Dodaj do ulubionych

Kraków, dzielnice i okolice

    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 13:47
      Skromna,‎ ‎niezbyt‎ ‎wysoka‎ ‎kamieniczka,‎ ‎w‎ ‎rodzaju tych,‎ ‎jakie‎ ‎spotykamy‎ ‎na‎ ‎ulicy‎ ‎Kanonnej,‎ ‎nie‎ ‎zakłó ciłaby‎ ‎z‎ ‎pewnością‎ ‎harmonii‎ ‎—‎ ‎z‎ ‎sąsiadami‎ ‎żyłaby w‎ ‎zgodzie.‎ ‎Niestety‎ ‎parcela‎ ‎należała‎ ‎do‎ ‎osób‎ ‎prywa tnych,‎ ‎względy‎ ‎estetyczne‎ ‎stały‎ ‎więc‎ ‎na‎ ‎planie‎ ‎drugim. Chodziło‎ ‎głównie‎ ‎o‎ ‎dom‎ ‎pakowny,‎ ‎przeznaczony‎ ‎na sklepy‎ ‎i‎ ‎magazyny,‎ ‎pozatem‎ ‎mógł‎ ‎„sobie“‎ ‎być‎ ‎pię knym.‎ ‎Nie‎ ‎zapominajmy‎ ‎także,‎ ‎że‎ ‎teren‎ ‎wydłużony o‎ ‎froncie‎ ‎nadzwyczaj‎ ‎wązkim‎ ‎musiał‎ ‎architektę‎ ‎w‎ ‎nie- jednem‎ ‎krępować.‎ ‎Wreszcie‎ ‎—‎ ‎o‎ ‎ile‎ ‎mi‎ ‎wiadomo‎ ‎— żądano‎ ‎od‎ ‎artysty‎ ‎użycia‎ ‎motywów‎ ‎rodzimych. Te‎ ‎wszystkie‎ ‎okoliczności,‎ ‎tę‎ ‎Zwangslage‎ ‎jakby‎ ‎po wiedział‎ ‎niemiecki‎ ‎jurysta,‎ ‎musiałem‎ ‎podkreślić,‎ ‎żeby z‎ ‎czystem‎ ‎sumieniem‎ ‎zabrać‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎zarzutów. Otóż‎ ‎dom*‎ ‎pp.‎ ‎Bilewskich‎ ‎jest‎ ‎w‎ ‎dzisiejszej swojej‎ ‎postaci‎ ‎bez‎ ‎kwestyi‎ ‎za‎ ‎krzykliwy,‎ ‎niespokojny, prawie‎ ‎zawadyacki.‎ ‎Składają‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎rozmaite‎ ‎przy czyny‎ ‎:‎ ‎jasny‎ ‎kolor‎ ‎muru,‎ ‎szerokie‎ ‎okna‎ ‎i‎ ‎kształt‎ ‎ich oryginalny,‎ ‎złocenia‎ ‎u‎ ‎wierzchołka‎ ‎budynku,‎ ‎złociste szyldy‎ ‎i‎ ‎bogate‎ ‎ornamenta. Upiększyć‎ ‎farbą‎ ‎budynek‎ ‎brzydki‎ ‎w‎ ‎swojej‎ ‎kon- strukcyi‎ ‎—‎ ‎niepodobna,‎ ‎lecz‎ ‎piękny‎ ‎oszpecić‎ ‎bardzo łatwo.‎ ‎Wyobraźmy‎ ‎sobie‎ ‎tum‎ ‎w‎ ‎Medyolanie‎ ‎pocią gnięty‎ ‎„lakmusem‎11‎ ‎albo‎ ‎katedrę‎ ‎kolońską‎ ‎wysmaro waną‎ ‎ugrem!‎ ‎Kamienica‎ ‎przy‎ ‎Maryackim‎ ‎kościele spoważnieje‎ ‎i‎ ‎nabierze‎ ‎szlachetniejszego‎ ‎wyrazu,‎ ‎jeżeli otrzyma‎ ‎ciemniejszą‎ ‎szatę.‎ ‎Tę‎ ‎żółtawą‎ ‎biel,‎ ‎w‎ ‎której stoi‎ ‎wysztafirkowana,‎ ‎wątpię,‎ ‎aby‎ ‎doradził‎ ‎laureat‎ ‎kon kursu‎ ‎polskiej‎ ‎sztuki‎ ‎stosowanej. Okrągłe‎ ‎wykroje‎ ‎u‎ ‎okien‎ ‎pierwszego‎ ‎piętra‎ ‎— to‎ ‎swojszczyzna,‎ ‎ale‎ ‎takeśmy‎ ‎od‎ ‎niej‎ ‎odwykli,‎ ‎że‎ ‎mo tyw‎ ‎wydaje‎ ‎nam‎ ‎się‎ ‎obcym.‎ ‎W‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎w‎ ‎pobliżu nigdzie‎ ‎go‎ ‎niema,‎ ‎więc‎ ‎należało‎ ‎go‎ ‎unikać.‎ ‎Lecz wobec‎ ‎przeznaczenia‎ ‎lokalu‎ ‎na‎ ‎magazyn,‎ ‎stał‎ ‎artysta przed‎ ‎alternatywą‎ ‎okien‎ ‎zupełnie‎ ‎równych‎ ‎—‎ ‎kawiar nianych.‎ ‎Z‎ ‎dwojga‎ ‎złego,‎ ‎wybrał‎ ‎mniejsze.‎ ‎Tak‎ ‎sobie przynajmniej‎ ‎wyobrażam.‎ ‎Najpoważniejszym‎ ‎zarzutem, jaki‎ ‎można‎ ‎zrobić‎ ‎p.‎ ‎Wojtyczce,‎ ‎jest‎ ‎brzydka‎ ‎orna mentyka.‎ ‎Ciężka,‎ ‎ciastowata,‎ ‎cukiernicza‎ ‎w‎ ‎wykonaniu. Może‎ ‎dlatego‎ ‎tak‎ ‎wygląda,‎ ‎że‎ ‎zbyt‎ ‎drobny‎ ‎deseń i‎ ‎kontury‎ ‎zlewają‎ ‎się,‎ ‎gdy‎ ‎na‎ ‎nią‎ ‎patrzymy‎ ‎z‎ ‎oddali. Pomimo‎ ‎to‎ ‎w‎ ‎obec‎ ‎warunków,‎ ‎wśród‎ ‎których‎ ‎architekt pracował,‎ ‎całość‎ ‎wypadła‎ ‎nadspodziewanie‎ ‎dobrze. Usterki‎ ‎dadzą‎ ‎się‎ ‎usunąć,‎ ‎oby‎ ‎—‎ ‎jak‎ ‎najprędzej! W‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎znać‎T‎ ‎że‎ ‎dom‎ ‎stawiał‎ ‎artysta z‎ ‎talentem.‎ ‎Dzieło‎ ‎p.‎ ‎Wojtyczki‎ ‎w‎ ‎porównaniu‎ ‎do szablonowych‎ ‎budynków,‎ ‎w‎ ‎które‎ ‎nowy‎ ‎Kraków‎ ‎obfi tuje,‎ ‎to‎ ‎jak‎ ‎obraz‎ ‎tęgiego‎ ‎malarza‎ ‎przy‎ ‎oleodrukach. Co‎ ‎zaś‎ ‎do‎ ‎złocistych‎ ‎szyldów‎ ‎magazynu‎ ‎konfekcyj damskich‎ ‎p.‎ ‎Młodeckiego,‎ ‎znikną‎ ‎zapewne‎ ‎pewnego poranku,‎ ‎skoro‎ ‎tylko‎ ‎w‎ ‎dziarskim‎ ‎ludku‎ ‎krakowskim obudzi‎ ‎się‎ ‎poczucie‎ ‎piękna.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 13:52
      Austerya‎ ‎p.‎ ‎Suskiego‎ ‎przy‎ ‎placu‎ ‎dominikańskim, raziłaby‎ ‎swoim‎ ‎gminnym‎ ‎wyglądem,‎ ‎nawet‎ ‎w‎ ‎Łobzowie. Tutaj‎ ‎między‎ ‎kościołem‎ ‎Dominikanów‎ ‎i‎ ‎pałacem‎ ‎Wie lopolskich‎ ‎jest‎ ‎po‎ ‎prostu‎ ‎skandalem.‎ ‎Jak‎ ‎można‎ ‎sta wiać‎ ‎podobne‎ ‎paskudztwa?‎ ‎Jak‎ ‎można‎ ‎tolerować takie‎ ‎karczmy‎ ‎w‎ ‎samym‎ ‎ośrodku‎ ‎dawnego‎ ‎Krakowa? Każdy‎ ‎dom‎ ‎ma‎ ‎swój‎ ‎charakter,‎ ‎czasem‎ ‎niewy raźny,‎ ‎czasem‎ ‎bardzo‎ ‎wybitny.‎ ‎Dom‎ ‎p.‎ ‎Rajala‎ ‎n.‎ ‎p. to‎ ‎dorobkiewicz‎ ‎w‎ ‎brelokach,‎ ‎który‎ ‎rozpycha‎ ‎tłum łokciami.‎ ‎Akademia‎ ‎handlowa,‎ ‎to‎ ‎grupa‎ ‎przekupek‎ ‎wy strojonych‎ ‎odświętnie‎ ‎w‎ ‎fałszywe‎ ‎korale‎ ‎i‎ ‎kapelusze kupione‎ ‎u‎ ‎tandeciarki.‎ ‎Ulica‎ ‎Kanonicza,‎ ‎to‎ ‎szereg‎ ‎dewo tek‎ ‎pochylonych‎ ‎wiekiem,‎ ‎skromnie‎ ‎ubranych‎ ‎kobiet z‎ ‎dobrego‎ ‎towarzystwa.‎ ‎Tak‎ ‎naturalnie‎ ‎ja‎ ‎to‎ ‎widzę,‎ ‎ktoś drugi‎ ‎podstawi‎ ‎inne‎ ‎wartości.‎ ‎Mniej‎ ‎więcej‎ ‎taksamo,‎ ‎jak przy‎ ‎słuchaniu‎ ‎muzyki.‎ ‎Melodya,‎ ‎którą‎ ‎kompozytor‎ ‎na zwał,‎ ‎dajmy‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎burzą,‎ ‎w‎ ‎słuchaczu‎ ‎wzbudzi‎ ‎może‎ ‎wspo mnienie‎ ‎walki,‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎pogrzebu,‎ ‎albo‎ ‎przejażdżki‎ ‎łódką. Budynki‎ ‎więc‎ ‎działają‎ ‎suggestywnie.‎ ‎Budzą‎ ‎w‎ ‎nas uczucia,‎ ‎których‎ ‎bez‎ ‎ich‎ ‎widoku‎ ‎w‎ ‎danej‎ ‎chwili‎ ‎byś my‎ ‎nie‎ ‎doznali.‎ ‎Nastrój‎ ‎tern‎ ‎głębszy‎ ‎i‎ ‎trwalszy,‎ ‎im pobudka‎ ‎dłużej‎ ‎działa‎ ‎i‎ ‎mocniej.‎ ‎Koło‎ ‎pojedynczego domu‎ ‎możemy‎ ‎przejść‎ ‎i‎ ‎wcale‎ ‎go‎ ‎nie‎ ‎„zauważyć.‎ ‎Śre dniowieczny‎ ‎klasztor‎ ‎położony‎ ‎przy‎ ‎zgiełkliwej‎ ‎ulicy traci‎ ‎swój‎ ‎urok,‎ ‎przestaje‎ ‎do‎ ‎nas‎ ‎mówić,‎ ‎a‎ ‎raczej‎ ‎szept jego,‎ ‎głuszy‎ ‎gwar‎ ‎miejski‎ ‎—‎ ‎krzykliwość‎ ‎otoczenia. Natomiast‎ ‎wśród‎ ‎odwiecznych‎ ‎drzew,‎ ‎albo‎ ‎mu rów‎ ‎mchem‎ ‎porosłych,‎ ‎starożytne‎ ‎opactwo‎ ‎przestaje być‎ ‎niemym‎ ‎kamieniem.‎ ‎Są‎ ‎ulice‎ ‎miast‎ ‎dawnych,‎ ‎na których‎ ‎mówi‎ ‎się‎ ‎szeptem,‎ ‎bo‎ ‎budzą‎ ‎w‎ ‎przechodniu cześć,‎ ‎grozę,‎ ‎albo‎ ‎smętek,‎ ‎lecz‎ ‎urok‎ ‎ich‎ ‎pryśnie odrazu,‎ ‎kiedy‎ ‎nowożytny‎ ‎hotel,‎ ‎bazar‎ ‎czy‎ ‎kawiarnia roztrąci‎ ‎sędziwy‎ ‎areopag.‎ ‎Polega‎ ‎to‎ ‎na‎ ‎tern‎ ‎samem, co‎ ‎mieszanina‎ ‎różnych‎ ‎barw,‎ ‎które‎ ‎choćby‎ ‎najja skrawsze,‎ ‎gdy‎ ‎liczne‎ ‎i‎ ‎tuż‎ ‎koło‎ ‎siebie‎ ‎tworzą‎ ‎kolor szary‎ ‎—‎ ‎jedno‎ ‎wrażenie‎ ‎zaciera‎ ‎drugie.‎ ‎Taksamo pochód‎ ‎zwycięzcy,‎ ‎orszak‎ ‎pogrzebowy,‎ ‎grono‎ ‎wesel nych‎ ‎biesiadników,‎ ‎albo‎ ‎procesya‎ ‎świąteczna‎ ‎przed stawiają‎ ‎osobno,‎ ‎każda‎ ‎z‎ ‎tych‎ ‎uroczystości,‎ ‎odrębną fizyonomię.‎ ‎Ale‎ ‎wyobraźmy‎ ‎je‎ ‎sobie‎ ‎zmieszane‎ ‎razem. Co‎ ‎za‎ ‎dysonans!‎ ‎To‎ ‎już‎ ‎nie‎ ‎ludzie‎ ‎w‎ ‎podniosłym nastroju,‎ ‎ale‎ ‎zgiełkliwy,‎ ‎pospolity‎ ‎tłum.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 13:54
      Te‎ ‎wszystkie‎ ‎przykłady‎ ‎przytoczyłem,‎ ‎żeby‎ ‎udo wodnić,‎ ‎iż‎ ‎budynek‎ ‎piękny‎ ‎sam‎ ‎przez‎ ‎się,‎ ‎w‎ ‎pewnych punktach‎ ‎miasta,‎ ‎może‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎wydać‎ ‎się‎ ‎brzydszym, niż‎ ‎jest‎ ‎istotnie,‎ ‎ale‎ ‎może‎ ‎także‎ ‎zupełnie‎ ‎zetrzeć‎ ‎piękno ulicy‎ ‎lub‎ ‎placu,‎ ‎przy‎ ‎którym‎ ‎go‎ ‎postawiono. O‎ ‎estetycznym‎ ‎wyglądzie‎ ‎miasta,‎ ‎nie‎ ‎rozstrzygają pojedyncze‎ ‎arcydzieła‎ ‎budownictwa‎ ‎rozsiane‎ ‎tu‎ ‎i‎ ‎ów dzie,‎ ‎ale‎ ‎raczej‎ ‎całe‎ ‎dzielnice‎ ‎związane‎ ‎w‎ ‎pewną‎ ‎orga niczną‎ ‎całość,‎ ‎choćby‎ ‎się‎ ‎składały‎ ‎z‎ ‎dzieł‎ ‎średniej artystycznej‎ ‎wartości. Przypatrzmy‎ ‎się‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎ulicy‎ ‎Kanoniczej‎ ‎albo‎ ‎ul. św.‎ ‎Jana,‎ ‎dwom‎ ‎zakątkom‎ ‎dawnego‎ ‎Krakowa,‎ ‎najlepiej może‎ ‎sharmonizowanym,‎ ‎najmniej‎ ‎względnie‎ ‎oszpeco- nym.‎ ‎Tam‎ ‎niema‎ ‎ani‎ ‎jednego‎ ‎budynku‎ ‎zasługującego na‎ ‎nazwę‎ ‎dzieła‎ ‎sztuki,‎ ‎a‎ ‎jednak‎ ‎całość‎ ‎ma‎ ‎niewypowie dziany‎ ‎urok‎ ‎i‎ ‎jest‎ ‎niezaprzeczenie‎ ‎piękną.‎ ‎Wyrwijmy jednę‎ ‎z‎ ‎tych‎ ‎kamienic‎ ‎i‎ ‎postawmy‎ ‎obok‎ ‎gmachu‎ ‎opery paryskiej,a‎ ‎będzie‎ ‎miała‎ ‎bardzo‎ ‎niepoczesną‎ ‎minę.‎ ‎Jedna kowoż‎ ‎razem,‎ ‎tak‎ ‎jak‎ ‎stoją‎ ‎są‎ ‎bezporównania‎ ‎piękniejsze, od‎ ‎wielu‎ ‎najświetniejszych‎ ‎dzielnic‎ ‎Paryża‎ ‎i‎ ‎Wiednia. Naturalnie‎ ‎barbarzyństwo‎ ‎nasze‎ ‎uważa‎ ‎te‎ ‎„ciemne zaułki“‎ ‎za‎ ‎nieskończenie‎ ‎brzydsze‎ ‎od‎ ‎takiej‎ ‎np.‎ ‎ul.‎ ‎Wol skiej‎ ‎i‎ ‎odpowiednio‎ ‎je‎ ‎traktuje.‎ ‎(Przy‎ ‎ul.‎ ‎Kanoniczej‎ ‎umie szczono‎ ‎—‎ ‎dawno‎ ‎już‎ ‎zresztą‎ ‎—‎ ‎areszta‎ ‎policyjne!)‎ ‎Tym czasem‎ ‎ul.‎ ‎Wolska‎ ‎jest‎ ‎ściekiem‎ ‎poronionych‎ ‎płodów‎ ‎ar chitektury,‎ ‎a‎ ‎potworek‎ ‎wylęgły‎ ‎u‎ ‎jej‎ ‎wylotu‎ ‎(ostatni‎ ‎dom po‎ ‎lewej‎ ‎stronie)‎ ‎mało‎ ‎ma‎ ‎równych‎ ‎sobie‎ ‎nawet‎ ‎w‎ ‎Krako wie‎ ‎okazów.‎ ‎Ta‎ ‎baszta‎ ‎gładka‎ ‎jak‎ ‎cylinder,‎ ‎nie‎ ‎wiadomo, czy‎ ‎służy‎ ‎za‎ ‎rezerwuar‎ ‎na‎ ‎wodę‎ ‎kolei‎ ‎obwodowej, z‎ ‎którą‎ ‎się‎ ‎prawie‎ ‎styka,‎ ‎czy‎ ‎jest‎ ‎to‎ ‎kocioł‎ ‎„wielkiej pralni‎ ‎hygienicznej“,‎ ‎czy‎ ‎też‎ ‎prywatne‎ ‎crematorium.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 13:58
      Przy‎ ‎kształtowaniu‎ ‎się‎ ‎naszych‎ ‎„praktycznych" pojęć‎ ‎o‎ ‎sztuce‎ ‎nie‎ ‎mało‎ ‎zaważyły‎ ‎wpływy‎ ‎semickie. Kazano‎ ‎nam‎ ‎podziwiać‎ ‎skrzętny‎ ‎naród,‎ ‎który‎ ‎nie‎ ‎traci grosza‎ ‎na‎ ‎takie‎ ‎głupstwa.‎ ‎Tymczasem‎ ‎zapomnieliśmy, że‎ ‎Włosi‎ ‎dzięki‎ ‎rozrzutności‎ ‎swoich‎ ‎przodków,‎ ‎zbie rają‎ ‎od‎ ‎wieków‎ ‎co‎ ‎roku‎ ‎setki‎ ‎milionów.‎ ‎Wpływ‎ ‎se micki‎ ‎uwidocznił‎ ‎się‎ ‎jeszcze‎ ‎bardziej‎ ‎w‎ ‎spaczeniu‎ ‎ar tystycznego‎ ‎smaku,‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎u‎ ‎nas,‎ ‎ale‎ ‎w‎ ‎całej‎ ‎Euro pie.‎ ‎Żydzi‎ ‎tak‎ ‎bardzo‎ ‎uzdolnieni‎ ‎do‎ ‎poezyi,‎ ‎muzyki i‎ ‎śpiewu‎ ‎—‎ ‎w‎ ‎sztukach‎ ‎plastycznych‎ ‎są‎ ‎zupełnymi ślepcami.‎ ‎Nie‎ ‎bez‎ ‎słuszności,‎ ‎każdy‎ ‎przedmiot‎ ‎wy jątkowo‎ ‎brzydki‎ ‎nazywamy‎ ‎żydoszczyzną.‎ ‎W‎ ‎kra- kowskiem‎ ‎budownictwie‎ ‎współczesnem,‎ ‎tej‎ ‎żydoszczy- zny‎ ‎znać‎ ‎sporą‎ ‎przymieszkę. Niektóre‎ ‎usterki,‎ ‎które‎ ‎popełnili‎ ‎odnowiciele‎ ‎sta rych‎ ‎budynków,‎ ‎dadzą‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎pewnych‎ ‎wypadkach‎ ‎usunąć, lecz‎ ‎to‎ ‎co‎ ‎zniszczono‎ ‎całkowicie,‎ ‎należy‎ ‎uważać‎ ‎za‎ ‎stra cone‎ ‎bezpowrotnie.‎ ‎Projekt‎ ‎odbudowania‎ ‎krakowskiego ratusza,‎ ‎uważam‎ ‎za‎ ‎przedsięwzięcie‎ ‎ryzykowne‎ ‎i‎ ‎zgoła zbyteczne.‎ ‎Pomijając,‎ ‎że‎ ‎jest‎ ‎to‎ ‎artystyczny‎ ‎pomysł
      w‎ ‎guście‎ ‎Mummiusa,‎ ‎mamy‎ ‎przecie‎ ‎na‎ ‎Paryżu‎ ‎przy kład,‎ ‎że‎ ‎takie‎ ‎kopie‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎udają.‎ ‎Paryski‎ ‎ratusz, spalony‎ ‎podczas‎ ‎komuny,‎ ‎odbudowano‎ ‎z‎ ‎pietyzmem i‎ ‎powstał‎ ‎gmach‎ ‎zupełnie‎ ‎inny‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎wiele‎ ‎brzydszy, jak‎ ‎twierdzą‎ ‎ci,‎ ‎co‎ ‎widzieli‎ ‎dawny.‎ ‎Jeżeli‎ ‎małą‎ ‎monetę tak‎ ‎trudno‎ ‎naśladować,‎ ‎że‎ ‎biegły‎ ‎numizmatyk‎ ‎zawsze pozna‎ ‎oszustwo,‎ ‎cóż‎ ‎dopiero‎ ‎budynek‎ ‎złożony‎ ‎z‎ ‎tylu różnorodnych‎ ‎części‎ ‎?‎ ‎Zresztą‎ ‎co‎ ‎nam‎ ‎po‎ ‎falsyfikacie‎ ‎? Czy‎ ‎nie‎ ‎lepiej‎ ‎obrócić‎ ‎wysiłek‎ ‎i‎ ‎pieniądze‎ ‎na‎ ‎wzno szenie‎ ‎nowych‎ ‎budynków‎ ‎byle‎ ‎istotnie‎ ‎pięknych‎ ‎? Niech‎ ‎i‎ ‎po‎ ‎nas‎ ‎coś‎ ‎zostanie.‎ ‎Dotychczasowy‎ ‎dobytek możemy‎ ‎raczej‎ ‎zapisać‎ ‎na‎ ‎konto‎ ‎strat. Dzieło‎ ‎upiększenia‎ ‎Krakowa‎ ‎dałoby‎ ‎się‎ ‎rozpo cząć‎ ‎bez‎ ‎najmniejszego‎ ‎wydatku....‎ ‎przez‎ ‎rozdarowanie gminom‎ ‎podmiejskim‎ ‎niektórych‎ ‎pomników.‎ ‎Pierwszy Reytan‎ ‎ze‎ ‎swoją‎ ‎budką‎ ‎powinienby‎ ‎powędrować‎ ‎— najwłaściwiej‎ ‎do‎ ‎Płaszowa.‎ ‎Tam‎ ‎wśród‎ ‎lokomotyw i‎ ‎budynków‎ ‎stacyjnych,‎ ‎ten‎ ‎żelazny‎ ‎majstersztyk‎ ‎— nagrobek,‎ ‎kiosk‎ ‎czy‎ ‎też‎ ‎ekspozytura‎ ‎meteorologicznej stacyi‎ ‎—‎ ‎wcale‎ ‎nie‎ ‎źle‎ ‎by‎ ‎figurował. Z‎ ‎kolei‎ ‎mogłoby‎ ‎miasto‎ ‎przyjść‎ ‎do‎ ‎upiększeń, wymagających‎ ‎skromnego‎ ‎nakładu,‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎bardzo łatwych.‎ ‎Często‎ ‎drobna‎ ‎na‎ ‎pozór‎ ‎naprawka‎ ‎zupełnie zmienia‎ ‎wygląd‎ ‎budynku.‎ ‎Collegium‎ ‎novum‎ ‎np.‎ ‎ogro mnie‎ ‎zyskałoby,‎ ‎gdyby‎ ‎na‎ ‎miejsce‎ ‎ordynarnych‎ ‎cyn kowych‎ ‎rynien,‎ ‎tak‎ ‎odbijających‎ ‎od‎ ‎czerwonej‎ ‎cegły, założono‎ ‎miedziane.‎ ‎Wstrętne‎ ‎reklamy,‎ ‎które‎ ‎tak szpecą‎ ‎wewnętrzne‎ ‎ściany‎ ‎sukiennic,‎ ‎bez‎ ‎trudu‎ ‎dałyby się‎ ‎przemalować‎ ‎na‎ ‎gustowniejsze,‎ ‎a‎ ‎nawet‎ ‎ozdobne. Od‎ ‎czegóż‎ ‎polska‎ ‎sztuka‎ ‎stosowana‎ ‎?
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:15
      Krakowskie stare miasto rozwijało się niesymetrycznie, nieregularnie i w bardzo zróżnicowany sposób. Początkowo, głównym podgrodziem był Okół, na którym, między XI, a XIII wiekiem, wybudowano aż siedem kościołów, z których zachowały się cztery i to z licznymi zmianami. Sam Okół rozciągał się od wzgórza Wawelskiego do dzisiejszego placu Wszystkich Świętych.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:17
      To tu około roku 1229 wzniesiono, najprawdopodobniej z fundacji biskupa Iwo Odrowąża, romański kościół pod wezwaniem Marii z Magdali. Budowla była orientowana, czyli zwrócona ku wschodowi, ustawiona na planie skrzywionego prostokąta, jednonawowa, z węższym i wydłużonym prezbiterium. Pierwsza wzmianka pisemna pochodzi z akt świętopietrza z lat 1323- 1325. Jeden z wielu kościołów na terenie dawnego Okołu, stał w narożu rynku tej osady. . Niestety świątynia ucierpiała zarówno w czasie najazdu tatarskiego w 1241 roku i w wyniku pożaru jaki objął znaczną część Okołu w 1306.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:18
      W 1719 roku tę część Krakowa strawił pożar. Ogniowi uległ kościołek Marii Magdaleny i okoliczne kamienice. Wyremontowano Collegium Iuriducum i okoliczne kamienice, które stały dostojnie jako pałace. Niestety zabrakło funduszy na odnowienie świątyni. Jeszcze przed trzecim rozbiorem mówiono, iż kościołek stał pusty. Po ostatecznym wymazaniu Polski z map Europy, władzę przejęli Austriacy. Zrazu zlicytowano inwentarz kościoła Marii Magdaleny, a sam budynek rozebrano w roku 1811, jako zdewastowany i zagrażający życiu. Plac jednak nie pozostał pusty. W miejsce kościoła postawiono niedużą mieszczańską kamienicę.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:19
      W roku 1610 rozpoczęto budowę okazałego kompleksu klasztornego przy dzisiejszej ulicy Senackiej, gdzie zakonnicy przeprowadzili się siedem lat później. Konsekracja kościoła, projekt autorstwa Macieja Trapoli, sfinansowany przez Stanisława Lubomirskiego, odbyła się w 1637 roku. Stanęła jednonawowa świątynia z transeptem, wydłużonym prezbiterium oraz kaplicami po bokach, które zastąpiły nawy boczne. Za ołtarzem znajdował się chór zakonny. W XVIII wieku, zmiany wystroju wnętrz dokonał Franciszek Placcidi. Był on autorem między innymi ołtarzy bocznych, które dziś znajdują się w kościele franciszkańskim. Od południa i zachodu stanęły budynki klasztorne, których dominantą stała się wysoka dzwonnica, zachowana do dziś.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:20
      W tym też roku, kościół wyłączono w kultu. Zniszczony budynek z opadającym sklepieniem przeznaczono na „skład rozmaitych sprzętów do domu poprawy i kary należących”. Wyposażenie kościoła zostało usunięte i rozdane dla innych krakowskich świątyń. W 1873 roku budynek chylący się ku upadkowi wyburzono. Na jego miejscu stanęła sala rozpraw. Więzienie istniało w budynku przez cały okres zaborów, w dwudziestoleciu między wojennym. W czasie okupacji niemieckiej wykorzystywało je Gestapo, a później władze komunistyczne.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:20
      Na początku XVI wieku został przebudowany staraniem i sumptem historyka – Macieja Miechowity. Zaś w 1624 raku jego wnętrza zbarokoizowano staraniem kanonika Stanisława Garwarskiego. Świątynia była niewielką budowlą, początkowo romańską, a później gotycką, na planie prostokąta z wejściem od ulicy Grodzkiej. Wewnątrz znajdował się tylko jeden ołtarz. W końcu XVIII wieku świątynię uznano za opuszczoną i w 1786 roku nakazano go esekrować i rozebrać. Ostatecznie zamknięto go w 1791 roku, i przebudowano na kamienicę mieszkalną. W jej piwnicach zachowały się gotyckie relikty dawnego sacrum.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:21
      Kościół, jako budowla w stylu romańskim powstał pod koniec XII wieku lub na przełomie wieków XII i XIII i był, stricte, fundacją możnowładczą lub rycerską o czym świadczyła jego architektura i uposażenie. O takiej fundacji świadczą też zapiski, z których wynika, iż świątynią zarządzało dwóch proboszczów jednocześnie, co miało być skutkiem konfliktu między dwiema gałęziami rodu Leliwitów o patronat nad kościołem. Wedle tradycji pierwotna budowla była drewniana, jednak badania archeologiczne wykazały wtórne użycie kamienia romańskiego w budowli gotyckiej.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:22
      W pamiętnym roku 1305 miasto strawił pożar. Wtedy też dużemu zniszczeniu uległa między innymi katedra krakowska. Ogień nie oszczędził i obszaru dawnego Okołu. Płomienie strawiły romański kościół Wszystkich Świętych. Wkrótce potem zniesiono świątynię w nowym stylu, jaki przybył z Francji. Stanął kościół gotycki. Już w pierwszej połowie XIV stulecia powstała budowla dwunawowa wsparta na dwóch, centralnie ustawionych, filarach. Do wydłużonego prezbiterium przylegały: kaplica (od południa) oraz zakrystia i skarbiec (od północy).
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:23
      Największą modernizację przeżył budynek po 1703 roku kiedy to wichura zwaliła gotycki hełm wieży. Wówczas to odnowiona wieża otrzymała hełm barokowy, a wnętrze kościoła zmieniono na jednonawowe likwidując centralnie ustawione filary i zmieniając sklepienie. Mimo tych prac świątynia niszczała. Po trzecim rozbiorze, zlikwidowano cmentarz, zgodnie z obowiązującymi austriackimi przepisami sanitarnymi.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:24
      Początkiem końca kościoła Wszystkich Świętych stał się rok 1820, kiedy z uwagi na bezpieczeństwo wiernych przeniesiono nabożeństwa do sąsiadującego konwentu franciszkańskiego. W roku 1830 przeniesiono parafię do pojezuickiej świątyni świętych Piotra i Pawła. Do rozbiórki przystąpiono w roku 1835 i prowadzono j przez trzy kolejne lata. Najdłużej ostała się szesnastowieczna wieża, którą zburzono w 1842 roku. Wyposażenie kościoła zlicytowano lub podzielono pomiędzy inne krakowskie świątynie, a gruz wykorzystano do budowy ogrodzenia cmentarza rakowickiego.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:25
      Pierwsza wzmianka, źródłowa, o kościele świętego Szczepana pochodzi z roku 1310. Zaś, już, w roku 1327 był to jeden z czterech kościołów parafialnych Krakowa. Parafia świętego Szczepana obejmowała kilka ulic miasta oraz podległe mu jurydyki, wśród nich: Garbary, Czarna i Nowa Wieś czy Bronowice Wielkie.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:26
      Wokół samego kościoła rozciągał się cmentarz, którego powierzchnia była stopniowo ograniczana. Kiedy do Krakowa sprowadzono zakon Jezuitów przekazano im kościół świętego Szczepana wraz ze wszystkimi zabudowaniami. Plac został szybko zagospodarowany. Oprócz istniejącej wcześniej szkoły wybudowano okazały budynek klasztorny oraz nowicjat. Po drugiej stronie ulicy Szczepańskiej stanął szpital oraz budynek probostwa.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 28.07.24, 20:44
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/E3erYM6lQmwCJHCUX.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 28.07.24, 20:47
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/oMNzuL0mKFlh3HyNX.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 28.07.24, 21:58
        Na pamiątkę wizyty Pana Twardowskiego w Bydgoszczy ufundowano jego figurę, która pojawia się w oknie jednej z kamienic na Starym Rynku codziennie, punktualnie o godzinie 13:13 oraz 21:13. Pan Twardowski ukazuje się przy akompaniamencie specjalnie na tę okazję skomponowanej muzyki, kłania się zebranym gapiom i macha do nich, po czym ze złowieszczo brzmiącym diabelskim śmiechem wraca do swego ukrycia za oknem.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 28.07.24, 22:22
        ****

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/6zA7aVIb19DuVejZX.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 28.07.24, 22:28
        *****

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/PSHcSUrGfuN6h9CjX.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 28.07.24, 22:32
        Pan Twardowski, opera Aleksieja Nikołajewicza Wierstowskiego (1820)
        Pan Twardowski, balet Adolfa Gustawa Sonnenfelda (1874)
        Pan Twardowski, opera Ivana Zajca (1880)
        Pan Twardowski, balet Ludomira Różyckiego
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 28.07.24, 22:36
        Opowieść o czarowniku Twardowskim, komiks Wojciecha Laskowskiego
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 28.07.24, 22:42
        Lustro Twardowskiego – renesansowe zwierciadło wykonane z kruchego metalu.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 28.07.24, 22:43
        Jedyne wystawiane na widok publiczny lustro Twardowskiego pochodzące z Węgrowa jest pęknięte na trzy części i zmatowiałe. Wykonane zostało z białego metalu, stopu srebra, złota, cynku i cyny. Jest to przedmiot o wymiarach 56 na 46,5 cm, oprawiony w czarną drewnianą ramę, na której widnieje napis w języku łacińskim Luserat hoc speculo magicas Twardovius artes, lusus at iste Dei versus in obseqvium est (Bawił się tym lustrem Twardowski, magiczne sztuki czyniąc, teraz przeznaczone jest na służbę Bogu)
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 28.07.24, 22:48
        Legenda opowiadana przez miejscowych, mówi że ksiądz spojrzawszy w lustro zobaczył diabła i rzucił w nie kluczami, stąd pęknięcia.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 29.07.24, 19:37
        Najstarszy zapis legendy o smoku wawelskim pochodzi z przełomu XII i XIII wieku. Jego autorem był Wincenty Kadłubek. Na kartach Kroniki polskiej, w uczonym wywodzie, mistrz Wincenty powiązał dzieje Polski z historią starożytnego Rzymu i uczynił jednym z władców kraju Grakcha, utożsamianego przez późniejszych kronikarzy z Krakiem
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 29.07.24, 19:41
        Krakowska Szopka

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/1Dw4XWHlWQ02OXt1X.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 29.07.24, 19:44
        Tymczasem walka ze smokiem została wykorzystana przez jednego z braci. Zrzucił on winę za śmierć brata na potwora i pozbył się konkurenta do tronu i zaraz potem młodszy napadł i zgładził brata, wspólnika zwycięstwa i królestwa, nie jako towarzysza, lecz jako rywala. Za zwłokami jego z krokodylowymi postępuje łzami. Łże, jakoby zabił go potwór, ojciec jednak radośnie przyjmuje go jako zwycięzcę. Często bowiem żałoba przezwyciężona zostaje radością ze zwycięstwa. Zbrodnię wykryto dopiero po pewnym czasie, a jej sprawca został skazany na wieczne wygnanie. Stąd po Grakchu na tron nie wstąpił żaden z jego synów, lecz córka Wanda.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 29.07.24, 19:51
        Szopka Krakowska

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/ZJSSk2OVLcubwa9mX.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 29.07.24, 19:55
        ***

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/eA72wUkuIWxDCbsuX.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 29.07.24, 19:59
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/mt5cU2w34tb4TyKVX.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 29.07.24, 22:19
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/PUr6bJatAqAGZARbX.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 30.07.24, 17:59
        Szopka

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/xEHE1s0TRuOiYhivX.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 30.07.24, 18:02
        W XII wieku smok stał się jednym z ulubionych motywów sztuki i literatury. Wiązało się to z wyprawami krzyżowymi. Powracający z Bliskiego Wschodu rycerze przywozili różne curiosa, wśród nich bardzo w owym czasie poszukiwane skóry krokodyli. W Kronice Kadłubka znalazła się najstarsza w polskiej literaturze wzmianka o krokodylich łzach, podobna do informacji we francuskim bestiariuszu z 1210 roku, zgodnie z którą krokodyl płakał po zjedzeniu człowieka. Smoki występowały w XII i XIII wieku na znakach bojowych rycerstwa, a skóry krokodyli, przywożone jako trofea ze Wschodu, uważano niekiedy za skóry smoków pokonanych przez krzyżowców
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 30.07.24, 18:06
        Szopka Krakowska

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/9DG2ujcblYqhoaLnX.jpg
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:27
      Budynki kościołów chyliły się ku upadkowi. W roku 1801 zlikwidowano kościółek świętych Michała i Mateusza. Świątynię parafialną zaczęto rozbierać w 1802 roku, po tym jak w dniu 11 października odprawione ostatnie nabożeństwo. Część wyposażenia przeniesiono do kościoła Karmelitów na Piasku, organy i dzwon zlicytowano, po czym w 1802 roku świątynie wyburzono. W tym czasie aż do 1809, kiedy to do Krakowa weszły wojska polskie podległe Napoleonowi, na placu istniały koszary armii austriackiej. W 1817 roku rozebrano szkołę oraz budynek szpitala. Od tego momentu powstał plac, który zrazy, zgodnie z tradycją nazywano placem Szczepańskim, mimo, iż oficjalnie w dobie istnienia Księstwa Warszawskiego nadano mu nazwę placu Gwardii Narodowej. Od tego czasu zorganizowano tu wielkie targowisko, jakie przetrwało aż do II wojny światowej.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:28
      Ewangelicy stawali się obiektem napaści krakowskich żaków wielokrotnie, między innymi w latach: 1574, 1579, 1587. Najtragiczniejszym zdarzeniem było spalenie omawianej kamienicy w roku 1591. Do tumultu doszło w dniach 23- 26 maja. Wywołali go krakowscy żacy na dzień wniebowstąpienia. Kiedy zebrał się pod zborem tłum, innowiercy chcąc go rozpędzić wdali się w bójki i awantury. Zginęło kilku studentów. To doprowadziło do szału podżegaczy. Budynek całkiem zniszczono, rabując wpierw kosztowności jakie się w nim znajdowały.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:29
      Zakonnicy chcieli założyć tu kościół filialny, bowiem ich główna świątynia, znajdująca się u stóp Wawelu a poza murami miasta narażona była na ciągłe najazdy i napady, a dodatkowo położenie nad Wisłą groziło jej zalaniem. Wówczas ówczesny prowincjał Bernardynów postanowił założyć oddzielny konwent. Budziło to wielkie niezadowoleni fundatora Stanisława Lubomirskiego.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:30
      W 1788 roku Bernardyni opuścili kościół i przenieśli się, z rozkazu prymasa Michała Poniatowskiego, na Stradom. Powodem takiej decyzji było zubożenie zakonu i jego nieprawość. W roku 1797 władze poleciły bezwzględnie zlicytować kościół i przyległe realności. W roku 1801 całość zakupił pochodzący z Węgier Maciej Knotz i przebudował własność na oberżę : ”Pod Królem Węgierskim”. W 1818 roku na zlecenie właściciela dołączono kamienice od ulicy Sławkowskiej i całość przebudowano w ogromny kompleks hotelowy ze stajniami, wozowniami i salam balowymi. Pracy tej podjął się poważany architekt Szczepan Humbert.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:31
      Przyjrzyjmy się jej dziejom. W roku 1608 do chorego króla Zygmunta III Wazy wezwano lekarza- brata Gabriela z zakonu Bonifratrów, którzy rezydowali w Warszawie i zajmowali się szpitalnictwem. Zakonnika- lekarza przysłał do monarchy sam cesarz Ferdynand II Habsburg.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:32
      Budynek był jednonawowy, ustawiony na planie prostokąta, z prostą trójosiową fasadą. Zwieńczony był niewielką sygnaturką. Główne wejście do świątyni prowadziło od strony ulicy Świętego Marka, a boczne od ulicy Świętego Jana. Wnętrze, które wypełniała polichromia, wyposażone było, jak podaje austriacki inwentarz z 1798 roku, ceglana posadzka od wejścia do ambony i marmurowa w kierunku ołtarza. Z kościoła bezpośrednio przechodziło się do zabudowań klasztornych, gdzie oprócz refektarza, cel, biblioteki, izby gościnnej, pomieszczeń gospodarczych funkcjonowała apteka i szpital na 20 łóżek.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:33
      Mieścił on 160 miejsc na parterze plus reprezentacyjne loże. Wówczas powstała, obecna, neoklasycystyczna fasada, zaś w sieni do dziś widać jeszcze dawną kościelną polichromię (postać anioła). Po 1844 roku zabudowania połączono i przekształcono w kamienicę czynszową. Później mieściła się tu szkoła miejska i sąd powiatowy cywilny, a od 1929 roku- Polska Akademia
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:34
      Jedną z najstarszych budowli w tym miejscu, jaka się ostała jest kościół świętego Krzyża, będący niegdyś we władaniu zakonu Duchaków. Zakon Kanoników Regularnych Świętego Ducha de Saxia został sprowadzony, w 1220 roku, przez biskupa Iwo Odrowąża i osadzony na terenie Prądnika. W roku 1244, kolejny biskup diecezji krakowskiej- Jan Prandota przeniósł zakonników w pobliże kształtujących się obwarowań miejskich ofiarowując im kościół pod wezwaniem Świętego Krzyża.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 08.05.24, 18:35
      Duchacy szybko zaczęli się organizować i stawiać kompleks szpitalno – opiekuńczy. Początkowo zabudowania miały charakter drewniany, ale od XIV wieku zamieniano je na murowane. Na szybką organizację zakonnicy pozwolili sobie dzięki licznym uposażeniom. Dochody czerpali z przyznanych im podkrakowskich wsi: Zielonki, Wola Duchacka, Kurdwanów. Dodatkowo, dzięki królowej Elżbiecie Łokietkównej, otrzymali część dochodów z żup bocheńskich i wielickich oraz osadę Błonie. Ta ostatnia mieściła się w rejonie obecnej ulicy Długiej i była przyczyną licznych protestów, a nawet procesów sądowych. Zakonnicy na Błoniu zakładali swoją jurydykę, czemu sprzeciwiali się mieszkańcy Kleparza, widząc w tym silną konkurencję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka