Dodaj do ulubionych

Cele i dyrektywy polityki USA ......

    • Gość: diabeł Iraqi Baby Born Without Head IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.02, 20:24
      Iraqi Baby Born Without Head

      From U.S. Uranium Bomb
      By Mohammed Al-Omari

      An Iraqi mother gave birth to a head-less baby
      as a result of radiation deformities from the
      U.S. and British uranium bombs dropped in
      the 1991 war against Iraq.

      The Al-Iraq newspaper and the Iraqi News
      Agency reported on September 18, 1999 that
      the woman, Zayneb Umran, gave a live birth
      to a baby girl lacking a head.

      The incident happened in the general hospital of
      Abi-Khaseeb district in the southern Basra province.

      The report quoted the gynecologist/obstetrician who
      undertook the operation, Dr. Yussra Hashem, as
      saying that after running medical tests confirming
      that the fetus did in fact lack the development of
      a head, it was decided to perform the operation.

      Although, the baby girl was alive at the time
      of birth, the new-born was not expected to live
      long. Dr. Hashem also said that the baby girl's
      other body parts were completely developed.

      Dr. Hashem added that the cause of this
      unusual deformity was the malnutrition of
      the mother as well as radiation poisoning
      from the uranium tipped weapons that the
      United States and British military used in
      their 1991 war against Iraq.

      Over the last nine years since the use of the
      uranium weapons against Iraq, cases of birth
      deformities and pregnancy mis-carriages
      among Iraqi mothers have sky-rocketed.

      The report went on to say that the mother, Zayneb
      Umran, has had five recent pregnancies: the first
      was deformed; the second ended in a miscarriage;
      the third was half crippled; the forth was a normal
      birth; and the fifth was without a head.


      =========================================
      © 1999 All Rights Reserved by Mohammed Al-Omari

      Why US Policy Towards Iraq
      Changed from Spying to Bombing



      Bombing is Terrorism and Blockade is Genocide



      What is the New World Order
      and Who Wants it ?


    • Gość: diabeł Chomsky miał racje.... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.02, 23:18
      www.sfpol.com/sfpol1/terzamnausa.html

      Ponizej publikujemy tlumaczenie fragmentu wywiadu, którego Noam Chomsky
      udzielil hiszpanskojezycznej gazecie La Jornada 14 wrzesnia.

      Noam Chomsky: Terrorystyczne zamachy na USA dotkna glównie biednych i
      uciskanych calego swiata. To prezent dla zarówno amerykanskich jak i
      izraelskich ekstremistow. A odwet bedzie takim samym prezentem dla Bin Ladena.
      Planowana odpowiedz jest dokladnie ta, na która czeka on i jego przyjaciele.
      Ta, która przyniesie im masowe poparcie i która pociagnie za soba nowe, byc
      moze gorsze, zamachy. Ta, która zintensyfikuje wojne.

      Spójrzmy na przyklad w mniejszej skali - Irlandie Pólnocna. Tam po obu stronach
      barykady znajdziemy jastrzebie - ludzi u wladzy, beneficjentów status quo. To
      oni nakrecaja spirale przemocy, choc to nie oni pociagaja za spust i nie oni
      gina. Smierc ludzi po ich stronie daje im jedynie wiecej okazji do zabijania.
      Odniesmy to teraz do poziomu superpoteg i samobójczych zamachów, których nie
      mozna powstrzymac. Jedynie jastrzebie obu stron czerpia korzysci, cierpi reszta.

      USA planuje w tej chwili wojne typu, do którego Zachód jest przyzwyczajony, tj.
      bedzie chcialo przypuscic masowy atak. Problem jednak w tym, ze tym razem
      wszystko wygladac bedzie prawdopodobnie inaczej. To jest to, czego Bin Laden i
      jemu podobni oczekuje - masowych ataków. Odpowie prawdopodobnie nowymi
      zamachami terrorystycznymi. Takich zdarzen jak te we wtorek nie da sie
      powstrzymac.

      Chociaz cala sila powietrzna Stanów byla we wtorek pod reka, nikt nie mógl nic
      zrobic. [Terrorysci] byli samobójcami, doskonale przygotowanymi na smierc. W
      1983 samobójcza próba zamachu zlikwidowala najwieksza sile militarna Libanu. To
      nie byl nic nie znaczacy fakt- nikt nie moze zatrzymac takich zdarzen.

      Nie chce nawet wspominac o rodzajach zagrozen, jakie - jesli tylko sie
      zastanowic - rysuja sie calkiem wyraznie. Jak trudno np. byloby przeniesc
      siedmiokilogramowa bombe plutonowa przez meksykanska lub kanadyjska granice
      [USA]? Czy byloby to powyzej Twoich mozliwosci, czy moich, czy zorganizowanych
      terrorystów? Przed takimi problemami jestesmy wlasnie stawiani.

      To, co stalo sie we wtorek to niewatpliwie wielka tragedia. Ale to równiez typ
      terroru, który dotyka wiekszosc swiata; np. zniszczenie polowy zasobów
      farmaceutycznych Sudanu (przez naloty amerykanskich samolotów w odpowiedzi na
      zamachy Bin Ladena w 1998 roku). To biedny afrykanski naród... Co sie stalo po
      zniszczeniu tych zasobów? Cóz, nikt na Zachodzie o to nie dba. Ale gdy próbowac
      uzmyslowic sobie smiertelne zniwo tej akcji - wychodzi, ze w wyniku nalotów
      zginelo kilkadziesiat tysiecy osób. Kogo to obchodzi? To swiadczy o tym, jak
      ludzie sa swiadomi rozgrywajacej sie historii.

      La Jornada: Czy to nowy rodzaj wojny?

      Noam Chomsky: To cos wiecej niz nowa wojna. To nowa klasa wojen. Popatrzmy na
      to jak USA to rysuje: Albo jestes z nami, albo licz sie z mozliwoscia
      destrukcji. Czy mozna znalezc historyczny odpowiednik? Nawet nazisci nie
      posuwali sie do takich skrajnosci.

      To nowy rodzaj wojny takze, jesli spojrzec historycznie. Niektórzy pojmuja to
      wszystko jako wydarzenie przelomowe i maja racje. To pierwszy raz w historii
      USA, od czasu 1812, kiedy zostalo zaatakowane ich terytorium. Ludzie uzywaja
      anologii z Pearl Harbor, ale sa w bledzie. W Pearl Harbor Japonczycy
      zaatakowali dwie amerykanskie kolonie - Filipiny i Hawaje. Atak na kolonie to
      nie to samo co atak na metropolie.

      USA atakowalo obce terytoria; atakowalo nawet parokrotnie Kanade i Meksyk, ale
      mimo to nikt nie zaatakowal USA. Co wiecej - to odnosi sie nawet do historii
      Europy. Oczywiscie Europe dotknelo wiele potwornych wojen - nigdy jednak nie
      atakowal jej wróg zewnetrzny, Trzeci Swiat, ex-kolonie - atak zawsze
      przychodzil z Europy.

      Przelomowe jest niewatpliwe to, ze po raz pierwszy w historii ofiary
      odpowiadaja atakiem. Kiedy Europa czy USA zostaly zaatakowane przez ludzi ze
      swoich kolonii, z terenów swojej dominacji? Historycznie to zupelna nowosc.

      Kiedy Wielka Brytania podbila wiekszosc swiata, wiekszosc swiata nie
      zaatakowala Anglii. Czy Meksyk zbombardowal USA, kiedy polowa jego terytorium
      zostala zajeta? Moge sobie wyobrazic, ze byli w stanie to zrobic. Powiedzmy,
      Nikaragua mogla zrzucic bomby na Waszyngton. Ale to sie nie zdarzylo. Sa po
      zlej stronie barierki i ludzie sa przekonani, ze to jest wlasnie to miejsce,
      gdzie powinni stac.

      To dlatego w Stanach jest taka afera, kiedy Palestynczycy odpowiadaja na ataki
      Izraela. Ludzie mysla, ze powinni trzymac wszystko w obrebie terytoriów pod
      wojskowa okupacja. To w ten sposób historia pracuje dla Europy i USA.

      La Jornada: Czy sa wiec jakies alternatywy dla tego konfliktu?

      Noam Chomsky: Oczywiscie. Alternatywa jest zwrócenie uwagi, dlaczego doszlo do
      zamachów. Nikt tego pytania nie zadal sobie w artykulach New York Timesa: [w
      ich przekonaniu] lunatycy zaatakowali nas poniewaz jestesmy tacy wspaniali. Ale
      wyjasnienie lezy, rzecz jasna, gdzie indziej.

      Napastnicy doprowadzili do wielkiej tragedii w odpowiedzi na tragedie, za które
      jestesmy odpowiedzialni my. I teraz spirala ma sie nakrecic. Jesli pomysli sie
      o jakimkolwiek rejonie Bliskiego Wschodu od razu mozna zaczac liczyc zbrodnie,
      jakich doznal z naszej strony. To nie ma zadnego znaczenia tutaj - nikt na
      Zachodzie nie zajmuje sie takimi rachunkami, ale to nie znaczy, ze nie ma to
      znaczenia dla ofiar tych zbrodni.

      Popatrzmy np. na Irak w przeciagu ostatniego dziesieciolecia. Kiedys byl to
      najbardziej rozwiniety kraj w swiecie arabskim, na którego czele stal potwór,
      ale potwór, którego wspieral Zachód. USA i Wielka Brytania wspieraly go, kiedy
      popelnial swoje najgorsze zbrodnie. Ale w ostatnich 10 latach ten kraj zostal
      zdewastowany tak, ze w tej chwili jest jednym z biedniejszych na swiecie.

      To nie Saddam Hussein zostal zdewastowany... To irakijska populacja ucierpiala.
      Jak wielu zmarlo? Nawet nie wiemy. Dwa lata temu, Madeleine Albright przyjela
      liczbe pól miliona dzieci, zmarlych w wyniku amerykanskich sankcji. Powiedziala
      wtedy: To wielka cena, ale bylismy na nia przygotowani. Nie znaczy to jednak,
      ze przygotowani byli Irakijczycy czy ludzie z tego regionu. Na Bliskim
      Wschodzie ludzie to pamietaja.

      W Libanie izraelskie ataki, wspierane przez USA, zabily prawdopodobnie 40 czy
      50 tysiecy ludzi w ciagu ostatnich 20 lat. No i znowu mozna powiedziec - kogo
      to obchodzi? Ale ludzi z Bliskiego Wschodu wciaz to obchodzi.

      Albo spójrzmy na terytoria okupowane. Mozna tam uslyszec izraelskie helikoptery
      i odrzutowce, atakujace cywilne dzielnice i doskonale wiadomo, ze ten sprzet
      pochodzi z USA i zostal sprzedany dokladnie w tym celu, do którego jest uzywany.

      I to trwa. Tam ludzie wiedza, ze USA utrudnialo osiagniecie wszelkich
      dyplomatycznych porozumien opartych na miedzynarodowym consensusie: USA po
      prostu nie pozwoli Izraelczykom wycofac sie z terenów okupowanych.

      Ludzie tamtych regionów doskonale to rozumieja i wiedza, ze podobne przyklady
      mozna podawac dalej - z calego swiata. W tej chwili okolo miliona osób gloduje
      w pólnocnej Nikaragui i poludniowym Hondurasie, regionach, które równiez
      pamietaja, ze nie tak dawno temu USA zrobilo tam pare rzeczy.

      La Jornada: Co to wszystko znaczy dla USA?

      Noam Chomsky: Mysle, ze tak jak obecna akcja to prezent dla Osamy Bin Ladena,
      to co sie stalo we wtorek to prezent dla amerykanskich jastrzebi. To znakomita
      okazja, by nalozyc wieksza dyscypline, wiecej represji, promowac programy,
      które oni chca, zeby byly promowane, militaryzowac przestrzen powietrzna, etc.

      Ogólnie, wtorkowa tragedia i reakcja na nia wzmocni najbardziej brutalne i
      represyjne elementy. Wszedzie. Tak to wlasnie dziala. Ta dynamika jest znana od
      dawna.

      Noam Chomsky,


      • Gość: kapitalizm Re: Chomsky miał racje.... IP: *.proxy.aol.com 13.10.02, 23:31
        Gość portalu: diabeł napisał(a):

        ) (a
        href="http://www.sfpol.com/sfpol1/terzamnausa.html"target="_blank")www.sfpol
        ) .com/sfpol1/terzamnausa.html(/a)
        )
        ) Ponizej publikujemy tlumaczenie fragmentu wywiadu, którego Noam Chomsky
        ) udzielil hiszpanskojezycznej gazecie La Jornada 14 wrzesnia.
        )
        ) Noam Chomsky: Terrorystyczne zamachy na USA dotkna glównie biednych i
        ) uciskanych calego swiata. To prezent dla zarówno amerykanskich jak i
        ) izraelskich ekstremistow. A odwet bedzie takim samym prezentem dla Bin
        Ladena.
        ) Planowana odpowiedz jest dokladnie ta, na która czeka on i jego przyjaciele.
        ) Ta, która przyniesie im masowe poparcie i która pociagnie za soba nowe, byc
        ) moze gorsze, zamachy. Ta, która zintensyfikuje wojne.
        )
        ) Spójrzmy na przyklad w mniejszej skali - Irlandie Pólnocna. Tam po obu
        stronach
        )
        ) barykady znajdziemy jastrzebie - ludzi u wladzy, beneficjentów status quo. To
        ) oni nakrecaja spirale przemocy, choc to nie oni pociagaja za spust i nie oni
        ) gina. Smierc ludzi po ich stronie daje im jedynie wiecej okazji do zabijania.
        ) Odniesmy to teraz do poziomu superpoteg i samobójczych zamachów, których nie
        ) mozna powstrzymac. Jedynie jastrzebie obu stron czerpia korzysci, cierpi
        reszta
        ) .
        )
        ) USA planuje w tej chwili wojne typu, do którego Zachód jest przyzwyczajony,
        tj.
        )
        ) bedzie chcialo przypuscic masowy atak. Problem jednak w tym, ze tym razem
        ) wszystko wygladac bedzie prawdopodobnie inaczej. To jest to, czego Bin Laden
        i
        ) jemu podobni oczekuje - masowych ataków. Odpowie prawdopodobnie nowymi
        ) zamachami terrorystycznymi. Takich zdarzen jak te we wtorek nie da sie
        ) powstrzymac.
        )
        ) Chociaz cala sila powietrzna Stanów byla we wtorek pod reka, nikt nie mógl
        nic
        ) zrobic. [Terrorysci] byli samobójcami, doskonale przygotowanymi na smierc. W
        ) 1983 samobójcza próba zamachu zlikwidowala najwieksza sile militarna Libanu.
        To
        )
        ) nie byl nic nie znaczacy fakt- nikt nie moze zatrzymac takich zdarzen.
        )
        ) Nie chce nawet wspominac o rodzajach zagrozen, jakie - jesli tylko sie
        ) zastanowic - rysuja sie calkiem wyraznie. Jak trudno np. byloby przeniesc
        ) siedmiokilogramowa bombe plutonowa przez meksykanska lub kanadyjska granice
        ) [USA]? Czy byloby to powyzej Twoich mozliwosci, czy moich, czy
        zorganizowanych
        ) terrorystów? Przed takimi problemami jestesmy wlasnie stawiani.
        )
        ) To, co stalo sie we wtorek to niewatpliwie wielka tragedia. Ale to równiez
        typ
        ) terroru, który dotyka wiekszosc swiata; np. zniszczenie polowy zasobów
        ) farmaceutycznych Sudanu (przez naloty amerykanskich samolotów w odpowiedzi na
        ) zamachy Bin Ladena w 1998 roku). To biedny afrykanski naród... Co sie stalo
        po
        ) zniszczeniu tych zasobów? Cóz, nikt na Zachodzie o to nie dba. Ale gdy
        próbowac
        )
        ) uzmyslowic sobie smiertelne zniwo tej akcji - wychodzi, ze w wyniku nalotów
        ) zginelo kilkadziesiat tysiecy osób. Kogo to obchodzi? To swiadczy o tym, jak
        ) ludzie sa swiadomi rozgrywajacej sie historii.
        )
        ) La Jornada: Czy to nowy rodzaj wojny?
        )
        ) Noam Chomsky: To cos wiecej niz nowa wojna. To nowa klasa wojen. Popatrzmy na
        ) to jak USA to rysuje: Albo jestes z nami, albo licz sie z mozliwoscia
        ) destrukcji. Czy mozna znalezc historyczny odpowiednik? Nawet nazisci nie
        ) posuwali sie do takich skrajnosci.
        )
        ) To nowy rodzaj wojny takze, jesli spojrzec historycznie. Niektórzy pojmuja to
        ) wszystko jako wydarzenie przelomowe i maja racje. To pierwszy raz w historii
        ) USA, od czasu 1812, kiedy zostalo zaatakowane ich terytorium. Ludzie uzywaja
        ) anologii z Pearl Harbor, ale sa w bledzie. W Pearl Harbor Japonczycy
        ) zaatakowali dwie amerykanskie kolonie - Filipiny i Hawaje. Atak na kolonie to
        ) nie to samo co atak na metropolie.
        )
        ) USA atakowalo obce terytoria; atakowalo nawet parokrotnie Kanade i Meksyk,
        ale
        ) mimo to nikt nie zaatakowal USA. Co wiecej - to odnosi sie nawet do historii
        ) Europy. Oczywiscie Europe dotknelo wiele potwornych wojen - nigdy jednak nie
        ) atakowal jej wróg zewnetrzny, Trzeci Swiat, ex-kolonie - atak zawsze
        ) przychodzil z Europy.
        )
        ) Przelomowe jest niewatpliwe to, ze po raz pierwszy w historii ofiary
        ) odpowiadaja atakiem. Kiedy Europa czy USA zostaly zaatakowane przez ludzi ze
        ) swoich kolonii, z terenów swojej dominacji? Historycznie to zupelna nowosc.
        )
        ) Kiedy Wielka Brytania podbila wiekszosc swiata, wiekszosc swiata nie
        ) zaatakowala Anglii. Czy Meksyk zbombardowal USA, kiedy polowa jego terytorium
        ) zostala zajeta? Moge sobie wyobrazic, ze byli w stanie to zrobic. Powiedzmy,
        ) Nikaragua mogla zrzucic bomby na Waszyngton. Ale to sie nie zdarzylo. Sa po
        ) zlej stronie barierki i ludzie sa przekonani, ze to jest wlasnie to miejsce,
        ) gdzie powinni stac.
        )
        ) To dlatego w Stanach jest taka afera, kiedy Palestynczycy odpowiadaja na
        ataki
        ) Izraela. Ludzie mysla, ze powinni trzymac wszystko w obrebie terytoriów pod
        ) wojskowa okupacja. To w ten sposób historia pracuje dla Europy i USA.
        )
        ) La Jornada: Czy sa wiec jakies alternatywy dla tego konfliktu?
        )
        ) Noam Chomsky: Oczywiscie. Alternatywa jest zwrócenie uwagi, dlaczego doszlo
        do
        ) zamachów. Nikt tego pytania nie zadal sobie w artykulach New York Timesa: [w
        ) ich przekonaniu] lunatycy zaatakowali nas poniewaz jestesmy tacy wspaniali.
        Ale
        )
        ) wyjasnienie lezy, rzecz jasna, gdzie indziej.
        )
        ) Napastnicy doprowadzili do wielkiej tragedii w odpowiedzi na tragedie, za
        które
        )
        ) jestesmy odpowiedzialni my. I teraz spirala ma sie nakrecic. Jesli pomysli
        sie
        ) o jakimkolwiek rejonie Bliskiego Wschodu od razu mozna zaczac liczyc
        zbrodnie,
        ) jakich doznal z naszej strony. To nie ma zadnego znaczenia tutaj - nikt na
        ) Zachodzie nie zajmuje sie takimi rachunkami, ale to nie znaczy, ze nie ma to
        ) znaczenia dla ofiar tych zbrodni.
        )
        ) Popatrzmy np. na Irak w przeciagu ostatniego dziesieciolecia. Kiedys byl to
        ) najbardziej rozwiniety kraj w swiecie arabskim, na którego czele stal potwór,
        ) ale potwór, którego wspieral Zachód. USA i Wielka Brytania wspieraly go,
        kiedy
        ) popelnial swoje najgorsze zbrodnie. Ale w ostatnich 10 latach ten kraj zostal
        ) zdewastowany tak, ze w tej chwili jest jednym z biedniejszych na swiecie.
        )
        ) To nie Saddam Hussein zostal zdewastowany... To irakijska populacja
        ucierpiala.
        )
        ) Jak wielu zmarlo? Nawet nie wiemy. Dwa lata temu, Madeleine Albright przyjela
        ) liczbe pól miliona dzieci, zmarlych w wyniku amerykanskich sankcji.
        Powiedziala
        )
        ) wtedy: To wielka cena, ale bylismy na nia przygotowani. Nie znaczy to jednak,
        ) ze przygotowani byli Irakijczycy czy ludzie z tego regionu. Na Bliskim
        ) Wschodzie ludzie to pamietaja.
        )
        ) W Libanie izraelskie ataki, wspierane przez USA, zabily prawdopodobnie 40 czy
        ) 50 tysiecy ludzi w ciagu ostatnich 20 lat. No i znowu mozna powiedziec - kogo
        ) to obchodzi? Ale ludzi z Bliskiego Wschodu wciaz to obchodzi.
        )
        ) Albo spójrzmy na terytoria okupowane. Mozna tam uslyszec izraelskie
        helikoptery
        )
        ) i odrzutowce, atakujace cywilne dzielnice i doskonale wiadomo, ze ten sprzet
        ) pochodzi z USA i zostal sprzedany dokladnie w tym celu, do którego jest
        uzywany
        ) .
        )
        ) I to trwa. Tam ludzie wiedza, ze USA utrudnialo osiagniecie wszelkich
        ) dyplomatycznych porozumien opartych na miedzynarodowym consensusie: USA po
        ) prostu nie pozwoli Izraelczykom wycofac sie z terenów okupowanych.
        )
        ) Ludzie tamtych regionów doskonale to rozumieja i wiedza, ze podobne przyklady
        ) mozna podawac dalej - z calego swiata. W tej chwili okolo miliona osób
        gloduje
        ) w pólnocnej Nikaragui i poludniowym Hondurasie, regionach, które równiez
        ) pamietaja, ze nie tak dawno temu USA zrobilo tam pare rzeczy.
        )
        ) La Jornada: Co to wszystko znaczy dla USA?
        )
        ) Noam Chomsky: Mysle, ze tak jak obecna akcja to prezent dla Osamy Bin Ladena,
        ) to co sie stalo we wtorek to prezent dla amerykanskich jast
      • Gość: kapitalizm Re: Chomsky miał racje.... IP: *.proxy.aol.com 13.10.02, 23:45

        Chomsky????

        Krotkie wyjasnienie dla niezorientowanego czytelnika w Polsce:
        cytowanie Chomskiego tak jak cytowanie Marxa; tylko trzeciorzedna gazetka
        studencka moze sobie pozwolic na takie osmieszenie w USA.
        Teksty obu sa poprostu obrazliwe dla inteligencji przec.czytelnika.



        • Gość: diabeł Re: Chomsky miał racje.... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.02, 00:16
          Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
          > Chomsky????
          >
          > Krotkie wyjasnienie dla niezorientowanego czytelnika w Polsce:
          > cytowanie Chomskiego tak jak cytowanie Marxa; tylko trzeciorzedna gazetka
          > studencka moze sobie pozwolic na takie osmieszenie w USA.
          > Teksty obu sa poprostu obrazliwe dla inteligencji przec.czytelnika.

          PROSZE O KONKRETY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Chomskyego cytuje np. THE GUARDIAN! czy to jest trzeciorzędna gazetka
          marksistowska?
          JAK NARAZIE POZIOM PANA REPLIK JEST skandaliczny!
          Cytat:
          • głupota kapitalizmu adres: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl
          Gość: diabeł 11-10-2002 12:54 odpowiedz na list odpowiedz
          cytując

          kapitalizm napisał:

          >
          Czlowieku co Ty cytujesz? Berkeley? To Ty nie wiesz, ze cala Ameryka sie
          smieje z Tych 'useful idiots'.
          Nie na darmo ma przydomek 'Bizzerkley'

          Diabeł : No tak, sami idioci, 17 nagród Nobla w tym Czesław Miłosz. Pewnie
          najwiekszy z nich ?
          -----------------------------------
          sunsite.berkeley.edu/calhistory/nobel.html
          Cal Nobel Prize Winners
          The University of California, Berkeley, can boast of having 17
          Nobel Laureates
          in its distinguished history of research and discovery.
          Beginning with Ernest
          O. Lawrence in 1939, these professors represent a wide range of
          scholarly
          pursuits: from physics to economics, from molecular and cell
          biology to slavic
          languages and literature. Cal has had more Nobel Laureates than
          any other
          American university except Harvard and the University of
          Chicago.

          Award Year Recipients
          1939 Ernest O. Lawrence (Physics) (d. 1958)
          1946 Wendell M. Stanley (Chemistry) (d. 1971)
          1945 John H. Northrop (Chemistry) (d. 1987)
          1949 William F. Giauque (Chemistry) (d. 1982)
          1951 Edwin M. McMillan, Chemistry (Chemistry)
          Professor of Physics, Emeritus
          Director Emeritus, Lawrence Berkeley
          Laboratory (d. 1991)
          1951 Glenn T. Seaborg (Chemistry)
          University Professor of Chemistry, Emeritus
          Associate Director, Lawrence Berkeley
          Laboratory (d. 1999)
          1959 Owen Chamberlain (Physics)
          Professor of Physics
          1959 Emilio G. Segre (Physics)
          Professor of Physics, Emeritus (d. 1989)
          1960 Donald A. Glaser (Physics)
          Professor of Molecular Biology and of Physics
          1961 Melvin Calvin (Chemistry)
          University Professor of Chemistry, Emeritus
          Director Emeritus, Laboratory of Chemical Biodynamics
          1964 Charles H. Townes (Physics)
          University Professor of Physics, Emeritus
          1968 Luis Alvarez (Physics)
          Professor of Physics, Emeritus (d. 1988)
          1980 Czeslaw Milosz (Literature)
          Professor of Slavic Languages and Literature, Emeritus
          1983 Gerard Debreu (Economics)
          Professor of Economics and of Mathematics
          1986 Yuan T. Lee (Chemistry)
          Professor of Chemistry
          Principal Investigator, Materials and Molecular Research
          Division, Lawrence Berkeley Laboratory
          1994 John C. Harsanyi (Economics)
          Professor of Economics (d. 2000)
          2000 Daniel L. McFadden (Economics)
          Professor of Economics



          • kapitalizm Re: Chomsky miał racje.... 14.10.02, 04:45
            Gość portalu: diabeł napisał(a):

            ) Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
            ) ) Chomsky????
            ) )
            ) ) Krotkie wyjasnienie dla niezorientowanego czytelnika w Polsce:
            ) ) cytowanie Chomskiego tak jak cytowanie Marxa; tylko trzeciorzedna gazetka
            ) ) studencka moze sobie pozwolic na takie osmieszenie w USA.
            ) ) Teksty obu sa poprostu obrazliwe dla inteligencji przec.czytelnika.
            )
            ) PROSZE O KONKRETY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            ) Chomskyego cytuje np. THE GUARDIAN! czy to jest trzeciorzędna gazetka
            ) marksistowska?
            ) JAK NARAZIE POZIOM PANA REPLIK JEST skandaliczny!
            ) Cytat:
            ) • głupota kapitalizmu adres: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl
            ) Gość: diabeł 11-10-2002 12:54 odpowiedz na list odpowiedz
            ) cytując
            )
            ) kapitalizm napisał:
            )
            ) )
            ) Czlowieku co Ty cytujesz? Berkeley? To Ty nie wiesz, ze cala Ameryka sie
            ) smieje z Tych 'useful idiots'.
            ) Nie na darmo ma przydomek 'Bizzerkley'
            )
            ) Diabeł : No tak, sami idioci, 17 nagród Nobla w tym Czesław Miłosz. Pewnie
            ) najwiekszy z nich ?
            ) -----------------------------------
            ) sunsite.berkeley.edu/calhistory/nobel.html
            ) Cal Nobel Prize Winners
            ) The University of California, Berkeley, can boast of having
            17
            ) Nobel Laureates
            ) in its distinguished history of research and discovery.
            ) Beginning with Ernest
            ) O. Lawrence in 1939, these professors represent a wide range
            of
            ) scholarly
            ) pursuits: from physics to economics, from molecular and cell
            ) biology to slavic
            ) languages and literature. Cal has had more Nobel Laureates
            than
            ) any other
            ) American university except Harvard and the University of
            ) Chicago.
            )
            ) Award Year Recipients
            ) 1939 Ernest O. Lawrence (Physics) (d. 1958)
            ) 1946 Wendell M. Stanley (Chemistry) (d. 1971)
            ) 1945 John H. Northrop (Chemistry) (d. 1987)
            ) 1949 William F. Giauque (Chemistry) (d. 1982)
            ) 1951 Edwin M. McMillan, Chemistry (Chemistry)
            ) Professor of Physics, Emeritus
            ) Director Emeritus, Lawrence Berkeley
            ) Laboratory (d. 1991)
            ) 1951 Glenn T. Seaborg (Chemistry)
            ) University Professor of Chemistry, Emeritus
            ) Associate Director, Lawrence Berkeley
            ) Laboratory (d. 1999)
            ) 1959 Owen Chamberlain (Physics)
            ) Professor of Physics
            ) 1959 Emilio G. Segre (Physics)
            ) Professor of Physics, Emeritus (d. 1989)
            ) 1960 Donald A. Glaser (Physics)
            ) Professor of Molecular Biology and of Physics
            ) 1961 Melvin Calvin (Chemistry)
            ) University Professor of Chemistry, Emeritus
            ) Director Emeritus, Laboratory of Chemical Biodynamics
            ) 1964 Charles H. Townes (Physics)
            ) University Professor of Physics, Emeritus
            ) 1968 Luis Alvarez (Physics)
            ) Professor of Physics, Emeritus (d. 1988)
            ) 1980 Czeslaw Milosz (Literature)
            ) Professor of Slavic Languages and Literature, Emeritus
            ) 1983 Gerard Debreu (Economics)
            ) Professor of Economics and of Mathematics
            ) 1986 Yuan T. Lee (Chemistry)
            ) Professor of Chemistry
            ) Principal Investigator, Materials and Molecular Research
            ) Division, Lawrence Berkeley Laboratory
            ) 1994 John C. Harsanyi (Economics)
            ) Professor of Economics (d. 2000)
            ) 2000 Daniel L. McFadden (Economics)
            ) Professor of Economics
            )
            Gość portalu: diabeł napisał(a):

            ) kapitalizm napisał:
            )
            ) ) Gość portalu: diabeł napisał(a):
            ) )
            ) )
            ) )
            ) ) (a
            ) href="(a
            href="www.ocf.berkeley.edu/~marto/aip/blum.htm.............."ta
            ) rget="_blank")www.ocf.berkeley.edu/~marto/aip/blum.htm..............(/a)
            ) ) ."target="_blank")www.ocf.berkeley.edu/~marto/aip/blum.htm.............
            ) ..(/a)
            ) )
            ) )
            ) ) Czlowieku co Ty cytujesz? Berkeley? To Ty nie wiesz, ze cala Ameryka sie
            )
            ) ) smieje z Tych 'useful idiots'.
            ) ) Nie na darmo ma przydomek 'Bizzerkley'
            )
            ) Diabeł : No tak, sami idioci, 17 nagród Nobla w tym Czesław Miłosz. Pewnie
            ) najwiekszy z nich ?
            ) -----------------------------------
            ) (a
            href="http://sunsite.berkeley.edu/calhistory/nobel.html"target="_blank")suns
            ) ite.berkeley.edu/calhistory/nobel.html(/a)
            ) Cal Nobel Prize Winners
            ) The University of California, Berkeley, can boast of having 17 Nobel
            Laureates
            )
            ) in its distinguished history of research and discovery. Beginning with Ernest
            ) O. Lawrence in 1939, these professors represent a wide range of scholarly
            ) pursuits: from physics to economics, from molecular and cell biology to
            slavic
            ) languages and literature. Cal has had more Nobel Laureates than any other
            ) American university except Harvard and the University of Chicago.
            )
            ) Award Year Recipients
            ) 1939 Ernest O. Lawrence (Physics) (d. 1958)
            ) 1946 Wendell M. Stanley (Chemistry) (d. 1971)
            ) 1945 John H. Northrop (Chemistry) (d. 1987)
            ) 1949 William F. Giauque (Chemistry) (d. 1982)
            ) 1951 Edwin M. McMillan, Chemistry (Chemistry)
            ) Professor of Physics, Emeritus
            ) Director Emeritus, Lawrence Berkeley
            ) Laboratory (d. 1991)
            ) 1951 Glenn T. Seaborg (Chemistry)
            ) University Professor of Chemistry, Emeritus
            ) Associate Director, Lawrence Berkeley
            ) Laboratory (d. 1999)
            ) 1959 Owen Chamberlain (Physics)
            ) Professor of Physics
            ) 1959 Emilio G. Segre (Physics)
            ) Professor of Physics, Emeritus (d. 1989)
            ) 1960 Donald A. Glaser (Physics)
            ) Professor of Molecular Biology and of Physics
            ) 1961 Melvin Calvin (Chemistry)
            ) University Professor of Chemistry, Emeritus
            ) Director Emeritus, Laboratory of Chemical Biodynamics
            ) 1964 Charles H. Townes (Physics)
            ) University Professor of Physics, Emeritus
            ) 1968 Luis Alvarez (Physics)
            ) Professor of Physics, Emeritus (d. 1988)
            ) 1980 Czeslaw Milosz (Literature)
            ) Professor of Slavic Languages and Literature, Emeritus
            ) 1983 Gerard Debreu (Economics)
            ) Professor of Economics and of Mathematics
            ) 1986 Yuan T. Lee (Chemistry)
            ) Professor of Chemistry
            ) Principal Investigator, Materials and Molecular Research
            ) Division, Lawrence Berkeley Laboratory
            ) 1994 John C. Harsanyi (Economics)
            ) Professor of Economics (d. 2000)
            ) 2000 Daniel L. McFadden (Economics)
            ) Professor of Economics


            Termin 'useful idiots' powinines wiedziec, ze odnosi sie do ludzi z
            wyksztalceniem ale calkowicie zagubionych w swoich ocenach moralnych swiata.
            Moralnie mowiac na uniwersytetach ameryk. jest najwiecej confused people. To
            tam w koncu siedzi cala lewica USA, to tam popierano komunizm,Stalina i
            wszystkie rezimy Trzeciego Swiata. Nie zapominaj,ze kadra obecnych profesorow
            to byli hippisi lat 60-tych
            Ja nie twierdze, ze to sa zli albo nie wyksztalceni ludzie.
            Poprostu b. confused.
            Pol Pot skonczyl zaszczytna francuska Sorbone!


            Rozumie, ze niewygodnie Ci cytowac moje odpowiedzi.
            A moze nie czytasz ich uwaznie?
            Podaj mi kto cytuje w dzisiejszym swiecie Guardian?? Gdzie Ty zyjesz?
            W Europie?
            )
            )
            • kyle_broflovski Re: Chomsky miał racje.... 14.10.02, 16:15
              kapitalizm napisał:

              > Termin 'useful idiots' powinines wiedziec, ze odnosi sie do ludzi z
              > wyksztalceniem ale calkowicie zagubionych w swoich ocenach moralnych swiata.
              > Moralnie mowiac na uniwersytetach ameryk. jest najwiecej confused people. To
              > tam w koncu siedzi cala lewica USA, to tam popierano komunizm,Stalina i
              > wszystkie rezimy Trzeciego Swiata. Nie zapominaj,ze kadra obecnych profesorow
              > to byli hippisi lat 60-tych
              > Ja nie twierdze, ze to sa zli albo nie wyksztalceni ludzie.
              > Poprostu b. confused.
              > Pol Pot skonczyl zaszczytna francuska Sorbone!

              Jak powinie myslec czlowiek ze "zdrowa niezmieszana" moralnoscia?

              Jaka korzysc bedziesz mial z wojny w Iraku poza przyjemnascia
              ogladania "humanitarnych bomb" w TV?
              • Gość: kapitalizm Re: Chomsky miał racje.... IP: *.proxy.aol.com 14.10.02, 22:52
                kyle_broflovski napisał:

                > kapitalizm napisał:
                >
                > > Termin 'useful idiots' powinines wiedziec, ze odnosi sie do ludzi z
                > > wyksztalceniem ale calkowicie zagubionych w swoich ocenach moralnych swiat
                > a.
                > > Moralnie mowiac na uniwersytetach ameryk. jest najwiecej confused people.
                > To
                > > tam w koncu siedzi cala lewica USA, to tam popierano komunizm,Stalina i
                > > wszystkie rezimy Trzeciego Swiata. Nie zapominaj,ze kadra obecnych profeso
                > row
                > > to byli hippisi lat 60-tych
                > > Ja nie twierdze, ze to sa zli albo nie wyksztalceni ludzie.
                > > Poprostu b. confused.
                > > Pol Pot skonczyl zaszczytna francuska Sorbone!
                >
                > Jak powinie myslec czlowiek ze "zdrowa niezmieszana" moralnoscia?
                >
                > Jaka korzysc bedziesz mial z wojny w Iraku poza przyjemnascia
                > ogladania "humanitarnych bomb" w TV?

                Bardzo dobre pytanie. Jak powinien czlowiek myslec?, co jest moralne?
                Wazne pytania.
                Najlepiej zaczac od pytania co jest moralne a co nie. Wykreslnikiem i
                standardem moralnosci jest zawsze ludzkie zycie. W skrocie, to co sprzyja zyciu
                jest moralne. Odwrotnie, to co powoduje smierc jest nie moralne. W przypadku
                dwoch zlych wyborow, moralne jest wybrac mniejsze zlo. Jezeli alternatywa wojny
                jest pokoj, nalezy wybrac pokoj. Jesli alternatywa jest niezmierzone ludzkie
                cierpienie i smierc,moralnie nalezy sila sie temu przeciwstawic.

                Czy zakonczenie starej wojny z Irakiem jest moralne? - moim zdaniem-tak. Saddam
                po kapitulacji sie nie zmienil, niestety nie poszedl w slady Japoni czy Niemiec
                po II wojnie.
                Jaknajszybsze i jaknajkrotsze dzialanie z jaknajwieksza sila uderzeniowa dla
                zmniejszenia ofiar w ludziach.
                Ja osobiscie jestem przeciwny zeby USA szla sama do Iraku. Jest to w interesie
                calego swiata i inne kraje tez ponosza odpowiedzialnosc. A przynajmniej
                finansowa.
                Moim zdaniem USA powinny walczyc z terrorystami w pierwszym rzedzie. To
                oczywiscie oznacza atak na religijna,duchowa i finansowa stolice terroryzmu w
                swiecie jaka jest Iran. Teheran - tak, Bagdad - nie(chyba,ze wszyscy placa).

                Co do korzysci z wojny - silowego sprzeciwu zlu - zadaj sobie nastepujace
                pytania:
                Jaka mieli korzysc murzyni z zakonczenia niewolnictwa?
                Jaka mieli ludzie korzysc z rozgromienia IIIRzeszy?, jaka korzysc miala
                ludzkosc z zakonczenia brutalnego cesarstwa Hirohito?

                Jesli odpowiedz Twoja jest, ze w niektorych przypadkach wojna jest zbawieniem -
                jestes na dobrej drodze.
                zapraszam,
                J.


                • kyle_broflovski Re: Chomsky miał racje.... 14.10.02, 23:45
                  Kto ma prawo decydowac co jest mniejszym zlem?

                  wojna zawsze jest zlem, zbawieniem jest chyba dla tylko dla tych co robia na
                  niej pieniadze i dla fanatykow.
                  • Gość: kapitalizm Re: Chomsky miał racje.... IP: *.proxy.aol.com 15.10.02, 01:54
                    kyle_broflovski napisał:

                    > Kto ma prawo decydowac co jest mniejszym zlem?
                    >
                    > wojna zawsze jest zlem, zbawieniem jest chyba dla tylko dla tych co robia na
                    > niej pieniadze i dla fanatykow.

                    To nie jest prawo tylko obowiazek.
                    Ty i kazdy z osobna musi decydowac, codziennie i caly czas.
                    Wiem, powiesz to trudne. Odpowiem tylko, ze niezmiernie wazne. Nielatwe ale
                    konieczne.
                    Chyba nie powiesz mi, ze nie potrafisz zdecydowac co jest mniejszym zlem?
                    Czy zaatakowanie III Rzeszy w '45 bylo zlem, czy mniejszym zlem?
                    Analiza i krytyczne myslenie jest b. pomocne w tym.
                    Emocjonalnie nie chcemy skrzywdzic nawet komara, to jest naturalne.
                    Zauwaz jak reaguja dzieci - podobnie.
                    Ale my dorosli musimy podejmowac decyzje, niektore bolesne ale konieczne.
                    A wiec analiza, doswiadczenie i dojrzalosc w podejmowaniu decyzji. Od malych do
                    duzych.
                    Mysle, ze troche pomoglem rozjasnic watpliwosci.
                    Wazne, ze dociekasz i pytasz.
                    To dobry poczatek.
                    Powodzenia.
                    • kyle_broflovski Re: Chomsky miał racje.... 15.10.02, 03:26

                      wojna ma dwie strony, kazda wierzy ze ma racje. Dociekanie prawdy jest czesto
                      trudne albo nie mozliwe. tak jak w "Rashomon" Kurosawy.

                      Ja moge skrzywdzic komara, natomiast wojna zabija mase ludzi. te dwie rzeczy
                      nie naleza do tej samej klasy. I choc Saddam to nie Hitler, Irak to nie III
                      Rzesza (to chyba rozumiesz)nie przecze ze to dobrze funkcjonujacy slogan
                      propagandowy nie tylko w brukowcach
                      • kapitalizm Re: Chomsky miał racje.... 15.10.02, 06:12
                        kyle_broflovski napisał:

                        >
                        > wojna ma dwie strony, kazda wierzy ze ma racje. Dociekanie prawdy jest czesto
                        > trudne albo nie mozliwe. tak jak w "Rashomon" Kurosawy.
                        >
                        > Ja moge skrzywdzic komara, natomiast wojna zabija mase ludzi. te dwie rzeczy
                        > nie naleza do tej samej klasy. I choc Saddam to nie Hitler, Irak to nie III
                        > Rzesza (to chyba rozumiesz)nie przecze ze to dobrze funkcjonujacy slogan
                        > propagandowy nie tylko w brukowcach

                        Problem z tym o czym piszesz jest w slowie 'wierzy', ja nie pisze o wiarze
                        tylko o faktach.
                        Nie ma znaczenia w co kto 'wierzy' jesli chodzi o sprawy moralne. Jak pisalem
                        moralnosc jest okreslana jednym standardem: zycie ludzkie,
                        jesli idziesz na wojne w obronie slabszego, pokrzywdzonego to jestes po stronie
                        moralnej, jesli zabijasz morderce to jestes po stronie moralnej,
                        Hitler jako przyklad a nie jako 'to samo' co Saddam,
                        to samo komar czy pies - przyklad na przykrosc i trudnosc w podejmowaniu
                        nieprzyjemnych decyzji,
                        nastepnym stopniem by bylo poddanie dziecka bolesnej szczepionce,
                        lub zabicie grasujacego mordercy,
                        to sa ciezkie decyzje ale jak bedziesz je rozwazal przed nadejsciem danej
                        okolicznosci masz wieksze szanse na wlasciwa decyzje,
                        tylko w literaturze bohaterowie moga sobie pozwolic na nie znalezienie
                        wlasciwej decyzji, w realnym zyciu to grozi nawet smiercia,
                        tu w USA bezprzerwy sa debaty na wartosci moralne i nie tylko teraz gdy jest
                        nasilenie,
                        dlatego tylko Ameryka jest szybciej gotowa do podejmowania waznych decyzji,
                        Europa zawsze ma troche opoznienia ale tez sie pozbiera - potrzebuje wiecej
                        czasu, - tak jak z nastolatkami.

                        To, ze jest to trudne juz pisalem wczesniej.
                        Ale konieczne.
                        Dla obu stron - Irak tez tego potrzebuje,
                        • kyle_broflovski Re: Chomsky miał racje.... 15.10.02, 06:44

                          a co do faktow coz i faktami mozna manipulowac. Mozna nawet tworzyc "fakty"
                          czy przypadkiem nie chodzi to o rope a nie o moralnosc? kto w kapitalizmie
                          wyrzuca kupe forsy nie liczac na profit?

                          w procecie "wyzwalania" zginie sporo ludzi. tak jak w Wietnamie tak bardzo
                          chciano wielu uratowac ze musiano wielu zabic.
                          szukajac komfortu psychicznego (kazdy normalny czlowiek wie ze nie nalezy
                          zabijac)lepiej myslec ze zrobiono to z dobra intencja



                          • Gość: diabeł Re: Chomsky miał racje.... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.02, 11:33
                            kyle_broflovski napisał:

                            >
                            > a co do faktow coz i faktami mozna manipulowac. Mozna nawet tworzyc "fakty"
                            > czy przypadkiem nie chodzi to o rope a nie o moralnosc? kto w kapitalizmie
                            > wyrzuca kupe forsy nie liczac na profit?

                            D : Wydaje mi sie, że w kapitalizmie jest miejsce na "moralnośc
                            kapitalistyczną", ktora nie ma nic wspólnego z moralnościa znaną z etyki czy
                            filozofii. W walce o władze i pieniadze nie ma miejsca na moralność.
                            Tylko naiwny teoretyk-idealista może twierdzić inaczej


                            >
                            > w procecie "wyzwalania" zginie sporo ludzi. tak jak w Wietnamie tak bardzo
                            > chciano wielu uratowac ze musiano wielu zabic.
                            > szukajac komfortu psychicznego (kazdy normalny czlowiek wie ze nie nalezy
                            > zabijac)lepiej myslec ze zrobiono to z dobra intencja

                            Hitler też myślał, że zabija z dobrą intencją. Intencje przy zabijaniu nie maja
                            nic do rzeczy. Jeśli się zabija setki niewinnych cywili, wywołuje skażenie w
                            wyniku którego rodzą się dzieci bez głow, a cel ataku : dyktator - czuje sie
                            dobrze - to nie tylko nie ma to nic wspólnego z żadna moralnością, ale jest to
                            też zupełna kompromitacja.




                            >
                            >
                            >
                            • kyle_broflovski Re: Chomsky miał racje.... 15.10.02, 13:41
                              zgadzam sie z toba
                            • Gość: kapitalizm Re: Chomsky miał racje.... IP: *.proxy.aol.com 15.10.02, 23:25
                              Gość portalu: diabeł napisał(a):

                              > kyle_broflovski napisał:
                              >
                              > >
                              > > a co do faktow coz i faktami mozna manipulowac. Mozna nawet tworzyc "fakty
                              > "
                              > > czy przypadkiem nie chodzi to o rope a nie o moralnosc? kto w kapitalizmie
                              >
                              > > wyrzuca kupe forsy nie liczac na profit?
                              >
                              > D : Wydaje mi sie, że w kapitalizmie jest miejsce na "moralnośc
                              > kapitalistyczną", ktora nie ma nic wspólnego z moralnościa znaną z etyki czy
                              > filozofii. W walce o władze i pieniadze nie ma miejsca na moralność.
                              > Tylko naiwny teoretyk-idealista może twierdzić inaczej
                              >
                              >
                              > >
                              > > w procecie "wyzwalania" zginie sporo ludzi. tak jak w Wietnamie tak bardzo
                              >
                              > > chciano wielu uratowac ze musiano wielu zabic.
                              > > szukajac komfortu psychicznego (kazdy normalny czlowiek wie ze nie nalezy
                              > > zabijac)lepiej myslec ze zrobiono to z dobra intencja
                              >
                              > Hitler też myślał, że zabija z dobrą intencją. Intencje przy zabijaniu nie
                              maja
                              >
                              > nic do rzeczy. Jeśli się zabija setki niewinnych cywili, wywołuje skażenie w
                              > wyniku którego rodzą się dzieci bez głow, a cel ataku : dyktator - czuje sie
                              > dobrze - to nie tylko nie ma to nic wspólnego z żadna moralnością, ale jest
                              to
                              > też zupełna kompromitacji.



                              Izrael też ma wolną rękę d
                              > o
                              > samoobrony, która niczym nie różni się od agresji.>
                              >
                              > >
                              > >
                              > >
                            • Gość: kapitalizm Re: Chomsky miał racje.... IP: *.proxy.aol.com 15.10.02, 23:31
                              Gość portalu: diabeł napisał(a):


                              )
                              ) D : Wydaje mi sie, że w kapitalizmie jest miejsce na "moralnośc
                              ) kapitalistyczną", ktora nie ma nic wspólnego z moralnościa znaną z etyki czy
                              ) filozofii. W walce o władze i pieniadze nie ma miejsca na moralność.
                              ) Tylko naiwny teoretyk-idealista może twierdzić inaczej.


                              The Moral Basis of Capitalism

                              Capitalism is the only moral social system because it is the only system that
                              respects the freedom of the producers to think and the right of the individual
                              to set his own goals and pursue his own happiness.
                              by Robert W. Tracinski

                              With the fall of communism and the alleged end of the "era of big government,"
                              many commentators and politicians grudgingly acknowledge the practical value of
                              capitalism. The free market, they concede, is the best system for producing
                              wealth and promoting prosperity; the private economy, in Bill Clinton's words,
                              is the "primary engine of growth."

                              But this has not led to the triumph of capitalism. Quite the opposite: Federal
                              taxes as a percentage of gross domestic product are at their highest rate since
                              the Second World War; antitrust assaults on the market's winners are growing;
                              the regulations on the federal register continue to expand by 60,000 pages per
                              year; even the Republicans' recent tax cut proposal would only mandate a minor
                              decrease in the projected growth of government revenues. By practically every
                              measure, government interference in the free market is growing.

                              If capitalism is recognized as the only practical economic system—then why is
                              it losing out to state control? The reason is that no one, neither on the left
                              nor the right, is willing to defend capitalism as moral. Thus, both sides
                              agree, whatever the practical value of capitalism, morality requires that the
                              free market be reigned in by government regulations. The only disagreement
                              between the two sides is over the number of regulations and the rate of their
                              growth.

                              What no one has grasped yet is that capitalism is not just practical but also
                              moral. Capitalism is the only system that fully allows and encourages the
                              virtues necessary for human life. It is the only system that safeguards the
                              freedom of the independent mind and recognizes the sanctity of the individual.

                              Every product that sustains and improves human life is made possible by the
                              thinking of the world's creators and producers. We enjoy an abundance of food
                              because scientists have discovered more efficient methods of agriculture, such
                              as fertilization and crop rotation. We enjoy a lifespan double that of the pre-
                              industrial era thanks to advances in medical technology, from antibiotics to X-
                              rays to biotechnology, discovered by doctors and medical researchers. We enjoy
                              the comfort of air conditioning, the speed of airline transportation, the easy
                              access to information made possible by the World Wide Web—because scientists
                              and inventors have made the crucial mental connections necessary to create
                              these products.

                              Most people recognize the right of scientists and engineers to be free to ask
                              questions, to pursue new ideas, and to create new innovations. But at the same
                              time, most people ignore the third man who is essential to human progress: the
                              businessman. The businessman is the one who takes the achievements of the
                              scientists and engineers out of the realm of theory and turns them into
                              reality; he takes their ideas off the chalkboards and out of the laboratories
                              and puts them onto the store shelves.

                              Behind the activities of the businessman there is a process of rational inquiry
                              every bit as important as that of the scientist or inventor. The businessman
                              has to figure out how to find and train workers who will produce a quality
                              product; he has to discover how to cut costs to make the product affordable; he
                              has to determine how best to market and distribute his product so that it
                              reaches its potential buyers; and he has to figure out how to finance his
                              venture in a way that will best feed future growth. All of these issues—and
                              many others—depend on the mind of the businessman. If he is not left free to
                              think, the venture loses money and its product goes out of existence.

                              The businessman has to have an unwavering dedication to thinking, not only in
                              solving these problems, but also in dealing with others. He has to use reason
                              to persuade investors, employees, and suppliers that his venture is a
                              profitable one. If he cannot, the investors take their money elsewhere, the
                              best employees leave for better opportunities, and the suppliers will give
                              preference to more credit-worthy customers.

                              The businessman's dedication to thought, persuasion, and reason is a virtue—a
                              virtue that our lives and prosperity depend on. The only way to respect this
                              virtue is to leave the businessman free to act on his own judgment. That is
                              precisely what capitalism does. The essence of capitalism is that it bans the
                              use of physical force and fraud in men's economic relationships. All decisions
                              are to be left to the "free market"—that is, to the un-coerced decisions of
                              buyers and sellers, manufacturers and distributors, employers and employees.
                              The first rule of capitalism is that everyone has a right to dispose of his own
                              life and property according to his own judgment.

                              Government regulation, by contrast, operates by thwarting the businessman's
                              thinking, subordinating his judgment to the decrees of government officials.
                              These officials do not have to consider the long-term results—only what is
                              politically expedient. They do not have to back their decisions with their own
                              money or effort—they dispose of the lives and property of others. And most
                              important, they do not have to persuade their victims—they impose their will,
                              not by reason, but by physical force.

                              The government regulator does not merely show contempt for the minds of his
                              victims; he also shows contempt for their personal goals and values.

                              In a free-market economy, everyone is driven by his own ambitions for wealth
                              and success. That's what "free trade" means: that no one may demand the work,
                              effort, or money of another without offering to trade something of value in
                              return. If both partners to the trade don't expect to gain, they are free to go
                              elsewhere. In Adam Smith's famous formulation, the rule of capitalism is that
                              every trade occurs "by mutual consent and to mutual advantage."

                              It is common to condemn this approach as selfish—yet to say that people are
                              acting selfishly is to say that they take their own lives seriously, that they
                              are exercising their right to pursue their own happiness. By contrast, project
                              what it would mean to exterminate self-interest and force everyone to work for
                              goals mandated by the state. It would mean, for example, that a young student's
                              goal to have a career as a neurosurgeon must be sacrificed because some
                              bureaucrat decrees that there are "too many" specialists in that field. Such a
                              system is based on the premise that no one owns his own life, that the
                              individual is merely a tool to be exploited for the ends of "society." And
                              since "society" consists of nothing more than a group of individuals, this
                              means that some men are to be sacrificed for the sake of others—those who claim
                              to be "society's" representatives. For examples, see the history of the Soviet
                              Union.

                              A system that sacrifices the self to "society" is a system of slavery—and a
                              system that sacrifices thinking to coercion is a system of brutality. This is
                              the essence of any anti-capitalist system, whether communist or fascist.
                              And "mixed" systems, such as today's regulatory and welfare state, merely
                              unleash the same evils on a smaller scale.

                              Only capitalism renounces these evils entirely. Only capitalism is fully true
                              to the moral id
                              • Gość: kapitalizm Re: Chomsky miał racje.... IP: *.proxy.aol.com 15.10.02, 23:36
                                Only capitalism renounces these evils entirely. Only capitalism is fully true
                                to the moral ideal stated in the Declaration of Independence: the individual's
                                right to "life, liberty, and the pursuit of happiness." Only capitalism
                                protects the individual's freedom of thought and his right to his own life.

                                Only when these ideals are once again taken seriously will we be able to
                                recognize capitalism, not as a "necessary evil," but as a moral ideal.

                                Daj znac jesli sie nie zgadzasz, moze bede mogl pomoc.

                                Wiecej na ten temat:www.moraldefense.com/default.htm


                                • Gość: diabeł powrót do rzeczywistości IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 09:10
                                  Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                  ) Only capitalism renounces these evils entirely. Only capitalism is fully true
                                  ) to the moral ideal stated in the Declaration of Independence: the
                                  individual's
                                  ) right to "life, liberty, and the pursuit of happiness." Only capitalism
                                  ) protects the individual's freedom of thought and his right to his own life.
                                  )
                                  ) Only when these ideals are once again taken seriously will we be able to
                                  ) recognize capitalism, not as a "necessary evil," but as a moral ideal.
                                  )
                                  ) Daj znac jesli sie nie zgadzasz, moze bede mogl pomoc.
                                  )
                                  ) Wiecej na ten temat:(a
                                  href="http://www.moraldefense.com/default.htm"target="_b
                                  ) lank")www.moraldefense.com/default.htm(/a)
                                  ------------------------------------------------------------------------
                                  Paweł Hoszowski

                                  Polski kapitalizm w oczach młodego inżyniera chemika.
                                  Przestroga dla polskich przedsiębiorców.
                                  http://www.ojczyzna.pl/Arch-Teksty/HOSZOWSKI__Polski_Kapitalizm.htm
                                  /.../ Przedstawiam analizę problemów polskiej gospodarki widziane z dołu, od
                                  korzeni degrengolady.


                                  Przez całe życie, od podstawówki do studiów wmawiano mi, że wiedza
                                  jest kluczem do sukcesu. Kilka lat pracy w przemyśle unaoczniło mi, że wiedza a
                                  szczególnie umiejętność wyciągania trafnych wniosków jest ostatnią rzeczą
                                  pożądaną przez pracodawcę, niestety także przez prywatnego.

                                  Ostatnią rzeczą, którą zrobi pracodawca prywatny będzie bowiem doskonalenie
                                  własnych wyrobów. Jest tak dlatego, że chcąc doskonalić wyroby musi on
                                  doskonalić siebie (a nie umie lub nie chce mu się) lub pracowników (a tego
                                  unika jak ognia aby nie byli lepsi od niego samego). Generalnie, jest
                                  to trudna i długa - choć jedyna prawdziwa - droga do osiągnięcia sukcesu i
                                  dlatego tak mało polskich firm ją stosuje. To wyrafinowana technika, którą
                                  stosują zachodnie firmy z reguły tylko u siebie, we własnych laboratoriach
                                  badawczych.

                                  Zachodnie firmy działając na terytorium Polski również rzadko podejmują takie
                                  kroki a jeśli już, to obwarowują to wieloma obostrzeniami. Przykładowo więc
                                  MOTOROLA zmusza młodego adepta informatyki do podpisania "lojalki" i ma prawnie
                                  zagwarantowane, że ów adept nie otworzy własnej firmy przez 5 lat od
                                  ewentualnego odejścia z MOTOROLI.

                                  Polscy biznesmeni stosują zwykle działania zastępcze jak np.:

                                  obniżanie kosztów produkcji za wszelką cenę; przede wszystkim płac pracowników,
                                  nieważne czy dobrych, aby tylko utrzymać się jeszcze przez chwilę na rynku
                                  czyli wprowadzanie karykatury konkurencyjności;

                                  stosowanie "opustów" dla hurtowników nierzadko przekraczających zysk firmy;

                                  wprowadzanie tzw. ISO (system "zapewniania" jakości), będącego w istocie
                                  systemem ślepego słuchania rozkazów (SSSR o czym dalej) który nie wnosi nic
                                  nowego i oddala ludzi od twórczego myślenia ;

                                  zwalnianie tzw. "nierentownych" pracowników, a więc myślących ludzi nie
                                  związanych z bieżącą produkcją lub krytykujących doraźne działania szefa ;

                                  wyciskanie ostatnich potów z "rentownych" pracowników którzy pozostali, którzy
                                  nie chcą lub nie umieją myśleć i krytykować szefa, i którzy za ochłap zgodzą
                                  się na niewolniczą pracę;

                                  "podpieranie" firmy wszelkimi sposobami: pieniędzmi z nielegalnego handlu,
                                  kupowaniem kredytów i przetargów u kolesi, zadłużanie się w zachodnich bankach
                                  itp. korupcyjnymi działaniami.

                                  W takich warunkach klasa średnia w Polsce nie utrzyma się. Naszym "stanem
                                  równowagi", apeksem do którego najwidoczniej zmierzamy jest drapieżny, głupi
                                  południowo-amerykański kapitalizm z bogaczami i biedotą, gdzie nic nikomu się
                                  nie opłaca a co zdolniejsi wyjeżdżają do USA.

                                  Konsekwencją stopniowego ubożenia społeczeństwa będzie jego schamienie,
                                  upadek obyczajów, norm moralnych, społecznych i wiary. Chodzący do kościoła
                                  będą co najwyżej modlić się "aby Bóg zesłał im a innym odebrał".

                                  Ponieważ więc wyczerpała się myśl techniczna stworzona w latach 60'tych
                                  70'tych i 80'tych a nowej nikt nie tworzy, brakuje osłony w postaci rodzimej
                                  produkcji. Efektem jest spadek gospodarczy notowany od około 1995 roku.
                                  Kosmetyczne działania na stopach procentowych etc. nic oczywiście nie dadzą bo
                                  nawet Salomon "z próżnego nie naleje".

                                  Tę myśl techniczną MIAŁ nam dostarczyć Zachód. Przed rokiem 1990 a także i
                                  potem obiecywano nam w dykteryjkach Wolnej Europy i Głosu Ameryki że "oni nie
                                  chcą nam sprzedawać ryb tylko nauczyć, jak się je łowi". Dziś sytuacja wygląda
                                  DOKŁADNIE ODWROTNIE. Oczywiste jest, że zachodnie firmy przychodzą tu wyłącznie
                                  dla taniej siły roboczej i zwolnień od podatków, wykupują konkurencyjne dla
                                  siebie zakłady, zwalniają 3/4 załogi i kikutem który pozostaje z zakładu
                                  produkują tanie buble, nie podnosząc poziomu techniki ani ludzi, ani zakładu.
                                  Po doprowadzeniu zakładu do poziomu "śmierci technicznej" po prostu go
                                  zamykają. My zaś staramy się nawet tego nie dostrzegać i cieszymy się, że
                                  ktoś "zapewnia nam jakieś miejsca pracy", "prowadzi nas do Europy", "dba o nas
                                  i interesuje się nami","prowadzi zakład lepiej niż była dyrekcja","daje wysokie
                                  odprawy". Cóż za krótkowzroczność ! Czapla z bajki Krasickiego też
                                  przeprowadzała...

                                  "Gdy już ryb łowić nie mogła na taki się koncept wzmogła".

                                  I dalej:

                                  "...Zachciało się na koniec spróbować i raki...".

                                  Najbardziej podoba mi się zakończenie:

                                  "Padła nieżywa. Tak zdrajcom bywa.".

                                  Notabene, Wolną Europę rozwiązano w 1991, kiedy tylko spełniła swoje zadanie.

                                  Ciekawe, o czym teraz by mówiła ? Pewnie zachwalałaby, że wreszcie i polscy
                                  przedsiębiorcy "nauczyli się od zachodnich firm zasad rynkowych" (czytaj:
                                  bandyckich zachowań w stosunku do klientów i pracowników).

                                  Polski inżynier (a czasem i doktor) pracując jako komiwojażer w zachodniej
                                  firmie poprzez wyrywanie klientów polskim firmom przyczynia się do ubożenia
                                  rodzimych zakładów. Trochę się nauczy, to fakt, ustawi się być może w życiu ale
                                  do tajemnic produkcyjnych i tak nie będzie dopuszczony. Po kilku latach
                                  morderczej, 12-to godzinnej pracy na dobę i ciągłej tzw. dyspozycyjności będzie
                                  wypalony i niezdatny do niczego. Przez ciągłe wmawianie kłamstw
                                  niedoinformowanym klientom i zachwalanie bubli sam wreszcie zatraci poczucie
                                  rzeczywistości i na "białe" będzie mówić "czarne", na rozcieńczone -
                                  "ekologiczne", na osłabione - "udoskonalone" itd.

                                  Ta specyficzna schizofrenia przejawia się w wielu reklamach tandety w TV. Przy
                                  setnym oszukanym kliencie nasz spec od marketingu wreszcie przeskoczy sam
                                  siebie. Zacznie kupować jemu podobną tandetę w innej firmie, i popadać w długi.
                                  Kolejny raz sprawdzi się stara doktryna Gebelsa: "kłamstwo powtórzone sto razy
                                  staje się prawdą". Nietrudno przewidzieć, że "nasz spec" zacznie jeszcze
                                  bardziej oszukiwać w poszukiwaniu coraz trudniej osiągalnych pieniędzy. Firma
                                  zwolni go i zatrudni nowego, pełnego entuzjazmu, niedoświadczonego (oraz mniej
                                  zachłannego i zepsutego) aby zrobić z nim ten sam trik, to jest wycisnąć to, co
                                  najlepsze. Znam wiele takich przykładów.

                                  Istny wyścig szczurów.

                                  W Internecie też nie lepiej. Wszyscy robią wszystko ale poszukują tylko speców
                                  od handlu, marketingu, reklamy itp. bzdur tylko nie fachowca od produkcji.
                                  Jakby się zresztą nie nazywał, może być nawet i inżynierem produktu to zawsze
                                  chodzi o sprzedaż, nie o produkcję. Zarządy zawsze wychodzą z błędnego
                                  założenia, że "mają produkt, tylko trzeba go sprzedać". Otóż nie !!! Dobry
                                  produkt sprzedaje się właściwie sam, jak np. dębickie opony.

                                  Dobry produkt to taki, o który dostawcy sami pytają po hurtowniach. Przegniły
                                  system marketingowego oszustwa, kredytu na kredycie, reklamy na reklamie i
                                  grzyba na grzybie musi więc przypominać bagno i już to widać np. po wielu "zbyt
                                  nowoczesnych" firmach i przereklamowanych portalach internetowych. Wszystko co
                                  było opoką, litą skałą
                                  było "nienowoczesne", "ociężałe", "niemenedżerskie",
                                  • Gość: diabeł polski kapitalizm cd. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 09:13
                                    Absolwenci tzw. zarządzania mieli być lekarstwem na polskie postsocjalistyczne
                                    ułomności i zgrzebność. Tymczasem ludzie ci oprócz pobieżnej znajomości
                                    matematyki i ekonomii nie mają w ręku żadnego fachu i tak naprawdę to właśnie
                                    oni nie potrafią niczym zarządzać. Potrafią oni tylko redukować zatrudnienie i
                                    powtarzać wyuczone slogany o akcjach, giełdzie, zysku, popycie, podaży. Do
                                    marketingu i zarządzania trafiają zwykle techniczne antytalenty. Proces
                                    technologiczny może się zdegenerować, komputer można zepsuć, kolba, reaktor czy
                                    silnik może znienacka wystrzelić, do grafiki trzeba mieć talent ale ludzie...
                                    Ludzie wytrzymają wszystko ! Za komuny też NAJLEPIEJ było być dyrektorem. KAŻDA
                                    decyzja jest dobra !



                                    Tyle tylko, że komuna umiała liczyć (po swojemu) i wyżej ceniła średniego
                                    technika umiejącego zrobić konkretną naprawę od dobrego marketingowca robiącego
                                    ludziom wodę z mózgu. Komuna umiała skalkulować, że marketing tak naprawdę
                                    opłaca społeczeństwo, że koszt reklamy jest w wyrobie, że globalnie taka zabawa
                                    się nie opłaci. Dziś średnie szkoły, kuźnie młodych talentów - Technika -
                                    usiłuje się zamknąć jako zbyt silną konkurencję dla Zachodu lub dla "własnych,
                                    prywatnych" fachowców, wykształconych za "własne" pieniądze na uczelniach
                                    technicznych, które niczego nie załatwiają z powodu zbyt małej ilości miejsc,
                                    słabego sprzętu i zideologizowanej kadry. Ot, taki monopolik na wiedzę,
                                    dostępny dla elity.



                                    Kiedy zniknie niezależna klasa średnia np. naukowców - a to przy obecnych
                                    układach tylko kwestia czasu - stracimy ciągłość pomiędzy wiedzą i produkcją
                                    światową a naszą (a i tak obszar tej ciągłości jest już nadwerężony). W nauce
                                    czy badaniach przemysłowych jednomyślność nie jest wskazana, nie może być także
                                    naciągania. Przyroda nie lubi naginania faktów do teorii i nie można jej
                                    przekonać, że np. potaniony, słabszy towar jest "lepszy" a niedopracowany,
                                    uproszczony proces szczytem techniki i nie kończącym się źródłem dochodów.
                                    Tymczasem polscy pracodawcy oczekują od inżynierów właśnie takiego "udobrzania"
                                    i szybkiego potaniania. Efekty są już widoczne w postaci kilku zawalonych
                                    mostów, hal sportowych i domów towarowych, wyrugowania polskich towarów z wielu
                                    rynków i recesji rynku rodzimego.



                                    Zatrudnienie z grona naukowców i inżynierów przytakiwaczy i odrzucenie
                                    oponentów to zwykła selekcja negatywna. Będzie to jak odłączenie lokomotywy od
                                    pociągu czy też wyrzucenie silnika z samochodu po to, aby lepiej się tymczasowo
                                    (bo bez obciążenia !) toczył ów samochód czy pociąg. Rządzącym wydaje się, że
                                    łatwiej im będzie rządzić bez krytyki ludzi posiadających wiedzę niezależną. To
                                    dlatego wojsko np. pozbawia się ludzi w moim wieku, których wiedza pochodzi
                                    jednak jeszcze z TAMTYCH czasów.



                                    Kapłani elitarnej wiedzy istnieli wszak już w starożytnym Egipcie. Jak uczy
                                    historia działo się tam właśnie coraz gorzej. Już w tej chwili niektórym wydaje
                                    się że my nic nie potrafimy zrobić bez Zachodu, nawet budować mieszkań !



                                    Bez ogólnodostępnej wiedzy i techniki będziemy wymierającą rasą dyskutującą o
                                    poezji, pogodzie, piwie etc. tylko nie o tym: skąd wziąć i jak się robi
                                    pieniądze.
                                    Produkcja prostych leków, biocydów czy nawozów będzie dla nas niedościgłym
                                    marzeniem, obwarowanym międzynarodowymi patentami nie do przeskoczenia. A ja i
                                    ludzie do mnie podobni będą wreszcie niepotrzebni, nic nie warci i ktoś
                                    wreszcie spokojnie zaśnie.





                                    POLSKI KAPITALIZM TO PIES ZJADAJĄCY WŁASNY OGON.



                                    Zakłady Forda w porę się wycofały z produkcji w Polsce widząc korupcję
                                    urzędników skrzętnie wykorzystywaną przez inne firmy oraz zasady a raczej ich
                                    brak w polskiej gospodarce.



                                    Inżynier Ford mawiał bowiem: "mój robotnik ma zarobić tyle, aby po jakimś
                                    czasie stać go było na zakup takiego samochodu który wytwarza". Dobrze rozumiał
                                    i on, i rząd USA że w ten sposób napędza koniunkturę a przede wszystkim bogaci
                                    się.



                                    Niestety, zawsze trafią się oszuści którzy będą zbijać kabzę kosztem ogółu.
                                    Prezydent Roosvelt np. dwukrotnie rozbijał monopole bo wiedział, jakie
                                    zagrożenie stanowią one dla gospodarki i dla rządu. Państwo i Prawo są po to
                                    wszak, aby bronić słabszych. Silny sam się obroni.



                                    Niektórzy nasi politycy, finansiści i szefowie starają się w swym fanatycznym
                                    kapitalizmie być bardziej nawet genialni i amerykańscy niż Amerykanie ! Nie
                                    dostrzegają, że zmiany na rynku są powolne i długofalowe, że tzw. "rynek"
                                    kapitalistów tworzą tak naprawdę ludzie, mali konsumenci którzy sami muszą
                                    pracować u innego kapitalisty. Zarabiając więc mało pracownik jednego
                                    kapitalisty nie kupuje towarów u drugiego kapitalisty.



                                    Nie sterowany kapitalizm przypomina więc psa zjadającego własny ogon.
                                    Zniesienie płacy minimalnej tylko pozornie i chwilowo zmniejszy bezrobocie. Tak
                                    naprawdę zmusi naszego "psa" do jeszcze szybszego kręcenia się w kółko co
                                    szybko wyczerpie jego ostatnie rezerwy a w najlepszym wypadku doprowadzi do
                                    ogłupienia. Wobec braku pieniędzy u obywateli kolejne firmy będą padać i to
                                    poczynając od tych, które dały pracownikom "zarobić" (!).



                                    Jedynym wyjściem z sytuacji jest więc nakarmienie "psa" od zewnątrz.
                                    Przekładając to na język gospodarki: bez produkcji eksportowej o wysokim
                                    stopniu zaawansowania technologicznego i dopływu gotówki reszta firm ( tj. te
                                    produkujące "gorsze" towary, usługi i handel ) skazana jest na wymarcie i żadne
                                    czary i "zwiększanie wydajności" tu nie pomogą ! Ten sam problem miała już
                                    komuna u schyłku lat 70-tych, ale ona miała związane ręce minimum socjalnym dla
                                    wszystkich. Teraz zaś runęły ideały, nie ma "sentymentów" ani moralnych
                                    hamulców. Róbta co chceta !
                                    Poziom życia zawsze jednak będzie odzwierciedleniem poziomu produkcji (ilość
                                    towarów razy ich wartość razy procent udziału polskiego w akcjach) i powtarzam -
                                    ŻADNE CZARY ANI IDEOLOGIA TU NIE POMOGĄ !
                                    Po prostu zakłada się po cichu, że część ludzi musi "zniknąć"... Tylko nie
                                    bierze się pod uwagę, że wtedy pojawią się nowi bezrobotni, bo zniknie część
                                    rynku zbytu, więc część firm będzie znów niepotrzebna. Na razie można
                                    zaobserwować ujemne różniczki popytu i dochodów co oznacza malejące funkcje
                                    pierwotne. Ponieważ zaś na dłuższą metę podaż jest zwielokrotnioną z
                                    opóźnieniem całką z popytu to jedynym proponowanym, docelowym w czasie
                                    rozwiązaniem tego równania jest - jak się wydaje:



                                    zerowy popyt = zerowa podaż = zerowa liczba obywateli = zerowe dochody.



                                    Zawsze to rozumiałem i zawsze tłumaczyłem każdemu szefostwu jak i dlaczego
                                    należy postępować i jak nie należy, czym zyskiwałem sobie nieprzychylność.





                                    ISO ORAZ INNE MISTYFIKACJE.



                                    ISO = System Ślepego Słuchania Rozkazów (: made in SSSR :).
                                    Tak naprawdę system powstał (o zgrozo !) w przeżywającej recesję Japonii,
                                    podczas gdy mi się wydawało, że jest iście Brazylijski lub nawet Sowiecki.
                                    Skrót ISO pochodzi z angielskiego i oznacza "System Zapewnienia Jakości".



                                    Wprowadza się go, aby słabemu szefostwu wydawało się, że ma nad czymś władzę i
                                    coś kontroluje, ale to nonsens. Człowiek, który nie potrafi wyjaśnić
                                    podwładnemu w 10 minut co i dlaczego ma zrobić (ewentualnie wysłuchać go i
                                    odpowiedzieć na uwagi) nie będzie tego w stanie zrobić i na papierze. ISO to są
                                    właśnie takie długotrwałe rozmowy na papierze, jest to parawan dla nieudolności
                                    i krótkowzroczności szefa.



                                    Papiery nie będą myśleć ani podejmować decyzji, za to wydłużają ten proces
                                    niepomiernie. Nowe wyroby ktoś musi wszak WYMYŚLIĆ lub chociaż PODPATRZEĆ, one
                                    nie powstają ZNIKĄD, w napływie entuzjazmu szefa (raz na rok) a nigdy "w ramach
                                    obowiązku służbowego". W ramach tegoż obowiązku mogą powstać jedynie chałturki,
                                    w najlepszym razie pomysły racjonalizatorskie ale nie wynalazki poparte
                                    rzetelnymi, długotrwałymi, sensownymi badaniami i obserwacjami. ISO jest za to
                                    świetną przechowalnią dla znajomków ( którzy to nieudac
                                    • Gość: diabeł : polski kapitalizm cd. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 09:15
                                      www.ojczyzna.pl/Arch-Teksty/HOSZOWSKI__Polski_Kapitalizm.htm
                                      ( którzy to nieudacznicy wreszcie mają zajęcie ) i świetnym pretekstem do
                                      zwolnienia niewygodnych, którzy dostrzegają zło, nie przytakują i nie chcą dąć
                                      w fanfary przez co rzekomo nie spełniają np. paragrafu o wdrażaniu ISO - hamują
                                      więc "polepszanie jakości" forsowane w firmie.



                                      Tak naprawdę, system zapewni tylko taką jakość, na jaką stać przedsiębiorcę.
                                      Kiedy padnie odgórny rozkaz "robić tanie dziadostwo" to żaden system ISO ani
                                      system współpracy z klientem nie będzie w stanie tego powstrzymać. Jeśli ktoś z
                                      rodziny szefa coś wymyśli to to musi być dobre, a jeśli nie wychodzi to winni
                                      są zawsze wykonawcy, surowce, zły nadzór, sabotaż...
                                      Skąd ja to znam ?!



                                      Z jakże podobnych powodów rozwój państwowych firm w czasach Gierka był
                                      powolniejszy niż zakładano, co doprowadziło w końcu do upadku socjalizmu !
                                      Dyrektor zakładu musiał wykonać plan i wrogo odnosił się do wynalazców, którzy
                                      zmuszali go do myślenia, psuli prostackie koncepcje i zadawali za dużo pytań.
                                      Aparatczyk PZPR był - przynajmniej w prowincjonalnych firmach - wyżej ceniony
                                      niż naukowiec czy wynalazca. Wystarczyło chwalić Stalina a wiedza merytoryczna
                                      i myślenie stawały się niepotrzebne a nawet szkodliwe.



                                      Podobnie teraz wdrożeniowiec ISO itp. "właściwej" "rynkowej" ideologii zarabia
                                      kilkakrotnie więcej od wykonującego czarną robotę inżyniera czy technika.
                                      W czasach Gierka niestety często po macoszemu odnoszono się do najnowszych
                                      produktów myśli technicznej "zgniłego" kapitalizmu tylko dlatego, że kupa
                                      obiboków z biura rozwoju nie potrafiła ich odtworzyć. Często po prostu
                                      ignorowano ich istnienie, stawiając na tzw. ciężki przemysł.



                                      Rynkowa gospodarka miała spowodować zwrot w tej dziedzinie o 180°.
                                      Tak się też działo przez pierwszych parę lat kapitalizmu w Polsce. Później
                                      jednak, na skutek odpływu najbardziej wykształconych kadr na Zachód, złej
                                      polityki państwa wraz z kolaboracją prowadzoną przez rozmaite banki i koncerny
                                      rozwój ten został skutecznie zahamowany. ISO wieńczy dzieło zniszczenia
                                      wtłaczając w skostniałe struktury ocalałą, wolną myśl o rozwoju, formalizując
                                      to, co z definicji jest spontaniczne: twórczość człowieka.
                                      Porównać to można do sztucznego, kaleczącego zahamowania wzrostu rośliny czy
                                      młodego zwierzęcia poprzez zakucie w stalowe okowy.



                                      Przepisy wykonawcze ISO tak jak i politykę reklamową dla danej firmy ustalają -
                                      za całkiem niezłe pieniądze - pojedynczy ludzie. Zwykle, jako techniczne
                                      antytalenty opacznie rozumieją oni system zapewnienia jakości jako system
                                      abstrahujący w swoich poczynaniach od KONKRETNEJ znajomości poszczególnych
                                      rozwiązań, dziedzin, nie mówiąc już o produkcji i produktach.



                                      Ludzie ci postępują na zasadzie nowomowy:
                                      "jak będziemy ściśle wypełniać procedury ISO to przestaniemy produkować złe
                                      wyroby".



                                      To samo myślenie pokutuje w reklamie i działach pokrewnych:
                                      "jak będziemy dbali o klienta, jakość, zwiększanie udziału w rynku, zwiększanie
                                      sprzedaży itp., ogólnie o obniżanie kosztów, to wyniki same przyjdą. Po co
                                      kompleksowo i konkretnie wszystko analizować?"



                                      A później się dziwią: "sprzedaż rośnie, a zyski spadają!". Inna rzecz, że w
                                      ostatnich czasach zyski, owszem, spadają, ale i sprzedaż też nie rośnie.
                                      Chcieliśmy konkurencji? No to ją mamy. Bogate firmy zatrudniające prawdziwych
                                      fachowców - nie dość że utalentowanych to jeszcze po kilku fakultetach - muszą
                                      bić na głowę i biją produkty naszego raczkującego kapitalizmu.
                                      Ścisłe trzymanie się procedur ISO prowadzi w końcu do absurdów typu: - pan chce
                                      wykonać tę czynność dobrze czy wg. ISO ?



                                      W efekcie rzadko kiedy zysk powstaje przez ulepszanie bądź wprowadzanie nowych
                                      wyrobów. Twarda gra rynkowa, brak koncepcji i czasu na jej wdrożenie (bo czas
                                      marnuje się właśnie na ISO i temu podobne iluzje, złudy, atrapy, fatamorgany i
                                      udawanie, że się coś robi ) wymusza na gorszych firmach wzrost "pozorny" a więc
                                      np. świadomą rezygnację z produkcji najlepszych wyrobów znajdujących się na
                                      rynku, które mogłyby być opłacalne i konkurencyjne na rzecz zwiększania masy i
                                      obniżania ceny produkowanych już bubli. Pociąga to za sobą recesję całej
                                      gospodarki.



                                      Ta sama twarda gra rynkowa, która była przez parę lat motorem gospodarki w
                                      obliczu zaniku sektora państwowego skostniała jeszcze bardziej i teraz wymusza
                                      na słabszych, pozbawionych technologii firmach zachowania poniżej pasa:
                                      oszukiwanie klienta, rozcieńczanie, ekstendery, obniżkę płac, jednym słowem
                                      wszystko, tylko nie opracowanie faktycznie lepszego wyrobu (bo do tego
                                      potrzebna jest wiedza, talent, badania, ludzie, sprzęt, pieniądze i CZAS, aby
                                      wszystko dokładnie skontrolować i przeanalizować powody ewentualnych
                                      niepowodzeń ). To kurczowe trzymanie się przez tonącego tratwy w postaci
                                      prymitywnych produkcji i rozmaite nieformalne powiązania powodują, że w Polsce
                                      kapitalizm stał się "zły" i wykazuje tzw. selekcję negatywną.



                                      Aby utrzymać tratwę na wodzie za wszelką cenę należy wszystko, co obciąża
                                      (czytaj: inżynierów, techników i dział badawczy ) wyrzucić za burtę.



                                      Jakoś nie mogę sobie wyobrazić Bayera, Hoechsta czy Henkla bez działu
                                      badawczego, patentów, innowacyjności, naukowców. Powiem też, że polski
                                      kapitalizm rozwijał się najlepiej właśnie wtedy, gdy czerpano myśl techniczną z
                                      rozmontowywanych państwowych zakładów.



                                      • Gość: diabeł AMERYKA, TYLKO KTÓRA ? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 09:17
                                        AMERYKA, TYLKO KTÓRA ?



                                        Większość "szefów" w polskich firmach ma jedną cechę wspólną: są raptusami,
                                        unikającymi myślenia i wyciągania wniosków. A gdzież do projektowania badań!



                                        Efekt jest taki, że w Polsce i w biedniejszych krajach przetrwa firma gorsza,
                                        ale "lepsza" w tych złych warunkach. Cały system gry rynkowej opartej na tzw.
                                        czystej konkurencji i markowych, coraz lepszych towarach wywraca się i
                                        wynaturza. A z tego wniosek, że czystej konkurencji po prostu nie ma a więc i
                                        kapitalizm "fair play" jest mrzonką taką jak i komunizm.



                                        Coś w miarę zbliżonego funkcjonuje tylko w bogatych krajach zachodu a i tak
                                        to "coś" jest mocno kontrolowane i wspierane przez aparat państwowy. Wolny
                                        rynek ?



                                        Proszę bardzo: Meksyk, Boliwia, Ekwador, Panama, Sudan, Czad, Etiopia... Na
                                        pewno nie Emiraty Arabskie, bo te mają "ekstender" w postaci ropy ani nie
                                        Japonia, która eksportuje "myśl" o czym za chwilę.



                                        To, że w Ameryce pewne systemy się sprawdzają to dlatego, że USA jest bardzo
                                        bogatym krajem, a "co wolno wojewodzie...". To jest tak, jakbyśmy rowerem
                                        ścigali się z samochodem. Czym jest siła własnych mięśni wobec dopływu energii
                                        z zewnątrz ? Amerykanie to wiedzą, ale do nas przyjeżdżają ci "tańsi"
                                        ekonomiści, którzy cynicznie i na siłę chcą tu skopiować jedyny system który
                                        znają. Amerykanie w ogóle są cyniczni. Muszą tacy być, jako ludzie pozbawieni
                                        przeszłości, historii i kultury. Wymordowali np. Indian, resztki mieszkańców
                                        kontynentu umieścili w rezerwatach. Przez 300 lat podbojów rząd USA podpisał z
                                        nimi około 100 gwarancji terytorialnych z których tylko JEDNA (!) została
                                        dotrzymana.



                                        Mówienie o wolności w tych warunkach, kiedy w sąsiednich krajach górnik w
                                        kopalni cyny zarabia 2 dolary dziennie a nawet we własnym kraju (USA) pracują
                                        niewolniczo Meksykanie i Portorykańczycy "poor workers" a wielu schorowanych
                                        ludzi żyje w slumsach (nie z własnego wyboru !) jest kpiną.



                                        Przykładem Wolnego Państwa jest dla mnie w dużo większym stopniu Francja,
                                        Niemcy, Austria, trochę Anglia itd. Kraje te mają wystarczająco mocny kręgosłup
                                        polityczno-gospodarczy aby przeciwstawić się imperializmowi amerykańskiemu.



                                        Francja np. 75% energii elektrycznej czerpie z elektrowni atomowych i w ten
                                        sposób chroni swoją przyrodę, a ludzie zamiast pracować w kopalniach węgla mają
                                        czas na naukę, kulturę, rozrywkę czy wreszcie biznes. Pracując nawet na pół
                                        etatu można tam całkiem dobrze żyć, mieć samochód, jakieś mieszkanie. Jest to
                                        wynik właściwej polityki państwa które łagodzi nierówności a wg. naszych
                                        polityków uważających się za prawicowych "państwa te płacą niepotrzebnie
                                        darmozjadom". Nasi "ekonomiści" już dawno by to potanili ! Innymi słowy - jeśli
                                        chcesz wiedzieć jaka jest dziewczyna - popatrz na jej matkę, a jeśli chcesz
                                        wiedzieć, jaki jest ustrój danego kraju popatrz na jego WSZYSTKICH obywateli i
                                        sąsiadów.
                                        • Gość: diabeł lecznicze zdolności kapitalizmu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 09:21
                                          www.ojczyzna.pl/Arch-Teksty/HOSZOWSKI__Polski_Kapitalizm.htm

                                          KAPITALIŚCI WYLECZYLI MNIE Z KAPITALIZMU.

                                          Praca jest rzeczą ważną, ale nie najważniejszą. Najważniejsze, aby nie stała
                                          się tzw. "robotą głupiego", tj. bezsensowną pracą wykonywaną bez celu i sensu,
                                          nie przynoszącą nikomu żadnych korzyści. Takie papierkowe prace wykonywałem
                                          osobiście w paru polskich zakładach - państwowych i prywatnych. Z tym, że jeśli
                                          w państwowym zakładzie marazm był czymś normalnym, to w prywatnym był czymś
                                          wstydliwym, ale tylko z zewnątrz to znaczy nie wolno było o nim mówić. W obu
                                          firmach wykorzystywałem około 3 % swojej wiedzy.



                                          Jednak w firmie prywatnej, gdzie wykonywałem mniej więcej tą samą pracę ale w
                                          atmosferze propagandy sukcesu, ISO, okropnego szumu i zamętu - ta sama praca
                                          stała się udręką. Musiałem dolewać wody do wyrobów i powtarzać, że podnoszę tym
                                          ich jakość i zyskowność. Nie wolno było po staremu powiedzieć: - robię tak, BO
                                          MI TAK KAZALI. To było naganne. Mogłem więc sobie tylko pomyśleć, że gdybym
                                          dostał choć 5 % pieniędzy z idiotycznego ISO i choć trochę wolności w firmie,
                                          to opracowałbym te wszystkie wyroby których ode mnie żądają w taki sposób, że
                                          opanowalibyśmy rynek w całej Polsce i dalej... Niestety. Polityka szefów była
                                          akurat odwrotna. Cały czas powtarzali, że "nikt pana tu nie trzyma" i trzymali
                                          krótko. Dokładali tylko obowiązków związanych z bzdurnym ISO i sarkali,
                                          że "psuję się" i "nie spełniam poleceń".



                                          To tak, jakby zatrudnić Van Gogha i kazać mu malować na czas. Najlepiej każdy
                                          następny obraz coraz szybciej. To jest biznes ! A kiedy nie wychodzi - łajać za
                                          krzywo trzymany pędzel, za to, że za dużo drogiej farby zużywa i zatrudnić
                                          specjalnego pomocnika / pośrednika żeby dyktował malarzowi co ma malować w
                                          danym momencie.



                                          Może powinienem zażywać psychostymulanty ?... Wyścig szczurów !
                                          Koniowi także można podpalić ogon, aby szybciej biegł. Tylko jak długo można
                                          tak biec? Można także mu doczepić trzy wozy zamiast jednego, aby udowodnić że
                                          jest słaby, "nie uciągnie" i dopiąć celu - obniżyć wypłatę.



                                          Rozumiałem to wszystko i na przekór mówiłem: NIE.
                                          Najważniejsza jest ORGANIZACJA PRACY i MĄDROŚĆ, UMIEJĘTNOŚĆ PRZEWIDYWANIA
                                          PRZYSZŁOŚCI PRZEZ... SZEFA. Jeśli na dobre pomysły szef odpowie że "nie mamy
                                          czasu" , "rób pan tak jak do tej pory" "tę (głupią) robotę przecież ktoś musi
                                          zrobić" to trzeba po cichu już myśleć o zmianie firmy bo będzie tylko gorzej.
                                          Chyba że szef jest twoim wujem...


                                          • Gość: diabeł kapitalizm a moralność IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 09:23
                                            KAPITALIZM A MORALNOŚĆ

                                            www.ojczyzna.pl/Arch-Teksty/HOSZOWSKI__Polski_Kapitalizm.htm

                                            Kiedy ludzie widzą bogactwo innych i swoje ubóstwo doznają poniżenia. Jedni
                                            chcą kraść czy skakać z mostów. Inni radzą sobie nielegalnym handlem czy
                                            szantażem. Na pytanie : -"Kapitalizm i moralność ?" odpowiadam jasno:



                                            To dwa krańce ! Jedynie Państwo Prawa o przejrzystych, jasnych przywilejach
                                            może załagodzić ten rozdźwięk. Musi być prowadzona jasna, spójna i konsekwentna
                                            polityka a nie destabilizacja jak do tej pory.



                                            Socjal nie musi być tak rozdęty jak w Szwecji czy w Australii. Ludzie muszą
                                            jednak czuć się bezpiecznie i pewnie ale nie tylko poprzez obecność większej
                                            liczby policjantów na ulicach ale także przez brak korupcji w urzędach i
                                            przynależność do Wolnych Związków Zawodowych, na których to obecność w
                                            prywatnym zakładzie pracy nie chce godzić się żaden właściciel. Skopiowano tam
                                            tylko tzw. mocne zarządzanie, ISO, wygląd, personel, złote klamki, komputery,
                                            blichtr zachodni itp. bzdury zapominając o istocie rzeczy:
                                            - naukowcach, wiedzy, badaniach, faktycznym pokonywaniu konkurencji a nie tylko
                                            swoich kolegów z danego regionu.



                                            Co mi to za firma, w której pracownik wstydzi się swoich zarobków a za ich
                                            ujawnienie jest natychmiast wyrzucany ? Czyż o to walczyłem 10 lat temu?
                                            Wysokie zarobki powinny być reklamą dla firmy i magnesem przyciągającym
                                            zdolnych ludzi ! Tak zresztą większość ludzi myślała w roku 1990-tym. Dziś we
                                            wspaniałych firmach na wspaniałych stołkach sami wspaniali fachowcy. Tylko
                                            pracownikowi nie wolno NIKOMU mówić ile zarabia (boby wstyd przyniósł szefowi )
                                            ani nie wolno wiedzieć, ile SZEF zarabia ( boby mu się odniechciało pracować ).
                                            Zdaje się nie o to walczyłem 10 i więcej lat temu wyśmiewając wady "komuny".



                                            Widać z tego, że moralność, tak lansowana teraz przez prawicę (a co jej
                                            pozostało ?) nie stoi jakby na pierwszym miejscu. Cóż bowiem z udawanej
                                            moralności, skoro na 95 prawych obywateli trafi się pięciu cwaniaków.
                                            Bez kontroli, z przekupnymi politykami w państwie bezprawia to oni zwyciężą. Co
                                            więcej, zbyt rozdmuchana wiara, moralność i religia stanowi nie siłę lecz
                                            słabość, jest "opium dla ludu". Człowiek wierzy, że krzywdy zostaną mu gdzieś-
                                            tam wynagrodzone i znosi je dalej pokornie tu na Ziemi. Być może łatwiej mu to
                                            przychodzi, ale przestaje on walczyć o swoje prawa, stowarzyszać się, szukać
                                            dróg wyjścia.



                                            W krajach Ameryki Południowej panuje ogólna reguła, że dochód na głowę
                                            mieszkańca jest 3-4 krotnie większy w krajach o przewadze protestantów. Być
                                            może odzwierciedla to mentalność ludzi - katolicy są potomkami Hiszpanów a
                                            protestanci - Anglików i Francuzów, ale może chodzić także o podejście do wiary
                                            i życia. Zbyt dosłowne traktowanie nagrody za cierpienia doczesne oczekiwanej
                                            po śmierci, niedocenianie bytu doczesnego prowadzi do nędzy z której nie ma
                                            wyjścia (bo po co walczyć ?).

                                            • Gość: diabeł USA, kapitalizm a moralność IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 09:27
                                              http://www.ojczyzna.pl/Arch-Teksty/HOSZOWSKI__Polski_Kapitalizm.htm
                                              MĄDRE ZARZĄDZANIE FIRMAMI

                                              Amerykanie mogą nic nie robić fizycznie, trochę umysłowo i żyć na dobrym
                                              poziomie bo robią na nich Portorykańczycy, Meksykanie, Murzyni i cała Ameryka
                                              Południowa. Amerykanin może być biznesmenem, naukowcem, lekarzem, inżynierem.
                                              Rząd USA zapewnia takie sprytne prawo, że inni mogą wykonywać czarną i głupią
                                              robotę a jednocześnie są zadowoleni i nie szemrają. Prawo to jest przede
                                              wszystkim oparte na DOPŁYWIE KAPITAŁU do USA z zewnątrz.

                                              Przejęcie przez Polskę wszystkich nawet wzorców gospodarczych USA bez tego
                                              jednego będzie skazane na fiasko; system wzajemnie zależnych kół wodnych,
                                              którym jest gospodarka nie będzie się kręcił, jeżeli od góry nie nalejemy wody.

                                              Ta woda to pieniądze napływające szeroką rzeką do USA bądź to w postaci
                                              sprzedaży wysoko przetworzonych materiałów, towarów, rzadziej technologii, bądź
                                              też w postaci "mądrych głów" jakich tysiące zasilają corocznie USA.
                                              Przykładowo: procesor Pentium kosztuje kilkanaście dolarów. Krzem, metale i
                                              masa plastyczna z którego jest zrobiony kosztuje zapewne kilka centów.
                                              Generalnie więc, Amerykanie sprzedają "myśl", czyli nic materialnego, jednak
                                              coś, bez czego żaden współczesny kraj czy zakład nie będzie się kręcił. Każdy
                                              rząd musi więc stosować politykę taką, aby do JEGO kraju napływały pieniądze Z
                                              ZEWNĄTRZ, a nie opodatkowywać nędzę i zmniejszać racje emerytom czy dotacje na
                                              naukę. Ujemny bilans handlu z zagranicą jest dziurawą beczką, której
                                              napełnianie sitem ( tanimi, prostymi towarami jak u nas, tj. takimi, które
                                              rozkazano mi wytwarzać ) jest syzyfową pracą a efekty najlepiej widoczne są w
                                              krajach Afrykańskich.

                                              Tak się dziwnie składa, że największe dochody na głowę mieszkańca mają te
                                              kraje, w których jest wręcz PRAWNY WYMÓG obecności związków w zakładach
                                              liczniejszych od określonej liczby osób. Daje to ograniczenie samowoli i
                                              głupoty właścicieli i pomaga zwalczyć nieuczciwą konkurencję i sprzedaż po
                                              kosztach niższych od faktycznej wartości pracy. Ale to wszystko idzie ramię w
                                              ramię z polityką celną, socjalną, planowaniem itd. Nic nie dzieje i nie toczy
                                              się SAMO, jak chce np. UW ! Inaczej politycy czy ekonomiści w krajach Zachodu
                                              byliby niepotrzebni, a wiadomo że tak nie jest.
                                              U nas tzw. ekonomia to właściwie tylko urzędnicza księgowość. Szef i jego świta
                                              wiedzą wszystko NAJLEPIEJ, choćby mieli tylko średnie wykształcenie. Ten
                                              prostacki model kapitalisty funkcjonuje od małej firmy po Radę Ministrów.

                                              Trzeba zawsze o tym pamiętać i nie wyłamywać się bo w tym układzie każde inne,
                                              nowe, długofalowe, niekonwencjonalne myślenie może się zakończyć tylko źle.

                                              Widzimy więc, że kraje Unii jak i Ameryka zawdzięczają dobrobyt przede
                                              wszystkim MYŚLENIU, umiejętności planowania i przewidywania jak również
                                              kultywowaniu myśli technicznej przy bezwzględnym tępieniu korupcji. Nam
                                              wmawiają, że centralne planowanie jest pozostałością socjalizmu zaś sami
                                              kształcą sztaby planistów, doktorów, inżynierów, ekonomistów. Odwrotnie, kraje
                                              Ameryki Południowej cierpią nędzę i będą cierpieć, ponieważ trudno tam
                                              cokolwiek przewidzieć, mało kto myśli długofalowo a każdy nastawiony jest na
                                              szybki, doraźny zysk. Nie jest to karane (w Anglii w XVII w. za zdradę stanu
                                              karano śmiercią, więc Anglicy do czegoś doszli), wobec tego nie wytworzyły się
                                              mocne jednolite formacje państwowe. Kraje te nie posiadają prawie własnego
                                              kapitału, zaś o ten okruch który mają toczy się nieustanna walka. Kraje Ameryki
                                              Środkowej są także podsycane do bratobójczych walk przez zewnętrzne siły. Ale
                                              nie dotyczy to tylko krajów małych i słabych. Weźmy choćby Argentynę. 30 lat
                                              temu kraj ten był najlepiej rozwiniętym krajem w Ameryce Południowej, miał
                                              dodatni bilans handlowy i więcej telefonów i samochodów niż cała reszta tego
                                              kontynentu.

                                              Dziś panuje tam chaos i recesja. Wielu właścicieli firm i willi zostało np.
                                              zwykłymi kelnerami. Los biedniejszych rodzin jest tragiczny. Wzbogaciła się
                                              tylko mała grupka arystokracji. Ludzie ci, wspierani przez różne ugrupowania
                                              przejęli na bandyckich zasadach burżuazyjne firmy. Nie mając odpowiedniej
                                              wiedzy ani chęci nie potrafią oni ich prowadzić i zwykle zainteresowani są ich
                                              zamknięciem, z doraźną korzyścią dla kieszeni. Takie są smutne efekty braku
                                              klasy własnych, wykształconych technicznie kapitalistów. To nie nagła epidemia,
                                              spadek wydajności pracy czy moralności lecz błędy polityków wobec np.
                                              komputeryzacji i ostrego drenażu mózgów dają o sobie znać.

                                              Również proponowany nam model kształcenia nie odpowiada mi. Kształci się ludzi
                                              giętkich, elastycznych, pozbawionych własnego zdania, bez własnego
                                              światopoglądu ani świadomości własnej wartości, w sam raz dla Zachodu. Zachód
                                              zaś po wyssaniu z nich najlepszych soków może bez obaw wyrzucić człowieka na
                                              śmietnik, jako "bezpiecznego i niegroźnego", bo bez ideałów.

                                              Ludzie tacy potrafią dla osobistej korzyści (jedyny dla nich "ideał" jeśli
                                              można tak pohańbić to słowo) wymyślać niesamowite teoryjki, kłamać w żywe oczy
                                              i interpretować fakty w najbardziej dziwaczny, pokrętny sposób.

                                              Chłopak czy dziewczyna z ideałami zawsze wydadzą się "ciężsi" i mniej
                                              operatywni niż bez. To jasne: ci bez ideałów myślą tylko o sobie i o dorobieniu
                                              się w jak najkrótszym czasie a nie o swoim kraju czy firmie. Tylko tacy "ludzie
                                              sukcesu" mają szansę zatrudnienia w tzw. "nowoczesnych" firmach, "modelowanych
                                              na styl zachodni", "sprywatyzowanych i usprawnionych", nastawionych na "szybki"
                                              zysk a tak naprawdę kupie znajomków żyjących z kredytów i kombinatorów
                                              powiązanych w struktury typu mafijnego. Im więcej w firmie cwaniactwa,
                                              kombinatorstwa, kumoterstwa i hochsztaplerstwa tym mniej właśnie potrzeba myśli
                                              technicznej i ekonomicznej.



                                              Co więcej, obecność myślących ludzi jest w takiej firmie wysoce niepożądana.
                                              Zaczynają się oni bowiem domyślać różnych przekrętów i niejedne machloje
                                              mogłyby wyjść na jaw.



                                              Systemów obrony przed takimi "zgniłymi" formacjami rządy nasze nie wytworzyły
                                              przez 10 lat. Te metody które są, uderzają głównie w uczciwe firmy i uczciwych
                                              obywateli. Przykładowo, banki bronią się nie udzielając kredytów "byle komu",
                                              czyli podnoszą poprzeczkę procentową. Efekt jest taki, że żadna "normalna"
                                              firma takiego lichwiarskiego kredytu nie weźmie, bo z prostej kalkulacji
                                              wyniknie od razu jego nieopłacalność. Dla kogóż zatem są takie kredyty ? To
                                              proste:
                                              Dla szaleńców i oszustów. Ci pierwsi szybko popadną w ruinę i zasilą kasy tych
                                              drugich. Prosty acz skuteczny mechanizm prywatyzacji, tworzenia elit i
                                              kształtowania zależności społeczno-ekonomicznych ! Podobnie jest z udzielaniem
                                              koncesji, zwolnieniami podatkowymi, zamówieniami publicznymi, licencjami i
                                              innymi tego typu "kwiatkami" regulowanymi zawiłym prawem.
                                              Na samym zaś szczycie znajduje się Wywłaszczanie Narodu (tzw. prywatyzacja).



                                              Przepisy muszą być proste i zrozumiałe, bez ulg, jak w USA, ale jednocześnie
                                              promujące polską myśl techniczną. Trudno jednak będzie ją wspierać, jeśli 70 %
                                              bankowości jest już w zagranicznych rękach. Można tylko przewidywać, że w
                                              takich warunkach powstanie mnóstwo fundacji i struktur "pomocy" które same będą
                                              przejadać pieniądze na tę pomoc przeznaczone. Jednocześnie urzędy takie będą
                                              robiły wokół siebie dużo szumu i wmawiać społeczeństwu, jak ważną misję mają do
                                              spełnienia, jakie korzyści przyniosła już ich działalność i jakie straty
                                              przyniesie ich ewentualna likwidacja.



                                              Powinien powstać Urząd Długofalowych Efektów, zatrudniający wysoko
                                              kwalifikowanych fachowców ekonomii, dziedzin pokrewnych, d/s produkcji,
                                              przedstawicieli nauk ścisłych. I pomyśleć, że już to mieliśmy 30 lat temu tyle
                                              tylko, że zamazane fałszywą ideologią !



                                              Warunki, np. podatkowe, celne muszą być takie aby żadna praca nie rozbierała na
                                              dłuższą metę polskiego przemysłu a nie tylko przynosiła doraźne wpływy do
                                              • Gość: diabeł karykatura gospodarki rynkowej IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 09:31
                                                /.../

                                                KARYKATURA GOSPODARKI RYNKOWEJ.

                                                Tak więc KAŻDY NORMALNY KRAJ szkoli fachowców po to, aby ci dbali o interesy
                                                tegoż kraju. Obcemu kapitałowi zależy, aby tu ŻADNEJ produkcji nie było, nawet
                                                mieszania farb nie mówiąc już o lekach czy o High-Tech produktach. To jest
                                                zawarte w definicji kapitalizmu - bezlitosna konkurencja - i jeśli rząd tego
                                                nie zmieni, nie złagodzi, to nikt tego nie zmieni. Nie ma sentymentów ! Mamy
                                                być i będziemy żebrakami. Wtedy może nas niby przyjmą do "Unii". A za czas
                                                jakiś wystrzelają jak zbłąkane psy ( czy raczej z głodu sami się pozagryzamy )
                                                i zajmą teren.

                                                Wystarczy parę nowych wirusów, na które nie będzie leków ani pieniędzy na
                                                leczenie. O to chodzi. Wygrać wojnę bez wojny ! Zdobyć przestrzeń życiową za
                                                pół darmo. Jako żywo obrazek taki pojawia mi się, kiedy wodzowie plemion
                                                indiańskich oddawali całe połacie ziemi "aż po horyzont" za dwie flaszki whisky
                                                i parę kocy, celowo na dodatek zarażonych ospą lub grypą.

                                                Polacy chcą Europy. A ja chcę Polski, w której są europejskie standardy.

                                                Np. Rolnicy w krajach unii dostają GWARANCJE na 6-7 lat kto, co , kiedy i za
                                                ile będzie od nich kupował. Jak to jest, że prawica mówi: Unia tak, standardy -
                                                potem ? Co będzie w takim razie w tzw. okresie przejściowym ? Myślę, że wiem co
                                                będzie. To, co z Indianami... Albo z Balcerkami...

                                                Inny przykład: zamówię w restauracji schabowego, zjem go a gdy kelner zażąda
                                                zapłaty dam mu 2 zł i powiem: "wg. Balcerowicza towar wart jest tyle, ile
                                                klient chce za niego zapłacić". Kelner zawoła policję, stwierdzając kradzież.

                                                A gdy wielu ludzi stwierdza kradzież zakładów państwowych, warty miliardy
                                                sprzęt i fachowców to "podobno" mówią od rzeczy.

                                                Jak możemy konkurować jak równy z równym z Unią mając kilkakrotnie niższy
                                                dochód na głowę i rokroczne obniżanie się wszelkich standardów?

                                                Jakaż to moralność gdy pracodawca płaci 200 dolarów miesięcznie i stale grozi
                                                wyrzuceniem? Jak można ścigać się w atmosferze stresu, nękania i poniżenia,
                                                kiedy trudno zaoszczędzić na byle jaki komputer "internetowy" (400$$), kiedy w
                                                majestacie prawa próbuje się obniżyć jeszcze płacę minimalną a bez
                                                przepracowanych 365 dni w 18-tu miesiącach NIE PRZYZNAJE SIĘ ZASIŁKU w
                                                warunkach, kiedy śmieszni pracodawcy zatrudniają na 3 miesiące ?
                                                W efekcie tylko 20 % bezrobotnych dostaje zasiłek. Genialne oszczędności !
                                                Obciąć płacę minimalną, badania i służbę zdrowia. Uciąć, skrócić i wyrzucić.
                                                Z CZYM DO EUROPY ?! A może: JAKO KTO DO CZYJEJ EUROPY ? UW zaś przyklaskuje
                                                temu powtarzając jakieś bzdury o odrobionych lekcjach typu : "Jasiu, bądź
                                                grzeczny to pójdziesz do nieba".
                                                Oto przedruk z Rzeczpospolitej Nr 102 (2837), 2-3 maja 1991r.:

                                                Norweskie bezrobocie.
                                                Rząd Norwegii przeznaczył na walkę z bezrobociem 1,5 mld dolarów. Blisko 100
                                                000 Norwegów, czyli przeszło 4,5 proc. ludności czynnej zawodowo nie posiada
                                                stałego miejsca zatrudnienia.

                                                A do w/w tekstu dołączę jeszcze swoje cztery litery:

                                                A. Rząd wydaje 15 000 dolarów na mieszkańca aby stworzyć mu miejsce pracy. Ja
                                                bym wiedział, co z tym zrobić. Wpłacić do banku i żyć z procentu (wyjdzie około
                                                600 zł netto/miesiąc). Pytanie: kto na to będzie robił odstawiamy do lamusa bo
                                                kapitalizm mówi: "martw się o siebie, nie o państwo". Do tego wybierać sobie,
                                                powiedzmy, następne 25 $$ na miesiąc ( Przy 15 000 na koncie niezły procent
                                                byłby jeszcze po 30 latach - od pozostałych 6000$$ byłoby z 240 zł ).
                                                Miesięczna stawka przez 30 lat wynosiłaby więc od 700 do 340 zł, przy czym
                                                przez pięć pierwszych lat 700 - 640 zł. ZA DARMO i spokojnie, do końca życia,
                                                bez ŻADNEJ pracy zarobiłbym więc na skromne utrzymanie, zaś dorabiając drobnym
                                                handlem (np. 200 zł / mc) miałbym tyle, ile teraz w Polsce harując w słabej
                                                prywatnej firmie.

                                                P. Kraj, który wytwarza elektronikę może sobie na niejeden luksus pozwolić, co
                                                znów jest zgodne z moim rozumowaniem, że lepiej rozmawiać o produkcji wprost -
                                                choć się to Unii nie podoba - a nie o restrukturyzacji produkcji;

                                                U. Sto tysięcy ludzi to jest nic, niepotrzebnie Norwedzy tak panikują, u nas
                                                100 000 to tylko margines błędu w szacunku liczby bezrobotnych a jest ich nie
                                                4,5 % a około 17 % ludności zawodowo czynnej.

                                                D. Trzeba było tam wysłać naszego geniusza od finansów i bankowości, profesora
                                                L.B. toby im zaoszczędził cały 1 mld dolarów ! Rachunek jest prosty: każdemu po
                                                80 $$ miesięcznie. Daje to 8 mln miesięcznie dla 100 000 ludzi ( po co mają
                                                mieć zasiłek większy niż w Polsce ? ). Razy 12 miesięcy razy 5 lat ( dłużej niż
                                                15 lat taki nie pociągnie, bo po co trzymać darmozjada a przepisy się takie
                                                wprowadzi, żeby roczny zasiłek przypadał po dwóch latach pracy ). Wychodzi
                                                zaledwie 500 mln. Genialne !

                                                Cały Zachód śmieje się, że Polacy roztrwaniają majątek gromadzony przez lata.
                                                Ludzie mówią, że: "Komuna kradła łyżkami, a ci kradną chochlami". Jak w
                                                opowieści nr 4 ( o starym samochodzie ) bogacz z każdego, kogo chce zrobi
                                                nędzarza. Pomnóżmy ten widok przez 10,000,000 a dostaniemy obraz swojski jako
                                                żywo.
                                                Ciekawe, że rozwarstwienie płynie z wielkich miast, takich jak Warszawa. W
                                                małych większość ludzi ubożeje. Co to za dziwny wyścig ? Po co nam taki
                                                wyścig ? KTO NAM URZĄDZIŁ TAKI WYŚCIG ?

                                                Oto myślenie drobnego polskiego kupczyka, który zatrudnia pracownicę:
                                                - po co mi dziewczyna po studiach albo nawet po maturze, jeszcze się będzie
                                                zastanawiać jaki jest zysk, co ile kosztuje i dlaczego tak mało zarabia...
                                                Wezmę sobie jakąś ładną a głupią, postawię za ladą, będzie mi schlebiać, dobrze
                                                robić na zapleczu i jeszcze za to dziękować...

                                                Ludzie tacy zupełnie nie myślą o rozwoju nawet swojej firmy nie mówiąc już o
                                                regionie czy kraju. Nie chcą myślenia ekonomicznego, technicznego czy
                                                jakiegokolwiek innego. Najważniejszy jest DORAŹNY ZYSK, czyli tanio kupić -
                                                drogo sprzedać, zabrać kasę i zabawić się.

                                                Źle jest, gdy na takim modelu buduje się gospodarkę całego kraju. Przypomina
                                                to nie dom murowany a slums na kupie gnoju, bez kanalizacji w którym chwilowo,
                                                przypadkowo ktoś mieszka nie dbając o nikogo i o nic.

                                                Nic dziwnego, że cokolwiek myślący ludzie opuszczają nasz kochany kraj, kraj
                                                paradoksów, w którym pomimo taniości siły roboczej nic się nie opłaca (?!). Jak
                                                się bowiem ma opłacać, skoro brak skoordynowanych działań a minister finansów
                                                twierdzi uparcie, że sprzedając Rafinerię i Banki wypełnia ustawę tj. uchwalony
                                                budżet na dany rok ?! O tym, że wysoko postawieni politycy i ekonomiści nie
                                                mają pojęcia świadczą choćby wypowiedzi Konfederacji Pracodawców Prywatnych,
                                                ale - o zgrozo - ostatnio i Konfederacji Pracodawców Polskich. Wg. nich
                                                inflacja zwiększa się, bo np. rolnicy żądają zbyt wysokich cen na swoje towary.
                                                Zupełnie nie patrzą na to, że koniunkturę hamuje właśnie m.in. ubożenie tych
                                                grup społecznych wmawiając reszcie społeczeństwa, że "aby dać jednym trzeba
                                                zabrać drugim". etc.

                                                Właśnie TV transmituje debatę sejmową na temat okrojenia płacy minimalnej.
                                                Obniżenie jej będzie kolejnym dowodem biedy i rozkładu państwa. Mrzonką jest
                                                myślenie, jakoby zarobki spadną tylko najbiedniejszym. Jak już wykazałem, brak
                                                pieniędzy na rynku spowoduje stopniową obniżkę wszystkich cen, a więc i wartość
                                                pracy inżyniera. Inna sprawa, że kto nie idzie do przodu ten się cofa. Nie
                                                produkując nowoczesnych towarów Polska stanie się zacofanym krajem produkującym
                                                ciągle to samo. Co za tym idzie, polskie ziemniaki, zboże i mięso będą musiały
                                                być relatywnie (tj. w dolarach) coraz tańsze bo coraz tańsza i wydajniejsza
                                                staje się ich dotowana produkcja w innych krajach. Jak więc się to robi gdzie
                                                indziej ? Otóż, bardzo prosto !
                                                Przykładowo, na całe Niemcy pracuje tak naprawdę 20 % inżynierów i naukowców
                                                skupionych wokół wielkich koncernów. Reszta to zwykły blichtr, zadyma sektora
                                                reklam i usług, którą pośpiesznie się u nas kopiuje wmawiając masom - z całkiem
                                                dobrym skutkiem ! - że "to jest właśnie kapitalizm".



                                                • Gość: diabeł dzisiejszy kapitalizm IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 09:33
                                                  DZISIEJSZY KAPITALIZM TO PRZEDE WSZYSTKIM PRODUKCJA NOWOCZESNYCH TOWARÓW.
                                                  www.ojczyzna.pl/Arch-Teksty/HOSZOWSKI__Polski_Kapitalizm.htm


                                                  To, co robi wielu inżynierów w polskich firmach wołać może o pomstę do nieba.
                                                  Zmuszani są oni przez pracodawców do idiotycznych działań przynoszących doraźny
                                                  zysk, które ani im, ani państwu ani nikomu się tak naprawdę nie opłacają. Co
                                                  więcej, zmuszani są do chwalenia pracy, swoich "dzieł", mikro - wypłat, drogi
                                                  do Europy no i oczywiście swoich dobrodziejów, jakżeby inaczej.



                                                  Pan każe, sługa musi. I o nic nie wolno pytać.



                                                  Dojdziemy do tego, że pracować będziemy za czapkę gruszek, w taaakim wieelkim
                                                  czynie społecznym ale... oficjalnie i za wynagrodzenie ! Totalne Indie... Tak
                                                  jak tam Zachód będzie w Polsce kupował kogo i co chciał, robił co i ile chciał
                                                  za 20 dolarów... A rdzennej ludności pozostanie ćwiartka gorzały (bo zapomogi
                                                  często nie przekraczają 20 zł !!) i taplanie się w rynsztoku ze zgryzoty. Taki
                                                  poligon - przedpole - rupieciarnia - śmietnisko - skansen, zupełnie jak na
                                                  ofercie na targach EXPO 2000.



                                                  Tak jak za komuny ludzie giną pod płaszczykiem wprowadzania na siłę urojonych,
                                                  obcych wartości. Tyle że giną już nie dziesiątki a tysiące i nie za idee
                                                  tylko "zwyczajnie", tj. od chorób, głodu i pijaństwa, co się nazywa "naturalnym
                                                  procesem starzenia" i "odciążaniem budżetu ZUS". Liczba ludności Polski
                                                  systematycznie maleje, liczba zgonów w szpitalach rośnie. Takie są fakty.
                                                  Liczbę bezdomnych, a więc niezarejestrowanych nigdzie, zmarłych "ze starości"
                                                  (tj. powyżej 50 roku życia) można tylko szacować na podstawie "obserwacji
                                                  własnych". Coraz bardziej mi to przypomina obóz... koncentracyjny ! Niemcy w
                                                  Gross Rosen kazali np. Polakom kręcić się w kółko i śpiewać wesoło "sami nie
                                                  wiemy, co mamy z sobą robić".



                                                  Należy podnosić poziom produktów a nie tzw. "efektywność" pracy, bo to
                                                  doprowadzi do absurdu przodowników pracy w stylu Stachanowa czy w obozie.
                                                  Wiadomo, że Polacy potrafią High -Tech produkty wytwarzać. Ale tu potrzebna
                                                  jest wiedza, praca od podstaw, myślący ludzie, fabryki, nie
                                                  skorumpowane "firemki" o zamkniętej strukturze arystokratyczno - feudalno -
                                                  klerykalno - patriarchalnej.



                                                  Dobrymi wzorcami są prace Piłsudskiego, Mościckiego, Kwiatkowskiego. Niestety
                                                  prace te przerwała wojna rozpętana przez kraj, który zrozumiał to wcześniej i
                                                  rozwijał się jeszcze szybciej...



                                                  Umieściłem program_reakcje w ( organika.w.interia.pl ). Wersje
                                                  MILLENNIUM 2.55. w którym zawarłem około 1000 reakcji organicznych umieściłem
                                                  jako FREE, aby przypomnieć, że było kiedyś coś takiego: ----
                                            • Gość: kapitalizm Re: kapitalizm a moralność IP: *.proxy.aol.com 16.10.02, 20:50
                                              Gość portalu: diabeł napisał(a):

                                              > KAPITALIZM A MORALNOŚĆ
                                              >
                                              > <a href="www.ojczyzna.pl/Arch-
                                              Teksty/HOSZOWSKI__Polski_Kapitalizm.htm"t
                                              > arget="_blank">www.ojczyzna.pl/Arch-
                                              Teksty/HOSZOWSKI__Polski_Kapitalizm.htm</a>
                                              >
                                              > Kiedy ludzie widzą bogactwo innych i swoje ubóstwo doznają poniżenia. Jedni
                                              > chcą kraść czy skakać z mostów. Inni radzą sobie nielegalnym handlem czy
                                              > szantażem. Na pytanie : -"Kapitalizm i moralność ?" odpowiadam jasno:
                                              >
                                              >
                                              >
                                              > To dwa krańce ! Jedynie Państwo Prawa o przejrzystych, jasnych przywilejach
                                              > może załagodzić ten rozdźwięk. Musi być prowadzona jasna, spójna i
                                              konsekwentna
                                              >
                                              > polityka a nie destabilizacja jak do tej pory.
                                              >
                                              >
                                              >
                                              > Socjal nie musi być tak rozdęty jak w Szwecji czy w Australii. Ludzie muszą
                                              > jednak czuć się bezpiecznie i pewnie ale nie tylko poprzez obecność większej
                                              > liczby policjantów na ulicach ale także przez brak korupcji w urzędach i
                                              > przynależność do Wolnych Związków Zawodowych, na których to obecność w
                                              > prywatnym zakładzie pracy nie chce godzić się żaden właściciel. Skopiowano
                                              tam
                                              > tylko tzw. mocne zarządzanie, ISO, wygląd, personel, złote klamki, komputery,
                                              > blichtr zachodni itp. bzdury zapominając o istocie rzeczy:
                                              > - naukowcach, wiedzy, badaniach, faktycznym pokonywaniu konkurencji a nie
                                              tylko
                                              >
                                              > swoich kolegów z danego regionu.
                                              >
                                              >
                                              >
                                              > Co mi to za firma, w której pracownik wstydzi się swoich zarobków a za ich
                                              > ujawnienie jest natychmiast wyrzucany ? Czyż o to walczyłem 10 lat temu?
                                              > Wysokie zarobki powinny być reklamą dla firmy i magnesem przyciągającym
                                              > zdolnych ludzi ! Tak zresztą większość ludzi myślała w roku 1990-tym. Dziś we
                                              > wspaniałych firmach na wspaniałych stołkach sami wspaniali fachowcy. Tylko
                                              > pracownikowi nie wolno NIKOMU mówić ile zarabia (boby wstyd przyniósł
                                              szefowi )
                                              >
                                              > ani nie wolno wiedzieć, ile SZEF zarabia ( boby mu się odniechciało
                                              pracować ).
                                              >
                                              > Zdaje się nie o to walczyłem 10 i więcej lat temu wyśmiewając wady "komuny".
                                              >
                                              >
                                              >
                                              > Widać z tego, że moralność, tak lansowana teraz przez prawicę (a co jej
                                              > pozostało ?) nie stoi jakby na pierwszym miejscu. Cóż bowiem z udawanej
                                              > moralności, skoro na 95 prawych obywateli trafi się pięciu cwaniaków.
                                              > Bez kontroli, z przekupnymi politykami w państwie bezprawia to oni zwyciężą.
                                              Co
                                              >
                                              > więcej, zbyt rozdmuchana wiara, moralność i religia stanowi nie siłę lecz
                                              > słabość, jest "opium dla ludu". Człowiek wierzy, że krzywdy zostaną mu gdzieś-
                                              > tam wynagrodzone i znosi je dalej pokornie tu na Ziemi. Być może łatwiej mu
                                              to
                                              > przychodzi, ale przestaje on walczyć o swoje prawa, stowarzyszać się, szukać
                                              > dróg wyjścia.
                                              >
                                              >
                                              >
                                              > W krajach Ameryki Południowej panuje ogólna reguła, że dochód na głowę
                                              > mieszkańca jest 3-4 krotnie większy w krajach o przewadze protestantów. Być
                                              > może odzwierciedla to mentalność ludzi - katolicy są potomkami Hiszpanów a
                                              > protestanci - Anglików i Francuzów, ale może chodzić także o podejście do
                                              wiary
                                              >
                                              > i życia. Zbyt dosłowne traktowanie nagrody za cierpienia doczesne oczekiwanej
                                              > po śmierci, niedocenianie bytu doczesnego prowadzi do nędzy z której nie ma
                                              > wyjścia (bo po co walczyć ?).

                                              Powiedz mi od siebie czy Ty tez tak myslisz czy tylko dla jaj mi posylasz te
                                              rozancowe koscielne placze.
                                              >
                                              • Gość: diabeł Re: kapitalizm a moralność IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 21:36
                                                Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                                > Gość portalu: diabeł napisał(a):
                                                >
                                                > > KAPITALIZM A MORALNOŚĆ
                                                > >
                                                > > <a href="<a href="http://www.ojczyzna.pl/Arch-"target="_blank">www.ojc
                                                > zyzna.pl/Arch-</a>
                                                > Teksty/HOSZOWSKI__Polski_Kapitalizm.htm"t
                                                > > arget="_blank">www.ojczyzna.pl/Arch-
                                                > Teksty/HOSZOWSKI__Polski_Kapitalizm.htm</a>
                                                > >
                                                > > Kiedy ludzie widzą bogactwo innych i swoje ubóstwo doznają poniżenia. Jedn
                                                > i
                                                > > chcą kraść czy skakać z mostów. Inni radzą sobie nielegalnym handlem czy
                                                > > szantażem. Na pytanie : -"Kapitalizm i moralność ?" odpowiadam jasno:
                                                > >
                                                > >
                                                > >
                                                > > To dwa krańce ! Jedynie Państwo Prawa o przejrzystych, jasnych przywilejac
                                                > h
                                                > > może załagodzić ten rozdźwięk. Musi być prowadzona jasna, spójna i
                                                > konsekwentna
                                                > >
                                                > > polityka a nie destabilizacja jak do tej pory.
                                                > >
                                                > >
                                                > >
                                                > > Socjal nie musi być tak rozdęty jak w Szwecji czy w Australii. Ludzie musz
                                                > ą
                                                > > jednak czuć się bezpiecznie i pewnie ale nie tylko poprzez obecność większ
                                                > ej
                                                > > liczby policjantów na ulicach ale także przez brak korupcji w urzędach i
                                                > > przynależność do Wolnych Związków Zawodowych, na których to obecność w
                                                > > prywatnym zakładzie pracy nie chce godzić się żaden właściciel. Skopiowano
                                                >
                                                > tam
                                                > > tylko tzw. mocne zarządzanie, ISO, wygląd, personel, złote klamki, kompute
                                                > ry,
                                                > > blichtr zachodni itp. bzdury zapominając o istocie rzeczy:
                                                > > - naukowcach, wiedzy, badaniach, faktycznym pokonywaniu konkurencji a nie
                                                > tylko
                                                > >
                                                > > swoich kolegów z danego regionu.
                                                > >
                                                > >
                                                > >
                                                > > Co mi to za firma, w której pracownik wstydzi się swoich zarobków a za ich
                                                >
                                                > > ujawnienie jest natychmiast wyrzucany ? Czyż o to walczyłem 10 lat temu?
                                                > > Wysokie zarobki powinny być reklamą dla firmy i magnesem przyciągającym
                                                > > zdolnych ludzi ! Tak zresztą większość ludzi myślała w roku 1990-tym. Dziś
                                                > we
                                                > > wspaniałych firmach na wspaniałych stołkach sami wspaniali fachowcy. Tylko
                                                >
                                                > > pracownikowi nie wolno NIKOMU mówić ile zarabia (boby wstyd przyniósł
                                                > szefowi )
                                                > >
                                                > > ani nie wolno wiedzieć, ile SZEF zarabia ( boby mu się odniechciało
                                                > pracować ).
                                                > >
                                                > > Zdaje się nie o to walczyłem 10 i więcej lat temu wyśmiewając wady "komuny
                                                > ".
                                                > >
                                                > >
                                                > >
                                                > > Widać z tego, że moralność, tak lansowana teraz przez prawicę (a co jej
                                                > > pozostało ?) nie stoi jakby na pierwszym miejscu. Cóż bowiem z udawanej
                                                > > moralności, skoro na 95 prawych obywateli trafi się pięciu cwaniaków.
                                                > > Bez kontroli, z przekupnymi politykami w państwie bezprawia to oni zwycięż
                                                > ą.
                                                > Co
                                                > >
                                                > > więcej, zbyt rozdmuchana wiara, moralność i religia stanowi nie siłę lecz
                                                > > słabość, jest "opium dla ludu". Człowiek wierzy, że krzywdy zostaną mu gdz
                                                > ieś-
                                                > > tam wynagrodzone i znosi je dalej pokornie tu na Ziemi. Być może łatwiej m
                                                > u
                                                > to
                                                > > przychodzi, ale przestaje on walczyć o swoje prawa, stowarzyszać się, szuk
                                                > ać
                                                > > dróg wyjścia.
                                                > >
                                                > >
                                                > >
                                                > > W krajach Ameryki Południowej panuje ogólna reguła, że dochód na głowę
                                                > > mieszkańca jest 3-4 krotnie większy w krajach o przewadze protestantów. By
                                                > ć
                                                > > może odzwierciedla to mentalność ludzi - katolicy są potomkami Hiszpanów a
                                                >
                                                > > protestanci - Anglików i Francuzów, ale może chodzić także o podejście do
                                                > wiary
                                                > >
                                                > > i życia. Zbyt dosłowne traktowanie nagrody za cierpienia doczesne oczekiwa
                                                > nej
                                                > > po śmierci, niedocenianie bytu doczesnego prowadzi do nędzy z której nie m
                                                > a
                                                > > wyjścia (bo po co walczyć ?).
                                                >
                                                > Powiedz mi od siebie czy Ty tez tak myslisz czy tylko dla jaj mi posylasz te
                                                > rozancowe koscielne placze.
                                                > >

                                                ja tak nie myśle, ale... ja jestem bezrobotny i nie mam takiej ostrej
                                                styczności z "polską wersja kapitalizmu" jak autor powyższego materiału.
                                                myśle natomiast, że niektóre aspekty tej krytyki są słuszne, kapitalizm w
                                                Polsce jest skrajnie zdegenerowany na obecnym etapie ( jeśli to wogóle jest
                                                kapitalizm?) i nie wiem czy sa szanse by mógł sie poprawić. nie jestem
                                                wierzacy, ale nie uważam by ta krytyka była prowadzona z pozycji klerykalnych.
                                                opisuje pewne realia, a dokładniej "Polskie realia". Diabeł.
                                      • Gość: kapitalizm Re: : polski kapitalizm cd. IP: *.proxy.aol.com 16.10.02, 20:36
                                        Nie wiem czemu posylasz mi artykuly mowiace o tym, ze w Polsce albo nie ma
                                        wogole kapitalizmu albo jest wypaczony.
                                        Ja to samo mowilem swoimi slowami. I pamietam jak po '89 wladza sie
                                        zreflektowala, ze kapitalizm daje ludziom za duzo wolnosci. Ludzie moga
                                        przestac potrzebowac tej wladzy..brrr.. No i przyszlo ukrecanie inicjatywy.
                                        Kto stracil. Oczywiscie ludzie a nie wladza.
                                        Obudz sie.

                                        Rynkowa gospodarka miała spowodować zwrot w tej dziedzinie o 180°.
                                        Tak się też działo przez pierwszych parę lat kapitalizmu w Polsce. Później
                                        jednak, na skutek odpływu najbardziej wykształconych kadr na Zachód, złej
                                        polityki państwa wraz z kolaboracją prowadzoną przez rozmaite banki i koncerny
                                        rozwój ten został skutecznie zahamowany. ISO wieńczy dzieło zniszczenia
                                        wtłaczając w skostniałe struktury ocalałą, wolną myśl o rozwoju, formalizując
                                        to, co z definicji jest spontaniczne: twórczość człowieka.
                                        Porównać to można do sztucznego, kaleczącego zahamowania wzrostu rośliny czy
                                        młodego zwierzęcia poprzez zakucie w stalowe okowy.
                                        • Gość: diabeł Re: : polski kapitalizm cd. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 21:44
                                          Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                          > Nie wiem czemu posylasz mi artykuly mowiace o tym, ze w Polsce albo nie ma
                                          > wogole kapitalizmu albo jest wypaczony.

                                          D : Dlatego bo z tym mam bezpośrednią styczność. Nie moge krytykowac
                                          amerykańskiej ekonomii i gospodarki, głownie dlatego, że nie mieszkam w USA i
                                          nie znam tej problematyki bezpośrednio, nie mówiąc juz o tym, że nie dotyczy
                                          mnie ona bezposrednio w taki sposób jak amerykańska polityka międzynarodowa.
                                          Ponadto :
                                          1. Dyskutowanie o abstrakcyjnym kapitalizmie, którego nigdzie jeszcze nie ma
                                          przypomina mi troche inny "ustrój gospodarczy", który podobnie twierdził.
                                          Interesuje mnie najwyzej dyskusja o tym co jest teraz.
                                          2. Ponadto po raz drugi podkreślam, że cały ten watek nie miał słuzyc krytyce
                                          kapitalizmu jako systemu ekonomicznego, lecz miał słuzyc krytyce polityki
                                          najwiekszego mocarstwa kapitalistycznego, a to zupełnie co innego.

                                          > Ja to samo mowilem swoimi slowami. I pamietam jak po '89 wladza sie
                                          > zreflektowala, ze kapitalizm daje ludziom za duzo wolnosci. Ludzie moga
                                          > przestac potrzebowac tej wladzy..brrr.. No i przyszlo ukrecanie inicjatywy.
                                          > Kto stracil. Oczywiscie ludzie a nie wladza.
                                          > Obudz sie.
                                          >
                                          > Rynkowa gospodarka miała spowodować zwrot w tej dziedzinie o 180°.
                                          > Tak się też działo przez pierwszych parę lat kapitalizmu w Polsce. Później
                                          > jednak, na skutek odpływu najbardziej wykształconych kadr na Zachód, złej
                                          > polityki państwa wraz z kolaboracją prowadzoną przez rozmaite banki i
                                          koncerny
                                          > rozwój ten został skutecznie zahamowany. ISO wieńczy dzieło zniszczenia
                                          > wtłaczając w skostniałe struktury ocalałą, wolną myśl o rozwoju, formalizując
                                          > to, co z definicji jest spontaniczne: twórczość człowieka.
                                          > Porównać to można do sztucznego, kaleczącego zahamowania wzrostu rośliny czy
                                          > młodego zwierzęcia poprzez zakucie w stalowe okowy.
                            • Gość: diabeł czy dzisiaj moralność to pusty slogan? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 13:34
                              Gość portalu: diabeł napisał(a):

                              ) kyle_broflovski napisał:

                              ) ) a co do faktow coz i faktami mozna manipulowac. Mozna nawet tworzyc "fakty
                              ) " czy przypadkiem nie chodzi to o rope a nie o moralnosc? kto w kapitalizmie
                              ) wyrzuca kupe forsy nie liczac na profit?
                              )
                              ) D : Wydaje mi sie, że w kapitalizmie jest miejsce na "moralnośc
                              ) kapitalistyczną", ktora nie ma nic wspólnego z moralnościa znaną z etyki czy
                              ) filozofii. W walce o władze i pieniadze nie ma miejsca na moralność.
                              ) Tylko naiwny teoretyk-idealista może twierdzić inaczej
                              )
                              ) )kyle_broflovski :
                              w procecie "wyzwalania" zginie sporo ludzi. tak jak w Wietnamie tak bardzo
                              ) chciano wielu uratowac ze musiano wielu zabic.
                              ) ) szukajac komfortu psychicznego (kazdy normalny czlowiek wie ze nie nalezy
                              ) ) zabijac)lepiej myslec ze zrobiono to z dobra intencja
                              )
                              D : Hitler też myślał, że zabija z dobrą intencją. Intencje przy zabijaniu nie
                              maja nic do rzeczy. Jeśli się zabija setki niewinnych cywili, wywołuje skażenie
                              w wyniku którego rodzą się dzieci bez głow, a cel ataku : dyktator - czuje sie
                              ) dobrze - to nie tylko nie ma to nic wspólnego z żadna moralnością, ale jest
                              to też zupełna kompromitacja.
                              -----------------------------------------------------------------------------
                              http://www.pg.gda.pl/PismoPG/nr9_97/htpl.cgi?std=ISO&plk=etyka.html
                              ETYKA W ŻYCIU POLAKÓW - Polski wymiar etyki

                              "O nieszczęsne królestwo i zginienia bliskie,
                              Gdzie ani prawa ważą, ani sprawiedliwość
                              Ma miejsce, ale wszystko złotem kupić trzeba"
                              J. Kochanowski
                              Polacy to naród z założenia religijny, pracowity, a jednocześnie waleczny i
                              kochający wolność. Założenia te stworzyła chyba nasza historia, tradycja
                              głęboko tkwiąca w naszej świadomości. Polak jednak "bywa mądry po szkodzie",
                              zaś miłością do rodaków "pała" głównie w chwilach szczególnego (np.: wojna)
                              zagrożenia. Czy więc jesteśmy narodem postępującym etycznie, czy jesteśmy
                              uczciwi wobec innych, moralni, sprawiedliwi? Tak i nie, zależy to chyba od
                              przyjętych kryteriów oceny, wartości, według których postępując, nadajemy
                              naszym czynom wymiar etyczny, bądź nie.

                              Każdy człowiek jest inny, zarówno pod względem wyglądu, przekonań, postępowania
                              i wykształcenia. Każdy więc inaczej rozumie, przyjmuje wartości określane jako
                              etyczne. Są jednak standardy ogólnie obowiązujące, wyznaczające granice,
                              których człowiek postępujący etycznie przekroczyć nie powinien. Dziś, w czasach
                              gdy uczciwość, prawość, moralność straciły na swym znaczeniu, a ich sława
                              przygasa, warto się zastanowić dlaczego tak się dzieje.

                              Żyjemy w kraju, w którym zawsze wiara i uczciwość były bardzo cenione. Wszystko
                              jednak ulega zmianom, również ludzkie postępowanie, wyznawane wartości. Mówi
                              się dziś, że dawniej społeczeństwa były bardziej etyczne, wierzące, moralne,
                              natomiast obecnie coraz więcej w naszym życiu kłamstwa, przestępstw. Co jednak
                              uległo zmianie: ludzie czy system wartości? Chyba jedno i drugie - szybki
                              rozwój cywilizacji i techniki, przyczyniły się do zmiany realiów, warunków
                              życia, a sami ludzie zaczęli odmiennie pojmować i rozumieć wiele zjawisk.

                              Według definicji elementy "etycznego postępowania" to uczciwość,
                              prostolinijność, poszanowanie człowieka, a także własności należącej do innych.

                              Na ile elementy te są obecne w życiu współczesnego człowieka? To dość trudne
                              pytanie i trudno na nie jednoznacznie odpowiedzieć. Przede wszystkim każdy
                              inaczej rozumie i przestrzega składowych powyższej definicji. Ponadto, są dwie
                              podstawowe płaszczyzny, w obrębie których można rozpatrywać etyczność ludzkiego
                              postępowania: w/g mnie to życie prywatne i zawodowe.

                              W tym pierwszym główną rolę odgrywa moralność i uczciwość wobec najbliższych, w
                              drugim uczciwość wobec partnerów, współpracowników i innych uczestników gry,
                              zwanej "życiem zawodowym". W życiu prywatnym w większym stopniu staramy się być
                              etycznym, bardziej dostrzegamy pozytywy i negatywy, dokładniej możemy
                              wyodrębnić właściwe (etyczne) elementy, obraz naszych postaw jest bardziej
                              wyraźny. Wynika to pewnie z faktu, że pragniemy ochrony prywatności, wyznaczamy
                              jej granice, ponadto w większym stopniu zależy nam na ludziach, z którymi
                              obcujemy - są to nasi najbliżsi, znajomi. Często jednak bywa, że to
                              pozory, "gra iluzji", w której bierzemy udział, aby tym samym wpłynąć na
                              postępowanie innych, dać mało wiarygodny przykład naszym dzieciom, młodszemu
                              rodzeństwu, przyjaciołom.

                              W życiu zawodowym ludzie są mniej etyczni, a bardziej brutalni. Są na tyle
                              uczciwi, na ile im to wygodne i nie komplikuje (nie utrudnia) życia.
                              Towarzysząca bowiem naszemu życiu ciągła niepewność, brak stabilności w
                              powiązaniu z dużą konkurencyjnością pozbawia skrupułów. Życie bowiem udowodniło
                              (i potwierdza to każdego dnia), że znacznie większe perspektywy odniesienia
                              sukcesu, czy uzyskania dużych zysków mają ci, którzy są mniej uczciwi i
                              rzetelni.

                              Właściwie trudno dziś mówić o moralitetach czy wartościach, które by wyznaczały
                              obszar etycznego postępowania. Każdy przyjmuje inne granice "swej uczciwości".
                              Brak nam standardów, które tworzyłyby uniwersalne i obowiązujące wartości,
                              obszary właściwego, moralnego postępowania. Jedyną dolną, nieprzekraczalną
                              granicą moralności krańcowej jest w obecnej sytuacji granica prawa. Nikt nie
                              chce bowiem działając wbrew prawu zyskać etykietki przestępcy. Mówiąc jednak o
                              prawie trzeba zauważyć, że tworzy ono raczej formalne granice i jest narzucane,
                              trudno jednak nadać mu wymiar moralności. Przestrzeganie prawa jest wymogiem,
                              czymś narzuconym, wymuszonym, natomiast moralność, uczciwość, to wartości
                              funkcjonujące na płaszczyźnie samodyscypliny, mającej swe źródła w człowieku,
                              nie zaś w kodeksach czy ustawach.

                              Czy dziś ludzie postępują etycznie? Ogólnie rzecz biorąc, dziś bycie etycznym
                              nie opłaca się, łatwiej i wygodniej być nieetycznym. Kapitalizm, który
                              funkcjonuje w całym świecie jest brutalny i wymagający. Pieniądz zaś stał się
                              kryterium, wyznacznikiem i miernikiem ludzkiego postępowania, zajmowanych
                              pozycji. Nie można jednak powiedzieć, aby np. socjalizm był bardziej etyczny,
                              był równie brutalny, a dodatkowo ogłupiający, krępujący i wypaczający nauki
                              społeczne. Można chyba stwierdzić, że: moralność, etyczność to w dzisiejszym
                              świecie dobra luksusowe, na które mało kto może sobie pozwolić, na które mało
                              kogo stać.

                              Tak, więc to nie systemy czy prawo są źródłem uczciwego postępowania. Nasze
                              postępowanie to według mnie "rzeka, której źródłem jest człowiek, jego umysł".

                              Chciałoby się powiedzieć, że zatracanie etyczności przez ludzi w ich
                              postępowaniu to twór cywilizacji. Czy jednak tak jest w istocie? W pewnym
                              sensie pewnie tak. Panuje dziś większa swoboda, tolerancja, jest coraz mniej
                              tematów tabu - spraw, o których się nie mówi. Według mnie jednak ludzie dziś
                              postępują podobnie jak ich przodkowie, zmianie uległy może pewne zasady
                              postępowania, zmieniły się kategorie ocen ludzkich czynów.

                              Powyższa opinia potwierdza się nie tylko wśród młodzieży, ale również wśród
                              dorosłych. Panuje dziś pełna swoboda w wypowiadaniu swoich poglądów, jak i w
                              czynieniu dobra czy zła. Coraz częściej zaczyna pojawiać się również odczucie
                              przewartościowania wszelkich wartości, odrzucanie norm etycznych, moralnych.

                              "Jeżeli coś dotyczy ciebie, to dotyka ciebie" - Edward Stachura

                              Tak jest w istocie, etyka jest obecna w życiu każdego z nas, ciągle podejmujemy
                              decyzje, jak postępować: uczciwie, czy też nie. Lubimy oceniać innych, nie
                              lubimy natomiast, gdy to my jesteśmy poddawani ocenie, krytyce.

                              Problem etycznego postępowania to coraz popularniejszy temat wśród członków
                              naszego społeczeństwa. Chętnie i często mówi się ostatnio o uczciwości i
                              praworządności (jako składowe, pochodne etyki). Szczególnie dużo uwagi poświęca
                              się uczciwości naszych biznesmenów, którzy w ostatnich latach stali się
                              kluczowymi, obok polityków, postaciami nasze
                              • Gość: diabeł czy dzisiaj moralność to pusty slogan? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 16:22
                                www.pg.gda.pl/PismoPG/nr9_97/htpl.cgi?std=ISO&plk=etyka.html
                                Szczególnie dużo uwagi poświęca się uczciwości naszych biznesmenów, którzy w
                                ostatnich latach stali się kluczowymi, obok polityków, postaciami naszego życia
                                gospodarczego, politycznego i społecznego.

                                Na ile więc etyczne jest ich postępowanie, a w jakim stopniu etyczny jest sam
                                biznes?

                                Ludzie biznesu najczęściej postępują zgodnie z hasłem: "cel uświęca środki".
                                Trzeba sobie jednak w tym miejscu zadać pytanie: Czy w ogóle w biznesie można
                                mówić o zasadach etycznych, czy właśnie rzecz polega na tym, że ich nie ma, a
                                wszystkie chwyty są dozwolone? Czy biznes może być etyczny?

                                Wszak z samego założenia taki nie jest, ale w/g mnie elementy etyki powinny się
                                w nim zawierać. Uczestniczą w nim bowiem ludzie, a ci powinni postępować
                                etycznie, aby nie zatracić swego człowieczeństwa, aby nie stać się machiną
                                zniewoloną przez pieniądz i chęć posiadania.

                                Biznes to obecnie najbardziej dynamiczna z dyscyplin, którymi zajmuje się
                                człowiek i jest on tak zmienny, jak pogoda. Biznes, jak wszystkie inne
                                dyscypliny wyrasta z etyki, zawiera ją w sobie, ale nie stawia na piedestale
                                swych fundamentalnych założeń.

                                Podstawowym zagadnieniem biznesu jest obrót pieniądzem. Jest on motorem
                                sprawczym wszelkich działań. Jest to również najbardziej niebezpieczny ze
                                środków jakimi jest dane dysponować człowiekowi. Cały więc problem polega na
                                stosunku człowieka do pieniądza; pieniądze, co prawda szczęścia nie dają, ale
                                bez nich trudno żyć. Nie powinna jednak chęć posiadania stać się wartością
                                życia biznesmena - człowieka. Pieniądz powinien do końca być jedynie
                                przedmiotem, a nie podmiotem. Podmiotem bowiem, według zasad etyki, jest
                                człowiek i powinien nim pozostać (człowiek nade wszystko).

                                Szkoda tylko, że powyższe stwierdzenia coraz częściej to pobożne życzenie.
                                Przekupstwo, kłamstwo, omijanie prawa (wszak co nie zabronione jest dozwolone),
                                łapówki są coraz częściej na porządku dziennym i to nie tylko w dziedzinie
                                zwanej biznesem.

                                Na koniec dwa przykłady z życia wzięte, którym bardzo daleko do etyki. Są one
                                dość brutalne i prawie niewiarygodne, a pochodzące ze skrajnych krańców
                                dziedzin naszego życia ; przykre tylko, że prawdziwe i tak bardzo dotykające
                                każdego z nas. Pokazują one doskonale jak daleko posunięty jest w naszym kraju
                                proces zatracania wartości takich jak uczciwość, moralność, sprawiedliwość,
                                lojalność i to nie tylko w biznesie.

                                Biznes jest biznes - zdaje się mówić hasło przedsiębiorców. To jednak co dzieje
                                się w tzw. "biznesie usług pogrzebowych" nie tylko łamie wszelkie normy
                                etyczne, ale wręcz zakrawa o kryminał.

                                Usługi pogrzebowe to biznes, określany współcześnie, jako pewny, bowiem w
                                Polsce w ciągu ostatnich kilku lat skrócił się przeciętny czas życia. Każdy
                                zgon oznacza wypłatę znacznego odszkodowania zasiłku dla rodzin. Pokusa
                                zarabiania na usługach pogrzebowych była tak silna, że powstało zbyt wiele
                                firm. Konkurują one ze sobą w bardzo brutalny sposób i bardzo mało etyczny,
                                czasem wręcz zatracany jest szacunek wobec człowieka, wobec zmarłych. Chęć
                                zysku, przy jednoczesnej dużej konkurencji sprawia, że wszystkie chwyty stają
                                się "dozwolone". Tak np. przekupywany jest personel medyczny, zawieszający
                                konającym, na palcach stóp karteczki z telefonami firm pogrzebowych.

                                Ludzie coraz częściej spotykają się również z zachowaniami typu: "zawiadomiony
                                przez sąsiadów o śmierci matki syn, zamiast jej zwłok znalazł w mieszkaniu
                                wizytówkę zakładu pogrzebowego, który zdążył już zabrać ciało"1.

                                Tak więc, łapówki plus nieludzkie wręcz postępowanie to okrucieństwo
                                zakrawające o brak ludzkich uczuć, co dopiero mówić o etycznym zachowaniu."

                                O tym jednak, że nie tylko biznes "nieetycznością stoi" potwierdza inny
                                przykład zaczerpnięty z czasopisma "Wprost".

                                "Uczniowie... pracują gdzie się da, głównie na stacjach benzynowych myją
                                szyby....Otóż głównie zbierają na stopnie... Dwa miliony musi zapłacić
                                nauczycielowi, żeby dostać czwórkę. A trzy żeby dostać piątkę..... "Pracuj na
                                piątkę w czasie ferii, bo takie są prawa prerii" - powiedział mi chłopiec w
                                Mławie...Polska jest przeżarta korupcją i łapówkami, jak stary drewniany barak
                                kornikami." Najbardziej przykre jest jednak, że "Belka pod nazwą �szkoła�
                                niczym nie wyróżnia się od innych belek. Wszystkie nicze służą i niczego nie
                                podtrzymują" 2.

                                Bardzo to smutne i niepokojące stwierdzenie, szkoda że prawdziwe. Trzeba w tym
                                miejscu stwierdzić, że to co Polacy opanowali do perfekcji, i to niezależnie od
                                wykształcenia, statusu społecznego, to aktorstwo i pozoranctwo. Doskonale gramy
                                wspaniałych, etycznych, uczciwych obywateli, gdy inni patrzą, gdy wymaga tego
                                sytuacja. Najczęściej jednak postępujemy tak, jak jest nam wygodnie i rzadko
                                zgodnie z etycznymi wartościami.

                                Jak więc jest z etyką w naszym społeczeństwie? Chyba leży gdzieś pośrodku,
                                pomiędzy teorią (tym co się mówi), a praktyką (tym co jest czynione). Dużo się
                                mówi o tym jak należy postępować, ale czyni się zupełnie inaczej.

                                Być może uważając, że w życiu Polaków brak etyki krzywdzę niektórych rodaków,
                                ale trudno dokonywać ocen, podsumowań na podstawie "etycznych jednostek",
                                wyjątków. Tym bardziej, że owe "etyczne ideały" coraz trudniej dostrzec
                                w "tłumie nieuczciwości, wyrachowania, kłamstwa".


                                Małgorzata Józefiak
                                Studentka Wydziału Zarządzania i Ekonomii
                          • Gość: kapitalizm Re: Chomsky miał racje.... IP: *.proxy.aol.com 15.10.02, 23:12
                            kyle_broflovski napisał:

                            >
                            > a co do faktow coz i faktami mozna manipulowac. Mozna nawet tworzyc "fakty"
                            > czy przypadkiem nie chodzi to o rope a nie o moralnosc? kto w kapitalizmie
                            > wyrzuca kupe forsy nie liczac na profit?
                            >
                            > w procecie "wyzwalania" zginie sporo ludzi. tak jak w Wietnamie tak bardzo
                            > chciano wielu uratowac ze musiano wielu zabic.
                            > szukajac komfortu psychicznego (kazdy normalny czlowiek wie ze nie nalezy
                            > zabijac)lepiej myslec ze zrobiono to z dobra intencja

                            I dlatego kompanie naftowe nie chca tej wojny,obawiaja sie spadku zyskow(popyt-
                            podaz)
                            A francuski, rosyjski,chinski czy niemiecki rzad wlasnie teraz robi biznes w
                            Iraku. Stad te opory. Socjalisci nie chca stracic szmalu, dla nich nic nie jest
                            wazniejsze nawet wzgledy moralne. A moze nawet bym powiedzial to ich
                            najbardziej denerwuje, ze jest ktos kto nie baczy na profity i mowi o
                            moralnosci. Szczegolnosci, ze to oni(socjalisci) oficjalnie krzyczeli o
                            sprawiedliwosci a tu taka plama. Czuja sie teraz 'przylapani z reka w
                            nocniku'(Francja,Niemcy)
                            >
                            >
                            • kyle_broflovski Re: Chomsky miał racje.... 16.10.02, 01:21
                              ok zaluzmy ze nie o rope idze (ja wierze ze idzie o rope i kontroje regionu)

                              Kto zaplaci rachunek ?
                              • Gość: kapitalizm Re: Chomsky miał racje.... IP: *.proxy.aol.com 16.10.02, 02:38
                                kyle_broflovski napisał:

                                > ok zaluzmy ze nie o rope idze (ja wierze ze idzie o rope i kontroje regionu)
                                >
                                > Kto zaplaci rachunek ?

                                www.capitalismmagazine.com/2002/february/rwt_multi.htm
                                • kyle_broflovski Re: Chomsky miał racje.... 16.10.02, 02:42
                                  kto na tej wojnie zarobi?
                                • Gość: kapitalizm Re: Chomsky miał racje.... IP: *.proxy.aol.com 16.10.02, 05:48
                                  Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                  > kyle_broflovski napisał:
                                  >
                                  > > ok zaluzmy ze nie o rope idze (ja wierze ze idzie o rope i kontroje region
                                  > u)
                                  > >
                                  > > Kto zaplaci rachunek ?
                                  >
                                  > <a
                                  href="www.capitalismmagazine.com/2002/february/rwt_multi.htm"target="
                                  > _blank">www.capitalismmagazine.com/2002/february/rwt_multi.htm</a>

                                  Nie zauwazylem, ze moj post nie przeszedl.
                                  Dlatego Bush sie ociaga bo nie widzi rachunku.
                                  Co do ropy to problem w tym, ze jet ona tania a zuzycie jest w miare stale.
                                  naglego zapotrzebowania sie nie da zwiekszyc. Cena ktora placimy jest
                                  powiekszona o ogromny tax. W USA ok.65%, Europa 85-95%. Rzady
                                  (szczeg.socjalist.) zyja z tego. OPEC jako panstwowy monopol(socj.) nie jest
                                  zainteresowany zadnymi zmianami. Po co inwestowac,przerabiac,unowoczesniac itp.
                                  kasa sie sypie szerokim strumieniem. To samo rzady Europy zach. - zyski z taxu
                                  beda takie same, czy bedzie wiecej ropy czy mniej(zuzycie-stale). I tu Europa
                                  jest w lozku z arabami.
                                  Inaczej USA - tu kapitalizm wymaga ciaglego wzrostu wydajnosci, inwestycji,
                                  rozwoju itp. dla osiagania zyskow. Kazda kompania musi walczyc o przetrwanie w
                                  konkurencji. Dla samego tego powodu Bush powinien walczyc o jaknajwieksze
                                  otwarcie rynkow na swiecie. W tym rowniez Bliski Wsch.,nie tylko dla wolnego
                                  obrotu ropa. Wolnsc rowna sie zysk - ale tylko w kapitalizmie. W socjalizmie
                                  (calkowitym czy polowicznym) wolnosc jest zagrozeniem interesow panstwowych
                                  (taxow)
                                  I to sa przyczyny wiekszosci konfliktow na swiecie. Jedni za wolnoscia drudzy
                                  przeciw.

                                  Byly tu w Capitalizm Magazine(strone podalem wczesniej) dyskusje na temat wojny
                                  z Irakiem. Krytykowano Busha, ze rok temu powinien zaatakowac Iran jako
                                  swiatowa stolce finansowa i duchowa wszystkich terrorystow. Trzeba isc za glowa
                                  terroryzmu z cala sila a wtedy nie musimy sie martwic o zadnych malych
                                  terrorystow jak w Palestynie czy Azji. Wiec moze posluchal naszych krytyk i
                                  Irak bedzie tylko baza do tego.
                                  Czas pokaze.
                                  J.
        • Gość: diabeł trzeciorzedne gazetki studenckie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.02, 05:22
          Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

          >
          > Chomsky????
          >
          > Krotkie wyjasnienie dla niezorientowanego czytelnika w Polsce:
          > cytowanie Chomskiego tak jak cytowanie Marxa; tylko trzeciorzedna gazetka
          > studencka moze sobie pozwolic na takie osmieszenie w USA.
          > Teksty obu sa poprostu obrazliwe dla inteligencji przec.czytelnika.
          >
          1. Washington Post
          discuss.washingtonpost.com/wp-srv/zforum/00/chomsky_051600.htm

          2. The Guardian
          www.guardian.co.uk/international/story/0,3604,649748,00.html

          3. Le Monde
          www.monde-diplomatique.fr/2001/04/BRICMONT/15109
          4. Stern
          www.stern.de/wissenschaft/wissen/genialekoepfe/artikel/?id=180705

          5. he New York Reviev Of Books
          www.nybooks.com/authors/867
          --------------------------------------------------------------------------------
          bardziej wyważona ocene Chomskyego można przeczytać :

          weeklywire.com/ww/02-21-00/alibi_feat.html


          • Gość: kapitalizm Re: trzeciorzedne gazetki studenckie IP: *.proxy.aol.com 14.10.02, 16:50
            Gość portalu: diabeł napisał(a):

            > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
            >
            > >
            > > Chomsky????
            > >
            > > Krotkie wyjasnienie dla niezorientowanego czytelnika w Polsce:
            > > cytowanie Chomskiego tak jak cytowanie Marxa; tylko trzeciorzedna gazetka
            > > studencka moze sobie pozwolic na takie osmieszenie w USA.
            > > Teksty obu sa poprostu obrazliwe dla inteligencji przec.czytelnika.
            > >
            > 1. Washington Post
            > <a href="discuss.washingtonpost.com/wp-
            srv/zforum/00/chomsky_051600
            > .htm"target="_blank">discuss.washingtonpost.com/wp-
            srv/zforum/00/chomsky_051600
            > .htm</a>
            >
            > 2. The Guardian
            > <a
            href="www.guardian.co.uk/international/story/0,3604,649748,00.
            >
            html"target="_blank">www.guardian.co.uk/international/story/0,3604,649748,00.ht
            > ml</a>
            >
            > 3. Le Monde
            > <a href="www.monde-
            diplomatique.fr/2001/04/BRICMONT/15109"target="_blank
            > ">www.monde-diplomatique.fr/2001/04/BRICMONT/15109</a>
            > 4. Stern
            > <a href="www.stern.de/wissenschaft/wissen/genialekoepfe/artikel/?
            id=1
            > 80705"target="_blank">www.stern.de/wissenschaft/wissen/genialekoepfe/artikel/?
            i
            > d=180705</a>
            >
            > 5. he New York Reviev Of Books
            > <a
            href="http://www.nybooks.com/authors/867"target="_blank">www.nybooks.com/au
            > thors/867</a>
            > ------------------------------------------------------------------------------
            -
            > -
            > bardziej wyważona ocene Chomskyego można przeczytać :
            >
            > <a href="weeklywire.com/ww/02-21-
            00/alibi_feat.html"target="_blank">week
            > lywire.com/ww/02-21-00/alibi_feat.html</a>

            I znowu to samo, czy Ty wogole czytasz te artykuly?
            zaczne od ostatniego lywire:

            > CRITICIZING THE CRITIC

            It's not at all ironic that Chomsky's political ideas have been marginalized in
            the U.S. He is still treated as intellectual royalty in Europe and Japan, where
            he's frequently featured as a talking head in the mass media. In this country,
            though, when his political views are considered at all (which is almost never),
            he's generally portrayed as a ranting conspiracy theorist. Critics have accused
            Chomsky of founding arguments on highly selective samplings of evidence, of
            overstating and exaggerating his case, of descending into a kind of moral
            relativism that favors left wing thugs over right wing thugs, and of failing to
            provide adequate, practical alternatives to replace existing institutions.

            zwrot (which is almost never) - znaczy poprostu nigdy,


            nastepnie:

            > Chomsky singed his name on the pages of intellectual history by proposing
            that the goal of linguistics be to discover and describe this universal
            grammar. Because of his central position in the field, however, Chomsky has the
            additional claim to fame of being the most attacked linguist of all time.


            • Gość: diabeł Re: trzeciorzedne gazetki studenckie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.02, 18:23
              Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

              > Gość portalu: diabeł napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
              > >
              > > >
              > > > Chomsky????
              > > >
              > > > Krotkie wyjasnienie dla niezorientowanego czytelnika w Polsce:
              > > > cytowanie Chomskiego tak jak cytowanie Marxa; tylko trzeciorzedna gaz
              > etka
              > > > studencka moze sobie pozwolic na takie osmieszenie w USA.
              > > > Teksty obu sa poprostu obrazliwe dla inteligencji przec.czytelnika.
              > > >
              > > 1. Washington Post
              > > <a href="<a href="discuss.washingtonpost.com/wp-"target="_b
              > lank">discuss.washingtonpost.com/wp-</a>
              > srv/zforum/00/chomsky_051600
              > > .htm"target="_blank">discuss.washingtonpost.com/wp-
              > srv/zforum/00/chomsky_051600
              > > .htm</a>
              > >
              > > 2. The Guardian
              > > <a
              > href="<a
              href="www.guardian.co.uk/international/story/0,3604,649748,00."
              > target="_blank">www.guardian.co.uk/international/story/0,3604,649748,00.</a>
              > >
              > html"target="_blank">www.guardian.co.uk/international/story/0,3604,649748,00
              > .ht
              > > ml</a>
              > >
              > > 3. Le Monde
              > > <a href="<a href="http://www.monde-"target="_blank">www.monde-</a>
              > diplomatique.fr/2001/04/BRICMONT/15109"target="_blank
              > > ">www.monde-diplomatique.fr/2001/04/BRICMONT/15109</a>
              > > 4. Stern
              > > <a href="<a href="www.stern.de/wissenschaft/wissen/genialekoe
              >
              pfe/artikel/?"target="_blank">www.stern.de/wissenschaft/wissen/genialekoepfe/ar
              > tikel/?</a>
              > id=1
              > > 80705"target="_blank">www.stern.de/wissenschaft/wissen/genialekoepfe/ar
              > tikel/?
              > i
              > > d=180705</a>
              > >
              > > 5. he New York Reviev Of Books
              > > <a
              > href="http://www.nybooks.com/authors/867"target="_blank">www.nybooks.com/au
              > > thors/867</a>
              > > --------------------------------------------------------------------------
              > ----
              > -
              > > -
              > > bardziej wyważona ocene Chomskyego można przeczytać :
              > >
              > > <a href="<a href="http://weeklywire.com/ww/02-21-"target="_blank">weekl
              > ywire.com/ww/02-21-</a>
              > 00/alibi_feat.html"target="_blank">week
              > > lywire.com/ww/02-21-00/alibi_feat.html</a>
              >
              > I znowu to samo, czy Ty wogole czytasz te artykuly?
              > zaczne od ostatniego lywire:
              >
              > > CRITICIZING THE CRITIC
              >
              > It's not at all ironic that Chomsky's political ideas have been marginalized
              in
              >
              > the U.S. He is still treated as intellectual royalty in Europe and Japan,
              where
              >
              > he's frequently featured as a talking head in the mass media. In this
              country,
              > though, when his political views are considered at all (which is almost
              never),
              >
              > he's generally portrayed as a ranting conspiracy theorist. Critics have
              accused
              >
              > Chomsky of founding arguments on highly selective samplings of evidence, of
              > overstating and exaggerating his case, of descending into a kind of moral
              > relativism that favors left wing thugs over right wing thugs, and of failing
              to
              >
              > provide adequate, practical alternatives to replace existing institutions.
              >
              > zwrot (which is almost never) - znaczy poprostu nigdy,
              >
              D : czyli co ? ktoś kto jest cytowany w mediach, np. Hitler ma wiekszą rację
              od kogoś kogo sie ignoruje? Na szczęście jest internet i można sobie wszystko
              przeczytać. Nadal nie dyskutujesz z poglądami tylko dyskredytujesz autora.
              Przypomina to jako żywo stan wojenny i rzecznika rządu J.Urbana twierdzącego,
              że Wałęsa to osoba prywatna bez żadnej roli i znaczenia.
              Poza tym nigdzie nie twierdziłem, że Chomsky jest gwiazdą amerykanskiej prasy -
              wprost przeciwnie jest przez nią znienawidzony za to, że wielokrotnie wytknął
              jej propagandową służalczość i zakłamanie.



              > nastepnie:
              >
              > > Chomsky singed his name on the pages of intellectual history by proposing
              > that the goal of linguistics be to discover and describe this universal
              > grammar. Because of his central position in the field, however, Chomsky has
              the
              >
              > additional claim to fame of being the most attacked linguist of all time.

              Nadal nie widzę tu żadnych argumentów dyskredytujących Chomskyego. Ma
              kontrowersyjne poglądy więc nie jest lubiany i jest ignorowany.
              Przecież to Ja podałem Ci adres tego artykułu więc nie musisz mi go cytować.

          • Gość: kapitalizm Re: trzeciorzedne gazetki studenckie IP: *.proxy.aol.com 14.10.02, 17:16
            Gość portalu: diabeł napisał(a):

            > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
            >
            > >
            > > Chomsky????
            > >
            > > Krotkie wyjasnienie dla niezorientowanego czytelnika w Polsce:
            > > cytowanie Chomskiego tak jak cytowanie Marxa; tylko trzeciorzedna gazetka
            > > studencka moze sobie pozwolic na takie osmieszenie w USA.
            > > Teksty obu sa poprostu obrazliwe dla inteligencji przec.czytelnika.
            > >
            > 1. Washington Post
            > <a href="discuss.washingtonpost.com/wp-
            srv/zforum/00/chomsky_051600
            > .htm"target="_blank">discuss.washingtonpost.com/wp-
            srv/zforum/00/chomsky_051600
            > .htm</a>
            >
            > 2. The Guardian
            > <a
            href="www.guardian.co.uk/international/story/0,3604,649748,00.
            >
            html"target="_blank">www.guardian.co.uk/international/story/0,3604,649748,00.ht
            > ml</a>
            >
            > 3. Le Monde
            > <a href="www.monde-
            diplomatique.fr/2001/04/BRICMONT/15109"target="_blank
            > ">www.monde-diplomatique.fr/2001/04/BRICMONT/15109</a>
            > 4. Stern
            > <a href="www.stern.de/wissenschaft/wissen/genialekoepfe/artikel/?
            id=1
            > 80705"target="_blank">www.stern.de/wissenschaft/wissen/genialekoepfe/artikel/?
            i
            > d=180705</a>
            >
            > 5. he New York Reviev Of Books
            > <a
            href="http://www.nybooks.com/authors/867"target="_blank">www.nybooks.com/au
            > thors/867</a>
            > ------------------------------------------------------------------------------
            -
            > -
            > bardziej wyważona ocene Chomskyego można przeczytać :
            >
            > <a href="weeklywire.com/ww/02-21-
            00/alibi_feat.html"target="_blank">week
            > lywire.com/ww/02-21-00/alibi_feat.html</a>

            nastepnie:

            Linguistics aside, though, what lifted Chomsky to the level of cult figure is
            his political theorizing and relentless activism in defense of the victims of
            U.S. foreign policy. Politically, he embodies a rationalist, anti-authoritarian
            strand of leftist thought positioned in sharp contrast to Marxism and Leninism,
            which he calls libertarian socialism.

            Chomsky jest na lewo od Marxa i Lenina, jesli mozesz to sobie wyobrazic.
            Marxa krytykowal, ze pozwalal ludziom na zbyt duzo wolnosci(too libertarian).

            Musisz czytac kontekst, nikt serio w USA nie bierze Chomskiego, przeciwnika
            wolnosci czlowieka, wroga prywatnej wlasnosci itd.
            Poza oczywiscie studentami-romantykami, czy lewica w Europie.
            Mowie o powaznym traktowaniu.


            >
            >
          • Gość: kapitalizm Re: trzeciorzedne gazetki studenckie IP: *.proxy.aol.com 14.10.02, 20:42
            Gość portalu: diabeł napisał(a):

            > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
            >
            > >
            > > Chomsky????
            > >
            > > Krotkie wyjasnienie dla niezorientowanego czytelnika w Polsce:
            > > cytowanie Chomskiego tak jak cytowanie Marxa; tylko trzeciorzedna gazetka
            > > studencka moze sobie pozwolic na takie osmieszenie w USA.
            > > Teksty obu sa poprostu obrazliwe dla inteligencji przec.czytelnika.
            > >
            > 1. Washington Post
            > <a href="discuss.washingtonpost.com/wp-
            srv/zforum/00/chomsky_051600
            > .htm"target="_blank">discuss.washingtonpost.com/wp-
            srv/zforum/00/chomsky_051600
            > .htm</a>
            >
            > 2. The Guardian
            > <a
            href="www.guardian.co.uk/international/story/0,3604,649748,00.
            >
            html"target="_blank">www.guardian.co.uk/international/story/0,3604,649748,00.ht
            > ml</a>
            >
            > 3. Le Monde
            > <a href="www.monde-
            diplomatique.fr/2001/04/BRICMONT/15109"target="_blank
            > ">www.monde-diplomatique.fr/2001/04/BRICMONT/15109</a>
            > 4. Stern
            > <a href="www.stern.de/wissenschaft/wissen/genialekoepfe/artikel/?
            id=1
            > 80705"target="_blank">www.stern.de/wissenschaft/wissen/genialekoepfe/artikel/?
            i
            > d=180705</a>
            >
            > 5. he New York Reviev Of Books
            > <a
            href="http://www.nybooks.com/authors/867"target="_blank">www.nybooks.com/au
            > thors/867</a>
            > ------------------------------------------------------------------------------
            -
            > -
            > bardziej wyważona ocene Chomskyego można przeczytać :
            >
            > <a href="weeklywire.com/ww/02-21-
            00/alibi_feat.html"target="_blank">week
            > lywire.com/ww/02-21-00/alibi_feat.html</a>


            From 'The Guardian':

            Washington, DC: Why is it that the groups that have organized the resistance to
            the WTO and World Bank/IMF have failed to bring blacks and latinos into the
            movement in significant numbers.

            Mike Fekula
            Washington, DC

            Noam Chomsky: More generally, poor people are underrepresented. Race-class
            correlations in the US are significant, a fact which partially accounts for the
            correct observation you make. In general, more privileged people have more
            opportunities. That includes opportunities to take part in public protest and
            resistance. The costs are, roughly, inversely proportional to privilege, just
            as opportunities correlate pretty well with privilege. These are large factors
            to keep in mind.

            teraz to on przekonuje, ze wlasciwie to tylko uprzywilejowani protestuja;
            moze rzeczywiscie uprzywilejowani biali maja w tym interes - nie chca stracic
            dobrych posad na rzecz III Swiata, co rzeczywiscie globalizacja zaczyna
            przynosic.

            nastepny:

            Knoxville, Tenn.: The New York Times has written that the
            protestors against free-trade are wrong,
            including the AFL-CIO. Even the
            pro-environment/Democratic presidential
            candidate Al Gore favors MFN status for
            China. How and why can they be so wrong on
            the subject?

            And while I admire the fact that students are
            getting involved in protesting something,
            there is a seriously anti-science component
            to the anti-globalization movement. Does this
            trou[ble you]?

            Noam Chomsky: Did the NYT, Gore, etc., say why the protestors are wrong? Or
            even what their positions are? For one thing, the issue is not simply "free
            trade." What is called "free trade" has highly protectionist elements. What is
            at issue are investor rights agreements, not free trade. The protestors,
            including the AFL-CIO, have good reasons to oppose investor rights agreements
            that insist on very high protection for property rights (often resulting, in
            fact, from taxpayer subsidy), but little or no protection for the rights of
            flesh-and-blood people, including rights of working people
          • Gość: kapitalizm Re: trzeciorzedne gazetki studenckie IP: *.proxy.aol.com 14.10.02, 21:10
            Gość portalu: diabeł napisał(a):

            nastepne pytanie:

            Paris, France: Dr. Chomsky,
            Hernando De Soto of the Institute for Liberty and Democracy in Lima, Peru has
            tried to help people by reforming government bureaucracies. His premise is that
            enforceable property rights help the poor since they can use their land or home
            as capital when they apply for loans. Without clear titles, they cannot get
            financing. What do you think of Dr. De Soto's thesis and how he is trying to
            put them into practice? Wouldn't Permanent Normal Trade Relations help bring
            China more firmly into the "mainstream" of economic relations and improve the
            rule of law in that country?

            Wreszcie jakies powazne pytanie!

            ale zobaczmy co na to Chomsky:

            > Noam Chomsky: It depends on what the "enforceable property rights" are. Under
            some circumstances, granting clear title, etc., might be helpful to people.

            wow, 'czasami prawowity tytul wlasnosci moze byc pozyteczny dla ludzi'
            az ciarki przechodza po plecach

            dalej:
            When property rights are granted to power and privilege, it can be expected to
            be harmful to most people.

            no tak,to wladza robotnicza powinna decydowac kto zasluzyl na posiadanie
            prywatnej wlasnosci
            bo, wyjasnia dziadek Chomsky:

            Furthermore, the rights and concerns of sane people go beyond individual
            ownership. There is also social property and concerns
        • Gość: diabeł kolejny kryzys kapitalizmu ?.... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.02, 18:37
          Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

          >
          > Chomsky????
          >
          > Krotkie wyjasnienie dla niezorientowanego czytelnika w Polsce:
          > cytowanie Chomskiego tak jak cytowanie Marxa; tylko trzeciorzedna gazetka
          > studencka moze sobie pozwolic na takie osmieszenie w USA.
          > Teksty obu sa poprostu obrazliwe dla inteligencji przec.czytelnika.
          >
          >
          >

          Published by the MIT News Office at the Massachusetts Institute of Technology,
          Cambridge, Mass.


          --------------------------------------------------------------------------------
          April 15 | 1992 | Tech Talk | Search | MIT News | Comments | MIT


          Chomsky Is Citation Champ
          Chomsky is Citation Champ
          Many are the authors who may wonder if anyone is paying attention to
          what they write.

          Professor Noam Chomsky, MIT's preeminent linguistics authority, doesn't
          have that problem.

          Recent research on citations in three different citation indices show
          that Professor Chomsky is one of the most cited individuals in works
          published in the past 20 years.

          In fact, his 3,874 citations in the Arts and Humanities Citation Index
          between 1980 and 1992 make him the most cited living person in that
          period and the eighth most cited source overrall--just behind famed
          psychiatrist Sigmund Freud and just ahead of philosopher Georg Hegel.

          Indeed, Professor Chomsky is in illustrious company. The top ten cited
          sources during the period were: Marx, Lenin, Shakespeare, Aristotle, the
          Bible, Plato, Freud, Chomsky, Hegel and Cicero.

          But that isn't all.

          From 1972 to 1992, Professor Chomsky was cited 7,449 times in the Social
          Science Citation Index-likely the greatest number of times for a living
          person there as well, although the research into those numbers isn't
          complete. In addition, from 1974 to 1992 he was cited 1,619 times in the
          Science Citation Index.

          "What it means is that he is very widely read across disciplines and
          that his work is used by researchers across disciplines," said Theresa
          A. Tobin, the Humanities Librarian who checked the numbers.

          "In fact," she added, "it seems that you can't write a paper without
          citing Noam Chomsky."



          • Gość: diabeł NYT:Chomsky most important intellectual alive.... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.02, 18:44
            www.upenn.edu/gazette/0701/hughes2.html
            Years ago, someone wrote in The New York Times that, “Judged in terms of the
            power, range, novelty and influence of his thought, Noam Chomsky is arguably
            the most important intellectual alive.” The line is irresistible for anyone
            writing a story about him, though Chomsky himself—a frequent critic of the
            Times (and most other mainstream news media)—likes to point out that the next,
            less-quoted sentence is: “Since that’s the case, how can he write such terrible
            things about American foreign policy?”
            His own writing never appears on the op-ed page of the Times or any other
            mainstream newspapers, which helps explain why so many people vaguely recall
            his name but know nothing else about him. This doesn’t seem to bother him too
            much. Being relegated to the political margins is proof of his Propaganda Model—
            in which various “filters,” most of them economic, ensure that the mass media
            play a propagandistic role.
            “In the United States, what I say should be marginalized,” he once
            said. “In fact, if I stopped being marginalized, I’d rethink what I’m doing.”
            And yet: according to a recent survey by the Institute for Scientific
            Information, only Marx, Lenin, Shakespeare, Aristotle, the Bible, Plato, and
            Freud are cited more often in academic journals than Chomsky, who edges out
            Hegel and Cicero. “He is staggering in his productivity,” says Dr. Edward
            Herman, the emeritus professor of finance who has collaborated with Chomsky on
            books and essays about politics, including Manufacturing Consent: The Political
            Economy of the Mass Media. “He’s also an incredibly generous man with his time.”
            Search Penn’s on-line library catalogue under author: chomsky noam and no
            fewer than 98 titles appear. That includes a few duplications, as well as
            interview collections like Keeping the Rabble in Line (with David Barsamian),
            but it doesn’t include biographical works like Chomsky for Beginners (whose
            cover depicts the donnish professor as a superhero, complete with a cape and a
            red N on his chest) or Robert Barsky’s Noam Chomsky: A Life of Dissent (which
            can be downloaded off the Internet). Several massive Web sites devote
            themselves to his on-line output, including Bad News: Noam Chomsky, which
            modestly describes itself as “sort of a supplement to the far more essential
            Noam Chomsky Archive.” Various documentaries of his speeches and interviews are
            available on video, including Manufacturing Consent: Noam Chomsky and the
            Media, a two-part video documentary which chronicles Chomsky’s efforts to
            impart some “intellectual self-defense” against what he sees as the power-
            serving manipulations of most news organizations.
            Demonstrating a link between his linguistic theories and his political
            views is easier said than done. Some say that his generative-language theory
            emphasizes a common—and creative—human heritage, an honorable liberal notion.
            While he is politically a man of the left, I suggest, the notion of a genetic
            language faculty seems to run counter to the (usually) left-liberal view that
            environment, not heredity, is what most shapes humans.
            “That has been assumed, but I don’t think it makes any sense,” he says
            quietly. “For one thing, the idea that your cognitive systems are biologically
            unstructured is just insane. The only question is why anybody believes it,
            since it’s so obviously outlandish. And I certainly don’t think it has anything
            to do with the left. In Cambridge in the 1950s, the few of us graduate students
            who did not accept the prevailing, largely behaviorist orthodoxy were all on
            the left. And the ones who most advocated it were people who were extremely
            reactionary. I don’t draw any particular conclusions from that, just to point
            out it’s not a left-right issue.”
            NOT-NOT-NOT. Three knuckle-strikes and you’re out, I figure, and shut off
            my tape recorder. As we get to our feet and step through the door leading from
            his office, I mention ruefully that we got to about half the questions on my
            list. “You can always send me some more by e-mail,” he says gently, and we
            shake hands goodbye. I take him up on his offer, which makes me part of the
            problem: some of his e-mails are almost 4,000 words long.

            Noam Chomsky, in particular, says flatly and often that he has very little
            concern for language in and of itself; never has, never will. His driving
            concern is with mental structure, and language is the most revealing tool he
            has for getting at the mind.—Randy Harris, The Linguistic Wars.
            It’s been more than 40 years since Chomsky first kicked open the door of
            linguistics with his theory of generative grammar and a human language faculty.
            Most of his work since then has essentially been refining and deepening that
            theory. (He now refers to the language faculty as the “I-language,” I standing
            for internal, individual, and intentional.) And yet he remains the 800-pound
            gorilla in linguistics, the one whose work every student has to deal with, and
            whose dominance in the field is often compared to the relative dominance of
            people like Einstein and Freud.
            “Doing linguistics for the last 40 years is a matter of agreeing or
            disagreeing with Chomsky—contributing to that program, or trying to contribute
            from a slightly different perspective,” says Lila Gleitman. “But he won’t go
            away. He set the agenda; he was a great technical contributor; and he was a
            great empirical contributor. So at many, many levels, he just dominated the
            field and pervaded the field.”
            “He has transformed not just linguistics but the whole of cognitive
            psychology,” says Anthony Kroch, professor and chair of linguistics. “He hasn’t
            done it alone, and it will take a while for people to understand what was
            happening.”
            Kroch, who received his doctorate from Chomsky’s department at MIT in the
            early ’70s but was not interested in becoming an acolyte, later performed an
            analysis of historical syntax in 16th-century English. He thought the data he
            was using would pose a challenge to Chomsky’s generative paradigm—until he
            analyzed it.
            “The work I did in the early ’80s made me appreciate in a personal way what
            an impressive thinker Chomsky was, because I had started out to prove him
            wrong, and I had succeeded in proving him right—or at least the data made more
            sense if I believed him than if I disbelieved him. And that’s convincing in a
            way that no amount of just listening to somebody else could possibly be.”
            Was Chomsky pleased with Kroch’s findings, I wonder, or was he indifferent
            because he knew he was right to begin with?
            “I think the latter,” Kroch answers quickly. “You could say, ‘Well,
            arrogant son of a bitch,’ and so on. But remember what Einstein said when
            people went and measured the perturbations in the orbit of Mercury, and
            somebody asked him, ‘What would you have said if it had come out the other
            way?’ Einstein said, ‘I would have said that they made an error.’ That sounds
            very arrogant,
            but once you know something really deeply, you sort of know it. And I think
            Chomsky had reason to think that he had really got hold of something.”
            • Gość: kapitalizm Re: NYT:Chomsky most important intellectual alive IP: *.proxy.aol.com 14.10.02, 22:59
              Gość portalu: diabeł napisał(a):

              ) (a
              href="http://www.upenn.edu/gazette/0701/hughes2.html"target="_blank")www.upe
              ) nn.edu/gazette/0701/hughes2.html(/a)
              ) Years ago, someone wrote in The New York Times that, “Judged in terms of
              ) the
              ) power, range, novelty and influence of his thought, Noam Chomsky is arguably
              ) the most important intellectual alive.” The line is irresistible for anyo
              ) ne
              ) writing a story about him, though Chomsky himself—a frequent critic of th
              ) e
              ) Times (and most other mainstream news media)—likes to point out that the
              ) next,
              ) less-quoted sentence is: “Since that’s the case, how can he write s
              ) uch terrible
              ) things about American foreign policy?”
              ) His own writing never appears on the op-ed page of the Times or any other
              ) mainstream newspapers, which helps explain why so many people vaguely recall
              ) his name but know nothing else about him. This doesn’t seem to bother him
              ) too
              ) much. Being relegated to the political margins is proof of his Propaganda
              Model
              ) —
              ) in which various “filters,” most of them economic, ensure that the
              ) mass media
              ) play a propagandistic role.
              ) “In the United States, what I say should be marginalized,” he o
              ) nce
              ) said. “In fact, if I stopped being marginalized, I’d rethink what I
              ) ’m doing.”
              ) And yet: according to a recent survey by the Institute for Scientific
              ) Information, only Marx, Lenin, Shakespeare, Aristotle, the Bible, Plato, and
              ) Freud are cited more often in academic journals than Chomsky, who edges out
              ) Hegel and Cicero. “He is staggering in his productivity,” says Dr.
              ) Edward
              ) Herman, the emeritus professor of finance who has collaborated with Chomsky
              on
              ) books and essays about politics, including Manufacturing Consent: The
              Political
              )
              ) Economy of the Mass Media. “He’s also an incredibly generous man wi
              ) th his time.”
              ) Search Penn’s on-line library catalogue under author: chomsky noam an
              ) d no
              ) fewer than 98 titles appear. That includes a few duplications, as well as
              ) interview collections like Keeping the Rabble in Line (with David Barsamian),
              ) but it doesn’t include biographical works like Chomsky for Beginners (who
              ) se
              ) cover depicts the donnish professor as a superhero, complete with a cape and
              a
              ) red N on his chest) or Robert Barsky’s Noam Chomsky: A Life of Dissent (w
              ) hich
              ) can be downloaded off the Internet). Several massive Web sites devote
              ) themselves to his on-line output, including Bad News: Noam Chomsky, which
              ) modestly describes itself as “sort of a supplement to the far more essent
              ) ial
              ) Noam Chomsky Archive.” Various documentaries of his speeches and intervie
              ) ws are
              ) available on video, including Manufacturing Consent: Noam Chomsky and the
              ) Media, a two-part video documentary which chronicles Chomsky’s efforts to
              )
              ) impart some “intellectual self-defense” against what he sees as the
              ) power-
              ) serving manipulations of most news organizations.
              ) Demonstrating a link between his linguistic theories and his political
              ) views is easier said than done. Some say that his generative-language theory
              ) emphasizes a common—and creative—human heritage, an honorable liber
              ) al notion.
              ) While he is politically a man of the left, I suggest, the notion of a genetic
              ) language faculty seems to run counter to the (usually) left-liberal view that
              ) environment, not heredity, is what most shapes humans.
              ) “That has been assumed, but I don’t think it makes any sense,&#
              ) 8221; he says
              ) quietly. “For one thing, the idea that your cognitive systems are biologi
              ) cally
              ) unstructured is just insane. The only question is why anybody believes it,
              ) since it’s so obviously outlandish. And I certainly don’t think it
              ) has anything
              ) to do with the left. In Cambridge in the 1950s, the few of us graduate
              students
              )
              ) who did not accept the prevailing, largely behaviorist orthodoxy were all on
              ) the left. And the ones who most advocated it were people who were extremely
              ) reactionary. I don’t draw any particular conclusions from that, just to p
              ) oint
              ) out it’s not a left-right issue.”
              ) NOT-NOT-NOT. Three knuckle-strikes and you’re out, I figure, and shut
              ) off
              ) my tape recorder. As we get to our feet and step through the door leading
              from
              ) his office, I mention ruefully that we got to about half the questions on my
              ) list. “You can always send me some more by e-mail,” he says gently,
              ) and we
              ) shake hands goodbye. I take him up on his offer, which makes me part of the
              ) problem: some of his e-mails are almost 4,000 words long.
              )
              ) Noam Chomsky, in particular, says flatly and often that he has very little
              ) concern for language in and of itself; never has, never will. His driving
              ) concern is with mental structure, and language is the most revealing tool he
              ) has for getting at the mind.—Randy Harris, The Linguistic Wars.
              ) It’s been more than 40 years since Chomsky first kicked open the door
              ) of
              ) linguistics with his theory of generative grammar and a human language
              faculty.
              )
              ) Most of his work since then has essentially been refining and deepening that
              ) theory. (He now refers to the language faculty as the “I-language,”
              ) I standing
              ) for internal, individual, and intentional.) And yet he remains the 800-pound
              ) gorilla in linguistics, the one whose work every student has to deal with,
              and
              ) whose dominance in the field is often compared to the relative dominance of
              ) people like Einstein and Freud.
              ) “Doing linguistics for the last 40 years is a matter of agreeing or
              ) disagreeing with Chomsky—contributing to that program, or trying to contr
              ) ibute
              ) from a slightly different perspective,” says Lila Gleitman. “But he
              ) won’t go
              ) away. He set the agenda; he was a great technical contributor; and he was a
              ) great empirical contributor. So at many, many levels, he just dominated the
              ) field and pervaded the field.”
              ) “He has transformed not just linguistics but the whole of cognitive
              ) psychology,” says Anthony Kroch, professor and chair of linguistics. R
              ) 20;He hasn’t
              ) done it alone, and it will take a while for people to understand what was
              ) happening.”
              ) Kroch, who received his doctorate from Chomsky’s department at MIT in
              ) the
              ) early ’70s but was not interested in becoming an acolyte, later performed
              ) an
              ) analysis of historical syntax in 16th-century English. He thought the data he
              ) was using would pose a challenge to Chomsky’s generative paradigm—u
              ) ntil he
              ) analyzed it.
              ) “The work I did in the early ’80s made me appreciate in a perso
              ) nal way what
              ) an impressive thinker Chomsky was, because I had started out to prove him
              ) wrong, and I had succeeded in proving him right—or at least the data made
              ) more
              ) sense if I believed him than if I disbelieved him. And that’s convincing
              ) in a
              ) way that no amount of just listening to somebody else could possibly be.”
              ) Was Chomsky pleased with Kroch’s findings, I wonder, or was he indiff
              ) erent
              ) because he knew he was right to begin with?
              ) “I think the latter,” Kroch answers quickly. “You could s
              ) ay, ‘Well,
              ) arrogant son of a bitch,’ and so on. But remember what Einstein said when
              )
              ) people went and measured the perturbations in the orbit of Mercury, and
              ) somebody asked him, ‘What would you have said if it had come out the othe
              ) r
              ) way
              • Gość: kapitalizm Re: NYT:Chomsky most important intellectual alive IP: *.proxy.aol.com 14.10.02, 23:04

                Gość portalu: diabeł napisał(a):

                ) (a
                href="www.upenn.edu/gazette/0701/hughes2.html"target="_blank")www.upe
                ) nn.edu/gazette/0701/hughes2.html(/a)
                ) Years ago, someone wrote in The New York Times that, “Judged in terms of
                ) the
                ) power, range, novelty and influence of his thought, Noam Chomsky is arguably
                ) the most important intellectual alive.”

                Przeczytaj to jeszcze raz...'someone wrote'.....
                someone?, moze to Ty napisales ten list do redakcji?

                Czytaj co posylasz do portalu i na milosc boska mysl krytycznie.
                • Gość: diabeł Re: NYT:Chomsky most important intellectual alive IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.02, 11:23
                  Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                  >
                  > Gość portalu: diabeł napisał(a):
                  >
                  > ) (a
                  > href="<a href="www.upenn.edu/gazette/0701/hughes2.html"target="_blank")
                  w
                  >
                  ww.upe"target="_blank">www.upenn.edu/gazette/0701/hughes2.html"target="_blank")
                  > www.upe</a>
                  > ) nn.edu/gazette/0701/hughes2.html(/a)
                  > ) Years ago, someone wrote in The New York Times that, “Judged in terms o
                  > f
                  > ) the
                  > ) power, range, novelty and influence of his thought, Noam Chomsky is
                  arguably
                  > ) the most important intellectual alive.”
                  >
                  > Przeczytaj to jeszcze raz...'someone wrote'.....
                  > someone?, moze to Ty napisales ten list do redakcji?
                  >
                  > Czytaj co posylasz do portalu i na milosc boska mysl krytycznie.

                  D : Tam nie pisze, że ktoś do New York Yimesa napisał tylko, że w NYT napisał.
                  wiem, że dla Ciebie to nie do przyjecia. ja rozumiem co cytuje, chodzi o to, że
                  to Ty sie spodziewasz, że zamierzam cytowąć apologetyke Chomskyego....
                  nic z tych rzeczy, jest znaną postacia i kontrowersyjna i wcale przecież nie
                  trzeba się z nim zgadzać (zwłaszcza w kwestiach ekonomii). nie znaczy to, że z
                  założenia każdy jego pogląd jest błędny...
                  więc może troche mniej skrajności w ocenach.......
                  bo to że go cytuja tylko gazetki studenckie juz sfalsyfikowałem.
                  poza tym stosujesz metody komunistyczne. nie odnosisz sie do tekstu Chomskyego
                  który jako punkt wyjściowy przedstawiłem, tylko atakujesz i dyskredytujesz
                  autora. spróbuj abstrahowac od tego kto to napisał i odnieś się do tego co w
                  artykule Chomskyego jest i z czym sie nie zgadzasz.
                  • Gość: kapitalizm Re: NYT:Chomsky most important intellectual alive IP: *.proxy.aol.com 15.10.02, 22:15
                    Gość portalu: diabeł napisał(a):

                    > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                    >
                    > >
                    > > Gość portalu: diabeł napisał(a):
                    > >
                    > > ) (a
                    > > href="<a href="<a href="www.upenn.edu/gazette/0701/hughes2.html"
                    >
                    target="_blank")"target="_blank">www.upenn.edu/gazette/0701/hughes2.html"target
                    > ="_blank")</a>
                    > w
                    > >
                    > ww.upe"target="_blank">www.upenn.edu/gazette/0701/hughes2.html"target="_blan
                    > k")
                    > > www.upe</a>
                    > > ) nn.edu/gazette/0701/hughes2.html(/a)
                    > > ) Years ago, someone wrote in The New York Times that, “Judged in te
                    > rms o
                    > > f
                    > > ) the
                    > > ) power, range, novelty and influence of his thought, Noam Chomsky is
                    > arguably
                    > > ) the most important intellectual alive.”
                    > >
                    > > Przeczytaj to jeszcze raz...'someone wrote'.....
                    > > someone?, moze to Ty napisales ten list do redakcji?
                    > >
                    > > Czytaj co posylasz do portalu i na milosc boska mysl krytycznie.
                    >
                    > D : Tam nie pisze, że ktoś do New York Yimesa napisał tylko, że w NYT napisał.
                    > wiem, że dla Ciebie to nie do przyjecia. ja rozumiem co cytuje, chodzi o to,
                    że
                    >
                    > to Ty sie spodziewasz, że zamierzam cytowąć apologetyke Chomskyego....
                    > nic z tych rzeczy, jest znaną postacia i kontrowersyjna i wcale przecież nie
                    > trzeba się z nim zgadzać (zwłaszcza w kwestiach ekonomii). nie znaczy to, że
                    z
                    > założenia każdy jego pogląd jest błędny...
                    > więc może troche mniej skrajności w ocenach.......
                    > bo to że go cytuja tylko gazetki studenckie juz sfalsyfikowałem.
                    > poza tym stosujesz metody komunistyczne. nie odnosisz sie do tekstu Chomskyego
                    > który jako punkt wyjściowy przedstawiłem, tylko atakujesz i dyskredytujesz
                    > autora. spróbuj abstrahowac od tego kto to napisał i odnieś się do tego co w
                    > artykule Chomskyego jest i z czym sie nie zgadzasz.



                    I znowu to samo, czy Ty wogole czytasz te artykuly?
                    zaczne od ostatniego lywire:

                    > CRITICIZING THE CRITIC

                    It's not at all ironic that Chomsky's political ideas have been marginalized in
                    the U.S. He is still treated as intellectual royalty in Europe and Japan, where
                    he's frequently featured as a talking head in the mass media. In this country,
                    though, when his political views are considered at all (which is almost never),
                    he's generally portrayed as a ranting conspiracy theorist. Critics have accused
                    Chomsky of founding arguments on highly selective samplings of evidence, of
                    overstating and exaggerating his case, of descending into a kind of moral
                    relativism that favors left wing thugs over right wing thugs, and of failing to
                    provide adequate, practical alternatives to replace existing institutions.

                    zwrot (which is almost never) - znaczy poprostu nigdy,

                    • Gość: diabeł INGENIOUS HEADS IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 21:25
                      Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                      > Gość portalu: diabeł napisał(a):
                      > > > ) nn.edu/gazette/0701/hughes2.html(/a)
                      > > > ) Years ago, someone wrote in The New York Times that, “Judged
                      > in terms of the power, range, novelty and influence of his thought, Noam
                      Chomsky is arguably the most important intellectual alive.”
                      > > >
                      > > > Przeczytaj to jeszcze raz...'someone wrote'.....
                      > > > someone?, moze to Ty napisales ten list do redakcji?
                      > > >
                      > > > Czytaj co posylasz do portalu i na milosc boska mysl krytycznie.
                      > >
                      > > D : Tam nie pisze, że ktoś do New York Yimesa napisał tylko, że w NYT napi
                      > sał.wiem, że dla Ciebie to nie do przyjecia. ja rozumiem co cytuje, chodzi o t
                      > o, że to Ty sie spodziewasz, że zamierzam cytowąć apologetyke Chomskyego....
                      > > nic z tych rzeczy, jest znaną postacia i kontrowersyjna i wcale przecież n
                      > ie trzeba się z nim zgadzać (zwłaszcza w kwestiach ekonomii). nie znaczy to,
                      > że z założenia każdy jego pogląd jest błędny...
                      > > więc może troche mniej skrajności w ocenach.......
                      > > bo to że go cytuja tylko gazetki studenckie juz sfalsyfikowałem.
                      > > poza tym stosujesz metody komunistyczne. nie odnosisz sie do tekstu Chomsk
                      > yego który jako punkt wyjściowy przedstawiłem, tylko atakujesz i
                      dyskredytujesz
                      > autora. spróbuj abstrahowac od tego kto to napisał i odnieś się do tego co
                      > w artykule Chomskyego jest i z czym sie nie zgadzasz.
                      >
                      > K :I znowu to samo, czy Ty wogole czytasz te artykuly?
                      > zaczne od ostatniego lywire:
                      >
                      > > CRITICIZING THE CRITIC
                      >
                      > It's not at all ironic that Chomsky's political ideas have been marginalized
                      in the U.S. He is still treated as intellectual royalty in Europe and Japan,
                      where he's frequently featured as a talking head in the mass media. In this
                      country, though, when his political views are considered at all (which is
                      almost never), he's generally portrayed as a ranting conspiracy theorist.
                      Critics have accused Chomsky of founding arguments on highly selective
                      samplings of evidence, of
                      > overstating and exaggerating his case, of descending into a kind of moral
                      > relativism that favors left wing thugs over right wing thugs, and of failing
                      toprovide adequate, practical alternatives to replace existing institutions.
                      > zwrot (which is almost never) - znaczy poprostu nigdy,

                      D :udowodniłem Ci już, że jest jedną z najczęściej cytowanych osób w
                      publikacjach,chociaż twierdziłeś, że cytuja go tylko trzeciorzędne gazetki
                      studenckie......
                      ma pewne miejsce wśród najwybitniejszych naukowców,
                      myślicieli,intelektualistów XX w. i nie masz szans mi udowodnić, że wszyscy się
                      z niego śmieją i nigdy nic sensownego nie napisał :

                      www.stern.de/wissenschaft/wissen/genialekoepfe/artikel/?page=1
                      INGENIOUS HEADS : Charles Darwin, Archimedes, Niels bore, Marie curie
                      Isaac Newton,Max Planck,James D Watson,Lise Meitner,Albert Einstein,Euklid
                      Noam Chomsky,Sigmund Freud,Galileo Galilei,Konrad Lorenz,Gregor
                      Mendel,Kopernikus

                      NOAM CHOMSKY
                      Linguistics goes back on old-Indian Sanskrit scholars and the Hellenic culture.
                      In the European teachings the sprachforschung looks on a long tradition of the
                      study of the Rhetorik, grammar and the origin of the language, the Etymologie,
                      back.

                      In 20. Century moves the language into the focus of philosophy and the
                      anthropologischen research, was limited however for long time to purely
                      descriptive and taxonomische investigations. This aspect changed in the 50's
                      under Chomsky, which assumed each language was based on innate mental
                      structures. Chomsky is thus one of the most important representatives of modern
                      linguistics.

                      Avram Noam Chomsky buildup in Philadelphia in a formed, politically on the left
                      of oriented parents' house. Its father was a Hebrew teacher and Philologe of
                      Russian descent. Its nut/mother was a teacher and authoress. Already at the age
                      of twelve years Chomsky read a book of its father for the grammar of the Hebrew
                      one. After conclusion of the High School, where he wrote political articles for
                      the school newspaper, it studied at the university of Pennsylvania. There it
                      studied languages and became pupil of the politically engaged linguist cellular
                      Harris, whose book "Methods in Structural Linguistics" exerted large influence
                      on it.
                      It concentrated with its studies on the Hebrew. It found the conventional
                      Herangehensweise of linguistics insufficient and developed to the largest part
                      in the single-handed attempt a new system for the study of the language, the so-
                      called "generative grammar". Chomsky proceeded contrary to the antagonistic and
                      influential current at that time of the Behavioristen from the assumption that
                      humans the ability was innate to the language. Its goal was it to find a
                      monitoring system which was the basis for the production of the phonetic form
                      of sentences. He tried to find a universal grammar which could explain the
                      entire range of human language variation.

                      it made its Bachelor and its master in linguistics for 1949. it received a
                      scholarship of the Society OF Fellow of the Harvard University to 1951. it
                      attained a doctorate to 1955 at the university of Pennsylvania and began at the
                      Massachusetts Institute of Technology (WITH) linguistics of modern languages to
                      teach. There it became 1961 professor and 1966 owners of the Ferrari Ward chair
                      for modern trend languages and linguistics.

                      1957 published Chomsky "structures of the syntax". It set up therein a finite
                      number of central theses, components, from which many syntactic connections
                      could be produced infinitely.

                      Its theory of the generativen transformational grammar was at that time very
                      disputed and first of all by the Behavioristen around B.F. Skinner was strictly
                      rejected. These wanted to reduce language (like also generally behavior
                      patterns of animals and humans) to simple term patterns and attraction reaction
                      models. Chomsky countered however with the argument that the behavioristische
                      explanation beginning was not capable to explain the ability from children to
                      within shortest time something such complex like language to learn.

                      Chomsky extended its theories in the sixties-years and became internationally
                      admits. It introduced the term of the "linguistic authority", to which humans a
                      fundamental cognitive ability attributes to be able to produce sentences which
                      on syntactic level the abstract representation of the sentences precedes, which
                      receives all information, which is important for the semantic and phonological
                      interpretation.

                      Noam Chomsky changed the modern linguistics of reason since then with its
                      theories on. It was and is in addition also politically very actively. As a
                      left-wing oriented socialist he is an engaged critic of the USA, their
                      democracy and foreign policy. It was criticized decided opponent of the Viet
                      Nam war and in its writings the existing capitalistic world economy

          • Gość: kapitalizm Re: kolejny kryzys kapitalizmu ?.... IP: *.proxy.aol.com 14.10.02, 21:53
            Gość portalu: diabeł napisał(a):

            > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
            >
            > >
            > > Chomsky????
            > >
            > > Krotkie wyjasnienie dla niezorientowanego czytelnika w Polsce:
            > > cytowanie Chomskiego tak jak cytowanie Marxa; tylko trzeciorzedna gazetka
            > > studencka moze sobie pozwolic na takie osmieszenie w USA.
            > > Teksty obu sa poprostu obrazliwe dla inteligencji przec.czytelnika.
            > >
            > >
            > >
            >
            > Published by the MIT News Office at the Massachusetts Institute of
            Technology,
            > Cambridge, Mass.
            >
            >
            > ------------------------------------------------------------------------------
            -
            > -
            > April 15 | 1992 | Tech Talk | Search | MIT News | Comments | MIT
            >
            >
            > Chomsky Is Citation Champ
            > Chomsky is Citation Champ
            > Many are the authors who may wonder if anyone is paying attention to
            > what they write.
            >
            > Professor Noam Chomsky, MIT's preeminent linguistics authority, doesn't
            > have that problem.
            >
            > Recent research on citations in three different citation indices show
            > that Professor Chomsky is one of the most cited individuals in works
            > published in the past 20 years.
            >
            > In fact, his 3,874 citations in the Arts and Humanities Citation Index
            > between 1980 and 1992 make him the most cited living person in that
            > period and the eighth most cited source overrall--just behind famed
            > psychiatrist Sigmund Freud and just ahead of philosopher Georg Hegel.
            >
            > Indeed, Professor Chomsky is in illustrious company. The top ten cited
            > sources during the period were: Marx, Lenin, Shakespeare, Aristotle, the
            > Bible, Plato, Freud, Chomsky, Hegel and Cicero.
            >
            > But that isn't all.
            >
            > From 1972 to 1992, Professor Chomsky was cited 7,449 times in the Social
            > Science Citation Index-likely the greatest number of times for a living
            > person there as well, although the research into those numbers isn't
            > complete. In addition, from 1974 to 1992 he was cited 1,619 times in the
            > Science Citation Index.
            >
            > "What it means is that he is very widely read across disciplines and
            > that his work is used by researchers across disciplines," said Theresa
            > A. Tobin, the Humanities Librarian who checked the numbers.
            >
            > "In fact," she added, "it seems that you can't write a paper without
            > citing Noam Chomsky."

            Jesli tylko masz poczucie humoru, wal pan smialo.
            Ja poprostu myslalem, ze chcesz powaznie wymienic poglady filozoficzne i
            moralne wspolczesnego swiata a nie cytowac biblie, Lenina, Chomskiego czy Marxa.

            Jak ochloniesz z mlodzienczej romantyki poczytaj cos na serio:
            www.moraldefense.com/
            szczegolnie polecam na rozeznanie:
            www.capitalismcenter.org/Philosophy/FAQ/default.htm
            ostrzegam - tu trzeba MYSLEC!
            >
            >
            >
            • Gość: kapitalizm Re: kryzys kapitalizmu ?.... IP: *.proxy.aol.com 14.10.02, 21:58


              CAC Home | ProTech Home | Philosophy | Register | Schedule | Be a Defender


              There is an alternative to the environmentalist argument
              The Earth is Mankind's Garden

              By Nicholas Provenzo
              Chairman
              The Center for the Advancement of Capitalism

              (April 27, 2002)

              If the welfare of human life was the standard by which we judged industry and
              technology, there would be no reason to have a day like "Earth Day." Rather
              than the environmentalists parading their assault on anything and everything
              that is a mark of human existence on the planet, we would instead celebrate
              industry and technology as the very means by which mankind has moved into an
              era of happiness, health and prosperity.

              Looking at a figure as basic as life expectancy, it is obvious that people
              today live a lot longer than they did in the pre-industrialized world of 200
              years ago. Today we enjoy such an abundance of foods, medicines and a whole
              host of labor-saving technologies that if a person from 200 years ago could see
              us now, he would be amazed that it is even possible that so many human beings
              can live together for so long and in such splendor.

              Yet, the environmentalists tell us the sky is falling. Turning the popular
              trail mantra "leave no footprint" against all of humanity, the
              environmentalists say our farms threaten the ecosystem, our cars are destroying
              the atmosphere and "sprawl" will consume the wilderness. On Earth Day, every
              aspect of human life and human consumption represents a threat to the Earth.

              Notice, for example, that there is not an existing, practical method of energy
              production that the environmentalists support. Environmentalists oppose gas,
              coal, nuclear and hydro power. If the environmentalists were honest, they
              should love nuclear power, for it clearly has the least ecological impact of
              all the practical means of generating power.

              Yet it is nuclear power that the environmentalists despise the most. Consider
              the argument that the Three Mile Island nuclear accident in the 1970's is proof
              that man can not properly harvest the power of the atom. In fact, the accident
              showed just the opposite. Three Mile Island showed that man could build a
              reactor that could survive a near total failure, including a hydrogen gas
              explosion within the reactor core and still have no impact on the surrounding
              environment. While Three Mile Island was still a costly accident, it showed the
              strength of our science and technology, not its shortcomings.

              Yet the environmentalists still cry "foul." Why? Because the real premise
              behind Earth Day is that mankind is an unnatural despoiler and a threat to the
              earth. Of all the creatures that live on the planet, it is rational, tool-
              making, resource exploiting man that doesn't quite fit.

              There is an alternative to the environmentalist argument. It is one that says
              the Earth is man's garden and that man's mind as fully competent to meet the
              challenges of living in his garden, whatever those challenges may be. It is an
              argument that recognizes that the ultimate resource is not oil, coal, caribou
              or even the energy of the atom. It is an argument that recognizes that the
              ultimate resource is a free, unfettered human mind.




              Tell a Friend

              Copyright © 1998-2002 The Center for the Advancement of Capitalism. All Rights
              Reserved.
              Email: info@moraldefense.com · Feedback · Privacy Policy · Webmaster

              The Center for the Advancement of Capitalism
              PO Box 16325
              Alexandria, VA 22302-8325, USA
              Voice: (703) 625-3296 · Fax: (703) 997-6521


              • Gość: kapitalizm Re: kryzys kapitalizmu ?.... IP: *.proxy.aol.com 14.10.02, 22:00
                Capitalism Frequently Asked Questions
                If you don't see your question here and you have a question you would like us
                to answer, E-mail your question to us.
                We'll pick from the best questions we receive and put them on our website. Ask
                away—we're ready to answer!

                Question: You say you are in favor of the free market—but can't big
                corporations, such as Microsoft, interfere with free competition? Can't they
                force employees, distributors, and suppliers to accept their terms? So isn't
                government force, such as antitrust prosecution, necessary to protect
                individuals from this "economic force"?

                Answer: As private corporations, business has no power to force anyone. The
                entire case against Microsoft, for example (and, indeed, the entire case for
                the antitrust laws) is based on equation between economic power and political
                power. The difference between these two forms of power must be kept strictly in
                mind—for it is a difference with life-and-death consequences.

                In "The Dollar and the Gun" (The Objectivist Forum, June 1983), philosopher
                Harry Binswanger defines the difference between these two forms of power:



                "'Political power' refers to the power of the government. The special nature of
                that power is what differentiates government from all other social
                institutions. That which makes government government, its essential attribute,
                is its monopoly on the use of physical force. Only a government can make laws—
                i.e., rules of social conduct backed up by physical force. ...The penalty for
                breaking the law is fines, imprisonment, and ultimately, death. The symbol of
                political power is a gun.



                "Economic power, on the other hand, is the ability to produce material values
                and offer them for sale. E.g., the power of Big Oil is the power to discover,
                drill, and bring to market a large amount of oil. Economic power lies in assets—
                i.e., the factors of production, the inventory, and the cash possessed by
                businesses. The symbol of economic power is the dollar.



                "A business can only make you an offer, thereby expanding the possibilities
                open to you. The alternative a business presents you with in a free market
                is: 'increase your well-being by trading with us, or go your own way.' The
                alternative a government, or any force-user, presents you with is: 'do as we
                order, or forfeit your liberty, property, or life.'"



                The only power Microsoft has to induce customers to give it money is the value
                of its products. If Microsoft started to produce an inferior product, or even
                if it chose not to update Windows to incorporate new features, it would
                eventually lose the market; equipment manufacturers and consumers would seek
                out a better operating system. By contrast, the only power that the government
                (and those of Microsoft's competitors who are calling for government
                interference) has to offer is a threat: "We'll dictate what can go into the
                Windows operating system—and you'd better toe the line or we'll throw you in
                jail."

                In the case of Web browsers—the specific issue in the current court case—the
                equation between the dollar and the gun becomes utterly absurd. Microsoft is
                seeking to gain predominance in the Web browser market by giving its product
                away for free. To talk of giving a product away for free as an act of force is
                a frightening instance of Orwellian "doublespeak."

                The consequence of this "doublespeak" is truly disastrous: In answer to the
                pseudo-force of showering consumers with free products, the antitrust case
                against Microsoft threatens to introduce the genuine coercion involved in
                government regulation of operating systems.


                Question: Under capitalism, what will happen to those who are born without the
                wealth and opportunities enjoyed by others? Doesn't capitalism make the rich
                richer and the poor poorer?

                Answer: Quite the opposite. Capitalism is the one system that leaves everyone
                free to rise by his own efforts. The history of capitalism provides countless
                instances of people who improved their lives through work and ability. There
                are the millions of immigrants who came to America and worked their way up to
                the middle class—or higher. One of the great historical examples was Andrew
                Carnegie, who rose from a penniless sweeper at a steel mill to revolutionize
                the steel industry and make one of the largest fortunes of his day. It is no
                coincidence that 19th century America—the most purely capitalist era in the
                nation's history—brought us the phrase "from rags to riches."

                The reason why capitalism allows people to rise by their own efforts is that
                capitalism is driven by only one fundamental consideration: profit. But profit
                comes from an increase in the production of wealth: it comes from inventing a
                new product, producing a good more efficiently, promoting it to a wider market,
                etc. It comes from doing things better, faster, and smarter than before. This
                means that capitalism offer an open field to anyone who works hard to improve
                his skills—and it offers riches to anyone who thinks hard and comes up with new
                and better ideas. It is under capitalism, for example, that a company like
                Microsoft creates scores of millionaires out of individuals whose qualification
                is not inherited wealth or social connections, but only the ability to create
                and sell computer programs.

                The rule under government regulation, by contrast, is very different. It is a
                common error today to talk about "crony capitalism." Cronyism is in fact a
                hallmark of state-run economies. When politicians and bureaucrats hold power
                over the economy, the only hope for success comes from currying their favor.
                Thus the competition for wealth becomes a competition, not over who can produce
                the most, but over who can make the most bribes or call in the most favors. It
                is under these systems that established wealth, family connections, and
                the "Old Boy's Network" become the determinants of success, rather than
                individual ability. But that is a problem created and perpetuated by statism,
                not capitalism.


                Question: If capitalism rewards only ability, what will happen to those who
                can't compete? What will happen, for example, to people with physical or mental
                disabilities, who can't work as hard or as fast as others?

                Answer: The first question in evaluating any social system cannot be: What
                happens to those who are helpless and incapable of supporting themselves? Such
                people, by definition, are dependent for their survival on others—on those who
                are capable of working and who can produce wealth. Thus, the first question
                must be: What happens to the thinkers and producers? What conditions make it
                possible for them to think and produce? The fundamental answer to that question
                is: freedom—the freedom to direct their own actions and to keep the property
                the have produced. Thus, to advocate taxes and regulations on the producers in
                the name of helping the disabled is a hopeless contradiction—it means helping
                the non-producers by throttling the producers on whom they depend.

                It should also be pointed out that, under capitalism, those who are incapable
                of supporting themselves are a tiny and ever-shrinking minority. The trend
                today is to inflate the ranks of the allegedly helpless by defining everything
                to be a “disability”—including such vague and non-debilitating conditions
                as “chronic fatigue,” allergies, and “depression.” But the reality under
                capitalism is that fewer and fewer conditions are disabling. In a pre-
                industrial society, where most people lived by heavy physical labor, an injury
                to a hand or leg could make a worker destitute. Today, a quadriplegic can make
                a living simply from the power of his mind to solve problems—and the
                • Gość: kapitalizm Re: kryzys kapitalizmu ?.... IP: *.proxy.aol.com 14.10.02, 22:02
                  Today, a quadriplegic can make a living simply from the power of his mind to
                  solve problems—and the power of computers (produced by capitalism) to help him
                  communicate his thoughts.

                  Under capitalism, therefore, the genuinely helpless are a very small minority
                  who could easily be supported by private charities—charities made possible by a
                  capitalist society’s extraordinary wealth. But the condition that makes this
                  charity possible is that those who cannot support themselves respect the rights
                  and freedom of those who do.


                  Question: Under capitalism, how can you justify the disproportionate rewards
                  given to CEOs, who earn hundreds of times as much as their lowest-paid
                  employees?

                  Answer: A recent study claimed that corporate CEOs make, on average, 400 times
                  as much as the company's lowest-paid employee. Let us assume that this figure
                  is correct. Is that really "disproportionate"?

                  Let us concretize the question. What kind of work is performed by the lowest
                  paid worker in a company? This worker might be, for example, a janitor. His
                  work consists of performing routine, pre-established tasks, requiring little
                  thought and only moderate physical effort. If he performs his work well, there
                  is a moderate benefit: a clean workplace is more productive than a dirty one.
                  But if he performs his work poorly, the consequences are minor—and the worker
                  can easily be replaced by a better janitor; since the skills required are not
                  complex, almost anyone can perform the job properly.

                  In the case of a CEO, by contrast, his work consists primarily in making
                  decisions—decisions about what products the company should produce, how much it
                  should invest in improvement of its equipment, whether it should raise money
                  through stocks or bonds, etc.

                  Bear in mind that wealth is not produced by blind, uncoordinated action. The
                  best employees in the world working the longest hours are useless unless they
                  are making a useful product backed by adequate funding and good marketing.
                  Consider, as an example, the recent failure of the satellite telephone venture
                  Iridium, a project with no shortage of brilliant engineers and rocket
                  scientists—but without a realistic business plan.

                  But ensuring that a company's resources and personnel are being used
                  productively is the job of the CEO.

                  In justice—if justice means rewarding merit—an employee ought to be paid in
                  proportion to the value he brings to the company. By that criterion, is there
                  anything "disproportionate" about paying the CEO an enormous salary? If there
                  is, the disparity is in the other direction. A good CEO of a multi-billion-
                  dollar company is not worth so little as 400 employees, much less 400 janitors;
                  he is worth as much as thousands of employees. Their work is profitable only as
                  long as he makes the right decisions.

                  Of course, a bad CEO—one who makes poor decisions and wastes a company's
                  resources—can wipe out the work of thousands of employees. But that is
                  precisely why companies offer their CEOs such enormous financial rewards,
                  rewards that are often dependent on the company's performance. For such a
                  crucial position, nothing less will attract and motivate the best minds.


                  Question: Aren't capitalists just "exploiters" of laborers? Isn't it workers
                  who physically create products and generate economic values?

                  Answer: The labor theory of value states that all economic value is created by
                  labor. Thus, on this theory, the value of a loaf of bread, for example, is
                  dependent on how much people worked to produce that loaf. If this were true,
                  then all wages paid for anything other than physical labor (i.e. management
                  work) would be unearned since only labor creates value.

                  But economic value is objective. That is, value is not produced by sheer
                  physical labor, but also by the mental effort of businessmen who coordinate the
                  efforts of those laborers, and by the entrepreneurs and stockholders who put
                  their money on the line to fund such enterprises (and deserve a return on their
                  investment). The value of the product of this work is determined by both the
                  cost of these things and the value of the product to potential purchasers. This
                  last (among other things) is what the Marxist ignores. By the Marxist theory,
                  labor deserves payment, even if no one wants to buy the product that has been
                  produced, simply because of its labor.


                  Question: Under capitalism, would business owners be allowed to discriminate
                  based on race, sex, and other irrelevant characteristics? Wouldn't capitalism
                  help perpetuate racism?

                  Answer: Freedom has to include the freedom to make mistakes. Freedom of speech,
                  for example, cannot mean "Say whatever you want, as long as you agree with me."
                  It has to include the freedom to espouse wrong and even vicious ideas
                  (including racism).

                  For the same reason, individual rights must include the right to act
                  irrationally. People have a right to decide who they will hire and who they
                  will accept as a tenant, customer, business partner, and so on. To take away
                  that freedom is to take away a person's right to control his own life and
                  property. It is contradiction to say, "Your life is yours to live—so long as
                  you don't do anything I disapprove of."

                  Left free to control their own lives, some people will act irrationally; they
                  will refuse to hire employees or to accept customers on the basis of race, sex,
                  or other irrelevant characteristics. Capitalism recognizes their right to make
                  such irrational decisions—but it does not grant them the right to escape the
                  consequences of their irrationality.

                  A man who runs his business on the basis of irrational prejudice will suffer
                  the economic consequences. If he hires a mediocre man in place of a talented
                  woman, he suffers the loss in productivity—while someone else, who does hire
                  the woman, profits from her talent. If he refuses to serve a customer because
                  he is black, he loses a customer—while a rival gains that customer. The free
                  market encourages rationality. It does not encourage a businessman who
                  arbitrarily rejects talented workers and paying customers.

                  This is why, as a matter of historical fact, every entrenched system of
                  prejudice has been backed by government support. Segregation in the south and
                  Apartheid in South Africa are just two examples. If left free, businessmen will
                  seek profits by hiring the most competent workers and by accepting every paying
                  customer, regardless of race. That's why government regulations—regulations
                  excluding the mixing of races in the workplace and forbidding businesses from
                  serving customers of a particular race—were required to prop up racism.

                  But that, once again, is a problem created by state controls, not by capitalism.


                  Question: Doesn't unrestrained capitalism lead to the destruction of the
                  environment?

                  Answer: The essence of capitalism is man’s attempt to improve his environment—
                  but not in the sense meant by the environmentalists.

                  The goal of production in a free market is to give man an ever-greater power
                  over his environment. Consider the power man has gained after only 200 years
                  under capitalism’s Industrial Revolution. To give just a few examples that bear
                  directly on human health: fertilizers and pesticides have made possible an
                  unprecedented production of food, eliminating the periodic famines that plagued
                  all pre-industrial societies; rapid and inexpensive transportation, powered by
                  fossil fuels, has made all kinds of foods available everywhere year-round,
                  making improved nutrition possible; universal availability of refrigeration
                  (thanks to CFCs) has made possible the safe storage of food; air conditioning
                  (also thanks to CFCs) has minimized the health danger of extremely hot weather;
                  • Gość: kapitalizm Re: kryzys kapitalizmu ?.... IP: *.proxy.aol.com 14.10.02, 22:04
                    electrical power, generated by nuclear and coal-fired power plants, provides a
                    source of heat and light that is safer and more reliable than fire; the
                    development of plastics has made possible the invention of numerous life-saving
                    medical implants and devices. This is just the tip of the iceberg. Thanks to
                    thousands of advances such as these, life today under capitalism is
                    incomparably safer, cleaner, and healthier—not to mention more comfortable—than
                    it has ever been in human history. But all of these advances were produced by
                    corporations seeking profit on the free market. Thanks to capitalism, the
                    average lifespan in industrial countries has increased steadily to more than 70
                    years—compared to less than 40 in pre-industrial societies.

                    But this is not what the hard-core environmentalists mean by protecting the
                    environment. They seek to protect the environment, not for man, but from man.
                    They do not merely oppose, say, dumping toxic chemicals into the drinking water
                    (which would be illegal under capitalism). They seek to preserve nature in an
                    untouched state for its own sake, and not for any benefit it brings to man.
                    Nature, many mainstream environmentalist thinkers declare, has intrinsic value.
                    Thus, they seek to stop all industrial activity, regardless of whether it helps
                    or harms human life. This is why environmentalists have opposed every single
                    advance mentioned above: fertilizers, pesticides, fossil fuels, CFCs, nuclear
                    power, electric power lines, plastics and so on. The environmentalists oppose
                    these things because they value the inviolability of nature more than they
                    value human life.

                    If “the environment” means what today’s greens defend—nature preserved for its
                    own sake, apart from and against the value of human life—then we may be
                    grateful that capitalism destroys the environment. What capitalism offers
                    instead is, in reality, the best “environment” for man: nature harnessed by
                    industry and technology and used for man’s benefit.


                    Question: Don't recent events in Russia and the Far East show the "dark side"
                    of capitalism? Doesn't unrestrained capitalism lead to kleptocracy, cronyism,
                    and anarchy?

                    Answer: Russia and the Far East are hardly examples of “unrestrained
                    capitalism.” Laissez-faire capitalism means not only private property and the
                    rule of objective law but the complete separation of the state from economic
                    activity—conditions that do not exist in these areas.

                    The fall of the Soviet Union in 1991 did not usher in capitalism. It merely
                    replaced communism with socialism. Most property there has not been privatized,
                    and the legal system remains anti-business. No businessman in Russia can count
                    on a legal system that upholds contracts. The theft of Western aid by former
                    party officials and state-favored gangsters is only further evidence that a
                    corrupt government, not private business, runs the Russian economy.

                    Moreover, the Western aid to Russia came from the International Monetary Fund,
                    an anti-capitalist agency whose funding derives from taxes on Western
                    producers. No capitalist system would permit such a theft—whether from
                    taxpayers or by gangsters and cronies of the state posing as independent
                    businessmen.

                    Russia’s devaluation of the ruble in August 1998 was, again, an act of theft by
                    the state bank and a further example of the expropriation of wealth. Only under
                    socialism does one find such “robber barons.” Under capitalism the money and
                    banking system is owned and operated by private banks, not by financial
                    ministries that are mere appendages of the state.

                    “Crony capitalism” is a misnomer. Under capitalism, there are no state favors
                    or subsidies to business. Entrepreneurs succeed solely on the basis of merit,
                    not state handouts. It is socialism and a mixed economy that breed “cronyism.”
                    State interference in the economy can make or break businessmen, and thus it’s
                    unavoidable that these businessmen will spend money trying to influence state
                    officials. To get money out of politics, one must get politics out of money-
                    making. That’s what capitalism does. There is no “influence-peddling” under
                    capitalism because the system bars the state from exerting influence over
                    business.

                    The Far East is also a mixed economy— although with a lesser degree of state
                    control than in Russia. But, like Russia, the Far Eastern finance ministries
                    devalued their currencies and thereby caused a wave of bank failures and
                    recessions. The International Monetary Fund’s involvement in these countries
                    only made matters worse, as the IMF advocated raising taxes, intensifying
                    regulation, and imposing capital controls.

                    It is commonly believed that socialism means government favors to labor, that
                    fascism means government favors to some racial group, and that capitalism means
                    government favors to business. But what about a system with no government
                    favors to any group? That’s true capitalism.

                    The labeling of any failed system in the world today as “capitalism” is but a
                    repeat of the same old socialist myth. Once again, just as in the Great
                    Depression, capitalism is being blamed for the evils engendered by statism.
                    Capitalism once again is made into a scapegoat. No rational observer should
                    fall for it. Russia did not become communist in a day and it won’t become
                    capitalist overnight. Achieving capitalism requires fundamental philosophic
                    change: a respect for reason and rational self-interest, the protection of
                    individual rights, and the complete separation of government from business.


                    Question: How can you refer to a big, powerful corporation as
                    being "persecuted"? Why do businessmen need someone to defend them—as if they
                    didn't have enough money to do it themselves?

                    Answer: To answer this question, we need only look at the Microsoft antitrust
                    case. Who is arrayed against Microsoft? A coalition of anti-business leftists
                    and self-appointed "consumer advocates"; a cabal of jealous competitors who
                    have hired high-powered lawyers and lobbyists to promote a government attack on
                    Microsoft; and then there is the Attorney General and the Justice Department,
                    with virtually unlimited resources at their command; there is the Congress,
                    where both Democrats and Republicans support the attacks on Microsoft; there is
                    a federal judge who is ignorant of the technical issue in this case and who
                    does not regard the issue of individual rights as relevant to the antitrust
                    laws; finally, there is the press, which alternates between portraying
                    Microsoft as a malevolent Big Brother and portraying the case as too
                    complicated or technical for the layman to take sides.

                    Who is on the side of Microsoft? There is Microsoft itself—and us. Furthermore,
                    Microsoft's efforts are widely dismissed on the grounds that it is merely
                    protecting its own interests. In the code of modern American politics, it is
                    the victim of government intervention who is considered to have the least right
                    to speak in his own case.

                    If the majority of businessmen spoke up consistently in defense of their own
                    rights, and the rights of other businessmen, then an organization like ours
                    would be unnecessary. But the tragic aspect of the growth of government
                    controls is that the victims do not understand the justice of their own cause.
                    Part of our goal is to help businessmen to grasp this fact.

                    In the meantime, who will speak up for the rights of businessmen? Today, even
                    the lowest specimen of humanity—especially the lowest specimen of humanity—can
                    count on support from numerous sources. A homeless drug addict has a dozen
                    different organizations, agencies, shelters, rehab programs, and th
                    • Gość: kapitalizm Re: kryzys kapitalizmu ?.... IP: *.proxy.aol.com 14.10.02, 22:06
                      In the meantime, who will speak up for the rights of businessmen? Today, even
                      the lowest specimen of humanity—especially the lowest specimen of humanity—can
                      count on support from numerous sources. A homeless drug addict has a dozen
                      different organizations, agencies, shelters, rehab programs, and the like
                      devoted to his aid. A Nazi who burns a cross on his front lawn knows he can
                      call the ACLU to protect his rights. But what if a peaceful, responsible,
                      productive businessman—even a hero of American business—finds himself under
                      attack? Who can he call?

                      That is our purpose. In her essay "America's Persecuted Minority: Big
                      Business," Ayn Rand called for a "civil liberties union for businessmen." That
                      is one of the functions of the Center for the Moral Defense of Capitalism.

                      • Gość: kapitalizm Re: kryzys kapitalizmu ?.... IP: *.proxy.aol.com 14.10.02, 22:11
                        Gov. Huckabee created the "Tax Me More Fund," so people who consider themselves
                        undertaxed can donate more to the state government. Sounds reasonable. Surely
                        those who derided the governor for his opposition to tax hikes would open their
                        wallets for the sake of the "vital" programs they hold dear.
                        Tax Me More Fund
                        By Edwin Feulner (May 28, 2002)


                        [CAPITALISMMAGAZINE.COM] In December, the governor of Arkansas created the "Tax
                        Me More Fund," so people who consider themselves undertaxed can donate more to
                        the state government.

                        Even with the economic recovery underway, state lawmakers nationwide are
                        finding it tough to balance their budgets. As a result, many have been lobbying
                        for - you guessed it - higher taxes.

                        They haven't made much headway in Arkansas, though. Gov. Mike Huckabee has
                        refused to sign off on tax hikes, provoking howls of protest from those who
                        warn of cutbacks in "vital" state programs.

                        Gov. Huckabee prefers to do what real-world people do when faced with tight
                        budgets: Cut spending. (It's not as if the average citizen has the option of
                        taxing someone when it looks as if he or she won't make this month's mortgage
                        payment.)

                        But the governor doesn't want to stand in the way of those who want to pay
                        more. "There's nothing in the law that prohibits those who believe they aren't
                        paying enough in taxes from writing a check to the state of Arkansas," he said.

                        So in December, Gov. Huckabee created the "Tax Me More Fund," so people who
                        consider themselves undertaxed can donate more to the state government.

                        Sounds reasonable. Surely those who derided the governor for his opposition to
                        tax hikes would open their wallets for the sake of the "vital" programs they
                        hold dear.

                        That's the theory, anyway. But things have worked out differently: At last
                        report, the fund had raised about $1,900.

                        The Arkansas story illustrates what we already know: We're not undertaxed. In
                        fact, we're overtaxed. And it costs us: According to the National Taxpayers
                        Union (NTU), Americans shell out an average of 35 to 40 percent of their
                        earnings each year in taxes. A relentless array of federal, state and local
                        taxes chip away at our paychecks, while sales taxes and registration fees
                        siphon off even more. The mortgage, utilities, food, etc., come out of what's
                        left.

                        Most financial planners say it's smart to create a "rainy day" fund equivalent
                        to six-months' worth of expenses. But most people have little disposable income
                        after the government takes its share, so saving that much money could take
                        years. Meanwhile, the car needs new tires. The washing machine breaks down. The
                        roof starts leaking.

                        Now, it's clear that Gov. Huckabee didn't expect his "Tax Me More Fund" to do
                        more than highlight the hypocrisy so prevalent among the tax-hiking elite. It
                        seems that was the goal in Kansas, too, where state legislators opposed to Gov.
                        Bill Graves' plan to raise taxes
                        • Gość: kapitalizm Re: kryzys kapitalizmu ?.... IP: *.proxy.aol.com 14.10.02, 22:21
                          Jesli mieszkasz w Europie to wspolczuje:

                          If Europe's welfare states want to slap excessive taxes on sales that take
                          place within their borders, that's their business. But they have no right to
                          impose their misguided tax laws on transactions that take place in other
                          nations.
                          The European Union Wants to Tax You!
                          By Daniel J. Mitchell (May 31, 2002)

                          [CAPITALISMMAGAZINE.COM] You don't have to be an economist to know that when
                          tax collectors from the European Union complain about "certain distortions of
                          competition" and announce a need to "correct" it, a blueprint for higher taxes
                          can't be far behind. This normally wouldn't concern most Americans, but notice
                          who the EU has in its crosshairs this time: U.S. companies.

                          Specifically, U.S. companies that sell digital products such as music or
                          computer software that can be downloaded from the Internet. European consumers
                          who buy from U.S. companies online avoid certain "value-added taxes" (VATs-a
                          form of national sales tax that can reach as high as 25 percent) that they
                          would have to pay if they bought from EU companies instead.

                          The finance ministers don't like that. So the EU is proposing that U.S.
                          companies be required to collect European VATs and send the money to European
                          governments.

                          If Europe's welfare states want to slap excessive taxes on sales that take
                          place within their borders, that's their business. But they have no right to
                          impose their misguided tax laws on transactions that take place in other
                          nations.

                          This isn't the first time Europe has tried to undermine our fiscal sovereignty.
                          The European Union already has dragged the United States before the World Trade
                          Organization in an attempt to compel American lawmakers to impose higher taxes
                          on U.S. companies. The EU also wants American officials to weaken financial
                          privacy laws, so they can reach across the Atlantic and tax the money that
                          Europeans have deposited in our banks and invested in our stock market. This so-
                          called "Savings Tax Directive" could drive hundreds of billions, perhaps even
                          trillions, of dollars from the U.S. economy.

                          The VAT collection scheme is just the latest episode in the EU's relentless
                          campaign for "tax harmonization." The Europeans understand that high tax
                          burdens are making their companies uncompetitive and that investors and
                          entrepreneurs are shifting their economic activity to low-tax nations. But with
                          exceptions such as Ireland, which has enacted sweeping tax rate reductions and
                          become Europe's fastest-growing economy, European politicians think the answer
                          is to make low-tax governments raise taxes so that all countries are equally
                          non-competitive.

                          The United States should say no to any European-sponsored tax cartel. An "OPEC
                          for politicians" would be bad news for taxpayers and even worse news for the
                          global economy. This principle should apply to corporate taxes, income taxes
                          and sales taxes. Individuals should retain the right to shift their economic
                          activity from high-tax nations to low-tax nations.

                          The EU campaign threatens U.S. economic growth. Taxes here aren't as low as
                          they should be, but compared to basket-case economies such as France, America
                          is the Cayman Islands. Taxes in the United States (including state and local
                          government) consume about 29 percent of our economy's output. That's a big
                          number, but it's far less than the tax burden in EU nations, where governments
                          seize about 42 percent of GDP. No wonder our growth rate is so much higher and
                          our unemployment rate so much lower.

                          "Tax harmonization" would undermine America's competitive position. Consumers
                          know they can save at least 15 percent by buying online products from U.S.
                          businesses. This means more jobs for America, but it's also good for Europe, as
                          it puts pressure on politicians in places such as Germany and Sweden to reduce
                          tax rates.

                          There's also an important privacy element to this debate. The EU's Internet tax
                          cartel would require companies to verify the name and address of every online
                          consumer. This means Europeans would lose their privacy and have their
                          purchases recorded in a database, but it also means Americans would lose
                          privacy too. After all, businesses would have to verify that we're not
                          Europeans simply trying to avoid VATs.

                          Fortunately, the Bush administration is resisting Europe's Internet tax
                          harmonization campaign. But the president's team is relying on technical
                          arguments, rather than arguing from principle. Worse, they want the
                          Organization for Economic Cooperation and Development to settle the issue. But
                          this Paris-based bureaucracy is dominated by Europe's welfare states, and the
                          OECD already is persecuting low-tax jurisdictions as part of its "harmful tax
                          competition" initiative. Putting the OECD in charge is like having a fox guard
                          the chicken coop.

                          We'd be better off just telling the Europeans to drop any notion of interfering
                          with American tax policy. It's time they learned that the best way to "correct"
                          high taxes … is to lower them.
                        • Gość: diabeł kryzys wartości.Soros.kryzys kapitalizmu. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 11:03
                          PIOTR KŁODKOWSKI
                          mateusz.logon.bydgoszcz.pl/wdrodze/nr319/319-14-klodkowski.htm
                          Dżin wypuszczony z butelki
                          Soros, którego działalność ucieleśnia współczesny, globalny kapitalizm,
                          przekazuje nam swoje krytyczne przemyślenia, mające pomóc w zrozumieniu
                          dzisiejszego świata i w miarę możności przyczynić się do radykalnego
                          uzdrowienia choroby trapiącej społeczeństwa.

                          Kryzys wartości obejmuje stopniowo cały zachodni świat. Twierdzi się, że im
                          bardziej bogacą się społeczeństwa, tym uboższe staje się ich życie duchowe.
                          Teza ta, aczkolwiek dość mocno naciągana, znajduje uznanie wśród krytyków
                          wszechobecnego systemu kapitalistycznego. Jednak sama krytyka już dziś nie
                          wystarcza. Należy poszukać dróg rozwiązania trapiących nas wątpliwości.
                          Potrzebne to jest zwłaszcza w Polsce, gdzie wiele osób zderzyło się z nową
                          rzeczywistością ekonomiczną i nie jest w stanie pojąć jej złożoności.
                          Towarzyszy temu nierzadko cierpienie i niepokój moralny. Nie sposób nie zadać
                          sobie pytania — dokąd tak naprawdę zmierzamy?

                          Słowa wyjaśniające istotę tego trudnego czasu przedstawione są przez trzy
                          osoby — Georga Sorosa, kardynała Jean–Marie Lustigera oraz ks. prof. Józefa
                          Tischnera 1. Każdy z nich dostrzega stan kryzysu, zdaje sobie sprawę z
                          nadchodzących zagrożeń, lecz inaczej widzi drogę ratunku. To oczywiste, obaj
                          duchowni reprezentują Kościół katolicki, a George Soros jest nominalnie odległy
                          od chrześcijaństwa. Mimo to widać punkty wspólne. Popatrzmy najpierw na trudną
                          współczesność oczami tego ostatniego.

                          Kapitalista o kapitalizmie
                          Kryzys światowego kapitalizmu George’a Sorosa to pozycja niezwykła. Jej autor
                          jest uznawany za jednego z najwybitniejszych i najbardziej skutecznych
                          finansistów na świecie. Jest potężnym filantropem i zwolennikiem „społeczeństwa
                          otwartego”. Soros to także postać kontrowersyjna — oskarżany o zniszczenie
                          wielu firm na całym świecie, postrzegany również w Polsce jako wrogi Kościołowi
                          mason i opisywany jako współczesny twórca „niemoralnego liberalizmu”.

                          W swojej książce występuje jednak w specyficznej roli — jako krytyk
                          współczesnego kapitalizmu oraz filozof społeczny. Jego tezy brzmią niezwykle
                          wiarygodnie, gdyż ich autorem jest współtwórca dzisiejszego systemu
                          ekonomicznego. Powiedzmy sobie szczerze — gdyby tego typu krytyka pojawiła się
                          w środowiskach Kościoła, towarzyszyłyby jej głosy aprobaty przekonanych i
                          obojętność pozostałych.

                          Kula puszczona w ruch
                          Dlaczego jest źle, skoro wszystko wydaje się wyglądać jak najlepiej? Czy
                          sytuacja może być krytyczna, gdy wszyscy zapewniają o sukcesie systemu
                          kapitalistycznego? Otóż okazuje się, jak twierdzi Soros, że kapitalizm wkroczył
                          w fazę, gdzie zaczyna zagrażać samemu sobie. Z nieodległej perspektywy widać,
                          że fundamenty jego istnienia podmywane są przez zjawiska związane nieuchronnie
                          z samym rdzeniem kapitalizmu. Posługując się znaną metaforą powiemy, że
                          przypomina smoka zaczynającego zjadać własny ogon. Hasłem wywoławczym jest tu
                          słowo „globalizm”. Gospodarka światowa połączona jest bowiem tysiącami
                          wzajemnych zależności, rynek finansów zaś funkcjonuje w każdym niemal zakątku
                          świata. Bez wątpienia kapitał docierający do poszczególnych krajów jest źródłem
                          wielu dobrodziejstw — zwiększa się produkcja, zmniejsza bezrobocie, nierzadko
                          rozszerza pole wolności politycznej. Pieniądz na rynkach finansowych to obecnie
                          elektroniczny impuls, który w ułamkach sekundy przemieszcza się w potężnych
                          ilościach tam, gdzie potencjalny zysk jest największy. Praktycznie nie ma tamy
                          mogącej powstrzymać gigantyczny globalny ruch finansowy. Z jednej strony jest
                          on konieczny do budowania solidnej gospodarki, z drugiej może stać się
                          przyczyną ekonomicznej czy politycznej rewolucji, jak to miało miejsce niedawno
                          w Azji w momencie panicznej ucieczki kapitału i upadku miejscowej waluty. Soros
                          przywołuje tu porównanie z wiszącą kulą do niszczenia murów, która, puszczona w
                          ruch, dokonuje strasznych spustoszeń. Zabrzmieć to może jak kolejna wersja
                          spiskowej teorii dziejów, ale relatywnie niewielka grupa osób dokonująca
                          transferów gigantycznych funduszy z jednego kontynentu na drugi w bardzo
                          krótkim czasie uzyskuje ogromny wpływ na funkcjonowanie całych państw. Jej
                          decyzje bowiem dotykają losów milionów ludzi z konieczności uwikłanych w realia
                          współczesnej gospodarki. W momencie wybuchu paniki potężna finansowa kula,
                          puszczona w ruch przez wielkich inwestorów, uderza w poszczególne państwa,
                          doprowadzając do bankructwa liczne firmy, obalając rządy, powodując na dłużej
                          lub krócej chaos w państwie.

                          Ów ruch potężnej kuli niszczącej ekonomiczny mur jest wypadkową wielu
                          czynników, niemniej jednak istnieją też przyczyny, które bardziej mają związek
                          z psychologią, prawem, a także etyką, aniżeli z samymi wskaźnikami
                          ekonomicznymi. Co więcej, globalny rynek finansów jest ze swej natury
                          niestabilny. Nie sposób osiągnąć, przynajmniej obecnie, stanu równowagi, który
                          dawałby gwarancję przewidywalnego rozwoju ekonomicznego i społecznego. Soros
                          wyjaśnia, dlaczego owa niestabilność wpisana jest na stałe w krwioobieg
                          kapitalizmu, jakim są rynki finansowe. Skupimy się na dwóch istotnych
                          kwestiach — do pewnego stopnia związanych z ekonomią — problemie globalizacji
                          oraz etycznej stronie funkcjonowania społeczeństwa. Dodajmy tutaj, że są one
                          bezpośrednim wyzwaniem dla chrześcijaństwa, pytaniem, na które chrześcijanie
                          muszą odpowiedzieć.

                          • Gość: diabeł moralność transakcyjna.Soros. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 11:05
                            Moralność transakcyjna
                            Przywykliśmy mówić o globalizacji jako o stanie, który charakteryzuje
                            współczesny świat. Soros nas ostrzega — jest ona jak dżin wypuszczony z
                            butelki, który może przyczynić się do katastrofy. Sam system kapitalistyczny,
                            czego przykładem są rynki finansowe, staje się globalny, a przez to pozbawiony
                            rozsądnej kontroli ze strony społeczności międzynarodowej. Społeczeństwa są z
                            natury ograniczone państwem oraz własną kulturą i chociaż mówi się obecnie o
                            umiędzynarodowieniu tej ostatniej, to jednak stopień jej globalizacji jest dość
                            nikły w porównaniu z tym, co zaszło w sferze ekonomicznej. Mamy więc naprzeciw
                            siebie potężny system kierowany przede wszystkim zasadą maksymalnego zysku i
                            posiadający ogromne, chociaż mimo wszystko ograniczone, środki finansowe oraz
                            poszczególne społeczności, które same z siebie nie stanowią w żaden sposób
                            społeczeństwa globalnego, a przez to nie są w stanie sprawować odpowiedniej
                            kontroli nad systemem mającym doprowadzić do chaosu i gigantycznego kryzysu,
                            nad którym nie można zapanować. Soros pisze:

                            Fakt, że światowy system kapitalistyczny jest pojęciem abstrakcyjnym, nie
                            pozbawia go znaczenia w najmniejszym choćby stopniu. Panuje nad naszym życiem w
                            sposób, w jaki nie czyni tego ze swymi poddanymi żaden reżim. Światowy system
                            kapitalistyczny można porównać do imperium, którego rozległość nie ma
                            odpowiednika w historii. W jego władaniu znajduje się cała cywilizacja, a ci,
                            którzy — podobnie jak w wypadku innych imperiów — znajdują się poza murami,
                            uważani są za barbarzyńców. Nie jest to imperium terytorialne, ponieważ brakuje
                            mu wszechwładzy i związanej z nią pompy; w rzeczy samej suwerenność państw,
                            które do jego imperium należą, stanowi główne ograniczenie jego władzy i
                            wpływów. Jest ono prawie niewidzialne, ponieważ nie posiada jakiejkolwiek
                            formalnej struktury. Większość jego poddanych nawet sobie nie zdaje sprawy ze
                            swego statusu albo lepiej — ma świadomość, że podlega bezosobowym, czasem
                            niszczącym siłom, choć nie rozumie, czym one są.

                            Nie chodzi tu o banalną krytykę, o stwierdzenie, że kapitalizm jest systemem
                            wyzyskiwaczy, zaś kult pieniądza przesłania nam szlachetniejsze cele. Soros
                            zdaje sobie sprawę, iż kapitalizm jest obecnie jedyną możliwą metodą
                            rozwiązywania wielu kwestii ekonomicznych czy społecznych. Problem w tym, że
                            podstawy jego funkcjonowania zostały poważnie zachwiane, a wiele osób nie jest
                            w stanie uwierzyć w niebezpieczeństwa grożące im z samego centrum systemu.
                            Opisywany kryzys powiązany jest również z postawą samych społeczeństw i
                            przyjętych przez nie zasad etycznych.

                            Jednym z kluczy do wyjaśnienia problemu jest pojęcie moralności transakcyjnej.
                            Według współczesnych wyznawców kapitalizmu owa moralność uznawana jest za
                            swoisty dekalog, za podstawę funkcjonowania w społeczeństwie. Znajomość,
                            kontakt z drugim człowiekiem stają się rodzajem transakcji. Oceniam drugiego
                            przez pryzmat korzyści. Kalkuluję więc, co zyskam, a co stracę w efekcie
                            wzajemnego kontaktu. Tego typu postępowanie charakteryzuje nie tylko
                            biznesmenów, zaczyna przenikać każdą dziedzinę życia. Swoje przełożenie ma
                            również w polityce. Stosunki międzynarodowe są niekończącą się transakcją — jak
                            zdobyć korzystny kontrakt na własne produkty bez względu na sposób, w jaki się
                            to czyni, jak uniknąć wymiernych strat, które mogą zagrozić pozycji zajmowanej
                            przez negocjatora.

                            Zaczyna zanikać idea wspólnej troski, bez której, paradoksalnie, system
                            kapitalistyczny nie jest w stanie prawidłowo funkcjonować. Całkowicie
                            egoistyczne relacje międzypaństwowe uniemożliwiają bowiem skonstruowanie
                            odpowiedniego mechanizmu kontroli prawnej nad ekonomiczną globalizacją rynków
                            finansowych, która może zagrozić właśnie tymże państwom. Moralność transakcyjna
                            stanowi także podstawę funkcjonowania samego państwa. Znamy to doskonale z
                            naszego własnego podwórka. Poparcie poszczególnych grup dla istniejącej lub
                            mającej nadejść władzy uzależnione jest od spodziewanych korzyści. Wybieram
                            bądź popieram tych, którzy gwarantują mi korzyść, najczęściej materialną.
                            Państwo staje się rynkiem, gdzie dokonujemy transakcji mającej zaspokoić
                            zaangażowane strony. Polityk jest więc swego rodzaju menadżerem, którego
                            zadaniem jest przyniesienie zysku poszczególnym grupom zawodowym bądź
                            społecznym.

                            W tych rozważaniach nie chodzi o krytykę klasy politycznej. Nie w tym rzecz.
                            Zepsucie sięga głębiej. Ci bowiem, którzy znajdują się u władzy, kierują się
                            powszechnym systemem wartości panującym w społeczeństwie, opartym na moralności
                            transakcyjnej. Soros powiada:

                            Amoralność rynków podkopała moralność nawet na tych obszarach, gdzie
                            społeczeństwo nie mogło się bez niej obejść. Nie istnieje konsensus w sferze
                            wartości moralnych. [...] Wartości rynkowe zostały awansowane do pozycji
                            wartości społecznych, jednak nie są w stanie pełnić ich funkcji. Ich
                            przeznaczeniem jest uczestnictwo w indywidualnym podejmowaniu decyzji w
                            warunkach konkurencyjności i nie pasują do decydowania zbiorowego w sytuacji,
                            która wymaga jednocześnie i współpracy, i rywalizacji.

                            Musimy być świadomi, że opis kryzysu kapitalizmu nie oznacza u Sorosa
                            odrzucenia jego głównych założeń. Duch współzawodnictwa panujący na wolnym
                            rynku decyduje o rozwoju kraju oraz umożliwia wykorzystanie talentów człowieka.
                            Jednak rynek sam w sobie jest zjawiskiem a–moralnym, nie jest oparty na
                            kodeksie etycznym, jest pewnym instrumentem, który może zostać wykorzystany w
                            lepszy lub gorszy sposób przez społeczeństwo. To ono kształtuje i nakłada
                            odpowiednie „wędzidła etyczne” na cały system gospodarczy.

                            Soros celowo wskazuje na niebezpieczeństwo płynące z samego centrum systemu
                            kapitalistycznego. Naturalnie dodaje też, że sama konsumpcja nie może być celem
                            życia — tyle że tutaj staje się filozofem, a nie ekonomistą. Innymi słowy,
                            system kapitalizmu globalnego musi mieć odpowiednie fundamenty etyczne, bez
                            których padnie. Perspektywa nieodległego kryzysu nie wszystkich przekonuje.
                            Inni zaś, być może, nie mają odwagi przyznać się do swego sceptycyzmu. Soros,
                            jako sprawny analityk nie tylko świata finansów, ale i polityki czy myśli
                            społecznej, jest przekonany o słuszności swojej diagnozy. Pytanie fundamentalne
                            brzmi następująco: jak leczyć schorzenie? Sięgając do koncepcji Karla Poppera,
                            Soros przypomina propagowaną od dawna przez siebie ideę społeczeństwa
                            otwartego. Działa ono według prawdziwych reguł demokratycznych, odległe jest od
                            wszelkich skrajnych, autorytarnych systemów, oparte na solidarności i dobru
                            wspólnym, akceptuje tezę o własnej omylności. Zasady istnienia takiego
                            społeczeństwa oparte miałyby być na filozofii czasów Oświecenia. Co więcej,
                            powinna ona mieć swój udział w kształtowaniu zasad obowiązujących globalnie —
                            właśnie po to, by nie doprowadzić do światowego kryzysu.

                            • Gość: kapitalizm Re: moralność transakcyjna.Soros. IP: *.proxy.aol.com 16.10.02, 17:50

                              The Moral Basis of Capitalism

                              Capitalism is the only moral social system because it is the only system that
                              respects the freedom of the producers to think and the right of the individual
                              to set his own goals and pursue his own happiness.
                              by Robert W. Tracinski

                              With the fall of communism and the alleged end of the "era of big government,"
                              many commentators and politicians grudgingly acknowledge the practical value of
                              capitalism. The free market, they concede, is the best system for producing
                              wealth and promoting prosperity; the private economy, in Bill Clinton's words,
                              is the "primary engine of growth."

                              But this has not led to the triumph of capitalism. Quite the opposite: Federal
                              taxes as a percentage of gross domestic product are at their highest rate since
                              the Second World War; antitrust assaults on the market's winners are growing;
                              the regulations on the federal register continue to expand by 60,000 pages per
                              year; even the Republicans' recent tax cut proposal would only mandate a minor
                              decrease in the projected growth of government revenues. By practically every
                              measure, government interference in the free market is growing.

                              If capitalism is recognized as the only practical economic system—then why is
                              it losing out to state control? The reason is that no one, neither on the left
                              nor the right, is willing to defend capitalism as moral. Thus, both sides
                              agree, whatever the practical value of capitalism, morality requires that the
                              free market be reigned in by government regulations. The only disagreement
                              between the two sides is over the number of regulations and the rate of their
                              growth.

                              What no one has grasped yet is that capitalism is not just practical but also
                              moral. Capitalism is the only system that fully allows and encourages the
                              virtues necessary for human life. It is the only system that safeguards the
                              freedom of the independent mind and recognizes the sanctity of the individual.

                              Every product that sustains and improves human life is made possible by the
                              thinking of the world's creators and producers. We enjoy an abundance of food
                              because scientists have discovered more efficient methods of agriculture, such
                              as fertilization and crop rotation. We enjoy a lifespan double that of the pre-
                              industrial era thanks to advances in medical technology, from antibiotics to X-
                              rays to biotechnology, discovered by doctors and medical researchers. We enjoy
                              the comfort of air conditioning, the speed of airline transportation, the easy
                              access to information made possible by the World Wide Web—because scientists
                              and inventors have made the crucial mental connections necessary to create
                              these products.

                              Most people recognize the right of scientists and engineers to be free to ask
                              questions, to pursue new ideas, and to create new innovations. But at the same
                              time, most people ignore the third man who is essential to human progress: the
                              businessman. The businessman is the one who takes the achievements of the
                              scientists and engineers out of the realm of theory and turns them into
                              reality; he takes their ideas off the chalkboards and out of the laboratories
                              and puts them onto the store shelves.

                              Behind the activities of the businessman there is a process of rational inquiry
                              every bit as important as that of the scientist or inventor. The businessman
                              has to figure out how to find and train workers who will produce a quality
                              product; he has to discover how to cut costs to make the product affordable; he
                              has to determine how best to market and distribute his product so that it
                              reaches its potential buyers; and he has to figure out how to finance his
                              venture in a way that will best feed future growth. All of these issues—and
                              many others—depend on the mind of the businessman. If he is not left free to
                              think, the venture loses money and its product goes out of existence.

                              The businessman has to have an unwavering dedication to thinking, not only in
                              solving these problems, but also in dealing with others. He has to use reason
                              to persuade investors, employees, and suppliers that his venture is a
                              profitable one. If he cannot, the investors take their money elsewhere, the
                              best employees leave for better opportunities, and the suppliers will give
                              preference to more credit-worthy customers.

                              The businessman's dedication to thought, persuasion, and reason is a virtue—a
                              virtue that our lives and prosperity depend on. The only way to respect this
                              virtue is to leave the businessman free to act on his own judgment. That is
                              precisely what capitalism does. The essence of capitalism is that it bans the
                              use of physical force and fraud in men's economic relationships. All decisions
                              are to be left to the "free market"—that is, to the un-coerced decisions of
                              buyers and sellers, manufacturers and distributors, employers and employees.
                              The first rule of capitalism is that everyone has a right to dispose of his own
                              life and property according to his own judgment.

                              Government regulation, by contrast, operates by thwarting the businessman's
                              thinking, subordinating his judgment to the decrees of government officials.
                              These officials do not have to consider the long-term results—only what is
                              politically expedient. They do not have to back their decisions with their own
                              money or effort—they dispose of the lives and property of others. And most
                              important, they do not have to persuade their victims—they impose their will,
                              not by reason, but by physical force.

                              The government regulator does not merely show contempt for the minds of his
                              victims; he also shows contempt for their personal goals and values.

                              In a free-market economy, everyone is driven by his own ambitions for wealth
                              and success. That's what "free trade" means: that no one may demand the work,
                              effort, or money of another without offering to trade something of value in
                              return. If both partners to the trade don't expect to gain, they are free to go
                              elsewhere. In Adam Smith's famous formulation, the rule of capitalism is that
                              every trade occurs "by mutual consent and to mutual advantage."

                              It is common to condemn this approach as selfish—yet to say that people are
                              acting selfishly is to say that they take their own lives seriously, that they
                              are exercising their right to pursue their own happiness. By contrast, project
                              what it would mean to exterminate self-interest and force everyone to work for
                              goals mandated by the state. It would mean, for example, that a young student's
                              goal to have a career as a neurosurgeon must be sacrificed because some
                              bureaucrat decrees that there are "too many" specialists in that field. Such a
                              system is based on the premise that no one owns his own life, that the
                              individual is merely a tool to be exploited for the ends of "society." And
                              since "society" consists of nothing more than a group of individuals, this
                              means that some men are to be sacrificed for the sake of others—those who claim
                              to be "society's" representatives. For examples, see the history of the Soviet
                              Union.

                              A system that sacrifices the self to "society" is a system of slavery—and a
                              system that sacrifices thinking to coercion is a system of brutality. This is
                              the essence of any anti-capitalist system, whether communist or fascist.
                              And "mixed" systems, such as today's regulatory and welfare state, merely
                              unleash the same evils on a smaller scale.

                              Only capitalism renounces these evils entirely. Only capitalism is fully true
                              to the moral ideal stated in the Declaration of Independence: the individual's
                              right to "life, liberty, and the pursuit of happiness." Only capitalism
                              protects the individual's freedom of thought and his right to his own life.

                              Only when these ideals are once again taken seriously will we be able to
                              recognize capitalism, not as a "n
                              • Gość: kapitalizm Re: moralność transakcyjna.Soros. IP: *.proxy.aol.com 16.10.02, 17:53

                                Only capitalism renounces these evils entirely. Only capitalism is fully true
                                to the moral ideal stated in the Declaration of Independence: the individual's
                                right to "life, liberty, and the pursuit of happiness." Only capitalism
                                protects the individual's freedom of thought and his right to his own life.

                                Only when these ideals are once again taken seriously will we be able to
                                recognize capitalism, not as a "necessary evil," but as a moral ideal.


                                Powiedz w ktorym miejscu sie nie zgadzasz i dlaczego.
                                Chetnie wytlumacze.


                                • kyle_broflovski Re: moralność transakcyjna.Soros. 16.10.02, 18:24
                                  Gość portalu: kapitalizm napisał(a):


                                  > Only capitalism protects the individual's freedom of thought and his right to
                                  his own life.

                                  Myslec mozna sobie co sie chce do tego nie potrzebny jest system ekonomiczny
                                  Ludzie wszedzie sa wolni i moga dokonywac roznych wyborow tyle tylko ze
                                  konsekwenkcje wyboru sa rozne, bardziej chyba zwiazane z kultura , prawem,
                                  etyka a nie systemem ekonomicznym
                                  • kapitalizm Re: moralność transakcyjna.Soros. 16.10.02, 22:55
                                    kyle_broflovski napisał:

                                    > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                                    >
                                    >
                                    > > Only capitalism protects the individual's freedom of thought and his right
                                    > to
                                    > his own life.
                                    >
                                    > Myslec mozna sobie co sie chce do tego nie potrzebny jest system ekonomiczny
                                    > Ludzie wszedzie sa wolni i moga dokonywac roznych wyborow tyle tylko ze
                                    > konsekwenkcje wyboru sa rozne, bardziej chyba zwiazane z kultura , prawem,
                                    > etyka a nie systemem ekonomicznym

                                    'Ludzie wszedzie sa wolni'- blagam powiedz, ze zartowales bo inaczej uwazam, ze
                                    trace czas.
                                • Gość: diabeł teoretyczne manifesty kontra rzeczywistość IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 19:49
                                  Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                  >
                                  > Only capitalism renounces these evils entirely. Only capitalism is fully true
                                  > to the moral ideal stated in the Declaration of Independence: the
                                  individual's
                                  > right to "life, liberty, and the pursuit of happiness." Only capitalism
                                  > protects the individual's freedom of thought and his right to his own life.
                                  >
                                  > Only when these ideals are once again taken seriously will we be able to
                                  > recognize capitalism, not as a "necessary evil," but as a moral ideal.
                                  >
                                  >
                                  > Powiedz w ktorym miejscu sie nie zgadzasz i dlaczego.
                                  > Chetnie wytlumacze.

                                  D : co z pięknych teoretycznych idealistycznych założeń skoro praktyka jest
                                  zupełnie inna?
                                  zamieściłem tutaj dwa artykuły o tym jak wyglada kapitalizm w Polsce.
                                  czemu nie ustosunkujesz sie do Sorosa, to chyba nie komunista ?
                                  idee wszystkie wyglądają pieknie na papierze, dopiero w konfrontacji z
                                  rzeczywistościa okazuje się jak wygląda w praktyce ich realizacja.
                                  • Gość: diabeł kapitalizm i demokracja IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 19:52
                                    Capitalism and Democracy
                                    "Don't Mix Very Well"
                                    Reflections on globalization
                                    by Paul Street
                                    Z magazine, Feb. 2000
                                    www.thirdworldtraveler.com/Democracy/Capitalism_Demo_Dont_Mix.html
                                    Economic globalization enthusiasts like Bill Clinton, Madeline Albright, Tony
                                    Blair, New York Times foreign policy columnist Thomas Friedman, and the
                                    unelected officials of the World Trade Organization repeat a classic Cold War
                                    mistake by claiming that globalization is advancing two sides of the same
                                    historical coin: capitalism and democracy. One does not have to be a Marxist or
                                    other variety of radical to acknowledge basic differences and fundamental
                                    conflicts between these falsely conflated phenomena. Listen, for example, to
                                    liberal economist Lester Thurow who writes that "democracy and capitalism have
                                    very different beliefs about the proper distribution of power. One believes in
                                    a completely equal distribution of political power, 'one man [sic] one vote,'
                                    while the other believes that it is the duty of the economically fit to drive
                                    the unfit out of business and into extinction. 'Survival of the fittest' and
                                    inequalities in purchasing power are what capitalist efficiency is all about.
                                    Individual profit comes first and firms become efficient to be rich. To put it
                                    in its starkest form, capitalism is perfectly compatible with} slavery.
                                    Democracy is not."
                                    In a similar vein, Chicago Tribune economics correspondent R.C. Longworth, also
                                    no radical, writes that the "struggle of democracy and capitalism" is "at the
                                    heart" of current "debate over the global economy. In theory," Longworth
                                    claims, "they are meant to go together, indeed to be inseparable. But
                                    democracy's priorities are equality before the law, the right of each citizen
                                    to govern the decisions that govern his or her life, the creation of a
                                    civilization based on fairness and equity. Capitalism's priorities are
                                    inequality of return, profit for the suppliers of capital, efficiency of
                                    production and distribution, the bottom line."
                                    There is plenty to criticize from a radical perspective in Thurow's and
                                    Longworth's more extensive formulations on the question. But Thurow and
                                    Longworth are reasonably candid and essentially correct in ways that the
                                    Clinton administration is not when it proclaims that every country in Latin
                                    America "with the single exception" of Cuba has successfully negotiated
                                    a "return to democracy." Even the venerable right-wing think-tank Freedom House
                                    refuses to designate numerous Latin American states (including Mexico, Brazil,
                                    El Salvador, Guatemala, Haiti, Paraguay, Columbia, Peru, Ecuador, and El
                                    Salvador) as "free" and democratic countries (it does give that label to Chile,
                                    where many workers and intellectuals are still too terrified to openly express
                                    their political sentiments) just because they are capitalist.
                                    Regimes Based on Minority Rule
                                    The great western conflation of democracy with capitalism originated with the
                                    crisis of European feudalism and the great European and North American
                                    bourgeois revolutions of the 17th to l9th centuries. It reached its officially
                                    disseminated pinnacle with the Cold War, when U.S. propaganda proclaimed an all-
                                    or-nothing global division and struggle between "free world" capitalism
                                    headquartered in Washington, DC and expansionist "communist" totalitarianism
                                    headquartered in Moscow. This Cold War doctrine provided ideological cover for
                                    U. S. sponsorship of numerous pro-capitalist / pro-globalization dictatorships
                                    throughout the world. It also disguised the real nature of leading First World
                                    states. Beneath outwardly democratic political processes and generally strong
                                    civil liberties, those states were fundamentally subject to the command of
                                    centralized, hierarchical corporate power and great monied wealth-a condition
                                    that persists well into the "post-Cold War era."
                                    This persistence is particularly clear within the supposed national homeland
                                    (now as during the Cold War era) of "democratic values." In telling the Chicago
                                    Economic Club why "the international community" (the world's leading industrial
                                    states, that is) should not shy away from "intervening" in the internal affairs
                                    of (as in bombing) "rogue" states like Iraq and Serbia last April, British
                                    Prime Minister Tony Blair argued that "when regimes are based on minority rule,
                                    they lose their legitimacy." Yet, while Blair would never dream of describing
                                    his senior partner the United States as a "minority"-ruled "regime," American
                                    reformers express widespread popular sentiment when they describe U.S.
                                    elections as de facto "wealth primaries." American candidates without vast
                                    financial resources or access to such resources can generally forget about
                                    being taken seriously in money- and media-driven campaigns. As most Americans
                                    see it, the democratic ideal of "one person, one vote," is negated by the harsh
                                    realities of "dollar democracy" and the "golden rule" ("those who have the gold
                                    rule"). The candidate-selection and policymaking processes belong primarily to
                                    the top 10 percent of Americans that own 73.2 percent of American wealth.
                                    This makes retreat from politics into a seemingly rational life choice for
                                    ordinary citizens, as was acknowledged with exceptional candor last July by
                                    mainstream media pundit William Pfaff. "As the United States approaches the
                                    2000 presidential race, in which more money will be spent than ever," Pfaff
                                    wrote in the Chicago Tribune, "the fact must be faced that America has become a
                                    plutocracy, rather than a democracy. Money rules government. Moreover, the
                                    transformation probably is irreversible." Activists and intellectuals trying to
                                    spark resistance to these facts of American political life struggle to get
                                    their message through a system in which less than 10 giant corporations control
                                    more than 50 percent of the country's electronic and print media. No wonder,
                                    then, that U.S. reformers are thinking about appealing to the United Nations
                                    for international inspection and verification of an "open political process" in
                                    the 2000 U.S. elections.
                                    • Gość: diabeł kapitalizm i demokracja IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 19:53
                                      A National Daily Referendum
                                      As if all this were not sufficiently bad, there is something particularly evil
                                      about U.S. "elites" use of the term "democratic" in connection with an
                                      increasingly universalized and worldwide capitalism. Few if any aspects of
                                      contemporary capitalism are less democratic than precisely its tendency towards
                                      globalization. As Edward S. Herman notes, "the globalization of recent decades
                                      was never a democratic choice by the peoples of the world-the process has been
                                      business driven, by business strategies and tactics, for business ends." Tops
                                      on the list of the relevant "business ends" is the weakening of popular
                                      sovereignty. Capital seeks through globalization to evade, subvert, and
                                      preclude popular and governmental regulation and to roll back labor power.
                                      This phenomenon is also explicitly acknowledged in the mainstream media of the
                                      post-Cold War era, when the seeming absence of anticapitalist ideological
                                      enemies seems to create new frankness on the part of the U.S. intelligentsia.
                                      In early 1997 Chicago Tribune reporter William Neikirk, for example, calmly
                                      reported the following comment from the chief economist at a leading global
                                      securities firm: "there is a global pool of capital that floats around from
                                      country to country every day. It amounts to a national daily referendum on
                                      government policies. It will discipline even the biggest countries and force
                                      them in a conservative direction."
                                      Neikirk's Tribune colleague R.C. Longworth was equally candid the following
                                      year: "An employer doesn't have to move jobs to Asia to persuade those left
                                      behind to take pay cuts. The mere possibility that, in the global age, he can
                                      do it is enough. 'The possibility creates the reality,' Norbert Walter [the
                                      chief economist for the Deutsche Bank in Frankfurt, Germany] said. In
                                      Stuttgart, Jurgen Muller, a manager at Daimler Benz, told me how his workers
                                      swiftly accepted previously taboo changes after Daimler opened more plants
                                      abroad, including one in Tuscaloosa, Alabama. 'You wouldn't believe how useful
                                      the example of Tuscaloosa was in discussion with our workers here,' he said."
                                      According to British political scientist David Marquand, "the rhetoric of
                                      globalization already resounds from every rooftop....Why deregulation? To
                                      survive the pressures of global competition. Why low taxes and impoverished
                                      public services? Because the globalization of financial markets rules out tax
                                      increases. Why falling real wages and dwindling social protections? Because our
                                      unskilled workers now have to compete with millions of hungry Asians, happy to
                                      work for even less."
                                      There is an interesting debate among radical intellectuals on the extent to
                                      which globalization poses an actual structural or particularly novel threat to
                                      workers and democracy in the core states of the world capitalist system. But no
                                      serious left analyst would question the notion that globalization discourse is
                                      a potent weapon in the hands of the more elite segments of the business class.
                                      Beyond the question of how accurately it reflects structural-economic reality,
                                      the widespread, alternately celebratory and fatalistic chant of globalization
                                      plays some of the same domestic ideological role that the Cold War once
                                      performed. It provides an international rationale for the persistence and
                                      furtherance of inequality and repression at home.
                                      Why American CEOs Prefer Dictators
                                      All of which provides excellent context for understanding some fascinating new
                                      research on trade, investment, wage-determination, and U.S. preferences in the
                                      world capitalist system of the "post-Cold War era." According to a recent study
                                      by the New Economy Information Service (NEIS)-a labor-connected think tank that
                                      gauges the impact of globalization-American corporate capital particularly
                                      likes to float into global territory controlled by dictatorships. By cross-
                                      checking U.S. government and World Bank statistics on world trade and
                                      investment with Freedom House's comparative ranking of world nation states
                                      as "free," "partly free," and "not free," the NEIS recently discovered that 72
                                      percent of U.S. manufacturing investment in "developing" (Third World)
                                      countries goes to "unfree" nations. At the same time, U.S. imports
                                      from "unfree" states have risen from less than half to nearly two-thirds of
                                      U.S. imports from the "developing" world since the end of the Cold War, even
                                      while the number of Third World nations meeting Freedom House's criteria
                                      for "free" status has also grown. It should be remembered, of course, that much
                                      of what passes for import trade with the "developing" world is in fact the
                                      shifting of product assets from Third World to U.S. branches of American-based
                                      multinational corporations.
                                      In explaining the above apparent anomalies for U.S. and WTO doctrine on
                                      supposedly "democratic" global capitalism, Longworth notes quite frankly
                                      that "wages tend to be lower in dictatorships than in democracies, giving
                                      businesses in dictatorships an advantage on selling exports abroad. The
                                      investment question is more complex," writes Longworth, "but the [NEIS] report
                                      suggest[s] a combination of factors-lower wages, easier environmental laws,
                                      bans on labor unions-that give dictatorships an edge."
                                      This analysis, which will hardly seem controversial to radicals, is strongly
                                      supported by a recent study reported in matter-of-fact fashion by Business
                                      Week. According to Harvard trade economist Dani Rudrik, who also uses Freedom
                                      House criteria for describing political regimes, democratic nations pay workers
                                      considerably higher wages than do autocracies. For a given level of
                                      manufacturing productivity, Rudrik's research on 93 nations determined, factory
                                      workers in "free" countries make 30 percent more than those in "partly free"
                                      countries and 60 percent more than workers in "unfree" nations. It is a
                                      capitalist myth, his work suggests, that wages are set simply and purely by the
                                      global "free market": governmental authoritarianism pays out a significant
                                      profit dividend to local and international capital and relative democracy pays
                                      out an equally significant wage dividend to workers fortunate enough to live in
                                      states with comparatively minimal repression.
                                      Especially telling is Rudrik's comparison between China and India, two massive
                                      developing states with significantly contrasting political systems. Relatively
                                      democratic India, he found, produced an annual average output of $3,118 per
                                      manufacturing worker between 1990 and 1994. Indian factory workers received an
                                      annual average wage of $1,192. With a similar annual output of $2,885 per
                                      worker, by contrast, authoritarian China paid its factory workers just $498 a
                                      year during the same period-a difference that helps explain why China rather
                                      than India is a particularly cherished U.S. zone for future and ongoing
                                      investment and "trade."
                                      More surprising than these findings is the candor with which Longworth deepens
                                      his explanation by acknowledging synergy between the bottom line considerations
                                      and authoritarian values of American multinational CEOs and Third World
                                      fascism. Dictators, he writes, "tend to be strong leaders who can provide quick
                                      decisions, deliver results and stamp out opposition. These qualities can appeal
                                      to many business leaders, who themselves operate in a non-democratic structure."
                                      To buttress this exceptionally forthright analysis, Longworth provides an
                                      excellent quote from Ron Leven, a currency expert at the international
                                      investment firm J.P. Morgan, who made a revealing comment as Indonesia was
                                      ridding itself of its U.S.-sponsored dictator Suharto last year. "Democracy is
                                      a desirable form of government," Leven proclaimed, "but it's not necessarily
                                      the most efficient form of government." Or, as AFL-CIO policy functionary
                                      Thomas Palley puts it: "profits and morality don't mix very well." Exact
                                  • Gość: kapitalizm Re: teoretyczne manifesty kontra rzeczywistość IP: *.proxy.aol.com 16.10.02, 20:22
                                    Gość portalu: diabeł napisał(a):

                                    > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                                    >
                                    > >
                                    > > Only capitalism renounces these evils entirely. Only capitalism is fully t
                                    > rue
                                    > > to the moral ideal stated in the Declaration of Independence: the
                                    > individual's
                                    > > right to "life, liberty, and the pursuit of happiness." Only capitalism
                                    > > protects the individual's freedom of thought and his right to his own life
                                    > .
                                    > >
                                    > > Only when these ideals are once again taken seriously will we be able to
                                    > > recognize capitalism, not as a "necessary evil," but as a moral ideal.
                                    > >
                                    > >
                                    > > Powiedz w ktorym miejscu sie nie zgadzasz i dlaczego.
                                    > > Chetnie wytlumacze.
                                    >
                                    > D : co z pięknych teoretycznych idealistycznych założeń skoro praktyka jest
                                    > zupełnie inna?
                                    > zamieściłem tutaj dwa artykuły o tym jak wyglada kapitalizm w Polsce.
                                    > czemu nie ustosunkujesz sie do Sorosa, to chyba nie komunista ?
                                    > idee wszystkie wyglądają pieknie na papierze, dopiero w konfrontacji z
                                    > rzeczywistościa okazuje się jak wygląda w praktyce ich realizacja.

                                    Gdybys czytal moje odpowiedzi to ten post by nie byl potrzebny.
                                    Juz pisalem, ze czystego kapitalizmu jeszcze nie ma. Najbardziej zblizony jest
                                    USA. A wiec nie jest to 'teoretyczna idea'. Wolnosc decyduje o bogactwie
                                    narodow. A wolnosc gwarantuje tylko kapitalizm. Im wiecej kapitalizmu tym
                                    wiecej wolnosci tym wiecej wytworzonych dobr tym mniej biedoty.
                                    Oczywiscie sa stopnie braku wolnosci. Polska jest na niskim stopniu tej drabiny
                                    ale i tak ma wiecej wolnosci niz np. Ukraina ktora ma wiecej niz Zambia itd.
                                    Nie bardzo sledze co mowi Soros w ostatnich latach.
                                    Jak ktos mowi, ze istnieje pierwszenstwo 'spoleczenstwa' nad jednostka to nie
                                    ma o czym dyskutowac. To tak samo jak spierac sie z ksiedzem, czy 'wladza z
                                    nieba' jest wazniejsza od idywidualnego czlowieka. To jest ten sam typ myslenia.
                                    I nie ma znaczenia, ze bogaty, ze zarobil w kapitalizmie, ze nawet lubi money.
                                    Kapitalizm to nie pieniadze tylko idea. Idea wolnosci jednostki ktorej skutkiem
                                    ubocznym jest bogactwo.
                                    Ta idea przychodzi w Europie z oporami bo europejczycy nigdy nie pozbyli sie
                                    tej mentalnosci. Mentalnosci kolektywu, ludzie tam zawsze patrza do 'gory' po
                                    opieke. Opieke krola, cesarza, kanclerza,boga,partii,kolektywu, Maryji czy jak
                                    teraz 'opiekunczego superpanstwa' EU.
                                    Stad ta nienawisc kleru i urzednikow panstw. do kapitalizmu. A pomiedzy nimi
                                    masa 'confused people' jak chocby Soros czy Chomsky.
                                    Czy w Europie znajda sie ludzie odwazni stawic opor tej 'klerykalno-
                                    urzedniczej' mentalnosci.
                                    Zaczynam w to powatpiewac.
                                    Ale jest nadzieja w mlodej generacji, srodkach komunikacji min internecie, ze
                                    ludzie beda poznawali powoli jakie korzysci daje wolnosc i kapitalizm.
                                    • kyle_broflovski Re: teoretyczne manifesty kontra rzeczywistość 16.10.02, 21:41
                                      Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                      > Juz pisalem, ze czystego kapitalizmu jeszcze nie ma. Najbardziej zblizony
                                      jest
                                      > USA. A wiec nie jest to 'teoretyczna idea'. Wolnosc decyduje o bogactwie
                                      > narodow. A wolnosc gwarantuje tylko kapitalizm. Im wiecej kapitalizmu tym
                                      > wiecej wolnosci tym wiecej wytworzonych dobr tym mniej biedoty.
                                      > Oczywiscie sa stopnie braku wolnosci.

                                      > Kapitalizm to nie pieniadze tylko idea. Idea wolnosci jednostki ktorej
                                      >skutkiem
                                      >
                                      > ubocznym jest bogactwo.


                                      to troche tak jak z komunizmem , w roznych krajach byl rozny a w Chinach
                                      przechodzi ciekawa metamorfoze

                                      idea wolnosci jest duzo starsza od kapitalizmu. Ja definjujesz "wolnosc"? jak
                                      ja mierzysz?


                                      • Gość: diabeł Re: teoretyczne manifesty kontra rzeczywistość IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 21:59
                                        kyle_broflovski napisał:

                                        > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                                        >
                                        > > Juz pisalem, ze czystego kapitalizmu jeszcze nie ma. Najbardziej zblizony
                                        > jest
                                        > > USA. A wiec nie jest to 'teoretyczna idea'. Wolnosc decyduje o bogactwie
                                        > > narodow. A wolnosc gwarantuje tylko kapitalizm. Im wiecej kapitalizmu tym
                                        > > wiecej wolnosci tym wiecej wytworzonych dobr tym mniej biedoty.
                                        > > Oczywiscie sa stopnie braku wolnosci.
                                        >
                                        > > Kapitalizm to nie pieniadze tylko idea. Idea wolnosci jednostki ktorej
                                        > >skutkiem
                                        > >
                                        > > ubocznym jest bogactwo.
                                        >
                                        >
                                        > to troche tak jak z komunizmem , w roznych krajach byl rozny a w Chinach
                                        > przechodzi ciekawa metamorfoze
                                        >
                                        > idea wolnosci jest duzo starsza od kapitalizmu. Ja definjujesz "wolnosc"? jak
                                        > ja mierzysz?
                                        >

                                        niepokojace jest to, że z tym kapitalizmem jest dokładnie tak jak z socjalizmem
                                        SOcjalizm miał być docelowy , cały czas do niego dążylismy i go jeszcze nie
                                        było... Sądze, że czystego kapitalizmu też nie będzie NIGDY, ponieważ to IDEA.
                                        Nie mam nic przeciwko ideom, ale jest ich bardzo dużo i wiekszośc z nich bardzo
                                        piekna...., gorzej , ze jak juz trzeba je realizowac to jakims dziwnym trafem
                                        wychodzi zupełnie co innego....
                                        A jeżeli GLOBALIZACJA to droga do tego prawdziwego kapitalizmu, to trzeba
                                        będzie wprowadzic poprawki do dzieł Orwella...
                                        O definicje wolnosci tez prosze Kapitalizm, o definicje moralności sie nie
                                        doprosiłem, dostałem tylko manifest teoretyczny o wspaniałosci kapitalizmu
                                        nieistniejacego.
                                        PS. Do Kapitalizmu : Czy państwo kapitalistyczne prowadzi tez polityke moralną?
                                        tzn. opartą na moralnych zasadach? i na jakich ?
                                        • Gość: diabeł BIZN$Es,Etyka i Hydraulika.... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 23:25
                                          Gość portalu: diabeł napisał(a):

                                          > kyle_broflovski napisał:
                                          >
                                          > > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                                          > >
                                          > > > Juz pisalem, ze czystego kapitalizmu jeszcze nie ma. Najbardziej zbli
                                          > zony
                                          > > jest
                                          > > > USA. A wiec nie jest to 'teoretyczna idea'. Wolnosc decyduje o bogact
                                          > wie
                                          > > > narodow. A wolnosc gwarantuje tylko kapitalizm. Im wiecej kapitalizmu
                                          > tym
                                          > > > wiecej wolnosci tym wiecej wytworzonych dobr tym mniej biedoty.
                                          > > > Oczywiscie sa stopnie braku wolnosci.
                                          > >
                                          > > > Kapitalizm to nie pieniadze tylko idea. Idea wolnosci jednostki ktore
                                          > j
                                          > > >skutkiem
                                          > > >
                                          > > > ubocznym jest bogactwo.
                                          > >
                                          > >
                                          > > to troche tak jak z komunizmem , w roznych krajach byl rozny a w Chinach
                                          > > przechodzi ciekawa metamorfoze
                                          > >
                                          > > idea wolnosci jest duzo starsza od kapitalizmu. Ja definjujesz "wolnosc"?
                                          > jak
                                          > > ja mierzysz?
                                          > >
                                          >
                                          > niepokojace jest to, że z tym kapitalizmem jest dokładnie tak jak z
                                          socjalizmem
                                          > SOcjalizm miał być docelowy , cały czas do niego dążylismy i go jeszcze nie
                                          > było... Sądze, że czystego kapitalizmu też nie będzie NIGDY, ponieważ to IDEA.
                                          > Nie mam nic przeciwko ideom, ale jest ich bardzo dużo i wiekszośc z nich
                                          bardzo
                                          >
                                          > piekna...., gorzej , ze jak juz trzeba je realizowac to jakims dziwnym trafem
                                          > wychodzi zupełnie co innego....
                                          > A jeżeli GLOBALIZACJA to droga do tego prawdziwego kapitalizmu, to trzeba
                                          > będzie wprowadzic poprawki do dzieł Orwella...
                                          > O definicje wolnosci tez prosze Kapitalizm, o definicje moralności sie nie
                                          > doprosiłem, dostałem tylko manifest teoretyczny o wspaniałosci kapitalizmu
                                          > nieistniejacego.
                                          > PS. Do Kapitalizmu : Czy państwo kapitalistyczne prowadzi tez polityke
                                          moralną?
                                          > tzn. opartą na moralnych zasadach? i na jakich ?
                                          ----------------------------------------------------------------------------
                                          Jacek Fedorowicz
                                          BIZNES, ETYKA I HYDRAULIKA
                                          www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PS/etyka_hydraulika.html

                                          PROPOZYCJA KOMPROMISU
                                          Pytanie, czy biznesmen może postępować zgodnie z zasadami etyki, jest w istocie
                                          pytaniem, czy niewątpliwy złoczyńca może czynić dobrze.

                                          Czy rozbójnik, jakim jest ex definitione człowiek bogaty, może czasem
                                          zrezygnować z rozboju? Dywagacje te w pierwszej chwili wyglądają na
                                          bezprzedmiotowe, bo przecież wiadomo, że zdobywanie bogactwa jest naganne.
                                          Wyzyskiwacz, krwiopijca, podły fabrykant, bankier, obszarnik, a także
                                          sklepikarz, prywatny budowlaniec czy właściciel firmy komputerowej mógł dorobić
                                          się tylko na krzywdzie mas pracujących. On jest nieetyczny od stóp do głów, bo
                                          gdyby był etyczny, to by się nie dorobił, a gdyby etyczność dopadła go z
                                          opóźnieniem, już po dorobieniu, wszystko, co ma, oddałby biednym, czyli
                                          zwróciłby im to, co im zabrał.

                                          Ośmielę się rzec - głosem niepewnym, bo jakże tu walczyć z poglądami
                                          wyznawanymi przez miliony - że problem "biznes a etyka" przedstawia się mniej
                                          więcej tak samo jak "hydraulika a etyka" lub "szewstwo a etyka", czy
                                          też "roboty ziemne a etyka". Podejrzewam, że procent ludzi kierujących się
                                          zasadami etyki jest mniej więcej taki sam wśród biznesmenów, jak wśród
                                          hydraulików, szewców, kopaczy rowów, a także artystów, ekspedientek i
                                          urzędników magistrackich. Fakt nieposiadania pieniędzy nie czyni z człowieka
                                          anioła. Teatr, film, literatura przekonują nas, że czyni, ale to niestety
                                          nieprawda.

                                          To przekonywanie trwa zresztą od dawna. Przez wieki odruchem każdego artysty
                                          wyczulonego na krzywdę ludzką była obrona biednych przed bogatymi. Stąd właśnie
                                          całkowicie mylne przekonanie, że szlachetny i moralny może być tylko ubogi, a
                                          bogaty wręcz przeciwnie. Dopiero tragiczne doświadczenie mojego pokolenia,
                                          które miało możliwość poobserwowania, co się dzieje ze światem, z którego
                                          postanowiono wyeliminować bogatych, a w szczególności tych bogatych, którzy
                                          byli bogaci, bo pozwalało im na to ówczesne prawo, dopiero to doświadczenie
                                          mogło sprawić, że oto ja, artysta, publicznie biorę w obronę bogatych.

                                          Artyści przez wieki skazani było na lewicowość. Artysta miał obowiązek być
                                          lewicowy i po lewicowemu piętnować grzechy bogatych, sławiąc jednocześnie
                                          zalety biednych. I dopiero, gdy się okazało, że świat jest znacznie gorszy,
                                          kiedy zostają sami biedni, można - mam nadzieję, że można - przywrócić
                                          proporcje i zaproponować kompromis polegający na uznaniu, że i w świecie
                                          biznesu, i w świecie "czarnoroboczych" zdarzają się i etyczni, i nieetyczni, i
                                          że i jednych, i drugich i tu, i tu jest zapewne tyle samo.

                                          Pijany rzemieślnik, partacząc zamontowanie zlewu, krzywdzi klienta dokładnie
                                          tak samo jak nieuczciwy producent zarabiający na tym, że do swego produktu
                                          dodaje coś tańszego, a każe sobie płacić jak za droższe. Ekspedientka, która w
                                          sklepie warczy na klientów, postępuje nieetycznie, ponieważ właściciel sklepu
                                          płaci jej za to, żeby zachęcała klientów; skoro warczy, bierze pensję
                                          niesłusznie, ergo: okrada właściciela sklepu. Ów właściciel, gdyby oferował
                                          towar z ukrytymi wadami, a potem nie chciał zwrócić klientowi pieniędzy, też
                                          oczywiście postępowałby nieetycznie. Po prostu każdy pracownik najemny, który
                                          pracuje źle, jest nieetyczny w takim samym stopniu, jak nierzetelny w
                                          interesach pracodawca, czyli ten "biznesmen". Żeby jednak z tym się zgodzić,
                                          musimy pozbyć się socjalistycznego nawyku nakazującego każde zajęcie, za które
                                          bierze się miesięczną pensję, uznawać za uczciwą pracę, każde zaś zajęcie
                                          połączone z wypłacaniem komuś pensji - za hochsztaplerkę.

                                          Czasem wydawać się może, że pracodawca, gdy postępuje nieetycznie, może
                                          wyrządzić ludzkości więcej krzywdy niż skromny, acz niesumienny pracownik. Nie
                                          zgadzam się z tym. Nie wiem niestety, ilu biznesmenów przypada na głowę
                                          ludności, ale jeżeli przypada - załóżmy - jeden biznesmen na trzydziestu
                                          pracowników, to jestem przekonany, że suma efektów działalności trzydziestu
                                          nieuczciwych pracowników jest równa sumie efektów jednego nieuczciwego
                                          biznesmena. Ludzkość ucierpi przez nich dokładnie tak samo. A jeżeli ktoś mi
                                          wskaże trzydziestu uczciwych, sumiennych, a więc etycznych, pracowników, to ja
                                          mu wskażę jednego uczciwego, sumiennego, a więc etycznego biznesmena, który
                                          przysłużył się ludzkości tak samo jak ta etyczna trzydziestka.

                                          No, może na razie jeszcze nie u nas wskażę, ale w Europie Zachodniej na pewno.



                                          JACEK FEDOROWICZ, ur. 1937, aktor, satyryk, z zawodu malarz i grafik. Wydał
                                          poza cenzurą Felietony i dialogi (1988), Dziełka wybrane (1989), w obiegu
                                          oficjalnym W zasadzie TAK (1975), Wielka encyklopedia kapitalizmu (1997). Autor
                                          cotygodniowego programu satyrycznego Dziennik telewizyjny

                                          • Gość: kapitalizm Re: BIZN$Es,Etyka i Hydraulika.... IP: *.proxy.aol.com 17.10.02, 05:41
                                            Gość portalu: diabeł napisał(a):

                                            > Gość portalu: diabeł napisał(a):
                                            >
                                            > > kyle_broflovski napisał:
                                            > >
                                            > > > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                                            > > >
                                            > > > > Juz pisalem, ze czystego kapitalizmu jeszcze nie ma. Najbardziej
                                            > zbli
                                            > > zony
                                            > > > jest
                                            > > > > USA. A wiec nie jest to 'teoretyczna idea'. Wolnosc decyduje o b
                                            > ogact
                                            > > wie
                                            > > > > narodow. A wolnosc gwarantuje tylko kapitalizm. Im wiecej kapita
                                            > lizmu
                                            > > tym
                                            > > > > wiecej wolnosci tym wiecej wytworzonych dobr tym mniej biedoty.
                                            > > > > Oczywiscie sa stopnie braku wolnosci.
                                            > > >
                                            > > > > Kapitalizm to nie pieniadze tylko idea. Idea wolnosci jednostki
                                            > ktore
                                            > > j
                                            > > > >skutkiem
                                            > > > >
                                            > > > > ubocznym jest bogactwo.
                                            > > >
                                            > > >
                                            > > > to troche tak jak z komunizmem , w roznych krajach byl rozny a w Chin
                                            > ach
                                            > > > przechodzi ciekawa metamorfoze
                                            > > >
                                            > > > idea wolnosci jest duzo starsza od kapitalizmu. Ja definjujesz "wolno
                                            > sc"?
                                            > > jak
                                            > > > ja mierzysz?
                                            > > >
                                            > >
                                            > > niepokojace jest to, że z tym kapitalizmem jest dokładnie tak jak z
                                            > socjalizmem
                                            > > SOcjalizm miał być docelowy , cały czas do niego dążylismy i go jeszcze ni
                                            > e
                                            > > było... Sądze, że czystego kapitalizmu też nie będzie NIGDY, ponieważ to I
                                            > DEA.
                                            > > Nie mam nic przeciwko ideom, ale jest ich bardzo dużo i wiekszośc z nich
                                            > bardzo
                                            > >
                                            > > piekna...., gorzej , ze jak juz trzeba je realizowac to jakims dziwnym tra
                                            > fem
                                            > > wychodzi zupełnie co innego....
                                            > > A jeżeli GLOBALIZACJA to droga do tego prawdziwego kapitalizmu, to trzeba
                                            > > będzie wprowadzic poprawki do dzieł Orwella...
                                            > > O definicje wolnosci tez prosze Kapitalizm, o definicje moralności sie nie
                                            >
                                            > > doprosiłem, dostałem tylko manifest teoretyczny o wspaniałosci kapitalizmu
                                            > > nieistniejacego.
                                            > > PS. Do Kapitalizmu : Czy państwo kapitalistyczne prowadzi tez polityke
                                            > moralną?
                                            > > tzn. opartą na moralnych zasadach? i na jakich ?
                                            > ----------------------------------------------------------------------------
                                            > Jacek Fedorowicz
                                            > BIZNES, ETYKA I HYDRAULIKA
                                            > <a
                                            href="www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PS/etyka_hydraulika.html"target=
                                            > "_blank">www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PS/etyka_hydraulika.html</a>
                                            >
                                            > PROPOZYCJA KOMPROMISU
                                            > Pytanie, czy biznesmen może postępować zgodnie z zasadami etyki, jest w
                                            istocie
                                            >
                                            > pytaniem, czy niewątpliwy złoczyńca może czynić dobrze.
                                            >
                                            > Czy rozbójnik, jakim jest ex definitione człowiek bogaty, może czasem
                                            > zrezygnować z rozboju? Dywagacje te w pierwszej chwili wyglądają na
                                            > bezprzedmiotowe, bo przecież wiadomo, że zdobywanie bogactwa jest naganne.
                                            > Wyzyskiwacz, krwiopijca, podły fabrykant, bankier, obszarnik, a także
                                            > sklepikarz, prywatny budowlaniec czy właściciel firmy komputerowej mógł
                                            dorobić
                                            >
                                            > się tylko na krzywdzie mas pracujących. On jest nieetyczny od stóp do głów,
                                            bo
                                            > gdyby był etyczny, to by się nie dorobił, a gdyby etyczność dopadła go z
                                            > opóźnieniem, już po dorobieniu, wszystko, co ma, oddałby biednym, czyli
                                            > zwróciłby im to, co im zabrał.
                                            >
                                            > Ośmielę się rzec - głosem niepewnym, bo jakże tu walczyć z poglądami
                                            > wyznawanymi przez miliony - że problem "biznes a etyka" przedstawia się mniej
                                            > więcej tak samo jak "hydraulika a etyka" lub "szewstwo a etyka", czy
                                            > też "roboty ziemne a etyka". Podejrzewam, że procent ludzi kierujących się
                                            > zasadami etyki jest mniej więcej taki sam wśród biznesmenów, jak wśród
                                            > hydraulików, szewców, kopaczy rowów, a także artystów, ekspedientek i
                                            > urzędników magistrackich. Fakt nieposiadania pieniędzy nie czyni z człowieka
                                            > anioła. Teatr, film, literatura przekonują nas, że czyni, ale to niestety
                                            > nieprawda.
                                            >
                                            > To przekonywanie trwa zresztą od dawna. Przez wieki odruchem każdego artysty
                                            > wyczulonego na krzywdę ludzką była obrona biednych przed bogatymi. Stąd
                                            właśnie
                                            >
                                            > całkowicie mylne przekonanie, że szlachetny i moralny może być tylko ubogi, a
                                            > bogaty wręcz przeciwnie. Dopiero tragiczne doświadczenie mojego pokolenia,
                                            > które miało możliwość poobserwowania, co się dzieje ze światem, z którego
                                            > postanowiono wyeliminować bogatych, a w szczególności tych bogatych, którzy
                                            > byli bogaci, bo pozwalało im na to ówczesne prawo, dopiero to doświadczenie
                                            > mogło sprawić, że oto ja, artysta, publicznie biorę w obronę bogatych.
                                            >
                                            > Artyści przez wieki skazani było na lewicowość. Artysta miał obowiązek być
                                            > lewicowy i po lewicowemu piętnować grzechy bogatych, sławiąc jednocześnie
                                            > zalety biednych. I dopiero, gdy się okazało, że świat jest znacznie gorszy,
                                            > kiedy zostają sami biedni, można - mam nadzieję, że można - przywrócić
                                            > proporcje i zaproponować kompromis polegający na uznaniu, że i w świecie
                                            > biznesu, i w świecie "czarnoroboczych" zdarzają się i etyczni, i nieetyczni,
                                            i
                                            > że i jednych, i drugich i tu, i tu jest zapewne tyle samo.
                                            >
                                            > Pijany rzemieślnik, partacząc zamontowanie zlewu, krzywdzi klienta dokładnie
                                            > tak samo jak nieuczciwy producent zarabiający na tym, że do swego produktu
                                            > dodaje coś tańszego, a każe sobie płacić jak za droższe. Ekspedientka, która
                                            w
                                            > sklepie warczy na klientów, postępuje nieetycznie, ponieważ właściciel sklepu
                                            > płaci jej za to, żeby zachęcała klientów; skoro warczy, bierze pensję
                                            > niesłusznie, ergo: okrada właściciela sklepu. Ów właściciel, gdyby oferował
                                            > towar z ukrytymi wadami, a potem nie chciał zwrócić klientowi pieniędzy, też
                                            > oczywiście postępowałby nieetycznie. Po prostu każdy pracownik najemny, który
                                            > pracuje źle, jest nieetyczny w takim samym stopniu, jak nierzetelny w
                                            > interesach pracodawca, czyli ten "biznesmen". Żeby jednak z tym się zgodzić,
                                            > musimy pozbyć się socjalistycznego nawyku nakazującego każde zajęcie, za
                                            które
                                            > bierze się miesięczną pensję, uznawać za uczciwą pracę, każde zaś zajęcie
                                            > połączone z wypłacaniem komuś pensji - za hochsztaplerkę.
                                            >
                                            > Czasem wydawać się może, że pracodawca, gdy postępuje nieetycznie, może
                                            > wyrządzić ludzkości więcej krzywdy niż skromny, acz niesumienny pracownik.
                                            Nie
                                            > zgadzam się z tym. Nie wiem niestety, ilu biznesmenów przypada na głowę
                                            > ludności, ale jeżeli przypada - załóżmy - jeden biznesmen na trzydziestu
                                            > pracowników, to jestem przekonany, że suma efektów działalności trzydziestu
                                            > nieuczciwych pracowników jest równa sumie efektów jednego nieuczciwego
                                            > biznesmena. Ludzkość ucierpi przez nich dokładnie tak samo. A jeżeli ktoś mi
                                            > wskaże trzydziestu uczciwych, sumiennych, a więc etycznych, pracowników, to
                                            ja
                                            > mu wskażę jednego uczciwego, sumiennego, a więc etycznego biznesmena, który
                                            > przysłużył się ludzkości tak samo jak ta etyczna trzydziestka.
                                            >
                                            > No, może na razie jeszcze nie u nas wskażę, ale w Europie Zachodniej na pewno.
                                            >
                                            >
                                            >
                                            > JACEK FEDOROWICZ, ur. 1937, aktor, satyryk, z zawodu malarz i grafik. Wydał
                                            > poza cenzurą Felietony i dialogi (1988), Dziełka wybrane (1989), w obiegu
                                            > oficjalnym W zasadzie TAK (1975), Wielka encyklopedia kapitalizmu (1997).
                                            Autor
                                            >
                                            > cotygodniowego programu satyrycznego Dziennik telewizyjny


                                            A co to jest?
                                            Kabaret Starszych Panow?
                                            Panowie troche wiecej powagi na tych lamach, please.
                                        • Gość: kapitalizm Re: teoretyczne manifesty kontra rzeczywistość IP: *.proxy.aol.com 17.10.02, 05:38
                                          Gość portalu: diabeł napisał(a):

                                          > kyle_broflovski napisał:
                                          >
                                          > > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                                          > >
                                          > > > Juz pisalem, ze czystego kapitalizmu jeszcze nie ma. Najbardziej zbli
                                          > zony
                                          > > jest
                                          > > > USA. A wiec nie jest to 'teoretyczna idea'. Wolnosc decyduje o bogact
                                          > wie
                                          > > > narodow. A wolnosc gwarantuje tylko kapitalizm. Im wiecej kapitalizmu
                                          > tym
                                          > > > wiecej wolnosci tym wiecej wytworzonych dobr tym mniej biedoty.
                                          > > > Oczywiscie sa stopnie braku wolnosci.
                                          > >
                                          > > > Kapitalizm to nie pieniadze tylko idea. Idea wolnosci jednostki ktore
                                          > j
                                          > > >skutkiem
                                          > > >
                                          > > > ubocznym jest bogactwo.
                                          > >
                                          > >
                                          > > to troche tak jak z komunizmem , w roznych krajach byl rozny a w Chinach
                                          > > przechodzi ciekawa metamorfoze
                                          > >
                                          > > idea wolnosci jest duzo starsza od kapitalizmu. Ja definjujesz "wolnosc"?
                                          > jak
                                          > > ja mierzysz?
                                          > >
                                          >
                                          > niepokojace jest to, że z tym kapitalizmem jest dokładnie tak jak z
                                          socjalizmem
                                          > SOcjalizm miał być docelowy , cały czas do niego dążylismy i go jeszcze nie
                                          > było... Sądze, że czystego kapitalizmu też nie będzie NIGDY, ponieważ to IDEA.
                                          > Nie mam nic przeciwko ideom, ale jest ich bardzo dużo i wiekszośc z nich
                                          bardzo
                                          >
                                          > piekna...., gorzej , ze jak juz trzeba je realizowac to jakims dziwnym trafem
                                          > wychodzi zupełnie co innego....
                                          > A jeżeli GLOBALIZACJA to droga do tego prawdziwego kapitalizmu, to trzeba
                                          > będzie wprowadzic poprawki do dzieł Orwella...
                                          > O definicje wolnosci tez prosze Kapitalizm, o definicje moralności sie nie
                                          > doprosiłem, dostałem tylko manifest teoretyczny o wspaniałosci kapitalizmu
                                          > nieistniejacego.
                                          > PS. Do Kapitalizmu : Czy państwo kapitalistyczne prowadzi tez polityke
                                          moralną?
                                          > tzn. opartą na moralnych zasadach? i na jakich ?

                                          I cale szczescie nie doszlismy do niego(socjalizmu), zapytaj jakiegokolwiek
                                          zdrowego czlowieka w USA czy chcialby sie przeniesc do socjalistycznego kraju
                                          (nawet bezdomnego) a potem zrob sondaz w Iraku, Kubie, czy nawet w Europie.
                                          Zrob analize, ktore dzialania prowadzily do czego. Im wiecej socjalizmu
                                          (komunizmu) tym gorzej. A potem z kapitalizmem....fakty nie klamia.
                                          A jak to juz Lenin powiedzial ludzie glosuja nogami.
                                      • kapitalizm Re: teoretyczne manifesty kontra rzeczywistość 16.10.02, 22:33
                                        kyle_broflovski napisał:

                                        > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                                        >
                                        > > Juz pisalem, ze czystego kapitalizmu jeszcze nie ma. Najbardziej zblizony
                                        > jest
                                        > > USA. A wiec nie jest to 'teoretyczna idea'. Wolnosc decyduje o bogactwie
                                        > > narodow. A wolnosc gwarantuje tylko kapitalizm. Im wiecej kapitalizmu tym
                                        > > wiecej wolnosci tym wiecej wytworzonych dobr tym mniej biedoty.
                                        > > Oczywiscie sa stopnie braku wolnosci.
                                        >
                                        > > Kapitalizm to nie pieniadze tylko idea. Idea wolnosci jednostki ktorej
                                        > >skutkiem
                                        > >
                                        > > ubocznym jest bogactwo.
                                        >
                                        >
                                        > to troche tak jak z komunizmem , w roznych krajach byl rozny a w Chinach
                                        > przechodzi ciekawa metamorfoze
                                        >
                                        > idea wolnosci jest duzo starsza od kapitalizmu. Ja definjujesz "wolnosc"? jak
                                        > ja mierzysz?
                                        >
                                        Wolnoscia jednostki od dzialan kolektywu. Innymi slowy na ile dana jednostka
                                        jest wolna w poszukiwaniu wlasnego szczescia lub nieposzukiwaniu tego.
                                        Rola rzadu w kapitalizmie jest b. wazna. Wlasnie w celu ochrony tej wolnosci
                                        jednostki.
                                        Tak wiec pierwszym indikatorem w tej ocenie jest wolnosc ekonomiczna.
                                        Z nieposzanowania powyzszej biora sie wszystki konflikty na swiecie. z
                                        morderstwem na czele. Zycie to w koncu jednostki najwieksza wlasnosc. Tam gdzie
                                        ta wolnosc posiadania jest lamana tam dochodzi to wojny wczesniej czy pozniej.
                                        Przyklad z Chinami czy Sowietami jest tu dobrym przykladem. Masz racje z ta
                                        gradacja komunizmu. More komunizmu mniej wolnosci wiecej biedy. Wiecej
                                        kapitalizmu wiecej wolnosci wiecej bogactwa.
                                        Nie wiem jak ktokolwiek moze nie widziec tej zaleznosci. Szczegolnie ktos z
                                        Polski.
                                        >
                                        • kapitalizm Re: teoretyczne manifesty kontra rzeczywistość 16.10.02, 22:37
                                          www.freetheworld.com/bin/getinfo.cgi
                                          Mozesz sprawdzic ile wolnosci jest w roznych krajach
                                        • kyle_broflovski Re: teoretyczne manifesty kontra rzeczywistość 16.10.02, 22:57
                                          kapitalizm napisał:

                                          jakos tak sie dziwnie skada ze wiekszosc wojen inincjowaly kraje
                                          kapitalistyczne.
                                          czy to bylo w trosce o ochrony tej wolnosci
                                          jednostki? Hitlera mozesz sobie darowac to tylko jeden przypadek
                                          • Gość: kapitalizm Re: teoretyczne manifesty kontra rzeczywistość IP: *.proxy.aol.com 17.10.02, 04:58
                                            kyle_broflovski napisał:

                                            > kapitalizm napisał:
                                            >
                                            > jakos tak sie dziwnie skada ze wiekszosc wojen inincjowaly kraje
                                            > kapitalistyczne.
                                            > czy to bylo w trosce o ochrony tej wolnosci
                                            > jednostki? Hitlera mozesz sobie darowac to tylko jeden przypadek

                                            Podaj mi jeden przyklad wojny zainicjowanej przez kraj wolny przeciwko
                                            niewolnemu

                                            • kyle_broflovski Re: teoretyczne manifesty kontra rzeczywistość 17.10.02, 06:07
                                              fas.org/man/dod-101/ops/
                                              wybierz ktore nie sa
                                        • kyle_broflovski Re: teoretyczne manifesty kontra rzeczywistość 16.10.02, 23:08
                                          kapitalizm napisał:

                                          > Wolnoscia jednostki od dzialan kolektywu. Innymi slowy na ile dana jednostka
                                          > jest wolna w poszukiwaniu wlasnego szczescia lub nieposzukiwaniu tego.

                                          spoleczenstwo to jeden wielki kompromis


                                          > Tak wiec pierwszym indikatorem w tej ocenie jest wolnosc ekonomiczna.
                                          > Z nieposzanowania powyzszej biora sie wszystki konflikty na swiecie. z
                                          > morderstwem na czele. Zycie to w koncu jednostki najwieksza wlasnosc. Tam
                                          gdzie
                                          >
                                          > ta wolnosc posiadania jest lamana tam dochodzi to wojny wczesniej czy pozniej.

                                          jak sie ma w tym kontekscie przestepczosc w USA czyz nie powinno jej byc w tym
                                          prawie doskonalym swiecie?


                                          > Nie wiem jak ktokolwiek moze nie widziec tej zaleznosci. Szczegolnie ktos z
                                          > Polski.
                                          > >

                                          nie kazdemu dane jest doznac objawienia
                                          • Gość: kapitaliszm Re: teoretyczne manifesty kontra rzeczywistość IP: *.proxy.aol.com 17.10.02, 05:23
                                            kyle_broflovski napisał:

                                            > kapitalizm napisał:
                                            >
                                            > > Wolnoscia jednostki od dzialan kolektywu. Innymi slowy na ile dana jednost
                                            > ka
                                            > > jest wolna w poszukiwaniu wlasnego szczescia lub nieposzukiwaniu tego.
                                            >
                                            > spoleczenstwo to jeden wielki kompromis
                                            >
                                            >
                                            > > Tak wiec pierwszym indikatorem w tej ocenie jest wolnosc ekonomiczna.
                                            > > Z nieposzanowania powyzszej biora sie wszystki konflikty na swiecie. z
                                            > > morderstwem na czele. Zycie to w koncu jednostki najwieksza wlasnosc. Tam
                                            > gdzie
                                            > >
                                            > > ta wolnosc posiadania jest lamana tam dochodzi to wojny wczesniej czy pozn
                                            > iej.
                                            >
                                            > jak sie ma w tym kontekscie przestepczosc w USA czyz nie powinno jej byc w
                                            tym
                                            > prawie doskonalym swiecie?
                                            >
                                            >
                                            > > Nie wiem jak ktokolwiek moze nie widziec tej zaleznosci. Szczegolnie ktos
                                            > z
                                            > > Polski.
                                            > > >
                                            >
                                            > nie kazdemu dane jest doznac objawienia

                                            Jakbys zyl w USA to bys wiedzial, ze zyjesz w wyjatkowo spokojnym zakatku
                                            swiata.
                                            To jest cos co sie rzuca pierwsze w oczy...zupelny brak przestepczosci.
                                            Poczynajac od drobnych oszustw, kradziezy do morderstw. Oczywiscie nie liczac
                                            9/11, to byl przelomowy moment, z takim czyms amyrykanie sie nie spotkali do
                                            tej pory. Byli i nadal sa ogromnie otwartym krajem i w sumie dalej nie maja
                                            poczucia zagrozenia. Ty bys powiedzial bo naiwni - jak mozna nie zamykac aut
                                            albo zaprosic nieznajomego na noc do domu itd.
                                            A wynika to z tradycji i statystyki. Porownujac dwa kontynenty Europe i Ameryke
                                            to za ostatnie 80 lat(dlugosc zycia ludzkiego) szanse bycia zamordowanym w
                                            Europie sa 7 krotnie wieksze niz w USA. W Europie ponad 100mln wliczajac
                                            Jugoslawie. Szanse bycia okradzionym - 23 krotnie, pobicia - 35 krotnie....mam
                                            dalej mowic o przestepczosci??? Pamietaj, ze zabity mozesz byc tylko raz w
                                            zyciu. I nie ma znaczenia czy zginiesz w wieku 7 lat od kul szwadronow smierci
                                            czy w wieku 47 lat od kuli snajpera. Czy zabity lopata w Jedwabnem, Sarajewie
                                            czy Oklahomie. Oczywiscie w tym, ze USA nie ma masowych grobow jest zasluga
                                            konstytucyjnych zabezpieczen wlasnosci prywatnej i prawo do noszenia broni.
                                            Mozemy sobie tylko wyobrazic jak wiezniowie prowadzeni do zaglady marzyli o
                                            chocby jednym pistolecie. To jest ta znienawidzona przez wszystkie rzady swiata
                                            (USA tez) wolnosc do samoobrony(zbrojnej wlacznie), ktora trzyma lad i porzadek
                                            w panstwie. Pamietaj z calej histori ludzkosci, ze to wladze panstwowe byly i
                                            sa najwiekszym morderca a nie Twoj sasiad.
                                            • Gość: DIABEŁ USA spokojniejsze od RPA i Rosji..... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.02, 10:11
                                              Gość portalu: kapitaliszm napisał(a):


                                              >
                                              > Jakbys zyl w USA to bys wiedzial, ze zyjesz w wyjatkowo spokojnym zakatku
                                              > swiata.
                                              > To jest cos co sie rzuca pierwsze w oczy...zupelny brak przestepczosci.
                                              > Poczynajac od drobnych oszustw, kradziezy do morderstw. Oczywiscie nie liczac
                                              > 9/11, to byl przelomowy moment, z takim czyms amyrykanie sie nie spotkali do
                                              > tej pory. Byli i nadal sa ogromnie otwartym krajem i w sumie dalej nie maja
                                              > poczucia zagrozenia. Ty bys powiedzial bo naiwni - jak mozna nie zamykac aut
                                              > albo zaprosic nieznajomego na noc do domu itd.
                                              > A wynika to z tradycji i statystyki. Porownujac dwa kontynenty Europe i
                                              Ameryke
                                              >
                                              > to za ostatnie 80 lat(dlugosc zycia ludzkiego) szanse bycia zamordowanym w
                                              > Europie sa 7 krotnie wieksze niz w USA. W Europie ponad 100mln wliczajac
                                              > Jugoslawie. Szanse bycia okradzionym - 23 krotnie, pobicia - 35
                                              krotnie....mam
                                              > dalej mowic o przestepczosci??? Pamietaj, ze zabity mozesz byc tylko raz w
                                              > zyciu. I nie ma znaczenia czy zginiesz w wieku 7 lat od kul szwadronow
                                              smierci
                                              > czy w wieku 47 lat od kuli snajpera. Czy zabity lopata w Jedwabnem, Sarajewie
                                              > czy Oklahomie. Oczywiscie w tym, ze USA nie ma masowych grobow jest zasluga
                                              > konstytucyjnych zabezpieczen wlasnosci prywatnej i prawo do noszenia broni.
                                              > Mozemy sobie tylko wyobrazic jak wiezniowie prowadzeni do zaglady marzyli o
                                              > chocby jednym pistolecie. To jest ta znienawidzona przez wszystkie rzady
                                              swiata
                                              > (USA tez) wolnosc do samoobrony(zbrojnej wlacznie), ktora trzyma lad i
                                              porzadek
                                              >
                                              > w panstwie. Pamietaj z calej histori ludzkosci, ze to wladze panstwowe byly i
                                              > sa najwiekszym morderca a nie Twoj sasiad.
                                              -----------------------------------
                                              Zabójstwa dokonane w 1997 r.

                                              w liczbach bezwzględnych na 100 tys. ludności
                                              Anglia i Walia 739 1,4
                                              Australia 360 1,9
                                              Austria 147 1,8
                                              Belgia 145 1,4
                                              Czechy 291 2,8
                                              Dania 88 1,7
                                              Finlandia 142 2,8
                                              Francja 963 1,6
                                              Grecja 203 1,9
                                              Hiszpania 1032 2,6
                                              Holandia (a, b) 273 1,8
                                              Irlandia 38 1,1
                                              Irlandia Płn. 42 2,5
                                              Japonia 1282 1,0
                                              Kanada (c) 581 1,9
                                              Niemcy 1178 1,4
                                              Norwegia 38 0,9
                                              Nowa Zelandia 89 2,4
                                              Polska 807 2,1
                                              Portugalia 131 1,3
                                              Rosja (d) 29285 19,9
                                              RPA 24588 56,9
                                              Szkocja 95 1,9
                                              Szwajcaria 87 1,2
                                              Szwecja (e) 157 1,8
                                              USA (b) 19645 7,3
                                              Węgry 289 2,8
                                              Włochy 982 1,6

                                              (a) dane nie obejmują eutanazji
                                              (b) dane za rok 1996
                                              (c) dane obejmują morderstwo, zabójstwo i dzieciobójstwo
                                              (d) dane obejmują usiłowanie
                                              (e) dane obejmują także wszystkie zgony zgłoszone policji jako zabójstwa

                                              Źródło dla wszystkich tabel: A. Siemaszko i in. "Atlas przestępczosci 2",
                                              Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, 1999.


                                            • Gość: diabeł ... zupełny brak przestepczości !!! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.02, 11:19
                                              Gość portalu: kapitaliszm napisał(a):

                                              > Jakbys zyl w USA to bys wiedzial, ze zyjesz w wyjatkowo spokojnym zakatku
                                              > swiata.
                                              > To jest cos co sie rzuca pierwsze w oczy...zupelny brak przestepczosci.
                                              > Poczynajac od drobnych oszustw, kradziezy do morderstw.

                                              ----------------
                                              /.../Przeciętny wiek bezdomnego w USA wynosi 9 lat. Dziecko urodzone w Nowym
                                              Jorku ma dziś mniej szans na to, że dożyje 5 lat, niż dziecko urodzone w
                                              Szanghaju; chociaż śmiertelność dzieci w skali globu spadła od roku 1946 o 50%,
                                              to przed ukończeniem 5 roku życia umiera rocznie 12 milionów dzieci. W USA co
                                              dwie godziny jakieś dziecko ginie od strzału z broni. Równocześnie każdego dnia
                                              aresztuje się tam 6042 dzieci, a 1 300 000 rocznie ucieka z domu, jako powód
                                              podając przemoc lub wykorzystywanie seksualne w rodzinie (według oficjalnych
                                              danych w Rosji ucieka z domu 150 000 dzieci rocznie, a na ulicach żyje ich 700
                                              000). /.../

                                              www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IP/rec_dziecinstwo.html
                                        • kyle_broflovski Re: teoretyczne manifesty kontra rzeczywistość 16.10.02, 23:16
                                          do dalszych rozwazan o wolnosci jednostki od dzialan kolektywu uzyj kolektywu
                                          zwanego rodzina w ktorym jednostka jest wolna w poszukiwaniu wlasnego szczescia
                                          lub nieposzukiwaniu tego i ma innych z kolektywu matke , ojca dziecko , zone
                                          czy meza gleboko w .... w imie wolnosci oczywiscie
                                          • Gość: kapitalizm Re: teoretyczne manifesty kontra rzeczywistość IP: *.proxy.aol.com 17.10.02, 05:29
                                            kyle_broflovski napisał:

                                            > do dalszych rozwazan o wolnosci jednostki od dzialan kolektywu uzyj kolektywu
                                            > zwanego rodzina w ktorym jednostka jest wolna w poszukiwaniu wlasnego
                                            szczescia
                                            >
                                            > lub nieposzukiwaniu tego i ma innych z kolektywu matke , ojca dziecko , zone
                                            > czy meza gleboko w .... w imie wolnosci oczywiscie

                                            Kolektyw jako spoleczenstwo.
                                            Rodzina jest Twoim prywatnym zobowiazaniem. Oczywiscie jak bedziesz glupi na
                                            przyklad i nie bedziesz staral sie miec dobrych stosunkow z najblizszymi ty
                                            bedziesz cierpial najbardziej. Szczegolnie na starosc - nie majac oparcia w
                                            rodzinie itd. Trudno to nazwac szczesciem, ale jak tak uwazasz zycze szczescia!
                                            • Gość: diabeł hipokryzja i siła IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.02, 10:19
                                              HIPOKRYZJA I SIŁA
                                              www.biznet.nu/offpol/Arhiwum/Marzec_2001/Kwiecien_2001/Maj_2001/maj_2001.html
                                              Bezustanne naciski propagandy krajów OECD przeciwko łatwym do zidentyfikowania
                                              jurysdykcjom offshore motywuje do zastanowienia się czym tak naprawdę są raiki
                                              podatkowe. Czy raik podatowy to jakaś typowa słoneczna wysepka na Morzu
                                              Karaibskim? Czy to naprawdę musi być wysepka, czy też jakiś biedny kraik
                                              rzeciego świata, a więc mała płotka która próbuje jakoś przeżyć w świecie
                                              bezwzględnych rekinów ?

                                              Gdyby to było takie proste !

                                              Raik podatkowy to może być praktycznie każde miejsce gdzie można otrzymac
                                              jakąs redukcję podatków w odniesieniu do kraju swojego zamieszkania.
                                              Jest to zaprzeczeniem pojęcia jakie próbują nam przedstawić kraje OECD, gdyż
                                              największe przywileje podatkowe i możliwości inwestycyjne można znaleść
                                              wewnątrz samych krajów członkowskich organizacji OECD.

                                              Oto jedynie kilka przykładów:

                                              Jednym z najwiekszych raików podatkowych (pod pewnymi wzgledami) jest USA.
                                              Stany Zjednoczone zwalniają od podatków wszystkich inwestorów nie
                                              zamieszkałych w USA, jak też przedsiębiorstwa które posiadają zyski z
                                              zainwestowanego kapitału. Nie dotyczy to naturalnie obywateli amerykańskich.
                                              Jak więc widać USA posługuje się taką samą techniką jak większość raików
                                              podatkowych którym wypowiadają świętą wojnę.

                                              Niektóre stany w samym USA na dodatek oferują finansową anonimowość jaka
                                              jest żadko spotykana nawet w typowych raikach podatkowych, na co doskonałym
                                              przykładem są stany Newada i Delaware. Jeśli więc nie jesteś obywatelem USA i
                                              nie mieszkasz tam na stałe to USA jest dla Ciebie jednym z najlepszych miejsc
                                              na
                                              anonimowe zainwestowanie kapitału.

                                              Dlaczego więc tyle zakłamania? Dlaczego organizuje się nagonki i posługuje
                                              wręcz
                                              kryminalnymi metodami w stosunku do jakichs małych biednych państewek, dla
                                              których takie praktyki przyciągania kapitału inwestycyjnego są często jedynym
                                              wyjściem aby przetrwać ?

                                              Popatrzmy dalej na Wielką Brytanię. (ale ci to maja pamięć...)
                                              Jako brytyjski obywatel, czy też obcokrajowiec nie posiadajacy stałego
                                              zameldowania na tych wysepkach, jest się zwolnionym od płacenia podatków od
                                              dochodów które są generowane poza granicami państwa.
                                              Fakt ten jest wykorzystywany przez setki tysięcy anglików którzy się
                                              wymeldowują, mieszkając nadal w Wielkiej Brytanii a którzy prowadzą interesy
                                              na
                                              całym swiecie. Ostatnio była afera z jednym z ministrów który właśnie
                                              oficjalnie nie
                                              był zameldowany w Anglii i tym sposobem nie płacił przez wiele lat podatków!

                                              To świadczy o tym że jeśli jesteś bardzo zamożny, pragniesz mieszkać w Anglii,
                                              lecz nie posiadasz tam stałego zameldowania, to kupujesz drugie mieszkanie np.
                                              w Portugalii i w ten sposób nigdzie nie mieszkasz na stałe i nigdzie nie
                                              płacisz
                                              podatku, odlatując na zimę na południe razem z niebieskimi ptakami !

                                              Tym sposobem każdy zamożny obywatel może żyć sobie w luksusie nie płacąc
                                              praktycznie żadnych podatków. (trudno nie być zamożnym nie płacąc podatków)
                                              Ilu ludzi korzysta z tego przywileju ? Ocenia się to na między 250 000 a 1
                                              milion,
                                              więc można zrozumieć że dla nich Wielka Brytania to istny raj podatkowy !
                                              Jeśli więc się posiada paszport jednego z krajów EU to jest to strategia warta
                                              rekomendowania! O tym fakcie wiedzą najlepiej francuzi którzy
                                              masowo „przenoszą”
                                              się do Anglii unikając tym sposobem płacenia niezwykle wysokich podatków we
                                              Fracji.

                                              Poza tym Wielka Brytania ma swoje wysepki na kanale La Manche przez które
                                              przelewają się miliardy dolarów należące do najwiekszych brytyjskich banków.
                                              Holandia, Irlandia i Luxemburg są tez traktowane jako raiki opodatkowe dla
                                              inwestorów z zagranicy. W krajach tych ulgi podatkowe idą tak daleko że
                                              inwestowanie gdzieś na Karaibach nie ma większego sensu.

                                              To jednak nie wszystko, gdyż wiele krajów tworzy strefy wolnocłowe mające
                                              przyciagnąć kapitał inwestycyjny, itd.. Czym są więc takie strefy jeśli nie
                                              mini
                                              raikami podatkowymi ? Pomyśl tylko że rejestracja przedsiebiorstwa w takiej
                                              strefie nie tylko daje ulgi podatkowe, lecz częstokroć finansowanie danego
                                              przedsiewzięcia przez rząd takiej strefy !

                                              Wszystko to oznacza że cała akcja Brukseli czy też krajów OECD skierowana
                                              przeciwko raikom podatkowym to nic innego jak czysta hipokryzja klubu bogatych
                                              który nadużywa swojej władzy i wpływów aby niszczyć konkurencję, mieszając
                                              się w sprawy suwerennych państw. Podczas gdy sami praktykują to samo, tylko
                                              na znacznie wiekszą skalę.

                                              Nie chodzi tu o „pranie pieniedzy” przestępczość czy jakąkolwiek nielegalną
                                              działalność gdyż większość naprawdę kryminalnych miliardów nigdy nie idzie
                                              przez małe raiki podatkowe. Te pieniądze lądują najczęściej wpierw na kontach
                                              banków pierwszej klasy w Londynie, czy Nowym Jorku aby potem były
                                              „dystrybuowane” na dziesiątki bezpiecznych kont i funduszy inwestycyjnych !

                                              To czego jesteśmy swiadkami to czysta hipokryzja i zakłamanie
                                              związanie z walką o inwestycyjne miliardy w czym zawsze wiodło USA.

                                              --------------------------------------------------------------------------------
                                              ----------
            • Gość: diabeł czy kapitalizm jest doskonały? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.02, 11:14
              Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

              > Gość portalu: diabeł napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
              > >
              > > >
              > > > Chomsky????
              > > >
              > > > Krotkie wyjasnienie dla niezorientowanego czytelnika w Polsce:
              > > > cytowanie Chomskiego tak jak cytowanie Marxa; tylko trzeciorzedna gaz
              > etka
              > > > studencka moze sobie pozwolic na takie osmieszenie w USA.
              > > > Teksty obu sa poprostu obrazliwe dla inteligencji przec.czytelnika.
              > > >

              > > Published by the MIT News Office at the Massachusetts Institute of
              > Technology,
              > > Cambridge, Mass.

              > > Chomsky is Citation Champ
              > > Many are the authors who may wonder if anyone is paying attention to
              > > what they write.
              > >
              > > Professor Noam Chomsky, MIT's preeminent linguistics authority, doesn't
              > > have that problem.
              > >
              > > Recent research on citations in three different citation indices show
              > > that Professor Chomsky is one of the most cited individuals in works
              > > published in the past 20 years.
              > >
              > > In fact, his 3,874 citations in the Arts and Humanities Citation Index
              > > between 1980 and 1992 make him the most cited living person in that
              > > period and the eighth most cited source overrall--just behind famed
              > > psychiatrist Sigmund Freud and just ahead of philosopher Georg Hegel.
              > >
              > > Indeed, Professor Chomsky is in illustrious company. The top ten cited
              > > sources during the period were: Marx, Lenin, Shakespeare, Aristotle, the
              > > Bible, Plato, Freud, Chomsky, Hegel and Cicero.
              > >
              > > But that isn't all.
              > >
              > > From 1972 to 1992, Professor Chomsky was cited 7,449 times in the Social
              > > Science Citation Index-likely the greatest number of times for a living
              > > person there as well, although the research into those numbers isn't
              > > complete. In addition, from 1974 to 1992 he was cited 1,619 times in the
              > > Science Citation Index.
              > >
              > > "What it means is that he is very widely read across disciplines and
              > > that his work is used by researchers across disciplines," said Theresa
              > > A. Tobin, the Humanities Librarian who checked the numbers.
              > >
              > > "In fact," she added, "it seems that you can't write a paper without
              > > citing Noam Chomsky."
              >
              > Jesli tylko masz poczucie humoru, wal pan smialo.
              > Ja poprostu myslalem, ze chcesz powaznie wymienic poglady filozoficzne i
              > moralne wspolczesnego swiata a nie cytowac biblie, Lenina, Chomskiego czy
              Marxa
              > .
              >
              > Jak ochloniesz z mlodzienczej romantyki poczytaj cos na serio:
              > <a
              href="http://www.moraldefense.com/"target="_blank">www.moraldefense.com/</a>
              > szczegolnie polecam na rozeznanie:
              > <a
              href="www.capitalismcenter.org/Philosophy/FAQ/default.htm"target="_bl
              > ank">www.capitalismcenter.org/Philosophy/FAQ/default.htm</a>
              > ostrzegam - tu trzeba MYSLEC!
              > >


              Po pierwsze fakt, że cytuje Chomskyego nie znaczy, że, że zgadzam sie z
              wszelkimi jego pogladami , szczególnie w dziedzinie ekonomii. Jest napewno
              wybitnym lingwistą, ale jako publicysta polityczny jest oczywiście
              kontrowersyjny i to mi sie podoba. Uważam, że to dobrze , że jest ktos taki jak
              on i, że krytyka jest twórcza, nawet jeśli nie oferuje lepszych rozwiązań.
              Poza tym zgadzam sie z Chomskym w kwestii propagandy mediów amerykańskich.
              I może w kilku innych kwestiach dotyczacych krytyki polityki amerykańskiej.
              Nie uważam, zeby dalsze wykłucanie sie o jego znaczenie miało jakis sens, ale
              stwierdzam fakt, że twoje twierdzenia okazały sie nieprawdziwe. Nie można
              twierdzić, że ktoś jest cytowany tylko przez trzeciorzędne gazetki studenckie
              skoro jasno wynika, z tego co znalazłem (MIT), że należy do osób najczęściej
              cytowanych.( co wcale nie znaczy, że ma więcej racji od tych mniej cytowanych)

              Nie jestem przeciwnikiem kapitalizmu, zresztą, żaden alternatywny system
              nie istnieje ( nawet China Ludowe o tym wiedzą). Nie znaczy to z pewnościa, że
              jest to system idealny. Dlatego zamiast pisać apologetyke kapitalizmu, mogłbyś
              jako osoba, która sama innym zaleca krytycyzm, napisać o wadach kapitalizmu
              zwłaszcza w wersji amerykańskiej, było by to znacznie ciekawsze.
              Nie powiesz mi chyba , że takie historie jak ENRON itp. to normaly element
              kapitalizmu.

              Odnośnie moralności i wymiany pogladów filozoficznych na ten temat.
              Nie zgadzam sie kategorycznie z Tobą. Polityka i ekonomia nie są moralne ze
              swej natury. Tam gdzie chodzi o władze i pieniądze nie ma żadnego miejsca na
              moralność. Właściwie dobrze by było gdybyś wyjaśnił znaczenie tego terminu dla
              Ciebie.

              i jeszcze jedna zasadnicza kwestia : nie załozyłem tego wątku dla krytyki
              kapitlizmu tylko dla krytyki polityki USA.
              • kapitalizm Re: czy kapitalizm jest doskonały? 15.10.02, 20:01
                Po pierwsze fakt, że cytuje Chomskyego nie znaczy, że, że zgadzam sie z
                wszelkimi jego pogladami , szczególnie w dziedzinie ekonomii. Jest napewno
                wybitnym lingwistą, ale jako publicysta polityczny jest oczywiście
                kontrowersyjny i to mi sie podoba. Uważam, że to dobrze , że jest ktos taki jak
                on i, że krytyka jest twórcza, nawet jeśli nie oferuje lepszych rozwiązań.
                Poza tym zgadzam sie z Chomskym w kwestii propagandy mediów amerykańskich.
                I może w kilku innych kwestiach dotyczacych krytyki polityki amerykańskiej.
                Nie uważam, zeby dalsze wykłucanie sie o jego znaczenie miało jakis sens, ale
                stwierdzam fakt, że twoje twierdzenia okazały sie nieprawdziwe. Nie można
                twierdzić, że ktoś jest cytowany tylko przez trzeciorzędne gazetki studenckie
                skoro jasno wynika, z tego co znalazłem (MIT), że należy do osób najczęściej
                cytowanych.( co wcale nie znaczy, że ma więcej racji od tych mniej cytowanych)

                Nie jestem przeciwnikiem kapitalizmu, zresztą, żaden alternatywny system
                nie istnieje ( nawet China Ludowe o tym wiedzą). Nie znaczy to z pewnościa, że
                jest to system idealny. Dlatego zamiast pisać apologetyke kapitalizmu, mogłbyś
                jako osoba, która sama innym zaleca krytycyzm, napisać o wadach kapitalizmu
                zwłaszcza w wersji amerykańskiej, było by to znacznie ciekawsze.
                Nie powiesz mi chyba , że takie historie jak ENRON itp. to normaly element
                kapitalizmu.

                Odnośnie moralności i wymiany pogladów filozoficznych na ten temat.
                Nie zgadzam sie kategorycznie z Tobą. Polityka i ekonomia nie są moralne ze
                swej natury. Tam gdzie chodzi o władze i pieniądze nie ma żadnego miejsca na
                moralność. Właściwie dobrze by było gdybyś wyjaśnił znaczenie tego terminu dla
                Ciebie.

                i jeszcze jedna zasadnicza kwestia : nie załozyłem tego wątku dla krytyki
                kapitlizmu tylko dla krytyki polityki USA.


                Nie wiem, czy Ty czytasz moje posty ale ja wlasnie jego poglady krytykowalem,
                artykul za artykulem,wywiad za wywiadem, moglbym tak do rana tylko szkoda
                czasu. Na koniec dorzucilem 'someone wrote' jako ciekawostke.

                Co do cytowania, to jeszcze raz powtarzam w powaznej dyskusji na tematy
                moralnosci,kapitalizmu itp.nie cytuje sie Chomskiego. Moze w lingwistyce ale i
                tu sa opinie podzielone. A mysmy nie mowili o jezykach.
                Jak zapewne wiesz ameryk. media sa lewicowe w zapatrywaniach i przynaleznosci
                partyjnej(85% demokraci). Taka to juz jest specyfika zawodu. Jedne media sa
                bardziej inne mniej. Skad to wynika? Ano z percepcji odbiorcy. TV na przyklad
                to sa obrazki i widz ma tylko kilka secund na odbior informacji, a wiec krotkie
                slogany i hasla. Tu demokraci wioda w ok.95% przynaleznosci part. Choc ostatnio
                (2-3lata)szczegolnie w TV cablowej pokazuja sie bardziej zrownowazone opinie i
                commentary tv zdobywa publike. Liderem jest FOX News Channel,ktory bije
                ogladalnoscia CNN. Jak masz mozliwosc ogladania to polecam. Bedziesz mial
                lepszy wglad w USA. CNN przez wielu jest nazywane PNN or TNN jako Palestinian
                News Network a rok temu Taliban NN. Ja jako z bylego 'obozu' nazywam
                ich 'Pravda NN'.
                Troche lepsza pod tym wzgledem jest prasa ale tylko komentarze, bo newsy i cala
                pierwsza strona to jak TV, tu statystyki podaja tylko 75%Dem. I znowu taki NYT
                jest liderem w byciu europejskim(socjalistycznym)99.8%Dem. jak ostatnio
                sprawdzalem mieli tylko jednego Republikana. Stad tez powszechne narzekania,
                rowniez Twoje. I slusznie.
                Trzecie medium to radio. I tu dochodzimy do prawdziwego szoku. Zdradze Ci malo
                znany fakt ktorym mozesz zaskoczyc prawie kazdego w Europie. Otoz radio jest
                opanowane w 80% przez republikanow a talk showy prawie wszystkie. Dlaczego? Ano
                dlatego,ze tu jest wolniejsze tempo i kazda rozmowa musi miec sens bo nie jest
                podparta obrazkiem. Tu masz olbrzymia ilosc dyskusji, wywiadow,wymiany pogladow
                sluchaczy z ekspertami itd. Tu zadna 'propaganda' sie nie utrzyma, to i
                lewicowe rozglosnie padaja w kilka mies. po otwarciu. Nie ma sluchaczy, nie ma
                sponsorow, nie ma pieniedzy na utrzymanie. Czysty kapitalizm.
                Jak teraz wezmiesz pod uwage, ze w USA bardzo duzo sie jezdzi autem to
                rozumiesz, ze radio jest niezmiernie popularne. Dodaj do tego powszechnosc i
                taniosc telefonow i juz masz obraz jak zywe i bliskie kazdemu ameryk. jest
                radio.
                Stad(ale nie tylko)w USA opinie sa inne niz w Europie.

                Czy kapitalizm jest idealny? Oczywiscie nie, nie ma takiego czegosc jak idealny.
                Szczegolnie, ze czysty laissez-faire(:'a doctrine opposing gov.interference in
                economic affairs beyond that necessary to maintain peace and property rights')
                jeszcze nigdzie na swiecie nie istnieje. Ale zgodzisz sie, ze USA sa
                najbardziej kapitalistyczne(no moze poza Hong-Kongiem) na swiecie.
                Na marginesie, sprawa Enronu jest najlepszym przykladem wyzszosci moralnej
                kapitalizmu nad innymi systemami. Tylko w kapitalizmie mimo wielkich wplywow
                szefowie firm musza odpowiadac
                indywidualnie za oszustwa. Korupcja i szwindlami daleko nie zajedziesz.
                Zyczylibysmy sobie aby cala gospodarka USA byla w pelni kapitalistyczna i
                ludzie nie musieli wiecznie pokrywac strat w firmach panstwowych, jak coroczne
                bilionowe marnotrawstwo 'Amtraku', szkolnictwa i wielu innych programow. Sami
                przedstawiciele wladz przyznali: 'zyczylibysmy sobie miec tak sprawny system
                kontroli jak mial Enron'.
                Mimo ogromnych wplywow finansowych i politycznych zlodzieje sa karani.

                Niestety polityka wielu prezydentow byla i jest 'appeasement', czyli ciagle
                kompromisy i uleganie wszelkim tyranom czy ich poplecznikom(ONZ). Stad i ciagla
                krytyka USA. Z lewa i z prawa. Bo rzeczywiscie Swiat potrzebuje moralnego i
                zdecydowanego lidera a niestety USA czesto nim nie sa. Bo albo jak sa po
                stronie moralnej to nie dzialaja zdecydowanie. Kiedy indziej dzialaja pochopnie
                bez moralnego uzasadnienia.
                Mowiac o moralnym uzasadnieniu to sie z Toba zupelnie nie zgadzam bo piszesz:
                "Polityka i ekonomia nie są moralne ze
                swej natury. Tam gdzie chodzi o władze i pieniądze nie ma żadnego miejsca na
                moralność."
                Brzmi to cynicznie i jest nie prawdziwe.
                Nic ze swej natury nie jest moralne czy nie moralne. Ani polityka ani wladza,
                pieniadze czy na ten przyklad bron atomowa. Moralnosc czy niemoralnosc jest
                wartoscia nadana przez czlowieka. Wartoscia okreslajaca jak dane dzialanie
                wplywa na zycie czlowieka na ziemi. Dzialanie a nie ta 'rzecz'.Niektore akty
                ludzkie jak morderstwo, kradziez sa zdecydowanie nie moralne. Ale nie dlatego,
                ze ktos tak powiedzial(np.ksiadz) ani nie dlatego, ze jest gdzies napisane
                (np.Biblia), tylko dlatego, ze dzialanie takie jest szkodliwe. Szkodliwe dla
                utrzymania zycia ludzkiego. Wyobraz sobie swiat z tolerancja np. kradziezy. Jak
                juz by nie bylo komu krasc pozostaloby tylko mordowanie. A to by doprowadzilo
                do unicestwienia ZYCIA. A wiec kazde dzialanie czy to w polityce czy w biznesie
                ma wymiar mniej lub bardziej moralny. My ludzie musimy te dzialania oceniac
                wlasnie w tym kontekscie. Czy rozumowo i logicznie analizujac dane dzialanie
                nie doprowadzi w swej rozciaglosci do smierci. Czy na koncu jest zycie czy
                smierc?
                Tak rozumowo analizujac mozemy miec pewnosc, ze to jest moralne co prowadzi do
                zycia i jego wzbogacenia a to co prowadzi do smierci lub gloryfikuje smierc
                jest niemoralne. Sprobuj porobic sobie takie analizy a zobaczysz czy mam racje.
                Tylko musisz byc bezstronny i nie emocjonalny.
                W takiej analizie przeszkadza na przyklad bycie religijnym. Zauwaz jak ciezko
                jest klerykom potepic islamskich terrorystow. Toz to bracia wychwalajacy zycie
                po smierci, przeciwnicy 'szatana' USA ktory wychwala zycie doczesne. Maly
                konflikt uczuciowy.
                Chetnie bym dluzej ale musze juz konczyc i isc 'budowac kapitalizm' - czyli do
                pracy.
                J.
                • Gość: diabeł Re: czy kapitalizm jest doskonały? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.02, 19:27
                  kapitalizm napisał:


                  )
                  ) D : i jeszcze jedna zasadnicza kwestia : nie załozyłem tego wątku dla krytyki
                  ) kapitlizmu tylko dla krytyki polityki USA.
                  )
                  )
                  ) Nie wiem, czy Ty czytasz moje posty ale ja wlasnie jego poglady krytykowalem,
                  ) artykul za artykulem,wywiad za wywiadem, moglbym tak do rana tylko szkoda
                  ) czasu. Na koniec dorzucilem 'someone wrote' jako ciekawostke.

                  D :ale krytykowałeś nie te poglądy które zacytowałem w poście "Chomsky miał
                  racje". dlaczego?


                  )
                  ) Co do cytowania, to jeszcze raz powtarzam w powaznej dyskusji na tematy
                  ) moralnosci,kapitalizmu itp.nie cytuje sie Chomskiego.

                  d: ale w poważnej dyskusji o argumentach krytyków kapitalizmu to nie
                  zaszkodziłoby cytować róznych stanowisk. powtarzam : bardziej mnie interesują
                  poglady odnosnie hipokryzji i propagandy amerykańskiej polityki niż ekonomii i
                  kapitalizmu.

                  k : Moze w lingwistyce ale i
                  ) tu sa opinie podzielone. A mysmy nie mowili o jezykach.
                  ) Jak zapewne wiesz ameryk. media sa lewicowe w zapatrywaniach i przynaleznosci
                  ) partyjnej(85% demokraci).

                  d : ja myślałem, że wiekszość mediów jest w rękach ludzi pochodzenia
                  żydowskiego. nie żeby cos w tym było złego : stwierdzam tylko fakt :
                  wystarczy przeczytać składy redakcji co wiekszych gazet.
                  Jak to możliwe, że w kraju jak najprawdziwszego kapitalizmu media sa w rekach
                  lewicowych Żydów ? tego to juz naprawde nie rozumiem.
                  I jeszcze ten AIPAC. Dlaczego instytucja kształcąca kadry do Białego Domu
                  preferuje ludzi narodowości żydowskiej ? To niepojete.

                  Taka to juz jest specyfika zawodu. Jedne media sa
                  ) bardziej inne mniej. Skad to wynika? Ano z percepcji odbiorcy. TV na przyklad
                  ) to sa obrazki i widz ma tylko kilka secund na odbior informacji, a wiec
                  krotkie slogany i hasla. Tu demokraci wioda w ok.95% przynaleznosci part. Choc
                  ostatnio
                  ) (2-3lata)szczegolnie w TV cablowej pokazuja sie bardziej zrownowazone opinie
                  i commentary tv zdobywa publike. Liderem jest FOX News Channel,ktory bije
                  ) ogladalnoscia CNN. Jak masz mozliwosc ogladania to polecam. Bedziesz mial
                  ) lepszy wglad w USA. CNN przez wielu jest nazywane PNN or TNN jako Palestinian
                  ) News Network a rok temu Taliban NN. Ja jako z bylego 'obozu' nazywam
                  ) ich 'Pravda NN'.
                  ) Troche lepsza pod tym wzgledem jest prasa ale tylko komentarze, bo newsy i
                  cala pierwsza strona to jak TV, tu statystyki podaja tylko 75%Dem. I znowu taki
                  NYT jest liderem w byciu europejskim(socjalistycznym)99.8%Dem. jak ostatnio
                  ) sprawdzalem mieli tylko jednego Republikana. Stad tez powszechne narzekania,
                  ) rowniez Twoje. I slusznie.
                  ) Trzecie medium to radio. I tu dochodzimy do prawdziwego szoku. Zdradze Ci
                  malo znany fakt ktorym mozesz zaskoczyc prawie kazdego w Europie. Otoz radio
                  jest opanowane w 80% przez republikanow a talk showy prawie wszystkie.
                  Dlaczego? Ano dlatego,ze tu jest wolniejsze tempo i kazda rozmowa musi miec
                  sens bo nie jest
                  ) podparta obrazkiem. Tu masz olbrzymia ilosc dyskusji, wywiadow,wymiany
                  pogladow sluchaczy z ekspertami itd. Tu zadna 'propaganda' sie nie utrzyma, to
                  i lewicowe rozglosnie padaja w kilka mies. po otwarciu. Nie ma sluchaczy, nie
                  ma sponsorow, nie ma pieniedzy na utrzymanie. Czysty kapitalizm.
                  ) Jak teraz wezmiesz pod uwage, ze w USA bardzo duzo sie jezdzi autem to
                  ) rozumiesz, ze radio jest niezmiernie popularne. Dodaj do tego powszechnosc i
                  ) taniosc telefonow i juz masz obraz jak zywe i bliskie kazdemu ameryk. jest
                  ) radio.
                  ) Stad(ale nie tylko)w USA opinie sa inne niz w Europie.
                  )
                  ) Czy kapitalizm jest idealny? Oczywiscie nie, nie ma takiego czegosc jak
                  idealny
                  ) Szczegolnie, ze czysty laissez-faire(:'a doctrine opposing gov.interference
                  in economic affairs beyond that necessary to maintain peace and property
                  rights')
                  ) jeszcze nigdzie na swiecie nie istnieje. Ale zgodzisz sie, ze USA sa
                  ) najbardziej kapitalistyczne(no moze poza Hong-Kongiem) na swiecie.
                  ) Na marginesie, sprawa Enronu jest najlepszym przykladem wyzszosci moralnej
                  ) kapitalizmu nad innymi systemami. Tylko w kapitalizmie mimo wielkich wplywow
                  ) szefowie firm musza odpowiadac
                  ) indywidualnie za oszustwa. Korupcja i szwindlami daleko nie zajedziesz.
                  ) Zyczylibysmy sobie aby cala gospodarka USA byla w pelni kapitalistyczna i
                  ) ludzie nie musieli wiecznie pokrywac strat w firmach panstwowych, jak
                  coroczne
                  ) bilionowe marnotrawstwo 'Amtraku', szkolnictwa i wielu innych programow. Sami
                  ) przedstawiciele wladz przyznali: 'zyczylibysmy sobie miec tak sprawny system
                  ) kontroli jak mial Enron'.
                  ) Mimo ogromnych wplywow finansowych i politycznych zlodzieje sa karani.
                  )
                  ) Niestety polityka wielu prezydentow byla i jest 'appeasement', czyli ciagle
                  ) kompromisy i uleganie wszelkim tyranom czy ich poplecznikom(ONZ). Stad i
                  ciagla
                  )
                  ) krytyka USA. Z lewa i z prawa. Bo rzeczywiscie Swiat potrzebuje moralnego i
                  ) zdecydowanego lidera a niestety USA czesto nim nie sa. Bo albo jak sa po
                  ) stronie moralnej to nie dzialaja zdecydowanie. Kiedy indziej dzialaja
                  pochopnie
                  )
                  ) bez moralnego uzasadnienia.

                  d : wreszcie troche umiarkowania, z tym nawet można się zgodzic.
                  a co do demokratów to w szeregu kwestii nie różnia sie tak bardzo
                  od konserwatystów , nazwanie ich socjalistami to chyba jednak przesada.

                  ) Mowiac o moralnym uzasadnieniu to sie z Toba zupelnie nie zgadzam bo piszesz:
                  ) "Polityka i ekonomia nie są moralne ze
                  ) swej natury. Tam gdzie chodzi o władze i pieniądze nie ma żadnego miejsca na
                  ) moralność."
                  ) Brzmi to cynicznie i jest nie prawdziwe.

                  d : w kapitalizmie, celem jest zysk a nie żadna moralnośc : nie interesuje mnie
                  naiwa teoretyczna papka o moralności kapitalizmu.

                  ) Nic ze swej natury nie jest moralne czy nie moralne. Ani polityka ani wladza,
                  ) pieniadze czy na ten przyklad bron atomowa. Moralnosc czy niemoralnosc jest
                  ) wartoscia nadana przez czlowieka.

                  d : tak! i pewne sfery działania człowieka takie jak polityka nie mają nic
                  wspólnego z moralnością! chodzi o władze i pieniądze! to wie nawet dziecko!
                  ( i prosze mi nie cytowac żadnych teoretycznych rozważan, interesuje mnie tylko
                  praktyka...)
                  dlatego też mówienie , że w teorii kapitalizm jest
                  najbardziej moralny to nonsens : moralne moga byc działania kapitalistów a nie
                  idee....


                  Wartoscia okreslajaca jak dane dzialanie
                  ) wplywa na zycie czlowieka na ziemi. Dzialanie a nie ta 'rzecz'.Niektore akty
                  ) ludzkie jak morderstwo, kradziez sa zdecydowanie nie moralne. Ale nie
                  dlatego,
                  ) ze ktos tak powiedzial(np.ksiadz) ani nie dlatego, ze jest gdzies napisane
                  ) (np.Biblia), tylko dlatego, ze dzialanie takie jest szkodliwe.

                  d : jak doskonale wiesz relacje miedzyludzkie opieraja sie na tym, że to co dla
                  jednej osoby jest korzystne dla innej moze być szkodliwe. mam nadzieje, ze to
                  oczywiste. czesto jest zreszta tak, że coś co dla jednej osoby jest korzystne
                  może być niekorzystne dla tysiecy ludzi.
                  ja bym wolał rozmawiac o konkretach. zamieściłem tu artykuły o szkodliwości bomb
                  uzywanych przez USA podczas interwencji w Iraku i Jugosławii. czy to jest
                  moralne uzywac broni w wyniku , której choruja sami amerykańscy żołnierze,
                  a bombardowane obszary sa skazone i rodza sie tam ludzie z wadami genetycznymi -
                  podczas gdy dyktator nadal czuje sie dobrze ?

                  K: Szkodliwe dla
                  ) utrzymania zycia ludzkiego. Wyobraz sobie swiat z tolerancja np. kradziezy.
                  Jak juz by nie bylo komu krasc pozostaloby tylko mordowanie. A to by
                  doprowadzilo do unicestwienia ZYCIA. A wiec kazde dzialanie czy to w polityce
                  czy w biznesie ma wymiar mniej lub bardziej moralny. My ludzie musimy te
                  dzialania oceniac
                  ) wlasnie w tym kontekscie. Czy rozumowo i logicznie analizujac dane dzialanie
                  ) nie doprowadzi w swej rozciaglosci do smierci. Czy na koncu jest zycie czy
                  ) smierc?

                  d : jestem w stanie teoretycznie sie z tym zgodzic, obawiam sie , że mimo tego
                  nasze oceny wielu działań moga byc diametralnie różne......

                  ) Tak rozum
    • Gość: diabeł zubożony uran i moralnośc USA 1 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.02, 23:54
      http://www.zb.eco.pl/zb/143/military.htm
      Wskutek szerokiego stosowania zubożonego uranu
      pola walk przyszłości będą jak żadne znane z historii (...)
      pozostaną strefą śmierci na długo po zakończeniu działań wojennych.1)

      dr Asaf Durakovic
      szef medycyny jądrowej w ośrodku Departamentu ds. Kombatantów USA
      (świadectwo przed Kongresem USA, 1997 r.)

      WOJENNA HISTORIA ZUBOŻONEGO URANU: CZĘŚĆ I
      Mimo, że żadna ze stron nie użyła broni atomowej, ani nie trafiono obiektów
      atomowych, po atakach NATO na Bałkanach pojawiła się radioaktywność o niskim
      natężeniu.2) Promieniowanie pochodzi z broni zawierającej zubożony uran (ZU),
      jaką ma wiele państw, także Jugosławia.
      Nie wiadomo dokładnie, ile ZU użyto w kampanii NATO w Jugosławii wiosną '99, w
      jakich rejonach i przeciw którym celom. W poprzednich wojnach Stany Zjednoczone
      wypróbowywały nową broń przeciw nowym rodzajom celów i pozbywały się starego
      sprzętu i amunicji. Co to jest ZU i jaką ma historię? Czy należy się go obawiać
      na terenach nalotów NATO?

      CO TO JEST ZUBOŻONY URAN
      Uran to promieniotwórczy metal ciężki. Posiada kilka odmian (izotopów)
      różniących się masą atomową. Normalnie ruda uranowa zawiera prócz innych
      pierwiastków ok. 0,7% uranu 235 (U-235), a reszta to głównie U-238 - izotop
      nieprzydatny jako paliwo nuklearne czy materiał wybuchowy bomby A, które muszą
      zawierać przeszło 90% U-235. Uran 238 spełnia jednak ważną rolę w bombach
      jądrowych. Zapobiega przedwczesnej eksplozji bomby A, a wybuchowi atomowemu
      dodaje ponad połowę energii. U-238 pełni też funkcję pomocniczą w bombie
      wodorowej. Tak więc U-238 to odpad powstający w procesie wzbogacania uranu
      naturalnego do celów pokojowych (EJ) lub militarnych (bomba A). Odpad nazywa
      się zubożony uran - ZU (ang. depleted uranium - DU) i zawiera głównie ów
      nieprzydatny U-238 i resztki U-235 w proporcji mniej więcej odwrotnej niż
      paliwo uranowe.


      Zardzewiałe pojemniki zawierające ZU. Wg stanu na czerwiec '98 departament
      energii USA był właścicielem ok. 57 800 pojemników, każdy z nich zawierał 12,6
      t sześcioflurku uranu (UF6), w którym uran stanowi 67,6% całkowitej masy.
      Rocznie przybywa ok. 150 pojemników ze ZU o łącznej masie 1,9 tys. t.
      (Environmental Assesment Division, Argonne National Laboratory, za
      http://members.tripod.com/vzajic)
      U-238 jest 1,7 razy cięższy od ołowiu, łatwopalny i wysyła promieniowanie
      radioaktywne o małym natężeniu (3,4 MBq). Ponieważ U-238 wypromieniowuje
      głównie cząsteczki alfa, większość standardowych liczników radioaktywności (np.
      liczniki wojskowe) nie reaguje na skażenie ZU. Tysiące ton odpadów ZU zalegają
      składowiska na całym świecie. Same Stany Zjednoczone mają ponad pół mln. t
      takich odpadów. W Europie zakłady URENCO składują 30 tys. t ZU. Przepisy USA
      wymagają, aby odpady ZU zamykać szczelnie w kanistrach i zakopać na
      licencjonowanych składowiskach. Pyły ZU miesza się z betonem i zamyka w
      beczkach.

      Zubożony uran jest ciężki, więc amunicja i pociski ze ZU oraz rakiety z
      rdzeniem ze ZU) z łatwością wchodzą w pancerz czołgu czy bunkier betonowy.
      Dzięki małym rozmiarom, pocisk ze ZU napotyka mniejszy opór powietrza, ma
      większą szybkość i dalszy zasięg. Z ZU wyrabia się zdejmowalne wzmocnienie
      opancerzenia pojazdów bojowych. Używa się go również jako balast samolotów i
      rakiet oraz w ich urządzeniach nawigacyjnych. Pokojowe zastosowania ZU to
      obciążenie kilów w jachtach i katalizator w przemyśle chemicznym. W l. '70.
      były próby zalegalizowania ZU do produkcji różnych części art. codziennego
      użytku w USA. W 1979 r. cząstki ZU wydostały się z zakładów amunicji ZU koło
      Albany w stanie Nowy Jork na odległość 42 km, ale wykryto przeciek w filtrze
      zakładów i rok potem zamknięto je za emisje ponad 0,4 kg pyłu ZU miesięcznie do
      atmosfery. Dla porównania, w dotychczasowych wojnach i na poligonach
      wystrzelono setki ton ZU.

      Raport z 1990 r. dla Armii USA podaje, że pył z eksplozji broni ZU w dużych
      dawkach może prowadzić do szybkiej śmierci, a długotrwałe mniejsze dawki
      wywołują raka, powikłania nerek i zniekształcenia noworodków. Nie ma dozy tak
      niskiej, żeby prawdopodobieństwo oddziaływania było zerowe. Dalej raport
      polecał, aby Armia USA wszczęła akcję informacyjną w celu zapobieżenia
      negatywnej reakcji międzynarodowej. Dr Asaf Durakovic, szef medycyny jądrowej w
      ośrodku Departamentu ds. Kombatantów USA w l. 1989-97, posuwa się dalej - Nawet
      najmniejsza dawka wewnętrzna promieniowania alfa stanowi wysokie ryzyko
      radiologiczne. Doug Rokke, ekspert Pentagonu ds. ZU do 1997 r. dodaje - ZU
      pozostaje wiecznie aktywny. Nie zanika, tylko rozprasza się i hula z wiatrem na
      wszystkie strony.


      Przekrój przez nabój kalibru 120 mm używany w amerykańskich czołgach M1-A1 i M1-
      A2 Abrams. Objaśnienia od lewej góry w dół, potem po prawej w górę:
      rdzeń ze ZU
      palna łuska naboju
      proch
      zapłonnik
      stalowa stopka łuski
      aluminiowe lotki
      aluminiowa szyjka.
      Szyjka odpada po ok. 100 m od wystrzelenia, goły rdzeń pędzi z szybkością 1,5
      km na sekundę - zobacz następne zdjęcie. (Picatinny Arsenal, za
      http://members.tripod.com/vzajic)
      BROŃ, KTÓRA NIE WYBIERA
      USA zaczęło wprowadzać ZU do swego arsenału w 1978 r. przeciw czołgom sowieckim
      T-72, uważanym wtedy za nie do pokonania. Naukowe dane o fatalnych skutkach ZU
      znane są w USA od 1971 r. Po pierwszym w świecie użyciu broni ZU przez Rosję w
      Afganistanie, w 1991 r. USA użyło amunicję ze ZU przeciw czołgom irackim
      produkcji sowieckiej, aby zniszczyć reżim Saddama Husseina. ZU był obecny w
      tamtej wojnie w amunicji, w urządzeniach samolotów i rakiet oraz w pancerzu
      czołgów. Zaprojektowane jeszcze w l. '70. samoloty A-10 Warthog (guziec, dzik
      afrykański; nazwa prawdopodobnie od pokracznej sylwetki A-10 i "kłów" w postaci
      luf działka 30 mm na naboje z ZU) oraz czołgi M1-A1 Abrams i pojazdy Bradley
      zniszczyły ok. 1400 czołgów irackich w ciągu 100 godz. wojny. Siły brytyjskie
      strzelały z czołgów Challenger pociskami ZU kalibru 120 mm. Sukces broni ZU
      został przemilczany wobec takich cudów techniki jak samolot-widmo Stealth i
      inteligentne bomby. Chyba Armia uważa, że jeśli ma stosować broń ZU, to im
      mniej ludzi o tym wie, tym lepiej - wyjaśnił Dan Fahey, oficer z wojny nad
      Zatoką Perską. Australijka dr Helen Caldicott, wpływowa przywódczyni ruchu
      pokojowego l. '80., laureatka Nobla i założycielka organizacji na rzecz
      rozbrojenia atomowego, napisała - Nigdy bym nie sądziła, że Stany Zjednoczone
      mogłyby strzelać z naboi nuklearnych i truć własnych żołnierzy oraz pobliską
      ludność izotopami radioaktywnymi.

      W lutym '97 wybuchł skandal w Japonii, gdy dowództwo wojskowe USA przyznało się
      do prób nabojów ZU na wyspie Okinawa. Mimo zapewnień, że ZU nie jest bardziej
      niebezpieczny niż telewizor z l. '50., japoński parlament potępił amerykański
      postępek. Po tym doświadczeniu Armia USA za wszelką cenę stara się ukryć swoje
      stosowanie ZU za granicą. Np. w Panamie co najmniej jeden raport o wpływie
      opuszczanej bazy USA na środowisko został zmieniony, aby ukryć stosowanie ZU na
      jej terenie. Wcześniejszy raport opisuje używanie nabojów ze ZU na terenie
      bazy, które w końcowym raporcie nazywają się niewybuchowe pociski
      przeciwczołgowe.


      Pocisk ze ZU kalibru 120 mm moment po wystrzeleniu. (Office of the Special
      Assistant for Gulf War Illnesses, za http://members.tripod.com/vzajic)
      Pocisk ze ZU zapala się, gdy uderza w twardą powierzchnię. Z 10-70% masy ZU
      powstaje pył tlenkowy drobniejszy od pudru oraz b. aktywne gazy. Pył przypomina
      drobinki szkła z ostrymi krawędziami i długo zatrzymuje się w organizmie, w
      odróżnieniu od uranu w innej formie. Po osadzeniu się w płucach jedna drobinka
      pyłu ZU napromieniowuje sąsiednie tkanki dawką 270 razy większą niż dopuszcza
      norma dla pracowników przemysłu jądrowego i radiologów. Ruchy mas powietrza i
      wody powierzchniowe roznoszą pył ZU na duże odległości. Pył skaża glebę i w
      • Gość: diabeł USA : własne wojsko - ofiata zamierzona? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.02, 23:57
        Pył skaża glebę i wodę, pokrywa żołnierzy i sprzęt bojowy, roznosi się na duże
        odległości zagrażając ludności w rejonie walk, a nawet w krajach sąsiednich.
        Pył wnika do wnętrz przez szpary w oknach i drzwiach. Skażenie jest bardzo
        trwałe. Okres półrozpadu (czas w jakim ginie radioaktywność połowy danej masy)
        ZU wynosi 4,5 mln lat. Ważny urzędnik w Agencji Obrony Jądrowej USA powiedział
        w 1991 r., że radioaktywność z kawałków i z całych nabojów ZU jest poważnym
        ryzykiem dla zdrowia - przy bezpośrednim zetknięciu możliwa jest dawka 200
        miliremów na godz. (...) Komisja Ustaw Jądrowych ustaliła maksymalną dawkę 100
        miliremów na rok.

        Trafione cele promieniują radioaktywnością o niskim natężeniu. Po przywiezieniu
        do kraju amerykańskie czołgi skażone ZU w wojnie nad Zatoką Perską zostały
        zakopane jak odpady radioaktywne. ZU wnik
      • Gość: diabeł USA : własne wojsko - ofiata zamierzona? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.02, 23:57
        Pył skaża glebę i wodę, pokrywa żołnierzy i sprzęt bojowy, roznosi się na duże
        odległości zagrażając ludności w rejonie walk, a nawet w krajach sąsiednich.
        Pył wnika do wnętrz przez szpary w oknach i drzwiach. Skażenie jest bardzo
        trwałe. Okres półrozpadu (czas w jakim ginie radioaktywność połowy danej masy)
        ZU wynosi 4,5 mln lat. Ważny urzędnik w Agencji Obrony Jądrowej USA powiedział
        w 1991 r., że radioaktywność z kawałków i z całych nabojów ZU jest poważnym
        ryzykiem dla zdrowia - przy bezpośrednim zetknięciu możliwa jest dawka 200
        miliremów na godz. (...) Komisja Ustaw Jądrowych ustaliła maksymalną dawkę 100
        miliremów na rok.

        Trafione cele promieniują radioaktywnością o niskim natężeniu. Po przywiezieniu
        do kraju amerykańskie czołgi skażone ZU w wojnie nad Zatoką Perską zostały
        zakopane jak odpady radioaktywne. ZU wnika do ciała ludzkiego przez system
        oddechowy i trawienny, wraz z odłamkiem, lub przez zanieczyszczenie rany.
        Skutki zdrowotne:

        choroby nerek i wątroby,
        zaburzenia systemu odpornościowego,
        uszkodzenia skóry,
        miejscowe uszkodzenia tkanki (szczególnie w systemach oddechowym i trawiennym
        oraz w moczowodach),
        powikłania systemu rozrodczego,
        wynaturzenia noworodków
        różnego rodzaju nowotwory.
        Napromieniowanie z ZU może prowadzić do uszkodzeń w mózgu i szpiku kostnym,
        który produkuje białe ciałka krwi. Uran jako metal ciężki osiada w kościach i
        napromieniowuje sąsiednie tkanki. W 1997 r. naukowcy w Radiobiologicznym
        Instytucie Badawczym Armii USA w Bethesda w stanie Maryland wykryli, dzięki
        eksperymentom na szczurach, że odłamki ZU szybko wywołują guzy rakotwórcze i
        zabijają geny obronne. Odkryli też, że w odróżnieniu od większości metali uran
        238 rozpuszcza się i rozchodzi po całym ciele, osiadając w organach takich jak
        śledziona i mózg. Brzemienne samice przekazują uran do płodu. W sierpniu '96
        Komisja Praw Człowieka ONZ ustaliła, że ZU jest bronią masowej zagłady i
        powinna być zakazana. Następnie rezolucją nr 36 z 1997 r. komisja zażądała od
        sekretarza generalnego ONZ przygotowania raportu o ZU i innej broni masowego
        zniszczenia. Broń uranowa nie wybiera ofiar i zasiewa w środowisku niezwykle
        szkodliwe skutki praktycznie na wieczność, więc jest tym bardziej godna
        potępienia.

        Amunicja, odłamki i pył zawierający ZU zalegają pola walk nad Zatoką Perską z
        1991 r. Wojny NATO najpierw w Bośni a ostatnio w Jugosławii zwiększyły zasięg
        szkód wynikających z ZU.

        WŁASNE WOJSKO - OFIARA ZAMIERZONA?
        Mark Panzera miał za zadanie wymontowywać użyteczne części z amerykańskich
        czołgów i pojazdów, które przez pomyłkę zostały trafione amunicją uranową nad
        Zatoką Perską. Przez 8 miesięcy pracował z kolegami koło bazy King Khalid w
        Arabii Saudyjskiej. Wchodzili do pojazdów ubrani na sportowo. Jedli i spali
        obok tychże pojazdów. Pewnego dnia pojawiło się 2 ekspertów w kombinezonach jak
        astronauci, z licznikami Geigera w ręku i, ku zdumieniu mechaników, wykryło
        skażenie. Nikt nic nie powie, a następnego dnia człowiek jest skażony -
        stwierdził Panzera. Po otrzymaniu pisma potwierdzającego napromieniowanie z ZU
        do dziś stara się o odszkodowanie. Cierpi na bóle nerek, ma problemy z
        oddawaniem moczu i czasem krwawi. W wieku 33 lat poddał się 3. operacji nerek.
        Ma choroby systemu oddychania, włącznie z chronicznym bronchitem.

        Dwayne Mowrer i koledzy też nie wierzyli pogłoskom o radioaktywnej amunicji -
        Myśleliśmy, że historie z trucizną Agent Orange w Wietnamie i doświadczenia z
        napromieniowywaniem wojska podczas wybuchów atomowych należą do przeszłości. Po
        eksplozji 40 t nabojów ZU koło ich obozu dostali objawów jak przy grypie, ale
        badania lekarskie nie ustaliły przyczyny. Doszło zmęczenie, utrata pamięci,
        krwotoki z nosa i rozwolnienie, a następnie zaburzenie ruchów, krew w stolcu,
        krwotoki z dziąseł, wysypka i krosty na powiekach, nosie i języku.


        Pociski przeciwpancerne z rdzeniem ze ZU lub tugstenu są oznaczone czarnym
        kolorem szyjki. (Defense Contract Management Command Clearwater, za
        http://members.tripod.com/vzajic)
        Jerry Wheat został raniony w szyję i ramię 5 szrapnelami w 1991 r., kiedy
        amunicja z ZU w jego pojeździe typu Bradley wybuchła po trafieniu ogniem
        irackim. Zajęło 6 miesięcy, aż wyszły pod powierzchnie skóry i dały się
        wycisnąć. Wheat nie zwracał uwagi na odłamki w swoim ciele do czasu aż jego
        ojciec, bhp-owiec w laboratorium, zmierzył je licznikiem nuklearnym. Były
        kawałkami U-238. Wheat dostał bólów żołądka i stracił dużo na wadze, bo nie
        mógł jeść ani utrzymać stolca. Teraz ma bóle w stawach, zmęczenie, a obojczyk
        nie mógł się zrosnąć po złamaniu - Nigdy nawet nie słyszałem o ZU aż do 1993 r.
        Nigdy mnie o niczym nie ostrzegli. Phil Gamer, medyk brytyjski na wojnie w
        Iraku, opatrywał zranionych niechcący amunicją ZU. Teraz cierpi na astmę,
        niemożność utrzymania stolca, ból w jelitach i ma guz po prawej stronie szyi.

        Jeszcze po zakończeniu wojny groźba ZU wisiała nad wojskiem. 11.6.91 w bazie
        Doha ok. 20 km od Kuwait City pożar objął ponad 3 t nabojów ZU, wyzwalając
        chmury dymu. Nieświadomi ryzyka żołnierze amerykańscy robili porządki po
        pożarze bez jakiegokolwiek zabezpieczenia. Michael Florez był jednym z nich -
        Nie zastanawiałem się wtedy nad tym. W 1994 r. urodziły mu się dwojaczki, jeden
        ze zniekształceniem - Lewe ramię Jeremy'ego kończy się ok. 4 cm poniżej łokcia.
        Nie ma dłoni, wygląda jak amputacja.

        Pentagon twierdzi, że problemy zdrowotne nie mogą pochodzić od ZU, który ma
        tylko ok. 60% radioaktywności normalnego uranu. Amunicja ze ZU, zamknięta w
        przepisowym kontenerze, wysyła tak mało promieniowania, że żołnierz musiałby
        siedzieć przy niej 22 godz., aby otrzymać dawkę jak w prześwietleniu płuc.
        Natomiast wg naukowców nabój ze ZU poza kontenerem (który zatrzymuje część
        promieniowania) wysyła tyle promieniowania w ciągu godziny, co 50 prześwietleń
        płuc. Wg władz wojskowych radioaktywność z ZU zagroziła mniejszej ilości
        żołnierzy amerykańskich niż zginęłoby, gdyby broń ZU nie zniszczyła skutecznie
        czołgów irackich. Wg naukowców choroby kombatantów pochodzą ze ZU jak i z
        irackiej broni chemicznej i biologicznej, dymów i oparów z płonącej ropy
        naftowej, chemikaliów chroniących wojsko przed miejscowymi szkodnikami,
        szczepionki przeciw gazom nerwowym, ukąszeń muchy pustynnej, promieniowania
        elektromagnetycznego z urządzeń wojskowych oraz ze stresu psychicznego. USA i
        W. Brytania zbombardowały ok. 900 irackich obiektów gazów trujących. Wiemy, że
        ZU jest toksyczny i może wywoływać choroby - powiedział dr Howard Urnovitz,
        mikrobiolog składający ekspertyzę przed komisją USA ds. chorób kombatantów znad
        Zatoki Perskiej. Natomiast nie wiemy, jak połączenie toksyczności i
        radioaktywności tych substancji wpływa na system odpornościowy organizmu.


        Zniszczone czołgi irackie rdzewieją na pustyni w Kuwejcie. (©1999 "Christian
        Science Monitor", education and discussion use only, za
        http://members.tripod.com/vzajic)
        W wojnie z Irakiem brało udział kilkaset tysięcy żołnierzy USA i innych krajów
        NATO. Podobno ponad 100 tys. kombatantów skarży się na szereg objawów i
        większość została napromieniowana podczas walk, albo w czasie zwiedzania linii
        frontu, gdzie ulubionym zajęciem było wdrapywanie się na zniszczone pociskami
        ze ZU czołgi irackie. Żołnierze nosili odłamki amunicji ZU jako biżuterię
        zawieszoną na szyi. Z ponad 10 tys. kombatantów skarżących się na dziwne objawy
        aż 82% wchodziło do trafionych czołgów. Nic nie wiedzieliśmy - powiedział
        sierżant Chris Kornkven. Dowiedzieliśmy się dopiero długo po powrocie do domu,
        że w ogóle jest coś takiego jak ZU. Niektórzy kombatanci do dziś mają odłamki z
        ZU w swoim ciele. Czołgista Robert Sanders został przez pomyłkę zraniony w 3.
        dniu walki lądowej - Miałem palący ból w ramieniu i twarzy od szrapneli.
        Lekarze wojskowi usunęli odłamki. Kilka lat później Sanders dowiedział
        • Gość: diabeł ludność? - kogo to obchodzi? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.02, 00:01
          się ze swoich akt, że lekarze usunęli z jego ciała kawałki metalu,
          prawdopodobnie ZU. 4 lata po zranieniu w moczu Sandersa wykryto wysoki poziom
          ZU. Pentagon nigdy nie poinformował go o prawdopodobnym zagrożeniu.

          Jest oczywiste, że Departament Obrony nie przemyślał użycia ZU na froncie i
          wystawienia swojego wojska na niebezpieczeństwo - powiedział z-ca dyr. ds.
          kombatantów i rehabilitacji w Legionie Amerykańskim, Matt Puglisi. To jest
          bardzo skuteczna broń, więc Departament Obrony nie chce jej poddać lustracji.
          Istnieje obawa, że historia powtórzy się na Bałkanach, dokąd od 1994 r. posłano
          tysiące żołnierzy. Mamy wrażenie, że Pentagon nie szkoli żołnierzy nt. ryzyka
          zetknięcia z ZU - powiedział Paul Sullivan, dyr. naczelny koalicji grup
          domagających się opieki lekarskiej. Nasze wojsko nie jest przygotowane -
          oświadczenie Sullivana opiera się na spotkaniu w kwietniu '99, kiedy władze
          Pentagonu odmówiły przedstawienia dowodów o przeprowadzeniu kursów nt.
          niebezpieczeństw wynikających ze ZU.

          Pentagon poinformował "San Francisco Examiner" w maju '99, że szkolenie
          wykorzystuje kasetę zalecającą ograniczać do minimum czas przebywania w
          skażonym rejonie, trzymać się z daleka od trafionych celów oraz nosić ubiory
          ochronne i maski gazowe przy dłuższym niż kilkuminutowym wystawieniu na
          radioaktywny pył i pozostałości w miejscu eksplozji ZU. Kaseta podaje, że pył
          może dostać się do organizmu, jeśli nie nosi się rękawic i nie myje rąk przed
          jedzeniem, piciem lub użyciem ustępu. Najnowsze wydanie podstawowego
          podręcznika Armii USA ma zawierać informacje o unikaniu ryzyka ZU na polu
          walki. Nie ma wyznaczonego terminu druku, ale jest tymczasowy materiał
          szkoleniowy.


          Radioaktywne pola walk w Kuwejcie i Iraku. Legenda: ciemniejsze = tereny
          ostrzelane amunicją ze ZU z samolotów; wybuch = naboje ze ZU wystrzelono z
          czołgów. Zaznaczono napisem pola naftowe Rumeila, miasto Kharanj wśród terenów
          ostrzelanych amunicją ze ZU z samolotów i Basra blisko pól walk z użyciem obu
          rodzajów broni uranowej. (©1999 "Christian Science Monitor", education and
          discussion use only, za http://members.tripod.com/vzajic)
          LUDNOŚĆ - KOGO TO OBCHODZI?
          Mimo, że fatalne skutki dla środowiska i zdrowia człowieka znane były od lat,
          zakłady Kerr Magee w Gore w stanie Oklahoma wylewały odpady z produkcji naboi
          ZU za płot lub rozprowadzały na otaczające pola jako nawóz zatwierdzony przez
          Komisję Ustaw Jądrowych USA. Odpady zawierały głównie uran, ale i inne metale
          ciężkie. Okoliczni Indianie skarżyli się na palenie w gardle i oczach oraz
          poważniejsze objawy. Młody mężczyzna zmarł od oblania odpadem, a dzieci
          znalazły w okolicy żabę z 9 nogami. Lakier aut zamieniał się w rdzę tam, gdzie
          spadły krople odpadu z Kerr Magee. Przeprowadzone badania wszystkich 400 rodzin
          indiańskich w okolicy wykryły związek odpadu ZU z chorobami systemu oddychania
          i nerek.

          Najuboższy rejon Iraku (Basra) został najbardziej skażony ZU w 1991 r. W
          sierpniu '95 Irak przedstawił ONZ wyniki badań, które wykazały ostry wzrost
          liczby przypadków białaczki, raka żołądka i innych rodzajów raka u dzieci
          urodzonych po 1991 r., poronień, zwyrodnień w płodach i noworodkach ludzkich i
          zwierzęcych oraz niewyjaśnionych chorób. Ponieważ pojawienie się raka trwa do
          60 lat, pełne szkody nie ujawnią się przez długi czas. Pył, odłamki i inne
          pozostałości po wybuchach amunicji ze ZU znajdują się nawet w miejscach
          publicznych, np. na terenie szkół. Reporter "Christian Science Monitor" był
          świadkiem w 1999 r., jak tubylcy polują, zbierają grzyby i chodzą po skażonym
          terenie pola naftowego Rumelia i po wrakowiskach pojazdów bojowych wzdłuż
          granicy z Kuwejtem. Licznik Geigera ćwierkotał w rękach pracownika komisji
          energii atomowej Iraku towarzyszącego reporterowi. W miejscu, gdzie pocisk ZU
          zadrasnął mur budynku 8 lat wcześniej, licznik wykazywał 35 razy wyższą
          radioaktywność niż w tle. Licznik aż "śpiewał" we wrakach czołgów, przy
          fragmentach zniszczonych pojazdów i koło kawałka buta wojskowego.

          Tajny raport Brytyjskiego Zarządu Energii Atomowej z 1991 r. stwierdził, że
          wojna z Irakiem pozostawiła dość ZU, aby spowodować pół mln zgonów na raka,
          gdyby ZU dostał się do organizmów ludzkich. Liczba ta opierała się na
          założeniu, że tylko 23 t ZU zostało nad Zatoką Perską. Departament Obrony USA
          oszacował, że ok. 286 t ZU wystrzelono tam z amunicją, a inne źródła - ok. 700
          t w ponad 14 tys. nabojów dużego kalibru (105 i 120 mm) i ponad 940 tys.
          mniejszych nabojów (25 i 30 mm). 780 tys. nabojów z samolotów A-10 stanowiło
          80% ZU. Cynizm sytuacji w Iraku pogłębia embargo USA od 1991 r., które odcięło
          ludność od leków i żywności i przyczyniło się do śmierci 750 tys. dzieci w
          wieku do 5 lat. Ciągłymi nalotami powtarzanymi do dziś USA niszczy kanalizację
          i zaopatrzenie w wodę w Iraku, wywołując zarazy. Warto przytoczyć w tym miejscu
          wypowiedź płk sił powietrznych USA, Johna Wardena, w 1991 r. o celowości
          nalotów na Irak - dają nam narzędzie długoterminowego nacisku na rząd Iraku.
          Podobna strategia niszczenia ludności została zastosowana przez NATO przeciw
          Serbom w konflikcie bałkańskim.


          Zgrupowanie brytyjskich pojazdów pancernych w kampanii Desert Storm (Pustynna
          Burza) nad Zatoką Perską w 1991 r. Czołgi brytyjskie strzelały tam pociskami
          uranowymi. (United Kingdom Ministry of Defense, za
          http://www.mod.uk/policy/gulfwar/index.htm)
          Naukowcy iraccy obwinili ZU za niektóre przypadki raka, ale władze i naukowcy
          USA są sceptyczni, bo były inne możliwe przyczyny. Irak nie posiada
          laboratoriów, aby potwierdzić związek ze ZU. W. Brytania odrzuca oskarżenie
          twierdząc, że ich czołgi wystrzeliły b. małą ilość pocisków ZU z dala od
          skupisk ludzkich. ZU będzie ponosić dużą odpowiedzialność - przepowiedział
          Michio Kaku, znany pisarz i profesor na uniwersytecie w Nowym Jorku. Ludzie
          opowiadają dziwne historie - powiedział Thamer Hamdan, iracki chirurg w Basrze,
          który widział zdumiewający wzrost ilości przypadków zniekształceń i raka.
          Lekarze potwierdzają podany przez rząd 3-krotny wzrost zniekształceń od 1991 r.
          Dr Muna Elhassani, szefowa państwowego rejestru raka, zanotowała b. poważny
          wzrost przypadków białaczki, ale jest za wcześnie na ustalenie bezpośredniego
          związku ze ZU. Raport Siegwarta Gunthera, prezydenta austriackiego oddziału
          międzynarodowej organizacji humanitarnej donosił, że w płd. Iraku dzieci
          zbierały i bawiły się pociskami ze ZU, a dziewczynka, która zebrała 12 pocisków
          zmarła na raka krwi. Gunther przywiózł do Niemiec kilka nabojów ZU do analizy,
          ale zostały zarekwirowane na granicy, a on poszedł do aresztu i dostał grzywnę
          za narażenie społeczeństwa na promieniowanie jonizujące. Władze oświadczyły, że
          jeden pocisk ZU wysyła w ciągu 5 godz. więcej radioaktywności niż dopuszcza
          norma niemiecka na całoroczną dawkę.

          Eric Hoskins, ekspert zdrowia publicznego, który z ekipą z Harwardu
          przeprowadził badania w Iraku, ostrzegł w "New York Times" w styczniu '93, że
          ZU może być powodem zachorowań wśród dzieci irackich. Parę tygodni później list
          do redakcji oskarżył Hoskinsa o oszukiwanie nieuświadomionych naukowo
          czytelników przesądami, które powodują wyciąganie dziwacznego wniosku, że
          ekologiczne konsekwencje wojny nad Zatoką Perską nie są winą Iraku, tylko
          naszą! Autor listu podpisał się jako pracownik pewnego instytutu. Wiadomo, że
          ten instytut został założony przez fundację wyrosłą na fortunie koncernu Olina,
          jedynego producenta amunicji ze ZU w USA. Seitz nie odpowiedział na
          żądanie "The Nation" o komentarz w 1996 r.


          Brytyjski myśliwiec Harrier GR7, przystosowany do operacji z lotniskowców.
          Uzbrojenie: 2 działka 25 mm na amunicję uranową; do 16 bomb Mk 82 lub 6 bomb Mk
          83, 6 kontenerów bomb rozpryskowych BL-755, 4 rakiety Maverick lub 10 innych.
          (United Kingdom Royal Air Force, za
          http://www.raf.mod.uk/front_line/harrier.ht
          • Gość: diabeł uniki PENTAGONU IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.02, 00:03
            Amerykańska ekipa, która przemyciła leki do Basry, widziała wiele dzieci
            umierających na białaczkę i bezradnych rodziców przy ich łóżkach, mimo
            heroicznych prób służby zdrowia. Szpital w Basrze jest od wielu lat świadkiem
            10 razy większej śmiertelności na białaczkę niż normalnie. Rak, mutacje i
            wynaturzenia są najpoważniejsze wzdłuż granicy z Kuwejtem, gdzie walki były
            najzacieklejsze i ZU prawdopodobnie dostał się do źródeł wody pitnej.
            Parlamentarzysta brytyjski, George Galloway, powiedział wobec beznadziejnej
            sytuacji w Basrze odciętej embargiem od pomocy świata - Przynieśmy dobrą wieść
            dzieciom irackim, posyłając na pomoc irackiej służbie zdrowia armię
            specjalistów od raka zaopatrzoną w walizy pełne leków przeciwrakowych. W
            ostatni dzień wizyty w Basrze ekipa była świadkiem smutnego obrządku
            organizowanego co 2 miesiące. Ulicami przesuwał się orszak 50 taksówek, każda z
            małą trumną na dachu i portretem zmarłego dziecka. Na początku procesji szły
            matki zmarłych.

            Waszyngton chce wznowić wojnę w Iraku. Manewry czołgów USA w tym rejonie
            wzniecają tumany pyłu i grożą dalszymi ofiarami wśród cywilów i wojska. Broń ZU
            znowu ma być użyta kosztem anonimowych "ofiar ubocznych" i ludności. Wszak płk
            Eric Daxon z Instytutu Badań Radiobiologicznych Sił Zbrojnych USA powiedział,
            że szansa poważnych problemów zdrowotnych od ZU w Iraku jest niezwykle mała, do
            tego stopnia, że powinna być zupełnie na końcu listy. Bernard Rostker, urzędnik
            Pentagonu ds. chorób znad Zatoki Perskiej dodaje, że wojna - nie była
            nadzwyczajnym wydarzeniem nuklearnym. Teren [na którym użyto ZU] nadaje się,
            powiedzielibyśmy, do jakiegokolwiek użycia do celów rolniczych, przemysłowych,
            czy rekreacyjnych. Kuwejt został skażony ok. połową tonażu ZU, ale musi
            potakiwać Pentagonowi. ZU jest bezpieczny dla ludności. Nie ma skażenia
            wyższego niż promieniowanie tła - mówi kuwejcki szef ochrony przed
            promieniowaniem, Yousif Bakir. To jest stwierdzenie polityczne - skomentował
            wiodący naukowiec z Kuwejtu.

            UNIKI PENTAGONU
            Kilka oficjalnych raportów szacuje ryzyko stwarzane przez cząstki ZU w
            organizmie jako do przyjęcia. Stosowanie ZU i odkażanie regulują ścisłe
            przepisy federalne i wojskowe. Pentagon nazywa noszenie masek i kombinezonów
            ochronnych przeciw ZU wielką przesadą, a wg raportu z 1993 r. środki ochronne
            przeciw ZU można ignorować w czasie walki. Ochrona żołnierzy maskami i
            kombinezonami powoduje przegrzanie i utrudnia widoczność. Chodzi o zmniejszenie
            ogólnego ryzyka (...) postrzału, odniesienia ran, nabycia raka. Próbujemy
            utrzymać wszystkie względy w równowadze - powiedział Daxon. W 1995 r. wszystkie
            siły zbrojne USA zatwierdziły zestaw pomocy szkoleniowych nt. ZU.
            Reporterzy "Christian Science Monitor" zdobyli jeden egzemplarz zestawu, który
            podaje, że największe zagrożenie istnieje podczas polowych prób ostrej
            amunicji - Prawdziwą walkę można nazwać wielką próbą w warunkach polowych.
            Teren uderzony bronią ZU pozostaje skażony i nie może sam się odkazić. Zestaw
            szkoleniowy nigdy nie został wprowadzony i obecnie poddany jest
            przeglądowi. "The Nation" pisał w 1996 r., że armia szkoli wojska pancerne,
            zaopatrzeniowców oraz medyków, którzy regularnie stykają się z bronią ZU, ale
            nie piechotę.

            Bernard Rostker, urzędnik Pentagonu ds. syndromu znad Zatoki Perskiej od lat
            broni ZU, np. chwalił jego zalety w czerwcu '97 przed komisją kongresową USA.
            Skargi kombatantów nazwał kampanią dezinformacji (...), w której dyplomatom
            irackim polecono wszcząć propagandę przedstawiającą ZU jako poważne zagrożenie
            zdrowotne i środowiskowe dla Iraku. Nie przytoczył żadnych dowodów, że broń ZU
            nie stanowi zagrożenia. W styczniu '98 oświadczył, że niepoinformowanie
            żołnierzy o ryzyku stwarzanym przez ZU może i doprowadziło do tysięcy
            niepotrzebnych napromieniowań, ale nie wywołały żadnych medycznie wykrywalnych
            skutków. W sierpniu '98 Rostker oświadczył, że trzeba zmienić federalne
            przepisz o ZU bo nie nadają się do celów wojskowych. Stojąc przed komisją
            Białego Domu w listopadzie '98, Rostker skorygował swoje kategoryczne
            wcześniejsze oświadczenie o braku powiązania syndromu znad Zatoki z ZU.


            Specjalista od amunicji ogląda pocisk przeciwpancerny kalibru 105 mm stosowany
            w czołgu M-1 Abrams w czasie kampanii Desert Shield (Pustynna Tarcza) w 1991 r.
            Nasadka na czubku chroni i stabilizuje cienki i ostry penetrator ze ZU do
            chwili opuszczenia lufy działa przez nabój. (foto: US Department of Defense, za
            http://www.defenselink.mil/multimedia)
            Pentagon uzasadnia lekceważenie ryzyka. Pocisk ze ZU jest tani i wchodzi w
            pancerz czołgów jak żaden inny, zapobiegając większej ilości śmierci niż może
            powodować jego promieniowanie. Zamienia czołgi w ser szwajcarski - powiedział w
            wywiadzie dla "San Francisco Examiner" Piers Wood z Centrum Informacji Obronnej
            USA. Być może najistotniejszym powodem jest fakt, że potwierdzenie związku z
            chorobami mogłoby wszcząć lawinę żądań o odszkodowania a i koszt oczyszczenia
            pól bitewnych byłby astronomiczny. Koszt usunięcia 69 t ZU z 202 ha poligonu w
            stanie Indiana wyceniono na 4-5 miliardów dolarów. Po ogromnej powierzchni nad
            Zatoką Perską rozrzucono co najmniej 4 razy więcej ZU. Nawet gdyby usunięcie ZU
            było technicznie możliwe, Pentagon dał próbkę gotowości w jednym z raportów -
            żadne prawo międzynarodowe, układ, przepisy czy zwyczaj nie wymagają od USA
            oczyszczenia pól walk nad Zatoką Perską.

            Bill Arkin, były analityk wywiadu wojskowego, a obecnie redaktor biuletynu
            badaczy atomowych oświadczył - Instytucje rządu nie są w stanie wyznać prawdy
            na ten temat. Pentagon niechętnie ujawniał ryzyko z wojny w Wietnamie. ZU to
            zapewne Agent Orange lat 90tych - oznajmił Doug Rokke, profesor ekologii na
            uniwersytecie w Jacksonville w Alabamie, były fizyk medycyny w Armii USA. Rokke
            brał udział w kampanii w Iraku w 1991 r. i był w zespole oceniającym skutki ZU
            po tej wojnie. Udzielał pomocy żołnierzom trafionym amunicjom ze ZU i dowodził
            akcjami czyszczania sprzętu skażonego ZU. Jego 15-osobowa ekipa nie otrzymała
            szkolenia o ZU ani ubiorów ochronnych, ale zakopała 6 pojazdów zniszczonych
            przez pomyłkę bronią ze ZU. W l. 1994-97 Rokke kierował produkcją zestawu
            szkoleniowego o ZU, ale zwolnił się po śmierci 2 najlepszych przyjaciół,
            których wyznaczył do zadań w Iraku nie znając zagrożenia od ZU. Większość
            pozostałych z jego ekipy choruje.

            Rokke dowiedział się we wrześniu '96 (2 lata po badaniach) o swoim zatruciu na
            sesji informacyjnej w Pentagonie o skażeniu ZU. Dopiero w lipcu '97 dostał
            pismo, że jego wewnętrzne skażenie uranem przekracza dopuszczalne 5 tys. razy.
            Mam popsute płuca, wysypkę, problemy neurologiczne. Wszyscy inni mają to samo.
            Jeśli dyrektor projektu nie dostał opieki, proszę zgadnąć, co zrobiono dla
            przeciętnego żołnierza i co zrobi się dla cywilów w Kosowie i Serbii -
            powiedział Rokke dla BBC w czerwcu '99. Nie chcą potwierdzić skutków dla
            zdrowia, bo nie chcą być odpowiedzialni za choroby wojska i ludności w Iraku,
            Kuwejcie i Arabii Saudyjskiej. Rokke przytoczył list od władz wojskowych z 1992
            r. - ZU jest w pełni poparty przez Armię, bo daje żołnierzom amerykańskim
            zwycięską przewagę we współczesnym boju. Rokke jest b. pesymistyczny - nie
            jesteśmy w stanie odwrócić decyzji stosowania broni ze ZU.

            Już pod koniec 1997 r. komitet parlamentarny zalecił przeniesienie
            odpowiedzialności za badania chorób kombatantów do bardziej skutecznej agencji.
            Ustaliliśmy, że obecne podejście do badań, diagnozy i leczenia
            najprawdopodobniej nie przyniesie w najbliższej czy nawet dalekiej przyszłości
            odpowiedzi na pytania życia i śmierci kombatantów. Wg raportu Pentagonu z
            sierpnia 98 wystawienie na ZU nie było przyczyną niewyjaśnionych objawów u
            kombatantów, mimo wcześniejszych szacunków, że tysiące żołnierzy mogło być
            wystawionych na ZU. Wątpliwości mają charakte
    • kot_allaha a .....to tutaj siedzi cala forumowa alkajda...? 15.10.02, 23:18
      heੀ heԳ㉦
      heਔ
    • Gość: © A CO NATO MIXNIK ? IP: *.cm-upc.chello.se 16.10.02, 17:49
      UNIA nieKOSZERNA WOLNOSCI
      SLDarnosci i ZetesSeReRu ?
    • Gość: Pamela Zydzi przy KORYCIE wladzy USA wykanczaja Ameryke IP: *.tnt8.det5.da.uu.net 17.10.02, 05:30
      za cene reanimowania Izraela.

      Zydzi tym razem rzucili na szale Ameryke, aby dalej reanimowac "pantwo Izrael".
      Przecietny Amerykanin z rozumem farmera dalej wierzy PROPAGANDZIE medialnej
      preparowanej przez dyspore zydowska, tzn. wlascicieli 85% wszystkich mediow w
      USA.

      CBC tzn. telewizja Kanadyjska tez w LEPKICH lapskach zydowskich, ale jeszcze w
      jakis sposob przepuszcajaca do wiadomosci fakty ze swiata, manipuluje ale nie
      tak bezczelnie jak ta "amerykanska".

      "The New York Times" to taka amerykanska "Prawda" jak za czasow Stalina do
      Brezniewa.

      Ameryka to wielki kociol, ktoremu potrzeba wiecej czasu aby sie ZAGOTOWAL i
      wybuchl od srodka.

      Dyspora zydowska w USA pilnuje aby sie pod tym kocolkiem dobrze palilo.

      W sterfie przgranicznej z Kanada amerykanie nie ogladaja amerykanskiej
      telewizji i twierzda otwarcie ze amerykanskie media KLAMIA i MANIPULUJA.

      Amerykanie w rozmowach prywatnych przeklinaja Busha i zaczynaja miec swiadomosc
      ze za zydowskie rzadzenie, przyjdzie amerykanom zaplacic KRWIA, a nawet to moze
      rozsadzic ameryke rozsadzic od srodka.
      • Gość: J.K. Pomoz JewKillerowi... IP: *.de / 192.120.171.* 17.10.02, 12:35
        i doradz mu, jak sie lapie kanadyjska TV,
        bo on w tym swoim "Chickago" strasznie sie meczy z ta amerykanska...

        P.S. Czasami podgladam u siebie rozne arabskie TV.
        Ale gybym mial codziennie tylko to, chyba bym sie "obwiesil".
        - To sie dopiero nazywa "pranie mozgow", kolezanko...
      • Gość: Marcin Re: Zydzi przy KORYCIE wladzy USA wykanczaja Amer IP: *.SBI.COM 24.10.02, 20:09
        Pisz moze o swoich sasiadach i znajomych. Ja i moi znajomi popieramy Bush'a.
        Kazdy prezydent popiera Izreal, nie ma to nic wspolnego w Bush'a - nie musi Ci
        sie to podobac, ale takie sa relacje miedzy tymi krajami.


        Gość portalu: Pamela napisał(a):

        > za cene reanimowania Izraela.
        >
        > Zydzi tym razem rzucili na szale Ameryke, aby dalej reanimowac "pantwo
        Izrael".
        > Przecietny Amerykanin z rozumem farmera dalej wierzy PROPAGANDZIE medialnej
        > preparowanej przez dyspore zydowska, tzn. wlascicieli 85% wszystkich mediow w
        > USA.
        >
        > CBC tzn. telewizja Kanadyjska tez w LEPKICH lapskach zydowskich, ale jeszcze
        w
        > jakis sposob przepuszcajaca do wiadomosci fakty ze swiata, manipuluje ale nie
        > tak bezczelnie jak ta "amerykanska".
        >
        > "The New York Times" to taka amerykanska "Prawda" jak za czasow Stalina do
        > Brezniewa.
        >
        > Ameryka to wielki kociol, ktoremu potrzeba wiecej czasu aby sie ZAGOTOWAL i
        > wybuchl od srodka.
        >
        > Dyspora zydowska w USA pilnuje aby sie pod tym kocolkiem dobrze palilo.
        >
        > W sterfie przgranicznej z Kanada amerykanie nie ogladaja amerykanskiej
        > telewizji i twierzda otwarcie ze amerykanskie media KLAMIA i MANIPULUJA.
        >
        > Amerykanie w rozmowach prywatnych przeklinaja Busha i zaczynaja miec
        swiadomosc
        >
        > ze za zydowskie rzadzenie, przyjdzie amerykanom zaplacic KRWIA, a nawet to
        moze
        >
        > rozsadzic ameryke rozsadzic od srodka.
    • Gość: diabeł sojusz światowego terroryzmu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 10:33
      Waszyngton potępią akcję terrorystów w Moskwie

      Stany Zjednoczone potępiają wzięcie kilkuset zakładników w teatrze w Moskwie
      przez czeczeńskich zwolenników niepodległości - oświadczył w środę wieczór
      rzecznik Białego Domu Sean McCormack.

      "Rząd amerykański i naród amerykański stoją w tej trudnej chwili po stronie
      narodu rosyjskiego. Nie ma takiej sprawy, czy aspiracji narodowej, która
      usprawiedliwiałaby wzięcie niewinnych zakładników. Potępiamy terroryzm we
      wszystkich postaciach" - mówił McCormack.

      "Jesteśmy gotowi udzielić wszelkiej niezbędnej pomocy" - dodał rzecznik.
    • Gość: diabeł JAKIE SKUTKI MA ZUBOŻONY URAN? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 18:41
      JAKIE SKUTKI MA ZUBOŻONY URAN?
      Były bojownik o wolność i więzień Buchenwaldu, profesor dr Siegwart-Horst
      Günther pracował po II wojnie światowej na uniwersytetach w wielu krajach
      rozwijających się. Współpracował z Albertem Schweitzerem.1) Wywiad z nim
      przeprowadził Witold Fischer dla junge Welt z 13.3.2000.
      Zasłużył się Pan pierwszym doniesieniem o stosowaniu amunicji z odpadowego,
      zubożonego uranu (ZU) przez USA w wojnie z Irakiem w 1991 r. oraz badaniami
      skutków ZU.2) Czy tę amunicję zastosowano także w ataku NATO na Jugoslawię?

      W ubiegłym roku dowiadywałem się oficjalnie o natowskim samolocie bojowym A-
      10.3) Poinformowano mnie, że A-10 używa wyłącznie amunicję uranową i nic
      innego.

      Samolot A-10 zastosowano przeciw Jugosławii?

      W odpowiedzi na zapytanie, przedstawiciel Ministerstwa Obrony Niemiec
      odpowiedział w piśmie z 16.7.99 nt. Zastosowania amunicji ze zubożonego uranu
      m.in.:

      W ramach ataku powietrznego NATO na Federacyjną Republikę Jugosławii
      zastosowano amunicję ZU w systemie broni A-10.
      System broni A-10 wdrożono głównie w kampanii kosowskiej.
      Zważywszy, że działkiem pokładowym można atakować tylko takie cele, które pilot
      zauważy podczas zadania bojowego, w odróżnieniu od celów stacjonarnych, na
      które atak inną bronią można zaplanować z wyprzedzeniem, nie da się podać
      dokładnych współrzędnych użycia amunicji ZU.
      Na razie NATO nie ma planu odkażania.4)
      Czy jest więcej państw, w których zastosowano tę amunicję?

      Właśnie wróciłem z podróży do Libii. Oczywiście interesują się tam tym tematem,
      bo samoloty A-10 zaatakowały i ten kraj przed kilku laty. To było w 1986 r.,
      kiedy zaatakowano zarówno rezydencję Kadafiego, jak i miasto na wybrzeżu, w
      którym ponoć znajdowała się fabryka broni chemicznej. W okolicy zaatakowanych
      budynków Kadafiego i koło zakładów wystąpiły przypadki białaczki i
      wynaturzonych noworodków. Telewizja Libii nadała w języku arabskim reportaż
      przygotowany przez ZDF z moją pomocą. Podobne zdarzenia miały miejsce w Europie
      środkowej. Przypomnę kraksę amerykańskiego A-10 w Remscheid w 1988 r. i
      rozbicie się izraelskiego samolotu transportowego linii E-Al w drodze z USA
      przy lądowaniu pod Amsterdamem w 1992 r. Oba samoloty miały ponoć na pokładzie
      materiały radioaktywne.5 W późniejszym czasie wystąpiły w obu okolicach
      wzmożone schorzenia skóry, poronienia, białaczka u dzieci i zniekształcenia
      noworodków.

      Czym wyróżnia się użycie amunicji ZU w Iraku od użycia w Jugosławii?

      U dzieci uchodźców z Kosowa znaleziono objawy, które normalnie mają tylko
      starsi chorzy na raka. Jest to więc zupełnie niezwykłe schorzenie. W
      przeciwieństwie do Iraku, gdzie tlenki uranu rozniosły się z wiatrem w postaci
      pyłu, w Kosowie uran przedostaje się do roślinności, a więc do łańcuchów
      pokarmowych.

      Kiedy przewiduje Pan pierwsze przypadki zachorowań wśród żołnierzy służących w
      Kosowie?

      Powiedziałbym, że za rok, licząc od teraz. Tymczasem pewien niemiecki lekarz i
      prawnik pracujący nad odszkodowaniami dla ciężko chorych poprosili mnie o
      przesłanie materiałów z moich badań w Iraku, bo pracownik pewnej wytwórni
      pancerza bojowego ciężko zachorował.

      Jak zareagowały władze RFN na Pańskie badania?

      W czerwcu 1995 r. zostałem aresztowany i byłem źle traktowany w czasie pobytu w
      areszcie. Po wypuszczeniu pozostawałem przez rok pod nadzorem policji i
      musiałem meldować się na posterunku dwa razy na tydzień. Musiałem zaniechać
      korespondencji o pomoc. 4.1.99 stanąłem przed sądem pierwszej instancji w
      Husum. Oświadczono mi, że jeśli zajdzie potrzeba, zostanę dostarczony pod
      przymusem, z użyciem siły, do zamkniętego zakładu psychiatrycznego.

      tłumaczył z niemieckiego Piotr Bein
      piotr.bein@imag.net

      PRZYPISY TŁUMACZA:

      --------------------------------------------------------------------------------

      1. Niemiecki filozof, lekarz i filantrop, żył w l. 1875 - 1965. Nazwany
      największym chrześcijaninem swoich czasów, Schweitzer oparł filozofię życiową
      na czci dla życia i głębokim zobowiązaniu służby ludzkości myślą i czynem.
      Schweitzer otrzymał Nagrodę Nobla w 1952 r. za wieloletnie wysiłki humanitarne.
      Zanim osiągnął 30 rok życia, studiując nauki, muzykę i teologię, stał się
      autorytetem nt. życia i twórczości Jana Sebastiaana Bacha. W 1904 r. pod
      wpływem artykułu o potrzebach medycznych misjonarzy, Schweitzer został jednym z
      nich. Potem wykorzystał środki z nagrody Nobla do rozbudowy szpitala i kolonii
      dla trędowatych. W 1955 r. królowa Elżbieta nadała Schweitzerowi Order of Merit
      (Order Zasługi), najwyższe brytyjskie odznaczenie cywilne.
      2. Patrz artykuły pt. Wojenna historia zubożonego uranu, część I [w:] ZB nr 17
      (143), www.most.org.pl/zb/zb/143/military.htm, część II [w:] ZB nr 2(147),
      www.most.org.pl/zb/zb/147/military.htm
      3. Samolot A-10 ma 7-lufowe działko szybkostrzelne na amunicję kalibru 30 mm
      wykonaną ze ZU. Niesie również 7,3 t rakiet (w tym przeciwpancerne Maverick),
      bomb konwencjonalnych i bomb rozpryskowych. Amerykański śmigłowiec szturmowy
      Apacz używa amunicji z ZU kalibru 30 mm. Brytyjskie i amerykańskie myśliwce
      Harrier używają amunicji ZU kalibru 25 mm. Śmigłowiec szturmowy Cobra strzela z
      amunicji ZU 20 mm.
      4. Planu nie ma do dziś.
      5. Badania przez niezależne organizacje ustaliły obecność ZU w miejscu
      katastrofy transportowca El-Al. Uran mógł pochodzić albo z balastu samolotu,
      albo z ładunku.
      ŹRÓDŁA:

      --------------------------------------------------------------------------------

      Witold Fischer, Welche Folgen hat Uran-Munition? Ein Interview mit Prof. Dr.
      Siegwart-Horst Günther [w:] junge Welt (www.jungewelt.de) z 13.3.2000, przedruk
      w witrynie Jugoslawisch Östererreichische Solidaritätsbewegung z 26.9.2000,
      www.vorstadtzentrum.net/cgi-bin/joesb/news/viewnews.cgi?
      category=all&id=969989218
      Albert Schweitzer: German Philosopher, Physician & Humanitarian,
      www.lucidcafe.com/lucidcafe/library/96jan/schweitzer.html



      --------------------------------------------------------------------------------
      MILITARYZM - ZB nr 11(156)/2000, październik 2000
    • Gość: igb Re: Cele i dyrektywy polityki USA ...... IP: RDGINFAPROX* / 195.152.54.* 24.10.02, 22:29
      trzymac za morde jak najwiecej i duzo mowic o pokoju
    • Gość: diabeł Re: Cele i dyrektywy moralności USA ...... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.02, 15:23
      Wojna USA o ceny leków 14-11-2001 Gazeta Wyborcza

      USA zagroziły złamaniem patentów chroniących cipro, najpopularniejszy lek na
      wąglika, i wymusiły obniżenie jego ceny. A kiedy latem kraje Trzeciego Świata
      walczyły o tańszy lek na AIDS, Amerykanie stanęli murem w obronie patentów

      Cipro, najpopularniejszy antybiotyk, który leczy wąglika, jest od kilku tygodni
      najbardziej poszukiwanym lekarstwem w USA. Zostawił daleko w tyle zarówno
      prozac, jak i viagrę. Strach przed przesyłanymi w listach przetrwalnikami
      wąglika wywołał falę włamań do aptek i zwiększył ruch na granicy z Meksykiem,
      gdzie można dostać ciprofloksacynę bez recepty. Na płucną (najgroźniejszą)
      postać choroby zmarły już trzy osoby, a pięć leży w szpitalach w ciężkim
      stanie. Dziewięcioro pacjentów jest leczonych na skórną postać wąglika.

      Fabryki koncernu Bayer pracują na trzy zmiany i ledwie radzą sobie z
      zapotrzebowaniem. "Nie przepisujcie cipro pacjentom, którzy zgłaszają się tylko
      dlatego, że boją się wąglika" - zaapelowało American Medical Association, które
      zrzesza 300 tys. lekarzy. Według firmy McKesson, największego hurtownika
      farmaceutycznego w USA, zapotrzebowanie na cipro w ciągu miesiąca wzrosło
      siedmiokrotnie. Nikt nie wie, ile osób zdobyło - legalnie lub nielegalnie -
      antybiotyk. Wiadomo natomiast, jakie zapasy chce zgromadzić rząd USA. 12 tys.
      pracowników poczty i różnych agend rządowych zostało już zaopatrzonych w lek.
      Do państwowych magazynów mają trafić zapasy wystarczające dla 10 mln
      Amerykanów. A to oznacza minimum sto milionów tabletek, bo w trakcie typowej
      kuracji łyka się cipro dwa razy dziennie przez pięć dni (potem przez 55 dni
      zażywa się inny antybiotyk). Hurtowe zakupy (w mniejszej skali) planuje też
      rząd kanadyjski.

      USA kontra Bayer

      Bayer jest właścicielem patentu na ciprofloksacynę do 2004 r. Niemiecki koncern
      sprzedaje lek hurtowniom w cenie 4 dolarów i 67 centów za tabletkę. Rząd USA
      miał płacić tylko 1 dolara i 83 centy, ale i to uznał za zbyt wiele. Dodatkową
      zachętą dla Amerykanów był szantaż ze strony rządu Kanady, który 20
      października oświadczył, że złamie patent i zleci produkcję ciprofloksacyny
      kanadyjskiej firmie Apotex. Pojawiły się apele, by pójść śladem
      Kanady. "Poleganie na jednym producencie to nie najlepszy sposób, by zapewnić
      stałe dostawy leku" - napisał Charles E. Schumer, demokratyczny senator z
      Nowego Jorku, w liście do sekretarza zdrowia Thomasa G. Thompsona. "Przecież
      nikt sobie nie wyobrażał, że tysiące pracowników poczty będzie musiało zażywać
      cipro". List został upubliczniony.

      - Jesteśmy w stanie zapewnić nieprzerwane dostawy antybiotyku - ripostował
      prezes Bayera Manfred Schneider w wywiadzie dla niemieckiego "Handelsblatt".
      Ale pozycja Bayera nie była tak mocna. Poufne negocjacje ciągnęły się kilka
      dni. Od początku wiadomo było, kto dyktuje warunki.

      - Zapewniam, że zejdziemy z ceną poniżej dolara za tabletkę - uprzedzał
      Thompson w wywiadzie dla CNN 24 października. - Jestem twardym facetem. Albo
      się zgodzą, albo pójdziemy do Kongresu i załatwimy sprawę inaczej.

      Następnego dnia okazało się, że Bayer zobowiązał się dostarczyć 100 mln
      tabletek cipro po 95 centów. Tę samą cenę uzyskała Kanada. W zamian rząd USA
      zapewnił nienaruszalność patentów.

      - Zrobimy wszystko, żeby pomóc Amerykanom - deklarował po podpisaniu umowy
      wiceprezes Bayera. - Ale patenty powinny być chronione.

      - Moje komentarze nie miały charakteru gróźb - dodał uśmiechnięty od ucha do
      ucha sekretarz zdrowia Thompson.

      Zdrowie dla bogatych?

      Rząd USA tylko na pierwszej transzy leku zaoszczędził ok. 90 mln dol. Szantaż,
      którym wymusił obniżkę, może mieć jednak niekorzystne skutki dla
      międzynarodowych firm farmaceutycznych, a w konsekwencji i dla krajów, w
      których płacą one podatki. Administracja prezydenta Busha stała zawsze w
      obronie patentów, a jej przedstawiciele twierdzili, że nawet drobne
      ograniczenie praw własności intelektualnej spowoduje ograniczenie nakładów na
      badania nad nowymi lekami. Na wiosnę dyplomacja USA próbowała zapobiec
      wymuszeniu przez kraje afrykańskie obniżki cen na drogie leki powstrzymujące
      AIDS (patrz - obok). 9 listopada w Katarze odbędzie się spotkanie Światowej
      Organizacji Handlu (WTO), podczas którego jednym z najważniejszych omawianych
      problemów będzie ochrona praw patentowych w krajach Trzeciego Świata. Po
      wymuszeniu obniżki cen ciprofloksacyny ochrona patentów korporacji
      farmaceutycznych może okazać się trudniejsza. Tym bardziej że w wielu krajach
      Trzeciego Świata podniosły się głosy oskarżające Amerykę o hipokryzję.

      - Wydarzenia ostatnich dni uświadomiły nam, ludziom z krajów rozwijających się,
      że obniżka cen leków, o którą walczymy, jest uczciwa i słuszna - powiedział
      kenijski delegat do WTO Nelson Ndirangu. - Jeżeli USA mogą powiedzieć
      Bayerowi: "Obniżcie ceny albo złamiemy patenty", to Kenia może powiedzieć to
      samo GlaxoSmithKline [jednemu z największych producentów lekarstw hamujących
      AIDS - red.].

      Do krytyki dołączają organizacje, które od wielu lat walczą o tańsze lekarstwa.

      - Kiedy sytuacja nadzwyczajna zdarza się w Kanadzie, znosi się patenty. Gdy to
      samo dzieje się w krajach rozwijających się, podnosi się larum o łamanie praw
      własności intelektualnej - powiedziała "New York Timesowi" Sophia Tickell z
      Oxfamu, brytyjskiej organizacji charytatywnej. - Spór wokół cipro pokazuje, jak
      łatwo stosować podwójne kryteria ocen moralnych - różne dla siebie i dla innych.


      ADAM LESZCZYŃSKI (14-11-01 12:56)

      • Gość: diabeł Cele i dyrektywy moralności USA ...... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 10:54

        Leki dla Afryki

        Spór o to, czy ważniejsze jest ludzkie życie, czy prawo własności
        intelektualnej koncernów, rozgorzał wiosną tego roku.

        Kraje Trzeciego Świata próbowały wymusić obniżkę cen na drogie leki przeciw
        AIDS. Kiedy Brazylia oświadczyła, że zacznie produkować kopie opatentowanych
        preparatów, Amerykanie zagrozili jej procesem arbitrażowym przed Światową
        Organizacją Handlu (WTO).

        Podczas spotkania WTO we wrześniu delegaci z 52 krajów rozwijających się
        zgłosili postulat, aby prawa patentowe "nie mogły przeszkadzać rządom w
        podejmowaniu działań chroniących zdrowie publiczne". Oznaczałoby to zezwolenie
        na produkcję tanich kopii chronionych patentem leków. Wniosek upadł, przeciw
        były USA, Szwajcaria, Japonia, Australia i Kanada.

        Kiedy latem RPA planowała importować z Indii tańsze kopie leków przeciw AIDS,
        farmaceutyczni giganci wytoczyli rządowi proces. Dla organizacji pozarządowych,
        takich jak Oxfam, proces był dowodem, iż koncerny zbijają pieniądze na ludzkiej
        krzywdzie. Firmy wycofały pozew i obniżyły ceny preparatów dla krajów
        rozwijających się. Koszt terapii jednego chorego miał wynieść tysiąc dolarów
        rocznie (w USA 10-12 tys.). Jednak dla ubogich Afrykanów to wciąż za dużo. Rząd
        Nigerii wybrał trzykrotnie tańsze leki firmy Cipla z Bombaju (bez patentu). RPA
        w ogóle nie refunduje leczenia.


        DN (14-11-01 12:56)

        Cipro na wąglika

        Jest antybiotykiem z grupy fluorochinolonów. Działa bakteriobójczo poprzez
        hamowanie gyrazy - enzymu odpowiedzialnego za skręcanie bakteryjnego DNA. W
        efekcie blokuje tworzenie białek bakterii i prowadzi do śmierci komórek mikroba.

        Działa nie tylko na laseczki wąglika, ale także na przecinkowce cholery,
        dwoinki rzeżączki i zapalenia opon mózgowych, pałeczki ropy błękitnej,
        enterokoki, a nawet mykoplazmy i chlamydie.

        Szybko się wchłania, łatwo przenika do tkanek. W płucach kumuluje się i osiąga
        w nich bardzo wysokie stężenia - dlatego tak skutecznie walczy z płucną
        postacią wąglika. Warunkiem powodzenia terapii jest jednak jej bardzo wczesne
        rozpoczęcie - najpóźniej w kilka godzin po zakażeniu.

        Kosztowny koktail przeciw AIDS

        Dlaczego nowoczesna kuracja przeciw AIDS jest tak droga?

        Ponieważ po to, by trzymać wirusa HIV w szachu, trzeba stosować trzy albo nawet
        cztery różne leki naraz. Jeszcze kilka lat temu lekarze dysponowali tylko
        jednym specyfikiem, który działał skutecznie zaledwie przez parę miesięcy.

        Dziś arsenał środków przeciw HIV to ok. 30 preparatów należących do trzech
        grup. Leki z każdej z nich uderzają w inny czuły punkt wirusa. I o ile na jeden
        specyfik HIV szybko znajduje sposób, o tyle z trzema naraz nie umie sobie
        poradzić.

        Kuracja jest bardzo kosztowna również dlatego, że nawet taki zmasowany atak nie
        jest w stanie definitywnie wykurzyć wirusa z organizmu. Pacjenci mogą prowadzić
        w miarę normalne życie, pracować, są jednak skazani na łykanie garści tabletek,
        i to dzień w dzień przez wiele lat.

        Tabletek drogich także dlatego, że są to leki nowej generacji, a te nigdy nie
        kosztują mało. Firmy chcą bowiem nie tylko wyrównać poniesione wydatki i
        porządnie zarobić, ale także zdobyć fundusze na poszukiwanie kolejnych, jeszcze
        lepszych specyfików, także na AIDS.

        "Cipro na wąglika. 12 tabletek za 7 dolarów" - głosi napis przed wejściem do
        apteki w przygranicznym meksykańskim miasteczku. Dla Amerykanów taki zakup to
        ogromna oszczędność

        Aids i wąglik - zasięg choroby, koszty leczenia


        ADAM LESZCZYŃSKI; BW; DN (14-11-01 12:56)
        • Gość: kapitalizm Re: Cele i dyrektywy moralno&# 347;ci USA ...... IP: *.proxy.aol.com 30.10.02, 18:34
          Gość portalu: diabeł napisał(a):

          >
          > Leki dla Afryki
          >
          > Spór o to, czy ważniejsze jest ludzkie życie, czy prawo własności
          > intelektualnej koncernów, rozgorzał wiosną tego roku.
          >
          > Kraje Trzeciego Świata próbowały wymusić obniżkę cen na drogie leki przeciw
          > AIDS. Kiedy Brazylia oświadczyła, że zacznie produkować kopie opatentowanych
          > preparatów, Amerykanie zagrozili jej procesem arbitrażowym przed Światową
          > Organizacją Handlu (WTO).
          >
          > Podczas spotkania WTO we wrześniu delegaci z 52 krajów rozwijających się
          > zgłosili postulat, aby prawa patentowe "nie mogły przeszkadzać rządom w
          > podejmowaniu działań chroniących zdrowie publiczne". Oznaczałoby to
          zezwolenie
          > na produkcję tanich kopii chronionych patentem leków. Wniosek upadł, przeciw
          > były USA, Szwajcaria, Japonia, Australia i Kanada.
          >
          > Kiedy latem RPA planowała importować z Indii tańsze kopie leków przeciw AIDS,
          > farmaceutyczni giganci wytoczyli rządowi proces. Dla organizacji
          pozarządowych,
          >
          > takich jak Oxfam, proces był dowodem, iż koncerny zbijają pieniądze na
          ludzkiej
          >
          > krzywdzie. Firmy wycofały pozew i obniżyły ceny preparatów dla krajów
          > rozwijających się. Koszt terapii jednego chorego miał wynieść tysiąc dolarów
          > rocznie (w USA 10-12 tys.). Jednak dla ubogich Afrykanów to wciąż za dużo.
          Rząd
          >
          > Nigerii wybrał trzykrotnie tańsze leki firmy Cipla z Bombaju (bez patentu).
          RPA
          >
          > w ogóle nie refunduje leczenia.
          >
          >
          > DN (14-11-01 12:56)
          >
          > Cipro na wąglika
          >
          > Jest antybiotykiem z grupy fluorochinolonów. Działa bakteriobójczo poprzez
          > hamowanie gyrazy - enzymu odpowiedzialnego za skręcanie bakteryjnego DNA. W
          > efekcie blokuje tworzenie białek bakterii i prowadzi do śmierci komórek
          mikroba
          > .
          >
          > Działa nie tylko na laseczki wąglika, ale także na przecinkowce cholery,
          > dwoinki rzeżączki i zapalenia opon mózgowych, pałeczki ropy błękitnej,
          > enterokoki, a nawet mykoplazmy i chlamydie.
          >
          > Szybko się wchłania, łatwo przenika do tkanek. W płucach kumuluje się i
          osiąga
          > w nich bardzo wysokie stężenia - dlatego tak skutecznie walczy z płucną
          > postacią wąglika. Warunkiem powodzenia terapii jest jednak jej bardzo wczesne
          > rozpoczęcie - najpóźniej w kilka godzin po zakażeniu.
          >
          > Kosztowny koktail przeciw AIDS
          >
          > Dlaczego nowoczesna kuracja przeciw AIDS jest tak droga?
          >
          > Ponieważ po to, by trzymać wirusa HIV w szachu, trzeba stosować trzy albo
          nawet
          >
          > cztery różne leki naraz. Jeszcze kilka lat temu lekarze dysponowali tylko
          > jednym specyfikiem, który działał skutecznie zaledwie przez parę miesięcy.
          >
          > Dziś arsenał środków przeciw HIV to ok. 30 preparatów należących do trzech
          > grup. Leki z każdej z nich uderzają w inny czuły punkt wirusa. I o ile na
          jeden
          >
          > specyfik HIV szybko znajduje sposób, o tyle z trzema naraz nie umie sobie
          > poradzić.
          >
          > Kuracja jest bardzo kosztowna również dlatego, że nawet taki zmasowany atak
          nie
          >
          > jest w stanie definitywnie wykurzyć wirusa z organizmu. Pacjenci mogą
          prowadzić
          >
          > w miarę normalne życie, pracować, są jednak skazani na łykanie garści
          tabletek,
          >
          > i to dzień w dzień przez wiele lat.
          >
          > Tabletek drogich także dlatego, że są to leki nowej generacji, a te nigdy nie
          > kosztują mało. Firmy chcą bowiem nie tylko wyrównać poniesione wydatki i
          > porządnie zarobić, ale także zdobyć fundusze na poszukiwanie kolejnych,
          jeszcze
          >
          > lepszych specyfików, także na AIDS.
          >
          > "Cipro na wąglika. 12 tabletek za 7 dolarów" - głosi napis przed wejściem do
          > apteki w przygranicznym meksykańskim miasteczku. Dla Amerykanów taki zakup to
          > ogromna oszczędność
          >
          > Aids i wąglik - zasięg choroby, koszty leczenia
          >
          >
          > ADAM LESZCZYŃSKI; BW; DN (14-11-01 12:56)


          Oczywiscie prawa wlasnosci sa najwazniejsze, bez nich wszyscy bysmy zgineli.
          Bez praw wlasnosci nie mielibysmy zadnych lekarstw, nie mielibysmy zywnosci ani
          zadnych rzeczy, ktorych posiadanie uznajesz za rzecz oczywista.

          A wiec produkcja bogactwa najpierw a dopiero potem jego nadwyzka moze byc
          podarowana biednym. Oczywiscie najlepiej zeby biedni byli wolni do produkowania
          i bogacenia sie. No ale do tego znowu jest potrzebne silne prawo wlasnosci
          prywatnej i kolo sie zamyka.

          Cywilizacja zachodnia moze pomoc we wprowadzaniu zasad kapitalizmu w krajach
          III swiata ale wiekszosc jest zainteresowana wlasnym dobrym samopoczuciem
          wysylajac ochlapy biedakom. To jest najlatwiejsza i najtansza droga do
          podreperowania wlasnego poczucia winy.

          Jak tego sposobu myslenia nie zmienimy to zadne gory pieniedzy czy lekarstw
          tego nie zmienia a wrecz z biegiemczasu przyczyniaja sie do pogorszenia stanu.
    • Gość: Bogdan Re: Cele polityki USA wg. diabla IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 30.10.02, 18:51
      Chlopie.
      Ty tyle wysilku wlozyles, zeby napisac taki stek bzdur.
      Jestem pelen podziwu.
      Powinienes zaczac pisac powiesci science-fiction. Bedziesz bogaty bo naiwnych pelno na tym swiecie.


      Gość portalu: diabeł napisał(a):

      ) http://www.uni.wroc.pl/~turowski/interwencje.htm
      ) William Blum
      ) Krótka historia interwencji amerykańskich od 1945 do 1999 roku
      )
      ) Silnik amerykańskiej polityki międzynarodowej został uruchomiony nie po to,
      ) by poświęcać się jakiejkolwiek moralności, ale raczej po to, by z
      ) konieczności służyć innym dyrektywom, których zarys wygląda następująco:
      )
      ) 1). Sprawienie, aby świat stał się bezpiecznym miejscem dla działania
      ) amerykańskich korporacji;
      ) 2). Poprawienie bilansu księgowego firm krajowych, które podpisały kontrakty
      ) obronne i wspaniałomyślnie wspierają członków kongresu;
      )
      ) 3). Zapobieżenie pojawieniu się jakiegokolwiek społeczeństwa, które mogłoby
      ) stać się udanym przykładem modelu alternatywnego w stosunku do kapitalizmu;
      )
      ) 4). Rozszerzenie politycznej i ekonomicznej dominacji na tak wielkim
      ) obszarze, jak to tylko możliwe, jak przystało na "wielkie mocarstwo".
      )
      ) Tak się wyraża postulowana krucjata moralna przeciwko temu, co sami oziębli
      ) wojownicy oraz cały naród amerykański nazwali diabelskim Międzynarodowym
      ) Komunistycznym Spiskiem, który w rzeczywistości nigdy nie istniał,
      ) niezależnie od swoich ewentualnych kontaktów z diabłem.
      )
      ) Stany Zjednoczone przeprowadziły w tym czasie zakrojone na szeroką skalę
      ) interwencje w ponad 70 państwach. Oto kilka wybranych.
      )
      ) Chiny, 1945-49: Wkroczenie w chwili trwania wojny domowej, poparcie Chang Kai-
      ) sheka przeciwko komunistom, choć ci drudzy w czasie zakończonej właśnie wojny
      ) światowej byli o wiele bliższym sojusznikiem Ameryki. USA posłużyły się
      ) żołnierzami pokonanej Japonii, którzy walczyli po ich stronie. Komuniści
      ) zmusili Changa do ucieczki na Tajwan w 1949 roku.
      )
      ) Włochy, 1947-48: Wykorzystując podręcznikowe chwyty USA wtrąciły się w
      ) wybory, aby zapobiec legalnemu i uczciwemu dojściu do władzy Partii
      ) Komunistycznej. Wypaczenie demokracji zostało dokonane w imię "ocalenie
      ) demokracji" we Włoszech. Komuniści przegrali. Prze kolejnych kilka
      ) dziesięcioleci CIA wraz z korporacjami amerykańskimi bez końca wtrącały się w
      ) wybory we Włoszech, wydając setki milionów dolarów i potężną maszynerię
      ) psychologiczną, aby powstrzymać widmo, które nawiedzało Europę.
      )
      ) Grecja, 1947-49: Interwencja w czasie trwania wojny domowej. Poparcie
      ) neofaszystów przeciwko greckiej lewicy, która w czasie 2 wojny światowej
      ) odważnie stawiała czoło nazistom. Neofaszyści wygrali i ustanowili okrutny i
      ) brutalny reżym, dla którego CIA utworzyła nowy wewnętrzny urząd
      ) bezpieczeństwa, KYP. Niedługo potem KYP przeprowadzała wszędzie profesjonalne
      ) akcje policyjne, z systematycznie stosowanymi torturami włącznie.
      )
      ) Filipiny, 1945-53: Wojska amerykańskie walczą z siłami lewicowymi (Huk), mimo
      ) że w tym samym czasie Hukowie starają się wyprzeć ze swojego kraju japońskich
      ) najeźdźców. Po tej wojnie USA w dalszym ciągu walczyło z Hukami, w końcu ich
      ) pokonując i wynosząc na urzędy prezydenckie swoje marionetki, czego
      ) zwieńczeniem było powołanie dyktatora Ferdinanda Marcosa.
      )
      ) Korea Południowa, 1945-53: Po 2 wojnie światowej Stany Zjednoczone stłumiły
      ) ludowe siły postępowe wspierając konserwatystów, którzy współpracowali z
      ) Japonią. Doprowadziło to do długiego okresu korupcji, prowokacji i nie
      ) mających nic wspólnego z demokracją brutalnych rządów.
      )
      ) Albania, 1949-53: USA i Wielka Brytania bez powodzenia próbują obalić rządy
      ) komunistyczne i zainstalować nowe, pro-zachodnie, składające się głównie z
      ) monarchistów i tych, którzy kolaborowali z włoskimi faszystami i nazistami.
      )
      ) Niemcy, lata 50-te: CIA przygotowała zakrojoną na szeroką skalę kampanię
      ) sabotażu, terroryzmu, nieuczciwych chwytów i wojny psychologicznej przeciwko
      ) Niemcom Wschodnim. Był to jeden z czynników, który doprowadził do powstania
      ) Muru Berlińskiego w 1961 roku.
      )
      ) Iran, 1953: Premier Mossadegh został obalony na skutek operacji
      ) przeprowadzonej wspólnie przez USA i Wielką Brytanię. Mossadegh został
      ) wybrany na swoje stanowisko przez zdecydowaną większość parlamentu, ale
      ) popełnił krytyczny błąd, stając na czele akcji mającej na celu
      ) znacjonalizowanie brytyjskiej kompanii naftowej, jedynej firmy naftowej
      ) działającej w Iranie. Zamach stanu przywrócił absolutną władzę dla Szacha i
      ) rozpoczął okres 25 lat represji i tortur, dzięki czemu przemysł naftowy
      ) został oddany w ręce obcych właścicieli w następujących proporcjach: Wielka
      ) Brytania i USA otrzymały 40 procent, inne państwa - 20 procent.
      )
      ) Gwatemala, od roku 1953 do lat 90-tych: Zamach stanu przygotowany przez CIA
      ) obalił wybrany na drodze demokratycznej postępowy rząd Jacobo Arbenza,
      ) rozpoczynając 40 lat działania szwadronów śmierci, tortur, uprowadzeń,
      ) masowych egzekucji i niewyobrażalnego okrucieństwa, które łącznie przyniosły
      ) ponad 100.000 ofiar - bez wątpienia jeden z najbardziej nieludzkich
      ) rozdziałów w historii 20 wieku. Arbenz znacjonalizował firmę amerykańską,
      ) United Fruit Company, która miała bardzo bliskie związki z amerykańską elitą
      ) rządzącą. Jako usprawiedliwienie tego zamachu Waszyngton ogłosił, że
      ) Gwatemala znalazła się o krok od stania się podanym sowieckim, podczas gdy
      ) tak naprawdę Rosjanie przejawiali niewielkie zainteresowanie państwem, z
      ) którym nie utrzymywało nawet stosunków dyplomatycznych. Prawdziwym problemem
      ) w oczach Waszyngtonu, oprócz United Fruits, było niebezpieczeństwo
      ) rozszerzenia się gwatemalskiej socjaldemokracji na inne państwa Ameryki
      ) Łacińskiej.
      )
      ) Bliski Wschód, 1956-58: Doktryna Eisenhowera utrzymywała, że Stany
      ) Zjednoczone "są przygotowane na użycie broni aby wspierać" jakiekolwiek
      ) państwo na Bliskim Wschodzie "proszące o takie wsparcie przeciwko zbrojnej
      ) agresji ze strony jakiegokolwiek państwa kontrolowanego przez międzynarodowy
      ) komunizm". W przełożeniu na angielski oznaczało to, że nikomu nie wolno
      ) dominować lub mieć znaczący wpływ na Bliskim Wschodzie z jego polami
      ) naftowymi, poza Stanami Zjednoczonymi, i że ktokolwiek tylko spróbuje tego
      ) dokonać, natychmiast zostanie okrzyknięty komunistą. Posługując się taką
      ) polityką USA dwukrotnie próbowały obalić rząd syryjski, przeprowadziły kilka
      ) akcji pokazowych na Morzu Śródziemnym, aby zastraszyć ruchy niechętne rządom
      ) wspieranym przez USA w Jordanii i Libanie, wysłały 14.000 żołnierzy do Libanu
      ) i spiskowały w celu obalenia lub zamordowania w Egipcie Nassera z jego
      ) kłopotliwym blisko-wschodnim nacjonalizmem.
      )
      ) Indonezja, 1957-58: Sukarno, tak jak Nasser, był tego typu przywódcą z
      ) Trzeciego Świata, którego Stany Zjednoczone nie mogły znieść. Zdecydowanie
      ) obrał politykę neutralności podczas zimnej wojny, podróżując do Związku
      ) Radzieckiego i Chin (do Białego Domu oczywiście też). Znacjonalizował wiele
      ) holenderskich prywatnych przedsiębiorstw, które należały wcześniej do
      ) kolonizatora. Ponadto odmówił rozprawienia się z Komunistyczną Partią
      ) Indonezji, która w prawy i pokojowy sposób zdobywała zdumiewające poparcie w
      ) społeczeństwie. Taka polityka z pewnością mogła zainspirować innych
      ) przywódców Trzeciego Świata. To właśnie wtedy CIA zaczęła szastać pieniędzmi,
      ) odpowiednio ustawiając wybory, stworzyła plan zamordowania Sukarno, próbowała
      ) wplątać go w wymyśloną aferę z filmem pornograficznym, w końcu połączyła siły
      ) z opozycyjnymi oficerami wojskowymi i wywołała otwartą wojnę przeciwko
      ) rządowi. Sukarno i tak przetrwał.
      )
      ) Gujana Brytyjska/Gujana, 1953-64: Przez 11 lat dwie z najstarszych demokracji
      ) na świecie, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone, robiły wszystko, aby nie
      ) dopuścić demokratycznie wybranego przywódcy do zajęcia
      • Gość: diabeł Re: Cele polityki USA wg. diabla IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 20:10
        Gość portalu: Bogdan napisał(a):

        ) Chlopie.
        ) Ty tyle wysilku wlozyles, zeby napisac taki stek bzdur.
        ) Jestem pelen podziwu.
        ) Powinienes zaczac pisac powiesci science-fiction. Bedziesz bogaty bo naiwnych
        p
        ) elno na tym swiecie.

        D : oto kolejny czytelnik niezdolny nawet do zrozumienia pierwszej
        liniki "czytanego " tekstu. To nie mój tekst ! Jest podany jego autor i zrodło
        tłumaczenia. Kim jest autor zostało juz wyjaśnione w następnych postach.

        Jeśli uważasz, że dbanie przez USA o własne interesy ( bez wzgledu na koszty)
        to stek bzdur - to gratuluję.


        )
        )
        ) Gość portalu: diabeł napisał(a):
        )
        ) ) http://www.uni.wroc.pl/~turowski/interwencje.htm
        ) ) William Blum
        ) ) Krótka historia interwencji amerykańskich od 1945 do 1999 roku
        ) )
        ) ) Silnik amerykańskiej polityki międzynarodowej został uruchomiony nie po
        to,
        )
        ) ) by poświęcać się jakiejkolwiek moralności, ale raczej po to, by z
        ) ) konieczności służyć innym dyrektywom, których zarys wygląda następująco:
        ) )
        ) ) 1). Sprawienie, aby świat stał się bezpiecznym miejscem dla działania
        ) ) amerykańskich korporacji;
        ) ) 2). Poprawienie bilansu księgowego firm krajowych, które podpisały
        kontrakty
        ) ) obronne i wspaniałomyślnie wspierają członków kongresu;
        ) )
        ) ) 3). Zapobieżenie pojawieniu się jakiegokolwiek społeczeństwa, które mogłoby
        ) ) stać się udanym przykładem modelu alternatywnego w stosunku do kapitalizmu;
        ) )
        ) ) 4). Rozszerzenie politycznej i ekonomicznej dominacji na tak wielkim
        ) ) obszarze, jak to tylko możliwe, jak przystało na "wielkie mocarstwo".
        ) )
        ) ) Tak się wyraża postulowana krucjata moralna przeciwko temu, co sami oziębli
        ) ) wojownicy oraz cały naród amerykański nazwali diabelskim Międzynarodowym
        ) ) Komunistycznym Spiskiem, który w rzeczywistości nigdy nie istniał,
        ) ) niezależnie od swoich ewentualnych kontaktów z diabłem.
        ) )
        ) ) Stany Zjednoczone przeprowadziły w tym czasie zakrojone na szeroką skalę
        ) ) interwencje w ponad 70 państwach. Oto kilka wybranych.
        ) )
        ) ) Chiny, 1945-49: Wkroczenie w chwili trwania wojny domowej, poparcie Chang
        Kai
        ) -
        ) ) sheka przeciwko komunistom, choć ci drudzy w czasie zakończonej właśnie
        wojny
        )
        ) ) światowej byli o wiele bliższym sojusznikiem Ameryki. USA posłużyły się
        ) ) żołnierzami pokonanej Japonii, którzy walczyli po ich stronie. Komuniści
        ) ) zmusili Changa do ucieczki na Tajwan w 1949 roku.
        ) )
        ) ) Włochy, 1947-48: Wykorzystując podręcznikowe chwyty USA wtrąciły się w
        ) ) wybory, aby zapobiec legalnemu i uczciwemu dojściu do władzy Partii
        ) ) Komunistycznej. Wypaczenie demokracji zostało dokonane w imię "ocalenie
        ) ) demokracji" we Włoszech. Komuniści przegrali. Prze kolejnych kilka
        ) ) dziesięcioleci CIA wraz z korporacjami amerykańskimi bez końca wtrącały się
        w
        )
        ) ) wybory we Włoszech, wydając setki milionów dolarów i potężną maszynerię
        ) ) psychologiczną, aby powstrzymać widmo, które nawiedzało Europę.
        ) )
        ) ) Grecja, 1947-49: Interwencja w czasie trwania wojny domowej. Poparcie
        ) ) neofaszystów przeciwko greckiej lewicy, która w czasie 2 wojny światowej
        ) ) odważnie stawiała czoło nazistom. Neofaszyści wygrali i ustanowili okrutny
        i
        ) ) brutalny reżym, dla którego CIA utworzyła nowy wewnętrzny urząd
        ) ) bezpieczeństwa, KYP. Niedługo potem KYP przeprowadzała wszędzie
        profesjonalne
        )
        ) ) akcje policyjne, z systematycznie stosowanymi torturami włącznie.
        ) )
        ) ) Filipiny, 1945-53: Wojska amerykańskie walczą z siłami lewicowymi (Huk),
        mimo
        )
        ) ) że w tym samym czasie Hukowie starają się wyprzeć ze swojego kraju
        japońskich
        )
        ) ) najeźdźców. Po tej wojnie USA w dalszym ciągu walczyło z Hukami, w końcu
        ich
        ) ) pokonując i wynosząc na urzędy prezydenckie swoje marionetki, czego
        ) ) zwieńczeniem było powołanie dyktatora Ferdinanda Marcosa.
        ) )
        ) ) Korea Południowa, 1945-53: Po 2 wojnie światowej Stany Zjednoczone stłumiły
        ) ) ludowe siły postępowe wspierając konserwatystów, którzy współpracowali z
        ) ) Japonią. Doprowadziło to do długiego okresu korupcji, prowokacji i nie
        ) ) mających nic wspólnego z demokracją brutalnych rządów.
        ) )
        ) ) Albania, 1949-53: USA i Wielka Brytania bez powodzenia próbują obalić rządy
        ) ) komunistyczne i zainstalować nowe, pro-zachodnie, składające się głównie z
        ) ) monarchistów i tych, którzy kolaborowali z włoskimi faszystami i nazistami.
        ) )
        ) ) Niemcy, lata 50-te: CIA przygotowała zakrojoną na szeroką skalę kampanię
        ) ) sabotażu, terroryzmu, nieuczciwych chwytów i wojny psychologicznej
        przeciwko
        ) ) Niemcom Wschodnim. Był to jeden z czynników, który doprowadził do powstania
        ) ) Muru Berlińskiego w 1961 roku.
        ) )
        ) ) Iran, 1953: Premier Mossadegh został obalony na skutek operacji
        ) ) przeprowadzonej wspólnie przez USA i Wielką Brytanię. Mossadegh został
        ) ) wybrany na swoje stanowisko przez zdecydowaną większość parlamentu, ale
        ) ) popełnił krytyczny błąd, stając na czele akcji mającej na celu
        ) ) znacjonalizowanie brytyjskiej kompanii naftowej, jedynej firmy naftowej
        ) ) działającej w Iranie. Zamach stanu przywrócił absolutną władzę dla Szacha i
        ) ) rozpoczął okres 25 lat represji i tortur, dzięki czemu przemysł naftowy
        ) ) został oddany w ręce obcych właścicieli w następujących proporcjach: Wielka
        ) ) Brytania i USA otrzymały 40 procent, inne państwa - 20 procent.
        ) )
        ) ) Gwatemala, od roku 1953 do lat 90-tych: Zamach stanu przygotowany przez CIA
        ) ) obalił wybrany na drodze demokratycznej postępowy rząd Jacobo Arbenza,
        ) ) rozpoczynając 40 lat działania szwadronów śmierci, tortur, uprowadzeń,
        ) ) masowych egzekucji i niewyobrażalnego okrucieństwa, które łącznie
        przyniosły
        ) ) ponad 100.000 ofiar - bez wątpienia jeden z najbardziej nieludzkich
        ) ) rozdziałów w historii 20 wieku. Arbenz znacjonalizował firmę amerykańską,
        ) ) United Fruit Company, która miała bardzo bliskie związki z amerykańską
        elitą
        ) ) rządzącą. Jako usprawiedliwienie tego zamachu Waszyngton ogłosił, że
        ) ) Gwatemala znalazła się o krok od stania się podanym sowieckim, podczas gdy
        ) ) tak naprawdę Rosjanie przejawiali niewielkie zainteresowanie państwem, z
        ) ) którym nie utrzymywało nawet stosunków dyplomatycznych. Prawdziwym
        problemem
        ) ) w oczach Waszyngtonu, oprócz United Fruits, było niebezpieczeństwo
        ) ) rozszerzenia się gwatemalskiej socjaldemokracji na inne państwa Ameryki
        ) ) Łacińskiej.
        ) )
        ) ) Bliski Wschód, 1956-58: Doktryna Eisenhowera utrzymywała, że Stany
        ) ) Zjednoczone "są przygotowane na użycie broni aby wspierać" jakiekolwiek
        ) ) państwo na Bliskim Wschodzie "proszące o takie wsparcie przeciwko zbrojnej
        ) ) agresji ze strony jakiegokolwiek państwa kontrolowanego przez
        międzynarodowy
        ) ) komunizm". W przełożeniu na angielski oznaczało to, że nikomu nie wolno
        ) ) dominować lub mieć znaczący wpływ na Bliskim Wschodzie z jego polami
        ) ) naftowymi, poza Stanami Zjednoczonymi, i że ktokolwiek tylko spróbuje tego
        ) ) dokonać, natychmiast zostanie okrzyknięty komunistą. Posługując się taką
        ) ) polityką USA dwukrotnie próbowały obalić rząd syryjski, przeprowadziły
        kilka
        ) ) akcji pokazowych na Morzu Śródziemnym, aby zastraszyć ruchy niechętne
        rządom
        ) ) wspieranym przez USA w Jordanii i Libanie, wysłały 14.000 żołnierzy do
        Libanu
        )
        ) ) i spiskowały w celu obalenia lub zamordowania w Egipcie Nassera z jego
        ) ) kłopotliwym blisko-wschodnim nacjonalizmem.
        ) )
        ) ) Indonezja, 1957-58: Sukarno, tak jak Nasser, był tego typu przywódcą z
        ) ) Trzeciego Świata, którego Stany Zjednoczone nie mogły znieść. Zdecydowanie
        ) ) obrał politykę neutralności podczas zimnej wojny, podróżując do Związku
        ) ) Radzieckiego i Chin (do Białego Domu oczywiście też). Znacjonalizował wiele
        ) ) holenderskich prywatnych przedsiębiorstw, które należały wcześniej do
        ) ) kolonizatora. Ponadto odmówił rozprawienia się z Komunistyczną Partią
        ) ) Indonezji, która w prawy i pok
        • didjeridu Re: Cele polityki USA wg. diabla 30.10.02, 20:28
          Gość portalu: diabeł napisał(a):

          > D : oto kolejny czytelnik niezdolny nawet do zrozumienia pierwszej
          > liniki "czytanego " tekstu. To nie mój tekst ! Jest podany jego autor i
          zrodło
          > tłumaczenia. Kim jest autor zostało juz wyjaśnione w następnych postach.
          >
          > Jeśli uważasz, że dbanie przez USA o własne interesy ( bez wzgledu na koszty)
          > to stek bzdur - to gratuluję.

          Nie trzeba byc rowniez specjalnie spostrzegawczym, zeby zauwazyc, ze bogdan
          uparl sie by zdobyc palme pierszenstwa w konkurencji na forumowego blazna.
          Probuje z dobrym skutkiem na kazdy temat.
        • Gość: kapitalizm Re: Cele polityki USA wg. diabla IP: *.proxy.aol.com 30.10.02, 21:11
          Gość portalu: diabeł napisał(a):

          ) Gość portalu: Bogdan napisał(a):
          )
          ) ) Chlopie.
          ) ) Ty tyle wysilku wlozyles, zeby napisac taki stek bzdur.
          ) ) Jestem pelen podziwu.
          ) ) Powinienes zaczac pisac powiesci science-fiction. Bedziesz bogaty bo
          naiwnych
          )
          ) p
          ) ) elno na tym swiecie.
          )
          ) D : oto kolejny czytelnik niezdolny nawet do zrozumienia pierwszej
          ) liniki "czytanego " tekstu. To nie mój tekst ! Jest podany jego autor i
          zrodło
          ) tłumaczenia. Kim jest autor zostało juz wyjaśnione w następnych postach.
          )
          ) Jeśli uważasz, że dbanie przez USA o własne interesy ( bez wzgledu na koszty)
          ) to stek bzdur - to gratuluję.
          )
          )
          ) )
          ) )
          ) ) Gość portalu: diabeł napisał(a):
          ) )
          ) ) ) http://www.uni.wroc.pl/~turowski/interwencje.htm
          ) ) ) William Blum
          ) ) ) Krótka historia interwencji amerykańskich od 1945 do 1999 roku
          ) ) )
          ) ) ) Silnik amerykańskiej polityki międzynarodowej został uruchomiony nie po
          ) to,
          ) )
          ) ) ) by poświęcać się jakiejkolwiek moralności, ale raczej po to, by z
          ) ) ) konieczności służyć innym dyrektywom, których zarys wygląda następująco:
          ) ) )
          ) ) ) 1). Sprawienie, aby świat stał się bezpiecznym miejscem dla działania
          ) ) ) amerykańskich korporacji;
          ) ) ) 2). Poprawienie bilansu księgowego firm krajowych, które podpisały
          ) kontrakty
          ) ) ) obronne i wspaniałomyślnie wspierają członków kongresu;
          ) ) )
          ) ) ) 3). Zapobieżenie pojawieniu się jakiegokolwiek społeczeństwa, które
          mogłoby
          )
          ) ) ) stać się udanym przykładem modelu alternatywnego w stosunku do
          kapitalizmu;
          ) ) )
          ) ) ) 4). Rozszerzenie politycznej i ekonomicznej dominacji na tak wielkim
          ) ) ) obszarze, jak to tylko możliwe, jak przystało na "wielkie mocarstwo".
          ) ) )
          ) ) ) Tak się wyraża postulowana krucjata moralna przeciwko temu, co sami
          oziębli
          )
          ) ) ) wojownicy oraz cały naród amerykański nazwali diabelskim Międzynarodowym
          ) ) ) Komunistycznym Spiskiem, który w rzeczywistości nigdy nie istniał,
          ) ) ) niezależnie od swoich ewentualnych kontaktów z diabłem.
          ) ) )
          ) ) ) Stany Zjednoczone przeprowadziły w tym czasie zakrojone na szeroką skalę
          ) ) ) interwencje w ponad 70 państwach. Oto kilka wybranych.
          ) ) )
          ) ) ) Chiny, 1945-49: Wkroczenie w chwili trwania wojny domowej, poparcie Chang
          ) Kai
          ) ) -
          ) ) ) sheka przeciwko komunistom, choć ci drudzy w czasie zakończonej właśnie
          ) wojny
          ) )
          ) ) ) światowej byli o wiele bliższym sojusznikiem Ameryki. USA posłużyły się
          ) ) ) żołnierzami pokonanej Japonii, którzy walczyli po ich stronie. Komuniści
          ) ) ) zmusili Changa do ucieczki na Tajwan w 1949 roku.
          ) ) )
          ) ) ) Włochy, 1947-48: Wykorzystując podręcznikowe chwyty USA wtrąciły się w
          ) ) ) wybory, aby zapobiec legalnemu i uczciwemu dojściu do władzy Partii
          ) ) ) Komunistycznej. Wypaczenie demokracji zostało dokonane w imię "ocalenie
          ) ) ) demokracji" we Włoszech. Komuniści przegrali. Prze kolejnych kilka
          ) ) ) dziesięcioleci CIA wraz z korporacjami amerykańskimi bez końca wtrącały
          się
          )
          ) w
          ) )
          ) ) ) wybory we Włoszech, wydając setki milionów dolarów i potężną maszynerię
          ) ) ) psychologiczną, aby powstrzymać widmo, które nawiedzało Europę.
          ) ) )
          ) ) ) Grecja, 1947-49: Interwencja w czasie trwania wojny domowej. Poparcie
          ) ) ) neofaszystów przeciwko greckiej lewicy, która w czasie 2 wojny światowej
          ) ) ) odważnie stawiała czoło nazistom. Neofaszyści wygrali i ustanowili
          okrutny
          ) i
          ) ) ) brutalny reżym, dla którego CIA utworzyła nowy wewnętrzny urząd
          ) ) ) bezpieczeństwa, KYP. Niedługo potem KYP przeprowadzała wszędzie
          ) profesjonalne
          ) )
          ) ) ) akcje policyjne, z systematycznie stosowanymi torturami włącznie.
          ) ) )
          ) ) ) Filipiny, 1945-53: Wojska amerykańskie walczą z siłami lewicowymi (Huk),
          ) mimo
          ) )
          ) ) ) że w tym samym czasie Hukowie starają się wyprzeć ze swojego kraju
          ) japońskich
          ) )
          ) ) ) najeźdźców. Po tej wojnie USA w dalszym ciągu walczyło z Hukami, w końcu
          ) ich
          ) ) ) pokonując i wynosząc na urzędy prezydenckie swoje marionetki, czego
          ) ) ) zwieńczeniem było powołanie dyktatora Ferdinanda Marcosa.
          ) ) )
          ) ) ) Korea Południowa, 1945-53: Po 2 wojnie światowej Stany Zjednoczone
          stłumiły
          )
          ) ) ) ludowe siły postępowe wspierając konserwatystów, którzy współpracowali z
          ) ) ) Japonią. Doprowadziło to do długiego okresu korupcji, prowokacji i nie
          ) ) ) mających nic wspólnego z demokracją brutalnych rządów.
          ) ) )
          ) ) ) Albania, 1949-53: USA i Wielka Brytania bez powodzenia próbują obalić
          rządy
          )
          ) ) ) komunistyczne i zainstalować nowe, pro-zachodnie, składające się głównie
          z
          ) ) ) monarchistów i tych, którzy kolaborowali z włoskimi faszystami i
          nazistami.
          ) ) )
          ) ) ) Niemcy, lata 50-te: CIA przygotowała zakrojoną na szeroką skalę kampanię
          ) ) ) sabotażu, terroryzmu, nieuczciwych chwytów i wojny psychologicznej
          ) przeciwko
          ) ) ) Niemcom Wschodnim. Był to jeden z czynników, który doprowadził do
          powstania
          )
          ) ) ) Muru Berlińskiego w 1961 roku.
          ) ) )
          ) ) ) Iran, 1953: Premier Mossadegh został obalony na skutek operacji
          ) ) ) przeprowadzonej wspólnie przez USA i Wielką Brytanię. Mossadegh został
          ) ) ) wybrany na swoje stanowisko przez zdecydowaną większość parlamentu, ale
          ) ) ) popełnił krytyczny błąd, stając na czele akcji mającej na celu
          ) ) ) znacjonalizowanie brytyjskiej kompanii naftowej, jedynej firmy naftowej
          ) ) ) działającej w Iranie. Zamach stanu przywrócił absolutną władzę dla Szacha
          i
          )
          ) ) ) rozpoczął okres 25 lat represji i tortur, dzięki czemu przemysł naftowy
          ) ) ) został oddany w ręce obcych właścicieli w następujących proporcjach:
          Wielka
          )
          ) ) ) Brytania i USA otrzymały 40 procent, inne państwa - 20 procent.
          ) ) )
          ) ) ) Gwatemala, od roku 1953 do lat 90-tych: Zamach stanu przygotowany przez
          CIA
          )
          ) ) ) obalił wybrany na drodze demokratycznej postępowy rząd Jacobo Arbenza,
          ) ) ) rozpoczynając 40 lat działania szwadronów śmierci, tortur, uprowadzeń,
          ) ) ) masowych egzekucji i niewyobrażalnego okrucieństwa, które łącznie
          ) przyniosły
          ) ) ) ponad 100.000 ofiar - bez wątpienia jeden z najbardziej nieludzkich
          ) ) ) rozdziałów w historii 20 wieku. Arbenz znacjonalizował firmę amerykańską,
          ) ) ) United Fruit Company, która miała bardzo bliskie związki z amerykańską
          ) elitą
          ) ) ) rządzącą. Jako usprawiedliwienie tego zamachu Waszyngton ogłosił, że
          ) ) ) Gwatemala znalazła się o krok od stania się podanym sowieckim, podczas
          gdy
          ) ) ) tak naprawdę Rosjanie przejawiali niewielkie zainteresowanie państwem, z
          ) ) ) którym nie utrzymywało nawet stosunków dyplomatycznych. Prawdziwym
          ) problemem
          ) ) ) w oczach Waszyngtonu, oprócz United Fruits, było niebezpieczeństwo
          ) ) ) rozszerzenia się gwatemalskiej socjaldemokracji na inne państwa Ameryki
          ) ) ) Łacińskiej.
          ) ) )
          ) ) ) Bliski Wschód, 1956-58: Doktryna Eisenhowera utrzymywała, że Stany
          ) ) ) Zjednoczone "są przygotowane na użycie broni aby wspierać" jakiekolwiek
          ) ) ) państwo na Bliskim Wschodzie "proszące o takie wsparcie przeciwko
          zbrojnej
          ) ) ) agresji ze strony jakiegokolwiek państwa kontrolowanego przez
          ) międzynarodowy
          ) ) ) komunizm". W przełożeniu na angielski oznaczało to, że nikomu nie wolno
          ) ) ) dominować lub mieć znaczący wpływ na Bliskim Wschodzie z jego polami
          ) ) ) naftowymi, poza Stanami Zjednoczonymi, i że ktokolwiek tylko spróbuje
          tego
          ) ) ) dokonać, natychmiast zostanie okrzyknięty komunistą. Posługując się taką
          ) ) ) polityką USA dwukrotnie próbowały obalić rząd syryjski, przeprowadziły
          ) kilka
          ) ) ) akcji pokazowych na Morzu Śródziemnym, aby zastraszyć ruchy niechętne
          ) rządom
          ) ) ) wspieranym przez USA w Jordanii i Libanie, wysłały 14.000 żołnierzy do
          ) Libanu
          ) )
          ) ) ) i spiskowały w celu obalenia lub zamordowania w Egipcie Nassera z jego
          ) ) ) kłopotliwym blisko-wschodnim nacjonalizmem.
          ) ) )
          ) ) ) Indonezja, 1957-58: Sukarno, tak jak Nasser, był tego typu przywódcą z
          ) )
          • Gość: kapitalizm Re: Cele polityki USA wg. diabla IP: *.proxy.aol.com 30.10.02, 21:21

            Jak pisalem o pomaganiu biednym w rozwijaniu kapitalizmu to nie mialem na mysli
            tylko kontynentu afrykanskiego ale Azje i Amer.Poludniowa gdzie rowniez jest
            wiele biedy i zacofania. Jak widzisz Amerykanie sa w stanie posiecic rowniez
            swoje zycie. A europa w tym czasie najwyzej posyla paczki.
            Jakzes taki madry to powiedz kto ma w tej ich sprawie interweniowac jak nie USA.
            Nie widze innego odwaznego.
            To sie nazywa leadership.
            • Gość: diabeł banalna prawda IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 21:51
              Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

              >
              > Jak pisalem o pomaganiu biednym w rozwijaniu kapitalizmu to nie mialem na
              mysli
              >
              > tylko kontynentu afrykanskiego ale Azje i Amer.Poludniowa gdzie rowniez jest
              > wiele biedy i zacofania. Jak widzisz Amerykanie sa w stanie posiecic rowniez
              > swoje zycie. A europa w tym czasie najwyzej posyla paczki.
              > Jakzes taki madry to powiedz kto ma w tej ich sprawie interweniowac jak nie
              USA
              > .
              > Nie widze innego odwaznego.
              > To sie nazywa leadership.

              D : Podziwiam twoją opcje postrzegania rzeczywistości. Moj znajomy uczestniczył
              jakiś czas temu w spotkaniu z biznesmenami brazylijskimi, którzy chcieli
              nawiązac kontakty w Polsce. Powiedzieli mu oni, że NIGDY I ZA NIC nie będa
              współpracować z USA ponieważ mają już takie doświadczenia i wiedzą, że USA ich
              wykończy.
              Spędziłem trochę czasu w Australii : nie lubia tam Ameryki, ciągle usiłuje
              narzucić Australii niekorzystne umowy handlowe : tzn. korzystne ale tylko dla
              USA.

              Czy do Ciebie naprawde nie dociera tak banalna prawda, jak to, że USA dba tylko
              o własny interes i wszystkim innym usiłuje narzucić warunki korzystne tylko dla
              siebie samej ????? Przeciez to jest OCZYWISTE! A ponadto wcale mnie to nie
              dziwi.

              Dziwi mnie natomiast taki naiwny fanatyzm jaki reprezentujesz Ty. O jakiej ty
              pomocy USA dla biednych krajów piszesz???? Business is business . Tu nie ma
              żadnego miejsca na moralność. Napisz ile USA wydaje rocznie na zbrojenia.

              Narzucić innym niekorzystne prawa, wykorzystać bezwzględnie : to są podstawowe
              zasady. I każdy zwykły człowiek dobrze o tym wie.
              Nie wiedza chyba tylko fantaści-teoretycy.

              A globalizacja ? : kilka koncernów na całym świecie finansuje klike polityków,
              przy pomocy której wszyscy w tym elitarnym klubie robia gigantyczner pieniądze.



              • Gość: kapitalizm Re: banalna prawda IP: *.proxy.aol.com 31.10.02, 01:03
                Gość portalu: diabeł napisał(a):

                > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                >
                > >
                > > Jak pisalem o pomaganiu biednym w rozwijaniu kapitalizmu to nie mialem na
                > mysli
                > >
                > > tylko kontynentu afrykanskiego ale Azje i Amer.Poludniowa gdzie rowniez j
                > est
                > > wiele biedy i zacofania. Jak widzisz Amerykanie sa w stanie posiecic rowni
                > ez
                > > swoje zycie. A europa w tym czasie najwyzej posyla paczki.
                > > Jakzes taki madry to powiedz kto ma w tej ich sprawie interweniowac jak ni
                > e
                > USA
                > > .
                > > Nie widze innego odwaznego.
                > > To sie nazywa leadership.
                >
                > D : Podziwiam twoją opcje postrzegania rzeczywistości. Moj znajomy
                uczestniczył
                > jakiś czas temu w spotkaniu z biznesmenami brazylijskimi, którzy chcieli
                > nawiązac kontakty w Polsce. Powiedzieli mu oni, że NIGDY I ZA NIC nie będa
                > współpracować z USA ponieważ mają już takie doświadczenia i wiedzą, że USA
                ich
                > wykończy.
                > Spędziłem trochę czasu w Australii : nie lubia tam Ameryki, ciągle usiłuje
                > narzucić Australii niekorzystne umowy handlowe : tzn. korzystne ale tylko dla
                > USA.
                >
                > Czy do Ciebie naprawde nie dociera tak banalna prawda, jak to, że USA dba
                tylko
                >
                > o własny interes i wszystkim innym usiłuje narzucić warunki korzystne tylko
                dla
                >
                > siebie samej ????? Przeciez to jest OCZYWISTE! A ponadto wcale mnie to nie
                > dziwi.
                >
                > Dziwi mnie natomiast taki naiwny fanatyzm jaki reprezentujesz Ty. O jakiej ty
                > pomocy USA dla biednych krajów piszesz???? Business is business . Tu nie ma
                > żadnego miejsca na moralność. Napisz ile USA wydaje rocznie na zbrojenia.
                >
                > Narzucić innym niekorzystne prawa, wykorzystać bezwzględnie : to są
                podstawowe
                >
                > zasady. I każdy zwykły człowiek dobrze o tym wie.
                > Nie wiedza chyba tylko fantaści-teoretycy.
                >
                > A globalizacja ? : kilka koncernów na całym świecie finansuje klike
                polityków,
                > przy pomocy której wszyscy w tym elitarnym klubie robia gigantyczner
                pieniądze.





                Widze, ze wszystko placzesz dokladnie. Ale sprobujmy od poczatku.

                Korzystna umowa to ta ktora daje korzysci obu stronom, w kapitalizmie to sie
                nazywa biznes. Dobrowolne umowy z zalozenia sa korzystne dla obu stron. Inaczej
                by ich nie podpisywali. Caly czas oczywiscie mowimy o wolnym rynku -
                kapitalizmie.
                Teraz, jesli do tego dodasz sile poza rynkowa(rzad) otrzymujesz calkowicie
                spaczony obraz stosunkow ekonomicznych.
                Dlaczego?
                Ano dlatego, ze tylko rzad dysponuje legalna sila. Sila w postaci przymusowych
                taxow, regulacji i wiezien dla przeciwnikow tychze. Nastepuje zderzenie
                pieniedzy (biznesu) z pistoletem (wladza). Co mozesz zrobic jak nielubisz np.
                byc zasypany produktami McDonalda albo Microsoftu? Mozesz nie kupic albo wybrac
                konkurencje. A co mozesz zrobic jak nie lubisz byc zasypany nowymi taxami lub
                szkodliwymi regulacjami? A no nic. Sila pistoletu sie klania. I to sa te dwie
                przeciwne sily dzialajace w swiecie.
                Za kazdym razem jak rzad USA (czy inny) wchodzi na grunt gospodarki, to jest to
                ze szkoda dla ludzi. Szczegolnie obywateli tego rzadu, ale nie tylko. I tak jak
                USA podpisuja 'korzystna umowe' np. na wyzsze cla na zagraniczna stal to
                oczywiscie amerykanski konsument na tym traci najwiecej itd. Odnosi sie to
                wszystkich tzw. 'umow gospodarczych'. Moge sobie latwo wyobrazic gniew
                prawdziwego biznesmena brazylijskiego gdy napatoczy sie na takie mieszanie sie
                rzadu do ekonomi. Ma tu cale poparcie odemnie. Pytanie jest czy on napewno
                szukal wolnorynkowych zasad kapitalizmu czy 'opieki' panstwa(czerpania nie
                zasluzonych korzysci). Mam watpliwosci bo statystycznie prywatny biznes ma duzo
                wiecej wolnosci w USA niz w Polsce czy gdzie indziej. Stad potega USA.

                Ja jestem wielkim krytykiem rzadu USA, moze troche z innej strony niz Ty ale to
                wynika z glebokiej analizy a nie uczuc czy wrazliwosci.

                Jeszcze raz, nie popelniaj bledu zrownywania interesow gospodarczych biznesu z
                dzialaniami rzadow. Rzad nie jest podmiotem gospodarczym. Jedyna rola rzadu
                jest ochrona prywatnej wlasnosci obywateli, z zewnatrz i wewnatrz kraju. A wiec
                kazdy dolar wydany na ochrone - moje tak, na interwencje w gospodarce
                zdecydowane - nie.
                W tym swietle chyba sie zgodzisz, ze USA sa moim faworytem. Wydaja duzo na
                zbrojenia (good) i maja stosunkowo najmniej interwencji (bad) w gospodarce.

                Biznes na wolnym kapitalistycznym rynku to jest tworzenie duzej ilosci dobr
                (chleba,butow,lekarstw,aut,komputerow,domow,szpitali,filmow,oczyszczalni
                sciekow,uslug wszelkich, w tym charytatywnych itd.). To wszystko wymaga
                zaangazowania duzych kapitalow i ludzi wolnych do wymyslania i produkowania
                tego wszystkiego. I tu znowu klania sie kapitalizm ktory ta wolnosc najbardziej
                zabezpiecza. O rozdziale wladzy i pieniedzy pisalem powyzej.

                Im wiecej ludzi angazuje sie w ta dzialalnosc tym wieksza potrzeba na coraz to
                wieksze podmioty gospodarcze(koncerny), bo poprostu maly rodzinny interesik nie
                da rady obsluzyc ogromnej ilosci konsumentow. Tak ze jak ktos Ci mowi 'duzy
                koncern' robi duza kase oznacza to duza ilosc ludzi jest zainteresowana ta
                produkcja, nic wiecej nic mniej.
                Co do moralnosci to jest dokladnie odwrotnie. Biznes bez uzycia sily(rzadu)
                jest jaknajbardziej rzecza moralna. Tak jak dbanie o swoj interes.
                I odwrotnie powodowanie strat, wymuszanie umow(rzad), nie dbanie o swoje dobro
                w pierwszym wzgledzie jest oznaka niemoralnosci, bo prowadzace do zubozenia i w
                nastepstwie smierci. Krotko, moralne jest to co prowadzi do zycia, nie moralne
                co w swojej konsekwencji prowadzi do smierci.

                Na zakonczenie tego watku, popieram wszystko co jest: swiatle,
                postepowe,indywidualistyczne, rozwojowe, ceniace zycie na ziemi, ciagle
                podnoszace stope zyciowa.
                Jestem przeciwny: kolektywnemu mysleniu, religiom, mistycyzmom, holdowaniu
                krolom, cesarzom,sekretarzom,ogolowi, woli spoleczenstwa, panstwom.
                Choc zauwazam niebezpieczne zmiany i slabosci w USA, to i tak jest to najlepsze
                miejsce na ziemi dla bycia w pelni soba.
                >
                >
                >
                • Gość: diabeł SPOŁECZEŃSTWO KONSUMPCYJNE TO ZARAZA! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.02, 21:14
                  K :Widze, ze wszystko placzesz dokladnie. Ale sprobujmy od poczatku.
                  Korzystna umowa to ta ktora daje korzysci obu stronom, w kapitalizmie to sie
                  nazywa biznes. Dobrowolne umowy z zalozenia sa korzystne dla obu stron. Inaczej
                  by ich nie podpisywali. Caly czas oczywiscie mowimy o wolnym rynku -
                  kapitalizmie.

                  D : jesteś tak naiwny, że to już przestaje być śmieszne, usprawiedliwia Cie
                  tylko fakt, że abstrahujesz od praktyki jako 100 procentowy teoretyk ( ale i
                  tak trudno w to uwierzyć, że nie wiesz jaki jest stosunek praktyki do teorii)
                  Korzystne umowy występują dla dwóch stron tylko wtedy gdy są to równorzedne
                  podmioty.(np. dwa wielkie koncerny!)

                  Z Polską , nikt nie podpisze równorzędnej umowy tylko da jej najgorsze
                  warunki, dlatego bo Polska jest słaba ekonomicznie i i tak jest skazana na
                  podpisywanie niekorzystnych umów.
                  Podobnie 180 innych krajów. Brazylia też : czyżbyś nie rozumiał, że brazylijscy
                  biznesmeni przyjeżdżają az do Polski nawiązywać kontakty ponieważ to co
                  proponują im biznesmeni z USA jest upokarzające i nie do zaakceptowania?

                  K : Teraz, jesli do tego dodasz sile poza rynkowa(rzad) otrzymujesz calkowicie
                  spaczony obraz stosunkow ekonomicznych.

                  D : Otóż to ! A rząd amerykański wtrąca się ostatnio do wszystkiego!

                  K : Dlaczego? Ano dlatego, ze tylko rzad dysponuje legalna silą.
                  Sila w postaci przymusowych taxow, regulacji i wiezien dla
                  przeciwnikow tychze. Nastepuje zderzenie pieniedzy (biznesu) z pistoletem
                  (wladza).

                  D : Nie tylko o to chodzi! Przecież to oczywiste! Rząd wprowadza to co jest
                  korzystne dla wielkiego biznesu i prowadzi korzystną dla niego polityke , co
                  nie ma wiele wspólnego z zasadami wolnego rynku.
                  To wielki biznes ma największe wpływy na polityke.

                  K : Co mozesz zrobic jak nielubisz np. byc zasypany produktami McDonalda
                  albo Microsoftu? Mozesz nie kupic albo wybrac konkurencje.

                  D : Konkurencje ? Kentucky Fried Chicken ?

                  K : A co mozesz zrobic jak nie lubisz byc zasypany nowymi taxami lub
                  szkodliwymi regulacjami? A no nic. Sila pistoletu sie klania. I to sa te dwie
                  przeciwne sily dzialajace w swiecie.
                  Za kazdym razem jak rzad USA (czy inny) wchodzi na grunt gospodarki, to jest to
                  ze szkoda dla ludzi. Szczegolnie obywateli tego rzadu, ale nie tylko. I tak
                  jak USA podpisuja 'korzystna umowe' np. na wyzsze cla na zagraniczna stal to
                  oczywiscie amerykanski konsument na tym traci najwiecej itd. Odnosi sie to
                  wszystkich tzw. 'umow gospodarczych'. Moge sobie latwo wyobrazic gniew
                  prawdziwego biznesmena brazylijskiego gdy napatoczy sie na takie mieszanie sie
                  rzadu do ekonomi. Ma tu cale poparcie odemnie. Pytanie jest czy on napewno
                  szukal wolnorynkowych zasad kapitalizmu czy 'opieki' panstwa(czerpania nie
                  zasluzonych korzysci). Mam watpliwosci bo statystycznie prywatny biznes ma duzo
                  wiecej wolnosci w USA niz w Polsce czy gdzie indziej. Stad potega USA.
                  Ja jestem wielkim krytykiem rzadu USA, moze troche z innej strony niz Ty ale to
                  wynika z glebokiej analizy a nie uczuc czy wrazliwosci.

                  D : Nie jestem przekonany. Widze, że podchodzisz do sprawy emocjonalnie.
                  A tej Twojej krytyki rządu USA jak nie było tak niema.

                  K : Jeszcze raz, nie popelniaj bledu zrownywania interesow gospodarczych
                  biznesu z dzialaniami rzadow. Rzad nie jest podmiotem gospodarczym. Jedyna
                  rola rzadu jest ochrona prywatnej wlasnosci obywateli, z zewnatrz i wewnatrz
                  kraju. A wiec kazdy dolar wydany na ochrone - moje tak, na interwencje w
                  gospodarce zdecydowane - nie.
                  W tym swietle chyba sie zgodzisz, ze USA sa moim faworytem. Wydaja duzo na
                  zbrojenia (good) i maja stosunkowo najmniej interwencji (bad) w gospodarce.


                  D : Nie znam tych statystyk. Na zbrojenia rzeczywiście wydaja tyle , że nie
                  maja już wyjścia i wcześniej czy pózniej będą musieli tej broni użyć (
                  zniszczenie za drogie), a bez produkcji nowej będzie krach gospodarczy..........

                  K : Biznes na wolnym kapitalistycznym rynku to jest tworzenie duzej ilosci dobr
                  (chleba,butow,lekarstw,aut,komputerow,domow,szpitali,filmow,oczyszczalni
                  sciekow,uslug wszelkich, w tym charytatywnych itd.). To wszystko wymaga
                  zaangazowania duzych kapitalow i ludzi wolnych do wymyslania i produkowania
                  tego wszystkiego. I tu znowu klania sie kapitalizm ktory ta wolnosc
                  najbardziej zabezpiecza.

                  D : O tym dobrze wiem. Produkuje się mnóstwo niepotrzebnych rzeczy i wmawia
                  się ludziom, że są im potrzebne. SPOŁECZEŃSTWO KONSUMPCYJNE TO ZARAZA!
                  I totalne ogłupienie mas.
                  A nadwyżki żywności wrzuca się do oceanu, żeby nie spadły ceny.

                  K : O rozdziale wladzy i pieniedzy pisalem powyzej.
                  Im wiecej ludzi angazuje sie w ta dzialalnosc tym wieksza potrzeba na coraz to
                  wieksze podmioty gospodarcze(koncerny), bo poprostu maly rodzinny interesik nie
                  da rady obsluzyc ogromnej ilosci konsumentow. Tak ze jak ktos Ci mowi 'duzy
                  koncern' robi duza kase oznacza to duza ilosc ludzi jest zainteresowana ta
                  produkcja, nic wiecej nic mniej.

                  D : Tak tyle,że wkońcu Mc Donaldy wykończą Kentucky Fried Chicken......(ha ha
                  ha)i skończy się jakikolwiek "wybór". A monopoliści będą robić co chcą!

                  K : Co do moralnosci to jest dokladnie odwrotnie. Biznes bez uzycia sily(rzadu)
                  jest jak najbardziej rzecza moralna. Tak jak dbanie o swoj interes.

                  D : Można dbać o swój interes łamiąć elementarne zasady moralne. Nieprawdaż?


                  K : I odwrotnie powodowanie strat, wymuszanie umow(rzad), nie dbanie o swoje
                  dobro w pierwszym wzgledzie jest oznaka niemoralnosci, bo prowadzace do
                  zubozenia i w nastepstwie smierci. Krotko, moralne jest to co prowadzi do
                  zycia, nie moralne co w swojej konsekwencji prowadzi do smierci.


                  D : Ta definicja jest idiotyczna. To nie jest definicja moralności!
                  Poza tym zupełnie sprzeczna z kapitalizmem.
                  W Polsce nierentowne zakłady bankrutują lub są wykupywane przez obcy kapitał
                  za grosze, ludzie sa wyrzucani na bruk i żyja w skrajnej nędzy, (nie ma
                  zasiłków dla bezrobotnych, bezdomni umieraja podczas zimy na ulicy)
                  ( nie myśl, że jestem wrogiem własności prywatnej, nic z tych rzeczy, ja tylko
                  opisuje w jaki sposób praktycznie kapitalizm prowadzi do moralności i życia
                  ([praktycznie nie teoretycznie])
                  Gdyby zastosować Twoją definicje w Polsce to okazałoby się , że realny
                  socjalizm/komunizm PRL-owski był bardziej moralny "ekonomicznie" niż to co się
                  dzisiaj dzieje.

                  K : Na zakonczenie tego watku, popieram wszystko co jest: swiatle,
                  postepowe,indywidualistyczne, rozwojowe, ceniace zycie na ziemi, ciagle
                  podnoszace stope zyciowa.

                  D : pomijając zbyt ogólny charakter tych pojęć trudno się z tym nie zgodzić.

                  K : Jestem przeciwny: kolektywnemu mysleniu, religiom, mistycyzmom, holdowaniu
                  krolom, cesarzom,sekretarzom,ogolowi, woli spoleczenstwa, panstwom.

                  D : Znowu : to tak jak JA. Musimy chyba inaczej rozumieć słowa, których
                  używamy ?

                  K : Choc zauwazam niebezpieczne zmiany i slabosci w USA, to i tak jest to
                  najlepsze miejsce na ziemi dla bycia w pelni soba.

                  D : Norwegia czy Szwajcaria maja wyższy dochód na osobę niż USA. W Norwegii
                  byłem, to niezwykle piekny kraj. Jest dużo „najlepszych miejsc” : np. Australia
                  pod pewnymi względami. Ale mnie się podoba w Polsce. Diabeł. ( I jestem tutaj
                  sobą!)
                  PS> JAk ktoś jest soba to nie przestaje nim byc w wyniku przekraczania granic
                  państwowych! ( chyba, że jakies państwo go do tego zmusi : jest troche takich
                  krajów i owszem!)


                  • Gość: kapitalizm Re: SPOŁECZEŃSTWO KONSUMPCYJNE TO ZARAZA! IP: *.proxy.aol.com 04.11.02, 18:00

                    Dawno nie bylem w Polsce i przykro mi slyszec, ze niewiele sie zmienilo.

                    Postaram sie krotko moze w pktach:
                    1. kazda praktyka opiera sie na teorii, czasem zlej i szkodliwej - co widac w
                    Polsce,

                    2. czy umowa duzego koncernu z malym oznacza niekorzysc dla mniejszego?,
                    oczywiscie nie, kazdy w umowie widzi swoje(inne) korzysci. To samo miedzy
                    panstwami, jesli jest umowa znaczy korzysc dla obu stron. Jest jeszcze
                    mozliwosc nieudolnej pertraktacji ze strony polskiej - co wynika z Twoich
                    postow - ale glupota nigdy nie jest oplacalna wiec nie wiem dlaczego winna ma
                    byc strona bogatsza. Moim zdaniem jest bogatsza bo jest mniej glupia, to chyba
                    logiczne. Chyba, ze mowisz o rozwiazaniach silowych. Ale to nazywa sie wojna.

                    3. powinienes wiedziec, ze USA jest mekka i celem kazdego zdrowego biznesu na
                    swiecie, malego i duzego, ci co szukaja regulacji i opieki rzadu jada gdzie
                    indziej.
                    4. tam gdzie rzad miesza sie do godpodarki tam sa straty dla biznesu jako
                    calosc,czasem poszczegolna grupa(np.stal) moze na krotko zyskac, ale traci cale
                    spoleczenstwo(biznes) poprzez wyzsze taxy i ceny na te produkty.
                    Nie wiem tylko dlaczego Ciebie boli jak amerykanski podatnik traci - ale
                    doceniam to.
                    To jest moja krytyka rzadu USA.
                    Jeszcze raz jak uzywasz slowa 'big biznes' - to rozumiemy, ze mowisz o duzej
                    ilosci pracownikow wytwarzajacych duza ilosc dobr dla duzej ilosci odbiorcow.
                    W skrocie - spoleczenstwo jest suma wszystkich biznesow, duzych, malych i
                    bardzo malutkich.

                    5. tu gdziekolwiek pojawi sie McDonald natychmiast powstaja dziesiatki innych
                    barow i restauracyjek dookola, tak ze wybor jest niesamowity! poprostu free
                    market.

                    6. zbrojenia sa zlem koniecznym a nie dobrodziejstwem, sa obciazeniem dla
                    kazdego podatnika a nie stymulatorem rozwoju, gdyby USA nie musialo sie zbroic
                    wszyscy tu bylibysmy bogatsi. To chyba zrozumiale ale jak Cie ten temat
                    interesuje to sluze glebszym wyjasnieniem.

                    7. nie ma na wolnym rynku pojecia 'produkt niepotrzebny', jesli jakas firma by
                    kontynuowala jego produkcje to by wczesniej czy pozniej zbankrutowala.

                    8. z lamaniem zasad moralnych to jest tak, ze na dluzsza mete sie to nie
                    oplaca, bo albo skonczysz w wiezieniu albo ze zlamana psychika bez rodziny i
                    przyjaciol. Trudno to nazwac korzyscia dla samego siebie, jak to opisales.

                    9. napisalem, ze jestem przeciwny holdowaniu woli spoleczenstwa, panstwa.
                    Mowisz Ty tez, ale z Twojej odpowiedzi to nie wynika

                    10. co wedlug Ciebie nierentowne zaklady powinny robic jak nie bankrutowac,
                    uwalniajac ludzi do lepszej, rentowniejszej dzialalnosci?

                    11. na koniec zgadzam sie z Toba, nie powinnismy przestawac byc soba. Rozumie,
                    ze jestes soba zgorzknialy i niezadowolony w zyciu, zreszta jak wiekszosc ludzi
                    w Polsce. Najlepszym miernikiem stopnia zamoznosci(nie tylko materialnej)
                    spoleczenstwa jest poziom zadowolenia i optymizmu ludzi. Gwarantuje Ci, tego w
                    USA nie brakuje. Nie wiem na 100% ale z Twoich i innych ludzi postow widze, ze
                    Polska jest gdzie byla 20 lat temu.
                    Bylem w Norwegii i Szwajcarii, ludzie troche smutni i bez entuzjazmu do zycia
                    wiec nie dziwie sie wysokiemu % samobojstw.

                    Podsumowujac przyszlosc ludzkosci jest w rozwoju, zadowoleniu, wolnej wymianie
                    pogladow, dobr i serwisow.
                    Jednym slowem w kapitalizmie
                    • Gość: diabeł Re: SPOŁECZEŃSTWO KONSUMPCYJNE TO ZARAZA! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.11.02, 21:46
                      Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                      > Dawno nie bylem w Polsce i przykro mi slyszec, ze niewiele sie zmienilo.

                      D : PEWNE RZECZY SIE ZMIENIŁY A INNE NIE.
                      >
                      > Postaram sie krotko moze w pktach:
                      > 1. kazda praktyka opiera sie na teorii, czasem zlej i szkodliwej - co widac w
                      > Polsce,

                      d : a CÓZ TO tWOIM zdaniem za teoria/ byłem pewien, że liberalizm
                      kapitalistyczny.
                      >
                      > 2. czy umowa duzego koncernu z malym oznacza niekorzysc dla mniejszego?,
                      > oczywiscie nie, kazdy w umowie widzi swoje(inne) korzysci. To samo miedzy
                      > panstwami, jesli jest umowa znaczy korzysc dla obu stron. Jest jeszcze
                      > mozliwosc nieudolnej pertraktacji ze strony polskiej - co wynika z Twoich
                      > postow - ale glupota nigdy nie jest oplacalna wiec nie wiem dlaczego winna ma
                      > byc strona bogatsza. Moim zdaniem jest bogatsza bo jest mniej glupia, to
                      chyba logiczne. Chyba, ze mowisz o rozwiazaniach silowych. Ale to nazywa sie
                      wojna.

                      D : Jeśli uważasz, że jeśli ktoś ma pieniadze to jest mądry, to zaczne uważać
                      że rzeczywiście kapitalizm prowadzi do samozagłady.

                      > 3. powinienes wiedziec, ze USA jest mekka i celem kazdego zdrowego biznesu na
                      > swiecie, malego i duzego, ci co szukaja regulacji i opieki rzadu jada gdzie
                      > indziej.
                      > 4. tam gdzie rzad miesza sie do godpodarki tam sa straty dla biznesu jako
                      > calosc,czasem poszczegolna grupa(np.stal) moze na krotko zyskac, ale traci
                      cale spoleczenstwo(biznes) poprzez wyzsze taxy i ceny na te produkty.
                      > Nie wiem tylko dlaczego Ciebie boli jak amerykanski podatnik traci - ale
                      > doceniam to.

                      d :prawde mówiac, po raz setny : nie mnie oceniać sytuacje ekonomiczna USa, ja
                      w tym watku krytycznie sie ustosunkowuje do propoagandy amerykańskiej w
                      dziedzinie polityki, a nie ekonomii i kapitalizmu.

                      > To jest moja krytyka rzadu USA.
                      > Jeszcze raz jak uzywasz slowa 'big biznes' - to rozumiemy, ze mowisz o duzej
                      > ilosci pracownikow wytwarzajacych duza ilosc dobr dla duzej ilosci odbiorcow.
                      > W skrocie - spoleczenstwo jest suma wszystkich biznesow, duzych, malych i
                      > bardzo malutkich.
                      >
                      > 5. tu gdziekolwiek pojawi sie McDonald natychmiast powstaja dziesiatki innych
                      > barow i restauracyjek dookola, tak ze wybor jest niesamowity! poprostu free
                      > market.

                      d : dotarła do mnie informacja, że Mc Donaldy w Polsce nie maja sie najlepiej...
                      podobno coraz mniej ludzi tam chodzi...

                      > 6. zbrojenia sa zlem koniecznym a nie dobrodziejstwem, sa obciazeniem dla
                      > kazdego podatnika a nie stymulatorem rozwoju, gdyby USA nie musialo sie
                      zbroic
                      > wszyscy tu bylibysmy bogatsi. To chyba zrozumiale ale jak Cie ten temat
                      > interesuje to sluze glebszym wyjasnieniem.

                      d : doprawdy ??? przemysł zbrojenowy nie ma znaczenia dla gospodarki USA ???!!!

                      > 7. nie ma na wolnym rynku pojecia 'produkt niepotrzebny', jesli jakas firma
                      by kontynuowala jego produkcje to by wczesniej czy pozniej zbankrutowala.

                      d : ja nie analizuje z punktu widzenia "wolnego rynku" tylko z punktu widzenia
                      jednostki : można wyprodukować tysiące niepotrzebnych produktów i tak je
                      reklamować, że wielu ludzi je bedzie kupowac - przecież to oczywiste!
                      społeczeństwo konsumpcyjne jest tak wytresowane, że jego członkowie musza
                      nałogowo kupować kolejne towary! czytałem kiedyś artykuł o tym jak olbrzymie
                      ilosci lekarstw kupuje sie w USA - wiele z nich nie ma żadnego działania
                      podobno... , np. propaganda z witaminami i ich reklama.........

                      > 8. z lamaniem zasad moralnych to jest tak, ze na dluzsza mete sie to nie
                      > oplaca, bo albo skonczysz w wiezieniu albo ze zlamana psychika bez rodziny i
                      > przyjaciol. Trudno to nazwac korzyscia dla samego siebie, jak to opisales.
                      >
                      > 9. napisalem, ze jestem przeciwny holdowaniu woli spoleczenstwa, panstwa.
                      > Mowisz Ty tez, ale z Twojej odpowiedzi to nie wynika

                      D : ja jestem za hołdowaniem woli jednostki..... a nie "kapitału".......

                      > 10. co wedlug Ciebie nierentowne zaklady powinny robic jak nie bankrutowac,
                      > uwalniajac ludzi do lepszej, rentowniejszej dzialalnosci?

                      d : no oczywiscie, że muszą bankrutować, ale ludzie wpadaja w nędze, co ich
                      prowadzi do śmierci.... a tak kapitalizm przeciez ma nie działać....

                      > 11. na koniec zgadzam sie z Toba, nie powinnismy przestawac byc soba.
                      Rozumie, ze jestes soba zgorzknialy i niezadowolony w zyciu, zreszta jak
                      wiekszosc ludzi w Polsce.

                      D : Bardzoo daleko Ci do zrozumimienia mnie... Bynajmniej nie jestem
                      zgorzkniały. Dlaczego miałbym byc niezadowolony w życiu? Krytyka jest zdrowsza
                      niż ślepe popieranie jakichś ideologii......

                      K : Najlepszym miernikiem stopnia zamoznosci(nie tylko materialnej)
                      spoleczenstwa jest poziom zadowolenia i optymizmu ludzi. Gwarantuje Ci, tego w
                      USA nie brakuje. Nie wiem na 100% ale z Twoich i innych ludzi postow widze, ze
                      Polska jest gdzie byla 20 lat temu.
                      Bylem w Norwegii i Szwajcarii, ludzie troche smutni i bez entuzjazmu do zycia
                      wiec nie dziwie sie wysokiemu % samobojstw.

                      Podsumowujac przyszlosc ludzkosci jest w rozwoju, zadowoleniu, wolnej wymianie
                      > pogladow, dobr i serwisow.
                      > Jednym slowem w kapitalizmie.

                      D : Uważasz, że kapitalizm to system doskonały i NIC JUZ GO NIE ZASTĄPI ?
                      Jak uczy historia wszystkie formacje ekonomiczne rozwijaja sie i upadaja...
                      by mogły zastapic je nowe.....
                      • Gość: kapitalizm Re: SPOŁECZEŃSTWO KONSUMPCYJNE TO ZARAZA! IP: *.proxy.aol.com 11.11.02, 23:08
                        Gość portalu: diabeł


                        Urwalo Ci,

                        ale postaram sie pewne bledy sprostowac:

                        d : a CÓZ TO tWOIM zdaniem za teoria/ byłem pewien, że liberalizm
                        > kapitalistyczny.

                        - nie wiem oc chodzi, w Polsce na pewno nie ma liberalizmu kapitalistycznego.

                        D : Jeśli uważasz, że jeśli ktoś ma pieniadze to jest mądry, to zaczne uważać
                        > że rzeczywiście kapitalizm prowadzi do samozagłady.

                        - nic takiego nie powiedzialem, zgodzilem sie, ze jak prowadzisz pertraktacje
                        to lepiej byc madrym niz glupim. Nic wiecej. Bedac madrym mozesz tylko
                        skorzystac(rowniez finansowo). Co tu nie rozumiec.

                        d : doprawdy ??? przemysł zbrojenowy nie ma znaczenia dla gospodarki USA ???!!!

                        - ma znaczenie obronne, a wiec wielkie. Finansowe znaczenie tylko dla ludzi
                        zatrudnionych w tym dziale, dla reszty spoleczenstwa(97%) jest finansowym
                        obciazeniem. Koniecznym, ale obciazeniem. Tak samo jak Ty kupisz alarm do domu -
                        jest wydatkiem a nie przychodem.

                        d : ja nie analizuje z punktu widzenia "wolnego rynku" tylko z punktu widzenia
                        > jednostki : można wyprodukować tysiące niepotrzebnych produktów i tak je
                        > reklamować, że wielu ludzi je bedzie kupowac - przecież to oczywiste!
                        > społeczeństwo konsumpcyjne jest tak wytresowane, że jego członkowie musza
                        > nałogowo kupować kolejne towary! czytałem kiedyś artykuł o tym jak olbrzymie
                        > ilosci lekarstw kupuje sie w USA - wiele z nich nie ma żadnego działania
                        > podobno... , np. propaganda z witaminami i ich reklama.........

                        - kto wg. Ciebie ma decydowac o przydatnosci produktu?, jaka komisja?, moze Ty?

                        D : ja jestem za hołdowaniem woli jednostki..... a nie "kapitału".......

                        - nareszcie cos madrego, tylko Ty tez masz kapital jak idziesz do sklepu cos
                        kupic. Powinienes go bronic, czyz nie?

                        d : no oczywiscie, że muszą bankrutować, ale ludzie wpadaja w nędze, co ich
                        > prowadzi do śmierci.... a tak kapitalizm przeciez ma nie działać....

                        - coraz lepiej, widze zgadzasz sie ze mna, ze wieksza swoboda otwierania wciaz
                        nowych biznesow (po polsku zakladow pracy) jest 'smiertelnie' Polsce potrzebna.

                        D : Uważasz, że kapitalizm to system doskonały i NIC JUZ GO NIE ZASTĄPI ?

                        - idee kapitalizmu nie sa celem samym w sobie, tak jak wolnosc nie jest,
                        niemniej wolnosc i postep jest nam potrzebny w celu pelniejszego rozwoju
                        ludzkich mozliwosci. Jak dotej pory tylko kapitalizm zwieksza ta wolnosc i
                        swietuje jednostke a nie grupe.

                • Gość: diabeł SPOŁECZEŃSTWO KONSUMPCYJNE TO ZARAZA! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.02, 21:16
                  K :Widze, ze wszystko placzesz dokladnie. Ale sprobujmy od poczatku.
                  Korzystna umowa to ta ktora daje korzysci obu stronom, w kapitalizmie to sie
                  nazywa biznes. Dobrowolne umowy z zalozenia sa korzystne dla obu stron. Inaczej
                  by ich nie podpisywali. Caly czas oczywiscie mowimy o wolnym rynku -
                  kapitalizmie.

                  D : jesteś tak naiwny, że to już przestaje być śmieszne, usprawiedliwia Cie
                  tylko fakt, że abstrahujesz od praktyki jako 100 procentowy teoretyk ( ale i
                  tak trudno w to uwierzyć, że nie wiesz jaki jest stosunek praktyki do teorii)
                  Korzystne umowy występują dla dwóch stron tylko wtedy gdy są to równorzedne
                  podmioty.(np. dwa wielkie koncerny!)

                  Z Polską , nikt nie podpisze równorzędnej umowy tylko da jej najgorsze
                  warunki, dlatego bo Polska jest słaba ekonomicznie i i tak jest skazana na
                  podpisywanie niekorzystnych umów.
                  Podobnie 180 innych krajów. Brazylia też : czyżbyś nie rozumiał, że brazylijscy
                  biznesmeni przyjeżdżają az do Polski nawiązywać kontakty ponieważ to co
                  proponują im biznesmeni z USA jest upokarzające i nie do zaakceptowania?

                  K : Teraz, jesli do tego dodasz sile poza rynkowa(rzad) otrzymujesz calkowicie
                  spaczony obraz stosunkow ekonomicznych.

                  D : Otóż to ! A rząd amerykański wtrąca się ostatnio do wszystkiego!

                  K : Dlaczego? Ano dlatego, ze tylko rzad dysponuje legalna silą.
                  Sila w postaci przymusowych taxow, regulacji i wiezien dla
                  przeciwnikow tychze. Nastepuje zderzenie pieniedzy (biznesu) z pistoletem
                  (wladza).

                  D : Nie tylko o to chodzi! Przecież to oczywiste! Rząd wprowadza to co jest
                  korzystne dla wielkiego biznesu i prowadzi korzystną dla niego polityke , co
                  nie ma wiele wspólnego z zasadami wolnego rynku.
                  To wielki biznes ma największe wpływy na polityke.

                  K : Co mozesz zrobic jak nielubisz np. byc zasypany produktami McDonalda
                  albo Microsoftu? Mozesz nie kupic albo wybrac konkurencje.

                  D : Konkurencje ? Kentucky Fried Chicken ?

                  K : A co mozesz zrobic jak nie lubisz byc zasypany nowymi taxami lub
                  szkodliwymi regulacjami? A no nic. Sila pistoletu sie klania. I to sa te dwie
                  przeciwne sily dzialajace w swiecie.
                  Za kazdym razem jak rzad USA (czy inny) wchodzi na grunt gospodarki, to jest to
                  ze szkoda dla ludzi. Szczegolnie obywateli tego rzadu, ale nie tylko. I tak
                  jak USA podpisuja 'korzystna umowe' np. na wyzsze cla na zagraniczna stal to
                  oczywiscie amerykanski konsument na tym traci najwiecej itd. Odnosi sie to
                  wszystkich tzw. 'umow gospodarczych'. Moge sobie latwo wyobrazic gniew
                  prawdziwego biznesmena brazylijskiego gdy napatoczy sie na takie mieszanie sie
                  rzadu do ekonomi. Ma tu cale poparcie odemnie. Pytanie jest czy on napewno
                  szukal wolnorynkowych zasad kapitalizmu czy 'opieki' panstwa(czerpania nie
                  zasluzonych korzysci). Mam watpliwosci bo statystycznie prywatny biznes ma duzo
                  wiecej wolnosci w USA niz w Polsce czy gdzie indziej. Stad potega USA.
                  Ja jestem wielkim krytykiem rzadu USA, moze troche z innej strony niz Ty ale to
                  wynika z glebokiej analizy a nie uczuc czy wrazliwosci.

                  D : Nie jestem przekonany. Widze, że podchodzisz do sprawy emocjonalnie.
                  A tej Twojej krytyki rządu USA jak nie było tak niema.

                  K : Jeszcze raz, nie popelniaj bledu zrownywania interesow gospodarczych
                  biznesu z dzialaniami rzadow. Rzad nie jest podmiotem gospodarczym. Jedyna
                  rola rzadu jest ochrona prywatnej wlasnosci obywateli, z zewnatrz i wewnatrz
                  kraju. A wiec kazdy dolar wydany na ochrone - moje tak, na interwencje w
                  gospodarce zdecydowane - nie.
                  W tym swietle chyba sie zgodzisz, ze USA sa moim faworytem. Wydaja duzo na
                  zbrojenia (good) i maja stosunkowo najmniej interwencji (bad) w gospodarce.


                  D : Nie znam tych statystyk. Na zbrojenia rzeczywiście wydaja tyle , że nie
                  maja już wyjścia i wcześniej czy pózniej będą musieli tej broni użyć (
                  zniszczenie za drogie), a bez produkcji nowej będzie krach gospodarczy..........

                  K : Biznes na wolnym kapitalistycznym rynku to jest tworzenie duzej ilosci dobr
                  (chleba,butow,lekarstw,aut,komputerow,domow,szpitali,filmow,oczyszczalni
                  sciekow,uslug wszelkich, w tym charytatywnych itd.). To wszystko wymaga
                  zaangazowania duzych kapitalow i ludzi wolnych do wymyslania i produkowania
                  tego wszystkiego. I tu znowu klania sie kapitalizm ktory ta wolnosc
                  najbardziej zabezpiecza.

                  D : O tym dobrze wiem. Produkuje się mnóstwo niepotrzebnych rzeczy i wmawia
                  się ludziom, że są im potrzebne. SPOŁECZEŃSTWO KONSUMPCYJNE TO ZARAZA!
                  I totalne ogłupienie mas.
                  A nadwyżki żywności wrzuca się do oceanu, żeby nie spadły ceny.

                  K : O rozdziale wladzy i pieniedzy pisalem powyzej.
                  Im wiecej ludzi angazuje sie w ta dzialalnosc tym wieksza potrzeba na coraz to
                  wieksze podmioty gospodarcze(koncerny), bo poprostu maly rodzinny interesik nie
                  da rady obsluzyc ogromnej ilosci konsumentow. Tak ze jak ktos Ci mowi 'duzy
                  koncern' robi duza kase oznacza to duza ilosc ludzi jest zainteresowana ta
                  produkcja, nic wiecej nic mniej.

                  D : Tak tyle,że wkońcu Mc Donaldy wykończą Kentucky Fried Chicken......(ha ha
                  ha)i skończy się jakikolwiek "wybór". A monopoliści będą robić co chcą!

                  K : Co do moralnosci to jest dokladnie odwrotnie. Biznes bez uzycia sily(rzadu)
                  jest jak najbardziej rzecza moralna. Tak jak dbanie o swoj interes.

                  D : Można dbać o swój interes łamiąć elementarne zasady moralne. Nieprawdaż?


                  K : I odwrotnie powodowanie strat, wymuszanie umow(rzad), nie dbanie o swoje
                  dobro w pierwszym wzgledzie jest oznaka niemoralnosci, bo prowadzace do
                  zubozenia i w nastepstwie smierci. Krotko, moralne jest to co prowadzi do
                  zycia, nie moralne co w swojej konsekwencji prowadzi do smierci.


                  D : Ta definicja jest idiotyczna. To nie jest definicja moralności!
                  Poza tym zupełnie sprzeczna z kapitalizmem.
                  W Polsce nierentowne zakłady bankrutują lub są wykupywane przez obcy kapitał
                  za grosze, ludzie sa wyrzucani na bruk i żyja w skrajnej nędzy, (nie ma
                  zasiłków dla bezrobotnych, bezdomni umieraja podczas zimy na ulicy)
                  ( nie myśl, że jestem wrogiem własności prywatnej, nic z tych rzeczy, ja tylko
                  opisuje w jaki sposób praktycznie kapitalizm prowadzi do moralności i życia
                  ([praktycznie nie teoretycznie])
                  Gdyby zastosować Twoją definicje w Polsce to okazałoby się , że realny
                  socjalizm/komunizm PRL-owski był bardziej moralny "ekonomicznie" niż to co się
                  dzisiaj dzieje.

                  K : Na zakonczenie tego watku, popieram wszystko co jest: swiatle,
                  postepowe,indywidualistyczne, rozwojowe, ceniace zycie na ziemi, ciagle
                  podnoszace stope zyciowa.

                  D : pomijając zbyt ogólny charakter tych pojęć trudno się z tym nie zgodzić.

                  K : Jestem przeciwny: kolektywnemu mysleniu, religiom, mistycyzmom, holdowaniu
                  krolom, cesarzom,sekretarzom,ogolowi, woli spoleczenstwa, panstwom.

                  D : Znowu : to tak jak JA. Musimy chyba inaczej rozumieć słowa, których
                  używamy ?

                  K : Choc zauwazam niebezpieczne zmiany i slabosci w USA, to i tak jest to
                  najlepsze miejsce na ziemi dla bycia w pelni soba.

                  D : Norwegia czy Szwajcaria maja wyższy dochód na osobę niż USA. W Norwegii
                  byłem, to niezwykle piekny kraj. Jest dużo „najlepszych miejsc” : np. Australia
                  pod pewnymi względami. Ale mnie się podoba w Polsce. Diabeł. ( I jestem tutaj
                  sobą!)
                  PS> JAk ktoś jest soba to nie przestaje nim byc w wyniku przekraczania granic
                  państwowych! ( chyba, że jakies państwo go do tego zmusi : jest troche takich
                  krajów i owszem!)


                • Gość: diabeł SPOŁECZEŃSTWO KONSUMPCYJNE TO ZARAZA! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.02, 21:17
                  K :Widze, ze wszystko placzesz dokladnie. Ale sprobujmy od poczatku.
                  Korzystna umowa to ta ktora daje korzysci obu stronom, w kapitalizmie to sie
                  nazywa biznes. Dobrowolne umowy z zalozenia sa korzystne dla obu stron. Inaczej
                  by ich nie podpisywali. Caly czas oczywiscie mowimy o wolnym rynku -
                  kapitalizmie.

                  D : jesteś tak naiwny, że to już przestaje być śmieszne, usprawiedliwia Cie
                  tylko fakt, że abstrahujesz od praktyki jako 100 procentowy teoretyk ( ale i
                  tak trudno w to uwierzyć, że nie wiesz jaki jest stosunek praktyki do teorii)
                  Korzystne umowy występują dla dwóch stron tylko wtedy gdy są to równorzedne
                  podmioty.(np. dwa wielkie koncerny!)

                  Z Polską , nikt nie podpisze równorzędnej umowy tylko da jej najgorsze
                  warunki, dlatego bo Polska jest słaba ekonomicznie i i tak jest skazana na
                  podpisywanie niekorzystnych umów.
                  Podobnie 180 innych krajów. Brazylia też : czyżbyś nie rozumiał, że brazylijscy
                  biznesmeni przyjeżdżają az do Polski nawiązywać kontakty ponieważ to co
                  proponują im biznesmeni z USA jest upokarzające i nie do zaakceptowania?

                  K : Teraz, jesli do tego dodasz sile poza rynkowa(rzad) otrzymujesz calkowicie
                  spaczony obraz stosunkow ekonomicznych.

                  D : Otóż to ! A rząd amerykański wtrąca się ostatnio do wszystkiego!

                  K : Dlaczego? Ano dlatego, ze tylko rzad dysponuje legalna silą.
                  Sila w postaci przymusowych taxow, regulacji i wiezien dla
                  przeciwnikow tychze. Nastepuje zderzenie pieniedzy (biznesu) z pistoletem
                  (wladza).

                  D : Nie tylko o to chodzi! Przecież to oczywiste! Rząd wprowadza to co jest
                  korzystne dla wielkiego biznesu i prowadzi korzystną dla niego polityke , co
                  nie ma wiele wspólnego z zasadami wolnego rynku.
                  To wielki biznes ma największe wpływy na polityke.

                  K : Co mozesz zrobic jak nielubisz np. byc zasypany produktami McDonalda
                  albo Microsoftu? Mozesz nie kupic albo wybrac konkurencje.

                  D : Konkurencje ? Kentucky Fried Chicken ?

                  K : A co mozesz zrobic jak nie lubisz byc zasypany nowymi taxami lub
                  szkodliwymi regulacjami? A no nic. Sila pistoletu sie klania. I to sa te dwie
                  przeciwne sily dzialajace w swiecie.
                  Za kazdym razem jak rzad USA (czy inny) wchodzi na grunt gospodarki, to jest to
                  ze szkoda dla ludzi. Szczegolnie obywateli tego rzadu, ale nie tylko. I tak
                  jak USA podpisuja 'korzystna umowe' np. na wyzsze cla na zagraniczna stal to
                  oczywiscie amerykanski konsument na tym traci najwiecej itd. Odnosi sie to
                  wszystkich tzw. 'umow gospodarczych'. Moge sobie latwo wyobrazic gniew
                  prawdziwego biznesmena brazylijskiego gdy napatoczy sie na takie mieszanie sie
                  rzadu do ekonomi. Ma tu cale poparcie odemnie. Pytanie jest czy on napewno
                  szukal wolnorynkowych zasad kapitalizmu czy 'opieki' panstwa(czerpania nie
                  zasluzonych korzysci). Mam watpliwosci bo statystycznie prywatny biznes ma duzo
                  wiecej wolnosci w USA niz w Polsce czy gdzie indziej. Stad potega USA.
                  Ja jestem wielkim krytykiem rzadu USA, moze troche z innej strony niz Ty ale to
                  wynika z glebokiej analizy a nie uczuc czy wrazliwosci.

                  D : Nie jestem przekonany. Widze, że podchodzisz do sprawy emocjonalnie.
                  A tej Twojej krytyki rządu USA jak nie było tak niema.

                  K : Jeszcze raz, nie popelniaj bledu zrownywania interesow gospodarczych
                  biznesu z dzialaniami rzadow. Rzad nie jest podmiotem gospodarczym. Jedyna
                  rola rzadu jest ochrona prywatnej wlasnosci obywateli, z zewnatrz i wewnatrz
                  kraju. A wiec kazdy dolar wydany na ochrone - moje tak, na interwencje w
                  gospodarce zdecydowane - nie.
                  W tym swietle chyba sie zgodzisz, ze USA sa moim faworytem. Wydaja duzo na
                  zbrojenia (good) i maja stosunkowo najmniej interwencji (bad) w gospodarce.


                  D : Nie znam tych statystyk. Na zbrojenia rzeczywiście wydaja tyle , że nie
                  maja już wyjścia i wcześniej czy pózniej będą musieli tej broni użyć (
                  zniszczenie za drogie), a bez produkcji nowej będzie krach gospodarczy..........

                  K : Biznes na wolnym kapitalistycznym rynku to jest tworzenie duzej ilosci dobr
                  (chleba,butow,lekarstw,aut,komputerow,domow,szpitali,filmow,oczyszczalni
                  sciekow,uslug wszelkich, w tym charytatywnych itd.). To wszystko wymaga
                  zaangazowania duzych kapitalow i ludzi wolnych do wymyslania i produkowania
                  tego wszystkiego. I tu znowu klania sie kapitalizm ktory ta wolnosc
                  najbardziej zabezpiecza.

                  D : O tym dobrze wiem. Produkuje się mnóstwo niepotrzebnych rzeczy i wmawia
                  się ludziom, że są im potrzebne. SPOŁECZEŃSTWO KONSUMPCYJNE TO ZARAZA!
                  I totalne ogłupienie mas.
                  A nadwyżki żywności wrzuca się do oceanu, żeby nie spadły ceny.

                  K : O rozdziale wladzy i pieniedzy pisalem powyzej.
                  Im wiecej ludzi angazuje sie w ta dzialalnosc tym wieksza potrzeba na coraz to
                  wieksze podmioty gospodarcze(koncerny), bo poprostu maly rodzinny interesik nie
                  da rady obsluzyc ogromnej ilosci konsumentow. Tak ze jak ktos Ci mowi 'duzy
                  koncern' robi duza kase oznacza to duza ilosc ludzi jest zainteresowana ta
                  produkcja, nic wiecej nic mniej.

                  D : Tak tyle,że wkońcu Mc Donaldy wykończą Kentucky Fried Chicken......(ha ha
                  ha)i skończy się jakikolwiek "wybór". A monopoliści będą robić co chcą!

                  K : Co do moralnosci to jest dokladnie odwrotnie. Biznes bez uzycia sily(rzadu)
                  jest jak najbardziej rzecza moralna. Tak jak dbanie o swoj interes.

                  D : Można dbać o swój interes łamiąć elementarne zasady moralne. Nieprawdaż?


                  K : I odwrotnie powodowanie strat, wymuszanie umow(rzad), nie dbanie o swoje
                  dobro w pierwszym wzgledzie jest oznaka niemoralnosci, bo prowadzace do
                  zubozenia i w nastepstwie smierci. Krotko, moralne jest to co prowadzi do
                  zycia, nie moralne co w swojej konsekwencji prowadzi do smierci.


                  D : Ta definicja jest idiotyczna. To nie jest definicja moralności!
                  Poza tym zupełnie sprzeczna z kapitalizmem.
                  W Polsce nierentowne zakłady bankrutują lub są wykupywane przez obcy kapitał
                  za grosze, ludzie sa wyrzucani na bruk i żyja w skrajnej nędzy, (nie ma
                  zasiłków dla bezrobotnych, bezdomni umieraja podczas zimy na ulicy)
                  ( nie myśl, że jestem wrogiem własności prywatnej, nic z tych rzeczy, ja tylko
                  opisuje w jaki sposób praktycznie kapitalizm prowadzi do moralności i życia
                  ([praktycznie nie teoretycznie])
                  Gdyby zastosować Twoją definicje w Polsce to okazałoby się , że realny
                  socjalizm/komunizm PRL-owski był bardziej moralny "ekonomicznie" niż to co się
                  dzisiaj dzieje.

                  K : Na zakonczenie tego watku, popieram wszystko co jest: swiatle,
                  postepowe,indywidualistyczne, rozwojowe, ceniace zycie na ziemi, ciagle
                  podnoszace stope zyciowa.

                  D : pomijając zbyt ogólny charakter tych pojęć trudno się z tym nie zgodzić.

                  K : Jestem przeciwny: kolektywnemu mysleniu, religiom, mistycyzmom, holdowaniu
                  krolom, cesarzom,sekretarzom,ogolowi, woli spoleczenstwa, panstwom.

                  D : Znowu : to tak jak JA. Musimy chyba inaczej rozumieć słowa, których
                  używamy ?

                  K : Choc zauwazam niebezpieczne zmiany i slabosci w USA, to i tak jest to
                  najlepsze miejsce na ziemi dla bycia w pelni soba.

                  D : Norwegia czy Szwajcaria maja wyższy dochód na osobę niż USA. W Norwegii
                  byłem, to niezwykle piekny kraj. Jest dużo „najlepszych miejsc” : np. Australia
                  pod pewnymi względami. Ale mnie się podoba w Polsce. Diabeł. ( I jestem tutaj
                  sobą!)
                  PS> JAk ktoś jest soba to nie przestaje nim byc w wyniku przekraczania granic
                  państwowych! ( chyba, że jakies państwo go do tego zmusi : jest troche takich
                  krajów i owszem!)


                  • Gość: kapitalizm Re: SPOŁECZEŃSTWO KONSUMPCYJNE TO ZARAZA! IP: *.proxy.aol.com 04.11.02, 18:07
                    \
                    Dawno nie bylem w Polsce i przykro mi slyszec, ze niewiele sie zmienilo.

                    Postaram sie krotko moze w pktach:
                    1. kazda praktyka opiera sie na teorii, czasem zlej i szkodliwej - co widac w
                    Polsce,

                    2. czy umowa duzego koncernu z malym oznacza niekorzysc dla mniejszego?,
                    oczywiscie nie, kazdy w umowie widzi swoje(inne) korzysci. To samo miedzy
                    panstwami, jesli jest umowa znaczy korzysc dla obu stron. Jest jeszcze
                    mozliwosc nieudolnej pertraktacji ze strony polskiej - co wynika z Twoich
                    postow - ale glupota nigdy nie jest oplacalna wiec nie wiem dlaczego winna ma
                    byc strona bogatsza. Moim zdaniem jest bogatsza bo jest mniej glupia, to chyba
                    logiczne. Chyba, ze mowisz o rozwiazaniach silowych. Ale to nazywa sie wojna.

                    3. powinienes wiedziec, ze USA jest mekka i celem kazdego zdrowego biznesu na
                    swiecie, malego i duzego, ci co szukaja regulacji i opieki rzadu jada gdzie
                    indziej.
                    4. tam gdzie rzad miesza sie do godpodarki tam sa straty dla biznesu jako
                    calosc,czasem poszczegolna grupa(np.stal) moze na krotko zyskac, ale traci cale
                    spoleczenstwo(biznes) poprzez wyzsze taxy i ceny na te produkty.
                    Nie wiem tylko dlaczego Ciebie boli jak amerykanski podatnik traci - ale
                    doceniam to.
                    To jest moja krytyka rzadu USA.
                    Jeszcze raz jak uzywasz slowa 'big biznes' - to rozumiemy, ze mowisz o duzej
                    ilosci pracownikow wytwarzajacych duza ilosc dobr dla duzej ilosci odbiorcow.
                    W skrocie - spoleczenstwo jest suma wszystkich biznesow, duzych, malych i
                    bardzo malutkich.

                    5. tu gdziekolwiek pojawi sie McDonald natychmiast powstaja dziesiatki innych
                    barow i restauracyjek dookola, tak ze wybor jest niesamowity! poprostu free
                    market.

                    6. zbrojenia sa zlem koniecznym a nie dobrodziejstwem, sa obciazeniem dla
                    kazdego podatnika a nie stymulatorem rozwoju, gdyby USA nie musialo sie zbroic
                    wszyscy tu bylibysmy bogatsi. To chyba zrozumiale ale jak Cie ten temat
                    interesuje to sluze glebszym wyjasnieniem.

                    7. nie ma na wolnym rynku pojecia 'produkt niepotrzebny', jesli jakas firma by
                    kontynuowala jego produkcje to by wczesniej czy pozniej zbankrutowala.

                    8. z lamaniem zasad moralnych to jest tak, ze na dluzsza mete sie to nie
                    oplaca, bo albo skonczysz w wiezieniu albo ze zlamana psychika bez rodziny i
                    przyjaciol. Trudno to nazwac korzyscia dla samego siebie, jak to opisales.

                    9. napisalem, ze jestem przeciwny holdowaniu woli spoleczenstwa, panstwa.
                    Mowisz Ty tez, ale z Twojej odpowiedzi to nie wynika

                    10. co wedlug Ciebie nierentowne zaklady powinny robic jak nie bankrutowac,
                    uwalniajac ludzi do lepszej, rentowniejszej dzialalnosci?

                    11. na koniec zgadzam sie z Toba, nie powinnismy przestawac byc soba. Rozumie,
                    ze jestes soba zgorzknialy i niezadowolony w zyciu, zreszta jak wiekszosc ludzi
                    w Polsce. Najlepszym miernikiem stopnia zamoznosci(nie tylko materialnej)
                    spoleczenstwa jest poziom zadowolenia i optymizmu ludzi. Gwarantuje Ci, tego w
                    USA nie brakuje. Nie wiem na 100% ale z Twoich i innych ludzi postow widze, ze
                    Polska jest gdzie byla 20 lat temu.
                    Bylem w Norwegii i Szwajcarii, ludzie troche smutni i bez entuzjazmu do zycia
                    wiec nie dziwie sie wysokiemu % samobojstw.

                    Podsumowujac przyszlosc ludzkosci jest w rozwoju, zadowoleniu, wolnej wymianie
                    pogladow, dobr i serwisow.
                    Jednym slowem w kapitalizmie
    • Gość: diabeł Re: Cele i dyrektywy polityki USA ...... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.11.02, 15:17
      Gość portalu: diabeł napisał:

      ) http://www.uni.wroc.pl/~turowski/interwencje.htm
      ) William Blum
      ) Krótka historia interwencji amerykańskich od 1945 do 1999 roku
      )
      ) Silnik amerykańskiej polityki międzynarodowej został uruchomiony nie po to,
      ) by poświęcać się jakiejkolwiek moralności, ale raczej po to, by z
      ) konieczności służyć innym dyrektywom, których zarys wygląda następująco:
      )
      ) 1). Sprawienie, aby świat stał się bezpiecznym miejscem dla działania
      ) amerykańskich korporacji;
      ) 2). Poprawienie bilansu księgowego firm krajowych, które podpisały kontrakty
      ) obronne i wspaniałomyślnie wspierają członków kongresu;
      )
      ) 3). Zapobieżenie pojawieniu się jakiegokolwiek społeczeństwa, które mogłoby
      ) stać się udanym przykładem modelu alternatywnego w stosunku do kapitalizmu;
      )
      ) 4). Rozszerzenie politycznej i ekonomicznej dominacji na tak wielkim
      ) obszarze, jak to tylko możliwe, jak przystało na "wielkie mocarstwo".
      )
      ) Tak się wyraża postulowana krucjata moralna przeciwko temu, co sami oziębli
      ) wojownicy oraz cały naród amerykański nazwali diabelskim Międzynarodowym
      ) Komunistycznym Spiskiem, który w rzeczywistości nigdy nie istniał,
      ) niezależnie od swoich ewentualnych kontaktów z diabłem.
      )
      ) Stany Zjednoczone przeprowadziły w tym czasie zakrojone na szeroką skalę
      ) interwencje w ponad 70 państwach. Oto kilka wybranych.
      )
      ) Chiny, 1945-49: Wkroczenie w chwili trwania wojny domowej, poparcie Chang Kai-
      ) sheka przeciwko komunistom, choć ci drudzy w czasie zakończonej właśnie wojny
      ) światowej byli o wiele bliższym sojusznikiem Ameryki. USA posłużyły się
      ) żołnierzami pokonanej Japonii, którzy walczyli po ich stronie. Komuniści
      ) zmusili Changa do ucieczki na Tajwan w 1949 roku.
      )
      ) Włochy, 1947-48: Wykorzystując podręcznikowe chwyty USA wtrąciły się w
      ) wybory, aby zapobiec legalnemu i uczciwemu dojściu do władzy Partii
      ) Komunistycznej. Wypaczenie demokracji zostało dokonane w imię "ocalenie
      ) demokracji" we Włoszech. Komuniści przegrali. Prze kolejnych kilka
      ) dziesięcioleci CIA wraz z korporacjami amerykańskimi bez końca wtrącały się w
      ) wybory we Włoszech, wydając setki milionów dolarów i potężną maszynerię
      ) psychologiczną, aby powstrzymać widmo, które nawiedzało Europę.
      )
      ) Grecja, 1947-49: Interwencja w czasie trwania wojny domowej. Poparcie
      ) neofaszystów przeciwko greckiej lewicy, która w czasie 2 wojny światowej
      ) odważnie stawiała czoło nazistom. Neofaszyści wygrali i ustanowili okrutny i
      ) brutalny reżym, dla którego CIA utworzyła nowy wewnętrzny urząd
      ) bezpieczeństwa, KYP. Niedługo potem KYP przeprowadzała wszędzie profesjonalne
      ) akcje policyjne, z systematycznie stosowanymi torturami włącznie.
      )
      ) Filipiny, 1945-53: Wojska amerykańskie walczą z siłami lewicowymi (Huk), mimo
      ) że w tym samym czasie Hukowie starają się wyprzeć ze swojego kraju japońskich
      ) najeźdźców. Po tej wojnie USA w dalszym ciągu walczyło z Hukami, w końcu ich
      ) pokonując i wynosząc na urzędy prezydenckie swoje marionetki, czego
      ) zwieńczeniem było powołanie dyktatora Ferdinanda Marcosa.
      )
      ) Korea Południowa, 1945-53: Po 2 wojnie światowej Stany Zjednoczone stłumiły
      ) ludowe siły postępowe wspierając konserwatystów, którzy współpracowali z
      ) Japonią. Doprowadziło to do długiego okresu korupcji, prowokacji i nie
      ) mających nic wspólnego z demokracją brutalnych rządów.
      )
      ) Albania, 1949-53: USA i Wielka Brytania bez powodzenia próbują obalić rządy
      ) komunistyczne i zainstalować nowe, pro-zachodnie, składające się głównie z
      ) monarchistów i tych, którzy kolaborowali z włoskimi faszystami i nazistami.
      )
      ) Niemcy, lata 50-te: CIA przygotowała zakrojoną na szeroką skalę kampanię
      ) sabotażu, terroryzmu, nieuczciwych chwytów i wojny psychologicznej przeciwko
      ) Niemcom Wschodnim. Był to jeden z czynników, który doprowadził do powstania
      ) Muru Berlińskiego w 1961 roku.
      )
      ) Iran, 1953: Premier Mossadegh został obalony na skutek operacji
      ) przeprowadzonej wspólnie przez USA i Wielką Brytanię. Mossadegh został
      ) wybrany na swoje stanowisko przez zdecydowaną większość parlamentu, ale
      ) popełnił krytyczny błąd, stając na czele akcji mającej na celu
      ) znacjonalizowanie brytyjskiej kompanii naftowej, jedynej firmy naftowej
      ) działającej w Iranie. Zamach stanu przywrócił absolutną władzę dla Szacha i
      ) rozpoczął okres 25 lat represji i tortur, dzięki czemu przemysł naftowy
      ) został oddany w ręce obcych właścicieli w następujących proporcjach: Wielka
      ) Brytania i USA otrzymały 40 procent, inne państwa - 20 procent.
      )
      ) Gwatemala, od roku 1953 do lat 90-tych: Zamach stanu przygotowany przez CIA
      ) obalił wybrany na drodze demokratycznej postępowy rząd Jacobo Arbenza,
      ) rozpoczynając 40 lat działania szwadronów śmierci, tortur, uprowadzeń,
      ) masowych egzekucji i niewyobrażalnego okrucieństwa, które łącznie przyniosły
      ) ponad 100.000 ofiar - bez wątpienia jeden z najbardziej nieludzkich
      ) rozdziałów w historii 20 wieku. Arbenz znacjonalizował firmę amerykańską,
      ) United Fruit Company, która miała bardzo bliskie związki z amerykańską elitą
      ) rządzącą. Jako usprawiedliwienie tego zamachu Waszyngton ogłosił, że
      ) Gwatemala znalazła się o krok od stania się podanym sowieckim, podczas gdy
      ) tak naprawdę Rosjanie przejawiali niewielkie zainteresowanie państwem, z
      ) którym nie utrzymywało nawet stosunków dyplomatycznych. Prawdziwym problemem
      ) w oczach Waszyngtonu, oprócz United Fruits, było niebezpieczeństwo
      ) rozszerzenia się gwatemalskiej socjaldemokracji na inne państwa Ameryki
      ) Łacińskiej.
      )
      ) Bliski Wschód, 1956-58: Doktryna Eisenhowera utrzymywała, że Stany
      ) Zjednoczone "są przygotowane na użycie broni aby wspierać" jakiekolwiek
      ) państwo na Bliskim Wschodzie "proszące o takie wsparcie przeciwko zbrojnej
      ) agresji ze strony jakiegokolwiek państwa kontrolowanego przez międzynarodowy
      ) komunizm". W przełożeniu na angielski oznaczało to, że nikomu nie wolno
      ) dominować lub mieć znaczący wpływ na Bliskim Wschodzie z jego polami
      ) naftowymi, poza Stanami Zjednoczonymi, i że ktokolwiek tylko spróbuje tego
      ) dokonać, natychmiast zostanie okrzyknięty komunistą. Posługując się taką
      ) polityką USA dwukrotnie próbowały obalić rząd syryjski, przeprowadziły kilka
      ) akcji pokazowych na Morzu Śródziemnym, aby zastraszyć ruchy niechętne rządom
      ) wspieranym przez USA w Jordanii i Libanie, wysłały 14.000 żołnierzy do Libanu
      ) i spiskowały w celu obalenia lub zamordowania w Egipcie Nassera z jego
      ) kłopotliwym blisko-wschodnim nacjonalizmem.
      )
      ) Indonezja, 1957-58: Sukarno, tak jak Nasser, był tego typu przywódcą z
      ) Trzeciego Świata, którego Stany Zjednoczone nie mogły znieść. Zdecydowanie
      ) obrał politykę neutralności podczas zimnej wojny, podróżując do Związku
      ) Radzieckiego i Chin (do Białego Domu oczywiście też). Znacjonalizował wiele
      ) holenderskich prywatnych przedsiębiorstw, które należały wcześniej do
      ) kolonizatora. Ponadto odmówił rozprawienia się z Komunistyczną Partią
      ) Indonezji, która w prawy i pokojowy sposób zdobywała zdumiewające poparcie w
      ) społeczeństwie. Taka polityka z pewnością mogła zainspirować innych
      ) przywódców Trzeciego Świata. To właśnie wtedy CIA zaczęła szastać pieniędzmi,
      ) odpowiednio ustawiając wybory, stworzyła plan zamordowania Sukarno, próbowała
      ) wplątać go w wymyśloną aferę z filmem pornograficznym, w końcu połączyła siły
      ) z opozycyjnymi oficerami wojskowymi i wywołała otwartą wojnę przeciwko
      ) rządowi. Sukarno i tak przetrwał.
      )
      ) Gujana Brytyjska/Gujana, 1953-64: Przez 11 lat dwie z najstarszych demokracji
      ) na świecie, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone, robiły wszystko, aby nie
      ) dopuścić demokratycznie wybranego przywódcy do zajęcia swojego stanowiska.
      ) Cheddi Jagan był kolejnym liderem z Trzeciego Świata, który próbował pozostać
      ) neutralny i niezależny. Był wybrany trzy razy. Mimo swej lewicowości -
      ) większej niż w pr
    • Gość: diabeł &# 8220;The Gulf War was one big lie from beginning to in IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 15.12.02, 12:41
      “The Gulf War was one big lie from beginning to inconclusive end.”

      — Col. David Hackworth
      LIBERTY
      November, 1998



      The 3 BIG LIES About Iraq



      by John Pilger
      www.rense.com/general27/3big.htm

      1 – Lie Number One is the justification for an attack on Iraq — the threat of
      its “weapons of mass destruction”.

      Few countries have had 93 per cent of their major weapons capability destroyed.
      This was reported by Rolf Ekeus, the chairman of the United Nations body
      authorised to inspect and destroy Iraq’s arsenal following the Gulf War in
      1991. UN inspectors certified that 817 out of the 819 Iraqi long-range missiles
      were destroyed. In 1999, a special panel of the Security Council recorded that
      Iraq’s main biological weapons facilities (supplied originally by the US and
      Britain) “have been destroyed and rendered harmless.”

      As for Saddam Hussein’s “nuclear threat,” the International Atomic Energy
      Agency reported that Iraq’s nuclear weapons programme had been
      eliminated “efficiently and effectively”. The IAEA inspectors still travel to
      Iraq and in January [2002] reported full Iraqi compliance.

      Blair and Bush never mention this when they demand that “the weapons inspectors
      are allowed back”. Nor do they remind us that the UN inspectors were never
      expelled by the Iraqis, but withdrawn only after it was revealed they had been
      infiltrated by US intelligence.



      2 – Lie Number Two is the connection between Iraq and the perpetrators of
      September 11.

      There was the rumour that Mohammed Atta, one of the September 11 hijackers, had
      met an Iraqi intelligence official in the Czech Republic last year. The Czech
      police say he was not even in the country last year. On February 5, [2002] a
      New York Times investigation concluded:

      “The Central Intelligence Agency has no evidence that Iraq has engaged in
      terrorist operations against the United States in nearly a decade, and the
      agency is convinced that Saddam Hussein has not provided chemical or biological
      weapons to al-Qaeda or related terrorist groups.”



      3 – Lie Number Three is that Saddam Hussein, not the US and Britain, “is
      blocking humanitarian supplies from reaching the people of Iraq.” (British
      Foreign Office minister Peter Hain).

      The opposite is true. The United States, with British compliance, is currently
      blocking a record $5billion worth of humanitarian supplies from the people of
      Iraq. These are shipments already approved by the UN Office of Iraq, which is
      authorised by the Security Council. They include life-saving drugs,
      painkillers, vaccines, cancer diagnostic equipment.



    • Gość: kaligula polityka USA jest korzystna TYLKO dla USA IP: *.visp.energis.pl 05.01.03, 21:05
      Gość portalu: diabeł napisał(a):

      ) http://www.uni.wroc.pl/~turowski/interwencje.htm
      ) William Blum
      ) Krótka historia interwencji amerykańskich od 1945 do 1999 roku
      )
      ) Silnik amerykańskiej polityki międzynarodowej został uruchomiony nie po to,
      ) by poświęcać się jakiejkolwiek moralności, ale raczej po to, by z
      ) konieczności służyć innym dyrektywom, których zarys wygląda następująco:
      )
      ) 1). Sprawienie, aby świat stał się bezpiecznym miejscem dla działania
      ) amerykańskich korporacji;
      ) 2). Poprawienie bilansu księgowego firm krajowych, które podpisały kontrakty
      ) obronne i wspaniałomyślnie wspierają członków kongresu;
      )
      ) 3). Zapobieżenie pojawieniu się jakiegokolwiek społeczeństwa, które mogłoby
      ) stać się udanym przykładem modelu alternatywnego w stosunku do kapitalizmu;
      )
      ) 4). Rozszerzenie politycznej i ekonomicznej dominacji na tak wielkim
      ) obszarze, jak to tylko możliwe, jak przystało na "wielkie mocarstwo".
      )
      ) Tak się wyraża postulowana krucjata moralna przeciwko temu, co sami oziębli
      ) wojownicy oraz cały naród amerykański nazwali diabelskim Międzynarodowym
      ) Komunistycznym Spiskiem, który w rzeczywistości nigdy nie istniał,
      ) niezależnie od swoich ewentualnych kontaktów z diabłem.
      )
      ) Stany Zjednoczone przeprowadziły w tym czasie zakrojone na szeroką skalę
      ) interwencje w ponad 70 państwach. Oto kilka wybranych.
      )
      ) Chiny, 1945-49: Wkroczenie w chwili trwania wojny domowej, poparcie Chang Kai-
      ) sheka przeciwko komunistom, choć ci drudzy w czasie zakończonej właśnie wojny
      ) światowej byli o wiele bliższym sojusznikiem Ameryki. USA posłużyły się
      ) żołnierzami pokonanej Japonii, którzy walczyli po ich stronie. Komuniści
      ) zmusili Changa do ucieczki na Tajwan w 1949 roku.
      )
      ) Włochy, 1947-48: Wykorzystując podręcznikowe chwyty USA wtrąciły się w
      ) wybory, aby zapobiec legalnemu i uczciwemu dojściu do władzy Partii
      ) Komunistycznej. Wypaczenie demokracji zostało dokonane w imię "ocalenie
      ) demokracji" we Włoszech. Komuniści przegrali. Prze kolejnych kilka
      ) dziesięcioleci CIA wraz z korporacjami amerykańskimi bez końca wtrącały się w
      ) wybory we Włoszech, wydając setki milionów dolarów i potężną maszynerię
      ) psychologiczną, aby powstrzymać widmo, które nawiedzało Europę.
      )
      ) Grecja, 1947-49: Interwencja w czasie trwania wojny domowej. Poparcie
      ) neofaszystów przeciwko greckiej lewicy, która w czasie 2 wojny światowej
      ) odważnie stawiała czoło nazistom. Neofaszyści wygrali i ustanowili okrutny i
      ) brutalny reżym, dla którego CIA utworzyła nowy wewnętrzny urząd
      ) bezpieczeństwa, KYP. Niedługo potem KYP przeprowadzała wszędzie profesjonalne
      ) akcje policyjne, z systematycznie stosowanymi torturami włącznie.
      )
      ) Filipiny, 1945-53: Wojska amerykańskie walczą z siłami lewicowymi (Huk), mimo
      ) że w tym samym czasie Hukowie starają się wyprzeć ze swojego kraju japońskich
      ) najeźdźców. Po tej wojnie USA w dalszym ciągu walczyło z Hukami, w końcu ich
      ) pokonując i wynosząc na urzędy prezydenckie swoje marionetki, czego
      ) zwieńczeniem było powołanie dyktatora Ferdinanda Marcosa.
      )
      ) Korea Południowa, 1945-53: Po 2 wojnie światowej Stany Zjednoczone stłumiły
      ) ludowe siły postępowe wspierając konserwatystów, którzy współpracowali z
      ) Japonią. Doprowadziło to do długiego okresu korupcji, prowokacji i nie
      ) mających nic wspólnego z demokracją brutalnych rządów.
      )
      ) Albania, 1949-53: USA i Wielka Brytania bez powodzenia próbują obalić rządy
      ) komunistyczne i zainstalować nowe, pro-zachodnie, składające się głównie z
      ) monarchistów i tych, którzy kolaborowali z włoskimi faszystami i nazistami.
      )
      ) Niemcy, lata 50-te: CIA przygotowała zakrojoną na szeroką skalę kampanię
      ) sabotażu, terroryzmu, nieuczciwych chwytów i wojny psychologicznej przeciwko
      ) Niemcom Wschodnim. Był to jeden z czynników, który doprowadził do powstania
      ) Muru Berlińskiego w 1961 roku.
      )
      ) Iran, 1953: Premier Mossadegh został obalony na skutek operacji
      ) przeprowadzonej wspólnie przez USA i Wielką Brytanię. Mossadegh został
      ) wybrany na swoje stanowisko przez zdecydowaną większość parlamentu, ale
      ) popełnił krytyczny błąd, stając na czele akcji mającej na celu
      ) znacjonalizowanie brytyjskiej kompanii naftowej, jedynej firmy naftowej
      ) działającej w Iranie. Zamach stanu przywrócił absolutną władzę dla Szacha i
      ) rozpoczął okres 25 lat represji i tortur, dzięki czemu przemysł naftowy
      ) został oddany w ręce obcych właścicieli w następujących proporcjach: Wielka
      ) Brytania i USA otrzymały 40 procent, inne państwa - 20 procent.
      )
      ) Gwatemala, od roku 1953 do lat 90-tych: Zamach stanu przygotowany przez CIA
      ) obalił wybrany na drodze demokratycznej postępowy rząd Jacobo Arbenza,
      ) rozpoczynając 40 lat działania szwadronów śmierci, tortur, uprowadzeń,
      ) masowych egzekucji i niewyobrażalnego okrucieństwa, które łącznie przyniosły
      ) ponad 100.000 ofiar - bez wątpienia jeden z najbardziej nieludzkich
      ) rozdziałów w historii 20 wieku. Arbenz znacjonalizował firmę amerykańską,
      ) United Fruit Company, która miała bardzo bliskie związki z amerykańską elitą
      ) rządzącą. Jako usprawiedliwienie tego zamachu Waszyngton ogłosił, że
      ) Gwatemala znalazła się o krok od stania się podanym sowieckim, podczas gdy
      ) tak naprawdę Rosjanie przejawiali niewielkie zainteresowanie państwem, z
      ) którym nie utrzymywało nawet stosunków dyplomatycznych. Prawdziwym problemem
      ) w oczach Waszyngtonu, oprócz United Fruits, było niebezpieczeństwo
      ) rozszerzenia się gwatemalskiej socjaldemokracji na inne państwa Ameryki
      ) Łacińskiej.
      )
      ) Bliski Wschód, 1956-58: Doktryna Eisenhowera utrzymywała, że Stany
      ) Zjednoczone "są przygotowane na użycie broni aby wspierać" jakiekolwiek
      ) państwo na Bliskim Wschodzie "proszące o takie wsparcie przeciwko zbrojnej
      ) agresji ze strony jakiegokolwiek państwa kontrolowanego przez międzynarodowy
      ) komunizm". W przełożeniu na angielski oznaczało to, że nikomu nie wolno
      ) dominować lub mieć znaczący wpływ na Bliskim Wschodzie z jego polami
      ) naftowymi, poza Stanami Zjednoczonymi, i że ktokolwiek tylko spróbuje tego
      ) dokonać, natychmiast zostanie okrzyknięty komunistą. Posługując się taką
      ) polityką USA dwukrotnie próbowały obalić rząd syryjski, przeprowadziły kilka
      ) akcji pokazowych na Morzu Śródziemnym, aby zastraszyć ruchy niechętne rządom
      ) wspieranym przez USA w Jordanii i Libanie, wysłały 14.000 żołnierzy do Libanu
      ) i spiskowały w celu obalenia lub zamordowania w Egipcie Nassera z jego
      ) kłopotliwym blisko-wschodnim nacjonalizmem.
      )
      ) Indonezja, 1957-58: Sukarno, tak jak Nasser, był tego typu przywódcą z
      ) Trzeciego Świata, którego Stany Zjednoczone nie mogły znieść. Zdecydowanie
      ) obrał politykę neutralności podczas zimnej wojny, podróżując do Związku
      ) Radzieckiego i Chin (do Białego Domu oczywiście też). Znacjonalizował wiele
      ) holenderskich prywatnych przedsiębiorstw, które należały wcześniej do
      ) kolonizatora. Ponadto odmówił rozprawienia się z Komunistyczną Partią
      ) Indonezji, która w prawy i pokojowy sposób zdobywała zdumiewające poparcie w
      ) społeczeństwie. Taka polityka z pewnością mogła zainspirować innych
      ) przywódców Trzeciego Świata. To właśnie wtedy CIA zaczęła szastać pieniędzmi,
      ) odpowiednio ustawiając wybory, stworzyła plan zamordowania Sukarno, próbowała
      ) wplątać go w wymyśloną aferę z filmem pornograficznym, w końcu połączyła siły
      ) z opozycyjnymi oficerami wojskowymi i wywołała otwartą wojnę przeciwko
      ) rządowi. Sukarno i tak przetrwał.
      )
      ) Gujana Brytyjska/Gujana, 1953-64: Przez 11 lat dwie z najstarszych demokracji
      ) na świecie, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone, robiły wszystko, aby nie
      ) dopuścić demokratycznie wybranego przywódcy do zajęcia swojego stanowiska.
      ) Cheddi Jagan był kolejnym liderem z Trzeciego Świata, który próbował pozostać
      ) neutralny i niezależny. Był wybrany trzy razy. Mimo swej lewicowości -
      ) większej niż w
    • Gość: haloperidol Re: Cele i dyrektywy polityki USA ...... IP: *.visp.energis.pl 16.01.03, 15:05
      http://www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.htmlf=50&w=4224598&a=4224598&v=2
      http://www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=50&w=4224598

      Gość portalu: diabeł napisał(a):

      ) http://www.uni.wroc.pl/~turowski/interwencje.htm
      ) William Blum
      ) Krótka historia interwencji amerykańskich od 1945 do 1999 roku
      )
      ) Silnik amerykańskiej polityki międzynarodowej został uruchomiony nie po to,
      ) by poświęcać się jakiejkolwiek moralności, ale raczej po to, by z
      ) konieczności służyć innym dyrektywom, których zarys wygląda następująco:
      )
      ) 1). Sprawienie, aby świat stał się bezpiecznym miejscem dla działania
      ) amerykańskich korporacji;
      ) 2). Poprawienie bilansu księgowego firm krajowych, które podpisały kontrakty
      ) obronne i wspaniałomyślnie wspierają członków kongresu;
      )
      ) 3). Zapobieżenie pojawieniu się jakiegokolwiek społeczeństwa, które mogłoby
      ) stać się udanym przykładem modelu alternatywnego w stosunku do kapitalizmu;
      )
      ) 4). Rozszerzenie politycznej i ekonomicznej dominacji na tak wielkim
      ) obszarze, jak to tylko możliwe, jak przystało na "wielkie mocarstwo".
      )
      ) Tak się wyraża postulowana krucjata moralna przeciwko temu, co sami oziębli
      ) wojownicy oraz cały naród amerykański nazwali diabelskim Międzynarodowym
      ) Komunistycznym Spiskiem, który w rzeczywistości nigdy nie istniał,
      ) niezależnie od swoich ewentualnych kontaktów z diabłem.
      )
      ) Stany Zjednoczone przeprowadziły w tym czasie zakrojone na szeroką skalę
      ) interwencje w ponad 70 państwach. Oto kilka wybranych.
      )
      ) Chiny, 1945-49: Wkroczenie w chwili trwania wojny domowej, poparcie Chang Kai-
      ) sheka przeciwko komunistom, choć ci drudzy w czasie zakończonej właśnie wojny
      ) światowej byli o wiele bliższym sojusznikiem Ameryki. USA posłużyły się
      ) żołnierzami pokonanej Japonii, którzy walczyli po ich stronie. Komuniści
      ) zmusili Changa do ucieczki na Tajwan w 1949 roku.
      )
      ) Włochy, 1947-48: Wykorzystując podręcznikowe chwyty USA wtrąciły się w
      ) wybory, aby zapobiec legalnemu i uczciwemu dojściu do władzy Partii
      ) Komunistycznej. Wypaczenie demokracji zostało dokonane w imię "ocalenie
      ) demokracji" we Włoszech. Komuniści przegrali. Prze kolejnych kilka
      ) dziesięcioleci CIA wraz z korporacjami amerykańskimi bez końca wtrącały się w
      ) wybory we Włoszech, wydając setki milionów dolarów i potężną maszynerię
      ) psychologiczną, aby powstrzymać widmo, które nawiedzało Europę.
      )
      ) Grecja, 1947-49: Interwencja w czasie trwania wojny domowej. Poparcie
      ) neofaszystów przeciwko greckiej lewicy, która w czasie 2 wojny światowej
      ) odważnie stawiała czoło nazistom. Neofaszyści wygrali i ustanowili okrutny i
      ) brutalny reżym, dla którego CIA utworzyła nowy wewnętrzny urząd
      ) bezpieczeństwa, KYP. Niedługo potem KYP przeprowadzała wszędzie profesjonalne
      ) akcje policyjne, z systematycznie stosowanymi torturami włącznie.
      )
      ) Filipiny, 1945-53: Wojska amerykańskie walczą z siłami lewicowymi (Huk), mimo
      ) że w tym samym czasie Hukowie starają się wyprzeć ze swojego kraju japońskich
      ) najeźdźców. Po tej wojnie USA w dalszym ciągu walczyło z Hukami, w końcu ich
      ) pokonując i wynosząc na urzędy prezydenckie swoje marionetki, czego
      ) zwieńczeniem było powołanie dyktatora Ferdinanda Marcosa.
      )
      ) Korea Południowa, 1945-53: Po 2 wojnie światowej Stany Zjednoczone stłumiły
      ) ludowe siły postępowe wspierając konserwatystów, którzy współpracowali z
      ) Japonią. Doprowadziło to do długiego okresu korupcji, prowokacji i nie
      ) mających nic wspólnego z demokracją brutalnych rządów.
      )
      ) Albania, 1949-53: USA i Wielka Brytania bez powodzenia próbują obalić rządy
      ) komunistyczne i zainstalować nowe, pro-zachodnie, składające się głównie z
      ) monarchistów i tych, którzy kolaborowali z włoskimi faszystami i nazistami.
      )
      ) Niemcy, lata 50-te: CIA przygotowała zakrojoną na szeroką skalę kampanię
      ) sabotażu, terroryzmu, nieuczciwych chwytów i wojny psychologicznej przeciwko
      ) Niemcom Wschodnim. Był to jeden z czynników, który doprowadził do powstania
      ) Muru Berlińskiego w 1961 roku.
      )
      ) Iran, 1953: Premier Mossadegh został obalony na skutek operacji
      ) przeprowadzonej wspólnie przez USA i Wielką Brytanię. Mossadegh został
      ) wybrany na swoje stanowisko przez zdecydowaną większość parlamentu, ale
      ) popełnił krytyczny błąd, stając na czele akcji mającej na celu
      ) znacjonalizowanie brytyjskiej kompanii naftowej, jedynej firmy naftowej
      ) działającej w Iranie. Zamach stanu przywrócił absolutną władzę dla Szacha i
      ) rozpoczął okres 25 lat represji i tortur, dzięki czemu przemysł naftowy
      ) został oddany w ręce obcych właścicieli w następujących proporcjach: Wielka
      ) Brytania i USA otrzymały 40 procent, inne państwa - 20 procent.
      )
      ) Gwatemala, od roku 1953 do lat 90-tych: Zamach stanu przygotowany przez CIA
      ) obalił wybrany na drodze demokratycznej postępowy rząd Jacobo Arbenza,
      ) rozpoczynając 40 lat działania szwadronów śmierci, tortur, uprowadzeń,
      ) masowych egzekucji i niewyobrażalnego okrucieństwa, które łącznie przyniosły
      ) ponad 100.000 ofiar - bez wątpienia jeden z najbardziej nieludzkich
      ) rozdziałów w historii 20 wieku. Arbenz znacjonalizował firmę amerykańską,
      ) United Fruit Company, która miała bardzo bliskie związki z amerykańską elitą
      ) rządzącą. Jako usprawiedliwienie tego zamachu Waszyngton ogłosił, że
      ) Gwatemala znalazła się o krok od stania się podanym sowieckim, podczas gdy
      ) tak naprawdę Rosjanie przejawiali niewielkie zainteresowanie państwem, z
      ) którym nie utrzymywało nawet stosunków dyplomatycznych. Prawdziwym problemem
      ) w oczach Waszyngtonu, oprócz United Fruits, było niebezpieczeństwo
      ) rozszerzenia się gwatemalskiej socjaldemokracji na inne państwa Ameryki
      ) Łacińskiej.
      )
      ) Bliski Wschód, 1956-58: Doktryna Eisenhowera utrzymywała, że Stany
      ) Zjednoczone "są przygotowane na użycie broni aby wspierać" jakiekolwiek
      ) państwo na Bliskim Wschodzie "proszące o takie wsparcie przeciwko zbrojnej
      ) agresji ze strony jakiegokolwiek państwa kontrolowanego przez międzynarodowy
      ) komunizm". W przełożeniu na angielski oznaczało to, że nikomu nie wolno
      ) dominować lub mieć znaczący wpływ na Bliskim Wschodzie z jego polami
      ) naftowymi, poza Stanami Zjednoczonymi, i że ktokolwiek tylko spróbuje tego
      ) dokonać, natychmiast zostanie okrzyknięty komunistą. Posługując się taką
      ) polityką USA dwukrotnie próbowały obalić rząd syryjski, przeprowadziły kilka
      ) akcji pokazowych na Morzu Śródziemnym, aby zastraszyć ruchy niechętne rządom
      ) wspieranym przez USA w Jordanii i Libanie, wysłały 14.000 żołnierzy do Libanu
      ) i spiskowały w celu obalenia lub zamordowania w Egipcie Nassera z jego
      ) kłopotliwym blisko-wschodnim nacjonalizmem.
      )
      ) Indonezja, 1957-58: Sukarno, tak jak Nasser, był tego typu przywódcą z
      ) Trzeciego Świata, którego Stany Zjednoczone nie mogły znieść. Zdecydowanie
      ) obrał politykę neutralności podczas zimnej wojny, podróżując do Związku
      ) Radzieckiego i Chin (do Białego Domu oczywiście też). Znacjonalizował wiele
      ) holenderskich prywatnych przedsiębiorstw, które należały wcześniej do
      ) kolonizatora. Ponadto odmówił rozprawienia się z Komunistyczną Partią
      ) Indonezji, która w prawy i pokojowy sposób zdobywała zdumiewające poparcie w
      ) społeczeństwie. Taka polityka z pewnością mogła zainspirować innych
      ) przywódców Trzeciego Świata. To właśnie wtedy CIA zaczęła szastać pieniędzmi,
      ) odpowiednio ustawiając wybory, stworzyła plan zamordowania Sukarno, próbowała
      ) wplątać go w wymyśloną aferę z filmem pornograficznym, w końcu połączyła siły
      ) z opozycyjnymi oficerami wojskowymi i wywołała otwartą wojnę przeciwko
      ) rządowi. Sukarno i tak przetrwał.
      )
      ) Gujana Brytyjska/Gujana, 1953-64: Przez 11 lat dwie z najstarszych demokracji
      ) na świecie, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone, robiły wszystko, aby nie
      ) dopuścić demokratycznie wybranego przywódcy do zajęcia swojego stanowiska.
      ) Cheddi Jagan był k
    • Gość: diabeł Cele i dyrektywy polityki USA : IRAQ 1 IP: *.visp.energis.pl 25.01.03, 21:29
      The New U.S.
      -British Oil Imperialism
      By Norman D. Livergood
      www.hermes-press.com/impintro1.htm

      The American and British ruling circles have been engaged in a policy of
      military imperialism for several centuries. The American revolution was fought
      to bring the United States under new, non-British rulers, with the new regime
      sold to the public as a democracy. In the twentieth century, these American
      ruling elites have revolved around the Rockefeller, Brown, Harriman, and Morgan
      family dynasties. The Bush family, beginning with Prescott Bush, have served as
      satraps of the Rockefeller, Brown, and Harriman interests.
      As we've seen, in earlier articles on these imperialistic rulers (Part 1,
      Part 2), the British and American ruling cabals decided that the energy of
      choice for the world would be oil and natural gas (not coal)--just as the drugs
      of choice would be alcohol and tobacco.

      To overcome the problem of his oil holdings being broken apart by the
      U.S. government in 1911, John Rockefeller set out to control the world's oil,
      gas, and nuclear energy reserves. World War I was the strategy of the world oil
      cartel (Standard, Shell, British Petroleum) to take over the colonies of
      France, Holland, Spain and Portugal. The engines of war now ran on petroleum-
      based products, so ownership of oil could now determine who won or lost a war--
      therefore who would rule the world. Oil, instead of gold, became the token of
      power.

      By 1919, the Oil Empire, not based on countries or nations, but on private
      corporations, now ruled the world.

      The Big Three oil cartel, which controlled oil in the Persian Gulf and
      southeast Asia areas, wanted to gain control over the vast oil reserves in the
      southern part of the Soviet Union. They financed the fascist regimes in
      Germany, Italy, and Japan with the hope that they would invade and control
      Russia. The Oil Rulers planned to defeat the German, Italian, and Japanese
      regimes and take control of the oil reserves in the Soviet Union. The
      Rockefeller circle also planned to take control of Persian Gulf oil from the
      British-Persian Oil cartel and seize control of southeast Asian oil from Royal
      Dutch Shell.

      The United States was brought into the second world war when in July 1941,
      President Roosevelt signed an embargo to stop all shipping to Japan. This was
      said to be in retaliation for the recent Japanese invasion of French Indo-
      China. Roosevelt's U.S. embargo cut off the Japanese oil supply, which would
      have quickly shut down Japan's entire economy. In late November 1941 the
      Japanese sent a written "war warning" through diplomatic channels to
      Washington, demanding that the embargo be stopped, or else American sites in
      the Pacific would be attacked in retaliation. That formal diplomatic warning
      was ignored and the U.S. made no reply. Just two weeks later the Japanese
      bombed the American embargo ships located in Pearl Harbor.

      In 1939 and '40, the Germans and Italians did not attack Russia as the Big
      Three had planned. Instead, German General Rommel rushed across North Africa to
      grab the Suez Canal and control all oil shipping through the canal. Rommel then
      planned to drive through to Persia and toss out the British from the British-
      Persian oil fields. Meanwhile, after a failed attack on Russia in 1939, the
      Japanese swept through Southeast Asia and seized all the oil holdings of Royal
      Dutch Shell. With the defeat of Japan in 1945, most of those Royal Dutch fields
      came under the control of Rockefeller's Standard Oil.

      Hitler had planned to capture the oilfields in Romania by 1939 so Germany
      would have its own supply of oil. This was accomplished. Then Rommel was to
      have captured the oilfields in Persia by 1941, the oilfields in Russia in 1942.
      Only then would Hitler have sufficient fuel for prosecuting a war with the
      United States. But less than a week after the Pearl Harbor attack, the Japanese
      convinced Hitler to declare war on the United States. Hitler agreed only if the
      Japanese would attack Russia, since German troops were now bogged down in
      Russia and Hitler would gain strategic advantage if the Russians had to defend
      themselves from Japan on their eastern flank. When the Japanese failed to
      attack Russia, Hitler was driven out of Russia and now was without a fuel
      source. The Romanian oilfields in Ploesti were insufficient for Germany to
      carry on a war on two fronts, and Germany's war effort began to collapse.

      • Gość: diabeł Re: Cele i dyrektywy polityki USA : IRAQ 2 IP: *.visp.energis.pl 25.01.03, 21:42
        The last major German campaign was the Battle of the Bulge, in which Field
        Marshal Gerd von Rundstedt was to attack the invading allies with his tanks,
        then capture the Allied fuel dumps. This would stop the American and British
        forces and obtain the necessary fuel for Germany to continue its war effort.
        But General Eisenhower ordered the Allied fuel dumps burned and Germany was
        defeated.

        At the end of World War II, the British-Persian Oil Company controlled
        the vast oil fields in Iran. The Persians had declared their alignment with
        Adolf Hitler's Nazi "Aryan Race" movement and were fully expecting German
        General Rommel to come rushing across Africa and "free" them from the British.
        They had even proclaimed their alignment with Hitler by changing the name of
        their country from Persia to "Aryan," (or "Iran" in the Farsi language), but
        the Germans failed to save them.

        To take control of Persian Gulf oil from the British, in 1954 Kermit
        Roosevelt, nephew of Franklin, led an American CIA coup to take control of Iran
        and place in power the American-backed Shah of Iran. The Shah expelled the
        British, and Rockefeller's Standard Oil now had control of the British-Persian
        petroleum fields.

        In the early 1950s, Occidental Petroleum's Armand Hammer, a satrap of the
        Rockefellers, negotiated a deal with Russian dictator Joseph Stalin to buy his
        oil--thus effectively stealing it from the Russian people. Russian oil was then
        sold on the world market at a much higher price than Stalin could get by
        marketing it himself, because few countries were willing to buy oil from
        Stalin.

        Occidental Petroleum and Russia built two large pipelines, from the
        Russian oil fields down along both sides of the Caspian Sea, terminating in the
        old British-Persian--now Standard Oil--oil fields in Iran. For the next 45
        years, Russia secretly sent its oil out through those pipelines and Standard
        Oil sold the oil on the world market at the "West Texas Crude" price by calling
        it Iranian oil. For almost fifty yeas most Americans have been using Russian
        oil in their cars.

        Standard Oil refineries, which produce gasoline from crude oil, are
        located at large sea ports like San Francisco, Houston or Los Angeles, not near
        any of the large American oil fields. Most oil from the Persian Gulf is shipped
        in oil tankers to those large American refinery-ports.

        In 1979, the Standard Oil-backed Shah of Iran was thrown out by a British-
        backed coup and the long-time British asset, Ayatollah Khomeni, put into power.
        The flow of Russian oil through Iran suddenly stopped. Other oil pipelines were
        constructed through Iraq and Turkey. The Russian oil was now called OPEC
        Arabian-Middle Eastern oil and marketed at the even higher "spot market" price.
        So in 1979, in America and Europe, we suddenly experienced gasoline shortages
        and huge increases in the price of gasoline. Also in 1979 Standard Oil-Russian
        oil interests tried to secure an alternate, short, safe oil pipeline route from
        Russia through neighboring Afghanistan, but this only resulted in a prolonged
        war and the project was abandoned.

        When the new British-controlled regime in Iran came into power, the
        Rockefeller-influenced U.S. government immediately threatened to seize $7.9
        billion of Iranian assets located in the U.S. On November 4, 1979
        Iranian "terrorists" captured and held hostage 65 Americans. Essentially,
        Standard Oil was being blackmailed by the hostage strategy. After lengthy
        negotiations, the Rockefeller-created President Jimmy Carter approved the
        electronic transfer of 7.9 billion dollars from U.S. accounts to the Iranian
        regime on January 20, 1981.

        On Wednesday January 27, 1988, as announced in the Wall Street Journal,
        Standard Oil merged with British Petroleum. This actually represents Standard
        Oil's buyout of British Petroleum, the name of the newly merged company being
        BP-America. The Wall Street Journal did not see fit to mention worries about
        the world-wide predatory marketing practices of a deceptively titled Standard
        Oil regime.

        During the last 13 years, BP-America has merged with, or controls, all of
        the old Standard Oil "mini-companies" which existed before the original breakup
        by the U.S. government in 1911. The new Standard Oil regime is now known as BP-
        AMOCO, and few people in the world realize what has happened. It's now possible
        to understand why British Prime Minister Blair has become the spokesman for the
        new wars against terrorism (actually the war for Caspian Sea oil).

        At the end of WWII, General Douglas MacArthur became the military
        Governor of Japan. MacArthur's assistant was Laurence Rockefeller, one of John
        D. Rockefeller's four grandsons. As the second world war was drawing to a
        close, the U.S. was preparing for a massive invasion of the Japanese home
        islands.

        The military had stockpiled vast supplies of weapons and munitions on the
        island of Okinawa. Some sources claim that with Vice-governor Laurence
        Rockefeller's assistance most of the armaments were sold to the leader of
        Vietnam, Ho Chi Minh, for something like one U.S. dollar and Ho’s "goodwill."
        One might wonder why these expensive and critical military supplies
        were "given" to the North Vietnamese.


        To answer that question we have to go to an almost unknown study in the
        1920's prepared by a man named Herbert Hoover, later to become President of the
        United States. The study showed that one of the world's largest oil fields ran
        along the coast of the South China Sea right off French Indo-China, now known
        as Vietnam. This was before offshore drilling had been invented and before a
        man named George Herbert Walker Bush was to become the CEO of a world-wide
        offshore drilling company.



    • Gość: diabeł Re: Cele i dyrektywy polityki USA :IRAQ 3 IP: *.visp.energis.pl 25.01.03, 21:45
      In 1945, Vietnam was still a colony of the French. Laurence Rockefeller, it
      appears, had given the extensive store of weapons to Ho Chi Minh with the hope
      that Vietnam would drive out the French so that Standard Oil would be able to
      take over the as yet undeveloped offshore fields. But in 1954, Vietnamese
      General Giap finally defeated and drove out the French at Dien Bien Phu with
      weaponry provided by the U.S. Ho Chi Minh reneged on the deal since he could
      read too, and he was well aware of the Hoover resource report and knew there
      was a vast supply of oil off the Vietnamese coast.


      "In the 1950's a method of undersea oil exploration was perfected which
      used small explosions deep in the water and then recorded the sound echoes
      bouncing off the various layers of rock below. The surveyor could then
      determine the exact location of the arched salt domes which hold the
      accumulated oil beneath them. But if this method were used off the Vietnam
      coast on property Standard didn't own or have the rights to, the Vietnamese,
      the Chinese, the Japanese and probably even the French would quickly run to the
      United Nations and complain that America was stealing the oil, and that would
      shut down the operation.
      "In 1964, after Vietnam was divided into North and South, and the contrived
      Gulf of Tonkin incident, several U.S. aircraft carriers were stationed offshore
      of Vietnam and the 'war' was started. Every day jet planes would take off from
      the carriers, bomb locations in North and South Vietnam, and then using normal
      military procedure when returning would dump their unsafe or unused bombs in
      the ocean before landing back on the carriers. Safe ordnance drop zones were
      designated for this purpose away from the carriers.

      "Even close-up observers would only notice many small explosions occurring
      daily in the waters of the South China Sea and thought it was only part of
      the 'war.' The U.S. Navy carriers had begun Operation Linebacker One, and
      Standard Oil had begun its ten year oil survey of the seabed off of Vietnam.
      And the Vietnamese, Chinese and everybody else around, including the Americans,
      were none the wiser. The oil survey hardly cost Standard Oil a nickel, the U.S.
      taxpayers paid for it."


      Marshall Douglas Smith. (2001). Black Gold Hot Gold, Ch. 3
      So twenty years later and 57,000 Americans and half a million Vietnamese
      dead, Standard Oil had enough data and the war in Vietnam could end. Nelson
      Rockefeller's personal assistant, Henry Kissinger, represented the U.S. at the
      Vietnam/Paris Peace talks and won a Nobel Peace Prize in the bargain.

      After the dust had settled from the war, Vietnam divided their offshore
      coastal area into numerous oil lots and allowed foreign companies to bid on the
      lots, with the proviso that Vietnam got a percentage of the action. Norway's
      Statoil, British Petroleum, Royal Dutch Shell, Russia, Germany and Australia
      all won bids and began drilling within their areas. Strange it was that none of
      them struck oil. However, the lots which Standard Oil bid for and won proved to
      have vast oil reserves. Their extensive undersea seismic research appears to
      have paid off.

      Unfortunately, Big Oil's greed has not abated a whit.The American and
      British rulers have a new imperialistic strategy by which they hope to gain
      total control of the world's energy supplies and the strategic Eurasian land
      mass. First, they sell armaments to a regime (for example, Panama, Iraq,
      Yugoslavia/Kosovo, Afghan/Pakistan/Taliban Mujaheddin, Saudi Arabia). Then,
      they demonize the regime to which they sold the armaments and declare war on it
      (e.g. Panama Invasion, Gulf War, UN Kosovo war, current Afghanistan war). After
      the war, they station permanent military bases in the country and use the
      military bases to control the energy resources in the surrounding countries.
      Current U.S. foreign policy is governed by the doctrine of "full-spectrum
      dominance": the U.S. must control military, economic and political developments
      everywhere.




      "If you want to rule the world, you need to control oil. All the oil. Anywhere."

      Monopoly, by Michel Collon



      This new strategy began with the Panama invasion, next created the so-
      called Gulf War, continued with the UN-sanctioned war in the Balkans, and now
      expands with the new wars against terrorism (Afghanistan, the Philippines, and
      beyond). On January 20, 2001, Defense Secretary Donald Rumsfeld said that he
      was willing to deploy U.S. military forces in "another 15 countries" if that is
      what it takes to combat terrorism. The reason the so-called "war against
      terrorism" began in Afghanistan is because it is critical to the U.S.-British
      rulers' plans to control the Caspian Sea area oil and gas.

      The UN-sanctioned war in the Balkans was all about oil and the pipeline
      easement for Caspian Sea oil to Western European markets through Kosovo to the
      Mediterranean Sea. When Yugoslavia refused to play ball with the International
      Monetary Fund, the U.S. and Germany began a systematic campaign of
      destabilization, even using some of the veterans of Afghanistan in that "war."
      Yugoslavia was broken up into compliant statelets, and the former Soviet Union
      was contained. The outcome: the de facto U.S. occupation of Kosovo--where
      America built its largest military base since the Vietnam War

      The Caspian Sea area has proven oil reserves of fifteen to twenty-eight
      billion barrels plus estimated reserves of 40-178 billion, a total of 206
      billion barrels--16 percent of the earth's potential oil reserves (compared to
      Saudi's 261 billion barrels of oil and America's own 22 billion barrels). Even
      at today's low prices, that could add up to $3 trillion in oil. With the Saudi
      regime tottering--an aging king about to die, widespread internal corruption
      creating calls for revolutionary overthrow--and a new source of oil and gas in
      the Caucasus, the Standard Oil suzerainty is looking to create a new regime in
      Saudi Arabia and develop a new center of operations in Southern Asia.

      The huge oil and gas reserves in the Caspian Sea must either be moved west
      to European markets or south to Asian markets. The western route is to move oil
      from Chechnya, across the Black Sea and through the Bosporus to the
      Mediterranean, but the narrow Bosporus channel is already clogged with oil
      tankers from the Black Sea oilfields. An alternate route would be to move the
      tankers from the Black Sea, bypassing the Bosporus, up the Danube River and
      then through a very short pipeline across Kosovo to the Mediterranean at
      Tirana, Albania. However, that process was stopped by the Chinese who have
      supplied and armed the Albanians, as a client state, since 1949.

      The other difficulty with the western route is that Western Europe is a
      tough market, characterized by high prices for oil products, an aging
      population, and increasing competition from natural gas. Furthermore, the
      region is fiercely competitive, now being serviced by oil from the Middle East,
      the North Sea, Scandinavia, and Russia. Western Europe is not a very attractive
      market, because substantial infrastructure would have to be developed to bring
      that oil from the Caspian to an already overly-competitive European market.

      The only other ways to get Caspian Sea oil and gas to Asian markets is
      through China, which is too long a route, or through Iran, which is politically
      and economically inimical to U.S.-Standard Oil objectives.

      As soon as the Soviets discovered the vast Caspian Sea oilfields in the
      late 1970's, they attempted to take control of Afghanistan to build a massive
      north-south pipeline system to allow the Soviets to send their oil directly
      through Afghanistan and Pakistan to the Indian Ocean seaport. The result was
      the decades long Soviet-
      • Gość: diabeł Cele i dyrektywy polityki USA :IRAQ 4 IP: *.visp.energis.pl 25.01.03, 21:52
        The Standard Oil-influenced U.S. government saw the danger of a Russian north-
        south pipeline and the CIA trained and funded armed terrorist groups, including
        Osama bin Laden, who defeated the Soviets in the late 1980's.

        The Russians then tried to control the flow of oil and gas through its
        monopoly on pipelines. The Southern Asian Republics of the former Soviet Union--
        Turkmenistan, Kazakhstan, Uzbekistan, Tajikistan and Kyrgyzstan--saw through
        this Russian monopolistic ploy and began to consult with Western companies.

        The Standard Oil-influenced U.S. government now plans to thrust further
        along the 40th parallel from the Balkans through these Southern Asian Republics
        of the former Soviet Union. The U.S. military has already set up a permanent
        operations base in Uzbekistan. The so-called anti-terrorist strategy is clearly
        designed to simultaneously consolidate control over Middle Eastern and South
        Asian oil, and contain and neutralize the former Soviet Union. With that
        strategy, Afghanistan is exactly where they need to be.

        Russia, realizing its weaker position vis-a-vis the United States, has
        been making noises as if it fully agreed with the U.S. incursions in
        Afghanistan. But Russia has joined the Shangahi Cooperation Organization (SCO)
        which includes China, Russia, Kazakhstan, Kyrgyzstan, Takijistan and
        Uzbekistan. China is using the SCO to try to align Russia economically and
        politically towards China and northeast Asia. Russia's membership in the SCO is
        an attempt to maintain its traditional hegemony in Central Asia. The underlying
        rationale of the SCO is the control of its members' enormous reserves of oil
        and gas.

        Despite the misgivings of Russia, China, India, or any other nation,
        Afghanistan will now become the base of operations in destabilizing, isolating,
        and establishing control over the South Asian Republics and the Middle-East.
        After the conquest of this area is complete and the permanent military posts
        are set up, they will begin construction of a pipeline through Turkmenistan,
        Afghanistan, and Pakistan to deliver petroleum to the Asian market.

        UNOCAL, the spearhead for Standard Oil interests, has been trying to
        build the north-south pipeline through Afghanistan and Pakistan to the Indian
        Ocean for several decades. In 1998, the California-based UNOCAL, which held
        46.5 percent stakes in Central Asia Gas (CentGas), a consortium that planned an
        ambitious gas pipeline across Afghanistan, withdrew in frustration after
        several fruitless years. The pipeline was to stretch 1,271 km from
        Turkmenistan's Dauletabad fields to Multan in Pakistan at an estimated cost of
        $1.9 billion. An additional $600 million would have brought the pipeline to
        energy-hungry India.

        In the spring of 2001, Halliburton, Vice President Dick Cheney's company,
        signed a major contract with the State Oil Company of Azerbaijan to develop a
        6000-square-meter marine base to support offshore oil construction in the
        Caspian Sea. The base will be used to assist Halliburton's catamaran crane
        vessel, the Qurban Abbasov, in upcoming offshore pipe-laying and subsea
        activities, according to a statement the company released May 15, 2001.

        UNOCAL cut off its earlier agreement with the Taliban in 1998 when it
        became clear that the Taliban could not control all of Afghanistan and provide
        a stable political environment for a north-south pipeline construction project.
        It was likely at this juncture that a new "war against terrorism" ploy was
        conceived by the Standard Oil-influenced U.S. government. The "war against
        terrorism" in Afghanistan has come to a hiatus, with war-lords once again
        ruling the country, and the Bush administration has put their own man, Karzai,
        in power to control Afghanistan.

        Karzai was a top adviser to UNOCAL during the negotiations with the
        Taliban to construct a Central Asia Gas (CentGas) pipeline from Turkmenistan
        through western Afghanistan to Pakistan. Karzai is the leader of the southern
        Afghan Pashtun Durrani tribe. A member of the mujaheddin that fought the
        Soviets during the 1980s, Karzai was a top contact for the CIA, maintaining
        close relations with CIA Director William Casey, Vice President George Bush,
        and their Pakistani Inter Service Intelligence (ISI) Service go-between. After
        the Soviet Union left Afghanistan, the CIA sponsored the relocation of Karzai
        and a number of his brothers to the U.S.

        The real motives for the Bush administration's war in Afghanistan are
        clear for all to see. The U.S. Ambassador to Pakistan, Wendy Chamberlain, met
        with Pakistan's oil minister, Usman Aminuddin, in January, 2002 to continue
        plans for the north-south pipeline, encouraging the construction of Pakistan's
        Arabian Sea oil terminus for the pipeline.

        President Bush says our military will continue its presence in
        Afghanistan, which means that while the U.N. forces serve as a paramilitary
        police force, U.S. soldiers will be guarding the construction of the north-
        south pipeline.

        To assure that the pipeline project will proceed apace, the Afghani-
        American Zalmay Khalilzad, a previous member of the CentGas project, became
        President Bush's Special National Security Assistant. Khalilzad has recently
        been named presidential Special Envoy for Afghanistan. Khalilzad is a Pashtun
        and the son of a former government official under King Mohammed Zahir Shah.
        Along with being a consultant to the RAND Corporation, he was a special liaison
        between UNOCAL and the Taliban government. Khalilzad also worked on various
        risk analyses for the project under the direction of National Security Advisor
        Condoleezza Rice, a former member of the board of Chevron.

        Now that the Afghanistan portion of the "war on terrorism" is concluded--
        with permanent U.S. military bases in Uzbekistan and Afghanistan in place--
        where next will the Standard Oil-influenced U.S. government look to gain
        further control over oil in the world? Coincidentally, most of those places are
        in countries which have been branded as harborers of terrorists: Iraq, Syria,
        Iran, and South America, among others.

        Bush Sr.'s Gulf War in 1991 resulted in securing access to the huge
        Rumaila oil field of southern Iraq by expanding the boundaries of Kuwait after
        the war. This allows Kuwait, controlled by Standard Oil, to double its prewar
        oil output.

        Iraq, which recently discovered an oil field in its western desert, is
        widely regarded as having more oil than Saudi Arabia once its deposits are
        developed. Iraq is producing 3 million barrels a day, funneling most of it to
        world markets through a United Nations-monitored program that directs the
        proceeds to food and medicine for the Iraqi people. But Saddam Hussein is still
        exporting his oil to Syria, which is glad to resell Iraqi oil as if it were
        Syrian. The United States is one of Syria's biggest customers, because it likes
        the low sulfur content of Iraqi oil, says Nimrod Raphaeli, publisher of the
        Middle East Economic News, a Washington-based newsletter. Iraq earns $1.5
        billion a year from oil smuggling and oil sales outside UN controls, through
        Syria, Turkey, and Jordan, as well as by ship down the Gulf.

        Since 9/11/01, the Bush regime has threatened to include Iraq in its "war
        on terrorism." But any incursion into Iraq will have to deal with the reality
        that American companies, such as Cheney's Halliburton and G.E. are making
        billions in Iraq by selling them goods and services. Also, the eradication of
        Saddam would seriously compromise America's establishment of bases on the
        Arabian peninsula on the pretext of protecting poor Arab sheikhs against the
        Iraqi Evil Monster.

        Iraq is desperately trying to ingratiate itself with the Gulf Arab
        Cooperation Council (GCC) members:
        • Gość: diabeł Cele i dyrektywy polityki USA :IRAQ 5 IP: *.visp.energis.pl 25.01.03, 21:54
          Iraq is desperately trying to ingratiate itself with the Gulf Arab Cooperation
          Council (GCC) members: Bahrain, Kuwait, Oman, Qatar, Saudi Arabia, and the
          United Arab Emirates (UAE) to gain support for the lifting of the U.N.
          sanctions against it. Russia, Iraq's closest U.N. Security Council ally and a
          major beneficiary of contracts to purchase Iraqi oil and to sell Iraq
          humanitarian supplies, is demanding "a comprehensive settlement" of the
          sanctions issue, including steps leading to lifting the military embargo
          against Iraq. On January 24, 2002, Russian Foreign Minister Igor Ivanov made a
          formal statement that Moscow was opposed to any U.S. military operation against
          Iraq.

          Russia's Lukoil Oil Company and two Russian government agencies have a 23-
          year contract to develop Iraq's West Qurna oil field. By the terms of the
          contract, Lukoil gets one half, Iraq one quarter, and the Russian government
          agencies get one quarter of the oil field's 667 million tons of crude,
          potentially a $20 billion deal. Iraq still owes Russia at least $8 billion from
          the old cold war days when Russia armed Iraq, considering it a client state.

          But because of United Nations sanctions on Iraq, Lukoil has not pumped a
          drop from West Qurna since it won drilling rights in 1997. In 2001, Saddam gave
          Russia $1.3 billion in oil contracts under the United Nations oil-for-food
          program that allows Iraq to sell oil to buy supplies to help Iraqi civilians.
          In September, 2001, Saddam announced plans to award Russian companies another
          $40 billion in contracts as soon as United Nations sanctions were lifted.

          In February, 2002, Russia's foreign minister, Igor S. Ivanov, said that
          Russia and Iraq saw eye to eye on questions of extremism and terrorism and that
          the American-backed sanctions against Iraq were counterproductive and should be
          lifted. He then emphasized that Russia solidly opposed "spreading or applying
          the international antiterror operation to any arbitrarily chosen state,
          including Iraq."

          Also to be considered in any plans to extend the Standard Oil/Bush oil
          imperialism is China's growing interest in supporting Middle-East nations in
          their struggle against the U.S. During Jordanian King Abdallah II's January,
          2002 visit to China, Chinese President Jiang Zemin said that China wants
          stronger ties with Arab countries to help promote peace between Israel and the
          Palestinians. Yeah, sure, that's the reason China wants to put its foot into
          the Middle East, to promote peace. China has supplied military weaponry to
          Pakistan and is ready to intervene in the Middle East if the Standard Oil/Bush
          imperialists attempt to attack Iraq as Bush senior did in 1991.

          But the Standard Oil/Bush imperialists probably won't concern themselves
          with the threat of China in the Middle East. They will likely try to seize
          control of all of Iraq's, Syria's, and Iran's oil. Enter phase two of the war
          on terrorism: invading countries that Bush says harbor terrorists, with the
          real intent to seize those countries' energy sources. And since U.S.-British
          a.k.a. Standard Oil imperialism now--since 9/11--results in the killing of
          American civilians, we can say that the next phase of the war on terrorism will
          soon be at a theater near you.

          U.S. soldiers will soon be guarding the north-south pipeline as it's built
          in Afghanistan. In the meantime, the hypocrisy of Bush's "war on terrorism" is
          apparent for all to see in Colombia where Bush proposes to spend $98 million to
          protect Occidental Petroleum's 480-mile-long pipeline which runs from
          Colombia's second-largest oil field to the Caribbean coast. The $98 million
          will follow the $1.3 billion the U.S. has already given to Colombia, ostensibly
          to fight the "drug terrorists." In 2001, the Cano Limon pipeline was closed for
          266 days, due to holes blasted in it. The Revolutionary Armed Forces of
          Colombia (FARC) rebels have blown holes in the pipeline for the past fifteen
          years, resulting in 2.5 million barrels of spilled oil oozing into Colombia's
          rivers and streams, about ten times the amount of the 1989 Exxon Valdez oil
          spill in Alaska.

          If Bush enters this 38-year old conflict in Colombia which has resulted in
          40,000 deaths in the past decade, he'll be involving the U.S. in a dead-end
          power struggle among FARC, the Cuban-inspired National Liberation Army (ELN),
          ultra-right paramilitary groups and the U.S.-supported fascist government. The
          excuse for spending U.S. taxpayers' money in Afghanistan was that Bin Laden was
          responsible for the September 11th attacks. Now the only pretext for spending
          taxpayers' money in Colombia is to combat the FARC and ELN "terrorists" who
          only threaten U.S. oil company resources, not American lives.

          Invading Colombia follows the British-U.S. oil imperialism pattern: going
          where the oil is. According to the U.S. Department of Energy, Colombian oil
          production rose from only 100,000 barrels per day in the early 1980s to
          approximately 844,000 barrels in early 1999
          • Gość: diabeł Cele i dyrektywy polityki USA :IRAQ 6 IP: *.visp.energis.pl 25.01.03, 21:57
            On returning to Washington, the CFR representatives said they were convinced
            that Marulanda and FARC are sincere in their claims of wanting peace and
            economic reform.

            It may seem hard to believe that U.S. banks and corporations would be
            involved in laundering drug money from South American terrorists. Even the
            supine media have had to report some of this criminal behavior. A 1983 ABC
            News "Close up" on drugs and money laundering fingered Citibank, Marine
            Midland, Chase Manhattan, and most of the 250 banks and branches in Miami. When
            Ramon Milian Rodriguez, a top accountant and money launderer for the Medellin
            Cartel, testified before a Senate subcommittee in 1988, he implicated a
            veritable "Who's Who" in U.S. finance:

            Citibank
            Citicorp
            Bank of America
            First National Bank of Boston
            "In every instance," said Rodriguez, "the banks knew who they were
            dealing with...." The evidence indicates that Rodriguez is right; the banks
            often play dumb, but they know what they're doing.

            A 1998 investigation of Citibank by the U.S. General Accounting Office
            (GAO) revealed that Citibank had secretly transferred between $90 million and
            $100 million of alleged drug money for a Mexican client, using many creative
            methods to camouflage the movement of the assets.

            Oil imperialism rests on our continued dependence on oil, which not only
            threatens the future of humanity through prolonged and bloody conflict, but
            through another even more insidious threat--climate change and ecological
            collapse.

            "The oil industry has destroyed Colombia's forests, as well as the culture
            and subsistence of its Indigenous Peoples. A major part of the country's
            territory has been affected by oil-related activities, including colonization.
            Some Indigenous Peoples, such as the Yariguies, have been exterminated. Others,
            like the Motilones, the Cofanes and the Guahibos, have been decimated.
            Nowadays, the U'wa people find their ancestral lands threatened by oil
            exploitation that could destroy their forests, their lives and their culture.
            "The process of territorial occupation by oil companies has been
            stimulated by Colombian legislation, which has provided large incentives for
            oil projects. Oil companies are allowed to occupy the five-kilometer area
            surrounding an oil well, thus displacing Indigenous and farmers' communities
            and destroying biodiversity-rich forest zones.

            "Currently, seven million hectares of Colombian land are occupied by oil
            operations, and ten million more have been awarded to oil companies over recent
            years. Thus, 17 million hectares of forested land is currently at the
            disposition of transnational oil companies."

            Oil imperialism flourishes when a supine press cheers and a groveling
            congress grants unconstitutional authority to the oil-saturated Bush dynasty.
            Despite our grief and rage over terrorist atrocities, a "war on terrorism"
            cannot be fought with bombs and missiles alone. Citizens throughout the world
            must awaken to this new U.S.-British imperialism and reclaim their governments.
            Once democracy is re-established, we can start a war on homelessness, poverty,
            and economic and political inequalities, and begin work to achieve ecological
            sustainability for our planet.

            Updated: 12/21/02
    • Gość: diabeł Cele i dyrektywy polityki USA : Oil again..... IP: *.visp.energis.pl 26.01.03, 01:21
      Report Alleges US Role in Angola Arms-for-Oil Scandal
      http://www.corpwatch.org/issues/PID.jsp?articleid=2576
      By Wayne Madsen
      Special to CorpWatch
      May 17, 2002

      As the US Congress continues its investigation of the Enron affair, human
      rights advocates are calling for a probe of the Bush administration's possible
      role in another energy and influence-peddling scandal. According to a recent
      report by the British-based non-governmental organization Global Witness, Bush
      and US oil interests have ties to some of the key figures in the arms-for-oil
      scandal which has devastated Angola.

      Known as "Angolagate" in France, the scandal involves arms-for-oil deals
      between French businessman Pierre Falcone, the head of a firm called Brenco
      International; his colleague Jean-Christophe Mitterand, the son of the former
      French president; and a Russian-born Israeli named Arkadi Gaydamak.

      According to "All the Presidents' Men," a March 25 report on Angolagate by
      Global Witness, Gaydamak funneled billions of dollars in arms and oil-backed
      loans to Angola's government in return for lucrative oil contracts with Western
      oil companies. Falcone and Gaydamak, relying on the special access that
      Mitterand had to the Angolan government, managed to transfer some $463 million
      in arms to Angola.

      The net effect of the Angolan arms buildup was the scrapping of the 1994 Lusaka
      Peace Agreement between Angolan President Jose Eduardo dos Santos and long-time
      UNITA rebel leader Jonas Savimbi, a one-time favorite of the Central
      Intelligence Agency and a person who President Reagan once hailed as
      the "George Washington of Angola."

      The newly-armed Angolan Army
    • Gość: diabeł Cele i dyrektywy polityki USA :Oil Wars IP: *.visp.energis.pl 26.01.03, 01:28
      THE OIL WARS AND THE ONES THAT ALMOST HAPPENED
      http://www.africa2000.com/BNDX/BAO101.htm
      Despite persistent charges that the U.S. bombing of Iraq is an act of "oil
      imperialism," U.S. President George Bush has insisted that his intention is
      merely to "remove" Iraqi troops from Kuwait. Oil, Bush has repeatedly claimed,
      has nothing to do with it.

      But documents long hidden from public view reveal that the U.S. was prepared to
      go to war over oil before
      • Gość: Król Dawid Cele i dyrektywy polityki USA : Iraq IP: *.krakow.tdci.pl 02.03.03, 19:07
        Noam Chomsky o wojnie z Irakiem
        Gdy Saddam Husajn popełniał najgorsze zbrodnie i naprawdę był niebezpieczny,
        cieszył się poparciem Stanów Zjednoczonych. Dziś, gdy Irak leży w ruinach,
        jest kontrolowany i bombardowany, przygotowuje się z nim wojnę, podczas gdy
        arsenały Izraela są pełne broni nuklearnej i w praktyce stanowi on ogromną
        bazę wojskową USA na Bliskim Wschodzie. Tak twierdzi prof. Noam Chomsky –
        światowej sławy językoznawca amerykański i od wielu dziesięcioleci
        nieustępliwy krytyk polityki amerykańskiej.

        Zaniepokojeni groźbą wojny ludzie zadają sobie wiele pytań. Michael Albert z
        amerykańskiego czasopisma „Z Magazine” przesłał Chomsky’emu pocztą
        elektroniczną tuzin takich pytań. Publikujemy odpowiedzi na trzy pierwsze.
        Całość ukazała się w numerze wspomnianego czasopisma z października 2002 r.

        - Czy Saddam Husajn jest tak zły, jak przedstawiają go konwencjonalne media?
        Zły w Iraku? Na zewnątrz?

        - Należy do najgorszych, podobnie jak Suharto i inne potwory nowoczesności.
        Nikt nie chciałby być w jego zasięgu. Jednak na szczęście zasięg jego władzy
        nie jest zbyt wielki. Jeśli chodzi o płaszczyznę międzynarodowa, to Saddam
        najechał Iran (z poparciem zachodnim), a gdy wojna przybrała dla niego zły
        obrót, użył broni chemicznej (również przy poparciu Zachodu). Potem napadł na
        Kuwejt, skąd szybko go przepędzono.

        Zaraz po najeździe na Kuwejt w Waszyngtonie panowało poważne zaniepokojenie
        tym, że Saddam szybko się stamtąd wycofa, instalując uprzednio u władzy „swoją
        marionetkę” i że „w świecie arabskim wszyscy będą zadowoleni” (słowa Colina
        Powella, wówczas szefa sztabu). Prezydent Bush obawiał się, że Arabia
        Saudyjska może „w ostatniej chwili wziąć nogi za pas i zaakceptować reżim
        marionetkowy w Kuwejcie” – chyba że Stany Zjednoczone zapobiegną szybkiemu
        wycofaniu się Iraku.

        Krótko mówiąc, w Waszyngtonie obawiano się, że Saddam powtórzy w wielkiej
        mierze to, co Stany Zjednoczone właśnie uczyniły w Panamie (tylko że
        Latynoamerykanie wcale nie byli z tego zadowoleni). Od samego początku Stany
        Zjednoczone starały się zapobiec takiej „koszmarnej panoramie”. Jest to
        historia, której trzeba się bardzo uważnie przyjrzeć.
        Z NASZĄ POMOCĄ
        Do tego czasu Saddam popełniał najgorsze zbrodnie na froncie wewnętrznym, w
        tym pod koniec lat 80. użył broni chemicznej wobec Kurdów i urządził wielką
        rzeź Kurdów, dopuścił się barbarzyńskich tortur i w ogóle popełnił wszelkie
        straszne zbrodnie, jakie tylko można sobie wyobrazić. Figurują one na czele
        listy strasznych zbrodni, za które słusznie się go obecnie potępia. Warto
        zapytać, z jaką częstotliwością namiętnym potępieniom i elokwentnym wyrazom
        oburzenia towarzyszą trzy słówka: „z naszą pomocą”.

        Zbrodnie te były natychmiast dobrze znane, ale nie wywołały na Zachodzie
        zbytniego niepokoju. Saddam otrzymał nieco łagodnych reprymend; wybitni
        komentatorzy uznali ostre potępienie go przez Kongres USA za zbyt skrajne.
        Podczas gdy ten potwór popełniał najgorsze okrucieństwa, jak również po ich
        popełnieniu, reaganowcy i Bush nr 1 nadal uważali go za sojusznika i cenionego
        partnera handlowego.

        Aż do dnia najazdu Saddama na Kuwejt, Bush gwarantował mu pożyczki i sprzedaż
        przodującej technologii, wyraźnie mającej zastosowanie w produkcji broni
        masowego rażenia, nieraz ignorując kongresowe wysiłki, zmierzające do
        zapobieżenia temu, co czynił. Jeszcze w kilka dni po inwazji na Kuwejt, Wielka
        Brytania zezwalała na eksport sprzętu wojskowego i materiałów radioaktywnych
        do Iraku.

        GDY PENTAGON OSŁANIAŁ SADDAMA

        Gdy korespondent [amerykańskiego kanału telewizyjnego] ABC, a obecnie
        komentator [strony internetowej] „ZNet”, Charles Glass, (posługując się
        satelitami komercyjnymi i relacjami zbiegów) odkrył instalacje broni
        biologicznej, jego rewelacje zdementował natychmiast Pentagon i o sprawie
        przestało się mówić. Odgrzebano ją, gdy Saddam popełnił swoją pierwszą
        prawdziwą zbrodnię – przestał słuchać rozkazów Stanów Zjednoczonych (lub być
        może niewłaściwie je zinterpretował) – i natychmiast z przyjaciela stał się
        reinkarnacją wodza Hunnów, Attyli.

        Te same instalacje posłużyły wówczas za dowód, że ma on naturę urodzonego
        złoczyńcy. A przecież gdy w grudniu 1989 r. Bush nr 1 obwieścił, że obdarza
        swojego przyjaciela nowymi prezentami (które były również prezentami dla
        agrobiznesu i przemysłu), uznano, że owe instalacje mają zbyt małe znaczenie,
        aby warto było o nich wspominać, choć wówczas można było o nich przeczytać
        w „Z Magazine” – i chyba nigdzie indziej.

        W kilka miesięcy później, tuż przed inwazją Kuwejtu, senacka delegacja na
        wysokim szczeblu pod przewodnictwem człowieka, który (później) był kandydatem
        republikanów na prezydenta, Boba Dole’a, odwiedziła Saddama, przekazała mu
        pozdrowienia od prezydenta USA i zapewniła tego brutalnego, masowego mordercę,
        że nie powinien przejmować się krytyką ze strony nonkonformistycznych
        reporterów amerykańskich.

        ZBRODNIE BEZ ZNACZENIA

        Saddam wyszedł obronną ręką z ataku na amerykański okręt „Stark”, podczas
        którego zginęło kilka tuzinów członków załogi. To świadczy o prawdziwym
        poważaniu, jakim go darzono. Tylko jeden inny kraj uzyskał taki przywilej –
        Izrael, w 1967 r. (1) Względy, jakimi cieszył się Saddam, sprawiły, że
        Departament Stanu zakazał wszelkich kontaktów z iracką opozycją demokratyczną,
        przy czym politykę tę utrzymano nawet przez pewien czas po wojnie w Zatoce,
        podczas gdy Waszyngton faktycznie zezwolił Saddamowi na zdławienie rebelii
        szyickiej, która mogła doprowadzić do jego obalenia – wszystko po to, aby
        zachować „stabilność”, jak to wyjaśniała prasa, kiwając w zadumie głową.

        Nie ulega wątpliwości, że to zbrodniarz przez wielkie Z. Nie zmienia tego
        fakt, że w świetle swoich najważniejszych „racji stanu”, przed wojną w Zatoce,
        a nawet po tej wojnie, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania uważały jego
        najgorsze okrucieństwa za czyny pozbawione większego znaczenia – o czym
        najlepiej byłoby zapomnieć.

        - Czy, patrząc w przyszłość, należy uznać Saddama Husajna za tak
        niebezpiecznego człowieka, na jakiego kreują go konwencjonalne media?

        Świat byłby bez wątpienia lepszy, gdyby go nie było. Na pewno lepiej byłoby
        Irakijczykom. Nie może być jednak tak niebezpieczny, jak wtedy, gdy popierały
        go Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, zaopatrując go nawet w technologie
        dwojakiego użytku, które mógł wykorzystać do produkcji broni nuklearnej i
        chemicznej, co też przypuszczalnie uczynił.

        KTO DOSTARCZAŁ TECHNOLOGIE DWOJAKIEGO UŻYTKU

        Przed 10 laty, w toku przesłuchań senackich, ujawniono, że administracja Busha
        udzielała licencji na technologie dwojakiego użytku oraz na „materiały, które
        następnie reżim iracki wykorzystał do produkcji rakiet z głowicami nuklearnymi
        i broni chemicznej”. Dalsze przesłuchania przyniosły na ten temat więcej
        informacji, o czym można przekonać się czytając ówczesne doniesienia prasowe i
        odpowiednią literaturę sytuującą się w głównym nurcie badań naukowych (jak
        również literaturę dysydencką).

        Wojna z 1991 r. była niesłychanie niszczycielska, a następnie Irak uległ
        dewastacji na skutek dziesięcioletnich sankcji, które prawdopodobnie wzmocniły
        samego Saddama (osłabiając ewentualny opór w pogruchotanym społeczeństwie),
        ale z pewnością bardzo poważnie zredukowały jego zdolność do prowadzenia wojen
        czy wspierania terroryzmu.

        Ponadto od 1991 r. jego reżim uległ ograniczeniu w wyniku ustanowienia w Iraku
        przez Zachód „stref zakazu lotów”, regularne loty kontrolne i naloty bombowe
        oraz ścisły nadzór nad krajem. Prawdopodobnie wydarzenia z 11 września ub.r.
        jeszcze bardziej go osłabiły. Gdyby istniały jakieko
        • Gość: Król Dawid Israel Shamir.Sułtan i Shaitan. IP: *.visp.energis.pl 05.03.03, 20:16
          Israel Shamir. Sułtan i Shaitan.

          Sułtan jest dobry, to tylko jego wezyrowie są s.syny! Takie myśli uspokajają
          niezadowolonych z wydarzeń politycznych w przeciągu całej naszej historii.
          Nasze obecne niezadowolenie staramy się pokryć fałszywą nadzieją o skutecznej
          interwencji Ameryki w sprawy Palestyny, starając się zarazem umocnić mit, że
          Ameryka jest surowym, ale sprawiedliwym mocarstwem. Ale, w miarę, jak "Dzień
          Deir Yassin", zamienia się w "Deir Yassin - codzień"- ta nadzieja nas opuszcza.
          "Prawdziwa próba dla administracji prez. Busha" pisze Robert Fisk w The
          Independent.
          "Nie ma czasu do stracenia" wtóruje mu Helena Cobban w Christian Science
          Monitor.
          A tu podroż Sekretarza Stanu Colina Powella nie przynosi nic - dokładnie nic -
          ani żadnej ulgi Palestyńczykom, ani chwili przerwy w atakach Izraela.
          Błyskotliwy Norman Finkelstein przypomina nam: "Problem z administracją Busha -
          jak stara się nam wmówić - jest za małe zaangażowanie w sprawy Bliskiego
          Wschodu, ale tę dyplomatyczną próżnię wypełni Colin Powell swoją misją". W
          takim razie pytam się - kto dal zielone światło Izraelowi do rozpoczęcia
          masakry? Kto wyposażył Izrael w F-16, helikoptery Apache? Kto głosował w Radzie
          Bezpieczeństwa UN przeciwko rezolucji w sprawie międzynarodowych obserwatorów w
          regionie mających za zadanie monitorowanie sytuacji? Kto zablokował propozycje
          komisarza UN Mary Robinson, wysłania zespołu do zbadania, co naprawdę się
          dzieje na terytoriach palestyńskich?
          Rozważmy następującą sytuację: A i B zostali oskarżeni o morderstwo. Wszystkie
          dowody wskazują, ze A dostarczył B narzędzi zbrodni, A dał mu wyraźny sygnał do
          rozpoczęcia mordu, a ponadto spowodował, aby nikt nie słyszał jęków i wrzasku
          mordowanych. Czy wyrok sprawiedliwego sadu nie uzna A współwinnym, a nawet tak
          samo winnym - jak B ?
          Oczywiście Fisk ma racje. Najwyższy czas, żeby przestać się oszukiwać i śnić na
          jawie o dobrych sułtanach. Jeżeli jakiś mentalny blok nie pozwala wam zwątpić w
          amerykańskie dobre intencje, pomyślcie proszę, że skoro tak - to może jakieś
          złe eunuchy opanowały i zniewoliły sułtana, tak jak i wielu innych władców. Ale
          od niesmaku i żalu musimy przejść do działania. Było nie było, amerykańska
          polityka na Bliskim Wschodzie to nie pogoda, na którą wszyscy narzekają, ale
          nikt nic nie może zrobić. Bo my przecież możemy coś zrobić - nawet, jak nasze
          demonstracje i protesty nie robią na nikim wrażenia.

          Oczywiście, że możemy, i nie będzie to wcale żaden Jihad, ani Wyprawa Krzyżowa.
          Robert Jensen z Uniwersytetu Texas pisze "Dziś pomogłem zabić Palestyńczyka!
          Jeśli także i ty płacisz podatki rządowi Stanów Zjednoczonych, to ty też
          dopuściłeś się mordu."
          Wskazuje nam, że to amerykańskie podatki przezbrajają i dozbrajają Izrael i
          mordują Palestyńczyków. Ale pozwólcie mi pocieszyć Jensena - podatnicy są
          niewinni. Rzeczywistość jest o wiele gorsza, rzeź Palestyńczyków jest opłacana
          przez 5 miliardów ludzi żyjących na tej planecie poza granicami USA.

          Każdego dnia transferujemy pięć miliardów dolarów do USA, po to tylko, aby
          rządzący tym wspaniałym krajem mogli żyć na poziomie do jakiego przywykli i
          mogli wytłuc tylu Palestyńczyków ilu się im spodoba. Jeden dolar każdy dzień od
          każdego z nas Europejczyków, Azjatów, Afrykanów, Chińczyków I Japończyków,
          Rosjan I Arabów.
          Te wiercące mózg dane zostały opublikowane w brytyjskim tygodniku "The
          Economist". Piszą tam, że robimy to począwszy od 1972 roku, gdyż wtedy USA dało
          sobie prawo drukowania tyle dolarów ile się im zechce, podczas gdy my wszyscy
          zostaliśmy przypisani do fikcji zielonych - małego świstka papieru, ekwiwalentu
          naszej pracy i dóbr światowych.
          W rzeczywistości amerykański dolar nie ma żadnego pokrycia.
          Jest tylko czekiem wystawionym przez zbankrutowanego utracjusza, nadającym się
          do oprawienia i powieszenia nad łóżkiem. A mogą oni drukować tyle, ile im się
          spodoba i ile im potrzeba. Czy nie zastanawialiście się nigdy, że istnieje
          tylko jedno supermocarstwo, a reszta świata grzęźnie w długach? Przecież to nie
          jest żadna tajemnica - mówi o tym Fidel Castro na każdej międzynarodowej
          konferencji od 1972 roku, za co spotykają go nie kończące się szykany USA.
          Amerykański finansowy "czarnoksiężnik", niejaki Greenspan, odgrywa przed nami
          stare zgrane sztuczki polegające na zaufaniu do oszusta, które
          nazywamy "piramidą". Gry takie prowadzili i inni, szczególnie w Albanii i Rosji
          palanty miejscowych kacyków. Skończyło się katastrofami tych krajów. Czym rożni
          się ten szwindel od wszystkich innych to tym, ze "Żydowsko - Amerykańska
          Piramida" rożni się wielkością. Jest to Szwindel Globalny! Ale pod wszystkimi
          innymi względami jest to taka sama oszukańcza piramida. 90% wszystkich
          transakcji finansowych to działania czysto spekulacyjne, pisze Noam Chomski.
          Piramida jest utrzymywana tylko dzięki gigantycznej propagandzie i praniu
          mózgów prowadząca do zwiększenia konsumpcji i ekspansji. Normalni ludzie w USA
          i krajach sojuszniczych nie mają z tego nic: w Anglii bieda wśród dzieci
          powiększyła się trzykrotnie od "reform" Margart Thacher, w USA mamy miliony
          bezdomnych dzieci. Amerykanie, Brytyjczycy, Niemcy są niemiłosiernie zadłużeni,
          tak samo, jak wszystkie inne kraje.
          Amerykańskim dolarem zastąpiono złoto, tylko dlatego, że zapewniało to stały
          procent zysku. Ten stały zysk stał się dla ludzkości tym - czym wysmarowana
          miodem lepka dla much. Spowodowało to lawinę długów, doprowadziło do nędzy
          państw i ludzi, i stworzyło ordynarnie paskudną aberrację globalizmu. Nie bez
          powodu Samuel Brofman - "Samogoniarz"- założyciel dynastii Bronfmanow i ojciec
          obecnego prezesa Światowego Kongresu Żydów zapytany, co jest jego zdaniem
          najważniejszym wynalazkiem ludzkości - odpowiedział bez namysłu - "procenty od
          pożyczki".
          To był "Drugi Upadek Człowieka". Adam został skuszony Jabłkiem, my zostaliśmy
          skuszeni stałym zyskiem z pożyczonego dolara - współczesnym ekwiwalentem starej
          lichwy.
          W dawnych czasach, tzw. "antysemicki" Kościół potępiał lichwę - jako
          ekskluzywnie żydowskie zajęcie. Dziś jest to zajęcie dla wszystkich. Każdy jest
          wspólnikiem używając słów Milo Mindebindera - postaci z "Catch-22" Hellera. I
          rzeczywiście - to jest pułapka Catch-22 - nie możesz zabrać swoich ugranych
          pieniędzy i odejść, aby się cieszyć łupem - musisz siedzieć przy stole.i grac
          do końca.
          Dolar amerykański nie jest już żadnym pieniądzem - jest licencją, taką samą,
          jak licencja Microsoftu, albo patentem jakiejkolwiek farmaceutycznej firmy.
          Kiedykolwiek władcy USA zadecydują, mogą oni zamrozić aktywa sąsiadów, albo
          rebelianckich krajów. Iran ma zamrożone aktywa, Irak, Libia, najprawdopodobniej
          Arabia Saudyjska będzie miała to samo, jak się nie poprawią szejkowie. Co to
          jest? - zagadka Bilbo Baggins'a - przepłacone, niestabilne, zielone i ogromnie
          pożądane przez.. durni?

          W ostatnich dniach wojny we Wschodniej Azji, płynąłem wolną łodzią w dół rzeki
          Mekong, w towarzystwie dziennikarzy, poszukiwaczy przygód, miejscowych
          wieśniaków, świń i kur. Łódź dokonywała częstych przystanków zatrzymywana i
          okładana "podatkami" i "grzywnami" przez różne walczące partie, ale powoli
          posuwała się od starej królewskiej stolicy Luang Praband do Ventiane. W małej
          sennej wiosce złożonej z dwudziestu chat i trzech słoni zatrzymaliśmy się na
          nocleg. Polazłem do małego chińskiego sklepiku. Przede mną stał ciemny, opalony
          partyzant Pathet Lao w grubych gumowych sandałach Ho Chi Minh i z karabinem AK
          na plecach, kończył zakupy i płacił jakimiś śmiesznymi kolorowymi papierkami -
          były to pieniądze Pathet Lao. Żołnierz wyszedł, a ja wyciągnąłem z kieszeni
          parę takich samych banknotów - jakie wydano mi na łodzi - jako resztę - i
          poprosiłem sprzedawcę o papierosy - ani się nawet nie ruszył. Mowie do niego -
          widziałem żeś przyjął te pieniądze.
          Odpowiedział mi ze spokojem i mądrością godną słów Lao-Tzu - "Tak, przyjmujemy,
    • Gość: diabeł Cele i dyrektywy polityki USA .Chiny ? IP: *.visp.energis.pl 20.03.03, 23:03
      Norman Mailer: Gaining an empire, losing democracy?
      Norman Mailer Tribune Media Services Tuesday, February 25, 2003
      http://www.iht.com/articles/87763.html
      Iraq is an excuse

      LOS ANGELES There is a subtext to what the Bushites are doing as they prepare
      for war in Iraq. My hypothesis is that President George W. Bush and many
      conservatives have come to the conclusion that the only way they can save
      America and get if off its present downslope is to become a regime with a
      greater military presence and drive toward empire. My fear is that Americans
      might lose their democracy in the process.
      .
      By downslope I'm referring not only to the corporate scandals, the church
      scandals and the FBI scandals. The country has gone kind of crazy in the eyes
      of conservatives. Also, kids can't read anymore. Especially for conservatives,
      the culture has become too sexual.
      .
      Iraq is the excuse for moving in an imperial direction. War with Iraq, as they
      originally conceived it, would be a quick, dramatic step that would enable them
      to control the Near East as a powerful base - not least because of the oil
      there, as well as the water supplies from the Tigris and Euphrates rivers - to
      build a world empire.
      .
      The Bushites also expect to bring democracy to the region and believe that in
      itself will help to diminish terrorism. But I expect the opposite will happen:
      terrorists are not impressed by democracy. They loathe it. They are
      fundamentalists of the most basic kind. The more successful democracy is in the
      Near East - not likely in my view - the more terrorism it will generate.
      .
      The only outstanding obstacle to the drive toward empire in the Bushites' minds
      is China. Indeed, one of the great fears in the Bush administration about
      America's downslope is that the "stem studies" such as science, technology and
      engineering are all faring poorly in U.S. universities. The number of American
      doctorates is going down and down. But the number of Asians obtaining
      doctorates in those same stem studies are increasing at a great rate.
      .
      Looking 20 years ahead, the administration perceives that there will come a
      time when China will have technology superior to America's. When that time
      comes, America might well say to China that "we can work together," we will be
      as the Romans to you Greeks. You will be our extraordinary, well-cultivated
      slaves. But don't try to dominate us. That would be your disaster. This is the
      scenario that some of the brightest neoconservatives are thinking about. (I use
      Rome as a metaphor, because metaphors are usually much closer to the truth than
      facts).
      .
      What has happened, of course, is that the Bushites have run into much more
      opposition than they thought they would from other countries and among the home
      population. It may well end up that we won't have a war, but a new strategy to
      contain Iraq and wear Saddam down. If that occurs, Bush is in terrible trouble.
      .
      My guess though, is that, like it or not, want it or not, America is going to
      go to war because that is the only solution Bush and his people can see.
      .
      The dire prospect that opens, therefore, is that America is going to become a
      mega-banana republic where the army will have more and more importance in
      Americans' lives. It will be an ever greater and greater overlay on the
      American system. And before it is all over, democracy, noble and delicate as it
      is, may give way. My long experience with human nature - I'm 80 years old now -
      suggests that it is possible that fascism, not democracy, is the natural state.
      .
      Indeed, democracy is the special condition - a condition we will be called upon
      to defend in the coming years. That will be enormously difficult because the
      combination of the corporation, the military and the complete investiture of
      the flag with mass spectator sports has set up a pre-fascistic atmosphere in
      America already.
      .
      Norman Mailer's latest book is "The Spooky Art: Some Thoughts on Writing." This
      comment was adapted from remarks Feb. 22 to the Los Angeles Institute for the
      Humanities and distributed by Global Viewpoint/Tribune Media Services
      International.
      Iraq is an excuse

      LOS ANGELES There is a subtext to what the Bushites are doing as they prepare
      for war in Iraq. My hypothesis is that President George W. Bush and many
      conservatives have come to the conclusion that the only way they can save
      America and get if off its present downslope is to become a regime with a
      greater military presence and drive toward empire. My fear is that Americans
      might lose their democracy in the process.
      .
      By downslope I'm referring not only to the corporate scandals, the church
      scandals and the FBI scandals. The country has gone kind of crazy in the eyes
      of conservatives. Also, kids can't read anymore. Especially for conservatives,
      the culture has become too sexual.
      .
      Iraq is the excuse for moving in an imperial direction. War with Iraq, as they
      originally conceived it, would be a quick, dramatic step that would enable them
      to control the Near East as a powerful base - not least because of the oil
      there, as well as the water supplies from the Tigris and Euphrates rivers - to
      build a world empire.
      .
      The Bushites also expect to bring democracy to the region and believe that in
      itself will help to diminish terrorism. But I expect the opposite will happen:
      terrorists are not impressed by democracy. They loathe it. They are
      fundamentalists of the most basic kind. The more successful democracy is in the
      Near East - not likely in my view - the more terrorism it will generate.
      .
      The only outstanding obstacle to the drive toward empire in the Bushites' minds
      is China. Indeed, one of the great fears in the Bush administration about
      America's downslope is that the "stem studies" such as science, technology and
      engineering are all faring poorly in U.S. universities. The number of American
      doctorates is going down and down. But the number of Asians obtaining
      doctorates in those same stem studies are increasing at a great rate.
      .
      Looking 20 years ahead, the administration perceives that there will come a
      time when China will have technology superior to America's. When that time
      comes, America might well say to China that "we can work together," we will be
      as the Romans to you Greeks. You will be our extraordinary, well-cultivated
      slaves. But don't try to dominate us. That would be your disaster. This is the
      scenario that some of the brightest neoconservatives are thinking about. (I use
      Rome as a metaphor, because metaphors are usually much closer to the truth than
      facts).
      .
      What has happened, of course, is that the Bushites have run into much more
      opposition than they thought they would from other countries and among the home
      population. It may well end up that we won't have a war, but a new strategy to
      contain Iraq and wear Saddam down. If that occurs, Bush is in terrible trouble.
      .
      My guess though, is that, like it or not, want it or not, America is going to
      go to war because that is the only solution Bush and his people can see.
      .
      The dire prospect that opens, therefore, is that America is going to become a
      mega-banana republic where the army will have more and more importance in
      Americans' lives. It will be an ever greater and greater overlay on the
      American system. And before it is all over, democracy, noble and delicate as it
      is, may give way. My long experience with human nature - I'm 80 years old now -
      suggests that it is possible that fascism, not democracy, is the natural state.
      .
      Indeed, democracy is the special condition - a condition we will be called upon
      to defend in the coming years. That will be enormously difficult because the
      combination of the corporation, the military and the complete investiture of
      the flag with mass spectator sports has set up a pre-fa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka