polski_francuz
27.09.14, 08:04
trwa juz od 12 dni. Strajkuja piloci, ktorzy zarabiaja powyzej 10 000 €/miesiac. Za malo im? Nie o to im chodzi, ale o to by nie tworzyc tanszej linii lotniczej jako filii Air France i aby stworzyc konkurencje Ryanair, Easyjet itp. Bo w takiej taniej linii piloci zarabiali by mniej i moze ta epidemia mniejszych zarobkow doszlaby do nich.
A oni oni tej epidemii nie chca. I wola uziemic i ich samoloty i ich firme i jej przyszlosc. Jest to typowy strajk "francuski". Takiech zawodow, ktore moga "zablokowac" kraj nie mozna reformowac i dostosowac do nowszych czasow i do konkurencji. Te zawody zablokuja kraj i zablokuja wszystkie reformy.
Wladze francuskie tradycyjnie tchorza. I tchorzom trudno dawac rady, ktore wymagaja troche charakteru i troche odwagi.
Ale sprobuje. Pamietam z mego pobytu w Australii, ze zastrajkowali w 1989 roku piloci linii wewnetrznych (chyba Air Australia). I to zastrajkowali jak zaczynalem wakacje wraz z niemieckimi przyjaciolmi. I mielismy bilety. Strajk trwal i trwal. I zamiast samolotem musialem, chyba 2 dni jechac autobusem z Melbourne to Darwin na spotkanie z przyjaciolmi. Mialem wiec osobiste powody by sledzic ten strajk.
I jak sie strajk skonczyl? Ano owczesny premier Australii Bob Hawke zwolnil wszystkich pilotow. I zatrudnil nowych.
Do medytacji
PF