de_oakville
22.06.17, 11:53
Dupas byl jednym ze slynniejszych generalow napoleonskich. Miedzy innymi bral udzial w bitwie pod Austerlitz jako dowodca oddzialu, ktory odegral glowna role w zmuszeniu 5000 Rosjan do poddania sie. Zostal za to mianowany generalem dywizji. Nazwisko Dupas w uszach Francuza wcale nie brzmi smiesznie. To rownie dobre francuskie nazwisko jak Dupont, Dubois czy Duchemin. Pamietam znakomitego kolarza francuskiego o nazwisku Duchemin, ktory w "pradawnych czasach" PRL-u byl konkurentem naszego Ryszarda Szurkowskiego w Wyscigu Pokoju. To dobre nazwisko dla kolarza, tak jak Szpilman dla pianisty. W Kanadzie istnieje miejscowosc o nazwie The Pas w Manitobie, po francusku Le Pas. Jesli ktos zatem powie, ze jest z Le Pas czyli Du Pas, to nic smiesznego. Polakowi musi sie jednak takie nazwisko kojarzyc z "oferma" ("Düpa"), tym bardziej, ze Francuzi nie popisali sie podobno walecznoscia w II-Wojnie swiatowej. "Nie bronili sie". Trudno sie jednak bronic komus, kogo przeciwnik zaszedl od tylu i przylozyl mu noz do gardla. Bronic sie w takiej sytuacji to dac sie zarznac, na co nikt rozsadny nie pojdzie moze z wyjatkiem samobojcy albo idioty. Niemcy zastosowali wtedy nowa nieznana metode prowadzenia wojny zwana "wojna blyskawiczna", nad ktora wytrwale pracowali od lat i ktora byla wtedy w stanie "powalic" nawet potencjalnie silniejszego przeciwnika. Hitler mial jednak szacunek dla zolnierza francuskiego jeszcze z okresu I-szej Wojny Swiatowej, a nawet w II-giej Wojnie Swiatowej po bohatereskiej obronie przez zolnierzy francuskich Bir-Hakeim, miejscowosici w Polnocnej Afryce. Mial wtedy powiedziec, ze "zolnierz
francuski jest, zaraz po niemieckim, najlepszy na swiecie". Polak jednak wie swoje. Kiedys na wycieczce autobusowej w Czechoslowacji slyszalem jak jeden Polak widzac czeskich zolnierzy powiedzial: "To nie sa zolnierze, to sa szwejki". A przeciez w Sredniowieczu Czesi uchodzili za znakomitych i twardych zolnierzy, a w czasach Austro-Wegierskich stanowili elite artylerzystow w armii tego cesarstwa. Czech nigdy jednak nie szedl "z motyka na czolgi zelazne", ktore go potem "zdeptaly na miazge", a wiec w opinii Polakow zaslugiwal na miano "szwejka". A co jesli chodzi o Wlochow? Z Ausriakami nie wygrali oni nigdy zadnej bitwy i podawali sie tysiacami swoim przeciwnikom. Jesnak Wlosi wydali najgenialniejszych dowodcow wojskowych jakich znala Europa. Najwiekszy z nich Napoleon byl z pochodzenia Wlochem. Rowniez zaraz drugi po nim - ksiaze Eugeniusz Sabaudzki, walczacy w armii austriackiej pogromca Turkow w wielu bitwach. W I-szej Wojnie Swiatowej Wlochy walczyly po stronie Ententy. Przed bitwa pod Caporetto przygotowali znakomita obrone przed Austriakami. Gdyby Austriacy chcieli atakowac i posuwac sie do przodu polegly by ich tysiace, poniewaz wloskie karabiny maszynowe byly znakomicie ustawione na wzgorzach i pokrywaly swoim caly teren, ktory byl w ten sposob
"nie do przejscia". Wtedy na pomoc Austriakom przyszli Niemcy. Wygrali sposobem. Najpierw dokonali ataku gazem bojowym. Byl to cyjanowodor, gaz niegrozny dla zycia ale wdzierajacy sie pod maski gazowe przeciwnika i powodujacy uporczywy kaszel i kichanie. Zmusilo to wloskich zolnierzy do zerwania masek z glow. Po pewnym czasie Niemcy zaatakowali innym gazem - tym razem smiertelnym. Spowodowalo to panike w armii wloskiej, ucieczke i poddawanie sie tysiacami, o czym wpominal mlody niemiecki zolnierz - Erwin Rommel,
ktory w tej bitwie bral udzial. Okazuje sie, ze bitwy i rzezie nie sa "specjalnoscia" uwielbiana przez Wlochow. Rola "pionka szachowego" to nie dla nich. Znakomicie czuja sie jednak w roli "szachisty", tak jak Napoleon :)