wojtek.skrzypczak 31.10.04, 17:38 Juszczenko, Juszczenko !!! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: upr Re: Polscy politycy o ukraińskich wyborach IP: *.supermedia.pl / *.supermedia.pl 31.10.04, 20:18 wojtek wojtek!!! Odpowiedz Link Zgłoś
emerytka.z.rzeszowa Czas rozpocząć akcję jesienne przemeblowania! 31.10.04, 21:51 "Powoli wszystko staje się jasne... Wiedzona złym przeczuciem zapraszam do domu zięcia Krzysztofa wraz z konkubiną Katarzyną (oboje pomagają mi w działalność ideologicznej), pomieszkującyh aktualnie w Przeworsku. Dzwonię na telefon stacjonarny, drrrryn: - Przyjeżdżajcie natychmiast! Na Ukrainie są nowe fakty, do których trzeba się jakoś ustosunkować. - Jasne, mamo - odpowiada Krzysztof i rzuca słuchwaką. - Przyjeżdżamy! Oboje ubierają się w ciepłe palta, zakładają skarpety, opatulają wełnianymi szalikami (zięć czerwonym, konkubina różowym), wsiadają do passata i pędzą 100 km/h by się ze mną spotkać. Po 40 muinutach są już z kwiatami i czekoladkami. Chryzantemy, w sam raz na dzisiejsze święto. Czekoladki wedlowskie z alkoholem. - Nie trzeba było, ale siadajcie, mamy ważne kwestie do omowienia... *** - Sprawa jest gardłowa. Na Ukrainie władzę przejmują siły międzynarodowej reakcji. Mam wyniki z ostatniej chwili. Dla patriotów ukraińskich nie są one pomyślne, tracą ok. 6-8 pkt. w stosunku do... - Mamo, uspokój się, być może jeszcze się uda co nieco... Wiesz... - Nic z tego, tu różnica naprawdę jest duża, społeczeństwo wygłupiło się, na domiar złego Juszczenko rozdawał darmowy salceson przed lokalami w Kijowie, to mu zapewniło zwycięstwo... Kolor pomarańczowy podziałał na podświadomość obywateli... - Co robić? *** Po sześciu minutach wpadam na pomysł. Przypominam sobie o czym rozmawialiśmy z generałem Antonowem podczas mego pobytu w Moskiwe w 2003 roku. Wtedyśmy wszyscy byli jeszcze dobrej myśli, mówiło się o reformie konstytucyjnej, jednak... Wyjmuję z mojej szufladki z drewna mahoniowego różowy ołówek, jakim zapisywałam swe notatki ideologiczne w latach siedemdziesiątych (tłuste czasy Breżniewa). Wiercę się niespokojnie na krześle, zięć proponuje mi szklaneczkę: - Nie pogardzę - odpowiadam pewnie. W piwnicy odnajduję mapy sprzed parunastu lat, dobieram się do książek składowanych w drewnianej skrzynce zabitej gwoździami i zaklejonej taśmą norweską. - Mamy mapę Ukrainy! - Zgadłeś, trzeba szybko pracować! Na mapie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej kręślę, skreślam, ścieram gumką myszką. Po paru minutach - mam! - Trzeba przywrócić granice ukraińskie z 1772 roku, posumowuje zięć Krzysztof moje wywody. I iść z tym na Kreml do Putina, niech wykonuje, w końcu masz z nimi dobre kontakty... I nawet w wojsku radzieckim służyłaś parę lat... - W stopniu podporucznika - uściślam. Tak jest! Zatemperowawszy ołówek, zaczynam kreślić. Dobieram się do rzeki Dniestr, nie mogę oderwać kredki od jej wzburzonych brzegów, od jej fal porywistych, wreszcie udaje się i ruszam. Krążę z uporem maniaka wokół Bałty, oczyma duszsy mojej widzę Kozaków, uganiających się za jakimiś dziewczynkami, mijam Humań znany z rzezi żydowskich mieszkańców, zostawiając go po stronie ukraińskiej, bo antysemici jeszcze z nich więksi niż Rosjanie i Polacy razem wzięci. Kirowohrad ze względu na symboliczną nazwę i całą masę przemysłu ciężkiego i odzieżowego, ląduje po stronie Federacji Rosyjsko-Ukraińskiej (nowego tworu, dzięki któremu tow. Putin utrzyma się u władzy kolejne dwie kadencje, tym razem siedmioletnie). Docieram do Czerkas, znanych ze spotkania Katarzyny II z królem Stasiem. Daruje je Rosjanom z sympatii do nich, choć powinny należeć do Ukraińców, tak było przed rozbiorami. W zamian za to wychylam się z różowym ołówkiem nieco poza Dniepr, przez co granica z Federacją biegnie 30 km dalej niż powinna, ochraniając Kijów przed wojskami rosyjskimi. Czarnobyl i Prypeć zostawiam po stronie Juszczenki, niech się martwi! W ten sposób odłupuję od Ukrainy ponad połowę jej terytorium, w większości rosyjskojęzycznego z Odessą, Czernihowem, Donieckiem, Łuhańskiem, Dniepropietrowskiem, przepieknie położoną Jałtą z Krymem. Juszczenka przenosi swą pieczarę do Lwowa, blisko granicy z RP, by móc być kontrolowanym przez prezydenta Leppera. Na mocy porozumienia Rosji, Białorusi, Kazachstanu, Kirgizji i Janukowej Ukrainy powstaje reaktywowany ZSRR, do którego zapisana jestem jako honorowy obywatel nr 1. Można tu się poruszać bez wiz, bez paszportów, bez dowodów osobistych. Spać gdzie się chce, jeść co ma się ochotę, Juszczenko i Paźniak nie zaglądają ludziom do łóżek i portfeli, a Janukowycz przygrywa na pianinie w takt. Nawet wilki wyją z uciechą, a psy szczekają z radości. Żona Putina Ludmiła z wrażenia tańczy na rurze, barman Łukaszenka z kolei przygotowuje nam koktajl z salcesonu i tłuszczu bydlęcego. Z Moskwy powiewa lekki wiaterek, to Putin z Fradkowem stworzyli nową instytucję wyspecjalizowaną "wentylator WNP" wraz z sekretarzem, speckomisją i szesnastoma autami do dyspozycji. Oczywiście niekradzionymi, gdyż wyeliminowano z wspólnoty wszystkich prowokatorów. Na Ukrainie wreszcie dozwolone jest oglądanie filmów rosyjskich zakazanych przez Krawczuka w 1992 roku... Prezydent Kazachstanu Nursułtan wita nas po euroazjatycku, pocałunkiem w dłoń i kopnięciem w zadek. *** - Mamo, jesteś genialna! - prawi mi komplementy zięć Krzysztof. Jego maślane oczy wykluczają kłamstwo. - Ukarałaś Ukraińców w sposób przykładny, i co najważniejsze w białych rękawiczkach, najlepiej jak potrafiłaś. Do tego stopnia jest to perfekcyjne, że sami się cieszą. Teraz biegniemy z tym na Kreml, prezidient się uraduje. - Juszczence na pohybel - dorzuca milcząca zwykle Katarzyna. Niech spie....!" Ciąg dalszy (2) mojej nowej powieści "Ukraińskie bagna i porohy" już wkrótce. Odpowiedz Link Zgłoś
emerytka.z.rzeszowa Akcja Janukowycz 01.11.04, 00:04 "Powoli wszystko staje się jasne... Wiedzona złym przeczuciem zapraszam do domu zięcia Krzysztofa wraz z konkubiną Katarzyną (oboje pomagają mi w działalność ideologicznej), pomieszkującyh aktualnie w Przeworsku. Dzwonię na telefon stacjonarny, drrrryn: - Przyjeżdżajcie natychmiast! Na Ukrainie są nowe fakty, do których trzeba się jakoś ustosunkować. - Jasne, mamo - odpowiada Krzysztof i rzuca słuchwaką. - Przyjeżdżamy! Oboje ubierają się w ciepłe palta, zakładają skarpety, opatulają wełnianymi szalikami (zięć czerwonym, konkubina różowym), wsiadają do passata i pędzą 100 km/h by się ze mną spotkać. Po 40 muinutach są już z kwiatami i czekoladkami. Chryzantemy, w sam raz na dzisiejsze święto. Czekoladki wedlowskie z alkoholem. - Nie trzeba było, ale siadajcie, mamy ważne kwestie do omowienia... *** - Sprawa jest gardłowa. Na Ukrainie władzę przejmują siły międzynarodowej reakcji. Mam wyniki z ostatniej chwili. Dla patriotów ukraińskich nie są one pomyślne, tracą ok. 6-8 pkt. w stosunku do... - Mamo, uspokój się, być może jeszcze się uda co nieco... Wiesz... - Nic z tego, tu różnica naprawdę jest duża, społeczeństwo wygłupiło się, na domiar złego Juszczenko rozdawał darmowy salceson przed lokalami w Kijowie, to mu zapewniło zwycięstwo... Kolor pomarańczowy podziałał na podświadomość obywateli... - Co robić? *** Po sześciu minutach wpadam na pomysł. Przypominam sobie o czym rozmawialiśmy z generałem Antonowem podczas mego pobytu w Moskiwe w 2003 roku. Wtedyśmy wszyscy byli jeszcze dobrej myśli, mówiło się o reformie konstytucyjnej, jednak... Wyjmuję z mojej szufladki z drewna mahoniowego różowy ołówek, jakim zapisywałam swe notatki ideologiczne w latach siedemdziesiątych (tłuste czasy Breżniewa). Wiercę się niespokojnie na krześle, zięć proponuje mi szklaneczkę: - Nie pogardzę - odpowiadam pewnie. W piwnicy odnajduję mapy sprzed parunastu lat, dobieram się do książek składowanych w drewnianej skrzynce zabitej gwoździami i zaklejonej taśmą norweską. - Mamy mapę Ukrainy! - Zgadłeś, trzeba szybko pracować! Na mapie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej kręślę, skreślam, ścieram gumką myszką. Po paru minutach - mam! - Trzeba przywrócić granice ukraińskie z 1772 roku, posumowuje zięć Krzysztof moje wywody. I iść z tym na Kreml do Putina, niech wykonuje, w końcu masz z nimi dobre kontakty... I nawet w wojsku radzieckim służyłaś parę lat... - W stopniu podporucznika - uściślam. Tak jest! Zatemperowawszy ołówek, zaczynam kreślić. Dobieram się do rzeki Dniestr, nie mogę oderwać kredki od jej wzburzonych brzegów, od jej fal porywistych, wreszcie udaje się i ruszam. Krążę z uporem maniaka wokół Bałty, oczyma duszsy mojej widzę Kozaków, uganiających się za jakimiś dziewczynkami, mijam Humań znany z rzezi żydowskich mieszkańców, zostawiając go po stronie ukraińskiej, bo antysemici jeszcze z nich więksi niż Rosjanie i Polacy razem wzięci. Kirowohrad ze względu na symboliczną nazwę i całą masę przemysłu ciężkiego i odzieżowego, ląduje po stronie Federacji Rosyjsko-Ukraińskiej (nowego tworu, dzięki któremu tow. Putin utrzyma się u władzy kolejne dwie kadencje, tym razem siedmioletnie). Docieram do Czerkas, znanych ze spotkania Katarzyny II z królem Stasiem. Daruje je Rosjanom z sympatii do nich, choć powinny należeć do Ukraińców, tak było przed rozbiorami. W zamian za to wychylam się z różowym ołówkiem nieco poza Dniepr, przez co granica z Federacją biegnie 30 km dalej niż powinna, ochraniając Kijów przed wojskami rosyjskimi. Czarnobyl i Prypeć zostawiam po stronie Juszczenki, niech się martwi! W ten sposób odłupuję od Ukrainy ponad połowę jej terytorium, w większości rosyjskojęzycznego z Odessą, Czernihowem, Donieckiem, Łuhańskiem, Dniepropietrowskiem, przepieknie położoną Jałtą z Krymem. Juszczenka przenosi swą pieczarę do Lwowa, blisko granicy z RP, by móc być kontrolowanym przez prezydenta Leppera. Na mocy porozumienia Rosji, Białorusi, Kazachstanu, Kirgizji i Janukowej Ukrainy powstaje reaktywowany ZSRR, do którego zapisana jestem jako honorowy obywatel nr 1. Można tu się poruszać bez wiz, bez paszportów, bez dowodów osobistych. Spać gdzie się chce, jeść co ma się ochotę, Juszczenko i Paźniak nie zaglądają ludziom do łóżek i portfeli, a Janukowycz przygrywa na pianinie w takt. Nawet wilki wyją z uciechą, a psy szczekają z radości. Żona Putina Ludmiła z wrażenia tańczy na rurze, barman Łukaszenka z kolei przygotowuje nam koktajl z salcesonu i tłuszczu bydlęcego. Z Moskwy powiewa lekki wiaterek, to Putin z Fradkowem stworzyli nową instytucję wyspecjalizowaną "wentylator WNP" wraz z sekretarzem, speckomisją i szesnastoma autami do dyspozycji. Oczywiście niekradzionymi, gdyż wyeliminowano z wspólnoty wszystkich prowokatorów. Na Ukrainie wreszcie dozwolone jest oglądanie filmów rosyjskich zakazanych przez Krawczuka w 1992 roku... Prezydent Kazachstanu Nursułtan wita nas po euroazjatycku, pocałunkiem w dłoń i kopnięciem w zadek. *** - Mamo, jesteś genialna! - prawi mi komplementy zięć Krzysztof. Jego maślane oczy wykluczają kłamstwo. - Ukarałaś Ukraińców w sposób przykładny, i co najważniejsze w białych rękawiczkach, najlepiej jak potrafiłaś. Do tego stopnia jest to perfekcyjne, że sami się cieszą. Teraz biegniemy z tym na Kreml, prezidient się uraduje. - Juszczence na pohybel - dorzuca milcząca zwykle Katarzyna. Niech spie....!" Ciąg dalszy (2) mojej nowej powieści "Ukraińskie bagna i porohy" już wkrótce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PiotrPSP Re: Akcja Janukowycz IP: *.dialup.sprint-canada.net 01.11.04, 01:34 Emerytko, skad ty bierzesz te pomysly? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kajet wybory na Ukrainie są ważniejsze niż w USA IP: *.chello.pl 01.11.04, 15:43 bo na Ukrainie chodzi o wybór ustroju, a w Stanach - o wybór między dwoma kandydatami różniącymi się głównie wizerunkiem, ale prawie w ogóle tym, co będą robić. Odpowiedz Link Zgłoś