de_oakville
23.08.10, 01:51
"Mitropa" to skrot od niemieckiego wyrazu "Mitteleuropa" czyli
Europa Srodkowa, a kojarzy sie glownie z niemieckimi kolejami -
wagonami sypialnymi i restauracyjnymi, rowniez podczas okupacji
(slyszalem nawet o jakims zamachu na restauracje "Mitropy" w Polsce
podczas wojny). Pomijac skojarzenia kolejowe, z geograficznego
punktu widzenia do Europy Srodkowej zaliczaja sie nastepujace kraje:
1) Austria
2) Czechy
3) Liechtenstein
4) Niemcy
5) Polska
6) Slowacja
7) Szwajcaria
8) Wegry
Sa to kraje dosyc zroznicowane - bardzo zamozne (Szwajcaria,
Liechtenstein, Niemcy, Austria), srednio zamozne (Czechy, Wegry),
i mniej zamozne (Slowacja, Polska). W czasach "obozu
socjalistycznego" Polska byla uwazana wprawdzie za jeden z
najwiekszych i najwazniejszych, ale z drugiej strony za jeden
najmniej zamoznych krajow "obozu", bardziej zblizony poziomem do
Rumunii i do Albanii niz do Wegier i Czech. I duzo bylo w tym
prawdy - w Polsce "szare bloki" wydawaly bardziej szare
niz u sasiadow, sklepy gorzej zaopatrzone, panowal znacznie wiekszy
tlok w tramwajach i w autobusach, a ludzie mieli bardziej smutne
miny. Czesciej mozna bylo uslyszec "pyskowki" i "polajanki". A jak
na dworcu podstawiano pociag osobowy (bez miejscowek), to tlum
rzucal sie zaraz do "szturmu" o wolne miejsca, niekiedy zdarzalo
sie widziec nawet jak dzieci byly wciagane przez rodzicow przez okna
do wagonow. Tak wiec bylo bardzo "egzotycznie" nawet dla przybysza z
sasiadujacych krajow.
Dzisiejsza Polska, nalezaca do Unii Europejskiej to "eldorado" w
porownaniu z PRL-em. Mozna w niej dostac w sklepach wszystko czego
dusza zapragnie, centra handlowe w duzych i malych miastach sa na
swiatowym poziomie, po ulicach jezdza takie same samochody jak w
calej Unii Europejskiej a nie w przytlaczajacej wiekszosci "maluchy"
i syrenki. To jeszcze wprawdzie nie jest Szwajcaria i widac ogromne
kontrasty oraz pozostalosci dawnych smutnych czasow, ale
najwazniejsze osrodki kraju, szczegolnie Warszawa i Krakow wygladaja
dosyc okazale, a w porownaniu z czasami PRL-u wrecz jak miasta
z innej planety. Krakow w Polsce Ludowej byl biedny, szary i ogolnie
biorac "nie zachwycal". Obecnie mnie zachwyca.
Czyli z punktu widzenia przybysza z zewnatrz - jest dobrze i zanosi
sie na to, ze bedzie jeszcze lepiej. Dlatego tak trudno zrozumiec,
ze ludzie "powariowali". Narod jest podzielony, wielu kloci sie "o
pietruszke", gdzie postawic krzyz lub wybudowac pomnik. Emocje
siegaja zenitu, szuka sie winnych (Zydow, czlonkow innej partii
itd.). Nie ma okupacji, a wiec i wroga zewnetrznego. Szuka sie zatem
wroga wewnetrznego - nie znosi sie innych rodakow, nalezacych do
innej partii. A kto napedza "antyrosyjskosc?" Wiadomo, ze kazdemu
rozsadnemu obywatelowi w Polsce powinno zalezec na tym,
zeby stosunki z Rosja ukladaly sie jak najlepiej. A moze samej Rosji
na tym nie zalezy, a poniewaz chce ona zachowac nieskazitelna twarz
w oczach swiata, to sama napedza antyrosyjskie elementy w Polsce?
Ludzi "ciemnych" mozna jak widac latwo znalezc i latwo nimi
sterowac. Jedna z glownych osob z jakoby niezbyt przychylnej Rosji
partii lubi "ciemny lud" i powiedziala ze "ciemny lud to kupi". Ktoz
zatem tym wszystkim "kieruje" i komu sluzy ta cala "kolomyja"?