Gość: Andrzej
IP: 62.89.126.*
05.05.02, 23:05
Ave,
zarzucamy polityce Busha wobec Palestyny i Izraela niespójność. Ale zauważcie,
że ekipa Busha jest między młotem a kowadłem. Opinia światowa jest
jednoznacznie po stronie Palestyńczyków, za którymi jest słuszność. Ale ich
Bush nie może poprzeć, gdyż w USA żydzi są wszechpotężni. Mieliśmy tego próbkę
ostatnio. W Senacie tylko dwóch śmiałków nie zgodziło się na bezwarunowe
poparcie Izraela. Poparcie dla słusznych żądań Palestyńczyków, lub nawet czynne
potępienie Izraela może nawet kosztować Busha stołek. Z kolei dalsze
bezwarunkowe poparcie dla Izraela może kosztować USA utratę wszystkich
sojuszników i pomnożenie zastępu ich wrogów. Dlatego jak sądzę Bush stara się
lawirować, nie drażnić nadmiernie jednych i drugich, licząc, że ktoś inny np.
UE zmusi Izrael do zmiany polityki wobec Palestyńczyków.
Andrzej