wojciech.2345
13.08.11, 18:47
Żeby dokładnie prześwietlić przeszłość osób ubiegających się o pracę, firmy domagają się zaświadczenia o niekaralności, sprawdzają historię kredytową, a nawet odwołują się do Google i LinkedIn. To nie wszystko, bo od niedawna pracodawcy zlecają też sprawdzanie informacji o kandydatach na portalach społecznościowych.
Działająca od roku firma Social Intelligence przetrząsa internet w poszukiwaniu wszelkich śladów działalności online, jakie przez ostatnie siedem lat zostawiła po sobie w sieci osoba starająca się o zatrudnienie. Następnie firma tworzy dossier kandydata z przykładami jego sukcesów zawodowych i działalności charytatywnej, ale i kompromitującymi informacjami, spełniającymi określone kryteria: rasistowskie wypowiedzi, jakie zamieścił na forach dyskusyjnych; jego stosunek do narkotyków; zdjęcia, SMS-y i filmy o treści erotycznej; związki z bronią i wszelkie dowody świadczące o skłonności do przemocy. – Nie jesteśmy detektywami – tłumaczy Max Drucker, dyrektor firmy z Santa Barbara w Kalifornii. – My tylko zbieramy dane, które są powszechnie dostępne w internecie.
technowinki.onet.pl/artykuly/wiemy-co-robiles-w-sieci,1,4816755,artykul.html