Dodaj do ulubionych

Kraków, dzielnice i okolice cz.II

    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 23:52
      Początki kościoła nie są dokładnie znane. Badacze przypisali kościołowi pojawiające się w źródłach wezwanie Najświętszej Marii Panny opierając się na podstawie wzmianki u Jana Długosza, wymieniającej rotundę pod takim wezwaniem jako element fortyfikacji górnego zamku zbudowanych w XIII w. przez Konrada Mazowieckiego od katedry św. Wacława do kościoła św. Gereona, a następnie do rotundy Najświętszej Marii Panny („Conradus ... castrum in Cracovia aedeficat, incipiens ab ecclesia beati Venceslai, a sanctuario altaris beati Thomae ad ecclesiam sancti Gereonis et inde usque ad ecclesiam beate Mariae rotundam”). Przemawiał za tym także fakt, że wiele karolińskich i ottońskich kaplic pałacowych nosiło właśnie takie wezwanie. Wyjątek stanowił Gerard Labuda, który wyraził przypuszczenie, że przedmiotowa rotunda mogła nosić wezwanie św. Gereona, a wezwanie Najświętszej Marii Panny nosił kościół „B”; również Stanisław Kozieł rozważał przynależność tego wezwania do kościoła „B”. Z rotundą jest także wiązane wezwanie św. Feliksa i św. Adaukta, pod którym została ona ponownie uposażona i poświęcona za panowania Kazimierza Wielkiego. Nie jest pewne, czy wezwanie to funkcjonowało wcześniej, ani w jakim ewentualnie zakresie – być może oba wezwania mogły działać obok siebie z uwagi na fakt, że rotunda posiadała dwie kondygnacje (m.in. Gerard Labuda uważał, że wezwanie to rotunda nosiła od swego powstania za sprawą Rychezy). Relikwie św. Feliksa i św. Adaukta trafiły do Kolonii w 1023 r. i dzięki kontaktom z tym miastem (Rycheza, arcybiskup Aron) kult ich mógł już wtedy dotrzeć na Wawel (ich święto jest wymieniane w XI-wiecznych polskich kalendarzach). Warto jednak pamiętać, że pierwsi badacze niekiedy z tego powodu uznawali kościół Najświętszej Marii Panny i kościół św. Feliksa i Adaukta za dwie odrębne budowle, np. tak podawał Feliks Kopera. Roman Michałowski badając wezwania krakowskich kościołów wysunął teorię, zgodnie z którą rotunda Najświętszej Marii Panny stanowiła centrum świadomego założenia kompleksu budowli sakralnych na terenie obecnego Krakowa, wzorowanego na topografii fundacji Ottona III w Akwizgranie.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 23:53
      Rotunda została zbudowana w technice opus incertum, z łupku piaskowcowego na czystej wapiennej zaprawie w warstwach. Zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz kaplicy odnaleziono ślady tynku. Postawiono ją na planie tetrakonchu – wokół centralnego walca o średnicy prawie pięciu metrów rozmieszczono krzyżowo cztery półkoliste apsydy o promieniu niespełna półtora metra każda. Zachowały się mury do wysokości ok. 3 m, a mury jednej z apsyd z przesklepionym jodełkowo oknem zachowały się do wysokości 7 m. Po stronie południowej odnaleziono ślady aneksu, w którym prawdopodobnie znajdowały się kręcone schody prowadzące na emporę zachodnią (pierwotnie interpretowano pomieszczenie jako zakrystię, dopiero Klementyna Żurowska uznała zagłębienie w podłodze jako miejsce osadzenia słupa podtrzymującego schody). Do rotundy przylegały jeszcze dwa inne aneksy – od strony zachodniej (Klementyna Żurowska dopatrywała się tu palatium książęcego; Andrzej Żaki uznał za swego rodzaju mauzoleum, wewnątrz bowiem znaleziono pochówek mężczyzny – Stanisław Kozieł wyraził przypuszczenie, że mogło to być mauzoleum Świętopełka, syna księcia kijowskiego Włodzimierza I ożenionego z córką Bolesława Chrobrego). Dzięki tym pozostałościom, a także na podstawie analogii do podobnych zachowanych kościołów Adolf Szyszko-Bohusz zrekonstruował rotundę – jej centrum stanowi walec zakończony kopułą, apsydy były sklepione konchowo, a sama rotunda – kopułą, dachy zapewne gontowe. Rekonstrukcja Szyszko-Bohusza budzi dzisiaj pewne wątpliwości, przyjmuje się obecnie za Klementyną Żurowską i Tomaszem Węcławowiczem, że rotunda była smuklejsza, o sylwetce wieżowej, wewnątrz dwupoziomowa (dolna kondygnacja pełniła rolę krypty, w górnej znajdowała się także empora).
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 22.08.24, 23:54
      W XVI w. nastąpiła kolejna przebudowa zamku – w 1517 r. przebudowano skrzydło południowe. Wówczas też zlikwidowano funkcje sakralne rotundy, podzielono ją na dwie kondygnacje i włączono do zabudowy skrzydła zachodniego zamku (z racji na swój okrągły plan powodowała nieregularność w tym skrzydle). Poziom dolny służył odtąd jako sień mieszkania podrządcy zamkowego. Górna część zachowała sklepienie w formie kopuły (wzmianka o tym znajduje się w lustracji z 1739 r.: „Zszedłszy po trzech gradusach kamiennych powykruszanych jest sklepik, w którym posadzka z cegły stara, już miejscami popsowana, wydeptana. Sklepienie w nim puklaste dobre...”). Prebendę św. Feliksa i św. Adaukta przeniesiono na budowaną od 1519 r. kaplicę Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny przy katedrze wawelskiej, znaną lepiej jako Kaplica Zygmuntowska (świadczy o tym dyplom biskupa krakowskiego Piotra Gamrata z 1543 r. o erekcji i uposażeniu tej kaplicy).
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:02
      J‎ak‎ ‎wszelki‎ ‎organizm‎ ‎złożony,‎ ‎o‎ ‎boga tej‎ ‎przeszłości‎ ‎dziejowej,‎ ‎Wawel‎ ‎prze żył‎ ‎kilka‎ ‎okresów,‎ ‎które‎ ‎w‎ ‎sposób‎ ‎decy dujący‎ ‎zmieniły‎ ‎jego‎ ‎postać.‎ ‎Że‎ ‎już‎ ‎po miniemy‎ ‎czasy‎ ‎odleglejsze‎ ‎i‎ ‎bardziej‎ ‎nie uchwytne,‎ ‎do‎ ‎tych‎ ‎w‎ ‎historyi‎ ‎Wawelu‎ ‎prze łomowych‎ ‎chwil‎ ‎należy‎ ‎połowa‎ ‎wieku XIV.,‎ ‎gdy‎ ‎stanął‎ ‎na‎ ‎wzgórzu‎ ‎wawelskiem średniowieczny‎ ‎zamek,‎ ‎siedziba‎ ‎wielkiego króla‎ ‎Kazimierza;‎ ‎należy‎ ‎dalej‎ ‎do‎ ‎nich pierwsza‎ ‎połowa‎ ‎XVI.‎ ‎wieku,‎ ‎gdy‎ ‎ten‎ ‎za mek‎ ‎gotycki‎ ‎ustąpił‎ ‎miejsca‎ ‎renesansowej rezydencyi‎ ‎Zygmunta‎ ‎Starego;‎ ‎nareszcie okresem‎ ‎przełomowym‎ ‎jest‎ ‎smutnej‎ ‎pa mięci‎ ‎początek‎ ‎i‎ ‎połowa‎ ‎XIX.‎ ‎stulecia,‎ ‎gdy sędziwe‎ ‎mury‎ ‎Wawelu‎ ‎zamieniono‎ ‎na‎ ‎ko szary,‎ ‎a‎ ‎całe‎ ‎wzgórze‎ ‎—‎ ‎na‎ ‎cytadelę‎ ‎for tecy‎ ‎krakowskiej. O‎ ‎ile‎ ‎trzy‎ ‎te‎ ‎zasadnicze‎ ‎przemiany w‎ ‎historyi‎ ‎zamku‎ ‎dadzą‎ ‎się‎ ‎mniej‎ ‎więcej wyraźnie‎ ‎opisać,‎ ‎o‎ ‎tyle‎ ‎o‎ ‎wyglądzie‎ ‎zam ku‎ ‎przedkazimierzowego‎ ‎domysły‎ ‎snuć‎ ‎je dynie‎ ‎możemy:‎ ‎to‎ ‎jedno‎ ‎wiemy,‎ ‎że‎ ‎zmiany, przez‎ ‎Kazimierza‎ ‎Wielkiego‎ ‎przeprowa dzone,‎ ‎doniosłe‎ ‎były‎ ‎i‎ ‎gruntownie‎ ‎na‎ ‎wy glądzie‎ ‎Wawelu‎ ‎zaważyły.‎ ‎W‎ ‎miejscu‎ ‎ro mańskiej‎ ‎katedry‎ ‎stanął‎ ‎nowy‎ ‎okazalszy kościół‎ ‎gotycki,‎ ‎znikły‎ ‎jedne‎ ‎kościoły,‎ ‎po wstały‎ ‎inne,‎ ‎a‎ ‎na‎ ‎wschodnim‎ ‎skraju‎ ‎wzgó rza,‎ ‎na‎ ‎miejscu‎ ‎skromnego‎ ‎grodu,‎ ‎w‎ ‎prze ważnej‎ ‎części‎ ‎drewnianego,‎ ‎powstał‎ ‎typo wy‎ ‎zamek‎ ‎średniowieczny,‎ ‎najeżony‎ ‎ba sztami,‎ ‎o‎ ‎nieregularnej,‎ ‎malowniczej‎ ‎bu dowie.‎ ‎W‎ ‎porównaniu‎ ‎do‎ ‎tych‎ ‎szalonych zmian,‎ ‎jakie‎ ‎w‎ ‎ten‎ ‎sposób‎ ‎na‎ ‎Wawelu‎ ‎po wstały,‎ ‎skromnemi‎ ‎się‎ ‎wydają‎ ‎przebudowy‎ ‎późniejsze,‎ ‎w‎ ‎XVI.,‎ ‎a‎ ‎tern‎ ‎bardziej‎ ‎XIX. wieku‎ ‎podjęte.‎ ‎O‎ ‎doniosłości‎ ‎tych‎ ‎zmian kazimierzowych‎ ‎ten‎ ‎tylko‎ ‎sądzić‎ ‎może,‎ ‎kto porówna‎ ‎z‎ ‎niemi‎ ‎ostatnią‎ ‎przebudowę‎ ‎Wa welu,‎ ‎dokonaną‎ ‎przez‎ ‎władze‎ ‎wojskowe, a‎ ‎więc‎ ‎kto‎ ‎porówna‎ ‎stan‎ ‎obecny‎ ‎zamku z‎ ‎tem,‎ ‎co‎ ‎jeszcze‎ ‎w‎ ‎XIX.‎ ‎wieku‎ ‎na‎ ‎Wa welu‎ ‎stało,‎ ‎a‎ ‎przetrwało‎ ‎prawie‎ ‎bez‎ ‎zmian od‎ ‎XVI.‎ ‎wieku‎ ‎—‎ ‎przetrwało‎ ‎tak,‎ ‎jak‎ ‎wiek za‎ ‎wiekiem,‎ ‎a‎ ‎pokolenie‎ ‎za‎ ‎pokoleniem na‎ ‎całość‎ ‎się‎ ‎składały. Aż‎ ‎do‎ ‎początku‎ ‎XIX.‎ ‎wieku‎ ‎stanowiły zamek‎ ‎zabudowania,‎ ‎ustawione‎ ‎w‎ ‎łańcuch nieprzerwany‎ ‎wzdłuż‎ ‎krawędzi‎ ‎wzgórza. Jedyną‎ ‎przerwę‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎łańcuchu‎ ‎budynków‎ ‎ ‎stanowiła‎ ‎brama‎ ‎wjazdowa,‎ ‎od‎ ‎której‎ ‎w‎ ‎lewo‎ ‎poszczególnymi jego‎ ‎ogniwami‎ ‎były:‎ ‎mur‎ ‎obronny‎ z‎ ‎dzwonnicą‎ ‎zygmuntowską‎,‎ ‎skarbiec,‎ ‎wieża‎ ‎Sobieskiego‎,‎ ‎skrzydło‎ ‎pół nocne‎ ‎pałacu‎,‎ ‎wieża‎ ‎Zygmunta‎ ‎III.‎ Kurza‎ ‎noga‎ ,‎ ‎skrzydło‎ ‎pałacowe‎ ‎wscho dnie‎ ,‎ ‎wieża‎ ‎duńska‎ ‎skrzydło‎ ‎po łudniowe‎ ,‎ ‎baszta‎ ‎Lubranka‎ ‎ ‎mur obronny‎ ‎z‎ ‎wieżami‎ ‎Tęczyńską,‎ ‎kobiecą i‎ ‎szlachecką‎,‎ ‎baszta‎ ‎sandomierska ‎mur‎ ‎obronny‎ ‎od‎ ‎Wisły‎ ‎‎z‎ ‎wieżą złodziejską‎ ,‎ ‎połączoną‎ ‎murem‎ ‎obron nym‎ ‎z‎ ‎budynkiem‎ ‎seminaryum‎ .‎ ‎W‎ ‎ob rębie‎ ‎w‎ ‎ten‎ ‎t‎ ‎sposób‎ ‎ściśle‎ ‎zamkniętym zachodnie‎ ‎skrzydło‎ ‎pałacu,‎ ‎składające‎ ‎się z‎ ‎budynków‎ ‎grodu‎ ,‎ ‎stajen‎ ‎królewskich
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:06
      Rotunda na Wawelu
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:09
      skrzydła‎ ‎zachodniego,‎ ‎rene sansowe‎ ‎—‎ ‎kuchen‎ ‎królew skich,‎ ‎i‎ ‎zamknięte‎ ‎w‎ ‎nich i‎ ‎z‎ ‎zewnątrz‎ ‎niewidoczne sędziwe‎ ‎mury‎ ‎rotundy.‎ ‎Zni knął‎ ‎mur‎ ‎obronny‎ ‎na‎ ‎całej tej‎ ‎przestrzeni,‎ ‎wyrósł‎ ‎nato miast‎ ‎brzydki‎ ‎i‎ ‎bezstylowy budynek‎ ‎szpitala‎ ‎dla‎ ‎ofiar wojen‎ ‎napoleońskch‎ ‎—‎ ‎bu dynek‎ ‎ostatni‎ ‎z‎ ‎pośród‎ ‎wszy stkich‎ ‎wawelskich‎ ‎przez‎ ‎woj skową‎ ‎załogę‎ ‎opuszczony (w‎ ‎r.‎ ‎1911).‎ ‎Badania,‎ ‎na tychmiast‎ ‎po‎ ‎jego‎ ‎opróżnie niu‎ ‎przeprowadzone,‎ ‎wyka zały,‎ ‎że‎ ‎pod‎ ‎podłogami‎ ‎par teru‎ ‎zachowały‎ ‎się‎ ‎reszty dawnych‎ ‎murów‎ ‎tego‎ ‎skrzy dła‎ ‎zamku,‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎dół‎ ‎muru obronnego‎ ‎(fig.‎ ‎6,‎ ‎A),‎ ‎a‎ ‎obok niego,‎ ‎tuż‎ ‎przy‎ ‎dawnych kuchniach‎ ‎królewskich,‎ ‎re szty‎ ‎jakiejś‎ ‎nieforemnej‎ ‎bu dowli,‎ ‎jak‎ ‎gdyby‎ ‎baszty‎ ‎o- bronnej‎ ‎zbudowanej‎ ‎przy tym‎ ‎murze.‎ ‎Dopiero‎ ‎dalsze poszukiwania,‎ ‎przez‎ ‎autora w‎ ‎r.‎ ‎1917‎ ‎dokonane‎ ‎x‎),‎ ‎do prowadziły‎ ‎do‎ ‎odkrycia,‎ ‎że jest‎ ‎to‎ ‎dół‎ ‎dawnej‎ ‎rotundy N.‎ ‎P.‎ ‎Maryi,‎ ‎późniejszej‎ ‎ka plicy‎ ‎św.‎ ‎Feliksa‎ ‎i‎ ‎Adaukta, zniekształconej‎ ‎przez‎ ‎pó źniejsze‎ ‎dodatki. Kościół‎ ‎ten‎ ‎przedstawia się‎ ‎(fig.‎ ‎8,‎ ‎9)‎ ‎jako‎ ‎budynek okrągły‎ ‎(średnicy‎ ‎4,80‎ ‎metr.) ’)‎ ‎Przeprowadzone‎ ‎kosztem 20‎ ‎K‎ ‎ofiarowanych‎ ‎przez prof,‎ ‎dra‎ ‎B.‎ ‎Ulanowskiego z‎ ‎sum,‎ ‎zebranych‎ ‎przez‎ ‎ś.‎ ‎p. A.‎ ‎Ulanowską‎ ‎na‎ ‎cele‎ ‎odno wienia‎ ‎Wawelu.
      o‎ ‎czterech‎ ‎absydach‎ ‎(promień‎ ‎1.4‎ ‎m), wysokich‎ ‎na‎ ‎6‎ ‎metrów,‎ ‎sklepionych‎ ‎bez- wątpienia‎ ‎konchowo‎ ‎(sklepieniem‎ ‎półku- listem).‎ ‎Ponad‎ ‎sklepienia‎ ‎tych‎ ‎czterech absyd‎ ‎wznosił‎ ‎się‎ ‎środkowy‎ ‎zasadniczy cylinder‎ ‎kościoła‎ ‎jeszcze‎ ‎wyżej,‎ ‎co‎ ‎naj mniej‎ ‎do‎ ‎wysokości‎ ‎10‎ ‎metrów‎ ‎ponad‎ ‎po sadzkę‎ ‎pierwotną,‎ ‎i‎ ‎zasklepiony‎ ‎był‎ ‎ko pułą‎ ‎sferyczną.‎ ‎Wnętrze‎ ‎oświetlały‎ ‎dwa okna‎ ‎w‎ ‎absydach,‎ ‎a‎ ‎conajmniej‎ ‎cztery w‎ ‎bębnie‎ ‎kopuły.‎ ‎Zniszczona‎ ‎przy‎ ‎sta wianiu‎ ‎późniejszych‎ ‎fundamentów‎ ‎absyda północno-wschodnia‎ ‎mieściła‎ ‎w‎ ‎sobie‎ ‎za pewne‎ ‎skromne‎ ‎wejście‎ ‎do‎ ‎kościółka, przeciwległa‎ ‎absyda,‎ ‎pozbawiona‎ ‎okien, służyć‎ ‎mogła‎ ‎za‎ ‎prezbiteryum‎ ‎x‎).‎ ‎W‎ ‎przy ległym‎ ‎południowym‎ ‎filarze‎ ‎znajduje‎ ‎się wązki‎ ‎otwór‎ ‎drzwiowy,‎ ‎prowadzący‎ ‎do półkolistej‎ ‎przybudowy‎ ‎w‎ ‎rodzaju‎ ‎zakry- styi,‎ ‎po‎ ‎której‎ ‎tylko‎ ‎posadzka‎ ‎i‎ ‎reszty murów‎ ‎pozostały.‎ ‎Wszystko‎ ‎stało‎ ‎wprost na‎ ‎skale,‎ ‎przykrytej‎ ‎w‎ ‎epoce‎ ‎stawiania rotundy‎ ‎nieznaczną‎ ‎(zaledwie‎ ‎15—20‎ ‎cent, grubości)‎ ‎warstwą‎ ‎ziemi‎2‎),‎ ‎na‎ ‎łagodnym spadku‎ ‎góry;‎ ‎całość‎ ‎nie‎ ‎miała‎ ‎żadnych specyalnych‎ ‎cech‎ ‎obronności:‎ ‎wolno‎ ‎sto jący‎ ‎ten‎ ‎budynek‎ ‎miał‎ ‎okna‎ ‎dość‎ ‎wielkie i‎ ‎stosunkowo‎ ‎dość‎ ‎nizko‎ ‎położone. ’)‎ ‎Żadnych‎ ‎śladów‎ ‎ołtarza‎ ‎lub‎ ‎innych sprzętów‎ ‎kościelnych‎ ‎na‎ ‎skale‎ ‎wewnątrz‎ ‎ro tundy‎ ‎nie‎ ‎znaleźliśmy.‎ ‎Za‎ ‎ślad‎ ‎ołtarza‎ ‎mo- żnaby‎ ‎uważać‎ ‎jedynie‎ ‎nieregularne,‎ ‎prawie kwadratowe‎ ‎wgłębienie,‎ ‎wyrąbane‎ ‎w‎ ‎skale przy‎ ‎północnym‎ ‎filarze,‎ ‎wewnątrz‎ ‎wyłożone ułamkami‎ ‎skały.‎ ‎Wielkość‎ ‎wgłębienia‎ ‎35—40 cm.‎ ‎w‎ ‎kwadrat,‎ ‎głębokość‎ ‎do‎ ‎30‎ ‎cm.‎ ‎Dookoła w‎ ‎ziemi‎ ‎zachowały‎ ‎się‎ ‎cztery‎ ‎otwory‎ ‎niby po‎ ‎drewnianych‎ ‎różnej‎ ‎grubości‎ ‎palikach. Być‎ ‎może‎ ‎są‎ ‎to‎ ‎ślady‎ ‎po‎ ‎typowym‎ ‎wczesno chrześcijańskim‎ ‎ołtarzyku,‎ ‎składającym‎ ‎się z‎ ‎mensy‎ ‎na‎ ‎4‎ ‎nóżkach‎ ‎i‎ ‎ze‎ ‎schowku‎ ‎na‎ ‎re likwie‎ ‎pod‎ ‎nią,‎ ‎w‎ ‎skale‎ ‎wykutym. 2‎)‎ ‎Tak‎ ‎nieznaczna‎ ‎grubość‎ ‎warstwy‎ ‎ziemi na‎ ‎skale‎ ‎wskazywałaby‎ ‎pośrednio‎ ‎na‎ ‎wcze sne‎ ‎powstanie‎ ‎rotundy.‎ ‎Teren‎ ‎przy‎ ‎kościółku św.‎ ‎Gereona,‎ ‎leżącym‎ ‎nieco‎ ‎nawet‎ ‎wyżej‎ ‎na
      Pierwotny‎ ‎zewnętrzny‎ ‎wygląd‎ ‎kościół ka‎ ‎da‎ ‎się‎ ‎odtworzyć‎ ‎z‎ ‎wielkiem‎ ‎prawdo podobieństwem.‎ ‎Dachy‎ ‎były‎ ‎zapewne‎ ‎gon towe,‎ ‎ślady‎ ‎zewnętrznego‎ ‎tynku‎ ‎na‎ ‎pół nocno-zachodniej‎ ‎absydzie‎3‎)‎ ‎mogą‎ ‎pocho dzić‎ ‎z‎ ‎czasów‎ ‎późniejszych,‎ ‎aczkolwiek brak‎ ‎fugowania‎ ‎i‎ ‎niedość‎ ‎staranna‎ ‎tech nika‎ ‎murów‎ ‎w‎ ‎otworach‎ ‎okiennych‎ ‎wska zywać‎ ‎się‎ ‎zdaje,‎ ‎że‎ ‎przynajmniej‎ ‎glify okien‎ ‎były‎ ‎od‎ ‎początku‎ ‎tynkowane‎ ‎(patrz fig.‎ ‎1).‎ ‎Tynkowanem‎ ‎musiało‎ ‎być‎ ‎również wnętrze‎ ‎—‎ ‎z‎ ‎pierwotnej‎ ‎jednak‎ ‎wewnętrz nej‎ ‎wyprawy‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎pozostało.‎ ‎Pomiędzy glifami‎ ‎okien‎ ‎zachował‎ ‎się‎ ‎rowek‎ ‎po‎ ‎ra mie‎ ‎okiennej,‎ ‎natomiast‎ ‎żadnego‎ ‎śladu drzwi‎ ‎w‎ ‎otworze‎ ‎drzwiowym‎ ‎pomiędzy zakrystyą‎ ‎a‎ ‎kościołem‎ ‎nie‎ ‎pozostało.‎ ‎Po sadzka‎ ‎zachowała‎ ‎się‎ ‎jedynie‎ ‎w‎ ‎zakry- styi,‎ ‎gdzie‎ ‎na‎ ‎warstwie‎ ‎ziemi‎ ‎leży‎ ‎war stwa‎ ‎wapna,‎ ‎w‎ ‎której‎ ‎na‎ ‎płasko‎ ‎ułożono nieregularne‎ ‎płyty‎ ‎piaskowca,‎ ‎użytego‎ ‎do murów.‎ ‎Podobna‎ ‎posadzka‎ ‎istnieć‎ ‎musiała w‎ ‎samym‎ ‎kościółku,‎ ‎jak‎ ‎świadczą‎ ‎ślady przy‎ ‎murach‎ ‎zachowane.‎ ‎Przy‎ ‎poszukiwa niach‎ ‎jednak,‎ ‎przeprowadzonych‎ ‎przez p.‎ ‎W.‎ ‎Antoniewicza,‎ ‎zamiast‎ ‎posadzki znaleziono‎ ‎całe‎ ‎szeregi‎ ‎ubitych‎ ‎stopami warstw‎ ‎piasku,‎ ‎ziemi,‎ ‎węgla‎ ‎i‎ ‎znów‎ ‎ziemi, skale‎ ‎wawelskiej,‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎w‎ ‎miejscu‎ ‎bardziej narażonem‎ ‎na‎ ‎spłukanie‎ ‎humusu‎ ‎przez‎ ‎de szcze,‎ ‎posiada‎ ‎warstwę‎ ‎ziemi‎ ‎już‎ ‎na‎ ‎50‎ ‎cm przeciętnie‎ ‎grubą,‎ ‎tak,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎terenie‎ ‎otacza jącym‎ ‎kościółek,‎ ‎w‎ ‎obrębie‎ ‎cmentarza‎ ‎oto czonego‎ ‎romańskim‎ ‎jeszcze‎ ‎murkiem,‎ ‎cho wano‎ ‎zmarłych‎ ‎zapewne‎ ‎od‎ ‎chwili‎ ‎zbudo wania‎ ‎kościoła.‎ ‎Kilka‎ ‎kościotrupów‎ ‎znalezio no‎ ‎przy‎ ‎dawniejszych‎ ‎i‎ ‎obecnych‎ ‎badaniach. 3‎)‎ ‎Podług‎ ‎analizy‎ ‎chemicznej,‎ ‎przeprowa dzonej‎ ‎przez‎ ‎Dra‎ ‎Ludwika‎ ‎Kowalskiego,‎ ‎wy prawa‎ ‎zewnętrzna‎ ‎na‎ ‎północno-zachodniej absydzie‎ ‎składa‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎27.7o/o‎ ‎wapna‎ ‎(w‎ ‎tern 0.62o/o‎ ‎gipsu)‎ ‎i‎ ‎72.3»/o‎ ‎piasku.‎ ‎Piasek‎ ‎jest‎ ‎czy sty,‎ ‎jednostajny,‎ ‎ziarna‎ ‎ma‎ ‎bardzo‎ ‎silnie‎ ‎— wybitnie‎ ‎silniej,‎ ‎niż‎ ‎wiślany‎ ‎—‎ ‎zaokrąglone, w‎ ‎czem‎ ‎zbliża‎ ‎się‎ ‎raczej‎ ‎do‎ ‎piasku‎ ‎z‎ ‎wydm w‎ ‎okolicy‎ ‎Krakowa.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:12
      się‎ ‎opierającego‎ ‎wskazują,‎ ‎że‎ ‎musiał‎ ‎tu być‎ ‎jakiś‎ ‎wykusz‎ ‎czy‎ ‎oratoryum,‎ ‎zapewne komunikujące‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎przyległymi‎ ‎pokojami mieszkalnymi‎ ‎południowego‎ ‎skrzydła‎ ‎zam ku‎ ‎—‎ ‎być‎ ‎może‎ ‎z‎ ‎owym‎ ‎pokojem‎ ‎sypial nym,‎ ‎w‎ ‎którym‎ ‎miał‎ ‎umrzeć‎ ‎król‎ ‎Kazi mierz‎ ‎*).‎ ‎Fundamenty‎ ‎tego‎ ‎skrzydła,‎ ‎się gające‎ ‎w‎ ‎głąb‎ ‎obecnego‎ ‎podwórca‎ ‎arka dowego,‎ ‎i‎ ‎reszty‎ ‎szerokich‎ ‎schodów,‎ ‎nie gdyś‎ ‎do‎ ‎tych‎ ‎izb‎ ‎mieszkalnych‎ ‎prowa dzących‎ ‎2‎),‎ ‎znalazły‎ ‎się‎ ‎przy‎ ‎obecnych poszukiwaniach‎ ‎w‎ ‎przyległym‎ ‎terenie. Mimo‎ ‎tych‎ ‎przeróbek‎ ‎i‎ ‎mimo‎ ‎obudo wania‎ ‎kościół‎ ‎pozostał‎ ‎widoczny‎ ‎od‎ ‎stro ny‎ ‎wewnętrznego‎ ‎podwórca,‎ ‎a‎ ‎po‎ ‎części i‎ ‎od‎ ‎strony‎ ‎zewnętrznej,‎ ‎z‎ ‎za‎ ‎muru‎ ‎obron nego.‎ ‎Mimo‎ ‎podniesienia‎ ‎terenu‎ ‎musiał on‎ ‎sprawiać‎ ‎jeszcze‎ ‎wrażenie‎ ‎budynku wysokiego,‎ ‎szczególnie‎ ‎wewnątrz,‎ ‎gdzie stosunek‎ ‎objętości‎ ‎kopuły‎ ‎do‎ ‎wysokości wnętrza‎ ‎zawsze‎ ‎jeszcze‎ ‎był‎ ‎niezwykły. Obdarowany‎ ‎przez‎ ‎króla,‎ ‎jego‎ ‎kosztem wyrestaurowany‎ ‎i‎ ‎królewskiej‎ ‎kollacyi,‎ ‎był on‎ ‎właściwie‎ ‎kaplicą‎ ‎zamkową‎ ‎dla‎ ‎po łudniowej‎ ‎części‎ ‎zamku,‎ ‎podobnie‎ ‎jak kościół‎ ‎św.‎ ‎Maryi‎ ‎Egipcyanki‎ ‎był‎ ‎kaplicą dla‎ ‎północnej.‎ ‎Z‎ ‎chwilą,‎ ‎gdy‎ ‎przystąpiono dzące‎ ‎z‎ ‎XIV‎ ‎w.,‎ ‎a‎ ‎użyte‎ ‎tuż‎ ‎obok‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1806 jako‎ ‎materyał‎ ‎budowlany‎ ‎do‎ ‎zamurowania otworu‎ ‎drzwiowego‎ ‎od‎ ‎strony‎ ‎arkadowego podwórca. 9‎ ‎Król‎ ‎Kazimierz‎ ‎Wielki‎ ‎umarł,‎ ‎według Długosza,‎ ‎»in‎ ‎sala‎ ‎magna‎ ‎bassa,‎ ‎in‎ ‎castro Crac.‎ ‎ad‎ ‎meridiem‎ ‎sita«‎ ‎—‎ ‎w‎ ‎sali‎ ‎wielkiej‎ ‎dol nej‎ ‎ku‎ ‎południowi‎ ‎w‎ ‎zamku‎ ‎krakowskim‎ ‎le żącej‎ ‎(Długosz:‎ ‎Hist.‎ ‎poi.‎ ‎III,‎ ‎322).‎ ‎Mogła‎ ‎to‎ ‎być sala‎ ‎jedynie‎ ‎w‎ ‎skrzydle‎ ‎południowem‎ ‎wobec tak‎ ‎kategorycznego‎ ‎podkreślenia‎ ‎jej‎ ‎sytuacyi. Kto‎ ‎wie,‎ ‎czy‎ ‎ten‎ ‎pokój‎ ‎sypialny‎ ‎nie‎ ‎był‎ ‎ową‎ ‎sala bassa‎ ‎magna,‎ ‎w‎ ‎której‎ ‎zmarł‎ ‎król‎ ‎Kazimierz? ‎2‎)‎O‎ ‎schodach‎ ‎tych‎ ‎wspomina‎ ‎porządek koronacyjny‎ ‎króla‎ ‎Władysława‎ ‎Warneńczyka z‎ ‎r.‎ ‎1434‎ ‎w‎ ‎te‎ ‎słowa:‎ ‎wProcessio‎ ‎autem‎ ‎abit a‎ ‎thalamo‎ ‎per‎ ‎gradus‎ ‎versus‎ ‎ecclesiam‎ ‎san ctorum‎ ‎Felicis‎ ‎et‎ ‎Aucti‎ ‎et‎ ‎in‎ ‎eorum‎ ‎transitu magna‎ ‎campana‎ ‎sonetur«‎ ‎—‎ ‎orszak‎ ‎wychodzi z‎ ‎pokoju‎ ‎sypialnego‎ ‎przez‎ ‎stopnie‎ ‎ku‎ ‎kościo-
      do‎ ‎burzenia‎ ‎południowego‎ ‎skrzydła,‎ ‎prze stała‎ ‎też‎ ‎istnieć‎ ‎kaplica,‎ ‎aczkolwiek‎ ‎mury pozostały.‎ ‎Stało‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎w‎ ‎roku‎ ‎1517,‎ ‎gdy dla‎ ‎poszerzenia‎ ‎podwórca‎ ‎zburzono‎ ‎śre dniowieczne‎ ‎zabudowania,‎ ‎zamknięcie‎ ‎po dwórca‎ ‎od‎ ‎południa‎ ‎przesunięto‎ ‎ku‎ ‎sa mej‎ ‎Lubrance,‎ ‎a‎ ‎na‎ ‎południe‎ ‎od‎ ‎rotundy wybudowano‎ ‎kuchnie‎ ‎królewskie‎ ‎(fig.‎ ‎12). Samą‎ ‎rotundę‎ ‎przedzielono‎ ‎sklepieniem na‎ ‎dwie‎ ‎kondygnacye‎ ‎(fig.‎ ‎13).‎ ‎Dół‎ ‎daw nego‎ ‎kościółka,‎ ‎opatrzony‎ ‎w‎ ‎nową‎ ‎ceglaną posadzkę‎ ‎3‎),‎ ‎stał‎ ‎się‎ ‎sienią‎ ‎do‎ ‎przylegające go‎ ‎od‎ ‎północy‎ ‎mieszkania‎ ‎podrzędcy.‎ ‎Górę, dawny‎ ‎okrągły‎ ‎bęben‎ ‎z‎ ‎kopułą‎ ‎kościelną, dołączono‎ ‎jako‎ ‎izbę‎ ‎sklepioną‎ ‎do‎ ‎I‎ ‎piętra zachodniego‎ ‎skrzydła‎ ‎pałacu.‎ ‎Widok‎ ‎na kościół‎ ‎od‎ ‎podwórca‎ ‎zniknął,‎ ‎zakryty‎ ‎prze dłużeniem‎ ‎ściany‎ ‎frontowej‎ ‎kuchen,‎ ‎lecz żyła‎ ‎jeszcze‎ ‎jakiś‎ ‎czas‎ ‎tradycya‎ ‎o‎ ‎kaplicy św.‎ ‎Feliksa‎ ‎i‎ ‎Adaukta.‎ ‎Ginie‎ ‎i‎ ‎ona‎ ‎powoli: w‎ ‎inwentarzach‎ ‎XVII‎ ‎i‎ ‎XVIII‎ ‎wieku‎ ‎niema i‎ ‎śladu‎ ‎kaplicy;‎ ‎dolna‎ ‎jej‎ ‎część‎ ‎nazywa się‎ ‎stale‎ ‎wsklepem‎ ‎przy‎ ‎mieszkaniu‎ ‎pod- rzędcego«,‎ ‎górna‎ ‎»sklepikiem‎ ‎o‎ ‎sklepie niu‎ ‎puklastem«‎ ‎4‎).‎ ‎Sklepik‎ ‎ten‎ ‎istniał‎ ‎do końca‎ ‎XVIII‎ ‎wieku‎ ‎i‎ ‎figuruje‎ ‎jako‎ ‎salka okrągła,‎ ‎sklepiona,‎ ‎na‎ ‎jednym‎ ‎z‎ ‎planów łowi‎ ‎św.‎ ‎Feliksa‎ ‎i‎ ‎Adaukta‎ ‎leżące;‎ ‎przy‎ ‎ich przekraczaniu‎ ‎zadzwoni‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎wielki‎ ‎dzwon. Archiwum‎ ‎Komisy‎ ‎i‎ ‎histor.‎ ‎Akad.‎ ‎Umiejętności, rok‎ ‎1913,‎ ‎tom‎ ‎II,‎ ‎str.‎ ‎163. 3‎)‎ ‎Posadzkę‎ ‎tę‎ ‎ułożono‎ ‎na‎ ‎dwumetrowym przeszło‎ ‎nasypie‎ ‎gruzu,‎ ‎wypełniającym‎ ‎od roku‎ ‎1517‎ ‎do‎ ‎1917‎ ‎wnętrze‎ ‎dolnej‎ ‎części‎ ‎ko ściółka.‎ ‎Przy‎ ‎wyrzuceniu‎ ‎tego‎ ‎nasypn‎ ‎znale ziono‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎fragmenty‎ ‎z‎ ‎epoki‎ ‎romańskiej i‎ ‎gotyckiej:‎ ‎cegły‎ ‎gotyckie,‎ ‎gąsiory‎ ‎dachó wek,‎ ‎posadzkowe‎ ‎cegły‎ ‎kwadratowe‎ ‎pole wane‎ ‎na‎ ‎bronzowo‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎zielono,‎ ‎fragmenty architektoniczne,‎ ‎jak‎ ‎np.‎ ‎zwornik‎ ‎sklepienny gotycki‎ ‎z‎ ‎tarczą‎ ‎herbową‎ ‎Jagiełły‎ ‎(krzyż‎ ‎po dwójny),‎ ‎romański‎ ‎mały‎ ‎kostkowy‎ ‎kapitel,‎ ‎ro dzaj‎ ‎kropielnicy‎ ‎z‎ ‎kamienia‎ ‎wapiennego‎ ‎i‎ ‎t.‎ ‎d. Z‎ ‎numizmatów‎ ‎jedynie‎ ‎mały‎ ‎srebrny‎ ‎denarek, zapewne‎ ‎z‎ ‎czasów‎ ‎Kazimierza‎ ‎Wielkiego. 4‎)‎ ‎wZszedłszy‎ ‎po‎ ‎trzech‎ ‎gradusach‎ ‎ka miennych‎ ‎powykruszanychjest‎ ‎sklepik,‎ ‎w‎ ‎któ-
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:15
      za‎ ‎tem,‎ ‎że‎ ‎pierwsze‎ ‎na‎ ‎Wawelu‎ ‎budynki kultu‎ ‎chrześcijańskiego‎ ‎stanąć‎ ‎musiały‎ ‎na miejscu‎ ‎uświęconem‎ ‎przez‎ ‎pogaństwo;‎ ‎nie wiemy‎ ‎wprawdzie‎ ‎nic,‎ ‎coby‎ ‎wskazywało‎ ‎na podobny‎ ‎stosunek‎ ‎pierwszej‎ ‎katedry‎ ‎do kultu‎ ‎pogańskiego,‎ ‎natomiast‎ ‎wiemy,‎ ‎że Długosz,‎ ‎na‎ ‎którym‎ ‎z‎ ‎zupełnem‎ ‎zaufaniem nie‎ ‎tylko‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎wypadku‎ ‎polegać‎ ‎może my,‎ ‎mówiąc‎ ‎o‎ ‎rotundzie‎ ‎naszej,‎ ‎którą zna‎ ‎już‎ ‎pod‎ ‎późniejszą‎ ‎nazwą‎ ‎kościoła św.‎ ‎Feliksa‎ ‎i‎ ‎Adaukta,‎ ‎wspomina‎ ‎wprost, że‎ ‎była‎ ‎świątynią‎ ‎pogańską,‎ ‎zanim‎ ‎Po lacy‎ ‎przyjęli‎ ‎chrześcijaństwo.‎ ‎Nie‎ ‎możemy wprawdzie‎ ‎przystać‎ ‎z‎ ‎czystem‎ ‎sumieniem na‎ ‎to‎ ‎twierdzenie,‎ ‎wobec‎ ‎tylu‎ ‎cech‎ ‎ko ścielnych,‎ ‎jakie‎ ‎nasza‎ ‎rotunda‎ ‎posiada‎ ‎x‎)‎ ‎— niemniej‎ ‎za‎ ‎wielce‎ ‎prawdopodobne‎ ‎uwa żać‎ ‎musimy,‎ ‎że‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎rotunda,‎ ‎lecz i‎ ‎kościółek‎ ‎św.‎ ‎Michała,‎ ‎stanęły‎ ‎na‎ ‎miej scach‎ ‎uświęconych‎ ‎przez‎ ‎kult‎ ‎pogański. Wskazuje‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎po‎ ‎części‎ ‎samo‎ ‎wezwa nie‎ ‎św.‎ ‎Michała‎ ‎pogromcy‎ ‎złego‎ ‎ducha‎ ‎— a‎ ‎przypomnieć‎ ‎tu‎ ‎musimy,‎ ‎że‎ ‎również poblizka‎ ‎rotunda‎ ‎na‎ ‎Skałce,‎ ‎jeden‎ ‎z‎ ‎naj starszych‎ ‎kościołów‎ ‎krakowskich,‎ ‎który, według‎ ‎Długosza‎2‎)‎ ‎stanął‎ ‎na‎ ‎miejscu czczonem‎ ‎przez‎ ‎pogan,‎ ‎miał‎ ‎wezwanie *)‎ ‎Wprawdzie‎ ‎również‎ ‎i‎ ‎zaprzeczyć‎ ‎temu kategorycznie‎ ‎nie‎ ‎sposób.‎ ‎Cechy‎ ‎kościelności możnaby‎ ‎usprawiedliwić‎ ‎wpływem‎ ‎architek tury‎ ‎chrześcijańskiej,‎ ‎oryginalność‎ ‎techniki, nieuwzględnienie‎ ‎oryentacyi‎ ‎i‎ ‎t.‎ ‎d.‎ ‎—‎ ‎możnaby natomiast‎ ‎złożyć‎ ‎na‎ ‎karb‎ ‎pogańskiego‎ ‎pocho dzenia. *)‎ ‎»Est‎ ‎autem‎ ‎hand‎ ‎longe‎ ‎a‎ ‎Cracoviensi‎ ‎urbe ecclesia‎ ‎ex‎ ‎petra‎ ‎alba‎ ‎rotunda‎ ‎in‎ ‎editiore‎ ‎ru- pella‎ ‎fabrefacta‎ ‎et‎ ‎Sancti‎ ‎Michaelis‎ ‎Archan- geli‎ ‎omnibusque‎ ‎angelorum‎ ‎nomini‎ ‎dedicata; modice‎ ‎lacu‎ ‎in‎ ‎latere‎ ‎uno‎ ‎ambita,‎ ‎apud‎ ‎quam quondam‎ ‎Poloni‎ ‎priusquam‎ ‎ad‎ ‎christianitatis iura‎ ‎conversi‎ ‎forent‎ ‎idolis‎ ‎suis‎ ‎profano‎ ‎cultu reddebant‎ ‎sacrificia.‎ ‎Niedaleko‎ ‎Krakowa‎ ‎stoi na‎ ‎wysterczającej‎ ‎skałce‎ ‎kościół‎ ‎okrągły‎ ‎z‎ ‎bia łego‎ ‎kamienia‎ ‎wymurowany,‎ ‎poświęcony‎ ‎św. Michałowi‎ ‎Archaniołowi‎ ‎i‎ ‎wszystkim‎ ‎anio łom;‎ ‎otacza‎ ‎go‎ ‎z‎ ‎jednej‎ ‎strony‎ ‎jeziorko,‎ ‎przy którem‎ ‎Polacy‎ ‎przed‎ ‎przyjęciem‎ ‎chrześcijań-
      świętego‎ ‎Michała.‎ ‎Podobnież‎ ‎wezwanie N.‎ ‎P.‎ ‎Maryi‎ ‎jest‎ ‎jednem‎ ‎z‎ ‎najstarszych, a‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎najbardziej‎ ‎bodaj‎ ‎uży- wanem‎ ‎w‎ ‎dobie‎ ‎wczesno-chrześcijańskiej u‎ ‎nas,‎ ‎a‎ ‎kościół‎ ‎na‎ ‎Ostrowiu‎ ‎jeziora‎ ‎Le- dnicy‎3‎),‎ ‎mimo‎ ‎pewnych‎ ‎różnic‎ ‎tak‎ ‎bar dzo‎ ‎przypominający‎ ‎naszą‎ ‎rotundę,‎ ‎który tradycya‎ ‎podobnież‎ ‎do‎ ‎dawnych‎ ‎świątyń pogańskich‎ ‎zalicza,‎ ‎również‎ ‎pod‎ ‎wezwa niem‎ ‎N.‎ ‎P.‎ ‎Maryi‎ ‎zbudowano.‎ ‎Wcześniej- szem‎ ‎jedynie‎ ‎powstaniem‎ ‎rotundy‎ ‎naszej, jak‎ ‎również‎ ‎obu‎ ‎innych‎ ‎kościółków‎ ‎wa welskich,‎ ‎usprawiedliwić‎ ‎tylko‎ ‎możemy fakt,‎ ‎że‎ ‎obok‎ ‎bądź‎ ‎co‎ ‎bądź‎ ‎okazałej‎ ‎ka tedry‎ ‎romańskiej‎ ‎stać‎ ‎mogły‎ ‎te‎ ‎tak‎ ‎pry mitywne‎ ‎i‎ ‎skromne‎ ‎budynki‎ ‎kościelne. Wcześniejsza‎ ‎również‎ ‎data‎ ‎ich‎ ‎po wstania‎ ‎usprawiedliwia‎ ‎i‎ ‎to,‎ ‎że‎ ‎to‎ ‎one, a‎ ‎nie‎ ‎katedra,‎ ‎stanęły‎ ‎na‎ ‎miejscu,‎ ‎uświę conem‎ ‎tradycyą.‎ ‎Czyż‎ ‎nie‎ ‎na‎ ‎takiem‎ ‎wła śnie‎ ‎miejscu,‎ ‎na‎ ‎środku‎ ‎wzgórza,‎ ‎powinna była‎ ‎stanąć‎ ‎katedra?‎ ‎Z‎ ‎pewnością‎ ‎byłaby też‎ ‎tam‎ ‎stanęła,‎ ‎gdyby‎ ‎nie‎ ‎to,‎ ‎że‎ ‎miejsce to‎ ‎było‎ ‎już‎ ‎zajęte.‎ ‎Stanęła‎ ‎ona‎ ‎gdziein dziej:‎ ‎zbudowano‎ ‎ją‎ ‎na‎ ‎najwyższym punkcie‎ ‎góry,‎ ‎tam,‎ ‎gdzie‎ ‎jej‎ ‎reszty‎ ‎pod nazwą‎ ‎kościoła‎ ‎św.‎ ‎Gereona‎ ‎dziś‎ ‎jeszcze stwa‎ ‎składali‎ ‎ofiary‎ ‎bałwanom.‎ ‎Długosz:‎ ‎Vita beatissimi‎ ‎Stanislai,‎ ‎Tractatus‎ ‎primus,‎ ‎fol.‎ ‎30. Kościół‎ ‎ten‎ ‎był‎ ‎okrągły‎ ‎i‎ ‎wysoki,‎ ‎także‎ ‎spra wiał‎ ‎wrażenie‎ ‎raczej‎ ‎wieży.‎ ‎Za‎ ‎Długosza‎ ‎zo stał‎ ‎powiększony‎ ‎przez‎ ‎dobudowanie‎ ‎nawy, jak‎ ‎świadczy‎ ‎o‎ ‎tem‎ ‎notatka‎ ‎z‎ ‎połowy‎ ‎XVI‎ ‎w. na‎ ‎marginesie‎ ‎jednego‎ ‎z‎ ‎egzemplarzy‎ ‎tego żywota‎ ‎św.‎ ‎Stanisława‎ ‎wydania‎ ‎1511‎ ‎roku w‎ ‎Bibliot.‎ ‎Jagiell.‎ ‎się‎ ‎znajdującego.‎ ‎Notatka ta‎ ‎brzmi‎ ‎in‎ ‎extenso:‎ ‎»...Nam‎ ‎illo‎ ‎tempore‎ ‎sola turris‎ ‎rotunda‎ ‎extabat.‎ ‎Postea‎ ‎adiecta‎ ‎est‎ ‎na vis‎ ‎ecclesiaque‎ ‎extructa‎ ‎ante‎ ‎et‎ ‎post,‎ ‎ut‎ ‎nunc conspicitur«.‎ ‎Ponieważ‎ ‎w‎ ‎owych‎ ‎czasach‎ ‎stała sama‎ ‎wieża‎ ‎okrągła,‎ ‎później‎ ‎dostawiono‎ ‎nawę i‎ ‎zbudowano‎ ‎kościół‎ ‎przed‎ ‎i‎ ‎za‎ ‎(wieżą)‎ ‎tak, jak‎ ‎to‎ ‎dziś‎ ‎widać.‎ ‎Wiadomość‎ ‎o‎ ‎tej‎ ‎notatce zawdzięczamy‎ ‎ks.‎ ‎drowi‎ ‎Janowi‎ ‎Fijałkowi. 3‎)‎ ‎O‎ ‎ruinach‎ ‎na‎ ‎Ostrowie‎ ‎jeziora‎ ‎Lednicy patrz‎ ‎rozprawę‎ ‎M.‎ ‎Sokołowskiego‎ ‎w‎ ‎Pamię tniku‎ ‎Akademii‎ ‎Umiejętności‎ ‎z‎ ‎r.‎ ‎1876.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:18
      zwyciężyły‎ ‎wpływy‎ ‎Zachodu‎ ‎—‎ ‎budują się‎ ‎u‎ ‎nas‎ ‎na‎ ‎sposób‎ ‎zachodni‎ ‎jedynie i‎ ‎wyłącznie‎ ‎bazyliki,‎ ‎lub‎ ‎na‎ ‎osi‎ ‎podłużnej rozwinięte‎ ‎mniejsze‎ ‎kościółki.‎ ‎Nie‎ ‎zawsze jednak‎ ‎te‎ ‎wpływy‎ ‎zachodnie‎ ‎u‎ ‎nas‎ ‎pa nować‎ ‎musiały,‎ ‎skoro‎ ‎były‎ ‎czasy,‎ ‎gdy u‎ ‎nas,‎ ‎podobnie‎ ‎jak‎ ‎w‎ ‎Czechach‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎Mo rawach,‎ ‎w‎ ‎budownictwie‎ ‎kościelnem‎ ‎pa nował‎ ‎niepodzielnie‎ ‎prawie‎ ‎system‎ ‎skle- pienny‎ ‎w‎ ‎układzie‎ ‎centralnym.‎ ‎Znamy cały‎ ‎szereg‎ ‎takich‎ ‎kościółków‎ ‎w‎ ‎Czechach, a‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎to‎ ‎chyba‎ ‎przypadkiem,‎ ‎że‎ ‎i‎ ‎u‎ ‎nas Długosz‎ ‎do‎ ‎najstarszych‎ ‎zalicza‎ ‎okrągłe kościółki‎ ‎na‎ ‎Skałce,‎ ‎na‎ ‎Wawelu,‎ ‎na‎ ‎św. Krzyżu,‎ ‎na‎ ‎Lednicy‎ ‎i‎ ‎t.‎ ‎d.,‎ ‎wszystkie‎ ‎po wstałe‎ ‎na‎ ‎miejscu‎ ‎pogańskich‎ ‎świątyń, i‎ ‎wszystkie‎ ‎zapewne‎ ‎budowane‎ ‎w‎ ‎sposób podobny,‎ ‎jak‎ ‎nasza‎ ‎rotunda‎ ‎lub‎ ‎ruiny na‎ ‎Lednicy:‎ ‎były‎ ‎to‎ ‎budowle‎ ‎zasadniczo okrągłe,‎ ‎całkowicie‎ ‎—‎ ‎co‎ ‎najważniejsza‎ ‎— sklepione,‎ ‎niewielkie,‎ ‎o‎ ‎charakterze‎ ‎nie- obronnym,‎ ‎o‎ ‎dość‎ ‎dużych,‎ ‎nizko‎ ‎poło żonych‎ ‎oknach,‎ ‎o‎ ‎lukach‎ ‎półkolistych, o‎ ‎technice‎ ‎murów,‎ ‎nie‎ ‎wskazującej‎ ‎na żadną‎ ‎wyrobioną‎ ‎tradycyę,‎ ‎a‎ ‎świadczą cej‎ ‎raczej‎ ‎o‎ ‎szukaniu‎ ‎i‎ ‎próbach,‎ ‎o‎ ‎za prawie‎ ‎raz‎ ‎czysto-wapiennej,‎ ‎to‎ ‎znów gipsowej‎ ‎z‎ ‎dodaniem‎ ‎palonej‎ ‎gliny,‎ ‎o‎ ‎ka mieniu,‎ ‎łupanym‎ ‎w‎ ‎cienkie‎ ‎plastry‎ ‎nie zależnie‎ ‎od‎ ‎tego,‎ ‎czy‎ ‎był‎ ‎nim‎ ‎piaskowiec, czy‎ ‎granit,‎ ‎o‎ ‎dekoracyi‎ ‎jak‎ ‎najskromniej szej,‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎niczem‎ ‎nie‎ ‎przypominającej‎ ‎ro mańskiej.‎ ‎Takimi‎ ‎mogły‎ ‎być‎ ‎jedynie‎ ‎ko ścioły‎ ‎budowane‎ ‎przez‎ ‎dyletantów,‎ ‎nie mających‎ ‎do‎ ‎pomocy‎ ‎ani‎ ‎odpowiednich rzemieślników,‎ ‎ani‎ ‎narzędzi,‎ ‎posiadają cych‎ ‎jedynie‎ ‎ogólnikowe‎ ‎pojęcie‎ ‎o‎ ‎bu downictwie.‎ ‎Tak‎ ‎budować‎ ‎nie‎ ‎mogli zwarci‎ ‎w‎ ‎ciasnych‎ ‎szeregach‎ ‎zakonni budowniczowie‎ ‎—‎ ‎przybysze‎ ‎z‎ ‎Zachodu, budować‎ ‎tak‎ ‎mogli‎ ‎jedynie‎ ‎dorywczy goście‎ ‎z‎ ‎ziem‎ ‎o‎ ‎kulturze‎ ‎wschodniej, gdzie‎ ‎panował‎ ‎ogólnie‎ ‎typ‎ ‎kościoła‎ ‎cen tralnego.‎ ‎Takim‎ ‎też‎ ‎zabytkiem‎ ‎wscho
      dniej‎ ‎sztuki‎ ‎—‎ ‎z‎ ‎drugiej‎ ‎ręki‎ ‎—‎ ‎jest‎ ‎nasza rotunda,‎ ‎mniejsza‎ ‎o‎ ‎to,‎ ‎czy‎ ‎była‎ ‎kościo łem‎ ‎chrześcijańskim,‎ ‎czy‎ ‎gontyną‎ ‎pogań ską.‎ ‎Stwierdza‎ ‎ona‎ ‎raz‎ ‎jeszcze‎ ‎niezbicie, że‎ ‎dorzecze‎ ‎górnej‎ ‎Wisły‎ ‎leżało‎ ‎w‎ ‎sferze wpływów‎ ‎sztuki‎ ‎wschodniej,‎ ‎zanim‎ ‎do stało‎ ‎się‎ ‎pod‎ ‎wpływy‎ ‎Zachodu. Wschodnia‎ ‎sztuka‎ ‎chrześcijańska‎ ‎we wszystkich‎ ‎swych‎ ‎gałęziach,‎ ‎tak‎ ‎w‎ ‎archi tekturze,‎ ‎jak‎ ‎w‎ ‎rzeźbie‎ ‎lub‎ ‎dekoracyjnem malarstwie,‎ ‎skrystalizowała‎ ‎się‎ ‎nad‎ ‎brze gami‎ ‎Czarnego‎ ‎morza.‎ ‎Tam‎ ‎w‎ ‎potężnych niegdyś‎ ‎państwach,‎ ‎dziś‎ ‎nieistniejących,‎ ‎- w‎ ‎Armenii,‎ ‎Iberyi‎ ‎(Gruzyi),‎ ‎Swanetyi,‎ ‎Ab- chazyi‎ ‎—‎ ‎pod‎ ‎wpływem‎ ‎persko-irańskim już‎ ‎w‎ ‎pierwszych‎ ‎wiekach‎ ‎ery‎ ‎chrześci jańskiej,‎ ‎gdy‎ ‎w‎ ‎Bizancyum‎ ‎sztuka‎ ‎zale dwie‎ ‎się‎ ‎zaczęła‎ ‎z‎ ‎więzów‎ ‎klasycznych wyzwalać,‎ ‎powstawały‎ ‎liczne‎ ‎i‎ ‎monumen talne,‎ ‎pełne‎ ‎swoistego‎ ‎piękna‎ ‎budowle kościelne,‎ ‎które‎ ‎dzisiaj‎ ‎ze‎ ‎zdumieniem oglądamy‎ ‎wśród‎ ‎pustyń‎ ‎i‎ ‎puszcz‎ ‎Kaukazu. Wielkie‎ ‎te‎ ‎kościoły‎ ‎z‎ ‎ciosowego‎ ‎kamie nia‎ ‎—‎ ‎rzadziej‎ ‎z‎ ‎cegły,‎ ‎—‎ ‎ozdobione‎ ‎rzeźbą dekoracyjną‎ ‎o‎ ‎charakterze‎ ‎perskim,‎ ‎wy rosłe‎ ‎na‎ ‎planie‎ ‎rozmaitym‎ ‎i‎ ‎bogatym,‎ ‎za wsze‎ ‎ciekawie‎ ‎sklepione‎ ‎—‎ ‎w‎ ‎niczem‎ ‎nie przypominające‎ ‎sztuki‎ ‎rzymskiej‎ ‎lub‎ ‎grec kiej‎ ‎z‎ ‎epoki‎ ‎klasycznej‎ ‎—‎ ‎są‎ ‎wytworem zupełnie‎ ‎odrębnej‎ ‎kultury‎ ‎artystycznej, odrębnej‎ ‎wschodniej‎ ‎sztuki,‎ ‎odrębnego kierunku.‎ ‎Wpływ‎ ‎tego‎ ‎kierunku‎ ‎był‎ ‎ol brzymi.‎ ‎Sięgnął‎ ‎on‎ ‎w‎ ‎IV‎ ‎stuleciu‎ ‎daleko na‎ ‎północ‎ ‎aż‎ ‎ku‎ ‎wielkiej‎ ‎stolicy‎ ‎nadwoł- żańskiego‎ ‎państwa‎ ‎bułgarskiego‎ ‎(miasto Bołgary‎ ‎u‎ ‎ujścia‎ ‎Kamy‎ ‎do‎ ‎Wołgi),‎ ‎gdzie do‎ ‎dzisiaj‎ ‎stoją‎ ‎ruiny‎ ‎gmachów‎ ‎sklepio nych,‎ ‎zbudowanych‎ ‎z‎ ‎ciosowych‎ ‎kamieni i‎ ‎perskiej‎ ‎cegły,‎ ‎ze‎ ‎śladami‎ ‎dekoracyi rzeźbiarskiej,‎ ‎podobnej‎ ‎do‎ ‎zachowanej w‎ ‎ormiańskich‎ ‎kościołach.‎ ‎Sięgnął‎ ‎on dalej‎ ‎na‎ ‎Zachód,‎ ‎poprzez‎ ‎bogate‎ ‎kolo nie‎ ‎greckie‎ ‎i‎ ‎porty‎ ‎Scytyi‎ ‎i‎ ‎Azyi‎ ‎Mniej szej‎ ‎do‎ ‎Bizancyum,‎ ‎i‎ ‎wywarł‎ ‎decydujący
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:21
      zowieckiego.‎ ‎Od‎ ‎roku‎ ‎1241‎ ‎do‎ ‎1340‎ ‎opusz czona‎ ‎i‎ ‎zaniedbana,‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1340‎ ‎odrestau rowana‎ ‎przez‎ ‎Kazimierza‎ ‎Wielkiego‎ ‎i‎ ‎na nowo‎ ‎poświęcona‎ ‎pod‎ ‎wezwaniem‎ ‎św.‎ ‎Fe liksa‎ ‎i‎ ‎Adaukta,‎ ‎jako‎ ‎kaplica‎ ‎zamkowa
      przetrwała‎ ‎do‎ ‎roku‎ ‎1517,‎ ‎w‎ ‎którym‎ ‎to roku‎ ‎została‎ ‎przerobiona‎ ‎na‎ ‎dwie‎ ‎mie szkalne‎ ‎izby.‎ ‎Zburzona‎ ‎w‎ ‎znacznej‎ ‎czę ści‎ ‎w‎ ‎roku‎ ‎1806,‎ ‎odkryta‎ ‎i‎ ‎odkopana w‎ ‎r.‎ ‎191
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:24
      W 1474 u zbiegu obecnych ulic św. Marka i Szpitalnej postawiono budynek szpitala św. Rocha (obecnie nazywany Dom pod Krzyżem). Stanowił on część dużego kompleksu szpitalnego Ducha Świętego prowadzonego przez duchaków. Szpital św. Rocha przeznaczono dla chorych uczniów. Przy szpitalu istniała kaplica pod wezwaniem św. Rocha.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:26
      W XVIII w. szpital św. Rocha podupadł (w połowie stulecia stwierdzono w wizytacji jego bezczynność), w 1790 r. znalazł się w rękach parafii mariackiej. Kaplicę zburzono, a w dawnym szpitalu – dzięki funduszom ze sprzedaży wyposażenia zburzonej kaplicy – urządzono przytułek dla ubogich z tej parafii (poprzednio zajmujących dom przy Bramie Nowej, zajęty jednak na lazaret przez wojska rosyjskie). W tym okresie na elewacji od strony ul. Szpitalnej umieszczono krucyfiks (do dziś znajduje się tam jego kopia). Przez kilka lat budynek pozostawał w gestii Towarzystwa Dobroczynności, ale w 1817 został zwrócony parafii mariackiej i nadal wykorzystywany jako przytułek. Na początku XX w. parafia sprzedała Dom pod Krzyżem miastu. W okresie międzywojennym znajdowała się tutaj siedziba Związku Artystów Polskich i teatru Cricot. Od lat 50. XX w. służy jako siedziba oddziału Muzeum Historycznego Miasta Krakowa prezentującego pamiątki związane z historią krakowskiego teatru.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:32
        Urodził się między 1480 a 1485, Pontassieve(?) koło Florencji.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:34
        Dziełami warsztatu Berrecciego są zapewne także: baldachim nad nagrobkiem Władysława II Jagiełły (1519–24, wykonany przez Jana Ciniego). Berrecciemu przypisuje się także zbudowanie (1520) oratorium rodziny Kauffmanów wraz z balkonem na pierwszym piętrze jednej z wież przy kościele Mariackim w Krakowie oraz tzw. ołtarz zatorski (obecnie w lapidarium wawelskim). W 1522 Berrecci wzniósł jeden z budynków klasztoru cystersów w Mogile koło Krakowa. Jako że przyjaźnił się z królewski sekretarzem Jodusem Justusem Deciusem, przypuszcza się że Berrecci wybudował 1534 dla niego pałac w Woli pod Krakowem (obecnie Wola Justowska).
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:37
        Mogą też wspomnieć prawdopodobny udział mistrza w pracach przy wznoszeniu podmiejskiego pałacu dla sekretarza Zygmunta Starego, Josta Ludwika Decjusza, od którego imienia pochodzi nazwa dzisiejszej willowej dzielnicy Krakowa, Woli Justowskiej.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:54
        Przypuszczalnie kształcił się u rzeźbiarza florenckiego Andrea Ferrucciego (lub u jego uczniów). Został sprowadzony do Polski około roku 1516 przez prymasa Jana Łaskiego. W 1528 roku otrzymał obywatelstwo miasta Kazimierza, a od 1533 roku pełnił funkcję rajcy miejskiego. Przejął krakowski warsztat rzeźbiarsko-kamieniarski Franciszka Florentczyka (zm. 1516), wraz z grupą zatrudnionych tam włoskich artystów (Bernardinus de Gianottis, Giovanni Cini ze Sieny, Mikołaj Castiglione, pięciu członków rodziny Soli).
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:56
        rozbudowa zamku w Niepołomicach
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:58
        baldachim do nagrobka króla Władysława Jagiełły wykonany przed 1524 rokiem
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 13:59
        pomnik nagrobny Mikołaja Szydłowieckiego w farze w Szydłowcu (zm. 1525), syna Stanisława Szydłowieckiego.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 14:14
        SZLAKIEM KRAKOWSKICH ZBRODNI - Dziennik Polski
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 14:16
        Wśród zapisków byłego policjanta często pojawia się budynek przy ul. Długiej 52. - W pierwszej połowie XX wieku doszło tam do kilku zbrodni, które sprawiły, że kamienica na długo okryła się złą sławą - mówi Chytkowski.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 14:18
        Przed zbrodniami nie uchroniły się w Krakowie nawet miejsca święte. 16 lipca 1461 roku w kościele Franciszkanów z rąk ludu zginął Andrzej Tęczyński, kasztelan krakowski. Szlachcic ukrył się przed ludźmi ścigającymi go za pobicie rzemieślnika pod kamiennymi schodami świątyni. Ścigający szybko go jednak wypatrzyli. Rozwścieczony tłum rzucił się na Tęczyńskiego, a ten próbował się jeszcze ratować, uciekając do zakrystii. Na progu dosięgnął go jednak pierwszy cios. "Głowa długo opierająca się zbrodniczym ciosom pękła i mózg z niej wytrysnął. Pastwił się lud jeszcze nad ciałem zabitego, wlokąc je z kościoła aż do ratusza kanałem ulicznym" - tak opisał zbrodnię kronikarz Jan Długosz w "Rocznikach czyli Kronikach sławnego Królestwa Polskiego".
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 14:20
        Kilkanaście dni później zaatakował kolejną kobietę w klasztorze Sióstr Prezentek przy ul. św. Jana. Niska, lekko zgarbiona Maria P. stała przed klasztorem, czytając wywieszone klepsydry. Chwilę później weszła do środka, a za nią uczeń trzymający w lewej ręce teczkę. Czekał na odpowiedni moment, aby prawą ręką po raz kolejny zadać nożem cios w plecy. Tym razem okazało się ono śmiertelne.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 14:23
        Mrożąca krew w żyłach opowieść nie przestraszyła jednak nowego właściciela garażu. - Kiedy skułem pierwszą warstwę posadzki, zauważyłem ślad po zalaniu betonem dziury, gdzie były trzymane zwłoki - wspomina Czubak. Dodaje, że do dziś czasem przy bramie na posesję zatrzymują się starsi ludzie, pytając, czy to garaż Mazurkiewicza.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 14:52
        Najbardziej przerażających zbrodni dokonywano jednak w czasie wojny. W 1943 na os. Oficerskim rozgrywały się sceny rodem z horrorów. - 55-letni mężczyzna wraz ze swoją 50-letnią partnerką zwabiali do mieszkania młode kobiety. Zabijali je, a z ich ciał wyrabiali kiełbasy i je sprzedawali. Po wykryciu tej zbrodni oboje zostali skazani na śmierć przez rozstrzelanie. Wyrok wykonano w więzieniu przy ul. Senackiej - czyta ze swych zapisków Andrzej Chytkowski.
        Czy miejsca zbrodni mogą mieć wpływ na życie współczesnych? - Im bardziej drastyczne morderstwo czy napad, tym większe prawdopodobieństwo, że miejsce, w którym to się stało, będzie pamiętało zdarzenie, nasiąkając energią czynu - mówi Krzysztof Jackowski, jasnowidz, który pomaga policjantom z krakowskiej grupy Archiwum X w wyjaśnianiu m.in. tajemniczych zbrodni.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 16:30
        Władysław Mazurkiewicz – „Elegancki morderca”, zimny drań

        Ponad 110 lat temu urodził się w Krakowie Władysław Mazurkiewicz, „Elegancki morderca”. W latach 1940–1955 z jego ręki mogło zginąć ponad 30 osób. Jeszcze za życia stał się legendą i bohaterem zbiorowej wyobraźni. W 1956 roku jego proces śledziła z zapartym tchem cała Polska.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 16:35
        Plotka była prawdopodobnie fałszywa (próbujący zweryfikować ją historycy IPN nie natrafili na żadne dokumenty, które jakkolwiek by ją potwierdzały) i nie można wykluczyć, że pochodziła od samego Mazurkiewicza. Wielu traktowało ją jednak bardzo poważnie i w rezultacie nawet jeśli ktoś wiedział coś niecoś o brzydkiej tajemnicy, bał się dzielić tą wiedzą z organami ścigania.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 17:08
        Obrońcą Mazurkiewicza był mecenas Zygmunt Hofmokl-Ostrowski, doświadczony adwokat znany z ciętego języka i niezłomnego przekonania o tym, że klienta trzeba bronić wszelkimi środkami i za wszelką cenę. Na początku starał się on bronić Mazurkiewicza, odwołując się do twierdzeń popularnej przed wojną antropologicznej teorii przestępstwa. Dowodził, że cechy fizjologiczne jego klienta czynią go zabójcą z urodzenia, który musi zabijać i że nie jest w stanie powściągnąć swoich zbrodniczych instynktów, co z kolei powinno być uznane za okoliczność umniejszającą jego winę.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 17:17
        PRZESZUKALI JEGO NIERUCHOMOŚĆ TO CO ODKRYLI BYŁO PRZERAŻAJĄCE - www.o2.pl
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 20:10
        Skoro Władysław Mazurkiewicz był cały czas z nią, nie mógł popełnić morderstwa, o które jest podejrzewany – takie jego alibi ma wynikać z zeznań dziewczyny. Sprawa zostaje umorzona. Jest październik 1945 r.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 23:35
        Ustalił, że morderca urodził się w 1911 r., pochodził z biednej krakowskiej rodziny, porzuciła go matka, a wychowywała macocha. Na studiach nie wytrwał, zaczął pracować w Drukarni Narodowej. Już pod okupacją przedwojenny znajomy wprowadził go na rynek handlu walutą i złotem. Niebawem Mazurkiewicz robił interesy z ważnym w mieście kapitanem gestapo, spieniężając dostarczane przez niego złoto. Stał się kimś w rodzaju nielegalnego przedstawiciela handlowego, obracał brylantami, żywnością, tekstyliami itd. – a kontakty z Niemcami czyniły go nietykalnym.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 23:40
        Znajomości przydają się po jednym z pierwszych morderstw – wspomnianym na wstępie. Bankowiec Józef Tomaszewski mówi żonie, że idzie kupić sporą ilość dolarów. Wychodzi z domu i już nigdy nie wraca. Walutę ma kupić od Mazurkiewicza. Idzie z pieniędzmi do jego garażu, ten mówi, że po dolary muszą jeszcze jechać. Wsiadają do samochodu.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 23:43
        Zapamiętuje też numer rejestracyjny. Mazurkiewicz, który dowiaduje się o tym od rodziny zamordowanego, wpada w panikę. Szuka pomocy u znajomego prokuratora wojskowego, kapitana Jaśki. Mówi, że to wszystko pomyłka. Znajomy odsyła go do prawnika Henryka Wallischa. Sprawa wydaje się ewidentna, ale dzięki koneksjom ląduje na biurku samego Jaśki. Wallisch znajduje dwóch "świadków", z których zeznań wynika, że to nie Mazurkiewicz wyrzucił zwłoki.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 23:46
        Kompletnie pijany Łopuszyński wsiada z Mazurkiewiczem do auta jako pasażer i zasypia. Budzi go straszliwy huk oraz świdrujący ból głowy. "Inżynier" twierdzi, że nastraszył go petardą. Do transakcji nie dochodzi.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 23:49
        Miną miesiące, zanim przy kolejnej wizycie w garażu ekipa kryminalistyczna zwróci uwagę na plamę jaśniejszego betonu na posadzce – tak jakby ją rozkuto, a potem uzupełniano. Milicjanci znajdują pod posadzką dwa ciała kobiece, z zakneblowanymi ustami, w stanie zaawansowanego rozkładu. Ofiary zginęły ok. pół roku wcześniej – czyli mniej więcej wtedy, kiedy przepadły dwie siostry, sąsiadki Mazurkiewicza.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 23:52
        Nie od razu Mazurkiewicz zaczął mówić – przeniesiony do Warszawy na ul. Rakowiecką, ugiął się dopiero pod presją oficera Komendy Głównej MO, który zagroził aresztowaniem jego rodziny za współudział. Zostawiony sam na sam z kilkoma kartkami papieru, zaczął szczegółowo opisywać kolejne zabójstwa, sięgając aż do roku 1943.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 28.08.24, 23:55
        Mordercy bronił słynny mecenas Zygmunt Hofmokl-Ostrowski, który karierę prawniczą zaczynał jeszcze w XIX stuleciu. Stawał na głowie: próbował dowodzić niepoczytalności sprawcy, wyprowadzał z równowagi (jak to miał w zwyczaju) sędziów i prokuratorów, skupiał na sobie wściekłość i żądzę zemsty tłumu – słano do niego listy z obelgami i pogróżkami. Nie miał szans wybronić Mazurkiewicza – również dlatego, że ten nie słuchał jego rad.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:29
      Kościół został zbudowany w połowie XVII w. W 1648 znajdujące się przy obecnej ulicy św. Marka w Krakowie dwory Marcin Świechowski przekazał klasztorowi św. Wojciecha w podkrakowskich Staniątkach z przeznaczeniem na kościół i klasztor tamtejszych benedyktynek. W tym samym roku przybyły tu ze Staniątek zakonnice. Wzniesiony przez ksienię Annę Cecylię Trzcińską kościół pod wezwaniem Zwiastowania Najświętszej Marii Panny i św. Scholastyki był niewielkim barokowym budynkiem na planie prostokąta, z fasadą i głównym wejściem od strony dzisiejszej ulicy św. Krzyża
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:31
      Kościół św. Scholastyki (Zwiastowania Najświętszej Marii Panny i św. Scholastyki, benedyktynek)
      Kościół ten znajdował się w pobliżu kościoła Św. Krzyża, na rogu dzisiejszych ulic św. Marka i Św. Krzyża. Został zbudowany w 1648 r. dla benedyktynek ze Staniątek z fundacji szlachcica Marcina Świechowskiego i z inicjatywy ksieni Anny Cecylii Trzcińskiej. Świechowski, którego córka była zakonnicą w Staniątkach, oddał na tę potrzebę swoje nieruchomości. Był to nieduży kościół, salowy, zbudowany na planie prostokąta, ze skromną fasadą barokową. Już wkrótce po jego powstaniu pozostające tutaj siostry podjęły próbę uwolnienia się spod zwierzchności Staniątek. Spór toczył się w latach 1657–1663 i zakończył się powrotem miejscowych zakonnic z powrotem do Staniątek. Odtąd dom służył ksieni staniąteckiej w przejazdach.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:33
      Kościół św. Urszuli – XVII-wieczny kościół w Krakowie, na rogu dzisiejszych ulic św. Jana 22 i św. Marka 14. Kościół został zamknięty w 1812 roku, później przerobiony na teatr, następnie kamienicę mieszkalną, później sąd powiatowy, a w 1929 przejęty przez Polską Akademię Umiejętności
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:35
      W połowie XVII w. znajdowały się w kościele trzy ołtarze. W 1675 biskup krakowski Mikołaj Oborski konsekrował w kościele cztery nowe ołtarze, w tym główny – św. Urszuli. W 1798 w świątyni znajdowało się już sześć ołtarzy.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:37
      Po zamknięciu teatru dom gruntownie przebudowano w latach 1844–1845 z przeznaczeniem na kamienicę mieszkalną. W 1877 budynek stał się siedzibą szkoły realnej, a w 1896, po kolejnej przebudowie, sądu powiatowego. W 1929 budynek zakupiła Polska Akademia Umiejętności, która przyłączyła go do swojego kompleksu znajdującego się przy ul. Sławkowskiej jednak z zachowaniem odrębności nieruchomości.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:39
      W 1797 r. wybrukowano ul. św. Jana i w związku z tym zniesiono figurę stojącą przed klasztorem. W 1812 r. na mocy dekretu księcia warszawskiego Fryderyka Augusta odebrano bonifratrom te budynki i przeniesiono ich do kościoła i klasztoru trynitarzy na podkrakowskim Kazimierzu (tutejsze zgromadzenie trynitarzy podupadło z uwagi na odcięcie go od głównych źródeł dochodów wskutek przeprowadzenia nowych granic państwowych). Budynki po bonifratrach wystawiono na licytację, początkowo bez efektu. Kupił je dopiero w 1818 r. bogaty kupiec pochodzenia węgierskiego, osiadły w Krakowie, Maciej Knotz, który urządził tu wozownię, stajnię i różne składy, służące jego przedsiębiorstwu oraz prowadzonej przezeń w pobliżu oberży, która znajdowała się w budynkach dawnego kościoła Najświętszej Marii Panny na Żłobku i klasztoru bernardyńskiego.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:41
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/ab/Former_St._Ursula_church-contour%2C_Building_of_the_Polish_Academy_of_Learning%2C_22_%C5%9Bw._Jana_street%2C_Old_Town%2C_Krakow%2C_Poland.jpg/480px-Former_St._Ursula_church-contour%2C_Building_of_the_Polish_Academy_of_Learning%2C_22_%C5%9Bw._Jana_street%2C_Old_Town%2C_Krakow%2C_Poland.jpg
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 00:44
      Pierwotna świątynia była późnoromańska, zbudowana z wapienia, potem być może gotycki. Podczas badań archeologicznych odnaleziono zdobione płytki posadzkowe z tego okresu. Podczas przebudowy w pierwszej połowie XVII w. świątynię zbarokizowano. Według planów Krakowa z przełomu XVIII i XIX w. była budowlą orientowaną, jednonawową, z węższym prezbiterium zamkniętym prostą ścianą. Z opisów kościoła wynika, że wewnątrz znajdowały się trzy ołtarze, a nawa była dwuprzęsłowa. Nad wejściem znajdował się chór muzyczny. Od wschodu do prezbiterium dobudowana była zakrystia.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 14:11
      Kościół kilkakrotnie był niszczony przez pożary, a następnie odbudowywany. Pierwsza taka katastrofa zdarzyła się zapewne w 1306 r., gdy miał miejsce wielki pożar Okołu. W 1455 kościół spłonął w ogromnym pożarze południowej części Krakowa. Po kolejnych rekonstrukcjach świątynia nabrała charakteru gotyckiego. W XVI w. bardzo ją zaniedbano, ale pełniła funkcje liturgiczne. W 1638 r. kościół został gruntownie odrestaurowany i przebudowany, zapewne wówczas nastąpiła barokizacja jego wnętrza i fasady. Kościół był orientowany, jednonawowy (nawa na planie „skrzywionego prostokąta”, kryta malowanym stropem) z nieco węższym od nawy sklepionym prezbiterium zamkniętym prostą ścianą. Wejście od zachodu poprzedzała kruchta z dwoma barokowymi portalami, od tej strony znajdował się też cmentarz. Od wschodu przylegała doń zakrystia. Od południowej strony, gdzie biegła uliczka łącząca Grodzką i Kanoniczą, ściany kościoła wspierały trzy skarpy. Z kolei od północy niemal przylegał do budynku Collegium Iuridicum.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 14:13
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/17/Saints_Peter_and_Paul_Church.jpg/440px-Saints_Peter_and_Paul_Church.jpg
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 14:16
      W 1622 nieużytkowaną parcelę przejął prawem kaduka król Zygmunt III Waza, który przekazał ją Stanisławowi Lubomirskiemu. Ten po dwóch latach ofiarował ją bernardynom. Ci zbudowali tutaj najpierw drewniany kościół (z muru pruskiego), poświadczony w źródłach w 1633, który został zburzony w 1644. Na jego miejscu bernardyni dzięki fundacji Lubomirskiego wznieśli nową, murowaną świątynię, którą konsekrowano w 1648. Był to jednonawowy kościół, z fasadą od strony obecnej ul. św. Jana. Przy kościele istniała też kaplica św. Tekli. W XVII w. rozbudowywano przylegający do kościoła klasztor, stopniowo włączając do niego sąsiadujące zabudowania przy obecnych ulicach św. Jana i św. Tomasza.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 14:23
      Hotel powstał z połączenia w latach 20. XIX w. oberży „Pod Królem Węgierskim” (założonej na początku XIX w. na miejscu kościoła i klasztoru bernardynów przy ul. św. Jana; a wcześniej zboru ewangelickiego w Krakowie) z trzema sąsiednimi kamienicami przy ulicy Sławkowskiej. Pracami tymi kierował w latach 1920-1921 znany architekt Szczepan Humbert. Po połączeniu kamienice otrzymały jednakowe elewacje (od ul. św. Tomasza, ul. św. Jana i ul. Sławkowskiej). Pierwszym właścicielem hotelu był Maciej Knotz[1]. Hotel obecną nazwę otrzymał w 2 połowie XIX w. od znajdującej się od strony ul. św. Jana Sali Saskiej, w której organizowano koncerty i bale. Występowali w niej m.in. Franciszek Liszt, Johannes Brahms i Ignacy Jan Paderewski. Po II wojnie światowej aż do lat 60. XX w. odbywały się w niej przedstawienia Teatru Kameralnego i Teatru „Groteska”.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 19:17
        W 2018 hotel „Saski” został kupiony przez sieć hoteli Hilton Worldwide[2]. Ponowne otwarcie hotelu pod nazwą „Hotel Saski Curio Collection by Hilton” nastąpiło 1 sierpnia 2022
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice cz.II 23.08.24, 19:21
      SALE BALOWE KRAKOWA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka