Gość: Andrij
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
07.01.05, 07:43
Prezydenci Ukrainy Wiktor Juszczenko i Gruzji Michaił Saakaszwili
zadeklarowali w swojej "deklaracji karpackiej" chęć przystąpienia do Unii
Europejskiej. W tym samym czasie prawdopodobni liderzy Niemiec i Francji -
Stoiber i Sarkozy stwierdzili że nie ma w Unii miejsca dla Turcji, Białorusi
i Ukrainy.
Co to oznacza? Ano wydaje się, że kraje "starej" Europy, ktore tworzą rdzeń
Unii Europejskiej doszły do wniosku że dalsze rozszerzenie nie tylko nie
wzmacnia Unii, a ją jedynie osłabia. Oba kraje obawiają się po
doświadczeniach z Polską, że przyjęcie nowych krajów Wschodniej Europy, gdzie
wpływy polityczne ma głównie Ameryka będzie oznaczać koniec dalszej
integracji Europy. W jakims sensie z poglądami obu panów koresponduje
wypowiedź przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Borella, ktory
skrytykował stanowisko Polski podczas ukraińskiego kryzysu. Najwyraźniej
Paryż i Berlin obawiają się zbytniej "samodzielności" Polski w tym regionie
Europy.
Wygląda więc, że Ukraina i Gruzja muszą się zadowolić członkostwem w NATO,
które z wolna przekształca się w Pakt Warszawski-bis.