polski_francuz
16.01.16, 19:00
Przeczytalem wlasnie ksiazke Mariusz Urbanka "Genialni" o lwowskich matematykach w ktorej autor przesledzil los kilku genialnych matematykow: Banacha, Steinhausa, Mazura, Ulama...
Lwowska szkola matematyki jest do tej pory najwiekszym wkladem Polski w nauke swiatowa i warto sie tym ludziom zyjacaych w trudnych czasach uwaznie przyjrzec. Zabralo to jedno czy dwa pokolenia zanim we Lwowie powstala szkola matematykow. Skrzydel dostala ta szkola od czasu jak Steinhaus odkryl Banacha i wowczas powoli sie ich renoma rozprzestrzeniala w swiecie.
Jakie byly ich metody pracy? Duzo pili, palili i siedzieli w kawiarnich gdzie zawziecie dyskutowali zapisujac wazne spotrzezenia na stolikach, ktorych nie nalezalo zmywac. Nie wszyscy mieli pelne studia, ale przedwojenny system uniwersytecki byl madrzejszy niz ten dzisiejszy i pozwalal im szybko bronic doktoraty, otrzymywac habilitacje nawet bez skonczenia studiow.
Duzo wsrod nich bylo ludzi bardzo uzdolnionych. Steinhaus nie tylko rozwinal rachunek prawdopodobienstwa, ale umial stworzyc urzadzenia noktowizyjne do oceny w 3D miejsca w ciele na podstawie zdjec w 2D i byl zreczny w slowach. Tytul watku jest jego aforyzmem.
Banach, chyba najwiekszy z nich mogl zostac prezydentem Polski z nadania Stalina. Nie chcial. Nie chcial tez przyjac obywatelstwa rozyjskiego. Byl Polakiem i dumnym z tego.
W koncu duzo bylo wsrod nich polskich Zydow. Dlaczego? Ano odpowiedz, ktora autor ksiazki podsuwa jest taka, ze Zydzie maja od tysiecy lat zwyczaj abstrakcyjnego myslenie uzyskane przez studiowanie Talmudu.
W koncu, ostatnie pytanie ktore sobie zadalem, czy moznaby dzisiej stworzyc taka szkole? Chyba byloby trudno, bo najlepsze glowy moga zrobic kariere w przemysle czy w bankach zarabiajac o wiele wiecej. Czyli forsa nam dzis troche przyslonila przyjemnosci lamania glowy.
A szkoda.
PF