Dodaj do ulubionych

Bush w pułapce

IP: 62.89.126.* 05.05.02, 23:05
Ave,
zarzucamy polityce Busha wobec Palestyny i Izraela niespójność. Ale zauważcie,
że ekipa Busha jest między młotem a kowadłem. Opinia światowa jest
jednoznacznie po stronie Palestyńczyków, za którymi jest słuszność. Ale ich
Bush nie może poprzeć, gdyż w USA żydzi są wszechpotężni. Mieliśmy tego próbkę
ostatnio. W Senacie tylko dwóch śmiałków nie zgodziło się na bezwarunowe
poparcie Izraela. Poparcie dla słusznych żądań Palestyńczyków, lub nawet czynne
potępienie Izraela może nawet kosztować Busha stołek. Z kolei dalsze
bezwarunkowe poparcie dla Izraela może kosztować USA utratę wszystkich
sojuszników i pomnożenie zastępu ich wrogów. Dlatego jak sądzę Bush stara się
lawirować, nie drażnić nadmiernie jednych i drugich, licząc, że ktoś inny np.
UE zmusi Izrael do zmiany polityki wobec Palestyńczyków.
Andrzej
Obserwuj wątek
    • Gość: Andrzej Re: Bush w pułapce IP: 62.89.126.* 05.05.02, 23:06
      Ave,
      i co o tym myślicie?
      Andrzej

      Gość portalu: Andrzej napisał(a):

      > Ave,
      > zarzucamy polityce Busha wobec Palestyny i Izraela niespójność. Ale zauważcie,
      > że ekipa Busha jest między młotem a kowadłem. Opinia światowa jest
      > jednoznacznie po stronie Palestyńczyków, za którymi jest słuszność. Ale ich
      > Bush nie może poprzeć, gdyż w USA żydzi są wszechpotężni. Mieliśmy tego próbkę
      > ostatnio. W Senacie tylko dwóch śmiałków nie zgodziło się na bezwarunowe
      > poparcie Izraela. Poparcie dla słusznych żądań Palestyńczyków, lub nawet czynne
      >
      > potępienie Izraela może nawet kosztować Busha stołek. Z kolei dalsze
      > bezwarunkowe poparcie dla Izraela może kosztować USA utratę wszystkich
      > sojuszników i pomnożenie zastępu ich wrogów. Dlatego jak sądzę Bush stara się
      > lawirować, nie drażnić nadmiernie jednych i drugich, licząc, że ktoś inny np.
      > UE zmusi Izrael do zmiany polityki wobec Palestyńczyków.
      > Andrzej

      • kochanka MYSLE_ZE_BREDZISZ-____SAM_TO_WYMYSLILES??????????? 05.05.02, 23:09
        Jesli tak to sie nie przyznawaj!!!!



        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > Ave,
        > i co o tym myślicie?
        > Andrzej
        >
        > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
        >
        > > Ave,
        > > zarzucamy polityce Busha wobec Palestyny i Izraela niespójność. Ale zauważ
        > cie,
        > > że ekipa Busha jest między młotem a kowadłem. Opinia światowa jest
        > > jednoznacznie po stronie Palestyńczyków, za którymi jest słuszność. Ale ic
        > h
        > > Bush nie może poprzeć, gdyż w USA żydzi są wszechpotężni. Mieliśmy tego pr
        > óbkę
        > > ostatnio. W Senacie tylko dwóch śmiałków nie zgodziło się na bezwarunowe
        > > poparcie Izraela. Poparcie dla słusznych żądań Palestyńczyków, lub nawet c
        > zynne
        > >
        > > potępienie Izraela może nawet kosztować Busha stołek. Z kolei dalsze
        > > bezwarunkowe poparcie dla Izraela może kosztować USA utratę wszystkich
        > > sojuszników i pomnożenie zastępu ich wrogów. Dlatego jak sądzę Bush stara
        > się
        > > lawirować, nie drażnić nadmiernie jednych i drugich, licząc, że ktoś inny
        > np.
        > > UE zmusi Izrael do zmiany polityki wobec Palestyńczyków.
        > > Andrzej
        >

        • Gość: MeF Nixon- Carter- Bush IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.02, 23:17
          kochanka napisał(a):

          > Jesli tak to sie nie przyznawaj!!!!

          Już pisałem, że w ostatnich kilkudziesięciu latach tylko trzech prezydentów USA
          nie miało 2 pełnych kadencji. Nixon, Carter i Bush tata. Jak w swoim artykule w
          NYT napisał Carter, wszyscy trzej ośmielali się wywierać presję na Izrael. Junior
          wie to od taty i wyciąga wnioski.
          • Gość: Tipi Re: Nixon- Carter- Bush IP: *.clvhoh.adelphia.net 05.05.02, 23:43
            Gość portalu: MeF napisał(a):

            > kochanka napisał(a):
            >
            > > Jesli tak to sie nie przyznawaj!!!!
            >
            > Już pisałem, że w ostatnich kilkudziesięciu latach tylko trzech prezydentów USA
            >
            > nie miało 2 pełnych kadencji. Nixon, Carter i Bush tata. Jak w swoim artykule w
            >
            > NYT napisał Carter, wszyscy trzej ośmielali się wywierać presję na Izrael. Juni
            > or
            > wie to od taty i wyciąga wnioski.

            Zydzi sa skorwy syny,
            Wokonczyli Rzym, wykonczyli Rzeczpospolita przedrozbiorowa, wykonczyli Rosje, nie
            woknczyli Niemiec bo ich Niemcy przetrzepali, wykanczaja Stany Zjednoczone.
            Zydzy musz zginac -
          • Gość: Prezes Re: Nixon- Carter- Bush - what about JFK, LBJ... IP: *.ces.clemson.edu 06.05.02, 16:39
            Gość portalu: MeF napisał(a):

            > kochanka napisał(a):
            >
            > > Jesli tak to sie nie przyznawaj!!!!
            >
            > Już pisałem, że w ostatnich kilkudziesięciu latach
            tylko trzech prezydentów USA
            >
            > nie miało 2 pełnych kadencji. Nixon, Carter i Bush tata.

            to oczywiscie nieprawda.

            Z powojennych prezydentow 2 pelnych kadencji
            nie urzedowali rowniez:

            JFK (zamordowany po 2.5 roku od objecia urzedu)
            LBJ
            Gerald Ford

            warto sprawdzic historyczne fakty zanim sie cos napisze

            > Jak w swoim artykule w
            >
            > NYT napisał Carter, wszyscy trzej ośmielali się
            wywierać presję na Izrael. Juni
            > or
            > wie to od taty i wyciąga wnioski.

        • Gość: Andrzej Re: MYSLE_ZE_BREDZISZ-____SAM_TO_WYMYSLILES??????????? IP: 62.89.126.* 05.05.02, 23:17
          Ave,
          zarzucasz mi błędy we wnioskowaniu - wskaż gdzie?
          A może uważasz ekipę Busha za kretynów?
          Andrzej



          kochanka napisał(a):

          > Jesli tak to sie nie przyznawaj!!!!
          >
          >
          >
          > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
          >
          > > Ave,
          > > i co o tym myślicie?
          > > Andrzej
          > >
          > > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
          > >
          > > > Ave,
          > > > zarzucamy polityce Busha wobec Palestyny i Izraela niespójność. Ale z
          > auważ
          > > cie,
          > > > że ekipa Busha jest między młotem a kowadłem. Opinia światowa jest
          > > > jednoznacznie po stronie Palestyńczyków, za którymi jest słuszność. A
          > le ic
          > > h
          > > > Bush nie może poprzeć, gdyż w USA żydzi są wszechpotężni. Mieliśmy te
          > go pr
          > > óbkę
          > > > ostatnio. W Senacie tylko dwóch śmiałków nie zgodziło się na bezwarun
          > owe
          > > > poparcie Izraela. Poparcie dla słusznych żądań Palestyńczyków, lub na
          > wet c
          > > zynne
          > > >
          > > > potępienie Izraela może nawet kosztować Busha stołek. Z kolei dalsze
          > > > bezwarunkowe poparcie dla Izraela może kosztować USA utratę wszystkic
          > h
          > > > sojuszników i pomnożenie zastępu ich wrogów. Dlatego jak sądzę Bush s
          > tara
          > > się
          > > > lawirować, nie drażnić nadmiernie jednych i drugich, licząc, że ktoś
          > inny
          > > np.
          > > > UE zmusi Izrael do zmiany polityki wobec Palestyńczyków.
          > > > Andrzej
          > >
          >

          • kochanka Re: MYSLE_ZE_BREDZISZ-____SAM_TO_WYMYSLILES??????????? 05.05.02, 23:56
            Tak, zarzucam ci błędy wnioskowania. USA tylko udaje że domaga się od Izraela
            wycofanie z Palestyny. USA ma nadzieje że Zydzi dadzą sobie radę z tą bandą
            terrorystów i czym prędzej tym lepiej. Nie ma miejsca na świecie dla bandy
            samobójczych terrorystów.

            A jeśli chodzi o: “Ale ich Bush nie może poprzeć, gdyż w USA żydzi są
            wszechpotężni. Poparcie dla słusznych żądań Palestyńczyków, lub nawet czynne
            potępienie Izraela może nawet kosztować Busha stołek”
            Chyba naprawdę żartujesz!!!!! Ciekawe jak to mi wytłumaczysz? Czy Zydzi wyrzucą
            go z Białego Domu? A może Zydzi kontrolują wybory? A jeśli naprawdę kontrolują
            wybory to powiedz mi ilu żydowskich prezydentów miała Ameryka I dlaczego
            Libermen stracił wybory?

            • Gość: Rysy Liberiaman strcil IP: *.104.popsite.net 06.05.02, 04:37
              Ale prawie wygral.
              Gore i taka wyglada jak by byl odstrzelony.

              Coz za kleska dla syjonistow. Taki maly wlos a teraz tyle wlosow trzeba z glowy
              wyrywac. A SSrom juz prawie lysy.
              • cornio Re: Liberiaman strcil 06.05.02, 05:36

                Taak miec wasze problemy !Bush to taki,Gore to inny,Carter powiedzial,Liberman
                stracil. USA sie boi a Israel sie nie boi,Zydzi obalili kazdy kraj od bieguna
                do bieguna. A tak kurwa popatrzec w lustro i przyznac sie przed samym soba: a
                jaki ja jestem,jak sobie daje rade w zyciu i co mnie obchodzi jakis isrtael i
                jakas palestyna ,gdy u mnie burdel w pokoju i na obiad znowu to samo.internet
                zastepuje mi znajomych ,bo juz nikt nie trawi moich pierdolow ,ktore powtarzam
                bez skladu i ladu-nikt mnie juz nie zaprasza na imprezy.sam jestem ,ale na
                kazdy temat moge jakies bzdury jebnac na forum-tam mnie czytaja lub nie ale sam
                siebie moge poczytac-taki madry jestem.Jutro wystukam apel do narodow swiata w
                sprawie topnienia lodow na biegunie,potem napije sie wody i napisze ostro na
                temat globalizmu i powiazan z zydowska mafia krawcow z haify..I zabawa trwa.....
            • Gość: Andrzej Re: MYSLE_ZE_BREDZISZ-____SAM_TO_WYMYSLILES??????????? IP: 62.89.126.* 06.05.02, 06:47
              kochanka napisał(a):

              > Tak, zarzucam ci błędy wnioskowania.
              >USA tylko udaje że domaga się od Izraela

              Ave,
              no właśnie o tym pisałem. Bush miota się pod naciskiem opinii światowej, która
              żąda nacisku na Izrael,a np. Kongresem, który bezwarunkowo popiera Szarona.

              > wycofanie z Palestyny. USA ma nadzieje że Zydzi dadzą sobie radę z tą bandą
              > terrorystów i czym prędzej tym lepiej. Nie ma miejsca na świecie dla bandy
              > samobójczych terrorystów.

              Zamachów samobójczych nie było od dawna, a Palestyńczycy jak ginęli, tak giną.
              Wczoraj Izraelici zastrzelili kobietę z dwójką dzieci.

              >
              > A jeśli chodzi o: “Ale ich Bush nie może poprzeć, gdyż w USA żydzi są
              > wszechpotężni. Poparcie dla słusznych żądań Palestyńczyków, lub nawet czynne
              > potępienie Izraela może nawet kosztować Busha stołek”
              > Chyba naprawdę żartujesz!!!!! Ciekawe jak to mi wytłumaczysz? Czy Zydzi wyrzucą
              >
              > go z Białego Domu? A może Zydzi kontrolują wybory? A jeśli naprawdę kontrolują

              O tzw. impeachmencie decyduje Kongres, a nie wyborcy. A Kongres obsadzają
              szaroniści. WIęc jak Bush za mocno naciśnie Izrael ...


              > wybory to powiedz mi ilu żydowskich prezydentów miała Ameryka I dlaczego
              > Libermen stracił wybory?

              Bo w odróżnieniu od Kongresu Amerykanie tak znowu za żydami nie przepadają.
              25% uważa Szarona za zbrodniarza (Arafata 49%). Widać, że społeczeństwo USA ma
              daleko bardziej zróżnicowane poglądy na kwestię palestyńską, niż klasa polityczna
              USA.
              Andrzej
              • Gość: Czytelni Re: MYSLE_ZE_BREDZISZ-____SAM_TO_WYMYSLILES??????????? IP: *.insad.pl 06.05.02, 14:43
                Czym różni się samobójczy terroryzm Palestyńczyków od zmasowanego państwowego
                terroryzmu Żydów? Różni sie tylko skalą. Czy można postawić znak równości
                między jednym który walczy na kamienie a drugim uzbrojonym w czołgi i
                helikoptery? Ciekawe jest jeszcze to, że strona która na masową skale sieje
                zniszczenie i smierć wmawia nam, że tak jest prawidłowo. Co za perfidnia. Z
                taką właśnie żydowską perfidią zetknęły się kiedyś narody europejskie i doszło
                do strasznego holocaustu. Wszelkie przegięcia są bardzo niebezpieczne. Gdyby
                Żydz w Polsce nie mówili Polakom "wasze ulice a nasze kamienice", gdyby nie
                zastosowali monopolu handlowego i bankowego, gdyby nie podnosili tak wysoko
                głów lekceważąc tubylców nigdy nie doszłoby do holocaustu. Teraz widzimy, że
                znów robią to samo. Czy historia z holocaustem przypadkiem nie powtórzy się
                kiedyś znowu. Szalom.
                • cornio Re: MYSLE_ZE_BREDZISZ-____SAM_TO_WYMYSLILES??????????? 06.05.02, 20:47
                  Gość portalu: Czytelni napisał(a):

                  > Czym różni się samobójczy terroryzm Palestyńczyków od zmasowanego państwowego
                  > terroryzmu Żydów? Różni sie tylko skalą. Czy można postawić znak równości
                  > między jednym który walczy na kamienie a drugim uzbrojonym w czołgi i
                  > helikoptery? Ciekawe jest jeszcze to, że strona która na masową skale sieje
                  > zniszczenie i smierć wmawia nam, że tak jest prawidłowo. Co za perfidnia. Z
                  > taką właśnie żydowską perfidią zetknęły się kiedyś narody europejskie i doszło
                  > do strasznego holocaustu. Wszelkie przegięcia są bardzo niebezpieczne. Gdyby
                  > Żydz w Polsce nie mówili Polakom "wasze ulice a nasze kamienice", gdyby nie
                  > zastosowali monopolu handlowego i bankowego, gdyby nie podnosili tak wysoko
                  > głów lekceważąc tubylców nigdy nie doszłoby do holocaustu. Teraz widzimy, że
                  > znów robią to samo. Czy historia z holocaustem przypadkiem nie powtórzy się
                  > kiedyś znowu. Szalom.



                  Ty bezgraniczny debilu ,pobiles rekordy bredni i ciemnoty.jaki monopol bankowy
                  przed wojna ? Ty osle powtarzajacy najglupsze brednie-jakie lekcewazenie tubylcow-
                  o jakim kraju ty piszesz? O Polsce przedwojennej? A co ty prymitywie wiesz o tych
                  czasach.nieuku.I co ty widzisz ty buraku-co sie powtarza znowu.i od kiedy to bylo
                  przyczyna do holokaustu.baranie ty obrazasz Polakow.szkoda slow na takiego
                  ciemniaka i tepaka.
    • Gość: ZAJAC "IM GORZEJ TYM LEPIEJ"............................ IP: *.tnt1.clearwater.fl.da.uu.net 06.05.02, 15:48

      Czy pamietacie to Leninowskie stwierdzenie:
      "IM GORZEJ TYM LEPIEJ"
      I to jest swieta prawda.

      "IM GORZEJ TYM BLIZSZY
      KONIEC SWIATOWEGO ZYDOSTWA"

      ============================
      Gość portalu: Andrzej napisał(a):
      > Ave,
      > zarzucamy polityce Busha wobec Palestyny i Izraela niespójność. Ale zauważcie,
      > że ekipa Busha jest między młotem a kowadłem. Opinia światowa jest
      > jednoznacznie po stronie Palestyńczyków, za którymi jest słuszność. Ale ich
      > Bush nie może poprzeć, gdyż w USA żydzi są wszechpotężni. Mieliśmy tego próbkę
      > ostatnio. W Senacie tylko dwóch śmiałków nie zgodziło się na bezwarunowe
      > poparcie Izraela. Poparcie dla słusznych żądań Palestyńczyków, lub nawet czynne
      >
      > potępienie Izraela może nawet kosztować Busha stołek. Z kolei dalsze
      > bezwarunkowe poparcie dla Izraela może kosztować USA utratę wszystkich
      > sojuszników i pomnożenie zastępu ich wrogów. Dlatego jak sądzę Bush stara się
      > lawirować, nie drażnić nadmiernie jednych i drugich, licząc, że ktoś inny np.
      > UE zmusi Izrael do zmiany polityki wobec Palestyńczyków.
      > Andrzej

    • Gość: Mlody Re: Bush w pułapce IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 06.05.02, 16:14
      Pelna zgoda
    • Gość: mar Re: Bush w pułapce IP: *.gloryroad.net 06.05.02, 17:35
      Gość portalu: Andrzej napisał(a):

      > Ave,
      > zarzucamy polityce Busha wobec Palestyny i Izraela niespójność. Ale zauważcie,
      > że ekipa Busha jest między młotem a kowadłem. Opinia światowa jest
      > jednoznacznie po stronie Palestyńczyków, za którymi jest słuszność. Ale ich
      > Bush nie może poprzeć, gdyż w USA żydzi są wszechpotężni. Mieliśmy tego próbkę
      > ostatnio. W Senacie tylko dwóch śmiałków nie zgodziło się na bezwarunowe
      > poparcie Izraela. Poparcie dla słusznych żądań Palestyńczyków, lub nawet czynne
      >
      > potępienie Izraela może nawet kosztować Busha stołek. Z kolei dalsze
      > bezwarunkowe poparcie dla Izraela może kosztować USA utratę wszystkich
      > sojuszników i pomnożenie zastępu ich wrogów. Dlatego jak sądzę Bush stara się
      > lawirować, nie drażnić nadmiernie jednych i drugich, licząc, że ktoś inny np.
      > UE zmusi Izrael do zmiany polityki wobec Palestyńczyków.
      > Andrzej

      Masz calkowita racje, bush lawiruje, jest skrepowany przez izraelska "anakonde".
      Pokoj nie zostanie osiagniety dopoty, dopoki izraelscy terrorysci nie wycofaja
      sie z okupowanych terenow palestynskich i nie powstanie WOLNA PALESTYNA, czy to
      komus sie podoba czy nie. Amerykanski i izraelski terroryzm nie jest w stanie
      powstrzymac walki narodow o wyzwolenie, czy to z obcego panowania, czy tez z pod
      wlasnych tyranii.
    • Gość: Bert Re: Bush w pułapce IP: *.214.119.67.Dial1.Boston1.Level3.net 06.05.02, 21:38
      Oczywiscie, ze jest w pulapce.Zreszta, w ignorancki
      sposob sam ja na siebie zastawil.

      Behind the Headlines
      by Justin Raimondo
      Antiwar.com

      May 6, 2002
      SHOWDOWN WITH SHARON
      Who runs US foreign policy? We?ll soon find out?.

      Who runs America's foreign policy? The answer to this
      vexing question seems to vary, depending on the day of
      the week ? which could mean it has something to do with
      the position of the Moon. Some days, it's Colin Powell
      over at the State Department. Other times, control is
      ceded to the super-hawks in the Defense Department.
      And, on occasion, it seems no one is at the helm, with
      different factions of the government each enunciating
      their own foreign policy, giving the odd impression of
      an administration talking out of both sides of its mouth.

      CHANGING THE CHANNEL
      Just this past weekend, the Sunday morning talk shows
      featured Colin Powell on "Meet the Press" essentially
      saying the Israeli settlements ? over 30 new ones have
      been built during Sharon's tenure ? have got to go. But
      one had only to change the channel over to Fox News
      Sunday to hear National Security advisor Condoleeza
      Rice instantly transform the official US position on
      the settlements question:
      "Let's take one thing at a time. Settlements will
      eventually be an issue. But I think we have to get the
      context right here. We need to end the terror, create a
      situation in which there is better security and no
      violence."
      Now, you tell me: what is the US position on the
      settlements question? Damned if I know. Is anybody in
      charge? If so, who?
      We'll know the answer to this fascinating question by
      the time Ariel Sharon winds up his trip to Washington
      at the end of this week.

      CHALLENGE AND RESPONSE
      The recent turn in US policy, away from unconditional
      support for the Sharon's policies, and toward a more
      even-handed position, is a gauntlet thrown in Sharon's
      path ? and he did not hesitate to take up the
      challenge. A showdown is imminent. General Sharon has
      mustered his troops ? especially the brigade stationed
      in Washington, D.C. ? and I hope George W. Bush is
      prepared for the all-out assault, because it is going
      to be merciless.
      The Washington gossips whisper that George W. Bush is
      liable to agree with whomever he met with last. This
      may explain why Sharon was so quick to take up the
      President's open invitation, at the conclusion of his
      meeting with Crown Prince Abdullah, to visit with the
      leaders of other Middle Eastern states. The triumph of
      the Arabists, exemplified by the administration's
      embrace of the Saudi peace offensive, provoked a
      counter-attack launched from Tel Aviv. But something
      tells me this guided missile is going to misfire, and
      badly.

      THE BULLDOGS
      After all, the crusty old ultra-nationalist is not
      exactly the best advertisement for his cause. Prolonged
      exposure to him Sharon is certain to invite comparisons
      to Jean Marie Le Pen. Short, squat, and constantly
      barking, the two of them resemble bulldogs, or
      pit-bulls. i.e. potentially dangerous creatures that
      need constant reining in.

      UP AGAINST IT
      Aside from the abrasive personality of the Israeli
      leader, the bad public relations of coming up against
      an American President, especially one who is being
      tested as he hasn't been since 9/11, puts the Israelis
      at an automatic disadvantage. In spite of Ms. Rice's
      Likudnik effusions, the administration has set down
      certain parameters, chief among them being the
      legitimacy of the Palestinian Authority and its chief
      executive, Yasser Arafat. The Los Angeles Times reports
      the view from inside the State Department:
      "'We don't have a whole lot of faith in Arafat. But
      at the same time, there isn't any alternative,' said
      the senior State Department official. 'He was chosen
      legitimately, if not totally democratically, by the
      Palestinians. We can't pick the leader. So our view is
      that he needs to be pushed, and we have to rebuild the
      Palestinian Authority based on democracy and
      transparency.'"
      The State Department's proposal to build up the
      Palestinian Authority, to transform it into a real
      administrative and sovereign entity accountable to its
      own people and the international community, is
      diametrically opposed to Sharon's program, which is to
      destroy the PA and expel the Palestinians from the
      occupied territories. Sharon's campaign to take out
      Arafat ? politically, physically, and permanently ? has
      failed, due to US pressure, but don't think the
      Israelis have given up.

      ISRAEL CREATED HAMAS
      Driven by domestic political pressures, Sharon is
      coming to Washington armed with a 100-page dossier
      supposedly proving, beyond the shadow of a doubt, that
      Arafat personally ordered and planned the suicide
      bombings. His "proof" comes, we are told, from
      "captured documents" supposedly taken out of Arafat's
      offices, left lying around by fleeing PLO personnel. Uh
      huh. Very convincing, but, as the Los Angeles Times had
      the temerity to report,
      "U.S. officials say they plan to remind Sharon of
      Israel's attempt to foster an alternative to the
      nationalist Palestine Liberation Organization by
      encouraging Palestinians in the 1970s to turn to their
      religion. One result was the growth of Hamas, one of
      three extremist groups behind the recent spate of
      suicide bombings in Israel."
      Ouch! The last time I mentioned Israel's past
      sponsorship of Hamas, we received at least half a dozen
      letters saying, essentially, "how dare you even imply
      such a thing!" Well then, here we have it out of the
      mouths of our own officials ? and so, I ask you, is the
      government of the United States run by anti-Semites? Or
      by Americans who have decided, for once, to put America
      first? We report. You decide.

      OH, SILLY ME
      I was astonished to read, in the British Telegraph, a
      story headlined: "Sharon to take hard line with Bush."
      Oh really? Gee, and here I thought it was Israel that
      was dependent on American aid, and not vice versa: all
      this time I've been laboring under the delusion that
      the US was the dominant party in the US-Israeli
      alliance. Silly me, I actually believed that we were
      the patron, and they were the patronized.
      But General Sharon is nobody's satellite, and he is
      determined to yank American policy back into its
      familiar Israeli-centric obit. What's more, he just may
      pull it off?.

      GEORGE W. BUSH TAKES CHARGE
      "We're certainly going to hear Sharon out," a State
      Department official told the Los Angeles Times, "but
      the president has provided a broad outline of what he
      thinks needs to happen, and we're not going to back
      away from that." The President's men are not only
      drawing a line in the sand, they are drawing three of
      them, telling the Israelis they must:
      1. Embrace the Saudi peace plan ? this is the basis
      of the President's proposal, which essentially trades
      regional recognition of Israel for a viable
      (territorially contiguous) Palestinian state. The
      Saudis have thrown Bush a lifeline, and he and his
      State Department have decided to grab it and hold on to
      it for dear life.
      2. Peace must be negotiated between Israel and
      Arafat ? this flies directly in the face of Israel's
      campaign to discredit, isolate, and possibly kill the
      PLO leader.
      3. Israeli expansionism must end, there is no
      military solution ? the policy implications of this
      stance amount not only to a general condemnation of
      Israeli incursions, and a reiteration of the US demand
      that Israel immediately cease "Operation Defensive
      Shield," but an indictment of Israel's continuing
      policy of pushing into Palestinian territory with new
      "settlements" ? (i.e. armed outposts of the
      ever-expanding Israeli empire.)

      Sounds good to me. The whole thing is supposed to come
      together at an international conference, including the
      Europeans, the Russians, and other regional players:
      the Israelis, naturally, are unalterably opposed,
      citing a Euro-Russian-"anti-Semitic" world conspiracy
      • Gość: Bert Re: Bush w pułapce, c.d. IP: *.214.119.67.Dial1.Boston1.Level3.net 06.05.02, 21:45
        ciag dalszy:

        Sounds good to me. The whole thing is supposed to come
        together at an international conference, including the
        Europeans, the Russians, and other regional players:
        the Israelis, naturally, are unalterably opposed,
        citing a Euro-Russian-"anti-Semitic" world conspiracy
        and vowing never to take part.

        FOR A FREE MARKET PALESTINE
        The Times, citing their State Department source, lets
        us in on the plan to build up the PA, albeit in a new
        and unfamiliar form:
        "Washington is now determined to ensure that a new
        Palestinian state is built on democratic and
        free-market principles.
        "'I can't imagine that Israel will not find that
        attractive,' the official said."
        I can. The last thing the Israelis want is a free
        market Palestine on their border. That socialist Sparta
        won't allow free enterprise in Israel proper ? why
        should they permit it in the occupied territories?

        THE GREAT WALL OF SHARON
        Sharon, for his part, is coming to the US armed not
        only with his Arafat dossier, but also with plans to
        build a "security fence," Israel's version of the Great
        Wall of China ? although perhaps the Berlin Wall is a
        more apt architectural precedent. It will be
        interesting to see just how far into the occupied
        territories this proposed barrier is slated to extend.
        This may have something to do with the alleged
        "concessions" Sharon is purportedly willing to make
        being touted by Time magazine. As to what, exactly,
        these consist of, Time is inexplicably mysterious,
        revealing only that:
        "Israeli officials say the concession will involve a
        new map for a potential Palestinian state."
        In the Israeli view, you see, even admitting the
        potential legitimacy of a Palestinian state is an
        enormous "concession," even if it's only a series of
        disconnected South African-style bantustans, as was
        offered by the Israelis last time around.
        But while this kind of arrogance is applauded in
        Congress, it's not going to go over well in the White
        House. Time cites "a senior US official close to the
        talks" as saying of Sharon:
        "He's got to be willing to say that the [Palestinian]
        state will come in a reasonable time frame; it has to
        be viable [that is, territorially contiguous], and even
        if it's established on an interim basis, it's got to be
        linked to a final settlement."

        ATTACK OF THE AMEN CORNER
        None of this is acceptable to Sharon, who, even if he
        agreed to Bush's terms, wouldn't last long enough in
        office to sign his name to an agreement. In order to
        prevail, Sharon must go over the head of the American
        President and make a political appeal to Likud's
        supporters in this country to put the pressure on ? and
        keep it on. The campaign took off well before Sharon's
        plane, with non-binding resolutions passed by both
        houses of Congress pledging unconditional allegiance to
        Israel. Mary McGrory had it right. With the fate of the
        Middle East hanging in the balance, and the President's
        policy teetering on the edge of either glorious success
        or utter failure,
        "It did seem an ideal moment for adult inaction. But
        the die was cast at a Tuesday meeting at the White
        House. Senate Democratic leader Tom Daschle announced
        the restiveness among his horses, who were hot to trot
        for Israel; Tom DeLay announced he couldn't hold his,
        and the derby was on."
        Particularly interesting is McGrory's analysis of how
        the Republicans engaged in an amazing stunt of
        political doublethink to explain away openly
        undermining the President. By opposing him, you see,
        they were really supporting him:
        "House Republicans, usually sticklers for loyalty,
        quite easily rationalized resistance to George Bush's
        objections. They took a cue from Binyamin Netanyahu,
        who, on a recent U.S. tour, announced that George Bush,
        whatever he was saying, was on Israel's side. He might
        talk evenhanded ? 'on the days he talks to Colin
        Powell,' in the cloakroom formulation ? but he wasn't
        kidding when he called Ariel Sharon 'a man of peace.'"
        No, Bush wasn't kidding ? next to Netanyahu, Sharon
        is "a man of peace." Bush understands well that Sharon
        operates under certain political constraints, just like
        he does: the question is, whose constraints will prove
        tighter? Israeli public opinion seems, so far, solidly
        behind Sharon's intransigence, but in America the
        picture is more complicated.

        SABOTAGING THE PRESIDENT
        While Israel's poll numbers are rapidly falling, albeit
        not out of any real sympathy for the Palestinians so
        much as disgust with both sides, the Likudnik strategy
        is to make an end-run around the majority. If Israel
        can touch all the right pressure points, rally its
        small but vocal cadre of American Likudniks, and
        mobilize the far right wing of the President's own
        party against him ? all the while openly courting the
        Democrats ? the President's new policy can be
        effectively sabotaged. That would suit putative
        presidential candidate Joe Lieberman, author of the
        Senate resolution, just fine. It would also suit the
        President's enemies in the conservative movement,
        especially the neocons still seething over the alleged
        "dirty tricks" that supposedly cheated their man McCain
        out of the nomination.

        LET US PRAY
        George W. Bush, famous for "bonding" with world leaders
        from Vicente Fox to Tony Blair to Crown Prince
        Abdullah, has his work cut out for him in Ariel Sharon.
        When he butts heads with that old soldier, we'll see
        what kind of stuff this President is made of:
        marshmallow or granite. For those of us who want to see
        peace in the Middle East, let us hope and pray it is
        the latter.

        Klopot w tym, ze Raimondo przecenia umiejetnosci i
        mozliwosci Busha.
    • Gość: Tipi Re: Bush w pułapce IP: *.clvhoh.adelphia.net 07.05.02, 01:08
      Gość portalu: Andrzej napisał(a):

      > Ave,
      > zarzucamy polityce Busha wobec Palestyny i Izraela niespójność. Ale zauważcie,
      > że ekipa Busha jest między młotem a kowadłem. Opinia światowa jest
      > jednoznacznie po stronie Palestyńczyków, za którymi jest słuszność. Ale ich
      > Bush nie może poprzeć, gdyż w USA żydzi są wszechpotężni. Mieliśmy tego próbkę
      > ostatnio. W Senacie tylko dwóch śmiałków nie zgodziło się na bezwarunowe
      > poparcie Izraela. Poparcie dla słusznych żądań Palestyńczyków, lub nawet czynne
      >
      > potępienie Izraela może nawet kosztować Busha stołek. Z kolei dalsze
      > bezwarunkowe poparcie dla Izraela może kosztować USA utratę wszystkich
      > sojuszników i pomnożenie zastępu ich wrogów. Dlatego jak sądzę Bush stara się
      > lawirować, nie drażnić nadmiernie jednych i drugich, licząc, że ktoś inny np.
      > UE zmusi Izrael do zmiany polityki wobec Palestyńczyków.
      > Andrzej

      Zgadzam sie z Toba Andrzej co do polozenia Bush'a w stosunku do Zydow i Arabow
      oraz Palestynczykow (Palestynczycy to nie Arabi jak to Zydzi przedstawiaja). Ale
      jesli chodzi o wybory za trzy lata to on nie przegra dlatego ze Zydzi nie beda
      czy beda go popierac. On przegra na tle ekonomicznym. W ostatnim roku Clonton'a
      bezrobocie w Ameryce bylo ponizej 4%, A teraz po jednym roku "panowania "jego
      krolewskiej mosci Bush'a" bezrobocie juz jest 6%. W Ameryce ludzie wybieraja
      prezydenta, nie Zydzi.
    • Gość: Andrzej Re: Bush w pułapce IP: 62.89.126.* 07.05.02, 17:52
      Ave,
      można powiedzieć, ze Bush odgrywa obecnie rolę z antycznej tragedii: cokolwiek by
      nie zrobił w sprawie palestyńskiej, czekają go kłopoty. Poparcie dla Izraela
      oznacza wrogość do USA reszty świata i jest sprzeczne z amerykańską racją stanu,
      a z kolei osłabienie poparcia dla Izraela, oznacza nienawiść lobby żydowskiego.
      Jestem bardzo ciekaw jak doradcy Busha wyciągną go z kłopotów.
      Andrzej


      Gość portalu: Andrzej napisał(a):

      > Ave,
      > zarzucamy polityce Busha wobec Palestyny i Izraela niespójność. Ale zauważcie,
      > że ekipa Busha jest między młotem a kowadłem. Opinia światowa jest
      > jednoznacznie po stronie Palestyńczyków, za którymi jest słuszność. Ale ich
      > Bush nie może poprzeć, gdyż w USA żydzi są wszechpotężni. Mieliśmy tego próbkę
      > ostatnio. W Senacie tylko dwóch śmiałków nie zgodziło się na bezwarunowe
      > poparcie Izraela. Poparcie dla słusznych żądań Palestyńczyków, lub nawet czynne
      >
      > potępienie Izraela może nawet kosztować Busha stołek. Z kolei dalsze
      > bezwarunkowe poparcie dla Izraela może kosztować USA utratę wszystkich
      > sojuszników i pomnożenie zastępu ich wrogów. Dlatego jak sądzę Bush stara się
      > lawirować, nie drażnić nadmiernie jednych i drugich, licząc, że ktoś inny np.
      > UE zmusi Izrael do zmiany polityki wobec Palestyńczyków.
      > Andrzej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka