lubat
01.04.12, 22:07
Żartuję, nie film, a reportaż z Włoch z udziałem ojca i brata śp. Litwinienki. Powiedzieli wiele ciekawych rzeczy, których nasze gazowyborcze i inne wacki nie podchwycą, bo cała ich opowieść to oczyszczenie strony rosyjskiej, a wszystko wskazuje, że dzielny agent zginął na zlecenie Bierezowskiego, i to bynajmniej nie za sprawą polonu. Polonu użyto już po śmierci Litwinienki i to w takich ilościach, którymi można by było otruć batalion wojska.
Przy zupełnie innej okazji pewien kryminolog niemiecki powiedział, że w każdym morderstwie są jakieś ślady, zagmatwane ścieżki, które są trudne do wykrycia nawet dla specjalistów, a w tym przypadku to była wręcz wielopasmowa autostrada.
Litwinience najbardziej zaszkodziła zbyt duża wiedza o sprawkach Bierezowskiego. Dopóki B. płacił mu miesięczną pensję 4,5 tys. funtów miesięcznie, to Litwinienko żył zbijając bąki. Ale Bierioza zrobił się skąpy, albo zaczynało mu brakować kasy, więc zredukował pensję do 1,5 tys. a z tego się już nie dało wyżyć. Po paru nieudanych próbach znalezienia jakiejś roboty, Litwinienko zaczął porządkować swoje papiery, ale jak na byłego KGB-owca był mało rozgarnięty, i wiedza o jego planach powrotu do Rosji dotarła do otoczenia Bierezowskiego. A to oznaczało wyrok na Litwinienkę, bo on też nie specjalnie ukrywał, że jego wiedza jest dla niego największym kapitałem.
Ja tu tylko zahaczyłem o problem, więcej w pisemnej relacji z audycji:
www.vesti7.ru/news?id=33624