Dodaj do ulubionych

Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraju?

05.01.06, 13:20
Wiele obecnych wydarzen ma swoj poczatek z integracja cudzoziemcow i
trudnosciami z nia zwiazanymi.

Na czym polega dobra integracja? Znajomosc jezyka, stala praca, stale miejsce
zamieszkanie, rodzina lub przyjaciele tuziemcy...sa pewnie najwazniejszymi
elementami sprzyjacymi integracji.

Religia moze stac sie wazna przeszkoda. Chociaz w niektorych krajach, gdzie
emigranci rzadza, takimi jak USA, Australia, Nowa Zelandia czy Kanada, obce
religie sa szanowane i nie wydaja sie byc problemem.

Czy mozna sie zintegrowac w pierwszym pokoleniu? Chyba tu i tam mozna. Arnie
S. zostal gubernatorem i ma apetyt na wiecej. W Europie troche trudniej i
przyklady na taka integracje trudno znalezc.

Im wieksze tradycje ma kraj czy lud (Wlosi z 2500 lat, Francuzi 1500 lat,
Chiny z 5000, ze juz nie wspomne o wspolnotach religijnych jak zydzi) tym
trudniejsza sie pelna integracja wydaje.

Mozna sie nauczyc jezyka, rodzaju win i savoir vivre (biorac za przyklad
Francje ktora znam), ale zostanie nam akcent, nazwiko i imie (co prawda we
Francji mozna je sfrancuzic), czy przyzwyczajenia z kraju przodkow.

Jakie jest wasze zdanie? Co sprzyja a co przeszkadza integracji? Czy
akceptukjemy latwo tych troche innych by im w integracji pomoc?

PF

Obserwuj wątek
    • arap1 Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 13:30
      zadnej integracji ze strony muslim i byc nie moze...czym ich wiecej tym wiekszy
      apetyt odebrac gospodarzom zemie...to wszystko wylozone w KORANIE czarne na
      bialym....czeka WAS..PF...wojna z nimi...choc teraz staracie sie zamiesc pod
      stol smiecie i robic dobra mine ze wszystko w porzadku i ze mozna wspolzyc z
      tymi dzikusami
      • polski_francuz Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 13:46
        Pytasz w koncu o polityke integracji we Francji?

        Ja to widze jako marchewka (szkolnictwo, pomoc socjalna,...) i bat
        (ograniczenie wiz wjazdowych, silne oko policji na arabskich emigrantow...).

        Obecnie akcent jest bardziej na bata niz marchewke.

        Ale idea przewodnia jest, ze trzeba zintegrowac.

        PF

        • arap1 Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 18:57
          szkoda czasu PF...bawic sie z nimi w filantropow jestescie naiwni, trzeba znac
          mentalnosc falacha muslim.wiekszac sa nimi.nie bedziecie trzymac ich za
          morde...w Europie ..skoncza z wami jak w LIWANANIE rozpiepsza co swiete dla WAS
          z wasza demokracja ARAB nie zna tego pojecia integracja....wiara ich temu nie
          pozwala...
          • polski_francuz Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 19:00
            W Stanach jakos funkcjonuja?

            Przynajmniej nie slychac o ich wybrykach.

            Moze sie amerykanscy forumowicze wypowiedza.

            PF
            • annahidalgo Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 06.01.06, 05:44
              polski_francuz napisał: "W Stanach jakos funkcjonuja?"

              Niedawno wpadla mi w oka koncowka jakiegos programu na History lub History
              International, gdzie autor przekazywal swoje wnioski. Wyszlo mu (nie znam
              analizy), ze w przeciwienstwie do Europy Zach. Muzulmanie w Stanach sa duzo
              lepiej zintegrowani bo otrzymali lepsze warunki bytowe.

              Nie wiem o tym drugim, ale z tym pierwszym raczej sie zgadzam. Widze w Stanach
              wielu Muzulmanow z Aftyki i Azji i w robotach rzadowych i na uniwerkach. Widze
              tu tez wiele "small business" posiadanych przez tych ludzi. Lepiej, oni
              mieszkaja wsrod bialych, czarnych i zoltych mieszkancow tego kraju. I w
              Londynie i w Paryzu natknelam sie na getta.

              Powiem Ci wiecej. Wydaje mi sie, to tylko na oko, ze sytacja muzulmanskich
              przybyszy z Afryki i Azji w Kanadzie wyglada lepiej niz w US. Ale tez sytuacja
              polskich i rosyjskich imigrantow w tym kraju zdaje sie byc tam lepsza niz w US.

              Nie zajmuje sie powaznie imigracja, choc chcialabym i pewnie kiedys do tego
              wroce, ale wydaje mi sie ze stopien integracji imigrantow zalezy w duzej
              mierze, nigdy nie calkowicie, od tego jakie warunki miejscowa ludnosc stwarza
              imigrantom. Zamykanie ich w gettach zawsze musi doprowadzic do katastrofy.
              Oczywiscie, jest tu tez druga strona (Singer), to ze niektorzy imigranci sami
              zamykaja sie w gettach. Wtedy przymusowa integracja tez prowadzi do napiec.
              I w jednym i w drugim przypadku kluczem zdaje sie byc "getto".

              • polski_francuz Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 06.01.06, 08:20
                Bardzo ciekawe co piszesz. I mnie sie wydaje, ze faktycznie gdy ludzie zyja
                dobrze to zapominaja szybciej o tym, ze sa inni i sie szybciej integruja.

                Tak tez powoli dziala francuski rzad. Problemem sa ludzi i ich czesty rasism. A
                w szczegolnosci dyrektorzy HR firm. Sa duze firmy w ktorych nie ma zadnego
                araba ani czarnoskorego!

                Pozdro

                PF

                P.S. Juz w Ameryce?
                • meerkat1 Czy zmiana nazwiska pomaga... 06.01.06, 12:15
                  Taki np. Buonaparte po przyjezdzie do Francji nazwiska nie zmienil, a przeciez..

                  Sklodowskiej zmiana nazwiska tez pomogla.

                  Ale juz taki np. Bronsztajn zmienil nazwisko na Trocki, a i tak Dzugaszwili,
                  ktory zmienil se nazwisko na Stalin.... ;-)))

                  NB Ciekawe, czy gdyby Jaruzelski OFICJALNIE zmienil se nazwisko na "Wolski"
                  bylby dzis w lepszej sytuacji, czy w gorszej...

                  2.Czasami pomaga tez zmiana miejsca urodzenia. [Owszem, mozna je zmienic!]

                  Np. w PRL podawano, ze marszalek Konstanty Rokossowski "urodzil sie w Warszawie
                  jako syn polskiego metalowca".
                  [dla szczawikow: uwaga! Wowczas nie oznaczalo to czlonka grupy <heavy metal>!]

                  Napisano nawet dla polskiej mlodziezy specjalna lekture obowiazkowa pod tytulem
                  "Kostek z Warszawy"!

                  Wtedy pomoglo!

                  Teraz jak mu miejsce urodzenia zmieniono na Workute, a zawod ojca z metalowca
                  na <zeslaniec>, to tez pomaga, bo przynajmniej, w odroznieniu, od generala LWP,
                  Wojciecha J.. - obywatela i marszalka ZSRS nie mozna dzis w RP oskarzac o
                  zdrade panstwa.
                  Natomiast razwiedczyka NKWD "Wolskiego" ktory sie na Syberii tylko "znalazl"...

                  3. Mozna rowniez zmniejszyc czyjes szanse na sukces zmieniajac nazwe formacji
                  wojskowej w ktorej sluzyl jego dziadek.

                  Na przyklad "wyjasniajac", ze AK, to w istocie skrot od Afrika Korps.

                  Albo odwrotnie! ;-)

                  4. A skoro wspomina sie w tym watku o nartach, to wyjasniam, ze w USA "OLIN",
                  to od dziesiatkow lat nazwa znanej wytworni (i marki) nart zjazdowych i z
                  zadnym agentem KGB sie Hamerykancom nie kojarzy.

                  Podobnie jak K2 nie kojarzy sie raczej narciarzom z gora. :-))



                  • polski_francuz Re: Czy zmiana nazwiska pomaga... 06.01.06, 14:05
                    Mowmy o normalnych a nie wielkich ludziach. To inna skala. Im sukces wszystko
                    ulatwia.

                    Dla normalnych, to uwazam ze zmiana nazwiska jest zaparciem sie dziedzictwa.
                    Jest niegodne zatem.

                    PF
                    • meerkat1 Re: Czy zmiana nazwiska pomaga... 06.01.06, 21:32
                      polski_francuz napisał:

                      > Mowmy o normalnych a nie wielkich ludziach. To inna skala. Im sukces wszystko
                      > ulatwia.
                      >
                      > Dla normalnych, to uwazam ze zmiana nazwiska jest zaparciem sie dziedzictwa.
                      > Jest niegodne zatem.
                      >
                      > PF


                      To znaczy, ze Michnik jest wielkim czlowiekem, a nie normalnym? :-)
                      • meerkat1 RFN :"To jest cudowny kraj, na ziemi raj!" :-))) 06.01.06, 21:33

                        " Niemcy, którzy do niedawna znani byli z przyjmowania emigrantów, sami pakują
                        walizki i szukają szczęścia na antypodach. A emigracyjne statystyki przerażają
                        analityków. W 2004 r. z kraju wyjechało 150 tys. Niemców. Rok wcześniej 127
                        tys. Tak wielkiego odpływu ludzi nie notowano od kilkudziesięciu lat. - To tak,
                        jakby miasto wielkości Heidelbergu spakowało manatki - komentuje prasa.

                        W sumie od zjednoczenia Niemiec emigrację wybrało 1,8 mln obywateli. Dla
                        porównania, gdy do władzy w Niemczech w 1933 r. doszli naziści, w wyniku
                        represji i niegodzenia się na życie pod nazistowską dyktaturą w ciągu kilku lat
                        kraj opuściło pół miliona osób. Tyle samo wyjechało z Niemiec do USA zaraz po
                        wojnie."

                        Czyzby przewidywanie nowej wojny? Globalizacyjnej, ktorej Niemcy nie moga
                        wygrac?

                        A moze to skutki socjalistycznej dyktatury SPD i "Gruenes"?-)))
                        • meerkat1 Polecam winko dla PF 06.01.06, 21:44
                          Concannon "Petite Sirrah" z Livermore Valley [moj faworyt!]

                          Najlepsze roczniki: 1977, 84, 91.

                          Jak ci tanina nie podchodzi (choc swietna bod baranine czy dziczyzne), to

                          Columbia Merlot z Oregonu (nalepiej l967 lub -tansze: 1981 i 87! Wesole!

                          Lub (z ciezszych): Cabernet Sauvigon z Russian Valley, CA!-:-)-1984 lub 92.

                          P.S. Odradzam zdecydowanie jakiekolwiek produkty braci Ernesto i Julio... :-)))
                          • meerkat1 Moj ulubiony single malt! 06.01.06, 21:48
                            Strathisla! Mmmmmmmmm!
                            • meerkat1 Moj ulubiony bourbon! 06.01.06, 21:50
                              Nadal black Jack Daniels. Przedni samogon! :-)
                              • polski_francuz Re: Moj ulubiony bourbon! 06.01.06, 21:53
                                Jack Daniels...wiedzialem, czuc na mile.

                                Jesli juz to Ballantine. Ale rzadko. Raczej Bordeaux: Saint Eillon albo Médoc.
                                To jest o wiele szlachetniejsa droga do alkoholizmu:)

                                PF
                                • meerkat1 Jesli juz z "francuzow" 06.01.06, 22:08
                                  To albo Pouillac, albo stary Pomerol.[moglbys, PF, jakos obnizyc jego cene???!]

                                  Pod marynowanego dzika, fillet mignon, lub baranine - tylko Chateau neuf...

                                  Ostatnio probowalem paru nowych, niezlych winek z Langwedocji, ktora moim
                                  skromnym zdaniem dogonila juz Burgundie, a wciaz znacznie tansza!

                                  Jesli lubisz blended scotch ( ja nie bardzo), to chyba wciaz jednak Chivas!

                                  P.S. Pod frutti di mare (zwlaszcza pod scalops) polecam Livermore Chardonney.
                                  Do mahi-mahi zlopie Columbia River Zinfandel. Dobrze splukuje! :-)
                                  • polski_francuz Re: Jesli juz z "francuzow" 06.01.06, 22:16
                                    Wstawie sie za toba przy kandydaturze na konsilowa honorowca.

                                    Poglady masz takie sobie ale znasz sie na winach.

                                    I to jest kultura.

                                    PF
                                    • meerkat1 Re: Jesli juz z "francuzow" 06.01.06, 22:30
                                      PF, miej litosc dla czlowieka ktorego lata temu wyrzucono z Ku-Klux-Klanu za
                                      "prawicowy ekstremizm"!

                                      Ja juz sie polubownie zgadzam byc amerykanskim konsulem nawet w La Grave w
                                      zimie, a w Antibes- w lecie!

                                      Byle raz nad tydzien Tournedot a la Rossini i flache Chateau Mouton Rotschild,
                                      a na dobronoc butle Dome Perignon (babelki pomagaja mi w trawieniu).

                                      Sorry, ale jak mawial gen. J.: "Sa granice ktorych przekroczyc nie wolno!" :-)
                                      • polski_francuz Re: Jesli juz z "francuzow" 06.01.06, 22:40
                                        Juz wiem, Francja za prosta dla ciebie. Ty powinienes byc konsulem honorowym w
                                        Monaco. To jest swiat dla ciebie. Gorne 10 000.

                                        PF
                                        • meerkat1 Re: Jesli juz z "francuzow" 07.01.06, 15:14
                                          polski_francuz napisał:

                                          > Juz wiem, Francja za prosta dla ciebie. Ty powinienes byc konsulem honorowym
                                          w
                                          > Monaco. To jest swiat dla ciebie. Gorne 10 000.
                                          >
                                          > PF

                                          Powaznie. Ja Europy na duzej po prostu nie trawie. Z tego samego powodu w
                                          ktorej nie moge zniesc Poludniowych Indii. Po prostu za gesto i za tloczno!

                                          Czy wiesz jakie sa kolejki do glownych muzeow w Wenecji i Florencji nawet w
                                          ZIMIE???! :-(((

                                          Ja nawet nie przepadam za tym, co na wschod od Gor Skalistych.

                                          Dla mnie prawdziwa Aameryka (i wolnosc) zaczna sie od Montany Wyoming i Utah
                                          na Polnocy a konczy na Arizonie i Nowym Meksyku na poludniu.

                                          Mozesz wedrowac calymi dniami z plecakiem i zywej duszy nie zobaczyc.
                                          [Acha, dobrze jest miec telefon satelitarny z GPS-em]

                                          Nigdy nie stalem tam w kolejce do wyciagu dluzej niz 2-3 minuty.

                                          A sprobuj wrocic do domu po 15-tej z dowolnej doliny w Trois Valees jesli sie
                                          do niego musisz dostac przez grzbiet do nastepnej!
                                          [np. z Meribel to Courchevel)

                                          Albo w Cervinii czy Cortinie! Ech.... :-(((

                                          Dobrze, ze sa jeszcze nowozelandzkie Alpy [no, ale to w lecie!].



                      • polski_francuz Re: Czy zmiana nazwiska pomaga... 06.01.06, 21:37
                        Cos ty sie na Adasia uwzial? Zmien burbon na full malt a zobaczysz swiat w
                        innych barwach.

                        PF
    • manny_ramirez Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 13:42
      Wiele zalezy od kultury danego kraju.

      Moj ojciec wyemigrowal razem ze znajomym. Tata trafil do Stanow a znajomy
      zostal w Niemczech. Do dzis utrzymuja kontakty. Po kilku latach ojciec doszedl
      do dosc wysokiego stanowiska w firmie w ktorej pracuje i nic nie stoi na
      przeszkodzie aby szedl dalej oprocz wrodzonego konserwatyzmu ktory wstrzymuje
      ojca od zmiany firmy.

      Znajomy tez pare szczeblow w firmie w ktorej w Niemczech pracowal awansowal ale
      potem sie skonczylo. Jak sie zapytal szefow dlaczego to dowiedzial sie ze na
      wyzsze stanowiska awansuja tylko rodowici Niemcy.

      Przykladow takich jest wiele. USA i kraje anglosaskie na emigrantow sa otwarte.
      Kraje kontynentalnej Europy ciagle przesiakniete sa ksenofobia.
      • polski_francuz Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 13:49
        Silny charakter albo/i specyficzna dyscypline(nauka np)pozwalaja na awansowanie
        ale o wiele mniej szybkie niz tuziemcy.

        PF
        • polski_francuz Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 13:51
          Mowie oczywiscie o Europie ktora znam (Francja, Niemcy, Wlochy)

          PF
        • manny_ramirez Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 13:51
          Znajac Cie juz troche wydaje mi sie ze Twoj post moge uznac za przyznanie mi,
          moze nie calkiem, ale czesciowo, racji. Czy sie myle?:)
          • polski_francuz Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 13:56
            Nie moge ci przyznac racji bo Stanow nie znam. A z drugiej strony trudno
            generalizowac na podstawie indywidualnych przykladow (znajomy twoego taty czy
            ja sam).

            Powiedzmy, ze opinie jak twoja sa dosc czeste.

            PF
    • bigobserver Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 14:04
      polski_francuz napisał:


      > Jakie jest wasze zdanie? Co sprzyja a co przeszkadza integracji? Czy
      > akceptukjemy latwo tych troche innych by im w integracji pomoc?
      >
      > PF
      >

      W integracji "przeszkadzamy" sobie najczesciej sami.
      Jezeli jestem akceptowany takim jakim jakim jestem czyli Polakiem zamieszkalym
      za granica to w imie czego mam sie integrowac.
      Nie mam za grosz szacunku dla tych, ktorzy sie integruja na sile i chca
      zapomniec o swoich korzeniach, nie przekazuja dzieciom jezyka i kultury,
      zrywaja kontakty z krajem pochodzenia.
      Masz nawet na tym forum kilku takich "Polakow" wyznania mojzeszowego i
      przyglupow jak dox i kilku innych , ktorych nikow teraz nie pamiem.

      Ci "zintegrowani", nawet jak "zintegrowani" sa od kilku lat lubia
      pisywac "Polaczki". Uwazasz, ze moga byc przykladem do nasladowania ?

      PS

      Tlumaczenie przedstawione przez pinokia, o pomijaniu w awansach to bzdura,
      ktora moze wymyslic tylko taki loser jak jego znajomy.
      Przypadkiem znam spora grupe ludzi roznych narodowosci, ktorzy zajmuja dzisiaj
      eksponowane stanowiska w swoich firmach a przebili sie swoimi kwalifikacjami a
      nie ukladami do czego przyzwyczajeni sa pinokiopodobni.
      Zreszta wiesz chyba sam.

      >
      • manny_ramirez Widzisz PF dlaczego unikam juz tego forum 05.01.06, 14:13
        bo istnieja takie przyglupy jak ten tu szlagi--jakmutam-wielonikowiec ktorzy
        lubia opluwac bez zadnych na to dowodow.
        • polski_francuz Re: Widzisz PF dlaczego unikam juz tego forum 05.01.06, 14:18
          Allez Manny, nabierz skory slonia i sie nie przejmuj. Wloz okulary, ktore widza
          argumenty a ktore nie widza osobistych wycieczek. Ja juz takie nosze :)

          PF
      • polski_francuz Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 14:16
        Powiedzmy, ze warto zostac kim sie jest bedac zintegrowany. To jest idealna
        sytuacja. I nie zawsze mozliwa. Cisnienie zewnetrzne jest czasem dosc duze.
        Przykladem Niemcy. Trudno bylo byc tam pewnym siebie polskim emigrantem (za
        znanym mi czaso w latach 80'). Albo ujmijmy to inaczej: trzeba byloby byc
        rzeczywiscie superkompetentny i pracowity aby sobie na to pozwolic.

        PF
        • bigobserver Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 14:27
          polski_francuz napisał:

          > Powiedzmy, ze warto zostac kim sie jest bedac zintegrowany. To jest idealna
          > sytuacja. I nie zawsze mozliwa. Cisnienie zewnetrzne jest czasem dosc duze.
          > Przykladem Niemcy. Trudno bylo byc tam pewnym siebie polskim emigrantem (za
          > znanym mi czaso w latach 80'). Albo ujmijmy to inaczej: trzeba byloby byc
          > rzeczywiscie superkompetentny i pracowity aby sobie na to pozwolic.
          >
          > PF


          Mialem szczescie, ze w ubieglym roku awansowalem do scislej czolowki w swojej
          firmie bedacej czescia prawie 200 000 rodziny.
          Nigdy sam o to nie zabiegalem ( rozmawialismy juz o Zasadzie Petera ) ale sie
          stalo mimo, ze nigdy nie probowalem sie integrowac udajac tego kim nie jestem.
          Pisanie wiec, ze sa utrudnienia to ma sens moze tylko w jakims "grajdolku"
          gdzie szef jest wlascicielem i ma skrzywienia.
          PS
          Mam jednego znajomego w Katarze.
          Wlasciwie o sytuacji na rynku pracy w Katarze powinienem wiedziec wszystko a
          kurcze nie wiem.
          Nie jestem tak genialny jak pinokio.
          • polski_francuz Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 14:34
            Grac swoja gre to najlepszy sposob na wygranie meczu w tenisa. Ale, jak
            slusznie piszesz, wszystko zalezy od przeciwnika.

            W multikoncernie, takim jak Daimler-Chrysler, bo o takiej skali piszesz,
            zagranicznosc jest zaleta a nie wada. Zreszta obecny szef robi kariere w RPA a
            nowy, Zetsche, zdobywal ostrogi w USA. Aby skonczy, nastepca Szwajcara (his
            name slips my mind) w Deutsche Bank nie musial podobno bedzie nawet mowic po
            niemiecku.

            W 300 osobowej mittelständischer Firma, w ktorej ja moje szlify przemyslowe
            zdobywalem, wszystko zalezalo od widzimisie szefa.

            PF
            • polski_francuz Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 18:45
              Joseph Ackermann to ten obecny CEO w Deutsche Bank. Pamiec mi wrocila:PF
    • i-love-2-ski Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 19:14
      czasem ciezko sie jest odnalesc w karaju twego urodzenia pf:) wiadomo,ze
      mozna,ale zalezy to od wielu rzeczy,jak rowniez od szczescia a to jest
      dziedziczne:) pozdr z zasniezonego miejsca na ziemi:)
      • liroj Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 19:16
        Mieszkasz w Denver?
      • polski_francuz Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 19:34
        Szczescie jest dziedziczne, well, well, we learn the things tonight (for me).

        Jak masz pisac to sie przyloz, bo takie pisanie na pol gwizdka to ja strzelam.
        I sad uniewinnia:)

        PF
        • i-love-2-ski Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 19:41
          polski_francuz napisał:

          > Szczescie jest dziedziczne, well, well, we learn the things tonight (for me).
          >
          > Jak masz pisac to sie przyloz, bo takie pisanie na pol gwizdka to ja strzelam.
          > I sad uniewinnia:)
          >
          > PF

          kurcze ales ty zolzowaty. nie dosc,ze jestem zziebnieta,przemoknieta i
          glodna,ale dopisalam sie do watku to jeszcze jezdzisz mi po glowie. nic
          dziwnego,ze ty masz zezowate szczescie:) co tu pisac jak mowie wszystko zalezy
          od ciebie,ilosci pracy jaki wlozysz w swoja kariere,wyksztalcenia,kraju gdzie
          mieszkasz i twojej wlasnej charyzmy,no i lutu szczescia. ja osobiscie sie
          zintegrowalam w duzej mierze,ale nie tak jak moje dzieci co jest logiczne. w
          duszy i sercu zawsze bede Polka,ale na pewno inna od tych,ktorzy nigdy za
          granice nie wyjechali.
          • polski_francuz Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 19:47
            Trzeba tak od razu mowic.

            No wiec ogrzej sie, wysusz i zjedz cos.

            Potem sie zastanow co poeta chcial przez ten watek powiedziec.

            I wtedy wracaj mi tu.

            Allez, execution:)

            PF

            • i-love-2-ski Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 19:53
              polski_francuz napisał:

              > Trzeba tak od razu mowic.
              >
              > No wiec ogrzej sie, wysusz i zjedz cos.
              >
              > Potem sie zastanow co poeta chcial przez ten watek powiedziec.
              >
              > I wtedy wracaj mi tu.
              >
              > Allez, execution:)
              >
              > PF
              >

              chyba nie wroce bo nie po to placilam za ski pass,aby pisac tutaj. poeta jak
              poeta zyje marzeniami,a ja wole realia,a marzenia pozostawiam na sny.
              • polski_francuz Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 19:54
                Toz mowie, albo jedno albo drugie.

                Taka milosc na chybcika tylko do urazow psychiki prowadzi.

                PF
                • i-love-2-ski Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 20:04
                  polski_francuz napisał:

                  > Toz mowie, albo jedno albo drugie.
                  >
                  > Taka milosc na chybcika tylko do urazow psychiki prowadzi.
                  >
                  > PF

                  pf w pewnym wieku trzeba korzystac z zycia,a zycie jak wiadomo szybko plynie:)
                  • polski_francuz Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 20:08
                    Hm, ciekawe co mowisz:) Czasem tez mam takie mysli. Ale to nie na ten watek.

                    PF
                    • i-love-2-ski Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 20:12
                      polski_francuz napisał:

                      > Hm, ciekawe co mowisz:) Czasem tez mam takie mysli. Ale to nie na ten watek.
                      >
                      > PF

                      hm a o czym ty myslales bo ja o nartach:)
                      • polski_francuz :)))) 05.01.06, 20:13
                        Na szczescie masz poczucie humoru:

                        PF
                        • i-love-2-ski Re: :)))) 05.01.06, 20:16
                          polski_francuz napisał:

                          > Na szczescie masz poczucie humoru:
                          >
                          > PF

                          pf na Boga ja jestem realistka,toz mowie to co dzien,a humor by i ciebie nie
                          opuscil jakbys musial zjechac z takich gor jak ja,bo inaczej to jedynie w
                          toboganie cie zwioza ku uciesze mlodziezy,ale to chyba leb ci sie za bardzo
                          obija,wiec poprobowalam sama dac sobie rade:)
                          • polski_francuz Re: :)))) 05.01.06, 20:22
                            Take care,

                            Moje dziecko sie urodzilo 9 miesiecy po nartach. Cos w tych nartach jest:)

                            PF
            • meerkat1 Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 19:59
              Mozna.
              Przykladem gen. Czajkowski, ktory byl tworca nowoczesnego wywiadu tureckiego.

              Kiedy powiedzialem to znanemu tureckiemu politologowi, ten sie zachnal
              stwierdzajac, ze ponad wszelka watpliwosc tworca nowocz..etc byl Sadyk Pasza!

              Mocno sie zdziwil na wiadomosc, ze czlowiek, ktorego nazwiska uczyl sie w
              szkole na lekcjach historii Imperium Ottomanskiego byl rodowitym Polakiem (nb.
              krewnym kompozytora Piotra Cz.) :-)
              • polski_francuz Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 20:01
                A to ciekawe. Podobnie chyaba bylo w Rosji z niemieckimi specjalistami, ktorych
                Piotr I sprowadzil.

                Powiedzmy, jak kraj cie potrzebuje to otoczenie ci integracje ulatwia.

                Zgodzilbys sie z tym uogolnieniem?

                PF
                • meerkat1 Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 20:05
                  Do pewnego stopnia tak. NB. Genialny pianista sowiecki Swiatoslaw Richter byl
                  potomkiem Niemcow Nadwolzanskich o ktorych wspominasz.

                  Ale sa i smutne przyklady szowinizmu wypylywajacego z ginorancji.

                  W poznych latach
                  • meerkat1 Dalsze przyklady dla PF 05.01.06, 20:15
                    W poznych latach 20-tych Igor Strawinski, ktory po wyjezdzie z Rosji byl
                    bezpanstwowcem usluchal namow swego impresaria by przyjac jakies obywatelstwo z
                    przyczyn czysto pragmatycznych.[Tournees, etc.]

                    Poniewaz Igor byl pochodzenia polskiego (Sulima-Strawinski) poszedl do ambasady
                    II RP w Paryzu i oswiadczyl: "nazywam sie Igor Strawinski i chcialbym uzyskac
                    obywatelstwo polskie".

                    Na co mlody bubek z MSZ zapytal autora "Swieta Wiosny": A ktos Pan jest?!"

                    Strawinski obrocil sie na piecie i wyszedl.

                    Niedlugo potem wyjechal na stale do USA. I dlatego, PF, czytasz o nim w
                    enyklopedii jako o "wybitnym kompozytorze amerykanskim rosyjskiego pochodzenia".

                    P.S. Powyzsza historia jest niestety w 100% prawdziwa! :-(((((((((((((((((((((((
                    • polski_francuz Re: Dalsze przyklady dla PF 05.01.06, 20:20
                      To na watek o personelu ambasad polskich. Ktore odwiedzalem przez 20 lat
                      zgrubsza. Zanim zostalem polskim Francuzem.

                      PF

                    • meerkat1 Re: Dalsze przyklady dla PF 05.01.06, 20:24
                      Innym przykladem jest sukces Rumsfeldow w USA.

                      Jednakze kiedy tylko ich najmlodszy potomek (felmarszalek von Rumsfeld) zostal
                      szefem Pentagonu i najechal kraine Saddama, z ktora Berlin, a zwlaszcza
                      przemysl chemiczny RFN mial b. bliskie i owocne zwiazki, jego krewni w
                      Niemczech sie go wyrzekli.

                      P.S. Powyzsza hstoria jest rowniez w 100% prawdziwa!
                      • meerkat1 Re: Dalsze przyklady dla PF 05.01.06, 20:26
                        Oczywiscie nie mozna zapomniec o sukcesie Baska, Ravela, we Francji!

                        ani Katalonczykow: Picasso, Dali i Miro- tamze.
                        • meerkat1 Re: Dalsze przyklady dla PF 05.01.06, 20:29
                          Ani Rozy Luxemburg w Niemczech!
                          • meerkat1 Re: Dalsze przyklady dla PF 05.01.06, 20:30
                            ani Niemca Klausa Fuchsa ws ercu amerykanskiej atomistyki: Los Alamos! ;-)))
                            • meerkat1 Re: Dalsze przyklady dla PF 05.01.06, 20:30
                              ani Polaka, Mariana Zacharskiego, w Krzemowej Dolinie! :-)
                              • meerkat1 Re: Dalsze przyklady dla PF 05.01.06, 20:32
                                Ani Anglika Kima Philby ktory osiagnal w ZSRR range generala KGB! :-)
                                • meerkat1 Re: Dalsze przyklady dla PF 05.01.06, 20:34
                                  Ani Amerykanina Lee Harvey Oswalda, ktory nie tylko, po calkowitej integracji,
                                  ozenil sie z agentka KGB, Marina, ale i ktoremu Moskwa powierzyla podobno, nim
                                  zginal, nieslychanie wazna misje ;-)))
                                  • polski_francuz Re: Dalsze przyklady dla PF 05.01.06, 20:43
                                    Meerkat, ty badz czlowiek, ty mi daj szanse odpowiedziec na twoje posty!

                                    Czy Meerkat ma cos wspolnego z Maximeme (szybkostrzelanym ckm-em)?

                                    PF
                                    • meerkat1 Re: Dalsze przyklady dla PF 05.01.06, 20:51
                                      Odpowiem posrednio: meerkat nie ma nic wspolnego z Diektariowem!

                                      To juz moze predzej z...Gatlingiem! :-)

                                      Mam za to cos wspolnego z <zigzaurem>, bo od wielu lat jestem wdziecznym
                                      posiadaczem m. in. Sigsaura! :-)
                                • liroj Harvey Oswald jakos sie nie zintegrowal w ZSRR !!! 05.01.06, 20:35
                                  • meerkat1 Re: Harvey Oswald jakos sie nie zintegrowal w ZSR 05.01.06, 20:42
                                    Nie zdazyl! ;-)

                                    Jakis Ruby czy Rubin (pewnikiem jewriej!) zabral mu bilet powrotny z Dallas :-)


                                    P.S. Mehmet Ali Agca tez sie w Bulgarii calkowicie z Sigurnostia nie
                                    zintegrowal, mimo ze dlugo go szkolono w Rodopach na polecenie Jurija Andropowa
                                    [ktory nb., NIE byl polskiego pochodzenia ;-)]
                      • liroj Prababka Busza tez byla z Polski? 05.01.06, 20:34
                        • meerkat1 Re: Prababka Busza tez byla z Polski? 05.01.06, 20:35
                          Nie, ale dziadkowie slynnej clintonowskiej mineciary, Moniki Lewinskiej, jak
                          najbardziej!
                          • liroj Re: Prababka Busza tez byla z Polski? 05.01.06, 20:47
                            Lodziary ... ona mu robila Polaka-francuza!
                      • grzegorz1948 Re: meerkat1 06.01.06, 00:02
                        Rumsweld byl chamem jeszcze w Brukseli gdy odwiedzal ta rodzine,jest chamem
                        i ponad wszelka watpliwosc umrze chamem.Tak jest z ludzmi ktorzy lokciami ida
                        przez zycie.
                    • liroj Rymski-Korsakow tez byl Polakiem? 05.01.06, 20:33
                  • liroj Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 20:31
                    Piotr Czajkowski byl Rosjaninem (nawiasem mowiac mial awersje do kobiet)!
                    • meerkat1 Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 20:38
                      Czajkowski byl polskiego pochodzenia, podobnie jak inny slynny Piotr- Kapica!

                      O niejakim Ciolkowskim czy Lobaczewskim nawet nie wspomne!

                      A juz o Sikorskim... :-)))
                      • liroj Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 20:44
                        To pewnie Singer i Goldwyn tez Krajany?
              • meerkat1 Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 20:03
                Innym doskonalym przykladem jest mierny austriacki malarzyna Adolf H., ktorego
                Niemcy nie tylko przyjeli z otwartymi ramionami, ale nawet wybrali kanclerzem i
                wielbili nawet wiecej niz autochtona- Gerharda S. :-)))

                P.S. O sukcesach Korsykanina Buonaparte w Slodkiej Francji czy Polaka
                Dzierzynskiego w Rosji nawet nie wspomne!
                • polski_francuz Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 05.01.06, 20:07
                  O Adku myslalem piszac pierwszy post tego watku.

                  Jego integracja byla ulatwiona przez bliskosc jezykowa Austrii i Niemiec i ich
                  trudnej stytuacji politycznej i ekonomicznej po IWS. Dzieki tej brudnej wodzie
                  plotka mogla udawac szczupaka.

                  Napoleon byl Francuzem (Korsyka byli odkupiona od Genuy w 17.. roku) a
                  Dzierzynski synem narodu, ktora wowczas nie mial panstwa. Nie pasuja to
                  dyskusji.

                  PF
                • liroj Rosjanie tez kochali Dzougaszwili jak swego! 05.01.06, 20:45
    • liroj Tow.Felusiak sie juz zintegrowal 05.01.06, 19:16
      20 lat mu to zajelo ale sie zintegrowal z Forum Swiat GW, hehe!
      • polski_francuz Re: Tow.Felusiak sie juz zintegrowal 05.01.06, 19:36
        Liroj przestan byc liryczny i pisz na temat. To nie jest watek gdzie maly brat
        napada na wielkiego brata.

        Nic nie rozumiem z tego co piszesz. Jak nie masz nic do powiedzenia to trudno,
        jak masz to nadawaj.

        I cie sluchamy:)

        PF
        • liroj Re: Tow.Felusiak sie juz zintegrowal 05.01.06, 20:30
          Pocieszny jestes, kolego "Francuzie"
          • polski_francuz Re: Tow.Felusiak sie juz zintegrowal 05.01.06, 20:41
            So what?

            PF
            • liroj Re: Tow.Felusiak sie juz zintegrowal 05.01.06, 20:43
              Gowno!
              • polski_francuz Re: Tow.Felusiak sie juz zintegrowal 05.01.06, 20:44
                To juz widze kolego liryczny, zes ni na moje watki.

                So long, liroj, so long!

                PF
                • liroj Re: Tow.Felusiak sie juz zintegrowal 05.01.06, 20:46
                  Na drzewo "Francuz" ...!!!
              • i-love-2-ski Re: Tow.Felusiak sie juz zintegrowal 05.01.06, 20:49
                liroj napisała:

                > Gowno!

                e chloptas wiesz co robic jak cie scisnie? widze,ze na kazdym watku masz
                wyjatkowo podly jezyk i humor i pewnie nie wiesz dlaczego. rusz tylkiem i zrob
                cos fizycznego to ci palancie przejda frustracje. dla chlopa siedzenie przy
                kompie i zloszczenie sie do ekranu grozi smiercia lub zawalem, a teraz marsz mi
                pocwiczyc i przyjdz za pare godzin odswierzony.
                • liroj Re: Tow.Felusiak sie juz zintegrowal 05.01.06, 20:51
                  Dam ci "lizaka" jak obiecasz, ze nie pogryziesz!
                  • i-love-2-ski Re: Tow.Felusiak sie juz zintegrowal 05.01.06, 20:52
                    liroj napisała:

                    > Dam ci "lizaka" jak obiecasz, ze nie pogryziesz!

                    obsluz sie sam,nie gustuje w zramolalych malkontentach.
                    • liroj Re: Tow.Felusiak sie juz zintegrowal 05.01.06, 20:57
                      Pewnie na ten ciety jezyczek troche "syropku" pomoze?
                      • polski_francuz Re: Tow.Felusiak sie juz zintegrowal 05.01.06, 21:00
                        Z calym szacunkiem kolego idz sobie z tego watku. To nie dla ciebie.

                        Z gory i lrycznie dziekuje

                        PF
                        • liroj Re: Tow.Felusiak sie juz zintegrowal 05.01.06, 21:10
                          Poskarz sie do admina, "Francuz" ... hehe!
                      • meerkat1 Do kristiana: mily mu pewnie przyklad! 05.01.06, 21:01
                        A ten pol-Jewriej, pol-Tatar Ulijan(now) nie wspaniale sie zintegrowal?!

                        I zachowal w stanie niemal nienaruszonym po dzis dzien?! ;-)))

                        A Lawrientij B.?

                        Z takiej malej mniejszosci wyszedl (nawet Gruzini nia gardzili) a popatrz! ;-)))
                        • krystian71 Re: Do kristiana: mily mu pewnie przyklad! 05.01.06, 21:19
                          a z kim ? chyba ze z chemikaliami swojej wlasnej mumifikacji.
                          Znasz kogos normalnego, kto sie z nim utozsamia?
                          I tak to jest przykre,bo jak zaczynal swoja przygode , to byl SWOJ i NIKOMU NIE
                          PRZYSZLO DO GLOWY, BY GO INTEGROWAC.
                          a POTATRZ TERAZ, DO CZEGO DOPROWADZIL.
                          Kazda Ilia musi teraz w tym bywszym sojuzie udowodnic, ze ona swojska i
                          zintegrowana ,inaszej sladem Chodorkowskiego podaza,choc nie koniecznie do
                          ciezkiej pracy fizycznej sie nadaje.
                          Myslisz o integracji z zekami?Oni maja swoje reguly.Wiec to tez nie wchodzi w
                          gre...
            • krystian71 Re: Tow.Felusiak sie juz zintegrowal 05.01.06, 20:52
              a mozna?
              • i-love-2-ski Re: Tow.Felusiak sie juz zintegrowal 05.01.06, 20:54
                krystian71 napisała:

                > a mozna?
                >
                wszystko przez twojego sobieskiego,niektorym i bez tego ptaszki cwierkaja z glodu:)
                • krystian71 Re: Tow.Felusiak sie juz zintegrowal 05.01.06, 21:11
                  jej bogu, a z kim sie on mial niby zintegrowac?
                  ja tez nie mam przymusu, choc 20 lat z wlasna malzonka walczylem,zeby sie
                  wreszcie nie za dawno co do priorytetow dogadac i zintegrowac w jedna calosc
                  Ale co maja do tego te imigranty, ktorym jedni wspolczuja a inni zazdroszcza?
              • liroj Re: Tow.Felusiak sie juz zintegrowal 05.01.06, 20:58
                krystian71 napisała:

                > a mozna?

                Poczekaj na jej zaproszenie ... i-love-2-blow!
                • felusiok1 Re: Tow.Felusiak sie juz zintegrowal 07.01.06, 02:06
                  Ja sie juz integruje 20 lat, a i tak tu bzdety stukam razem z Wami ...
    • liroj i-love-2-blow robi francuza! 05.01.06, 20:59
    • dox1 UWAZAM ZE JESTES BARDZO NAIWNYM pOLACZZKEM 05.01.06, 21:13
      polski_francuz napisał:

      > Wiele obecnych wydarzen ma swoj poczatek z integracja cudzoziemcow i
      > trudnosciami z nia zwiazanymi.


      > Religia moze stac sie wazna przeszkoda. Chociaz w niektorych krajach, gdzie
      > emigranci rzadza, takimi jak USA, Australia, Nowa Zelandia czy Kanada, obce
      > religie sa szanowane i nie wydaja sie byc problemem.
      >
      > Czy az tak jestes glupim? (w FR nieszanuja religji ????, sarko buduje MOSQUEE)
      Obszary krajow o ktyrych piszesz, niemaja nic wspolnego z FR.
      A wiec jakies tam geto jest mniej widoczne niz TE FRANCUSKIE!

      Ale itak maja problemy, w USA miedzy bialymi i NEGRO byly i sa, w Australi
      zaczynal sie A LA FRANCAISE! W Kanadzie ruwniez.

      Chcesz dogadac sie z muzlmanem? a wiec to jest twoj naiwny wybor.
      Niemasz dosyc przykladow o ARABACH MUZULMANACH W FR???????? (lub tureckich
      muzlmanow w Niemczech)

      PRAWIE 10 tysiecy spalonych samochodow w FR, szkol, przedszkoli itd... TO JEST
      NIC!!!!!!! Wiesz chyba jak traktuja KOBIETY-ich zony i curki!
      A wiec mozesz sobie wyobrazic jak o tobie czy innym bialym czlowieku i do tego
      nie muzulmanski mysla TACY BARBAZYNCY CO ZABIJAJA KOBIETY Z WLASNYCH
      RODZIN!!!!!!!! za to ze powiedziala NIE! lub NON! lub NEIN!
      • liroj Ale to jest polski "Francuz"! 05.01.06, 21:22
        i-love-2-blow: nie myl tego z lodem, honey!
        • dox1 Re: JA TEZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.01.06, 21:42
          liroj napisała:

          > i-love-2-blow: nie myl tego z lodem, honey!

          Zyje w FR.
          • liroj Re: JA TEZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.01.06, 21:44
            Nie spalili Ci jeszcze wuzka?
            • dox1 Re: JA TEZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.01.06, 22:02
              liroj napisała:

              > Nie spalili Ci jeszcze wuzka?

              Prawde muwiac nic niewidzialem, oprucz telewizji.

              Wszystko bylo spalone w ich dzielnicach, w ich gieto, spalili wszystko swoim
              sasiadom w wiekszosci pochodzenia arabskiego, a wiec co ty nato ?
              ARABY SA ZWYKLYMI GLUPKAMI !
    • dritte_dame Re: Czy mozna 05.01.06, 23:46
      polski_francuz napisał:

      > Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraju?

      Na to pytanie warto odpowiadac jedynie wtedy
      gdy wpierw odpowiemy sobie na pytanie:

      "Po co?"

      Z odpowiedzi na to pytanie wynikna cele (naszej integracji)
      i w nastepstwie: pozadany jej zakres i jej formy.
      • polski_francuz Re: Czy mozna 06.01.06, 08:11
        Po co? Czy to pytanie sobie zadajemy?

        Powiedzmy, ze ludzie emigruja bo uwazaja jest trawa bardziej zielona niz w
        domu. Jak juz tam sa walcza o przezycie tzn o prace (to jest pierwsze po co,
        aby miec prace), potem musza jakos z innymi zyc w godzinach po pracy (klub
        sportowy, sasiedzi...no i to jest drugie po co).

        Pytanie po co emigrowac to jest coraz bardziej sluszne pytanie bo w kraju coraz
        lepiej.

        Niedlugo pewnie tak bedzie jak we Wloszech, czy Iralndii: strumien emigrantow
        zmieni kierunek. Badz jak sie upiera T0g "e" zamieni sie w "i".

        PF
        • dritte_dame Po co? 06.01.06, 20:32
          polski_francuz napisał:

          > Pytanie po co emigrowac ...

          Nie pytalam "Po co emigrowac?"
          tylko "Po co sie integrowac?"
          (czyli, fakt emigracji jest wzgledem pytania uprzedzajacy i niezalezny)

          Po co emigrant ma sie "integrowac"?
          Jesli nie ma "po co", to nie ma motywacji - wiec sie nie "zintegruje"
          bo po co?

          Osobiscie do "integracji" nie zaliczam zrodla utrzymania.
          To zbyt podstawowa potrzeba i bez jej zaspokojenia w taki lub inny sposob po
          prostu nie ma emigranta - czyli nie ma takze kwestii jego integracji.

          A zrodlem utrzymania niekoniecznie musi byc "stala praca".
          Gdyby tak bylo, to ktos zyjacy na emigracji z kapitalu nie moglby sie z
          definicji zintegrowac wedlog Twoch poczatkowych kryteriow.

          Tak wiec, ponownie:
          Po co sie integrowac?
          • polski_francuz Re: Po co? 06.01.06, 20:38
            W Kanadzie, Australii, USA i Nowej Zelandii wszyscy sa emigrantami oprocz
            Indian i Aborygenow zamknietych w obozach konc... chcialem powiedziec
            rezerwatach. We wszystkich innych krajach bedacych celami emigracji jest narod
            zasiedzialy od 1000-2500 lat i reszta.

            I to ten narod cisnie cie w taki czy inny sposob, abys sie do nich upodobnil
            (a).

            Dlatego.

            PF
            • i-love-2-ski Re: Po co? 06.01.06, 20:39
              polski_francuz napisał:

              > W Kanadzie, Australii, USA i Nowej Zelandii wszyscy sa emigrantami oprocz
              > Indian i Aborygenow zamknietych w obozach konc... chcialem powiedziec
              > rezerwatach. We wszystkich innych krajach bedacych celami emigracji jest narod
              > zasiedzialy od 1000-2500 lat i reszta.
              >
              > I to ten narod cisnie cie w taki czy inny sposob, abys sie do nich upodobnil
              > (a).
              >
              > Dlatego.
              >
              > PF

              jakich zamknietych,pf co ty piszesz? arbo w australii nikt nie zamyka,tak samo
              jak naszych indian. oni sami sobie mieszkaja ,gdzie chca.
              • polski_francuz Re: Po co? 06.01.06, 20:45
                A to juz pozartowac nie mozna.

                Juz sie tanki grzeja i artyleria wali.

                PF
                • i-love-2-ski Re: Po co? 06.01.06, 20:47
                  polski_francuz napisał:

                  > A to juz pozartowac nie mozna.
                  >
                  > Juz sie tanki grzeja i artyleria wali.
                  >
                  > PF

                  jakie tanki,jaka artyleria,myslisz osoby:) ty dzisisaj danci podpadles wiec
                  lepiej kuloodporna kamizelke naloz i duzy kask z maska,bos tak czy tak spalony:)
                  • polski_francuz Re: Po co? 06.01.06, 20:50
                    Hm, mam wybrac DVD w ten piatkowy wieczor? To mi radzisz?

                    PF
                    • i-love-2-ski Re: Po co? 06.01.06, 20:56
                      polski_francuz napisał:

                      > Hm, mam wybrac DVD w ten piatkowy wieczor? To mi radzisz?
                      >
                      > PF

                      dobre DVD nie jest zle,mysmy ogladali "przygody rozowej pantery casino royalle"
                      wieczorami,ubaw na 102. jesli dostaniesz gdzies stary film "murder by death" to
                      sie ubawisz. to byly czasy:)
                      ps. kup sobie konieczne dobre winko,lepiej wtedy sie rozumie teksty i miesnie
                      mniej bola:)
                      • polski_francuz Re: Po co? 06.01.06, 21:04
                        A jakie winko mi polecasz?

                        PF
                        • i-love-2-ski Re: Po co? 06.01.06, 21:06
                          polski_francuz napisał:

                          > A jakie winko mi polecasz?
                          >
                          > PF

                          my rozne pijamy i takie i siakie,ale te poludniowoafrykanskie ze zlotym
                          stempelkiem sa fantastyczne:)
                          www.delheim.com/
                          • polski_francuz Re: Po co? 06.01.06, 21:10
                            Hm, hm, chyba jednak wybiore DVD...za takie posty we Francji sie pali samochod.
                            I sad uniewinnia.

                            PF
                            • i-love-2-ski Re: Po co? 06.01.06, 21:11
                              polski_francuz napisał:

                              > Hm, hm, chyba jednak wybiore DVD...za takie posty we Francji sie pali samochod.
                              >
                              > I sad uniewinnia.
                              >
                              > PF

                              he,he szowinisci pieprzeni. nigdy nie piles afrykanskich,czy australijskich:))
                              • polski_francuz Re: Po co? 06.01.06, 21:14
                                Pilem w Australii "..Creek" i winka z Barossa Valley. Ale sie zawse dobrze
                                integruje (pod tym wzgledem). W Niemczech dobrege wino renskie a we Wloszech
                                ichnie winka.

                                PF
            • manny_ramirez Re: Po co? 06.01.06, 20:58
              i tu trafiles w sedno sprawy. Dlatego ja zintegrowany a Ty ciagle za Wilnem
              placzesz:))
              • polski_francuz Re: Po co? 06.01.06, 21:05
                Manny, gdybym wiedzial, ze tu sie czaisz to bym inaczej sformulowal:)

                PF
            • dritte_dame Re: Po co? 06.01.06, 21:04
              polski_francuz napisał:

              > I to ten narod cisnie cie w taki czy inny sposob, abys sie do nich upodobnil
              > (a).
              >
              > Dlatego.

              Odczuwanie lub nieodczuwanie tego cisnienia to sprawa po pierwsze indywidualna
              w takich samych warunkach a po drugie cisnienie (i jego przejawy) zaleza
              wlasnie od lokalnych warunkow (czyli od kraju).

              Zalozmy wiec ze mozemy odczuwac potrzebe "integracji" po to aby zmniejszyc
              wywierane na nas dokuczliwe cisnienie na upodobnienie sie.
              (Bo jesli nie jest dokuczliwe, to mozna spokojnie zignorowac)

              Sprecyzuj zatem teraz jake przejawy wywieranego na Ciebie cisnienie na
              upodobnienie sie sa dla Ciebie dokuczliwe i po tym bedziemy sie mogli
              zastanowic czy i co mozna zrobic aby te przejawy zmniejszyc.

              "czy" - to bedzie odpowiedz na pytanie "czy mozna"
              a "co" - to beda fromy integracji.
              • polski_francuz Re: Po co? 06.01.06, 21:09
                Jezusie, ale pod prokuratorke wpadlem:)

                No dobrze, odpowiem pytaniem na pytanie (wiem ze tego nie lubisz).

                Czy widzisz u mnie objawy poddawania sie cisnieniu otoczenia? Czy raczej
                umiejetnego jego rozkladu przy zachowaniu pozorow?

                Sadzac na podstawie tych kilku dziesieciu pstow, ktore nas polaczyly.

                Probka statystyczna jakby nie bylo...

                PF
                • dritte_dame Re: Po co? 06.01.06, 22:12
                  polski_francuz napisał:

                  > Jezusie, ale pod prokuratorke wpadlem:)

                  Ja chce wpierw tylko dobrz zrozumiec problem.

                  > Czy widzisz u mnie objawy poddawania sie cisnieniu otoczenia?

                  Nie wiem.

                  Nie znam ani Twojego obecnego otoczenia
                  ani Twojego stanu zanim znalazles sie pod wplywem jego cisnienia.

                  "Nie wiadomo", za malo danych zeby zdecydowac.
                  • jan.kram Re: Po co? 06.01.06, 22:14
                    Policja francuska nie slynie z nadgorliwosci
                  • meerkat1 Do w pelni zintegrowanej z Niemcami dr <evy> :-))) 06.01.06, 22:16
                    "Teraz ciężko mi sobie wyobrazić, jak się żyje w kraju z tak wysokim
                    bezrobociem. Trudno to zresztą pojąć, bo Niemcy to doskonali pracownicy. Ja do
                    kraju nie wrócę - mówi dziennikarzom Reutersa 45-letnia Karin Manske, która
                    założyła w USA firmę doradczą. - Z pewnością w Niemczech nie wiodłoby mi się
                    tak dobrze jak w Stanach."


                    Bierz namiary, evuniu!

                    Rozpadajace sie gospodarczo USA bardzo potrzebuje dobrych ekonomistow!

                    Zwlaszcza tych z SPD!
                    • jan.kram Re: Do w pelni zintegrowanej z Niemcami dr <e 06.01.06, 22:18
                      Ciekawe jakim samochodem jezdzi ta Niemka w tej Ameryce?
                      • meerkat1 Re: Do w pelni zintegrowanej z Niemcami dr <e 06.01.06, 22:33
                        Lincoln TownCar lub nowy Cadillac Eldorado!

                        Z listosci, rzecz jasna, bo nikt tego badziewia kupowac nie chce! :-)
                        • meerkat1 "Nie wazne gdzie sie spi"... :-) 06.01.06, 22:34
                          Wazne na czym, i z KIM!

                          Zas najwazniejsza rzecz, jak mowil Voltaire, to STOLECZEK! :-)
                  • polski_francuz Re: Po co? 06.01.06, 22:22
                    Powiedzmy inaczej.

                    Jak sie ma pieniadze skads, to troche wszystko jedno gdzie sie zyje.

                    Nie jest to moj przypadek i musze na zycie zarobic. Zatem pierwsze 8 godzin
                    musze tak, czy inaczej spedzic z tuziemcami lub im podobnymi.

                    Lubie tenisa. Moglbym sobie wybudowac kort i grac z automatem. Ale to nie jest
                    ciekawe i gram z ludzmi tuziemskimi. To drugie 8 godzin mojej doby.

                    O lozku, trzeciej czesci mojej doby nie chce opowiadac. Bo to prywatna sprawa.

                    Podczas snu, zreszta wszystko jedno gdzie sie jest jak sie spi.

                    PF
                    • jan.kram Re: Po co? 06.01.06, 22:38
                      Producenci materacow i nasza i-love-2-ski pewnie by sie z Toba nie zgodzili?
          • annahidalgo Re: Po co? 07.01.06, 04:01
            dritte_dame napisała: "Tak wiec, ponownie: Po co sie integrowac?"

            Po Twojej odpowiedzi do PF spodobalo mi sie Twoje pytanie.
            Na wstepie wyjasniam bo ktos tu do tego nawiazal, ze dla mnie integracja nie
            oznacza wyrzeczenia sie wlasnej tozsamosci kulturowej/narodowej. Oznacza
            przystosowanie sie do warunkow w kraju osiedlenia.
            Po co? Dla mnie po pierwsze po to aby dowiedziec sie jak zyja inni ludzie i
            dlaczego. To niesamowicie rozszerza horyzonty i umyslowe i emocjonalne. Na
            przyklad, zupelnie inaczej rozumie sie sztuke amerykanska z pozycji
            zintegrowanego czlowieka niz z pozycji obserwatora.
            Po drugie to co napisal PF: aby przetrwac choc slusznie zauwazasz, ze to nie
            wszystkich dotyczy.
            Moje wlasne spostrzezenie: ludzie, ktorzy dorobili sie dosc szerokich
            horyzontow intelektualnyc w swoich wlasnych krajach, maja i motywacje i
            umiejetnosci integracji z innymi spolecznosciami. Wydaje mi sie, ze jednym z
            problemow z integracja jest to, ze wiekszosc imigrantow reprezentuje wiekszosc
            czlonkow ich rodzimych spolecznosci: dosc waske horyzonty intelektualne, bez
            wzgledu na ich poziom wyksztalcenia formalnego.
            Po trzecie, po to aby rozszerzyc krag ludzi, ktorzy nas akceptuja i chca sie z
            nami przyjaznic. W koncu jestesmy spolecznymi zwierzetami.
            • dritte_dame Re: Po co? 07.01.06, 04:54
              annahidalgo napisała:

              > dritte_dame napisała: "Tak wiec, ponownie: Po co sie integrowac?"

              > Po co? Dla mnie po pierwsze po to aby dowiedziec sie jak zyja inni ludzie i
              > dlaczego.

              > Po trzecie, po to aby rozszerzyc krag ludzi, ktorzy nas akceptuja i chca sie
              z nami przyjaznic. W koncu jestesmy spolecznymi zwierzetami.

              Bardzo trafne dwa powody.

              (Twoje "po drugie" musze pominac gdyz nie mam tu zadnych doswiadczen. W moim
              obecnym kraju i zawodzie intergracja kulturowa nie na najmniejszego znaczenia
              dla perspektyw w pracy. Nawet znaczne ulomnosci jezykowe uchodza dobrym
              fachowcom :))

              Za to tak "po pierwsze" jak i "po trzecie" jest tez i dla mnie bardzo wazne.

              Ktos dla kogo wazne jest "po pierwsze" powinien przede wszystkim uczyc sie
              wszystkich glownych miejscowych jezykow, nastepnie czytac stale miejscowe
              gazety, przy kazdej okazji (w samochodzie!) sluchac miejscowego radia
              (niemuzycznego), aktywnie uczestniczyc w zyciu politycznym (spotkania z
              reprezentantami, wybory), bywac na miejscowych wydarzeniach kulturalnych,
              probowac miejscowej kuchni, obserwowac, obserwowac, obserwowac, *zastanawiac
              sie* dlaczego to co przy pierwszym kontakcie wydaje nam sie odruchowo
              dziwaczne, smieszne lub glupie ma tu i w tych warunkach sens, i jaki.

              "Czy mozna" sie w takich fromach "zintegrowac"?
              Oczywiscie.

              Aby sie integrowac "po trzecie" najlepiej jest chyba miec (lub nabyc) wspolne
              zainteresowania pozazawodowe z miejscowymi: bywac wspolnie na imprezach
              sportowych, ktore pasjonuja ten kraj (ale trzeba poznac reguly gier!), samemu
              uprawiac popularny wsrod miejscowych sport, znalezc takich miejscowych, ktorych
              interesuje *nasza* kultura, poswiecic czas na dzialania ochotnicze w swojej
              okolicy.
              Niezmiernie w integracji "po trzecie" pomagaja tez wlasne dzieci przechodzace
              przez miejscowe szkoly - jesli staramy sie poznac ich kolezenstwo i spotykac
              innych rodzicow przy okazji wspolnych szkolnych spraw.

              Czy mozna to wszystko robic?
              Naturalnie ze tak.

              Tak wiec: Mysle ze pomyslna "integracja" umotywowana wszystkimi wymienionymi
              przez Ciebie powodami jest niewatpliwie w pelni mozliwa.

              Ale sama sie nie zrobi.
              Ani tez do nikogo sama nie przyjdzie :)
              • dritte_dame Re: Po co? 07.01.06, 05:02
                dritte_dame napisała:

                > W moim
                > obecnym kraju i zawodzie intergracja kulturowa nie na najmniejszego znaczenia
                > dla perspektyw w pracy. Nawet znaczne ulomnosci jezykowe uchodza dobrym
                > fachowcom :)

                No, "najmniejszego" to moze troche przesadzilam.
                Powiedzmy, ze ma niewielkie.
                Od pewnego poziomu trzeba sie jednak sprawnie porozumiewac z dosc licznymi
                zespolami wiec wtedy jezyk trzeba znac przyzwoicie.

                Ale jezyk to i tak jest najoczywistsza oczywistosc :))

                Za to religia, rasa, ubior, prywatne upodobania - nie licza sie kompletnie.
              • annahidalgo Biedota swiatowa a integracja 07.01.06, 05:41
                dritte_dame napisała: "[integracja] do nikogo sama nie przyjdzie :)"

                Oj, gorzka to prawda, gorzka.
                Model integracji, ktory ja zaproponowalam zasadza sie na warunkach
                ekonomicznych imigrantow i na ich horyzontach intelektualnych/kulturowych
                (jezyk kraju imigracji jest wtorna sprawa, bo tego nawet ja nauczylam sie dosc
                szybko i moje otoczenie uwaza moj akcent za "czarujacy").

                A co jak takich nie ma?
                Rosyjscy Zydzi sila przesiedleni na polskie terytorium, galicyjscy i irlandzcy
                chlopi uciekajacy od smierci glodowej do US, biedota turecka i jugoslawianska
                zalewajaca Europe Zachodnia to byly/sa przyczyny problemow integracyjnych, nie
                PF czy t0g.

                Rozmawialismy dotad o "ogolnych" sprawach. Co myslicie o zajeciu sie podtematem
                watku PF: czy mozliwa jest integracja biedoty swiatowej w
                krajach "rozwinietych"?

                PF, ja probuje sobie zapracowac na Twoj kredyt tylko, jak widzisz, te moje
                starania przynosza odwrotny skutek. Moze mnie zwolnisz od tego wymogu :)?
                • dritte_dame Re: Biedota swiatowa a integracja 07.01.06, 07:23
                  annahidalgo napisała:

                  > Rozmawialismy dotad o "ogolnych" sprawach. Co myslicie o zajeciu sie
                  podtematem
                  > watku PF: czy mozliwa jest integracja biedoty swiatowej w
                  > krajach "rozwinietych"?


                  I tu wracamy do pytania: "po co?"

                  Integracja taka jest mozliwa tylko jesli ONI maja ku temu z jakichs powodow
                  motywacje (i to, dostatecznie silna).

                  Musza miec po co, zeby chciec.

                  Jesli silnie zwiazane, liczne i blisko zamieszkujace wspolnoty
                  etniczno/wyznaniowe, tanie telefony i satelitarna tiwi zaspokajaja dostatecznie
                  ich potrzebe zwiazkow miedzyludzkich, ciekawosc swiata i otwarcie na inne
                  kultury nie nalezaly dotad do ich tradycji a za to jest w tej tradycji
                  nieprzywiazywanie wielkiej wagi do indywidualnego bogacenia sie
                  to (w swojej masie) takiej motywacji spolecznosc o takich cechach
                  moze nie miec.
                  • annahidalgo Re: Biedota swiatowa a integracja 07.01.06, 07:40
                    dritte_dame,
                    Powstaja zatem dwa pytania: dlaczego wprowadza sie takich ludzi
                    do "rozwinietych" krajow (socjologia istnieje od konca 19. wieku i swietnie
                    znamy konsekwencje takich "mezaliansow") i dlaczego te kraje, po wprowadzeniu
                    tych ludzi, nie potrafia sobie z nimi poradzic. To juz sa pytania dotyczace
                    polityki i ekononomi.
                    I trzecie pytanie, natury moralnej: jezeli sprowadzamy sobie niewolnikow to czy
                    nie jest naszym obowiazkiem ponoszenie odpowiedzialnosci za skutki takiej akcji
                    (tu nawiazuje do Hegla)? W ostatnim pytaniu nie czepiajcie sie sprawy przemytu
                    Chinczykow do US lub Afrykanow do Hiszpanii i Wloch, chodzi o wymiar
                    teoretyczny.
                    • dritte_dame Re: Biedota swiatowa a integracja 07.01.06, 15:02
                      annahidalgo napisała:

                      > dlaczego wprowadza sie takich ludzi
                      > do "rozwinietych" krajow (socjologia istnieje od konca 19. wieku i swietnie
                      > znamy konsekwencje takich "mezaliansow")

                      Mysle ze konsekwencji, czyli: az tak znacznych trudnosci integracyjnych, jednak
                      nie mozna bylo w pelni zawczasu przewidziec. Dlatego ze te czynniki, ktore
                      wedlug mnie najsilniej spowalniaja owa integracje sa calkiem nowego pochodzenia.

                      A czynniki te to wedlug mnie:
                      1) System uniwersalnej opieki socjalnej.
                      2) Nowoczesne srodki techniczne pozwalajace na staly intensywny kontakt z
                      kultura kraju pochodzenia.

                      Pierwszy rozwinal sie w nowoczesnych demokracjach Zachodu mniej niz 50 lat temu.

                      Drugi istnieje od lat mniej niz dziesieciu.
                      (Tanie telefony, powszechny Internet i satelitarna TV)

                      > i dlaczego te kraje, po wprowadzeniu
                      > tych ludzi, nie potrafia sobie z nimi poradzic.

                      Dlatego ze nie potrafia sprawic aby ci niezintegrowani mieli _po co_ sie
                      inetgrowac *pozostajac* na razie czesciowo w ramach swojego dotyczasowego
                      systemu wartosci.

                      Prezentowanie im naszych wartosci (_coraz_ lepsze zycie) jako celow jest
                      nieskuteczne gdyz oni tego nie cenia na tyle zeby podjac ryzyko i wysilek.

                      Mysle ze zapalnikiem skutecznosci byloby znalezienie podgrupy, ktora ma
                      najwiecej do zyskania na zmianach (najsilniejsza motywacje "po co") i
                      skoncentrowanie na niej odpowiednio wywazonych bodzcow.

                      Taka grupa mogly by byc muzulmanskie kobiety.
                      (To zreszta nie jest moj oryginalny pomysl - jakies 2-3 lata temu juz cos
                      takiego czytalam.)

                      Istnieje teoria historyczna gloszaca ze to wlasnie kobiety byly we wczesnych
                      wiekach Chrzescijanstwa glownym nosnikiem i sprawczyniami jego
                      rozpowszechnienia sie i ostatecznego sukcesu gdyz nowa religia byla dla nich
                      pod wieloma wzgledami wyraznie atrakcyjniejsza od dawnej.
                      Mnie ona dosc przekonuje - zwazywszy zwlaszcza ze to wlasnie kobiety najsilniej
                      ksztaltuja swiadomosc swojego potomstwa.


                      > I trzecie pytanie, natury moralnej: jezeli sprowadzamy sobie niewolnikow to
                      czy
                      > nie jest naszym obowiazkiem ponoszenie odpowiedzialnosci za skutki takiej
                      akcji

                      Gdyby to byli niewolnicy to nie byloby problemu.
                      Panowie po prostu nakazali by niewolnikom postapic tak zeby rozwiazac swoj
                      problem.

                      Ale to niewolnicy nie sa.
                      Nie mozna nakazac im sie wyniesc ani tez nakazac postepownia, ktore
                      w "panskiej" kulturze jest pozadane ale nie obowiazkowe ani tez zakazac
                      postepowania ktore razi "panska" estetyke kulturalna ale nie jest nielegalne.
                    • dritte_dame Re: Biedota swiatowa a integracja 07.01.06, 15:40
                      annahidalgo napisała:

                      > dlaczego te kraje, po wprowadzeniu
                      > tych ludzi, nie potrafia sobie z nimi poradzic.

                      Nalezy tez przyjac do wiadomosci ze integracja licznej grupy znacznie rozniacej
                      sie kulturalnie nie moze byc nigdy jednostronnie sterylna.

                      To znaczy: wiekszosc "przyjmujaca" nie moze obstawac przy tym zeby jej
                      dotychczasowy sposob zycia i socjalne konwenanse pozostaly bez zadnych zmian.
                  • polski_francuz Re: Biedota swiatowa a integracja 07.01.06, 09:33
                    Biedota chce lepiej zyc i przestac byc biedota. taka jest ich motywacja do
                    przyjscia do bogatszych krajow.

                    Ich "cultural gap" jest zbyt duzy aby to sie stalo w pierwszym pokoleniu. A
                    ostotnie przyklady z kraju w ktorym zyje, pokazuje, ze jest jaks blokada
                    psychiczna w nastepnych tez.

                    Ta blokada la zwiazek z rasizmem miejscowych, slabymi wynikami w nauce, a
                    przede wszystkim bezrobociem.

                    Praca bowime wywedrowuje do krajow, ktore biedota wlasnie opuscila.

                    "Global share of work" wydaje sie dziala w kierunku zmniejszania emigracji
                    biedoty.

                    PF
                    • dritte_dame Re: Biedota swiatowa a integracja 07.01.06, 14:20
                      polski_francuz napisał:

                      > Biedota chce lepiej zyc i przestac byc biedota. taka jest ich motywacja do
                      > przyjscia do bogatszych krajow.

                      Czescia problemu jest to ze chce "lepiej zyc"
                      a nie "CORAZ lepiej zyc".

                      Jesli nie ma tradycji i uznania dla ciaglego pracowitego bogacenia sie wlasnym
                      wysilkiem, jesli religia promuje fatalizm a nowoczesne srodki techniczne
                      pozwalaja codziennie latwo porownywac swoja wlasna sytuacje z ta w kraju
                      pochodzenia to cel zeby "lepiej zyc" jest zaspokojony jednorazowym aktem zmiany
                      miejsca zamieszkania i wiecej juz wysilac sie nie ma po co.

                      > Praca bowime wywedrowuje do krajow, ktore biedota wlasnie opuscila.

                      Niedokladnie tak.
                      Praca wywedrowuje do biednych krajow ale akurat emigranci z TYCH krajow do
                      ktorych wywedrowuje praca maja najmniejsze problemy integracyjne w nowoczesnych
                      bogatuch demokracjach.

                      Praca bowiem wywedrowuje do TYCH krajow dlatego ze kultura TYCH akurat krajow
                      obejmuje pozadanie aby "CORAZ lepiej zyc" - czyli: istnieje tam lokalny
                      szacunek dla wysilkow w celu poprawy swojego losu przez prace i nauke i wiara
                      ze takie wysilki sa w ostatecznosci skuteczne jesli sa dostatecznie intensywne.
                      Nie ma religijnego fatalizmu.
                      • dritte_dame Re: Biedota swiatowa a integracja 07.01.06, 14:27
                        dritte_dame napisała:

                        > Praca wywedrowuje do biednych krajow ale akurat emigranci z TYCH krajow do
                        > ktorych wywedrowuje praca maja najmniejsze problemy integracyjne

                        Dla wszelkiej jasnosci: powyzsze mialo takze wyrazac spostrzezenie ze praca nie
                        wywedrowuje do wszystkich biednych krajow po rowno.

                        Praca w swoich wedrowkach jest wybredna i przed wyjazdem zastanawia sie czy u
                        celu podrozy spotka ja wlasciwe przyjecie.
                        • polski_francuz Re: Biedota swiatowa a integracja 07.01.06, 15:06
                          Mowimy o Chinach i Indii. I o Chinczykach i Hindusach. Zostanmy z Chinczykami.
                          Ja bardzo watpie czy Chinczycy sie integruja.

                          Zyja raczej w Chinatown, rzadza sie po swojemu, zenia sie miedzy soba, jedza
                          nawet po swojemu.

                          Istota sprawy jest to, ze nie powoduja niepokojow spolecznych i ze sa PRACOWICI
                          jak mrowki.

                          Tak tez pewnie emigruja inne stare nacje jak Zydzi czy Ormianie.

                          Sycyliscy Wlosi potrzebowali z 3 pokolenia aby od "Ojca Chrzestnego" prejsc do
                          Gulianiego (ewolucje te opisuje Mario Puzo w sych kolejnych ksiazkach).

                          PF
                          • dritte_dame Re: Biedota swiatowa a integracja 07.01.06, 15:52
                            polski_francuz napisał:

                            > Ja bardzo watpie czy Chinczycy sie integruja.
                            >
                            > Zyja raczej w Chinatown, rzadza sie po swojemu, zenia sie miedzy soba, jedza
                            > nawet po swojemu.

                            Obecna sytuacja w moim kraju jest zupelnie inna.

                            Chinatowns owszem istnieja tu i owdzie ale marzeniem chinczyka nie jest
                            przezycie w nich zycia.

                            Jest mnostwo mieszanych malzenstw zolto-bialych - widze wszedzie naokolo -
                            wsrod kolegow w pracy, w szkolach dzieci, wsrod innych znajomych, i jest
                            mnostwo azjatow funkcjonujacych znakomicie wszedzie w spoleczenstwie i ciagle
                            aspirujacych do tego zeby funkcjonowac jeszcze lepiej.

                            W kulturze chinskiej wbudowana jest wielka estyma dla nauki szkolnej.

                            Dlatego, ze od wiekow idealem kariery bylo w Chinach zostanie wysokim
                            urzednikiem panstwowym.

                            Dlatego, ze cesarska buirokracja chinska byla "od zawsze" bardzo dobrze
                            rozwinieta.

                            Daltego, ze tego wymagaly warunki naturalne kraju: Masowa uprawa ryzu wymaga
                            budowania i ciaglej konserwacji wielkich i skomplikowanych systemow nawadniania.
                            A to mozna bylo osiagnac tylko masowym, skoordynownym i *centralnie sterowanym*
                            wysilkiem.

                            Dlatego Chinczycy do dzis cenia dzialania i osiagniecia zbiorowe oraz sumienne
                            wypelnianie obowiazkow ponad wolnosci osobiste i indywidualne fajerwerki
                            kreatywnosci.
                            • polski_francuz Re: Biedota swiatowa a integracja 07.01.06, 19:29
                              To pewnie ci chinczycy z Hong-Kongu ktorzy sie zalapali na Vancouver? Oni juz
                              byli przygotowani troche w anglojezycznym kraju.

                              Trudno o nich mowic.

                              Mnie inny przyklad po glowy. Mianowice polskich Zydow. Uwazsaz , ze sie
                              integrowali?

                              Chyba baaardzo wolno i niechetnie. I to jest chyba ten przyklad na integracje
                              starej cywlizacji przez mloda. Integruje sie opornie bo wie, ze lepiej wie.

                              PF
                              • dritte_dame Re: Biedota swiatowa a integracja 07.01.06, 22:03
                                polski_francuz napisał:

                                > To pewnie ci chinczycy z Hong-Kongu ktorzy sie zalapali na Vancouver? Oni juz
                                > byli przygotowani troche w anglojezycznym kraju.

                                W Vancouver jeszcze nie bylam wiec nie wiem.
                                Pisze o sytuacji 5000 km stamtad na wschod: w Ottawie i Montrealu.
                                To widze wlasnym okiem.

                                Dowolni Chinczycy, a takze Wietnamczycy
                                nie maja tu zadnych problemow integracyjnych.

                                Wietnamka byla najlepsza i najbardziej ulubniona przez wszystkich uczniow i
                                rodzicow nauczycielka francuskiego (i nie tylko) w szkole podstawowej mojej
                                corki. A przeciez prawie cale miasto jest dwujezyczne a tuz za rzeka mamy
                                frankofonska prowincje.

                                Hindusi tez nie maja problemow.
                                Ale oni od poczatku znaja jezyk (choc czesto z dosc ciezkim akcentem).


                                > Mnie inny przyklad po glowy. Mianowice polskich Zydow. Uwazsaz , ze sie
                                > integrowali?

                                Na ten akurat temat to mnie juz tutaj nie naciagniesz! :))))))
                                • polski_francuz Ciezki akcent 07.01.06, 22:13
                                  o to to.

                                  Niby angielski ale dosc daleki od Oxbridge...

                                  Czemu unikasz tematow?

                                  Masz jakies powody?

                                  PF
                                  • dritte_dame Re: Ciezki akcent 07.01.06, 22:47
                                    polski_francuz napisał:

                                    > o to to.
                                    >
                                    > Niby angielski ale dosc daleki od Oxbridge...

                                    To cudowna cecha angielskiego ze jest wciaz jako tako zrozumialy nawet po
                                    straszliwych fonetycznych i intonacyjnych deformacjach.
                                    Pewnie dlatego jest tak miedzynarodowo popularny.

                                    > Czemu unikasz tematow?
                                    >
                                    > Masz jakies powody?

                                    Mam: désintéressement :)
                                    [W okreslonych warunkach :)]
                                    • polski_francuz It starts 07.01.06, 22:51
                                      to be interesting:)

                                      Hm, hm, hm:)

                                      Powiedz cos wiecej!

                                      PF

                                      • dritte_dame Re: It starts 07.01.06, 22:57
                                        polski_francuz napisał:

                                        > to be interesting:)

                                        No widzisz.
                                        To taka juz paskudna cecha tego Swiata:
                                        Czesto jak cos akurat zaczyna byc naprawde intersujace

                                        to sie nagle konczy :)
                                        • polski_francuz Re: It starts 07.01.06, 23:02
                                          Musze tu podrazyc troche. Tu albo tam:)

                                          Poki co dobranoc!

                                          Dla milosniczki Oper to jest "una cosa minimale che posso fare questa sera".

                                          Buona Notte!

                                          PF
                • polski_francuz Re: Biedota swiatowa a integracja 07.01.06, 09:29
                  Niezbyt rozumiem. Myslalem, ze chodzi o kredyt w sensie finansowym.

                  PF
    • grzegorz1948 Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 06.01.06, 00:36
      Czy mozna sie zintegrowac? Mysle ze 80% w calej czesci czlowieka tak a te 20%
      to jest ta sol w zupie tego nowego kraju.Tu z przykroscia musze przyznac racje
      moim czestym adwersarzom ze integracja Turkow jest wlasciwa zerowa, ale to jest
      tez zwiazane z ichniejsza kultura.Polacy integruja sie do pewnego poziomu tzn
      pewne aspekty wyniesione z Polski pozostaja przez pokolenia w rodzinie jak np
      Wigilia, smigus-dyngus czy moze nawet te otwarcie na drugiego czlowieka.
      Mozna tez inaczej jak sie kiedys wyrazil w mieszanym towarzystwie jeden z
      uciekinierow z Polski"Czyj chleb jem tego piesn bede spiewal"mozna i tak
      rozumiec integracje ale wtedy mozna uslyszec"Spiewaj sobie spiewaj ale nie
      falszuj"
      P-F Berlin to jest ciekawa enklawa niemiecka.kiedys zapytalem w recepcji o droge
      na wschodnia czesc miasta.Pani popatrzyla na mnie i z spokojem ducha
      powiedziala ze w wschodnim Berlinie jeszcze nie byla.Wysiadajac potem z kolejki
      na Moscie Warszawskim zrozumialem ja.
      • polski_francuz Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 06.01.06, 08:16
        Moze w drugiej generacji sa inni. Chociaz moze nie. Pamietam bylego szefa rzadu
        Dolnej Saksonii, Glogowskiego, ktory byl ponoc bardzo towarzyski. Ale niestety
        przeskrobal cos i wylecial.

        Co do Berlinczykow to masz racje. Sa, do tego, bardzo dowcipni. Duzo potomkow
        francuskich hugonotow. Stad geny "dowcipu".

        PF
    • pl.adex Simple 06.01.06, 12:56
      Jak sie najszybciej zintegrowac w nowym kraju.Po prostu znalezc sobie miejscowa
      panienke albo pana,ktory lub ktora mieszka tu od urodzenia,ma rodzenstwo i
      rodzine.Wziasc z ta osoba slub i od razu jestes czescia tego
      spoleczenstwa,nauczysz sie jezyka obyczajow itp a jak wyjedziesz zagranice i
      chodzisz do polskich klubow,masz polskich przyjaciol i nie daj Boze
      wspolmalzonka to z integracji nici.
      • polski_francuz Re: Simple 06.01.06, 14:04
        To dobre punkt, ale po jakims czasie roznice miedzy malzonkami wylaza jak
        dzdzownice po deszczu. I co wtedy? Wyslilasz sie ze wzgledu na dzieci?
        Odchodzisz do tobie podobnej?

        PF
        • genefski Re: Simple 06.01.06, 21:09
          Simple to po francusku pojedynczy?
          • polski_francuz Re: Simple 06.01.06, 21:12
            Simple znaczy prosto, a, e.

            Pojedynczy znaczy singulier, isolé, individuel w zaleznosci od kontekstu.

            PF
      • annahidalgo Re: Simple 07.01.06, 03:48
        pl.adex napisała: "znalezc sobie miejscowa panienke albo pana,ktory lub ktora
        mieszka tu od urodzenia,ma rodzenstwo i rodzine.Wziasc z ta osoba slub i od
        razu jestes czescia tego spoleczenstwa,nauczysz sie jezyka obyczajow itp"

        He, he, mowi Anna, ktora jest w drugim "tubylczym" malzenstwie.
        Dyskryminacja narodowa lub panstwowa bierze sie w duzej mierze z postaw rodzin
        skladajacych sie na narod i wyjawiajacych swoje przekonania o "innych" w formie
        polityk panstwowych. Jak "obcy" wchodzi w tubylcza rodzine to tylko rozszerza
        sfery dyskryminacji, na ktore jest narazony; teraz jest dyskryminowany nie
        tylko w sferze publicznej ale takze prywatnej.
    • samsone Wystarczy byc elastycznym i za lepszego sie 06.01.06, 14:49
      nie uwazac i asymilacja sama przyjdzie, szczegolnie jak sie dzieci w kraju
      imigracji urodza...
    • grzegorz1948 Re:P-F 07.01.06, 00:52
      Nigdzie nie spotkalem Twojego zdania na ten temat!Moze sam okreslisz stanowisko
      na ten temat.
      PÜozdrowienia
      • polski_francuz Re:P-F 07.01.06, 09:48
        Moje stanowisko:

        Staram sie integrowac i w pracy i sferze wypoczynku po pracy.

        W pracy staram sie uczestniczyc w jakis komisjach spolecznych.Czy mi sie
        integracja udaje? Uczucia mam mieszane. Troche tak troche nie. W nauce, w
        ktorej pracuje, sa kryteria dosc uniwersalne (niezalezne od lokalnych ukladow)
        i to mi pomoga. Te ostatnie sa dosc kiepskie bo sie na ogol popycha lokalnych
        absolwentow. I bledy outsidera waza pudy a tych innych niewiele. No coz...

        W sferze wypoczynku uczucie integracji jest rowniez ambiwalentne. Troche
        postepuje ale moglo i powinno byc lepsze.

        Moze,z mniejsza brutalnoscia ale z podobnych uporem do DD stawiam sobie pytanie
        po co. I odpowiedz jest, ze rzeczywiscie niezbyt warto sie starac. A najlepiej
        jest byc soba. I zaczac olewac niechec srodowiska do takiej postawy.

        PF


        • grzegorz1948 Re:P-F 07.01.06, 11:58
          Podsumowanie klasa ! Wlasnie byc soba! Sa ludzie ktorzy chca byc czyms a sa
          kompletnym zerem.Ja zawsze moim dzieciom to wpajalem ze nie nalezy obnosic sie
          z swoja inteligencja bo to inni widza sami i docenia.Obojetnie w jakim kraju
          bylem nigdy nie krylem sie z swoim pochodzeniem i zle na tym nie wychodzilem.
          Tak samo mam znajomych Niemcow ktorzy opowiadaja roznosci o uciekinierach z
          Polski ale potem dodaja"Dlaczego wyscie sa inni" troche mnie to irytuje ale co
          zrobic takie jest zycie.
          Pozdrowienia
    • fan.club1 Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 07.01.06, 16:11
      Czy można się zintegrować w zagranicznym kraju?

      Można, ale integracja w krajowym kraju jest znacznie łatwiejsza!
      • meerkat1 Indianie sie swietnie zasymilowali w USA! :-))))) 07.01.06, 16:21
        Na przyklad Indianie tak dobrze sie zintegrowali w USA, ze zaczeto ich, w
        ramach PC, nazywac <Native Americans>, i to mimo przytlaczajacych dowodow, ze
        to imigranci (glownie z Dalekiego Wschodu, w tym pn. Syberii). :-)

        A Kacapy swietnie sie zintegrowaly z krajem zalozonym przez Wizygotow, a
        konkretnie przez RURYKA [stad jego nazwa: RUS] :-)

        Z kolei imigranci z terenow obecnej Jordanii tak sie doskonale zintegrowali z
        historyczna Palestyna, ze zaczeto ich nazywac, rowniez w ramach PC,
        Palestynczykami, natomiast historycznych Palestynczykow- "obcym elementem
        syjonistycznym" :-)
      • liroj Jak sie zintegrowac w Yankie Landzie? 07.01.06, 16:22
        Nauczyc sie hymnu na drugi dzien po przyjezdzie i chodzic z flaga po ulicy!
      • polski_francuz Re: Czy mozna sie zintegrowac w zagranicznym kraj 07.01.06, 19:30
        Tak, wiem ze niezrecznie wyszedl tytul watku. To aby ten czy tamten mogl sie z
        bledu czy niedoskonalosci ucieszyc.

        PF
        • fan.club1 Nie musisz się aż tak starać. 07.01.06, 20:20
          Lepiej byłoby popracować nad stylem bardziej pasującym do ambicji.
          • polski_francuz Nie bedziesz mi mowil co musze 07.01.06, 20:27
            a co nie.

            Ambicja nie jest zla. Glupota jest.

            PF
            • meerkat1 Nie ma demokracji bez kopulacji! 07.01.06, 21:13
              Przepraszam, ale wlasnie przyszla pewna dama i musze sie z nia zintegrowac!

              Do jutra :-)
    • gloubiboulgomm Bonne année, bonne santé, PF! 08.01.06, 18:47
      • polski_francuz Re: Bonne année, bonne santé, PF! 08.01.06, 19:17
        Merci Gloubi,

        Pour toi aussi!

        PF
        • polski_francuz Poprawka, 08.01.06, 21:17
          spadaj oszuscie!

          PF
          • gloubiboulgomm Re: Poprawka, 08.01.06, 21:24
            polski_francuz napisał:

            > spadaj oszuscie!
            >
            > PF


            Ja??????
    • krystian71 mozna,ale czy trzeba 08.01.06, 21:58
      zydzi sie nie integruja nawet przez 800 lat, arabi nie maja takiego zamiaru,
      chnczycy,nawet jakby chcieli,to i tak nie dadza rady
      • you-know-who Re: mozna,ale czy trzeba 09.01.06, 06:49
        integracja poza krajami slusznie wymienionymi gdzies na poczatku watku przez
        pl-francuza, moze byc trudna (por.:szwecja). zauwazyc mozna kilka alternatywnych
        postaw, wszystkie maja na celu nie tyle osiagniecie lepszej lub gorszej
        integracji ale po prostu zachowanie zdrowia psychicznego i pozytywnej samooceny
        czlowieka postawionego w troszke trudnej sytuacji (bo, jak anna mowi jest
        zwierzeciem spolecznym):

        1. dostajemy kompleksow z powodu niedopasowania, jezyka i innych brakow,
        uznajemy spoleczenstwo tubulcow za lepsze/majace prawo decyzji w sprawie naszego
        zycia, cierpimy przez to ale brniemy na przod z usmiechem przylepionym do ust.
        mowimy wszystik ze jest nam duzo lepiej niz w polsce. to zwykle faza przewlekla.

        2. dostajemy manii wyzszosci, co swietnie rozwiazuje w naszym pojeciu wszelkie
        kwestie sporne na styku z tubulcami. ta faza wystepuje zwykle po paru latach
        pobytu, chociaz w razie potrzeby jako mechanizm obronny moze wystapic od razu.

        3. czesto to faza wstepna. postanawiamy dac z siebie dwukrotnie wiecej niz
        dawalibysmy w kraju by pokazac tubylcom ze jestesmy rownowartosciowi, a nawet
        wiecej. czesto nam sie to udaje! jesli tubylcy tego nie doceniaja, postanawiamy
        potroic wysilki albo przechodzimy do punktu 2, w naszej naturze nie lezy
        rozwiazanie 1.

        4. kompletenie sie izolujemy, mieszkamy w naszej malej bazie ksiezycowej w
        panstwie X, przyjazniac sie wylacznie z polonia, nie staramy sie nawet nauczyc
        dobrze jezyka. tlumaczymy sobie ze jestesmy tu tymczasowo. tak zyje kilka
        milionow polakow, wielkszosc nigdy nie wroci do kraju, mimo ze wszyscy planuja
        emeryture w kraju.

        5. zostajemy (nad)gorliwymi neofitami, staramy sie zintegrowac przez zmiene
        skory, unikamy polonii, przynajmniej takiej ktora uwazamy za gorsza i sie jej
        wstydzimy - nie przechodzimy na polski gdy nieznajomi polacy pytaja nas o cos w
        sklepie.

        summa summarum: zycie emigranta to nie jest bajka. ale ja je lubie: to
        niesamowite poznawac tak swiat jak mi to bylo dane. wydaje mi sie ze bym sie
        udusil w polsce. stosowalem kombinacje wiekszosci powyzszych strategii, w ich
        lagodnych formach. uswiadomilem to sobie jak te liste napisalem :-)
        a jak z wasza integracja?
        • polski_francuz Re: mozna,ale czy trzeba 09.01.06, 07:33
          To jest dosc celna obserwacja.

          Pewne postawy maja cos wspolnego z praca i z pozycja spoleczna. Jezyk, np
          trzeba znac, jak sie wyklada lub jak sie pracuje z tubylcami na kierowniczym
          stanowisku.

          Integracji nie mozna mylic z upodobnianiem. To ostatnie jest wolne i czasami
          mimowolne.

          A w koncu, w europejskich krajach od maja 2004, integracja jest o wiele
          latwiejsza (albo innymi slowy troche zbedna) gdyz Polacy moga sie osiedlac
          gdzie chca. Niedlugo tez beda mogli pracowac gdzie chca.

          I to jest psychicznie wazny punkt. Ulatwia zachowanie godnosci i pewnosci
          siebie zagranica.

          PF
        • samsone na szczescie nie jestem waszym MY 12.01.06, 08:29
          Albo sie chce albo sie latwiejsza droge szuka i sie nie chce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka