igor.uk53
16.08.12, 17:01
I w cale to nie zart. I sprobuje to udowodnic.
Felusiak jeden zalozyl watek,w ktorym chce wyjasnic,kogo my typujemy na zwyciezce wyborow prezydenckich w USA.Ja postawilem na Obame i napisalem polzartem,ze za nim stoi London City.felus nie podjal tego tematu i ja go rozumiem,bo to moglo by rozwalic jego watek.Dla tego i zalozylem ten watek.
Moj przyjaciel Barack Obama jest popierany przez kosmopolityczne elity Ameryki ( taka finansowa miedzynarodowka,z siedziba w Londynie -he,he),ktore sa o wiele madrzejsze od jastrzebi,popierajacych Romneya ,ktore gotowe oglosic wojne kazdemu,kto nie wyznaje ich wartosci,zaczeli by oni napewno od Irana. Tu trzeba zauwazyc,ze Obama ,wraz z "finansowa miedzynarodowka" nie sa przeciwne wojnie na BW.Ale zgodnie z ich scenariuszem glownymi uczestnikami konfliktu z Iranem powinni byc nie USA z Izraelem i ich zachodnie sojusznice,a szyici z sunnitami,co powinno oslabic islam. To arabskie monarchowie ,wraz z Turcja i Egiptem,powinni zniszczyc ajatollahow. Czy to jest glupi pomysl? Napewno nie.Iranskie ajatolahowie w swiecie muzulmansskim maja bardzo wielki szacunek,islamski Iran,to nie wprawie swiecka Syria i atak na ten Kraj pociagnie za soba bardzo powazne konsekwencje. Dla tego najwazniejszym zadaniem USA w tej chwili,jest poroznic Iran z innymi Panstwami w regionie.
Jak by Prezydentem USA byl w tej chwile George debilek Bush,to Izrael napewno by juz zbombardowal instalacje nuklearne Iranu,moze i przy aktywnym wsparciu USA.Co pociagnelo by za soba konsolidacje wszystkich islamskich panstw do walki z Izraelem,a pozycja USA na BW bardzo oslabla.
Obama nie jest czlowiekiem glupim,on o tym wszystkim wie.Dla tego zamiast brutalnej sily,wykarzystuje soft power (sile mieka),ktora daje lepsze efekty,niz ta pierwsza.A przedewszystkim poprawila wizerunek Stanow na Swiecie (co z przykroscia musze przyznac -he,he). Za Busha bylo by nie dopomyslenia,zeby praktycznie wszystkie Panstwa w ONZ poparli propozycje Stanow,a za Obame tak stalo sie . Najbardziej widoczna "mieka sila" Stanow okazala sie w Libii,jak i teraz w Syrii.
To Francja i Anglia bombardowali wojska libijskie ,USA jak by do tego nie mieli nic,oni aktywnie wspierali bojowkarze antyrzadowe finansowo i co najwazniejsze,tak okazalo sie,informacyjnie.To samo dzieje sie i w Syrii.USA nie wysle tam zadnego bombowca,o ile wybory wygra Obama,a kraje europejskie nie sa wstanie tego zrobic,oni jescze po libijskiej kompanii nie pozbierali sie - magazyny z rakietami i bombami stoja puste. Dla tego tym razem w role chlopcow na posylkach sluza kraje arabskie i Turcja,ale oni sa za cienkie,zeby bez wspacia Stanow zaatakowac Syrie.Ale nie o Syrie ten watek,a tylko o Obame. A on,tak sadze,jest jednym z najlepszych Prezydentow w dziejach Stanow. Przyjal Kraj w bardzo trudnej chwile -dwie wojny (kazda z nich jak bagno,wpasc okazalo sie latwo,a wyjsc,bardzo ciezko),kryzys finansowy,z ktorym on,co by tam nie mowilo sie,poradzil .Bezrobocie spadlo,gospodarka nie zawalila sie,dolar nadal jest jedyna waluta rezerwowa swiata ,felus z malkontentem zbesztaja kazdego,kto tylko smie cos zlego powiedziec o poziomie zycia w USA.I to wszystko jest zasluga mojego przyjaciela.
jak by to ja moglem glosowac w Stanach,to moje poparcie Barack mial by gwarantowane.
p.s Troche za dlugi wyszedl mnie ten post.Z gory podziwiam kazdego,kto go przeczyta w calosci.