krystian71
30.12.05, 08:52
zaczal sie relacjami z Azji Pd-Wsch i pomoca dla ofiar tsunami, smiercia Jana
Pawla II i nastepnym konklawe,UE na rozdrozu po przegranych referendach
konstytucyjnych ,potem mielismy powodz tysiaclecia w Luizjanie i zamachy w
Londynie,dramatyczne wyjscie z Gazy,odejscie Szarona i niepewnosc przy jego
chorobie,pierwsze na taka skale zamieszki rasowo-socjalne we francji
Mam nadzieje,ze juz w tym przedostatnim i ostatnim dniu nic sie takiego na
swiecie nie wydarzy,co by trzeba specjalnie komentowac.
Tylko sytuacja w Polsce dala nam chwilowy przeblysk nadziei,taki maly lokalny
cudzik,ktory moherowe berety wola przypisac interwencji Krolowej Polski w jej
miesiacu,i protekcji przyszlego swietego,niz zbiorowej madrosci Polakow