madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 14.07.23, 15:57 rozbiorze, przyjął od niej sute zaopatrzenie i ab- dykował. Czy król taki może być nazwany „wielkim", „jednym z największych" i czy koniecznie prochy jego mają być złożone uroczyście na Wawelu? Czyż można tego kosmopolitę, odnoszącego się wobec obcych z największą pogardą dla własne go kraju, nazywać „wielkim Polakiem?". Sądzę, iż błędy Stanisława Augusta są tak wielkie, przewinienia jego wobec Polski tak cięż kie, iż przewyższają one bez żadnego porównania jego zasługi na polu kultury, oświaty (która zresztą, o ile idzie o szerokie masy ludności, o oświatę ludową, nie poczyniła za jego panowa nia prawie żadnych postępów) i sztuki. Czyż „Łazienki", o których się ciągle mówi, urządzenia Zamku, zbiór obrazów (wśród nich liczne portrety króla) dobrych mistrzów, przeważ nie zagranicznych, itp. niezbyt liczne inne pa miątki po królu zrównoważyć mogą utratę nie podległości państwa, do której się walnie przy czynił? Nowi zwolennicy króla przedstawiają go niemal jako twórcę kultury polskiej XVIII wieku. Czyżby Polska XVIII w. przed panowaniem St. Augusta była krajem dzikusów? Wszak nawet za Sasów biskupi Załuscy opiekowali się nauką i tworzyli bibliotekę, jedną z najcenniejszych w Europie. W pięknych zamkach i pałacach panów polskich znajdowały się wspaniałe dzieła sztuki najsław niejszych mistrzów. Zaś inicjatywę do szerokich reform w Polsce dał Konarski i rozpoczął na wiel ką skalę krzewienie oświaty w czasie, kiedy St. August był jeszcze dzieckiem. Gorzej jest, iż dla usprawiedliwienia jednostki podnosi się często w dyskusji najcięższe zarzuty Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 14.07.23, 15:59 Braniccy i Ponińscy i pomniejsze łotry i sprzedawczyki, których nie brakło na dworze króla Stasia. GROBY DLA KRÓLÓW. W dyskusji podnoszono argument, iż wszyscy królowie polscy powinni spocząć w podziemiach wawelskich, a zatem i Stanisława Augusta nie powinno się wykluczać. Tymczasem kilku królów polskich spoczywa snem wiecznym poza Wawe lem — a są pomiędzy nimi i potężne postacie — nikt jednak z tych, którzy dziś tak głośno przema wiają za St. Augustem, nie odezwał się poprzed nio za sprowadzeniem ich prochów na Wawel. Przeprowadzenie ich szczątków z miejsc ich do tychczasowego spoczynku natrafiłoby z pewnością na ogromne trudności, gdyż miasta, w których znajdują się ich groby, sprzeciwiałyby się utracie tych drogich im pamiątek. Mówiono też, iż, jeżeli wśród grobów wawelskich znajduje się trumna Augusta II, który w pewnych okresach swego pa nowania myślał o okrojeniu granic Polski, to prze cież i dla St. Augusta znaleźć się tam powinno miejsce. Zapewne August II był niegodnym królem. I z pewnością nikt by nie żałował, gdyby zwłoki jego znalazły się w Saksonii. Sasi jednak o nie się nie upominali, chociaż ten ich elektor pozostawił im po sobie i piękne budowle i wspaniałe dzieła sztuki. Nie wiadomo nawet, czyby te zwłoki przy jęli. Spoczywają one przeszło 200 lat na Wawelu. Co innego zatem liczyć się z faktem dokonanym przed dwoma wiekami, a co innego sprowadzać obecnie dobrowolnie szczątki króla, który wpraw dzie nie zamierzał okroić Polski, ale dopuścił do jej wykreślenia z mapy Europy. Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 14.07.23, 16:02 Czyż zarzut stałej, grubej przesady w podawa niu liczby wojsk nieprzyjacielskich, z którymi wal czył, nie jest ciężkim obwinieniem króla Jana III i obrazą jego pamięci? A gdzież byli podówczas dzisiejsi obrońcy kró lewskiego majestatu, godności i pamięci królów polskich? Kto z nich ujął się za Sobieskim? Był on przecież także królem polskim, a co większa — bohaterem, który przez długie lata osłaniał Rzecz- pospolitę przed nawałą turecką, tatarską, kozac ką, wyzwalał z jasyru niezliczone rzesze ludności polskiej, a zwycięstwy swymi sławę oręża polskie go rozniósł po całym świecie cywilizowanym. „Wiadomości Literackie", w których Stanisław August znalazł tylu wielbicieli i obrońców, zamie ściły niedawno artykuły Boya o królowej Mary sieńce i Sobieskim. „Odbrązowiano" w nich po stać króla-bohatera, który wzbudzał poważanie lub trwogę u obcych, obronił nie tylko Polskę, ale i państwo sąsiednie, obronił zachodnią kulturę chrześcijańską. Gdy w doskonałym odczycie prof. Piwarski, sil nymi argumentami historycznymi, wystąpił prze ciwko „pomniejszaniu" Sobieskiego, prasa na ogół nie okazała zainteresowania dla obrony pamięci tego króla polskiego. Obrona, sentyment znalazły się, — ale tylko dla króla z trzech rozbiorów. Dziwne to i zastanawiające. WAWEL CZY WOŁCZYN? Na ironię losu zakrawałoby, gdyby Stanisław August spoczął pomiędzy współczesnymi mu bo haterskimi rycerzami, obrońcami honoru Polaków, Kościuszką i ks. Józefem, z których pierwszy oka zał królowi wzgardę, podając się do dymisji i o- puszczając kraj w r. 1792, a w roku insurekcji chronił go wprawdzie przed gniewem ludu war szawskiego, ale odsunął w zupełności od władzy, zaś drugi piętnował przystąpienie do Targowicy jako podłość i zniżenie się aż do zdrajców Ojczy zny. Nie na Wawelu miejsce dla Stanisława Augu sta. Kiedy już spoczywa w Wołczynie — niechaj tam pozostanie. Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 14.07.23, 16:04 Oryginalnie ujął sprawę p. J. Kawecki w „Ju trze Pracy" (nr 35) w artykule p. tyt. „Targo wica rediviva", wywodząc, iż St. August był wy bitnym członkiem agentury (masonerii) i jej po lityki, pionkiem wolnomularstwa", a za złożeniem „żałobnych szczątków" króla na Wawelu opowia dają się „wygodne pięknoduchy", zaś protest przeciwko pochówkowi w Wołczynie świadczy o tym, że „Targowica rediviva". Pisze on dalej, że „w mafii, której oto najjaśniejszemi gwarant- kami są internacjonały, kominterny, grand-orien- ty... aż zawrzało... kupione przez mafię skrybi- faksy i załgane legitymisty leją atramentem..." itp. Temu wywodowi, pozostawiającemu wiele do życzenia pod względem formy, nie można jednak odmówić całkowicie słuszności co do treści: Ma sonerii, która prowadzi obecnie dość ożywioną akcję dla wykazania zasług wolnomularstwa pol skiego w końcu XVIII. i w pierwszych dziesiąt kach XIX-go wieku dla sprawy polskiej — z któ rym to wolnomularstwem dzisiejsza masoneria bardzo mało ma co wspólnego — zależy oczywi ście na rehabilitacji króla-masona. Zapewne i w obecnej akcji na rzecz pamięci Stan. Augusta ma ona jakiś udział, którego nie należy jednak przeceniać. W artykule „Wiadomości Literackich" z 14-go sierpnia b. r., p. tyt. „Wolnomularze", wymie niono wśród wybitnych masonów — rzeczywi stych lub częstokroć urojonych — króla Stanisła wa Augusta, który rzeczywiście był wolnomula- rzem. Wykaz ich zaopatrzono uwagą: „towarzy stwo wcale niezłe, chciałoby się poprostu powie dzieć — ...elita". Zapomniano jednak w tym „to warzystwie" m. in. o osobistości, która bez sprzecznie była masonem, a równocześnie z kró lem odegrała bardzo znaczną rolę: o Szczęsnym Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 14.07.23, 16:06 przeciwko umieszczeniu zwłok St. Augusta na Wawelu: żołnierz-ochotnik z r. 1920, p. D. Dro- biński, nie chce słyszeć o królu-Targowiczanie: „trzęsę się na samą myśl o Targowicy i jej na stępstwach ...w każdymbądź razie dopóki słychać nadchodzące burze — tak ze wschodu jak i za chodu — nie może być mowy o jakiemkolwiek uczczeniu targowiczan". Nawiązując do tej opinii, pisze znana autorka, p. Maria Dąbrowska (nr z 18 września): „Ten głos „szarego człowieka" jest tu jedyną wypo wiedzią w całej pełni godną zdrowego duchowo Polaka i obywatela, który miał odwagę przeciw stawić się estetyzującemu i niestety w znacznej części histeryzującemu chórowi polskiej elity umysłowej i artystycznej". Następnie przypomina ona ciężkie przewinienia St. Augusta wobec Pol ski i zaznacza: „tych wszystkich win niktby już nieszczęśliwemu i płaczliwemu grzesznikowi nie wypomniał, gdyby nie żałośna próba gloryfiko wania jego pamięci, podjęta przez polskie piękne duchy, łudzące się, że służą tu sprawie kultury, a nawet, pożal się Boże, sprawie majestatu Rze czypospolitej. Prochy Stanisława Augusta wró ciły do kraju i spoczęły w jego rodzinnych stro nach. Stało się bardzo źle, że pochowano je w ta jemnicy, gdyż jawność dałaby ujście chęciom tych — wierzę iż nielicznych — Polaków, którzy czują potrzebę składania hołdu raczej niechlub nym niż budującym wspomnieniom naszej prze szłości. Stanowisko władz było tutaj arbitralne i nieszczere, i to się mści, bo to właśnie dopro wadziło do przekornego i gorszącego widowiska gloryfikacji przez elitę umysłową i artystyczną tego, który na litość, pobłażanie, nawet na współ czucie, może i zasługuje, ale na królewskie po grzeby i honory — nigdy". Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 14.07.23, 16:08 rodu, by nie ruszać tej trumny“. Gen. Kukieł oświadcza się za podziemiami katedry św. Jana w Warszawie. Wybitny historyk literatury, b. rektor uniw. wileńskiego, prof. Pigoń, przypomniał haniebne zachowanie się St. Augusta na sejmie grodzień skim, przy zatwierdzaniu drugiego rozbioru i za znaczył, iż po trzecim rozbiorze „Stan. August nie zdobył się ani przez moment na tę wielkość duszy, której przykład mieliśmy niedawno pa trząc na losy nieszczęśliwego Heile Selassie. Podpisując abdykację w zamian za pensję rosyj ską, zamknął sobie Stan. August drzwi do pod ziemi wawelskich". Prof, historii sztuki Szydłowski zaznacza: „Za sługi Stan. Augusta na polu kultury i sztuki — bezwzględnie bardzo duże — nie równoważą jed nak jego błędów jako króla, jako polityka". Inni historycy sztuki oświadczają się jednak za Wa welem. Docent historii sztuki, dr. Bochnak, twierdzi, że oprócz królów, którzy . zmarli za granicą, wszyscy inni, począwszy od Łokietka, spoczęli na Wawelu. Pozwalam sobie jednak mu przypom nieć, iż Aleksander Jagiellończyk umarł w kraju, a pochowany został w Wilnie. Opinii dra Boch naka: „Stanisława Augusta uważam za wielkiego króla, mimo ujemnych stron charakteru" pozwolę sobie przeciwstawić zdanie wybitnego historyka, wypowiedziane w analogicznym wypadku w „Zwro cie" z 14 sierpnia b. r., zakończone słowami: „Różne epiteta pochwalne, można by dopuścić w apologiach Stanisława Augusta... prócz jedne go : „wielki". Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 14.07.23, 16:10 Sasów. Inicjatywa i zorganizowanie Szkoły Ry- serskiej to przeważnie zasługa innych ludzi m. in. Adama Czartoryskiego. Przyznać jednak trzeba, że Stan. August życzliwie się do niej odnosił. STANISŁAW AUGUST A WOJSKO. Co do wojska przytoczę najpierw zdanie zna komitego znawcy stosunków wojskowych w Pol sce, gen. Kukiela, w jego „Zarysie historii woj skowości w Polsce", str. 161: „Wpływ stanowczy Rosji na Rząd Rzplitej, uzyskany po pogromie Barzan, sprawił, że Imperatorowa Katarzyna II nie sprzeciwiała się podniesieniu komputu woj ska do 30 głów. Stan ten zresztą nie został osiągnięty. Stan faktyczny wojska w ciągu 12 lat podniósł się zaledwie do 18.500“. Król i Sejm czteroletni uchwalili — jak świad czy wpis do aktów grodzkich warszawskich z 22 października 1788 r. (Volumina Legum IX, 52), powiększenie wojska do stu tysięcy. W roku 1791, w obliczu nadciągającej wojny, doprowa dzono je do niespełna 57 tysięcy, z czego około 30 tysięcy stanęło pod dowództwem ks. Józefa na placu boju na początku walki. W ciągu paru miesięcy ks. Józef i Kościuszko doprowadzili je, nowymi, improwizowanymi formacjami, nieco po nad 70 tysięcy. Cóż król robił przez tyle lat dla „wzrastającej żywo za jego czasów armii naro dowej ?“ Pieniądze szły na jego zabawy i upodo bania artystyczne. A można było przecież stwo rzyć silną armię. Gdy po drugim rozbiorze, król i Sejm grodzieński zgodzili się na redukcję ca łego wojska „wolnych obojga narodów" na nie spełna 18, a później Rada Nieustająca na 15.5 ludzi, zdołał Kościuszko w ciągu kilkumiesięcznej insurekcji wyczarować siłę zbrojną narodową około 150 tysięcy ludzi, z czego prawie 100 Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 14.07.23, 17:47 MÓWIĄ ŻE TO KOLEJOWE UZDROWISKO - www.msn.com.pl - 14.07.2023 Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 14.07.23, 18:43 ŻORY ROWEROWĄ STOLICĄ GÓRNEGO ŚLĄSKA - Nasze Miasto - 14.07.2023 Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 14.07.23, 19:06 ODPUST U BABCI ANNY - Radio Eska - 14.07.2023 Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 14.07.23, 20:08 DOLINA ŚMIERCI IM NIESTRASZNA. TURYŚCI ZJEŻDŻAJĄ DO NAJGORĘTSZEGO MIEJSCA NA ZIEMI - Gazeta - 14.07.2023 Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 14.07.23, 20:30 KRAKÓW. DOM W ŚRODKU PARKU - Interia - 14.07.2023 Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 14.07.23, 23:56 30-LETNIA DZIAŁALNOŚĆ STAN. AUGUSTA. Czcigodny Profesor pisze dalej: „Czembyśmy się stali po katastrofie drugiego i trzeciego roz bioru, gdyby nie trzydziestoletnia działalność mądrego i kulturalnego monarchy!" Po rozbiorach, do których się St. August przy czynił, a losy Polski zapieczętował abdykacją, bylibyśmy zginęli w hańbie jako państwo, gdyby nie pamięć czynu Kościuszki, który honor Po laków ocalił, i czyn Dąbrowskiego, który wyka zał, że „jeszcze Polska nie zginęła". Z jednym i drugim czynem Stan. August nie miał absolutnie nic wspólnego. Wskazywanie na 30 lat panowania St. Augu sta jest tylko obciążaniem jego pamięci. Trzy dzieści lat, to jedna generacja. Wszak można było wychować dla Polski nowe zupełnie pokolenie. Można było postarać się o zasobny skarb i silne wojsko; stworzyć potężne państwo. Porównajmy co zdziałał żyjący współcześnie z Stan. Augustem, a mający także upodobania naukowo - artystyczne, troszczący się jednak o skarb i wojsko, Fryderyk II, władca państwa o wiele mniejszego obszarem i ludnością od Pol ski. Opierał się on zwycięsko koalicji złożonej z Austrii, Rosji, Saksonii i td.; powiększył swoje państwo o terytoria i ludność większą, aniżeli te, które odziedziczył; pozostawił je świetnie admi nistrowane. Otoczył się licznym gronem znako mitych dowódców, mężów stanu, administratorów. CZY STAN. AUGUST BYŁ WIELKIM KRÓLEM? Profesor Estreicher uważa Stan. Augusta za „wielkiego — mimo wszystkich swych błędów — króla". Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 15.07.23, 00:01 ROZDZIAŁ I. LEGENDA Wapienne wzgórze Wawelu, wznoszące się na 236 m nad poziom morza, a 21 m nad poziom miasta Krakowa, otoczone jest w bliższej lub dalszej odległości licznemi wzgórzami podobnego składu, jak Skałka, Krzemionki, Skały Twardowskiego, Panieńskie Skały. W kilkunastokilometrowej odległości od tych pagórków znajdują się malownicze jary wapienne, nazywane dolinami, jak ojcowska, mnikowsk a. W wzgórzach tych i jarach wody mórz i rzek wyżłobiły liczne groty i jaskinie, z których Ciemna w dolinie ojcowskiej jest długą 80—90 m, szeroką 25— 30 m, a wysoką 15—-18 m. Smocza Jama pod Wawelem jest mniejsza, składa się z kilku komór i korytarzy i ma 58 m długości. Jaskinie te, zwłaszcza ojcowskie i mnikowskie, były w okresie paleolitycznym i neolitycznym zamieszkiwane przez człowieka. W wykopaliskach, dokonanych w tych grotach, znaleziono narzędzia kamienne, skorupy naczyń glinianych z ornamentem falistym i pas mowym, kości mamuta, renifera, hieny i niedźwiedzia jaskiniowego. W historycznych czasach służyły niekiedy za schroniska prześlado wanych. W jaskiniach ojcowskich miał się, według podań, ukrywać Władysław Łokietek przed żołnierzami namiestnika czeskiego w Kra kowie; w grocie Twardowskiego sławny czarnoksiężnik przed oczyma zabobonnego gminu1. 1 Słownik geograf. IV, 587, VII., 413—420. Literatura jaskiń, szczegól nie ojcowskich, jest bardzo bogata i obejmuje liczne artykuły Zawiszy J., Ossow 2 Dziwne kształty skał wapiennych, tajemnicze wejścia do jaskiń, osobliwi ich mieszkańcy, dały powód do utworzenia legend, w które obfituje szczególnie dolina ojcowska. Do Smoczej Jamy w wnę trzu Wawelu przylgnęło najdawniejsze nasze podanie o Krakusie i Wandzie, które zapisał były biskup krakowski, mistrz Wincenty, zwany zazwyczaj Kadłubkiem, z początku XIII w. »Przed Aleksandrem Wielkim, w wielkim kraju Europy na północ od Bułgarji i Karyntji panował książę Graccus. W państwie jego w jamie pewnej skały żył potwór niezmiernie dziki, któremu co tydzień musiano przypędzać pewną ilość bydła, bo inaczej rzu cał się na ludzi. Graccus, nie mogąc znieść tego ciężaru, kazał synom zabić smoka. Kilkakroć uderzali na niego, a nie mogąc go pożyć, użyli podstępu. Zamiast bydląt podłożyli smokowi skóry na pełnione zapaloną siarką, i te potwór połknął i zdechł. Powodzenie w trudnem dziele obudziło zazdrość braci: młodszy zamordował starszego i udał przed ojcem, że przez potwora zabity został. Przy jęty jako zwycięzca, nastąpił po ojcu, ale gdy się o jego zbrodni dowiedziano, skazany został na wygnanie. Wkrótce potem na smo czej skale założono sławne miasto, od imienia Graccusa Krakowem nazwane. Obrzędów pogrzebowych nie zaprzestano pierwej, nim założenia miasta nie dokonano. Nazwisko miasta wywodzili niektó rzy od krakania kruków, które się do ciała Graccusa zleciały. Po śmierci tego sławnego księcia, senatorowie wybrali jego córkę jedy naczkę, Wandę, na, królowę. Niezwykła jej mądrość i nadziemska piękność podbijały wrogów. Gdy pewien książę niemiecki naszedł jej państwo, wojsko bić się z nią nie chciało. Najeźdźca postanowił z życia swego uczynić ofiarę bogom podziemnym i rzucił się na własny miecz z okrzykiem: Niech Wanda morzu, lądowi i niebio som rozkazuje — Vanda mart, Vanda terrae, aeri Vanda im- peret. Od niej Wisła miała przybrać nazwę Wandal, a mieszkańcy — Wandalowie. Wanda przełożyła dziewictwo nad małżeństwo i umarła bez potomstwa, wskutek czego kraj nasz popadł następnie w długą niemoc« '. skiego G. i Czarnowskiego S., z lat 1873—1904, ogłoszone w Wiaclom. archeo log., Pamiętniku fizjograf, i Zbiorze wiadom. do antropologji krajowej. ' Chronicon Polonorum mgri Vincentii. MPH. II, 256—258. Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 15.07.23, 00:04 »W Czechach po Krakusie panowała jego córka, Libusza, a w Polsce objął rządy młodszy syn Gracca, Lech, zabiwszy skry tobójczo starszego brata i rozpuściwszy pogłoskę, jakoby na polo waniu zginął. Panował w Polsce także wiele lat, ale potem wydała się jego zbrodnia i wypędzony został. Inni znów podają, że zginął od wyrzutów sumienia. Po nim nastąpiła córka Krakusa cudownej urody, Wanda, i świetnie państwem rządziła. Ubiegało się o jej rękę wielu postronnych władców, ale wszystkich odrzuciła, bo po stanowiła pozostać panną. Książę almański, Rithogarus, słysząc o jej piękności, posłał z prośbą o jej rękę, ale gdy także odrzucony zo stał, naszedł Polskę z wielkiem wojskiem. W odpowiedzi Wanda zebrała także ogromne wrnjsko, ale do bitwy nie przyszło, bo po wtórne swaty Rithogara do Wandy zostały tak ujęte jej pięknością, źe całe wojsko niemieckie do porzucenia walki namówiły. Wtedy Rithogarus, nie chcąc wracać ze wstydem do ojczyzny, przebił się własnym mieczem, a Wanda z Niemcami pokój zawarła i z trium fem wróciła do Krakowa. Uwolniwszy kraj od wroga, złożyła bo gini dziękczynienia, a nie chcąc, iżby jej rządy zaćmiło jakieś niepo wodzenie, postanowiła się sama ofiarować bogom i z mostu sko czyła do Wisły, i w mili od Krakowa, u ujścia Dłubni, pogrzebaną została. Na jej grobie wzniesiono mogiłę, jak na grobie ojca. Mo giła dotrwała do dzisiejszych czasów i nadała wsi przyległej nazwę Mogiła« 1. Podania te nastręczyły etnografom i mitografom kilka uwag. Nie objaśniają one wszechstronnie legendy, ale jej zawartość umie jętniej ocenić pozwalają. Motyw o walce bohatera z rozmaitemi potwo rami i olbrzymami niepokojącymi ludność był ulubiony Grekom staro- rożytnym. Przypominamy walki bohatera Attyki, Tezeusza, z roz maitymi olbrzymami, a w szczególności z Minotaurem kretyjskim. Także w legendach kościelnych mowa nieraz o walkach świętych ze smokami, np. śwt. Jerzego i św. Teodora. Nie znaczy to, iżby nasze podanie z tych źródeł się zapożyczyło, ale dowodzi, że nie jest odosobnione. Zapasom ludzi z smokami podkłada się zazwyczaj mitologiczne znaczenie. Ma to być walka dnia z nocą, światła 1 Długosz J., Historiae Polonicae libri XII. Ed. Przezdziecki. Cracoviae 1873, I, 65-73. 5 z ciemnością, wiosny z zimą. Ale wtedy te podania mają heroiczne zacięcie. Tymczasem smok krakowski nie ginie w otwartej walce, ale podstępnie, co wskazywałoby, że podanie krakowskie nie wy płynęło z czystych źródeł. Tak samo miał zginąć smok nad rzeką Borysthenes, jak donosi Aleksander Wielki Arystotelesowi w liście, znajdującym się w syryjskiem opracowaniu Historji Aleksandra Wielkiego. Pożerał dziennie dwa byki i wiele ludzi. Aleksander próbował go ogłodzić, a potem kazał byki obedrzeć ze skóry i na- pchać je gipsem, smołą, ołowiem i siarką. Gdy smok to połknął, upadł na ziemię, rozdziawił paszczę, a żołnierze go dobili, rzucając mu w otwarty pysk rozżarzone kule. W legendzie wawelskiej czytamy, że smoka krakowskiego nie zgładził panujący książę, ale jeden z jego synów. Było ich dwu i byli zazdrośni, a powodzenie jednego dało pobudkę drugiemu do bratobójstwa. Jest to drugi motyw tradycyjny w legendzie wawel skiej. Podania o dwu zazdrosnych braciach i bratobójstwie są ogromnie rozpowszechnione w tradycji wszystkich ludów. Wystar czy przytoczyć podanie biblijne o Kainie i Ablu. Wreszcie trzeci szczegół podania o Krakusie nastręcza także uwagę porównawczą. Kraków założył Krakus, czyli właściwie istniejące miasto dało po wód do stworzenia osobistości jego mitycznego założyciela. Takich bohaterów eponymicznych wymyślano w starożytności dla wielu miast greckich i rzymskich: Ateny nazywały się przedtem Kekro- pją, a założycielem ich został Kekrops; cytadela tebańska nazywała się Kadmeą, a jej założycielem został Kadmus; Bzym otrzymał założyciela w Bomulusie 1. Podanie o księżniczce Wandzie jest trudniejsze do objaśnienia. Skojarzenie trzech dziwnych przymiotów w młodziutkiej pannie: mądrości, zdumiewającej piękności i niechęci do małżeństwa, nadaje jej wyjątkowe znamiona wśród bohaterek podaniowych. Mądrość i niechęć do małżeństwa zbliża ją do Lubuszy czeskiej, czarująca 1 Podanie o Krakusie starał się objaśnić Potkański K., Kraków przed Piastami, Rozpr. Wydz. histor. Ak. Um., t. XXXV, str. 113—123. Uzupełnienie w artykule Z. Fraenkla, Die Sage von der Griindung Krakaus w »Mittheil. d. schles. Ges. f. Volkskunde« Teodora Siebsa, XIII, 1907 (według notatki w Ludzie 1910, str. 283). Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 15.07.23, 00:10 bo go na świecie nie było. Nie skoczyła z mostu w Wisłę, bo pod Krakowem na łodziach się przewożono; że utonęła, to prawda, ale nie ona temu winna, lecz przewoźnik pijany « 1. Podaniami o Krakusie i Wandzie zajęła się dopiero bardzo żywo poezja XIX w., przyczem raczej postać Wandy niż Krakusa pociągnęła wyobraźnię twórców. W okresie pseudoklasycznym w trzech opracowaniach zjawił się ten temat na deskach teatru polskiego. Tekla Łubieńska, autorka tragedji Wanda, królowa polska (1807), korzystała z wersji Długosza. Sztukę zbudowała na zatargu miłości z obowiązkiem, w duchu tragika francuskiego z XVII w., Corneille’a. W myśl zasad szkoły, pierwiastek cudowny zupełnie usunęła z dzieła sztuki. Rzecz odbywa się przed bitwą z Rytygierem. Wanda poznała go w Pradze na koronacji siostry Libuszy, ale nie chciała poślubić, bo cudzoziemiec byłby złym pa nem dla Polaków. Rytygier w przebraniu napróżno usiłuje namó wić ją do ucieczki. Przychodzi do bitwy i Wanda zwycięża, a za lotnik jej się przebija, dowiadując się jednak przed śmiercią, że Wanda także po zwycięstwie z wyznaniem miłości dla niego rzu ciła się do Wisły. W tragedji tej przytoczona jest nawiasowo historja o Kraku sie i smoku wawelskim. Ciekawą postacią w niej jest Kaslerz, zniemczony Polak, który wysłany zostaje w poselstwie Rytygiera dq Wandy i także uczuwa miłość dla. niej i właściwie zostaje ry walem pana. W dzieciństwie porwany do kraju niemieckiego, tęsknił zawsze za ojczyzną i z wojskiem Rytygiera przybył, myśląc nie dopuścić do zajęcia Krakowa przez Niemców. Ginie w walce od miecza niemieckiego, wyznając miłość do Wandy. Postać przypo mina nieco Konrada Wallenroda Mickiewicza2. Druga tragedja z tego czasu, Wanda Franciszka Wężyka (1818), jest mniej zajmująca, ale zasługuje na uwagę wysunięciem pierwiastka miejscowego, krakowskiego. Autor zamierzył wytłuma czyć lekkomyślność Wandy w złożeniu ślubu dziewictwa. Przejęta 1 Krasicki I., Dzieła. Warszawa 1878, III, 194—195. 2 Szyjkowski M., Dzieje nowożytnej tragedji. Typ pseudoklasyczny, Kraków 1916, Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 15.07.23, 00:13 Romantycznym zawdzięczamy zapoznanemu w swym czasie poecie Cyprjanowi Norwidowi. Zaczął od skromnego obrazka dramatycz nego w sześciu scenach, p. t. Wanda (1847). Treść legendową roz szerza wzorem Krasińskiego studjami nad starożytnościami Polski pogańskiej i starożytnościami germańskiemi, i umieszcza zawikłanie dramatu w czasie wędrówek ludów, jak Słowacki Popiela. Rytygier jest jednym z królików hordy germańskiej, który zakochał się w Wan dzie, chciał się z nią żenić, a gdy mu się to nie udało, z tem większą zawziętością wybrał się w kraje zaalpejskie na rabunek Rzymu. Wandę pojął Norwid jako rodzaj westalki i marzycielki, która pół napół do tego świata nie należała i z chęcią ofiarowała się za lud, choć po trzeba tej ofiary żadnym głębszym argumentem umotywowaną nie została. W przedstawieniu jej śmierci nawet poeta, śladem Słowackiego, odstępuje od tradycyjnych zarysów legendy i nie przedstawia Wandy topiącej się, ale Wandę wstępującą na stos i podpalającą go sa moistnie, a stos ten dopiero lud potokami wody z Wisły zalewa. W obrazku Norwida akcji jest bardzo mało. W pierwszych dwu scenach mamy tylko wiadomości o dziwnem roztęsknieniu i posmutnieniu Wandy, nad którem lud i służba zamkowa łamią sobie głowy, a wyrozumieć go nie mogą. W scenie trzeciej Ryty gier w obozie germańskim odbywa wróżby, czy Wandę posiędzie, a dowiedziawszy się, że podobno, według odwiecznych wyroków, Wanda »białe skąpie ciało*, obiecuje wybudować dla niej wspa niałe nymphaeum, jak to było zwyczajem cesarzów rzymskich. Tu mieści się najgłówniejszy poczet wskazówek chronologicznych, w ja kim czasie Norwid swój obrazek dramatyczny myślał umieścić. Scena czwarta w tej sztuce jest najciekawsza, a bardzo barwnie obmyślana. W zamku krakowskim zjawia się szereg osób z dale kich stron, mianowicie Skald germański z piosenką, Żyd-lekarz z Palestyny z lekarstwami, i lirnik słowiański Bojan, aby Wandę z smutku uleczyć lub pocieszyć. Jak się pokazuje, najbliżej z akcją dramatu związany jest Skald, bo to był poprostu Rytygier prze brany. Przebieranie się Rytygiera dla zobaczenia Wandy stało się, jak widzimy, częstym fortelem dramaturgji polskiej w rozwinięciu fabuły o Wandzie. Rytygier oświadcza się gorąco królowej i, zdaje się, przypada jej do serca, ale przecież przyjętym nie zostaje. Wanda, 12 nieprzystępna i lodowata, wydumała jakiś inny los dla siebie. W ostatniej więc scenie roznieca stos z darami, przyniesionemi jej przez lud, stos, na którym myśli się spalić, a Rytygier z okrzykiem Alaryka: »Na RzymU odciąga z Polski. Norwid musiał zasmakować w historji podaniowej Krakowa,, skoro niebawem zabrał się do opracowania drugiej części tego po dania. Krakus jest nieco obszerniejszą kompozycją, niż Wanda,. bo obejmuje dziesięć scen. Materjał tradycyjny rozszerza Norwid przy pomocy baśni ludowych, czerpiąc przedewszystkiem z powieści, zużytkowanej przez Romana Zmorskiego w Sobotniej górze. Wy pada z tego wędrówka Krakusa i Rakuza, synów Kraka, do źródła tatrzańskiego za siódmą skałą; poszli oni w świat, poszukując se kretu, aby się wzmocnić do walki z niebezpiecznym smokiem wa welskim. Drogę do tego źródła wskazuje im pustelnik, i odtąd za czyna się wyścig braci do tajemniczej krynicy i ubieganie się o za bicie smoka, które są równolegle traktowane, i raz dowiadujemy się o powodzeniach Rakuza, to znów Krakusa. Ci bracia są także wyróżnieni jako przeciwieństwa: jeden jest dobry, a drugi zły; jeden jest bohaterem, a drugi tchórzem; jeden dobroczyńcą bezin- teresownym, a drugi praktycznym człowiekiem, który tylko zbiera owoce czynów, przez wyższą jednostkę dokonanych. Wprowadzenie pierwiastku baśniowego ożywiło bardzo sztukę Norwida, ale równocześnie sprawiło, że dla przyśpieszenia i uwi docznienia działania na scenie stały się potrzebne osoby fanta styczne, np. źródło, próg, które rozprawiają na teatrze, co oczy wiście dobrego wrażenia nie wywiera. Nie znaczy to jednak, iżby Norwid nie miał wielkiego poczucia poetyckiego, i scen pięknych malowniczo-lirycznych pomyśleć i wykonać nie potrafił. Zwłaszcza scena czwarta, gdy Krakusa zaczarował próg i znalazł się nagle w »grocie szmaragdowej«, jest prześliczna. Nie wiedząc nic, co się stało, nabiera półsennego przekonania, że stanął właśnie u tajem niczego źródła, i majacząc o tem, z przedziwną subtelnością opi suje swój dziwny stan duchowy. Intrygę sztuki umieścił Norwid w ostatnich chwilach życia Kraka, tak, że ubieganie się synów o znalezienie sekretu na zabicie smoka schodzi się ze sprawą następstwa. Rakuz staje wcześniej Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 15.07.23, 00:16 starożytnych, jak niemniej librettów operowych niemieckiego mu zyka Ryszarda Wagnera, z Pierścienia Nibelungów. Uderzają zwłaszcza przypomnienia z prologu do tej trylogji, p. t. Złoto Renu, jak i z ostatniego dramatu tej wieloczłonowej kompozycji, p. t. Zmierzch bogów Bujny rozkwit twórczości artystycznej na temat legendy wa welskiej jest miarą lotności i śmiałości wyobraźni polskiej i uzdol nienia naszego narodu w dziedzinie sztuk pięknych. Nie brak nam także na ten temat, jak wiadomo, pięknych obrazów i wcale dziel nych rzeźb. 1 Sinko T., Antyk Wyspiańskiego. Kraków 1922, Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 15.07.23, 10:04 przechwala pierwszy kronikarz czeski, Kosmas \ Kraków posłużył następnie Kazimierzowi Odnowicielowi (1040—1058) za punkt oparcia do odbudowania kościelnej hierarchji polskiej. Stąd, jako z prowincji najmniej zniszczonej przez reakcję pogańską, wy słał Kazimierz opata tynieckiego, Arona, do wuja swego Hermana do Kolonji, aby go wyświęci! na biskupa. Będąc zagranicą, uzyskał Aron paljusz arcybiskupi, wskutek czego następnie arcybiskupem krakowskim był zwany 2. Nie zajmując się szczegółowo Krakowem, Gall te zamierzchłe dzieje pomija i wprowadza nas odrazu w wi dnokrąg myślowy i tradycje dworu, na którym swe pamiętne dzieło układał. Według Galla, pierwszym królem polskim, który lubił przeby wać w Krakowie, był Bolesław Śmiały (1058—1079). Władca ten posiadał w Krakowie pałac, może odziedziczony po ojcu, Ka zimierzu Odnowicielu, utrzymywał liczny dwór (camerarios), prze chowywał bogaty skarb i postępował bardzo szczodrobliwie. Z ży cia jego w Krakowie zachował Gall zabawną anegdotę. Gdy król przeglądał skarby państwowe, rozłożone na ziemi, składające się z daniny ruskiej i pieniędzy podatkowych, usłyszał kleryka wzdy chającego nad swą nędzą. Z początku zgniewał się, nie wiedząc, co to znaczy, ale gdy zobaczył wystraszonego księżynę, pozwolił mu zabrać tyle złota i srebra, ile udźwignie. Chciwcowi suknia się rwała, gdy pośpiesznie korzystał z uśmiechu szczęścia, a wtedy szczodrobliwy król dał mu swój płaszcz i pomógł do najobfitszego zaspokojenia jego żądzy. Działo się to koło r. 1070, jak Gall wspo mina, in civitate Cracomensi ante palatium in curia regis3. Z Krakowem związany jest także brzemienny w następstwa zatarg Bolesława Śmiałego z biskupem krakowskim św. Stanisła wem, którego zuchwały król z nieznanych bliżej powodów uznał za zdrajcę — traditor — i r. 1079 skazał na ucięcie członków, truncatio membrorum. Wspomniany kronikarz, czerpiący swe wia domości z kół niechętnych umęczonemu biskupowi, w 33 lat po 1 Kosmtiv Letopis desky, Fontes rer. Bohem. II, 70—71. 2 Abraham WŁ, Organizacja kościoła w Polsce. Lwów 1890, str. 122-124. 9 Galii Clironicon. MPH. I, 421. Dzieje Wawelu. 2 Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 15.07.23, 10:06 Stanisława błyszczały aż do dnia przeniesienia św. Stanisława na Wawel. Król zaś uciekł po tym czynie do Węgier, i przyjęty wy stawnie przez swego wychowanka, Władysława, szkalował św. Sta nisława, a potem, złożony niesłychaną chorobą, życie sobie odebrał« Podanie to warto odczytać z uwagą, bo w późniejszych czasach wszyscy królowie polscy w tygodniu koronacyjnym mieli obowiązek o niem rozmyślać. Wypadki te, osłonięte trudną do przeniknięcia tajemnicą, utwo rzyły drugą osnowę dramatyczną, związaną z dziejami Wawelu, którą literatura polska zajęła się omal nie z równym zapałem, jak legendą o Krakusie i Wandzie. Zaczęto w XV w. pieśnią religijną 0 św. Stanisławie; w XVI w. powstało kilka wierszowanych powie ści łacińskich, utworzonych przez cenionych współcześnie poetów humanistycznych; w XVII w. zawikłanie to dostało się na deski teatru ludowego i jezuickiego. Wszystkie te utwory trzymają się zarysów legendy kościelnej, fantazją artystyczną jej nie przenikają 1 większej wartości nie posiadają. Dopiero gdy z początkiem XIX w. temat ten ukazał się na scenie narodowej, odrazu podniósł się po ziom artystyczny utworów, poświęconych zatargowi św. Stanisława z królem. W teatrze warszawskim w r. 1815 i 1816 przedstawiono dwie tragedje pod tym samym tytułem Bolesław Śmiały — jedną pióra Antoniego Hofmana, a drugą pióra znanego nam już dramaturga, Franciszka Wężyka. Tragedja Hofmana zajmuje się sprawą upadku Bolesława Śmiałego po zabójstwie św. Stanisława; św. biskup w niej nie występuje, a figura główna jest przedsta wiona z wielką żywością i prawdą jako upadek silnego i samo dzielnego dynasty 2. Tragedja Wężyka zwraca się do zatargu św. Stanisława z królem; motorem akcji jest w niej zbrodnicza miłość króla do cnotliwej małżonki wodza Mścisława, na sposób Raci- ne’a, — św. Stanisław pojęty jest w niej jako osoba święta, a Bo lesław Śmiały jako tyran legendarny. Tragedja jest wcale żywa i kończy się bardzo wymownym obrazem mimicznym. 1 Mgri Vincentii Chronicon Polonorum. MPH. II, 296—297. 2 Szyjkowski M., Dzieje nowożytnej tragedji, 1. c. 325. Odpowiedz Link
balzack Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 15.07.23, 18:36 Od wielu lat w Chrzypsku Wielkim odbywa się targ kwiatów i cebulek, któremu towarzyszą pokazy florystyczne, konkursy jeździeckie, pokaz ujeżdżania byków i dojenia krów. Można też skosztować regionalnych potraw. Odpowiedz Link
balzack Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 15.07.23, 18:38 Przy odrobinie szczęścia można też natrafić na Panienkę z Okienka. To legendarna gdańska mieszczka, która została uwięziona w Domu Ławy przez swojego wuja. Odpowiedz Link
balzack Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 15.07.23, 21:33 Muzeum ikon w Supraślu usytuowane jest w Pałacu Archimandytów. Muzeum w swej kolekcji ma około 1200 ikon wykonanych różnymi technikami. Najstarsza pochodzi z XVI wieku. Odpowiedz Link
balzack Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 15.07.23, 21:37 We wsi Pieranie znajduje się drewniany kościół pw. Świętego Mikołaja Biskupa z 1735 roku. Jedna z największych drewnianych bazylik krytych gontem. Na szczególną uwagę zasługuje złocony ołtarza i obraz Matki Boskiej z dzieciątkiem z 1522 roku. Odpowiedz Link
madohora Re: Nie tylko na Śląskim Szlaku V 16.07.23, 11:52 W podwarszawskim Konstancinie który słynie z oryginalnych budowli mieszkalnych warto zajrzeć do willi Żeromskiego, piękny i zadbanej posesji składającą się z domu i z dużego ogrodu. Wielki twórca mieszkał i pisał tam w okresie letnim w latach 30 XX wieku. Na zimę Żeromski przenosił się do Warszawy do mieszkania na zamku królewskim. To uzdrowiskowej miejscowości powstały Przedwiośnie i wiele innych bardziej i mniej znanych utworów w budynku mieści się muzeum Żeromskiego a w nim oryginalne elementy wyposażenia i inne pamiątki po pisarzu i jego rodzinie. Odpowiedz Link