_sorciere
16.12.02, 10:46
Końcowe ustalenia śledztwa w sprawie zabójstwa obywateli polskich narodowości
żydowskiej w Jedwabnem w dniu 10 lipca 1941 r.
Analizując całokształt zebranego w sprawie materiału dowodowego zgromadzonego
w trakcie prowadzonego śledztwa S 1/00/Zn ustalono prawdopodobny przebieg
zdarzeń w dniu 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem.
O tu jest zawarte wlasciwie wszystko.Jest to prawdopodobny a nie faktyczny
przebieg wydarzen.Dlaczego wiec skoro nie ma ssie pewnosci oskarza sie tymlo
Polakow ,na jakiej podstawie?Na podstawie domniemania??
Tego dnia, w czwartek nad ranem, do Jedwabnego zaczęli przybywać mieszkańcy
okolicznych wsi z zamiarem brania udziału w zaplanowanej wcześniej zbrodni
zamordowania żydowskich mieszkańców tej miejscowości. W wieczór poprzedzający
zdarzenia niektórzy żydowscy mieszkańcy uprzedzeni zostali przez znajomych
Polaków, że przygotowywane są zbiorowe działania przeciwko Żydom.
A kto te zbrodnie zaplanowal Polacy?Smiem watpic ,pozniej to wykaze.
Od godzin rannych 10 lipca 1941 r. rozpoczęto wypędzanie z domów ludności
żydowskiej i gromadzenie jej na rynku miasteczka. Zgromadzonym kazano wyrywać
trawę spomiędzy kamieni brukowy
ch, którymi wyłożony był rynek. Dopuszczano się przy tym aktów gwałtu i
przemocy wobec zgromadzonych. Dokonywali tego mieszkańcy Jedwabnego i okolic,
narodowości polskiej.
Liczni przesłuchani świadkowie wskazują na przybyłych w tym dniu do
Jedwabnego umundurowanych Niemców. Niemcy ci prawdopodobnie w małej grupie
asystowali w akcji wyprowadzania pokrzywdzonych na rynek i do tego
ograniczyła się ich czynna rola.
Kwiatek nastepny.Niemcy byli to pewne ale IPN dalej sobie domniemuje
piszac ,ze "prawdopodobnie w malej grupie i ,ze ograniczyla sie gdo tego ich
czynna rola"-prawdopodobnie czyli IPN nie ma pewnosci ale ...
Nie jest w świetle zgromadzonych dowodów jasne, czy uczestniczyli w
konwojowaniu ofiar na miejsce kaźni i czy byli obecni przy stodole. Zeznania
świadków w tym zakresie różnią się zasadniczo.
No i znowu IPN nie wie ale na wszelki wypadek uniewinnia Niemcow.Na jakiej
podstawie ja sie pytam?
Grupa zgromadzonych na rynku żydowskich mężczyzn zmuszona została do rozbicia
pomnika Lenina, który stał poza rynkiem na skwerku, znajdującym przy drodze
wiodącej w kierunku Wizny. Następnie, około południa, grupie tej kazano
dźwigać fragment rozbitego popiersia na rynek, a stamtąd zanieść do stodoły,
na drewnianych noszach (tragach). Grupa ta mogła liczyć około 40 - 50 osób.
Był w niej również miejscowy rabin oraz rzezak. Ofiary z tej grupy zgładzono
w nieustalony sposób, a ciała wrzucono do grobu wykopanego wewnątrz stodoły.
Na zwłoki w grobie wrzucono części rozbitego popiersia Lenina.
Nastepny kwiatuszek.Zgladzono w nieustalony sposob.
Czyli IPN nie wie jakiej broni uzyto,nie wie jak ci ludzie zgineli ale
przypisuje na wszelki wypadek zbrodnie Polakom.
Druga większa grupa ludności żydowskiej została wyprowadzona z rynku po
upływie 1-1,5 godziny, jak określił to jeden ze świadków. Inni świadkowie
wskazywali, że było to późne popołudnie. W grupie tej było kilkaset osób,
prawdopodobnie około 300, na co wskazuje liczba ofiar w obu grobach, według
szacunkowej oceny ekipy archeologiczno-antropologicznej biorącej udział w
czynnościach ekshumacyjnych.
W drugiej grupie znajdowały się ofiary obu płci w różnym wieku, a także
dzieci i niemowlęta. Ludzie ci zostali wprowadzeni do drewnianej, krytej
strzechą stodoły należącej do Bronisława Śleszyńskiego. Po zamknięciu budynek
oblano prawdopodobnie naftą pochodzącą z poradzieckiego magazynu.
I znow prawdopodobnie oblano nafta ,znow brak pewnosci.
Należy zwrócić uwagę, iż przed wyprowadzeniem ludzi, z rynku popełniane były
pojedyncze zabójstwa. Mówi o nich m.in. pokrzywdzony Awigdor Kochaw, który
był w tym czasie na rynku.
Niepełny rozmiar prac ekshumacyjnych, a także niemożność zweryfikowania
hipotezy o istnieniu grobu lub grobów zbiorowych na terenie żydowskiego
cmentarza nie pozwala na określenie w sposób dowodny liczby wszystkich ofiar
zamordowanych w dniu zdarzeń w Jedwabnem.
Potwierdzenie ustalonej w toku niniejszego śledztwa, liczby ofiar może być
dokonane dopiero po otrzymaniu oczekiwanych protokołów przesłuchania świadków
i danych z zespołu archiwalnego znajdującego się na terenie Izraela.
Czyli co?Zaniechano ekshumacji a bedzie sie korzystac z zeznan ludzi,ktorzy
moga podac rozne liczyby np.50 0000
Liczba 1600 ofiar, bądź zbliżona wydaje się wysoce nieprawdopodobna i nie
znalazła potwierdzenia w toku prowadzonego śledztwa. W dniu zbrodni w
Jedwabnem przebywały na pewno osoby narodowości żydowskiej, które schroniły
się tam m.in. z Wizny i Kolna.
Jednakże pewna grupa żydowskiej ludności ocalała. Przyjąć można, że było to
co najmniej kilkadziesiąt osób, które mieszkały po dacie zbrodni w miasteczku
i jego okolicach, do końca 1942 r.
Ciekawe jak ci ludzie ocaleli dzieki komu?
Wtedy Niemcy dokonali likwidacji małych gett, poprzez przeniesienie ich
mieszkańców do większych skupisk.
W zeznaniach niektórych świadków powtarza się twierdzenie, iż Niemcy
wykonywali zdjęcia fotograficzne z przebiegu zdarzeń w Jedwabnym. Pojawia się
także marginalnie teza o dokumentowaniu zbrodni na taśmie filmowej. Jednak
teza ta nie uzyskała dostatecznego potwierdzenia.
Co do udziału polskiej ludności w dokonaniu zbrodni, należy przyjąć, iż była
to rola decydująca o zrealizowaniu zbrodniczego planu.
Ale kto to zaplanowal??
Przyjąć można, że zbrodnia w Jedwabnem została dokonana z niemieckiej
inspiracji. Obecność choćby biernie zachowujących się niemieckich żandarmów z
posterunku w Jedwabnem, a także innych umundurowanych Niemców (jeśli założyć,
że byli oni obecni na miejscu zdarzeń) była równoznaczna z przyzwoleniem i
tolerowaniem dokonania zbrodni na żydowskich mieszkańcach tej miejscowości. W
tym stanie rzeczy stwierdzić należy, że zasadne jest przypisanie Niemcom, w
ocenie prawnokarnej, sprawstwa sensu largo tej zbrodni.
No tak stali i sie przygladali zaden nawet Zyda nie tknal palcem.
Wykonawcami tych zbrodni, jako sprawcy sensu stricto, byli polscy mieszkańcy
Jedwabnego i okolic - mężczyźni, w liczbie co najmniej 40. W oparciu o
materiały archiwalne procesów karnych w 1949 i 1953 r. i inne zweryfikowane w
toku obecnego śledztwa materiały dowodowe, należy przyjąć iż aktywnie
uczestniczyli oni w dokonaniu zbrodni, uzbrojeni w kije, orczyki i inne
narzędzia. Przypisane im w wyniku niniejszego śledztwa czyny wypełniają
znamiona nie ulegającej przedawnieniu zbrodni opisanej w treści art. 1 pkt 1
dekretu z 31 sierpnia 1944 r., stanowiącego, iż podlega karze dożywotniego
pozbawienia wolności ten "kto idąc na rękę władzy państwa niemieckiego (...)
brał udział w dokonywaniu zabójstw". Spośród czterdziestu osób, których
nazwiska, jako sprawców wymienione zostały w aktach spraw, część została
prawomocnie osądzona. W toku prowadzonego obecnie śledztwa nie zgromadzono
wystarczających dowodów, które pozwoliłyby na zidentyfikowanie i postawienie
zarzutów żyjącym sprawcom.
No i co .Nie zgromadzono wystarczajacych dowodow ale sie oskarza.
W oparciu o zgromadzony w toku śledztwa materiał dowodowy nie jest możliwe
określenie przyczyn biernego zachowania się większości ludności miasteczka w
obliczu zbrodni. W szczególności nie można przesądzać, czy bierność ta była
wynikiem akceptacji zbrodni, czy też wynikała z zastraszenia brutalnością
działania sprawców.
Zastraszenia przez Niemcow w ogole sie nie bierze pod uwage,tak jak i tego,ze
czesc uprzedzala Zydow i pomagala im ale po co pisac o takich drobnostkach?
Po dokonaniu zbrodni miało miejsce rabowanie mienia pozostałego po ofiarach.
Rozmiaru tego procederu nie udało się jedn