-bą-Śmietańskim w tym roku. Jego szpi-tal stoi pusty, ale gotowy do wznowie-nia działalności. Wymaga niewielkich zmian, by mogli się tam leczyć pacjen-ci z COVID-19. Jednak to w Między-narodowym Centrum Kongresowym w Katowicach rząd zdecydował się stworzyć szpital covidowy. Dyspozycje wydał wojewoda. Szpital polowy już tam powstaje.Wojewoda śląski buduje szpital tymcza-sowy w Międzynarodowym Centrum Kon-gresowym, a tymczasem w centrum Kato-wic, przy ul. Wita Stwosza, stoi nieużywany, gotowy i nowy (zbudowany w 2017 r.) szpi-tal GeoMedical z najnowocześniejszym sprzętem, m.in. Zakładem Diagnostyki Obrazowej wyposażonym w tomograf kom-puterowy, rezonans, przyłóżkowe urządze-nia diagnostyczne i pięć respiratorów.Właściciel Geo Medical Adam Zarem-ba-Śmietański jest krakowskim milio-nerem, który dorobił się, budując jako jeden z pierwszych w Polsce mieszkania. Oprócz szpitala i przychodni miały powstać w sąsiedztwie także hotel, sale konferen-cyjne oraz dział badań klinicznych.– Ten szpital to realizacja także mojego marzenia, by chorzy Polacy mogli być lecze-ni w godnych warunkach – mówił w 2017 r. Zaremba-Śmietański. – Mam swoje przej-ścia związane z typową, publiczną służbą zdrowia i nie są to dobre wspomnienia. Przeciwnie: pozostaną na zawsze źródłem ogromnej chęci zmiany fatalnego podejścia do chorego i jego bliskich. Powstaje pla-cówka, w której będzie nie tylko profesjo-nalne podejście do pacjenta, ale też empa-tia, której tak brakuje – dodawał właściciel.Niestety, szpital GeoMedical zdołał „wyprosić” z NFZ tylko kontrakt opiewający na ok. 4 mln 200 tys. na oddział urologicz-ny i zabiegi z chirurgii plastycznej. Za resz-tę usług medycznych trzeba było płacić.GeoMedical nie działa od lata 2019 r. Spółka złożyła w sierpniu 2019 r. wniosek o ogłoszenie upadłości. Powodem zakoń-czenia działalności placówki była utrata płynności finansowej i brak możliwości pro-wadzenia bieżącej działalności medycznej.Rozmowa z ADAMEM ZAREMBĄ-ŚMIETAŃSKIM, właścicielem szpitala GeoMedical w Katowicach– Dlaczego GeoMedical nie został szpitalem covidowym?– Nie wiem. W październiku, po telefo-nie z Urzędu Wojewódzkiego, pojawili się u mnie przedstawiciele pana wojewody, by dokonać przeglądu szpitala. Moim zdaniem – wyszli zachwyceni.– Jakie zadawali pytania?– O liczbę łóżek, sprzętu, niezależność systemów wentylacyjnych i klimatyzacji, a także sali pro morte, czyli dla osób po zgonie oczekujących na pochówek.– W MCK, gdzie powstaje szpital bez okien i bez ścian, taką salę trze-ba dopiero wygospodarować. Widok wywożonych zwłok nie będzie dobrze działał na leżących tam pacjentów... Wszystko będzie widać jak na dłoni.– Też myślę, że tworzenie szpitala tym-czasowego w takiej sali to nie tylko kosz-ty, ale przede wszystkim sprawa komfor-tu, także psychicznego, chorych pacjentów. Niezwykle istotne jest, by leżeli w salach kilkuosobowych i byli odizolowani, jak się da, m.in. od takich tragicznych widoków.– Jak przebiegała rozmowa z wysłan-nikami wojewody?– Przedstawiłem trzy możliwości. Po pierwsze, wynajęcie szpitala, ale nie na trzy miesiące, lecz dwa lata, co zresztą jest związane z przewidywanym czasem trwa-nia epidemii, a poza tym już po jej zakoń-czeniu trzeba budynek doprowadzić do stanu wyjściowego, zdezynfekować itd. Po drugie, zapytałem, czy możliwa będzie współpraca z NFZ po zakończeniu pande-mii. Była też trzecia opcja. Jestem skłonny sprzedać ten szpital.– Czy ktoś jest zainteresowany kup-nem? Przecież byłoby to idealne miej-sce na sypiący się i nienowoczesny szpital MSWiA, gdzie teraz w bardzo trudnych warunkach leczą się chorzy na COVID-19?– Na żadną z tych propozycji nie dosta-łem odpowiedzi. Wciąż czekam, choć roz-mowa odbyła się w połowie października.– Jakich inwestycji wymagałoby przystosowanie GeoMedicalu, by stał się szpitalem covidowym?– Ja ten szpital budowałem, by zreali-zować swoje marzenie o idealnie funkcjo-nującej ochronie zdrowia. Szpital powstał w 100 proc. z kapitału polskiego i serce mi pęka, gdy patrzę na puste pomieszczenia. Projektowo jest bezbłędny. Na szczęście jeszcze nie zdemontowałem Zakładu Dia-gnostyki Obrazowej, wyposażonego w naj-nowocześniejsze tomograf, rezonans, RTG. Mamy też urządzenia przyłóżkowe. Do tego cały czas stoi tu 150 łóżek, bardzo wygod-nych, nowoczesnych, a pojemność szpi-tala to 350 łóżek w salach trzyosobowych z łazienkami, a w standardzie „tymczaso-wym” – nawet 600. Na wyposażeniu szpi-tala znajduje się 5 respiratorów, całkowicie sprawnych. Te zawsze można dokupić, tak samo jak łóżka i wyposażenie pomieszczeń dla lekarzy. Na naszym parkingu może spo-kojnie lądować helikopter. Szpital jest wypo-sażony w izbę przyjęć, podgrzewany pod-jazd dla karetek. Poza tym dzięki bliskości autostrady A4 mamy świetną komunikację.– Pytał pan przedstawicieli wojewo-dy, co dalej?– Kazali czekać, ale jak widać, zaczę-to przystosowywać MCK jako szpital tym-czasowy.– Wiem, że nie powie pan o propo-nowanych kwotach, ale mówi się, że budowa tymczasowego szpitala to koszt ok. 12 mln zł.– Powiem tak: na polu bitwy w ostatecz-ności obcina się żołnierzowi nogę. Mój szpital czeka na pacjentów. MCK to szpi-tal bez okien, a poza tym, gdy już się to wszystko skończy, to co z tym sprzętem, z przystosowaniem sal kongresowych do normalnego działania? Do mojego szpitala trzeba przywieźć tlen i zainstalować panele przyłóżkowe. Myślę, że w niedalekiej przy-szłości rzeczywiście region stanie też przed koniecznością budowania nowego szpita-la, może MSWiA, ale nie chcę wchodzić w czyjeś kompetencje.

                              AGATA PUSTUŁKA
                              Dziennik Zachodni
                            • madohora Re: Koronawirus V 08.12.20, 23:45
                              Aż osiem zastępów straży pożar-nej interweniowało o świcie na siódmym piętrze Centrum Klinicz-no-Dydaktycznego przy ul. Czecho-słowackiej, gdzie jeden z pacjentów wzniecił pożar.– Mężczyzna znajdował się w izo-latce na oddziale zakaźnym, dlate-go strażacy oprócz sprzętu gaszące-go musieli zaopatrzyć się w specjalne uniformy – informuje Łukasz Górczyń-ski z Komendy Miejskiej PSP w Łodzi.Okazało się, że zakażony korona-wirusem, zmagający się z niewydolnoś-cią oddechową i podłączony do tlenu medycznego pacjent próbował zapalić papierosa. Nie spodziewał się, że dojdzie do wybuchu (tlen to gaz, który uczestni-czy w procesie spalania) i pożaru. Pło-mienie szybko objęły jego piżamę, sprzęt medyczny i łóżko. W porę zareagował personel szpitala – jeszcze przed przy-byciem straży pożarnej udało się ugasić ubranie mężczyzny, pościel i szpitalne łóżko. Niepokorny pacjent doznał popa-rzeń dłoni.Nie było konieczności ewakuacji innych pacjentów czy personelu. Po przewietrzeniu pomieszczenia i spraw-dzeniu zagrożenia strażacy wrócili do jednostki.Czy pacjent odpowie za złama-nie regulaminu szpitala i – co gorsza – spowodowanie zagrożenia życia i zdrowia personelu i innych pacjen-tów szpitala?Jak poinformował Marcin Fieduko-wicz z KMP w Łodzi, policjanci nie zaj-mują się tą sprawą.
                            • madohora Re: Koronawirus V 09.12.20, 12:09
                              Właściciele zwłaszcza psów muszą codziennie z nimi wyjść na spacer, więc nie trzeba psychologa by wiedzieć, że im to dobrze robi. Normalny człowiek ma prawo tylko na zakupy a potem siedzieć niczym w areszcie.
                            • madohora Re: Koronawirus V 28.11.20, 15:57
                              Z jednej strony współczuję tym wszystkim, którzy padają (sama też pewno nie będę miała do czego wracać jak to się skończy) - a z drugiej złości mnie oskarżania o wszystko co złe i zwalanie na obecną sytuację. Przed koronawirusem lubiłam wejść sobie do kawiarni, napić się kawy czy czasem podelektować lodami. I owszem były takie gdzie ludzie umawiali się na spotkania i było tłoczno ale były też takie, które świeciły pustkami. Jak gdzieś przy jednej ulicy jest knajpa na knajpie i nie chodzi o ulicę Mariacką, to zawsze tak było, jest i będzie że któraś z nich padnie.
                            • madohora Re: Koronawirus V 08.12.20, 23:08
                              Z maseczką jest jak z majtkami. Pierz ją codziennie, nie wymieniaj się nią z innymi, nie zdejmuj jej przy obcych i pamiętaj, żeby bez niej nie wychodzić z domu