polish.ham
12.12.04, 20:15
Russia is next – tak podsumował Brzeziński europeizację Ukrainy.
Dla mnie to znaczy, że jeśli:
- Rosja ma choć procent tego potencjału strategicznego,
który jej się przypisuje,
- Rządzący Ameryką wiedzą, iż na Kremlu mają już TVSat,
- Rządzący Ameryką nie są szaleńcami,
- Rządzący Rosją nie są obcą agenturą -
to dla Rosji słowa te mają być obietnicą przewodnictwa w Europie.
Inaczej za cholerę mi się to nie składa w sensowną całość.
Zna ktoś inne rozwiązanie?