Dodaj do ulubionych

Uprzejmnie zapraszam gosci z izraela:

01.03.05, 01:06
prosze dopisac swoja opinie pod postem waszego towarzysza broni genoma, ktory
mi grozi smiercia:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=21140867&a=21141259
Obserwuj wątek
    • abe_ltd Re: Uprzejmnie zapraszam gosci z izraela: 01.03.05, 01:28
      Do diabla z genomem. Pewnie to nieletnie.
      Ja natomiast chcialabym sobie z Toba pogadac, Mirmilek, na temat ktory kiedys
      poruszyles, a ktory mnie zainteresowal. Zwroc uwage, ze moje poglady przechodza
      przez pewne transformacje (jak zreszta u kazdego normalnego czolwieka
      wydarzenia ciagle ksztaltuja i zmieniaja zestaw pogladow, nie mowiac juz o tym,
      ze kobieta zmienna jest z natury). Napisales kiedys, ze najlepszym rozwiazaniem
      stanu zapalnego na Bliskim Wschodzie byloby gdyby Izrael tam nie istnial,
      zwazywszy ze jego obywetele sa w znakomitej wiekszosci materialem
      demograficznie nabytym, i maja dokad wrocic. Ujales to znacznie ladniej niz ja,
      mowiac o ich prawie powrotu do np Polski czy Niemiec itd.
      Ja nad tym dlugo myslalam (jak to kobieta!) i doszlam do wniosku, ze sie
      mylisz. Moim zdaniem Ireal ma prawo bytu wlasnie tam gdzie jest -jest to
      uwarunkowane historycznie. Ja o tym zreszta przelotem pisalam
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=20870013&a=20907559
      Natomiast mam obiekcje co do ziem okupowanych. Argument,ze byla to terra nulla
      po rzekomym zrzeczeniu sie Jordanu./Syrii/Egiptu jest idiotyczny, zwazywszy
      ze 'zrzeczenie' bylo na rzecz konkretnego adresata, Izraela. No i osobiscie,
      uwazam ze wojna obronna w celu prezerwacji granic nie powinna byc 'zaczarniona'
      zdobyczami terytorialnymi. To tu lezy glowny problem. Jesli Izrael wyjdzie z
      ziem okupowanych, to to komu on je odda nie powinno juz nikogo martwic skoro
      jedynymi chetnymi sa ich obecni mieszkancy, czyli Palestynczycy. Dlatego tez
      wkurzaja mnie wysilki chlopcow-dzihadowcow skierowane na podkopanie rokowan.
      Powiedz mi jednoznacznie, gdzie przebiega Twoja linia tolerancji? Czy jest to
      zero-tolerancji wobec istnienia Izraela w regionie, czy zero-tolerancji wobec
      okupacji, czy moze cos jeszcze innego.
      Dzieki
      Z powazaniem
      ABE (ta absolutnie prawdziwa - ide sie wpisac na Polonie)
      • mirmilek Re: Uprzejmnie zapraszam gosci z izraela: 01.03.05, 01:53
        Coz, nie ukrywam, ze gdyby syjonisci podjeli dobrowolnie decyzje o likwidacji
        izraela, to bym sie ucieszyl. i naturalnie oznaczaloby to koniec konfliktu
        izraelsko palestynskiego, bo by izraela nie bylo.

        wobec faktu, ze rozwiazanie to nie wydaje sie zbyt realne, trzeba sie
        zastanowic, co dalej. wydaje mi sie uczciwym kompromisem: granice z 67, podzial
        jerozolimy, prawo do powrotu dla jak najwiekszej liczby wypedzonych. dla reszty
        takie odszkodowania, zeby nie mogli powiedziec nie.

        co do powstania izraela "wlasnie tam, gdzie jest" to tyle ci moge powiedziec, ze
        jestem przeciwny krzywdzie ludzkiej. w tym przypadku krzywdzie palestynczykow,
        na ktorych ziemi, bez ich zgody, stworzono im obce panstwo. rozne "historyczne
        koniecznosci", "motywy polityczne" i tym podobne, sluza tylko uciekaniu przed
        faktem, ze pogwalcono prawo palestynczykow do samostanowienia. to jest jezyk
        jotki, crassusa i im podobnych, ktorzy twierdza, ze polityka z moralnoscia nie
        ma nic wspolnego...

        co do mojej oceny zamachow terrorystycznych, to juz tyle razy to powiedzialem...
        ze powiem ci jutro, bo dzis juz ide spac :)

        pzdr, m.

        • abe_ltd Re: Uprzejmnie zapraszam gosci z izraela: 01.03.05, 02:03
          Dzieki, Mirmil. Jestes rozsadnym czlowiekiem. Przykro mi, ze wini sie Ciebie za
          wszelkie wypaczenia islamistyczne tak zreszta jak wini sie Zydow za wszelkie
          wypaczenia syjonistyczne. W takich sytuacjach warto dostrzegac individualne
          systemy moralne rozmowcow, a nie kategoryzowac ich wedlug religii czy
          narodowosci. Ja sie teraz staram to robic.
          W kazdym badz razie dzieki za to. Sobie teraz bede to przemysliwac :)
          Dobranoc
          • dana33 Re: Uprzejmnie zapraszam gosci z izraela: 01.03.05, 08:05
            abe, krolowo nasza, gdzie ty widzisz tutaj rozsadek mirmila??? czy zauwazylas,
            ze on tylko i wylacznie zada od nas ustepstw? nie bylo nigdy ani kraju
            palestyna ani narodu palestynskiego. to kreacja mojego najlepszego przyjaciela
            generalissimo. gdzie ty widzisz jego rozsadek, kiedy on pisze, ze bylby
            zadowolony, jesli israel przestalby istniec? gdzie ty widzisz jego rozsadek,
            kiedy on ci pisze, ze o organizacjach terrorystycznych i ich dzialanosci on ci
            napisze"jutro"?
            abe, mirmil to znany kretacz, manipulant, klamca i do tego nalezy do tej grupy,
            ktora nie ot tak sobie chce podraznic zydow na tym forum i wypisuje rozne
            glupoty, on naprawde i z calego serca nienawidzi zydow i zyczy nam wszystkim
            jaknajszybszej smierci.
            • gimmie_java Re: Uprzejmnie zapraszam gosci z izraela: 01.03.05, 21:31
              dana33 napisała:

              > abe, krolowo nasza, gdzie ty widzisz tutaj rozsadek mirmila??? czy zauwazylas,
              > ze on tylko i wylacznie zada od nas ustepstw? nie bylo nigdy ani kraju
              > palestyna ani narodu palestynskiego. to kreacja mojego najlepszego przyjaciela
              > generalissimo. gdzie ty widzisz jego rozsadek, kiedy on pisze, ze bylby
              > zadowolony, jesli israel przestalby istniec? gdzie ty widzisz jego rozsadek,
              > kiedy on ci pisze, ze o organizacjach terrorystycznych i ich dzialanosci on ci
              > napisze"jutro"?
              > abe, mirmil to znany kretacz, manipulant, klamca i do tego nalezy do tej grupy,
              >
              > ktora nie ot tak sobie chce podraznic zydow na tym forum i wypisuje rozne
              > glupoty, on naprawde i z calego serca nienawidzi zydow i zyczy nam wszystkim
              > jaknajszybszej smierci.

              Urabiamy ciasto reka. Wprawna z Ciebie kuchareczka a i bajeczki ladne na
              Dobranoc opowiadasz.
            • mirmilek Re: Uprzejmnie zapraszam gosci z izraela: 02.03.05, 10:05
              Dana, wybaczam ci.
          • mirmilek cd... 01.03.05, 22:24
            a co do zamachow i terrorystow. ogolnie poczytaj sobie goldbauma, bo wydaje mi
            sie, ze nasze poglady sa generalnie zbiezne (nie mowie tutaj, ze podpisuje sie
            pod wszystkimi jego konrektymi wypowiedziami, z ktorych czesci przeciez nie
            przeczytalem).

            ja powiem tak: po ludziach odartych z mienia, godnosci, ojczyzny, mozna sie
            spodziewac wszystkiego, bo cierpienie nie uszlachetnia tylko spacza. patrze na
            nich i sprzeciwiam sie temu, co robia, ale jednoczesnie jest mi smutno na mysl,
            jak nisko moze upasc czlowiek upodlony okupacja.

            pytasz sie mnie, jak daleko siega moja "tolerancja"? sam nie wiem. nie jestem w
            stanie nienawidziec moich rodzicow za to, ze nienawidza niemcow. ja nie
            przezylem okupacji. analogicznie nie jestem w stanie nienawidziec palestynczykow
            za to, ze nienawidza syjonistow. nienawidze tego, co robia, ale nie ich samych.
            nie wiem czy mozna to nazwac "tolerancja".

            jesli rozumiesz rozumiesz tu pod pojeciem "tolerancja" wskazywanie, ze przyczyna
            terroryzmu lezy w krzywdach wyrzadzonych palestynczykom przez syjonistow, to
            uwazam, ze moja "tolerancja" sie skonczy, kiedy izrael naprawi wyrzadzone zlo.
        • genom3 abe.... 01.03.05, 02:08
          co do mojej oceny zamachow terrorystycznych, to juz tyle razy to powiedzialem...

          na arabii napisał że to są słuszne klapsy,
          tak nazwał zamachy terrorystyczne skierowane w kierunku Izraela i wszystkich,
          to muzułmanin, nie może inaczej myśleć,
          w islamie nie wolno oceniać swoich braci, nawet jeśli robią źle, to jest
          doktrynalna podstawa, przeleć fora muzułmańskie i poczytaj, im nie wolno
          potępiać i oceniać swoich, to może tylko bóg.

          za to oni mogą wszystko, bo wg. ich religii, oni zawsze się bronią,
          nawet jak napadają to się bronią,
          nie-muzułmanin jest zawsze agresorem,

          Islam kiedyś taki nie był, i to jest fakt.
          Ale wiele się zmieniło,
          religia to najstraszliwsza broń, bo jest nieracjonalna, oparta na
          niepodważalnych doktrynach....
          a zresztą


          • abe_ltd Re: genom 01.03.05, 02:26
            Nie wiem co i kto pisal cos tam na Arabii. Ja tam nie bywam. Skad mam wiedziec
            czy ten nick, o ktorym mowisz na Arabii to ten sam czlowiek pisujacy tutaj
            jako 'mirmilek'.
            Uwazam jednak, ze twoje 'grozby' (nawet zartobliwe) jak rowniez stosowanie
            zasady jakiej zbiorowej odpowiedzialnosci wobec Mirmila jest po prostu
            infantylne.
            Co do autorytatywnej interpretacji Koranu to musze skierowac cie do oszoloma
            crassusa - on sie w tym tu specjalizuje ku kompromitacji calego forum. Ja nie
            jestem w stanie komentowac bo tego nie czytuje.
            • mirmilek Re: genom 01.03.05, 22:25
              zapomnialas o jeszcze jednej mozliwosci. ze genom nam tutaj zwyczajnie klamie...
        • sierzant_nowak Re: Uprzejmnie zapraszam gosci z izraela: 01.03.05, 06:21
          > co do powstania izraela "wlasnie tam, gdzie jest" to tyle ci moge powiedziec, z
          > e
          > jestem przeciwny krzywdzie ludzkiej. w tym przypadku krzywdzie palestynczykow,
          > na ktorych ziemi, bez ich zgody, stworzono im obce panstwo. rozne "historyczne
          > koniecznosci", "motywy polityczne" i

          Tylko ze:
          a. powstanie Izraela nie wiazalo sie z wypedzeniem mieszkajacych tam palestynczykow! Oni SAMI UCIEKLI, powodowani propaganda arabska po ataku arabskim na Izrael! Gdyby nie to, to mogliby spokojnie zyc z zydami w panstwie Izrael...
          b. w tym samym czasie co powstanie ONZ chciano ROWNOLEGLE utworzyc panstwo stricte palestynskie, obok Izraela. Plan ten zostal zniszczony przez arabow.
          c. na ziemiach na ktorych zostal utworzony Izrael nie bylo zadnej sensownej panstwowosci! To byly plemienne WIOCHY, pelna anarchia i brak struktur panstwa jako takiego
        • sierzant_nowak i jeszcze jedno 01.03.05, 06:22
          > Coz, nie ukrywam, ze gdyby syjonisci podjeli dobrowolnie decyzje o likwidacji
          > izraela, to bym sie ucieszyl. i naturalnie oznaczaloby to koniec konfliktu
          > izraelsko palestynskiego, bo by izraela nie bylo.

          Gdyby zydzi wyniesli sie z Izraela na ksiezyc, ale wczesniej zrownali go z ziemia tak, zeby zostawic stan jaki zastali w 1948, to palestynski motloch kotlowalby sie w brudzie, smrodzie i ubostwie przez kolejne 50 lat...
      • rattler Re: Uprzejmnie zapraszam gosci z izraela: 01.03.05, 05:52
        Abe , przeczytaj ten artykul , please !!!

        www.antiwar.com/orig/baroud.php?articleid=4890
        narazie

        -----------------------------------------------

        Jesli Izrael wyjdzie z ziem okupowanych, to to komu on je odda nie powinno juz
        nikogo martwic skoro jedynymi chetnymi sa ich obecni mieszkancy, czyli
        Palestynczycy. Dlatego tez wkurzaja mnie wysilki chlopcow-dzihadowcow
        skierowane na podkopanie rokowan.
      • negevmc a potem takze ten 06.03.05, 18:06
        www.opinionjournal.com/extra/?id=110005245
    • i-love-2-ski Re: Uprzejmnie zapraszam gosci z izraela: 01.03.05, 01:45
      mirmilek napisał:

      > prosze dopisac swoja opinie pod postem waszego towarzysza broni genoma, ktory
      > mi grozi smiercia:
      >
      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=21140867&a=21141259
      >
      Mirmil powiem Tobie jedno opusc to forum. Nie bylo mnie tu pare dni i nie
      zaluje. Po powrocie wlosy deba staja jak sie czyta to morze
      chamstwa,manipulacji,nienawisci i plugastwa i kazdy kto inteligentnym sie zwie
      powinien to forum opuscic. Zauwaz,ze tej samej glosnej grupie nie zalezy na
      wymianie mysli,tylko na szerzeniu jawnej agresji poprzez tanie,glupie
      chwyty.Adminy toleruja jawne lamanie regulaminu gazety jak rowniez niektore
      nicki maja tu "biala karte" do osobistych pogrozek,wyzwisk i ponizania
      dyskutanta. Z chwila powrotu gosci z zagranicy temperatura rozmow sie
      podniosla,razem z poziomem chamstwa i ponizania kogos o odmiennych pogladach.
      Radze Ci odejsc,gdyz sa inne fora,gdzie tego typu ludzie nie wchodza. Pozdr.
      • mirmilek Re: Uprzejmnie zapraszam gosci z izraela: 01.03.05, 01:58
        staram sie wchodzic rzadziej niz zwykle. fakt. wlasnie z powodow wymienionych w
        twoim poscie, ale tez ze zgledu na nawal pracy.

        pzdr, m.
        • j-k mirmil, pracujesz nad koncepcjami politycznymi? 01.03.05, 22:34
          wypada pochwalic Twoj postep w edukacji...

          1. mirmilku, jak sie przegralo 3 wojny , to nie ma co marzyc o zwrocie
          zachodniego brzegu... (west bank)
          najwyzej o jego podziale...

          2. Nie myl buenos dias z buenos tardes i z buenas noches...

          dla Ciebie jest i tak: buenas puertas.
      • j-k wreszcie w pelni sie zgadzamy , Helka 01.03.05, 22:58
        istotnie, sa piekniejsze fora...
        polecam...

        buenas noches..

        przepraszam, hiba bedzie lepiej
        buenas puertas...
    • genom3 prowokator i antysemita:) 01.03.05, 01:50
    • genom3 ależ nie chciałem cię tak zdenerwować:)...chociaż. 01.03.05, 01:52
      ........właściwie to chciałem:))))))

      • krystian71 Re: ależ nie chciałem cię tak zdenerwować:)...cho 01.03.05, 08:25
        alez,nikt tego nie wzial za zart.Wlasciwie to pasuje do ducha wszystkich twoich
        postow
    • genom3 łap mirmilku:))))))) 01.03.05, 22:36
      Jaserze Arafacie opowiada palestyński pisarz SAID ABURISH
      Artykuł archiwalny; Świat

      Monika Słowakiewicz: Wbrew zapowiedziom 13 września Palestyńczycy nie ogłosili
      niepodległości i nie wyznaczyli nowej daty ogłoszenia państwa. Czas ucieka. Czy
      Jaser Arafat zrezygnował z marzenia życia: zostania prezydentem Palestyny?

      Said Aburish: Arafat już uważa się za prezydenta Palestyny! Odłożenie
      deklaracji jest jednak bardzo poważną sprawą. Arafat zawiódł Palestyńczyków.
      Teraz ludzie myślą, że Arafat po prostu zaakceptuje to, co odrzucił [podczas
      lipcowego szczytu w Camp David - red.]. Arafat, który podejmuje wszystkie
      decyzje sam, w debacie nad odłożeniem terminu deklaracji nagle stał się
      demokratą. - To nie ja decyduję, ale Centralna Rada Organizacji Wyzwolenia
      Palestyny - oświadczył. Ale członkowie Rady nie są wybierani, są mianowani -
      przez niego.

      Arafat uosabia Palestynę. Bez niego nie ma bliskowschodniego procesu
      pokojowego. Jak do tego doszedł?

      - Ciężką pracą i inteligencją. Ten człowiek pracuje od lat bez wytchnienia od
      16 do 18 godzin na dobę. Nie ma wielkiego wykształcenia, ale jest inteligentny
      i zdolny. Od 40 lat nie wie, co to wakacje. Jego relaks to poranna przechadzka
      dookoła biura.

      Na początku kariery przejął przywództwo studenckiej organizacji w Kairze i
      powoli nadał jej coraz większe znaczenie. Gdy powstała jego partia Fatah,
      Arafat był jednym z czterech-pięciu ludzi stojących na jej czele. Ale zawsze
      szedł własną drogą i podejmował decyzje, nie zważając na innych.

      Od dziesięcioleci nikt nie widział go ubranego inaczej niż w nieśmiertelny
      mundur i kefiję, czarno-białą palestyńską chustą na głowie.

      - Chusta udrapowana w kształcie Palestyny i mundur to czysta kreacja. Arafat
      jest nadzwyczajnym komiwojażerem. Mówi ludziom wszystko to, co chcą usłyszeć, i
      potrafi przekonać ich do swoich pomysłów. W kontaktach osobistych jest o wiele
      bardziej pociągający niż na ekranie telewizora lub na zdjęciu. Ma nieodparty
      wdzięk. Z Egiptu, gdzie się wychował, wyniósł umiejętność grania słowami i
      przekonywania. Potrafi to każdy Arab, ale Egipcjanie są mistrzami. Arafat nie
      ma żadnej ideologii, nie jest rewolucjonistą i nigdy nim nie był, socjalizm go
      nie uwiódł. Jest nacjonalistą w stylu burżuazyjnym. Wielokrotnie podkreślał, że
      w Organizacji Wyzwolenia Palestyny jest miejsce dla wszystkich.

      Przez lata OWP była sprzymierzona i wspomagana przez ZSRR i obóz socjalistyczny.

      - Wizerunek Arafata jako sprzymierzeńca ZSRR jest fałszywy. Arafat wchodzi w
      spółki, ale nie zawiera aliansów. Przekonuje innych, by wchodzili z nim w
      układy służące wyłącznie jego celom. W czasach, kiedy USA i kraje zachodnie nie
      chciały z nim rozmawiać, zwrócił się do Moskwy. Gdy tylko Amerykanie podjęli z
      nim dialog, zmienił automatycznie kierunek. Proszę przyjrzeć się jego wizytom w
      Watykanie. Arafat jest jedynym szefem państwa, który całuje Papieża w pierścień
      i to otwarcie, przed kamerami. On cały czas rozgrywa swoją partię.

      Arafat nie urodził się w Palestynie. Niemal całe życie spędził poza nią. Nie
      pochodzi z żadnej znaczącej rodziny. Jak ten outsider zdołał podporządkować
      sobie ruch narodowy na Terytoriach Okupowanych?

      - W 1968 roku Izraelczycy popełnili wielki błąd. Fatah Arafata była wówczas
      organizacją mało znaną. Jego uzbrojeni ochotnicy przedzierali się sporadycznie
      do Izraela z Jordanii i dokonywali ataków. Żaden z nich nie wrócił żywy, ale
      Izraelczycy stracili cierpliwość. Zdecydowali się na frontalne starcie i stała
      się rzecz nadzwyczajna. W miejscowości Karame Fatah stawiła opór. Dokonała
      tego, czego nie udało się żadnej arabskiej armii podczas wojny w 1967 r.
      Partyzanci Fatah zniszczyli nawet kilka izraelskich czołgów. Wizerunek Arafata
      w słynnych okularach przeciwsłonecznych i z laską w ręce pojawił się na
      pierwszych stronach gazet. Bitwa wywołała entuzjazm w świecie arabskim. Do
      Arafata popłynęła broń i pieniądze. Dwa dni po Karame 10 tys. Egipcjan zgłosiło
      się na ochotnika do Fatah.

      Jaka jest odpowiedzialność Arafata za terroryzm?



      - O ile wiem, nigdy nie dał bezpośrednio rozkazu przeprowadzenia ataku
      terrorystycznego. Nie ma jednak wątpliwości, że wiedział o istnieniu Czarnego
      Września [palestyńskiej organizacji, która m.in. uprowadziła izraelskich
      sportowców podczas igrzysk olimpijskich w Monachium w 1972 roku - red.] i
      innych ugrupowań terrorystycznych. Wiedział o nich, ale nie chciał wiedzieć, co
      robią. Tę sztuczkę stosował przed nim mufti Palestyny [Amin al-Husajni,
      przywódca palestyńskiego ruchu narodowego w latach 30. i 40. - red.]. Jego
      młodzi ludzie dokonywali morderstw, których mufti nie nakazywał ani nie
      planował. Mówił po prostu, że taki a taki stoi na zawadzie interesom Palestyny.

      Terror zepsuł na długo wizerunek Palestyńczyków na świecie. Czy Arafat zdawał
      sobie sprawę z konsekwencji?

      - Do czasu gdy Palestyńczycy porwali po raz pierwszy samolot, przeciętny
      Amerykanin nie miał pojęcia o problemie palestyńskim. Kiedy jednak świat
      dowiedział się o jego istnieniu, terroryzm stał się nie tylko niepotrzebny, ale
      i szkodliwy. Mam prawo sądzić, że Arafat zdawał sobie z tego doskonale sprawę.
      Dlatego wstrzymał akty terroru, gdy tylko mógł to zrobić. W 1993 roku ten
      wielki terrorysta stanął na trawniku Białego Domu jako mąż stanu. To była chyba
      najszybsza zmiana wizerunku w dziejach.

      Kiedy Arafat zdecydował się na pokój z Izraelem?

      - Pokój zawsze był w planach OWP. Nie afiszowano się z tym, ale OWP miała
      ciągle tajne kontakty z Izraelczykami. Dla uruchomienia procesu pokojowego
      najwięcej zapewne zrobił na początku lat 90. James Baker, najbardziej
      niedoceniany sekretarz stanu w najnowszej historii USA. Sekretne spotkania
      wysłanników OWP i Waszyngtonu zaczęły się w Bejrucie w 1975 r. Nie ujawniano
      ich, gdyż żadna ze stron nie mogła sobie na to pozwolić. Palestyńczycy głosili
      wtedy, że walczą z imperializmem i amerykańskim poparciem dla Izraela, a
      Amerykanie głosili, że OWP jest wyłącznie bandą terrorystów. OWP nigdy, choć
      miała wiele okazji, nie uderzyła w amerykańskie interesy. Jestem przekonany, że
      Amerykanie mieli też wiele okazji, by zlikwidować Arafata, i z nich nie
      skorzystali.

      Arafat podjął jednak rozmowy pokojowe dopiero na początku lat 90., gdy znalazł
      się w międzynarodowej izolacji po chybionej decyzji poparcia irackiego
      dyktatora Saddama Husajna przeciwko całemu światu.

      - Pod koniec lat 80. Arafat robił dwie rzeczy naraz: negocjował w sekrecie
      pokój za pośrednictwem np. Nabila Szaasa [dziś ministra planowania Autonomii
      Palestyńskiej - red.], ale Palestyńczyków zapewniał, że prowadzi zbrojną walkę
      o wyzwolenie. Zwlekał z podjęciem jawnych rozmów, bo bał się o swoją pozycję.
      Popierał intifadę [rewoltę kamieni w latach 1987-92 na terytoriach okupowanych
      przez Izrael - red.], ale nie chciał, by zbytnio urosła w siłę. Wiedział, że
      wtedy na jej czele utworzy się silne kierownictwo. Po wojnie z Irakiem znalazł
      się sam. Kraje Zatoki Perskiej, które stanęły w koalicji przeciwko Saddamowi,
      odcięły mu subsydia. Jego sytuacja była tak fatalna, że przestał płacić
      pracownikom OWP w Tunisie. Bał się, że jeśli Hanan Aszrawi i Fajsal al-Husajni
      [palestyńscy negocjatorzy pochodzący z Terytoriów Okupowanych - red.] podpiszą
      pokój, on zostanie zdyskredytowany. Wysłał ich na rozmowy do Waszyngtonu, a
      sam, nie mówiąc ani słowa, podpisał pierwsze porozumienie w Oslo [w 1993 roku -
      red.].

      Po latach działalności na emigracji Oslo zaprowadziło Arafata i OWP do
      Palestyny. To wielki sukces.



      - Arafat stworzył palestyńską tożsamość narodową. Osobiście nie uważam tego za
      sukces. Sądzę, że Palestyńczycy mieliby się lepiej, gdyby pozostali Arabami.
      Jako Arabowie stanowią większą siłę wobec Izraela niż jako Palestyńczycy.
      Tworząc palestyńską tożsamość, Arafat dał ludziom poczucie honoru i
      przynależności. To poprawiło im samopoczucie, ale w praktyce
      • genom3 Re: łap mirmilku:)))))))ciąg dalszy:))))))) 01.03.05, 22:47
        ciąg dalszy:)))

        - Arafat stworzył palestyńską tożsamość narodową. Osobiście nie uważam tego za
        sukces. Sądzę, że Palestyńczycy mieliby się lepiej, gdyby pozostali Arabami.
        Jako Arabowie stanowią większą siłę wobec Izraela niż jako Palestyńczycy.
        Tworząc palestyńską tożsamość, Arafat dał ludziom poczucie honoru i
        przynależności. To poprawiło im samopoczucie, ale w praktyce niewiele dało.
        Jestem Palestyńczykiem. Genealogia mojej rodziny na tej ziemi sięga 11 wieków
        wstecz. Nie sądzę jednak, by palestyńska tożsamość narodowa była aż tak cenna.
        Jeszcze w XIX w. Palestyńczycy nazywali siebie południowymi Syryjczykami. Idea
        narodu palestyńskiego powstała w latach 30. pod wpływem muftiego, potem przejął
        ją Arafat. Bez narodu palestyńskiego obaj byliby bez pracy. Naród palestyński
        był im potrzebny, by przewodzić. Arafat popełnił błąd, podpisując Oslo sam. To
        nie był zresztą żaden układ, tylko obietnica pokojowego rozwiązania konfliktu.
        Teraz gdy nie radzi sobie w negocjacjach, pierwsze, co robi, to biegnie do
        arabskich przywódców szukać wsparcia. Ale to za mało. Nie można być Arabem
        tylko wtedy, gdy jest to wygodne.

        Powstanie niepodległej Palestyny jest dziś koniecznością uznaną przez Izrael i
        cały świat. Teraz walka toczy się o Jerozolimę - Palestyńczycy chcą mieć tu
        stolicę na równi z Żydami. Na podziale Jerozolimy został zerwany lipcowy szczyt
        w Camp David.

        - To, że w Camp David w ogóle rozmawiano o podziale Jerozolimy i niebo się nie
        zawaliło, to wielkie osiągnięcie Arafata. Jeszcze dwa lata temu dyskusja nad
        palestyńską obecnością w Jerozolimie była niemożliwa. W przypadku Jerozolimy
        problem nie polega jednak na tym, że nie znaleziono porozumienia w Camp David.
        Podczas negocjacji Arabia Saudyjska oświadczyła, że decyzja w sprawie
        Jerozolimy nie należy do samego Arafata, za Jerozolimę są odpowiedzialni
        wszyscy Arabowie i muzułmanie. To było ostrzeżenie, żeby Arafat nie podpisywał
        byle czego. Jerozolima jest trzecim sanktuarium islamu. Jeśli przy podziale
        Jerozolimy nie uda się zaspokoić potrzeby związku muzułmanów z miastem, prędzej
        czy później znajdzie się arabski lider, który zechce ją odbić.

        Nie sądzę, by można było winić kogoś za niepowodzenie w Camp David. Kiedy
        Arafat mówi tak lub nie w sprawie Jerozolimy, wie, że od odpowiedzi zależy jego
        przetrwanie. To samo stosuje się do premiera Izraela Ehuda Baraka. Może
        potrzebny jest ktoś, kto zgodzi się podpisać umowę i odejść z polityki. Obawiam
        się jednak, że sygnatariuszowi jednej i drugiej strony grozi śmierć.

        Może jednak warto było przyjąć proponowany kompromis. Uzyskać państwo,
        rezygnując ze stolicy?

        - Zgodnie z ustaleniami z Oslo Palestyńczycy w Jerozolimie głosują w wyborach
        na Palestyńską Radę Legislacyjną. Jeśli Arafat ma w Jerozolimie wyborców, to
        znaczy, że jest to jego terytorium. Jakiś kompromis więc już istnieje. Czy
        wystarczy wywiesić palestyńską flagę nad Kopułą Skały? Arafat chce obecności
        palestyńskiego rządu w samej Jerozolimie. Na to nie zgodzi się żaden żyjący
        izraelski przywódca. Nadal nie wiemy dokładnie, co premier Barak zaoferował w
        Camp David, ale bez wątpienia wykazał się niezwykłą odwagą. Pokój jest możliwy.
        Arafat musi uważać, by nie popełnić błędu i nie zniszczyć Baraka.

        Jak Pan widzi przyszłość Bliskiego Wschodu?



        - Od Oslo rozmowy toczą się tylko o terytorium, o tym, gdzie postawić płoty.
        Nikt nie odpowiedział na pytanie, które bezustannie stawiają Izraelczycy: jakie
        jest ich miejsce na Bliskim Wschodzie. O tym mówią, gdy w negocjacjach z Syrią
        żądają pełnego pokoju. Chcą nie tylko podpisać traktat pokojowy, ale też
        domagają się, by następnego dnia w Damaszku była otwarta ambasada izraelska, a
        Izraelczycy mogli swobodnie przyjechać i wyjechać. Chcą normalizacji, swojego
        miejsca w regionie. Izrael nie może wiecznie istnieć na Bliskim Wschodzie tylko
        dlatego, że ma przewagę wojskową. Może jutro zająć Damaszek, ale nie jest
        częścią regionu. Bliski Wschód jest w większości arabski. Izrael może być jego
        Szwajcarią albo Doliną Krzemową, ale nie może nim rządzić. O tym jeszcze w
        ogóle nie rozmawialiśmy.

        Kraje arabskie są słabsze od Izraela, wojskowo i gospodarczo. Są rządzone
        autorytarnie lub są dyktaturami. Który z nich może stawić Izraelowi czoło?

        - Nie potrzeba dobrego systemu politycznego, by porwać się na Izrael. Saddam
        był tego bardzo bliski w 1991 roku. Irak o mało nie wyprodukował bomby
        atomowej. Syria ma broń chemiczną i biologiczną. Zbliżamy się do punktu
        równowagi strachu po obu stronach.

        Z szefa partyzantki Jaser Arafat stał się przywódcą powstającego państwa. Jakim
        jest budowniczym?

        - Arafat przewodzi ludziom, a nie zarządza nimi. Sam nie jest zbyt dobrze
        zorganizowany. Cały budżet OWP i Autonomii Palestyńskiej mieści się w notesiku,
        który nosi w wewnętrznej kieszeni marynarki. Nikt oprócz niego nie wie, skąd
        biorą się pieniądze i na co są wydawane. Ponad połowa budżetu Autonomii idzie
        na służby specjalne, istnieje nawet wywiad marynarki wojennej! Po co? Jaki
        wywiad? Jakiej marynarki? Jak wszystko inne jego pomysł na Palestynę jest
        całkowicie nieprzewidywalny. Jednego dnia głosi, że potrzebny jest silny
        parlament, następnego aresztuje deputowanych, którzy mu się sprzeciwili.

        Władze Autonomii Palestyńskiej są często krytykowane za łamanie praw człowieka.

        - Na palestyńskie doświadczenie z demokracją można spojrzeć dwojako. Z jednej
        strony jest wielu Palestyńczyków, którzy krytykują otwarcie Arafata, idą do
        więzienia i gdy tylko z niego wyjdą, krytykują Arafata na nowo. Istnieją
        organizacje obrony praw człowieka i działacze gotowi poświęcić życie walce o
        demokrację. Z drugiej strony Arafat ma słynne egipskie powiedzonko. Gdy prosi
        się o kogoś o coś niemożliwego, Egipcjanin odpowiada misz waqtu - nie teraz.
        Gdy Arafat słyszy o demokracji, odpowiada misz waqtu, na razie musimy stawić
        czoło wrogowi, z demokracją uporamy się później. Nie zgadzam się z tym. Misz
        waqtu odpowiadano mi przez całe życie. Mam tego dość. Nie jestem sam. Mam 16
        kuzynów, którzy siedzieli w izraelskim więzieniu podczas intifady. Niektórzy
        sześć-siedem lat. Zaręczam, że nie boją się Arafata i jego więzień. Uważają, że
        za wolność już zapłacili. Czy należy mu wierzyć, gdy mówi, że będziemy mieli
        demokrację w stosownej chwili? Czy możemy pozwolić sobie na to, by ludzie gnili
        w więzieniach bez uczciwego procesu? Myślę, że nie. Już jesteśmy spóźnieni.

        Instytucje Autonomii Palestyńskiej powstają w trudnych warunkach, na kawałkach
        terytorium oddanych pod palestyńską kontrolę przez Izrael.

        - Arafat nieraz mówił swoim bliskim, że nie chce odejść jak mufti, nie
        dokonawszy niczego. Jego jedynym celem jest stworzenie palestyńskiego państwa.
        Dobrze, ale niech jednocześnie buduje demokrację. To nie jest trudne, bo nie
        chodzi o to, czy Autonomia to kawałki ziemi, czy nie, tylko o to, że ludzie
        chcą wolności i demokracji.

        Czy Arafatowi starczy czasu, by zrealizować marzenie życia?



        - Nie o to chodzi, czy starczy mu czasu, ale czy starczy mu życia. Mówi się, że
        jest w nie najlepszym zdrowiu. Nie jest już młodzieńcem, ma 72 lata. Najgorsze,
        co mogłoby się wydarzyć teraz Palestyńczykom, to jego zniknięcie. Nie ma
        wyznaczonego następcy, a najsilniejszym i najlepiej zorganizowanym ugrupowaniem
        jest fundamentalistyczny Hamas. Aparat bezpieczeństwa może rozpaść się na kilka
        frakcji. Może nawet dojść do wojny domowej.

        Arafat jest więc niezastąpiony. To samo mówią Amerykanie, przymykając oko na
        nadużycia i korupcję w Autonomii.

        - Na razie Arafat to Palestyna. Jedynie on może doprowadzić proces pokojowy do
        końca. Ja nie chcę jednak, by Arafat wsadził jedną trzecią Palestyńczyków do
        więzienia, ale by podpisał pokój i odszedł. To zasadnicza różnica.
    • mirmilek cicha aprobata? dezaprobata moze??? 06.03.05, 11:07

      • i-love-2-ski Re: cicha aprobata? dezaprobata moze??? 06.03.05, 16:54
        mirmilek napisał:

        a czy widziales kiedys,ze zyd zyda by za cos skrytykowal? wiadomo ty antysemita
        to wszystko dozwolone, co innego gdyby tak ktos danie zagrozil,toby sie nawet ci
        bojkotujacy znalezli,aby kalumniami w lobuza walic. jakby nie bylo mirmilek nie
        na darmo nozyce przemycasz i udajesz niewiniatko:))
        • mirmilek Re: cicha aprobata? dezaprobata moze??? 07.03.05, 11:11
          niespodziewane powroty nieobecnych bojkotujacych w obronie wulgarnej cnoty sa
          the best ;)
    • murzynek.rambo a czemu sie dziwisz temu talmudyscie? przeciez 06.03.05, 17:14
      pogarda dla zycia gojow wyplywa prosto z ich swietych xiag:)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka