liroj 21.01.06, 00:41 Liczba oktanowa na poziomie 87 to norma. Woda w benzynie to znowu norma! Samochody z Europy nie moga i tak jezdzic normalnie bo ograniczenie predkosci do 88 km/h. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
szlomo.oberluft Re: Slaba jakosc benzyny w U$ofA 21.01.06, 01:32 dla pick-ups i track wystarczy a tym glownie jezdza Amerykanie-na przyzwoity samochod nie wielu stac. Odpowiedz Link Zgłoś
galaxy2099 Mowisz "przyzwoity" myslisz mydelniczka 22.01.06, 08:04 No tak "przyzwoite" samochody typu mydelniczka czy pudelko zapalek to rzeczywiscie nie ciesza sie popularnoscia w USA bo ludzie wola prawdziwe samochody albo rowery. Na posrednie stworki typu uklad jezdny z roweru, karoseria z Peugota 207 naped 50KM to Amerykanie nie maja ochoty bo i po co. Na wycieczke do parku lepszy rower a na autostrade Lincoln Navigator albo Toyota Sequoia. No ale co taki europejczyk moze o tym wiedziec skoro on tylko patrzy ile mu taki pali i jak wiecej niz 6l/100km to alarm podnosi. Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: Wyzszej liczby oktanowej po prostu nie trzeba 21.01.06, 01:47 W USA nie ma podatku od pojemnosci skokowej. Moc silnika mozna zwiekszac albo przez zwiekszenie pojemnosci skokowej, albo przez zwiekszenie stopnia sprezania. W krajach europejskich (z wyjatkiem chyba UK) jest podatek od pojemnosci skokowej i podzial na kategorie. Dlatego nie przypadkiem europejskie wozy maja pojemnosc skokowa 1199 cm^3, 1499 cm^3, zeby byla jak najwieksza, a tuz ponizej progu kolejenej kategorii podatkowej. Zeby wysrubowac moc, srubuje sie stopien sprezania i dlatego takie silniki wymagaja benzyny o wysokiej liczbie oktanowej. W USA konstruktorzy silnikow nie musza sie przejmowac tymi zgledami, wiec robia silniki o wiekszej pojemnosci. Nizszy stopien sprezania sprzyja trwalosci. Rowniez takie silniki maja korzystniejsza charakterystyke momentu obrotowgo w funkcji obrotow. W zargonie kierowcow nazywa sie to "elastycznoscia silnika". Im mniej elatyczny silnik, tym bardziej trzeba zmieniac przekladnie w zaleznosci od zmiany warunkow. Wytworzenie benzyny wysokooktanowej w dzisiejszych czasach nie stanowi zadnego problemu dla wspolczesnej rafinerii. Metoda tzw. "katalitycznego crackingu", ktora jest dzis standardem, pozwala na wytowrzenie paliwa o takiej liczbie oktanowej, jaka sobie kto zazyczy. To kiedys bylo inaczej, paliwo dieslowskie bylo duzo tansze od benzyny, bo mozna go bylo zrobic wiecej z barylki surowej ropy. Dzis proporcje cenowe sie zmienily, olej napedowy jest wrecz drozszy w produkcji, tansza cena przy pompie wynika wylacznie z polityki podatkowej w danym panstwie. W USA nie robi sie po prostu benzyny o tak wysokiej liczbie oktanowej, jak w Europie po prostu z braku potrzeby. Polityka podatkowa prowadzi do roznych osobliwosci. We wspolczesnym silniku spalinowym skok tloka jest zazwyczaj tylko minimalnie wiekszy, niz srednica cylindra - lub nawet mniejszy (mowimy wtedy o siniku "podkwadratowym systemie"). Tymczasem w UK placilo sie podatek nie za pojemnosc skokowa, a za srednice cylindra. W rezultacie brytyjskie samochody mialy tak niezwykle wysoki stosunek skoku do srednicy, ze inzynierom z innych krajow geba sie otwierala ze zdziwienia - ten stosunek potrafil byc 1,6, a nawet wiekszy. To wartosc typowa raczej dla silnikow parowych sprzed 100 lat, ale nie dla spalinowych! Dlugi skok tloka ponadto bardzo nie sprzyja trwalosci silnika - gladz cylindra szybciej sie zuzywa ze wzgledu na wysokosc przedkosc tloka w ruchu posuwisto- zwrotnym. Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: PS. Z podobnego wzledu w USA nie przyjelo sie 21.01.06, 01:57 nigdy na szersza skale doladowywanie silnika przy pomocy tzw. turbosprezarki napedzanej gazami wydechowymi. Byly one popularne w Europie, ale Amerykanie krecili nosem, bo ten sam skutek mozna bylo osiagnac dodajac litr pojemnosci skokowej do silnika. A turbosprezarki maja szereg wad, po pierwsze bezwladnosc (nie reaguja natychmiast), po drugie potrafia miec krotki zywot. No i dodaja mocy, ale znow z elastycznoscia silnika nie jest najlepiej. Co do oktanowosci benzyny jeszcze: zapomnialem o tlenkach azotu, oczywiscie - im wiekszy stopien sprezania, tym wiecej tlenkow azotu w gazach wydechowych. Katalityczne dopalacze tego nie usuwaja. Stad tez wiec wynika tendencja do "nieprzeprezania silnikow". Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_piaskowy Re: PS. Z podobnego wzledu w USA nie przyjelo sie 21.01.06, 03:55 nie mowiac juz o szkodliwym wplywie wlasnie tlenkow azotu na srodowisko,ktore nas otacza.Jednym slowem, <silnik amerykanski = kowal + kawal zelaza> Odpowiedz Link Zgłoś
you-know-who Re: PS. Z podobnego wzledu w USA nie przyjelo sie 21.01.06, 06:51 dobre posty! ale.. to dodawanie litrow pojemnosci i masy do pojazdu konczy sie tym, ze to sa jednak landary nie mogace konkurowac w sterownosci i przyjemnosci prowadzenia z najlepszymi samochodami swiata. przez grzecznosc nie wspomne czy te ostatnie to samochody amer., jap., czy eur. (co co nie czytali mojej propagandy [popartej wynikami fachowych porownan i in. linkami] w watku o upadku przemyslu samochodowego w usa, moga zgadywac: do trzech razy sztuka!) Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: Dodawanie pojemnosci skokowej do silnika 21.01.06, 09:07 niekoniecznie musi sie wiazac ze zwiekszeniem masy pojazdu w proporcjonalnym stopniu. Jak fizyk fizykowi polecam Ci, YKW, przeprowdzenie nastepujacego porownania. Wiele aut, czy to w Europie, Ameryce, czy w Japonii oferowanych jest w tym samym zasadniczo nadwoziu, ale w calej gamie pojemnosci silnikow. Spojrz na masy poszczegolnych wersji - zdecydowanie nie ma tu zaleznosci liniowej od pojemnosci skokowej. Niekiedy roznica mas jest bardzo niewielka. Co do przyjemnosci prowadzenia to ja sie nie wypowiadam, bo ja juz o jakimkolwiek dluzszym siedzeniu za kierownica (dluzszym, powiedzmy, niz 10 minut) mysle z niechecia. Jest to po prostu zajecie nudne. Jeszcze motocykl - owszem. Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_piaskowy Re: Dodawanie pojemnosci skokowej do silnika 21.01.06, 09:12 popieram kolege w calej rozciaglosci tematu,ja osobiscie uwazam samochod za przezytek badz smutna koniecznosc do poslugiwania sie nim ,motocykl jak najbardziej, a jeszcze lepiej dobry skuter,pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: A propos przyjemnosci z jazdy 21.01.06, 09:23 Najwiecej przyjemnosci to mozna miec nie z jazdy samochodem, tylko z jazdy na nartach. Ja sobie wlasnie kupilem nowe i wielce "diaboliczne" bo nazywaja sie Elan cos tam 666. Tylko w tym roku zdolalalem zaledwie raz sie wybrac na stok. A sniegu w gorach nawalilo w tym roku, ze hej! Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_piaskowy Re: A propos przyjemnosci z jazdy 21.01.06, 09:31 no to przyjemnej jazdy na nartach,ja tez jezdze,wprawdzie na 5-cioletnich Rossignolach ale jest to naprawde wspaniale zajecie,minusy to ze wymaga troche wolnego czasu no i pare groszy,gdzieniegdzie dwudniowy wyjazd na narty z 1 noclegiem i kosztami podrozy we dwoje to cwierc przecietnej pensji miesiecznej jednego z amatorow wspolnego wyjazdu,ale i tak przyjemnosc duza. Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: A propos przyjemnosci z jazdy 21.01.06, 09:47 dziadek_piaskowy napisał: > no to przyjemnej jazdy na nartach,ja tez jezdze,wprawdzie na 5-cioletnich > Rossignolach... Narty dziela sie na dobre i nowe! Ja mialem przez 10 lat K-2, i one jeszcze nie byly z tych "carving", wiec w koncu zaczalem sie czuc w kolejce do wyciagu jak obiekt muzelany na dwoch obiektach muzealnych. Juz tego, ze sam jestem obiektem muzealnym, nie zmienie w zaden sposob - no, ale narty przeciez moglem. A corka jezdzi w szkolnej lidze, opowiadala cuda o tym, co daje ten "carving" - wiec z zalem sie pozegnalem ze starymi przyjaciolmi K-2 (na dodatek, mialy juz tak zrypany plastik na spodach, ze pora juz byla najwyzsza). A te 666 nabylem w duzej mierze droga przypadku, bo w zeszlym roku wybralem sie na narty i... zapomnialem w domu butow! No to pozyczylem na miejscu buty i narty. Pierwszego dnia mi sie jezdzilo kiepsko. Wiec poprosilem o zmiane nart na inne i te okazaly sie tak sympatyczne, ze po prostu je po dniu jazdy odkupilem od pana wypozyczacza! Zatem nie kupilem nowych, ale mowia, ze "Elan" to de facto austriacka firma i ich narty sa bardzo solidne. Zdaje sie, ze nawet kadra olimpijska USA jezdzi na Elanach. Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_piaskowy Re: A propos przyjemnosci z jazdy 21.01.06, 10:10 calkiem mozliwe ze jezdza na Elanach,Elany wyrabiaja dzisiaj takze bodajze w Slowenii na licencji,w ostatnich latach nastapil duzy postep technologiczny w produkcji nart,jednak ciagle liczacymi sie producentami sa Austriacy,Niemcy,Szwajcarzy,Francuzi chociaz na rynek amerykanskit rafiaja Rossignole robione w Hiszpanii,no i Amerykanie,ktorzy robia tez niezle narty.Regula jest jedna,tak samo zreszta jak ze wszystkim,jak zaplacisz 3000 PLN czy $1000 US to jest w zasadzie bez znaczenia jakiej marki kupiles narty,wszystkie musza byc dobre lub zblizone parametrami w tym przedziale cenowym,a wyceniane sa przeciez nie bez kozery i przez fachowcow. Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: A propos przyjemnosci z jazdy 21.01.06, 10:27 dziadek_piaskowy napisał: > calkiem mozliwe ze jezdza na Elanach,Elany wyrabiaja dzisiaj takze bodajze w > Slowenii na licencji,... Dla scislosci: Firma "Elan" istotnie jest w Słowenii, ale juz dawno temu kupił ja bodajze autriacki "Fisher" - a jeśli się mylę, to chyba na pewno któras z innych austriackich firm. "Rossigniole" kupilismy w tym roku corce, w nagrode za niezłe wyniki w zawodach w dwóch poprzednich sezonach. Dzoeckozaczelismy uczyc jazdy na nartach w wielku lat 5, ale po kilku latach, wzorem ogromnej wiekszosci amerykanskiej mlodziezy, przestawila sie na deske ionartach nie chciała więcej slyszeć. Aż nastąpił cud... Bo w drugiej klasie high-school nagle, bez zadnej zachety, zapisala sie do do szkolnego klubu narciarskiego i zaczela systematycznie chodzic na treningi. No wiec, trzeba bylo jej sprawic porzadne narty - a po dwoch udanych sezonach, kiedy poprosila, to kupilismy jeszcze porzadniejsze. Ale to pochlonelo wiekszosc "narciarskiego budzetu" naszej rodziny, wiec Mama i Tato musza sie zadowolic sprzetem tanszym. Zreszta, i tak glownie czlowiek placi za wyciagi, bo dzien na stoku dla trzech osob to zdrowo ponad setka. Na Mt. Bachelor "seniorom" oferuja darmowe bilety, ale trzeba miec 70 lat... Mnie jeszcze troche brakuje. Mt. Bachelor i tak jest tani, bo w Colorado, jak slysze, placi sie niemal dwa razy drozej. Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_piaskowy Re: A propos przyjemnosci z jazdy 21.01.06, 10:36 kolega ma racje Elany to sa oryginale slowenskie narty,ale sa produkowane takze w Austrii pod ta sama nazwa Elan.Narty to drogi sport,mozna kupowac roznego rodzaju sezonowe karnety,ale zawsze jest szansa ze nie bedzie sniegu i karnet przepadnie,juz mialem takie przypadki.Podobno jeszcze pare lat wstecz bylo tanio w Slowacji jesli chodzi o Europe,mam nawet znajomych ktorzy jezdzac zima do rodziny w Polsce zahaczali w drodze powrotnej o Slowacje aby pojezdzic na nartach. Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: Dodawanie pojemnosci skokowej do silnika 21.01.06, 09:31 Pan, Panie Kolego, pisal, o ile pamietam, o lowieniu ryb w Puget Sound? Zatem domyslam sie, w jakich okolicach Pan Kolega musi mieszkac. Jak mieszkalem w Seattle wiele lat temu, to na najblizsze narty jechalo sie godzine zaledwie! To byli czasy!.. Teraz mam gorzej, bo do najblizszych wyciagow mam dwie godziny, a do naprawde porzadnej gory (Mt. Bachelor, 2900 m) ponad trzy. Gorzej, ale nadal nie narzekam. Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_piaskowy Re: Dodawanie pojemnosci skokowej do silnika 21.01.06, 10:22 na narty moge pojechac zarowno na Mt.Baker do Whistler badz Lake Louise w Albercie w zaleznosci gdzie chce jechac i jak mi na to finanse pozwalaja,jak kolega ma 2 godziny na gore 2900 m.npm to ciagle warto,troche ciezko zrobic taka trase w jeden dzien to prawda,trzeba zanocowac.A co ma powiedziec towarzystwo na przyklad z Gdyni wybierajace sie na narty do Szczyrku,trzeba brac urlop,itd,itp. Odpowiedz Link Zgłoś
you-know-who Re: Dodawanie pojemnosci skokowej do silnika 21.01.06, 15:27 > niekoniecznie musi sie wiazac ze zwiekszeniem masy pojazdu w proporcjonalnym > stopniu. nie musi. ale sie wiaze, statystycznie, bo nie podwiesisz V8 do malucha ani wcisniesz do mazdy. to o czym mowisz to serie samochodow zaprojektowane tak by pomiescily i udzwignely bezpiecznie najwiekszy projektowany silnik - reszta serii jest zwykle delikatnie mowiac underpowered & unimpressive. a wiec to nie byl dobry przyklad. poza tym ja nie mowilem tylko o masie, bo o wlasnosciach jezdnych decyduja tez inne rzeczy, a efekt koncowy - jest taki jak mowilem: czesto brzydkie i niebezpieczne pojazdy amerykanskie, zwlaszcza suv, dodatkowo pozerajace sporo paliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
liroj Re: Dodawanie pojemnosci skokowej do silnika 21.01.06, 15:34 Jankes wierzy, ze jak ma przed soba duze 5-cio litrowe V8 to juz jest bezpieczny. Podobnie jak zatrudni dodatkowe 100 tys. paramilatnych grubych osilkow to Al Kajda im naskoczy ... smutek! Odpowiedz Link Zgłoś
club66 Re: Slaba jakosc benzyny w U$ofA 21.01.06, 02:18 liroj napisała: > Liczba oktanowa na poziomie 87 to norma. Woda w benzynie to znowu norma! Nie kompromituj sie. Liczbe oktanowa mierzy sie dwoma metodami RON lub MON. W USA jest to srednia z dwoch metod, w Europie mierzy sie tylko RON i stad roznice przy tak samej benzynie. Odpowiedz Link Zgłoś
wujekjurek Re: Slaba jakosc benzyny w U$ofA 21.01.06, 02:48 Krótko móeiąc masz wroga. Kwiestionijesz prawidłowość wypowiedzi lroja - on Ci tego nie wybaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
liroj Re: Slaba jakosc benzyny w U$ofA 21.01.06, 15:14 club66 napisa?: > Nie kompromituj sie. Liczbe oktanowa mierzy sie dwoma metodami RON lub MON. MON to Min.Obrony czy instytut ochrony cala, galona i stopnia F? Odpowiedz Link Zgłoś
felusiak1 Re: Slaba jakosc benzyny w U$ofA 21.01.06, 03:39 U nas mierzy sie metoda PON a w europie RON. I tak nasza 87 (regular) to wasza 91 nasza 91 (special) to u was 95 i wreszcie nasza 93 (super) to u was 97. Do tego zuzycie paliwa mierzy sie u nas iloscia mil przejechanych na galonie benzyny a nie ilosc benzyny zuzytej do przejechania 100 km. No i dystans pokonujemy w milach zurzywajac benzyne w galonach. No i mniej placimy. Odpowiedz Link Zgłoś
puls.usa Re: Slaba jakosc benzyny w U$ofA 21.01.06, 04:16 odwiedzilem niedawno detroit motor show a na nim zobaczylem ciekawy niby samochod ford-super chief "typowy" ameykanski pick-up cos ok 7 m dlugosci,silnik 10 garow moc cos okolo 350 kw,waga blisko 3t bagaznik jak maly van wszystko dla 4!! osob pali toto kazda benzyne, jaka sie znajdzie jak zapewnia producent,bez wzgledu co wlejemy nawet 75 oktanow+woda i tak bydle idzie jak burza jesli straci troche mocy nawet 25% to i tak zostaje jej do groma na pytanie ile toto pali jako odpowiedz otrzymalem ironiczny usmiech zwrocono mnie uwage na bagaznik gdzie spokojnie wejdzie beczka 50 gal. byc moze wieksza Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_piaskowy Re: Slaba jakosc benzyny w U$ofA 21.01.06, 08:03 media.ford.com/newsroom/release_display.cfm?release=22295 Odpowiedz Link Zgłoś
you-know-who Re: Slaba jakosc benzyny w U$ofA 21.01.06, 08:11 o rany! w zyciu... co za ohyda... Odpowiedz Link Zgłoś
liroj Re: Slaba jakosc benzyny w U$ofA 21.01.06, 15:10 Fajnych sie tu mozna rzeczy dowiedziec, tylko jakos dalej nie wiadomo czemu beemka traci w Stanach srednio 15% mocy! Odpowiedz Link Zgłoś
rattler Re: Slaba jakosc benzyny w U$ofA 21.01.06, 15:47 Zeby wasza beemka przeszla nasze emission test musi miec catalytic convertor odpowiadajacy amerykanskim standartom (bardziej rygorystyczny) stad ta strata , oktany nie maja z tym nic wspolnego . Cess ci to wytlumaczyl , ale nie wzial pod uwage twojego IQ , stad watpliwosci :))) Apropo's oktanow , mam tu klienta ktorego auto chodzi na regular unleaded a ten od kilku lat , mimo ze mu zwrocilem uwage , tankuje super . Na zbiorniku paliwa wyrzuca w bloto 12 dolcow (na tydzien) Gdyby pajac za te pieniadze postawil Reni kolejke w barze , moze by cos z tego mial . Wiesz o czym mowie ? narazie ------------------------------------------ Fajnych sie tu mozna rzeczy dowiedziec, tylko jakos dalej nie wiadomo czemu beemka traci w Stanach srednio 15% mocy! Odpowiedz Link Zgłoś
liroj Re: Slaba jakosc benzyny w U$ofA 21.01.06, 17:37 Tak wlasnie sie dziej jak gostek z amerykanskim IQ sie bierze za tlumaczenie, hehe ... Standardy spalinowe w EU to niedoscigniony wzor dla Jankesow i to jeszcze na dluuugo! BMW od lat wyprzedza nawet tak ostre standardy, z czego zreszta slynie (oprocz najlepszych silnikow na swiecie) ... martw sie lepiej Ratlerku o rdze na swoim Szewi, hehe! Odpowiedz Link Zgłoś
explicit Re: Slaba jakosc benzyny w U$ofA 21.01.06, 17:59 Odpusc sobie , rattler , toz to nasz komuch Tomson z Baszty Czarownic - Nie poznajesz ? O Clean Air Act tez nie slyszal , bo skad ? uklony ============================================================================== Zeby wasza beemka przeszla nasze emission test musi miec catalytic convertor odpowiadajacy amerykanskim standartom (bardziej rygorystyczny) stad ta strata , oktany nie maja z tym nic wspolnego . Cess ci to wytlumaczyl , ale nie wzial pod uwage twojego IQ , stad watpliwosci :))) Odpowiedz Link Zgłoś
you-know-who musze was zasmucic 21.01.06, 20:22 i to gleboko. liroj ma calkowita racje. wiem cos o tym z pierwszej reki, bo rozwazalem niedawno (nie)mozliwosc sprowadzenia mojego bimmera ze szwecji. rowniez standardy bezpieczenstwa, to zeby ci zderzak nie odpadl jak w cos bumpniesz jadac 10 mph (czy iles tam) - wszystko to bmki spelniaja lepiej niz trzeba w CA, gdzie np. wymogi srodowiskowe sa wyzsze niz w innych stanach. niemozliwosc o ktorej mowie jest czystym swinstwem i blokada wolnej wymiany handlowej w wykonaniu usa. Odpowiedz Link Zgłoś
you-know-who w istocie.. 21.01.06, 20:35 import do kanady jest jeszcze znacznie bardziej niemozliwy. do usa wolno, ale w praktyce musisz wynajac swojego prywatnego importera. Odpowiedz Link Zgłoś
liroj Re: w istocie.. 22.01.06, 01:17 Kanada i Stany w jakis sposob uzywaja tego samego jenzyka - amerykanskiego? Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: YKW, jako Twój były poniekąd mentor... 21.01.06, 22:14 ...zauważam z pewnym niepokojem, że ewoluujesz jakby w kierunku stania się "lirojem z cenzusem". Tzn. kimś, kto ma nad łozkiem makatkę z wyhaftowanym zaleceniem: "Dzień bez przysr...ia USA jest dniem zmarnowanym." Tyle, że hasło na makatce jest wyrażone w jakiejś bardziej "sophisticated" formie - np. po łacinie, albo też obok makatki wisi cetyfikat habilitacji. Krytykowanie niepozytywnych rzeczy i zjawisk nie jest niczym niedobrym - w szczególności, krytykowanie poczynań naszego prezia i tym podobnych bałwaństw. Ale nie jest dobrze, gdy samo krytykowanie staje sie celem nadrzędnym, a target krytyki czys dobieranym ad hoc, metodą Monte Carlo - co ten "random number generator", który nosimy w głowie, akurat dziś wygenerował. PS. Żeby mnie tutaj zaraz nie wyszydzono, jak to się zdarzyło w przeszłości, wyjaśniam, że łaciński zwrot "ad hoc" zawiera zaimek, którego trzy podstawowe formy (męska, żeńska, nijaka) w pierwszym przypadu są "hic, haec, hoc", i oznaczają one: ten (ta, to), ten (ta, to) oto, ten (ta, to) oto obecny (-a, -e) tutaj. Zaimków w łacinie jest bardzo wiele, i koniecznośc zapamiętywania ich była koszmarem dla uczniów w tych dawnych czasach, gdy jeszcze łacina w gimnazjach była obowiązkowa. Powstał wtedy taki wierszyk (dziś określilibyśmy go jako "politycznie niepoprawny"), ułatwiający ich zapamiętywanie: "Idem, eadem, idem, Szła Żydówka z Żydem, Hic, haec, hoc Żyd Żydówkę w bok...." (jak kogoś interesuje, co dalej, to proszę na polskim Google sobie poszukać). Odpowiedz Link Zgłoś
you-know-who Re: YKW, jako Twój były poniekąd mentor... 22.01.06, 09:17 odp.: na innym watku, oakvillowskim, bardziej na ten temat Odpowiedz Link Zgłoś
liroj [...] 21.01.06, 20:38 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
liroj Re: liroj to debil albo jak kto woli MORON 21.01.06, 20:42 Felusi yz rajt! Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: Słaba jakość Liroja 21.01.06, 21:27 Byle wozak tak potrafi przeklinać. Nawet tzw. "prosty polski lud" schodzi ostatnio na psy. Odpowiedz Link Zgłoś
felusiak1 Sztuka przeklinania zanika 21.01.06, 22:32 Melchior Wankowicz na poczatku ubieglego woeku studiowal w Moskwie, gdzie czesto odwiedzal dorozkarskie knajpy gdzie posiadl sztuke przeklinania. W jednej z nich wisial anons o tresci "Rugat'sa sliszkom wospreszczajets'a" co po polsku brzmialoby "Zabrania sie zbytnio przeklinac". Pewnego wieczoru probowal zatrzymac dorozke ale dorozkarz zjezdzal juz do domu i nie chcial zaakceptowac kursu. Wtedy Wankowicz wygarnal " a zeby ci gorace zelazo, nierozzarzonym koncem w doope wsadzic." Dorozkaz zatrzymal sie i z zainteresowaniem zapytal dlaczego nierozzarzonym koncem. Wankowicz mu na to " Zeby nikt nie mogl wyjac". Dorozkarz usmiechnal sie i powiedzial "Sadities Barin, darem powiezu". Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: Sztuka przeklinania zanika oj, tak. 21.01.06, 23:13 W Bieszczadach kiedys mieszkał taki miejscowy kowboj, z Łemków był i był w pewnym okresie znany w całym kraju, bo wystąpił w jakimś filmie. Na imię miał bodajże Lutek. Otóz znajomi postawili sobie chatę w Wetlinie i Lutek im ją właśnie budował. I mówili, że był on chyba jednym z ostatnich Polaków, którzy znali wschodną sztukę przeklinania w postaci wyglaszania "litanii bluźnierczych". Potrafiły one trwać do 10 minut i pomimo całej swojej mocy zawierały bardzo umiarkowana liczbę "brzydkich" słow. Znajomi żałowali, że nigdy niemogli tych Lutkowych przekleństw nagrać. A zapamiętać było nie sposób, bo były to przekleństwa nader wyrafinowane. Wszystko,co zapamiętali, to jak raz Lutek przybijał gonty na dachu i trafił młotkiem w palec, co spowodowało kolejną "litanię" - zaczybnała sie od słow: "Słońce ty moje, żeby cie trafiła doopa archanioła! Baranku boży...." I dalej już nie zdołali zapamietać. Ta "litania przekleństw" nie była skierowana akurat do żadnej osoby. Ale znajomi mówili, ze jesli Lutek z kimś się pokółcił i zacztynał tę osobę przeklinać, to to litanie bywały jeszcze zdecydowanie ciekawsze. Latynosi też nie są źli. Pamiętam z jakiejś książki: "Och, żeby potężne tornado porwało wierzchołki gór Sierra Madre i spuściły je na wypełniony guanem łeb tego idioty!". To był tylko początek, dalej szło jeszcze dużo dużo więcej w podobnym stylu. Odpowiedz Link Zgłoś
liroj Re: Sztuka przeklinania zanika - oj, tak. 22.01.06, 00:56 Nie oslabiajcie mienia "intelektualisty" ... hehe ... z Ameryki, ze siem tak wyrazem! Od Uralu do Gor Skalistych i Apallachocn nasi "wybitni" powypie..li? Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: 10tg 21.01.06, 21:30 a jaka jest sprawnosc energetyczna amerykanskiego silnika w porownaniu z silnikiem japonskim,niemieckim o tych samych parametrach. silnik to w zasadzie taki piec ,im wieksza masa agregatu tym straty musza byc wyzsze. Dlaczego te amerykanskie cuda techniki samochodowej tak trudno wyeksportowac w europie ich praktycznienie widac.Czyzby byly nie ekonomiczne o innych parametrach nie wspominajac. 10tg jazdana nartach i samochodem to tak jakby porownywyac mc Donaldsa z obiadem u Wlocha ;) Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_piaskowy Re: 10tg 21.01.06, 22:07 wprawdzie to nie do mnie bylo kierowane a do 10tg,ale sprobuje wyjasnic ci ta roznice,otoz samochodem potrafi pojechac prawie kazdy nawet jak byle jak jezdzi ,zakladajac ze ma pieniadze na benzyne,na nartach zas nie kazdy potrafi,narty sa nie dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: 10tg 21.01.06, 22:53 karbat napisał: > a jaka jest sprawnosc energetyczna amerykanskiego silnika w porownaniu z > silnikiem japonskim,niemieckim o tych samych parametrach. Sprawność energetyczna nigdy nie była "a matter of concern" ani dla amerykańskich inżynierów, ani dla użytkowników samochodów w Ameryce. Z krytyką TEGO AKURAT punktu godzę się w 100% - jak zresztą generalnie z krytyką kolosalnego marnotrawstwa energii i innych zasobów w USA. Na przykład, wypuszczanie helu w powietrze mnie zawsze potwornie irytowało. Amerykańscy inżynierowie, jak chcą, to potrafią sobie poradzić z tym problemem. Na prykład, jak pokazano już dawno temu, sprawność silnika V-8 możan zdecydowaniepoprawic, stosując elektroniczne sterowanie popychaczy zaworowych - takie, które potrafi popychacz "wyłaczyć z akcji". Przy małym zapotrzebowaniu mocy taka elektronika może kilka cylindrów z ośmiu "zamknąć na głucho" i pozostałe, jak sie okazuje, potrzebują znacznie mniej paliwa do wygenerowania tej samej mocy. Urządzenie to ma jednak tę wadę, że nieco kosztuje -zarówno sama elektronika, jak i bardziej skomplikaowana mechaniczna konstrukcvja popychaczy. Więc zaczęto je instalować w... Cadillacach, bo PROCENTOWY wzrost ceny samochodu był wtedy najmniejszy. No, ale Cadillaci kupują zamożni klienci, których stac na paliwo, w ogóle niepatrzą na stacji, ile płacą za tankowanie i tych kilka dodatkowych milz galona mają generalnie w d... . Więc mało kto te Cadillaci kupował i cała sprawa umarła śmiercią naturalną. Czasem ożywa na nowo (pierwszy raz wdrożono to rozwiązanie jeszcze za Jimmy Cartera). > silnik to w zasadzie taki piec ,im wieksza masa agregatu tym straty musza byc > wyzsze. Znam się trochę na termodynmaice, tego akurat uczę od lat - jest trochę tak, jak mówisz, a trochę i naczej. A Silnikiem Stirlinga się kiedykolwiek interesowałeś? > Dlaczego te amerykanskie cuda techniki samochodowej tak trudno wyeksportowac > w europie ich praktycznienie widac. Oczywiście - jeśli wrócę do Polski na emeryturę, to amerykańskiego auta nie będę ze soba brał, na głowę jeszcze nie upadłem. A jak bylismy niedawno rok w Polsce, to sobie kupiliśmy paliwooszczędnego Opla kombi, który na szosie robił 100 km z 6 litrów. W USA nawet japońskie samochody sprzedawane na tutejszym rynku nie są zbyt oszczędne. > parametrach nie wspominajac. > 10tg jazdana nartach i samochodem to tak jakby porownywyac mc Donaldsa z > obiadem u Wlocha ;) Niestety, nie moge tego skomentować, bo u McDonaldsa po prostu nie bywam, więc nie wiem. A co do Włocha to trafileś, bo ja tzw. "kuchne śródziemnomorską" uwielbiam, czy nawet nie bardziej niż polską? Ponieważ sami sobie gotujemy, bo lubimy to robić - oliwy w naszym domu zużywamy masę. Nie mówioąc o tym, że kuchnia śródziemnomorska jest bardzo zdrowa. Kreteńczycy maja najniższą ze wszystkich nacji na swiecie zachorowalnośc na choroby wieńcowe, chociaż średnio aż 40% kalorii uzyskują z tłuszczu w pożywieniu - tyle, że ten tłuszcz to oliwa. No. i dodatkowo "podlana" dobrym czerwonym winkiem,które pite w umiarkowanych ilościach ma dobroczynny wpływ na zdrowie. (chodzi, oczywiście, o nacje żyjace w tzw. "obszarze wspólczenej cywilizacji"). Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Auta,narty ,kuchnia 21.01.06, 23:28 t0g napisał: > karbat napisał: > > > a jaka jest sprawnosc energetyczna amerykanskiego silnika w porownaniu z > > silnikiem japonskim,niemieckim o tych samych parametrach. > > Sprawność energetyczna nigdy nie była "a matter of concern" ani dla > amerykańskich inżynierów, ani dla użytkowników samochodów w Ameryce. Z krytyką > TEGO AKURAT punktu godzę się w 100% - jak zresztą generalnie Oczywiscie nikt nie twierdzi ,ze amerýkanie nie sa w stanie wymyslic oszczednych silnikow ,problem sa koszty wdrozenia nowej technologii na skale przemyslowa .(dzis nie maja takiej potrzeby jutro bedzie to jeszcze drozsze) Szkoda ,ze kraj taki jak uSA uwazaja sie za ( postepowych ) jest tak rozrzutny i tak lekko podchodzi do "niszczenia " pierwotnych zrodel energii. Silnik Stirlinga niestety :( ,O pojecia . U Mc D bylem kiedys ,mojej zonie tam smierdzi. Co do kuchni srodziemnomorskiej ,kto zasmakowal to patrzy na schabowego ... bez apetytu :( (i pomyslec ,ze z "powodu braku schabowego" w Polsce rzady upadaly Gomolka ,Gierek ) Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: Auta,narty ,kuchnia 21.01.06, 23:43 karbat napisał: > Silnik Stirlinga niestety :( ,O pojecia . To tak zupełnie na marginesie było... Piękny silnik cieplny, działający na zupełnie innej zasadzie, niż spalinowy o "wewnętrznym spalaniu". Niestety cały przemysł swiatowy sie na niego wypiął. > U Mc D bylem kiedys ,mojej zonie tam smierdzi. > Co do kuchni srodziemnomorskiej ,kto zasmakowal to patrzy na schabowego ... bez > > apetytu :( > (i pomyslec ,ze z "powodu braku schabowego" w Polsce rzady upadaly > Gomolka ,Gierek ) :-)))))))))))))))))))!!!! Doskonała uwaga!!! Z krzesła prawie spadłem z uciechy!!!! Niestety, na dziś musze już kończyć, a żałuje, bo wujątkowo sympatycznie dziś sie rozmawia.... Odpowiedz Link Zgłoś
felusiak1 zbyt powazne i odbiega od ducha zalozyciela watku 21.01.06, 23:51 t0g napisal gdzies powyzej: > Na przykład, wypuszczanie helu w powietrze mnie zawsze potwornie irytowało. +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++ Zgodnie z duchem i litera odpowiem: A ja na Helu bylem i nie irytowalo mnie ale na nartach w Makdonaldzie nie jezdzilem i po wlosku nie potrafie. "Niestety" jezdze amerykanskim samochodem. Odpowiedz Link Zgłoś
liroj Re: zbyt powazne i odbiega od ducha zalozyciela w 22.01.06, 01:10 Ale Ty siem wcinasz w te klimaty jak zwykle, debilu z zadupia Nowego Jorku? Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Jechałem kiedyś amerykańskim wozem 22.01.06, 00:10 Znajomek miał. Taurus, pojemność 2500, benzyna. Po prostu dramat. Dynamika na poziomie Skody 120! Na zakręcie miałem wrażenie, że wylecę na latarnię. Spalanie w okolicach 12-15 litrów. Ogólnie dramat! Nic dziwnego, że w Europie mało kto ten szajs kupuje. Przecież europejskie auto z 2 razy mniejszym silnikiem będzie szybsze, bardziej dynamiczne, spalające połowę tego co to monstrum a w środku niewiele mniej przestronne. Nie mówiąc już o tym, że europejczykiem bez obawy o własne życie można brać z szybkością większą niż 10 km/h. Odpowiedz Link Zgłoś
dwa_grosze Re: Jechałem kiedyś amerykańskim wozem 22.01.06, 00:30 Ha-ha, 4-cylindrowy Ford Taurus i 90KM, wspolczuje twojemu znajomemu. To tak jak na fiacie 126 bazowac opinie o europejskiej motoryzacj. Odpowiedz Link Zgłoś
felusiak1 Re: Jechałem kiedyś amerykańskim wozem 22.01.06, 00:44 Moj osmiocylindrowiec (4600 pojemnosci) pali na szosie 10 litrow na 100 km i ma przyspieszenie. Wprawdzie japonskie 6 cylindrowce maja przyspieszenie lepsze od mojego ale kiedy jedziemu US17 do Katskills sa tam dwa ostre podjazdy, jeden przed Wurstboro a drugi przed Monticello i moj czolg pod gore z pelnym obciazeniem te wszystkie japonczyki bez trudy wyprzedza. Nie chce bronic amerykanskich samochodow a jedynie zwrocic uwage, ze to co uprawiacie to czyste krytykanctwo. Japonskie samochody rzadziej sie psuja, wygladaja lepiej i sa lepiej wykonane, szczegolnie te drozsze. Natomiast gaworzenie o tym ile pala nie ma wiekszego sensu gdyz nie jest czynnik przy wyborze samochodu. Przypomina mi sie sytuacja w Polsce z konca lat 70-tych. Pewien znajomy amerykanin zauwazyl kolejki po mieso i wedliny i stwierdzil, ze to musi byc dobry business skoro ludzie tak kupuja. Odpowiedz Link Zgłoś
kingfish Re: Jechałem kiedyś amerykańskim wozem 22.01.06, 00:51 A ja nie mam pojecia ile oktanowa jest moje benzyna, ile konikow ma moje auto, ile pali ale jakos i tak wszedzie dojade. Jak sie czyta takie watki to sie przedszkole przypomina:-( Odpowiedz Link Zgłoś
liroj Re: Jecha?em kiedys´ amerykan´skim wozem 22.01.06, 01:04 Uwierz mi - tow.Felusia yz rajt, hehe! Odpowiedz Link Zgłoś
bam_buko Re: Jechałem kiedyś amerykańskim wozem 22.01.06, 02:53 kingfish napisała: > A ja nie mam pojecia ile oktanowa jest moje benzyna, ile konikow ma moje auto, > ile pali ale jakos i tak wszedzie dojade. jestes pewny, ze to nie bus?? Odpowiedz Link Zgłoś
kingfish Re: Jechałem kiedyś amerykańskim wozem 22.01.06, 04:08 bam_buko napisał: > kingfish napisała: > > > A ja nie mam pojecia ile oktanowa jest moje benzyna, ile konikow ma moje > auto, > > ile pali ale jakos i tak wszedzie dojade. > > jestes pewny, ze to nie bus?? Zeby tylko taki byl to bym go bral bo prowadzenie samochodu to nuda i zlodziejstwo wolnego czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: Forda Taurusa to ja poznalem jak zly szelag. 22.01.06, 02:23 Mialem, 6-cio cylindrowa wersje 3 l i to byl najgorszy ze wszystkich samochodow, ktore kupilismy w Ameryce. Silnik akurat byl OK i na wolowatosc nie narzekalem zbytnio. Mial tez fajnie rozwiazane wnetrze, dobre dla rodzin z malymi dziecmi w epoce przed pojawieniem sie mini-vana. Z tym, ze - nie wiem, czy wiecie - Taurus nie byl konstrukcja amerykanska. Zrobili go niemieccy inzynierowie z z niemieckiego oddzialu Forda. Ford mial nadzieje, ze "zastrzyk eropejskiej mysli technicznej" nie zaszkodzi. Kiedys Ford mial duze zaklady w Niemczech. Miedzy innymi robiono tam w latach 60-tych samochod o podobnej nazwie, "Ford Taunus" (roznica jednej litery) i tych bylo sporo w Polsce. Mial niezbyt udany silnik V-4 - fakt, widlasta czworka to nie jest dobry pomysl. Z innych "znanych" marek samochodowych "Zaporozec" mial. Widlasta czworka jest OK, owszem, ale w motocyklu. Jest sporo japonskich motocykli z tym ukladem silnika. Niestety, automatyczna przekladnia w Taurusie miala tragicznie schrzaniony system wewnetrznego smarowania, co powodowalo, ze po przebiegu ok. 50 000 mil przekladnie planetarne w tej skrzyni zaczynaly pracowac "na sucho" i jak do tego dochodzilo, to szybko zamienialy sie w bezksztaltna bryle stali. Na domiar zlego, samo wymontowanie skrzyni wymagalo rozebrania calego przedniego zawieszenia i 2/3 kosztow naprawy bylo za robocizne z tym zwiazana. A poniewaz w czasie awarii w skryni robilo sie mnostwo opilkow i wiorow, to trzeba bylo wymieniac doslownie cale watpia, tylko "skorupa" zostawala. Cena naprawy byla astronomiczna. Sprawa wyplynela dopiero po ok. trzech latach, kiedy tego rodzaju awarie staly sie nagminne. Ford ponoc usunal te usterke, ale mysmy z zona byli tak wsciekli na Forda po tym, jak nam sie taka przygoda ze skrzynia przytrafila (na domiar zlego, "in the middle of nowhere" w stanie Georgia, wiec iles tam godzin twilismy na poboczu, az w koncu jakas litosciwa dusza przyjechala i nas zaholowala do najblizszego warsztatu, ok. 50 km od miejsca awarii), ze od tamtej pory na samo slowo "Ford" dostawalismy wysypki i nie interesowalismy sie juz tym, co bylo dalej. Ponoc Ford zaczal tym, ktorym awaria sie przytrafila, zwracac po $1000. Niestety, mysmy opchneli zaraz potem grata (z roczna gwarancja na odbudowana skrzynie) i ze zlosci wyrzucilismy wszystkie papiery, zeby sladu juz po nim w domu nie pozostalo. Nie mielismy wiec zadnej "podkladki", by sie o te $1000 ubiegac. Odpowiedz Link Zgłoś
t0g LIROJ - czemu Ty sie zachowujesz tak niegrzecznie? 22.01.06, 02:47 Cos Cie ugryzlo? Jak nie znosisz Ameryki, to sie ciesz, ze obowiazku mieszkania w tym kraju nie ma i Ty nie musisz. A co niby zyskasz przez ciskanie obelg na Forum? No, ale jak czujesz taka "wenetrzna potrzebe", to juz Twoja sprawa. Jako czlowiek zyczliwy inny, zastanawiam sie nawet, jakby Ci pomoc. Budownictwo juz obrobiles, automobile tez, obrabianie NRA jest w toku... Co by Ci jeszcze podsunac?... Wiem! Filmy i TV! Ponoc jakosc jest tragiczna (ja prawie nie ogladam, to akurat nie wiem, ale inni na pewno moga Ci pomoc i podsunac, co trzeba "wziac na warstat"). Co wiecej?.. Nic akurat nie przychodzi mi do glowy, ale bede myslal i jak przyjdzie, to Ci zaraz podsune kolejny "target". Innych tez wzywam - pomozcie chlopakowi, widac wyraznie, ze go "roznosi", wiec trzeba mu podac "pomocna dlon". Podsuwajcie mu kolejne cele, zeby mogl sobie pouzywac! Zarcie? - juz ktos Liroja ubiegl. Instalcja elektryczna!!! - tak, bierz sie za to! Piwo!!!!!!!!!!!!!!!!!! Forumowicze - POMOZECIE? Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: Telefonia komorkwa, Liroj! Komorki! 22.01.06, 04:43 Nawet w ubozuchnej Polsce lepsze, niz w USA! Atakuj po tej linii! Gryz! Wyczha! Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: Amerykanska pruderia, Liroj! Bierz pod obcas! 22.01.06, 08:41 Nie ma sobie rownej, chyba w islamskich krajach! Nawet "Cosmopolitan" w sklapach spozywczych jest zaslaniany, tak, zeby dzieci przypadkiem nie mogly zobaczyc glebokiego dekoltu (o golym damskim biuscie w ogole nie ma mowy!). Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: Amerykanska moherowoberetowosc! 22.01.06, 08:43 Polska niech sie schowa przy niej! Ci wszyscy "Born again Christins", "Southern Baptists", i wiele innych denominacji! Atakuj, chlopie! Odpowiedz Link Zgłoś
you-know-who zarty sie skonczyly 22.01.06, 09:14 tg0, blagam, cie zachowaj rownowage :) ok, kochani! sytuacja stala sie nieznosna. jest problem ktory musimy rozstrzygnac tu i teraz. a mowiac kochani, zwracam sie tu w przystepie ekumenicznego zaru do wszystkich, nawet do wyznawcow kosciola FSM, o ktorym dowiedzialem sie na fs, i tych co musieli, biedaki, jeszcze raz sie urodzic. czasmi sobie zartujemy. ale sa granice tych zartow. jesli komus zechce sie sprawdzic, a z jakichs powodow to moze byc trudne jesli to nie tylko ja nie umiem wyszukac na fs swoich postow sprzed 2006, odgrywalem na fs marginalna role, nie uzywalem brzydkich wyrazow, nie spamowalem i nie obrazalem nikogo, chyba, ze ewidentnie tego potrzebowal. nie zacinala mi sie klawiatura na WIELKICH LITERACH ani prawy nawias :))))))))) i tak dalej. kochani, zaklinam sie, ze to wszystko diametralnie sie zmieni i zaczne zarzucac was nie 10-ma jak do tej pory a 100-ma linkami, jezeli ktokolwiek, wlaczajac w to mojego dawnego mentora tg0 (o ktorym oczywiscie wiem ze nie powie tego), jezeli powiadam - KTOKOLWIEK, lacznie z kropkami i dwukropkami bedzie twierdzil ze....bmw NIE jest najlepszym luksusowo-sportowym samochodem swiata a hummerem itp. mozna pojechac do azji mniejszej i to tylko jesli sie ma nakopane pod kopulka. nie odpowiadajcie na ten post! - jesli nie chcecie uslyszec pukania do drzwi w nastepna niedziele rano i sugestii porozmawiania ze mna osobiscie na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
liroj Czy slaba jakosc produktow = slaba jakosc zycia? 22.01.06, 15:29 I-know-who jest tak spieniony tymi tekstami o slabej jakosci produktow w USA: ci, ktorzy sie zawiedli lecz nie moga sie otwarcie przyznac. Uczitiel z Oregonu stracil wszelkie proporcje, a Felusia bluzga nie majac argumentow ("Liroj to debil albo jak ktos woli MORON"). Kropka tego nie kasuje, bo mysli ze chodzi mu o kogos z plemienia niewolnikow jamajskich, cz co? PS. Kropka, MORON to w jankeskim dosc spory zbluzg typu idiota albo glupek! Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Jakosc zycia w USA jest przerazliwie niska, Liroj 22.01.06, 21:13 Niech Cie Pan Bog broni przed jakimikolwiek pomyslami, zeby tu przyjezdzac! Ciesz sie z wysokiej jakosci zycia, ktora masz tam, gdzie mieszkasz! Na marginesie: Magistrze kochany, co mi wymyslasz od "uczitieli"? - sam jestes "uczitel", bo po lacienie slowo "magister" oznacza dokladnie "nauczyciel". Odpowiedz Link Zgłoś
liroj Jaki kon jest kazdy widzi 22.01.06, 23:07 Domki, samochody, benzyna, jedzenie, ubrania ... amerykanskie buty to juz prima sorte, hehe! Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: Do YKW: stopien sprezania i moc 22.01.06, 21:40 Stary, jak dyskutujemy te sprawy, to powinnismy dyskutowac jak fizycy, czyli w kategoriach ilosciowych. Zaleznosc mocy z pojemnosci skokowej jest zasadniczo liniowa. Zaleznosc mocy od stopnia sprezania jest skomplikowana i zdecydowanie nieliniowa i na dodatek jeszcze zalezy od konkretnego silnika. Tym nie mniej, wiadomo, ze w okolicy wartosci 10 podniesienie stopnia sprezania o "jeden punkt" powoduje wzrost mocy od 2% do 4%. W fachowej literaturze i w poradnikach dla amatorow przerabiajacych silniki w celu uzyskania "muscle car" podawane sa nawet wzory (przypuszczam, ze semi-empiyczne) i ja nawet mam jeden taki przed soba, moge jeden z nich Ci podac: Pnew/Pold = [1 - 1/(0.4xCRnew]/[1 - 1/(0.4xCRold)] gdzie P = moc (power), a CR oznacza stopien sprezania (compression ratio). Zatem, rozwazmy taki przyklad. Wezmy silnik o pojemnosci 1500 cc, i stopniu sprezania 11, co jest typowa wartoscia europejska. W USA ze wzgledu na nizsza liczbe oktanowa silnik ten by "odprezono" do 9, co jest typowa amerykanska wartoscia - czyli stracilby na tym do 8 procent mocy. Zeby to skompensowac, to trzeba by mu bylo podniesc pojemnosc o 8%, czyli do 1620 cc. No i wielkie mecyje! czy silnik o pojemnosci 1620 cc NAPRAWDE wazy az tyle wiecej od takiego o pojemnosci 1500 cc? Dyskutujmy o tych sprawach jak inzynierowie - w ktorych latwo nam sie z naszym "backgroundem" wcielic - a nie jak targani emocjami amatorzy. Co do BMW, to przeciez ja przytaknalem z entuzjazmem, ze to swietny samochod. Moge to zrobic raz jeszcze: Uroczysta deklaracja: Ja, t0g, oswiadczam uroczyscie, iz uwazam BMW za doskonaly samochod. Potwierdzeniem tego jest fakt, ze w Europie wypozyczam sobie te wlasnie marke (o ile nie nie jade do Polski, bo wtedy w Niemczech mi BMW nie wypozycza, tylko najwyzej Opla - ale Opla to ja moge w Warszawie pozyczyc w Herztu czy Avisie) i "Beemami" zjezdzilem cala Bawarie, Austrie i Szwajcarie. Prawdziwosc tej deklaracji potwierdzam wlasnorecznym podpisem: t0g Odpowiedz Link Zgłoś
you-know-who Re: Do YKW: stopien sprezania i moc 23.01.06, 04:56 o rany, a myslalem ze tu nie musimy byc fachowcami. no dobrze, dobrze, zgadzam sie ze wszystkimi twoimi obliczeniami, jak i z tym ze dla osiagniecia tej samej mocy mozna zrobic to co mowisz i nie dostac duzo ciezszego silnika. moze uproscilem to co kiedys chcialem powiedziec, chociaz moglbym teraz wszystkiemu zaprzeczyc bo w moim poscie nie wspomnialem nawet o masie samochodu. jednak amerykanie po prostu lubia ciezsze samochody i mocniejsze silniki, nie dlatego ze jest to koniecznie by miec te sama moc co europejczycy, tylko dlatego, ze tak zostali przyzwyczajeni, mieszkali na mniej zaludnionym terenie, stac ich na benzyne, i moze jeszcze jakies sprawy. lubia i juz. jest to jedna z doslownie kilkunastu rzeczy, co do ktorej busz ma zupelnie czyste rece :-) pozostalo jeszcze odpowiedziec na nastepujace wazne pytania: skoro amerykanie umieja (in principle) wyprodukowac dobry silnik, jak wynika z obliczen, i zaprojektowac do niego dobre i ladne nadwozie, zawieszenie i uklad kierowniczy takie, zeby kola byly przyklejone do asfaltu na najdzikszym zakrecie, a takze wygodne wnetrze, to dlaczego tego nie robia; dlaczego ty i ja wolimy wsiasc do bmw, ja - zawsze, ty - kiedy chesz sie przejechac, a nie pojechac po pietruszke. dlaczego w przegladzie sedanow i coupe zwykle nagrody dostaja samochody niemieckie i japonskie, w tej kolejnosci? (jesli chodzi o coupe - wypozyczasz coupe czy sedana?) to w watku forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=34947959&a=35038559&s=1 explicit zachecil mnie do przyjrzenia sie infinity (czyli nissan) g35, i okazuje sie ze japonczyk tez potrafi. chociaz jak zawsze bylem lekko uszczypliwy w stosunku do niego, przyznaje ze duze wrazenie zrobila na mnie wiadomosc, ze umieja zrobic zawieszenie rownie dobre jak bmw, przynajmniej wg. tych co robili porownanie. gdzie sa amerykanie? dlaczego nie projektuja samochodow ktore naprawde dobrze jezdza? czy to wynik kalkulacji kosztow czy roznicy pomiedzy 'in principle' a 'in practice'? (PS. znasz ten stary dowcip: jasio przychodzi do taty i pyta jaka jest roznica miedzy teoria a praktyka. powiem ci, ale najpierw idz do siostry i zapytaj czy przespalaby sie z nieznajomym za $1 milion. jas robi to i dowiaduje sie, ze owszem, chetnie. teraz idz do mamy i zapytaj czy przespalaby sie z nieznajomym za $1 milion. jas robi to i dowiaduje sie, ze nie, absolutnie nie... ale po dluzszym zastanowieniu, nooo... moze tak. jas wraca i opowiada tacie. ten mowi: widzisz synu, to jest wlasnie roznica pomiedzy teoria a praktyka. teretycznie mamy 2 balony. ale w praktyce, mam w domu dwia ku...) Odpowiedz Link Zgłoś
club66 Móc a chcieć 23.01.06, 06:00 Po drugiej wojnie Amerykanie zdecydowali, ze w srednich technologiach nie beda konkurowac z Jap. i Niem. zeby zostawic im droge do gospodarczego rozwoju. Jest wiec jak piszesz, moga zrobic dobry silnik i zawieszenie ale nie chca. W high-tech jest juz zupelnie inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
you-know-who Re: Móc a chcieć 23.01.06, 06:56 club66 napisał: > Po drugiej wojnie Amerykanie zdecydowali, ze w srednich technologiach nie beda > konkurowac z Jap. i Niem. zeby zostawic im droge do gospodarczego rozwoju. Jest > wiec jak piszesz, moga zrobic dobry silnik i zawieszenie ale nie chca. W high-t > ech jest juz zupelnie inaczej. dzieki, to jedna z bardziej bulwersujacych teorii ktora w zyciu slyszalem. zapisalem skrzetnie na harddysku (hitachi). Odpowiedz Link Zgłoś
schlagbaum Porownanie 23.01.06, 01:03 Chrysler PT Cruiser 2.0 Touring EUR 10.500 MwSt. ausweisbar Daten: Gebrauchtfahrzeug, 14.173 km 100 kW (136 PS), Benzin, EZ: 07/04, HU: 07/07, AU: 07/07 Klimaanlage, silber-metallic, 4/5 Türen Besonderheiten: ABS, Zentralverriegelung, Tempomat, el. Wegfahrsperre, Leichtmetallfelgen, el. Fensterheber , Garantie Beschreibung: Topgepfl. PT in der Touring-Ausstattung: Fahrer-/Beifahrerairbag und Seitenairbag, ABS, ASR, elektr. Wegfahrsperre, Nebelschein-, Seitenaufprallschutz, elektr./beheizte Außenspiegel, elektr. Fahrersitz, elektr. FH, Heckscheibenwischer, LM 16 Zoll, Klima, Lenksäule höhenverstellbar, Rücksitzbank geteilt, Tempomat, wärmedämmendes Glas, ZV mit Fernb., Radio/CD/Kass., Metallic-Lack. 1. Hand, unfallfrei, MwSt. ausw. weitere Fzg. in schwarz, blau-u. rot-metallic (zum gleichen Preis) VW Golf V 2.0 FSI Sportline EUR 16.950 MwSt. ausweisbar Daten: Gebrauchtfahrzeug, 17.520 km 110 kW (150 PS), Schaltgetriebe, EZ: 08/04, HU/AU - Neu, Klimaautomatik, silber-metallic, 4/5 Türen Besonderheiten: ABS, Stabilitätskontrolle, Zentralverriegelung, el. Wegfahrsperre, Leichtmetallfelgen, el. Fensterheber, Xenonscheinwerfer Beschreibung: Neuwertiger Golf Sportline mit : Xenonscheinwerfer + Scheinwerferreinigungsanlage , 10x Airbag , Nebelscheinwerfer , Ledersportlenkrad , Sportsitze , Radio CD Dziwie sie, ze sa tacy, ktorzy sklonni sa za auto europejskie zaplacic 65% wiecej niz za porownywalne amerykanskie. A moze jest jednak jakis powod ? Odpowiedz Link Zgłoś
liroj Re: Porownanie 23.01.06, 02:28 schlagbaum napisa?: > Dziwie sie, ze sa tacy, ktorzy sklonni sa za auto europejskie zaplacic 65% > wiecej niz za porownywalne amerykanskie. > A moze jest jednak jakis powod ? To pomylency, ot co! PS. Znamienne jest to porownanie: silnik w Cruizie jest tak naprawde pochodna starego silnika VW 1,9 liter! To bylo za czasow prawdziwego amerykanskiego "geniusza" Lee Iacoca, ktory wypuscil K-cara nie majac jeszcze silnika ... smutek i bryndza! Odpowiedz Link Zgłoś
club66 Re: Porownanie 23.01.06, 03:07 schlagbaum napisał: >Dziwie sie, ze sa tacy, ktorzy sklonni sa za auto europejskie zaplacic 65% >wiecej niz za porownywalne amerykanskie. >A moze jest jednak jakis powod ? Chetnych na Volkswageny jest w USA coraz mniej. W ostatnich kilkunastu kwartalach firma ta poniosla na amerykanskim rynku najwieksze straty. Kupuja to cos dzieciaki na dojazdy do szkoly. Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: Jak juz, to japonskie. 23.01.06, 03:54 Sa bez porownania solidniejsze niz europejskie marki, co kazdy moze latwo sprawdzic w "Consumer Report", ktory podaje zestawiene czestotliwosci napraw dla roznych typow. Tylko Volvo moze konkurowac z Toyota i Honda pod tym wzgledem (o BMW i Mercedesie nie mowie, bo to "specjalne przypadki"). VW nie ma w USA dobrej reputacji, jesli chodzi o jakosc. Moja daleka kuzynka z mezem do niedawna byli wlascicielami kilku stacji serwisowych "Eurocar" w Seatlle (jesli tu jest ktos z Seattle, to bardzo mozliwe, ze ich zna - Ania i Bogdan), robili straszna forse (co bylo widac po ich stylu zycia), bo w Seattle bylo sporo europejskich aut, ale po cichu czlonkom rodziny odradzali kupno takowego. Odpowiedz Link Zgłoś
liroj Re: Jak juz, to japonskie. 23.01.06, 04:03 Ja bym to nazwal "moralnie nagannym" zachowaniem ... z drugiej strony byli szczerzy w stosunku do znajomych, nie byli wiec do konca tacy zli, prawda? Co z nimi teraz sie dzieje? Odpowiedz Link Zgłoś