Gość: pytanko
IP: *.dip.t-dialin.net
21.04.04, 07:51
Konflikt iracki robi sie coraz brutalniejszy i coraz brudniejszy. Obydwie
strony nie przebieraja w srodkach i jak to zwykle bywa ludnosc cywilna
najczescie jest tego ofiara. Mowa byla o lepszym zyciu irakijczykow, jako
jedno z tlumaczen interwencji, zwlaszcza jak BMR okazala sie tylko fikcja,
miala byc demokracja. Rok juz minal od konca tych oficjalnych dzialan
militarnych. Czy przez ten rok rzeczywisice zyje sie Irakijczykom
bezpieczniej i lepiej? Czy wszystko to co sie dzieje dzisiaj w Iraku tylko na
czyny tzw "bojowkarzy" mozna zrzucic? Czy wszyscy co stawiaja opor w Iraku
aliantom jedynie do kategorii poplecznikow Sadama, bandytow, czy terrorystow
mozna zaliczyc? Czy przypadkiem paru fundamentalnych bledow ze strony ekipy
washingtonskiej nie popelniono, w tym brak koncepcji co dalej po obaleniu
rezimu Husejna?