Dodaj do ulubionych

W Berlinie otwarto Dworzec Glowny ("Hauptbahnhof")

28.05.06, 13:11
Nie zamierzam pisac o ponurym incydencie zwiazanym z szalencem, ktory
zaatakowal ludzi podczas uroczystosci otwarcia dworca, tylko o wlasnych
wrazeniach po obejrzeniu tej imponujacej budowli. Nie bylem wprawdzie w
Berlinie podczas ceremonii otwarcia, ale odwiedzilem to miasto mniej wiecej
przed miesiacem, kiedy to po przylocie z Kanady do Polski (na bardzo krotko),
wybralem sie na jeden dzien do stolicy Niemiec, aby po raz pierwszy w zyciu
zobaczyc Berlin juz nie podzielony, tylko zjednoczony. Ostatnio bylem tam
bowiem 20 lat temu (w zachodniej czesci miasta, we wschodniej chyba 25 lat
temu). Ale do rzeczy ("zur Sache").

Przez Hauptbahnhof tylko przejezdzalem jadac szybka koleja miejska
("S-Bahnem") z Placu Poczdamskiego ("Potsdamer Platz") do dworca "Zoologischer
Garten" na terenie bylego Berlina Zachodniego, z przesiadka na dworcu
"Friedrichstrasse". Te berlinskie dworce z krytymi peronami - "pod dachem" w
postaci kopulastych hal o konstrukcji stalowo-szklanej zawsze robily na mnie
wielkie wrazenie - jest ich sporo: Ostbahnhof, Alexanderplatz,
Friedrichstrasse, Zoologischer Garten to dworce duze, ale sa jeszcze i inne,
mniejsze lub calkiem male wliczajac niektore nadziemne stacje metra
("U-Bahnu") z odcinkow przebiegajacych na powierzchni, a wlasciwie nad
powierzchnia. Hauptbahnhof nawiazuje swoja architektura do tej berlinskiej
dworcowej tradycji, z tym ze jest od innych objektow bez porownania wiekszy i
piekniejszy. Nasz pociag opuszcza dworzec Friedrichstrasse i jedzie w kierunku
zachodnim. Patrze do przodu w kierunku jazdy. Po pewnym czasie wylania sie
sylwetka nastepnego znacznie wiekszego dworca, ktorym jest wlasnie
Hauptbahnhof - aby wjechac do jego wielkiej hali nasz pociag musi jeszcze
pokonac lagodnym lukiem spory kawalek trasy na wiadukcie, wreszcie zatrzymuje
sie na peronie. Wysiadam tutaj tylko po to, aby obejrzec nowy dworzec od
srodka. Za kilka minut zlapie nastepny pociag "S-Bahnu" i pojade dalej.
Zachwyca mnie wielka oszklona hala, ktorej sciany pozwalaja widziec z peronu
caly otaczajacy fragment miasta - doskonale widac ogromny park Tiergarten, na
terenie ktorego znajduje sie ten dworzec, dzielnice rzadowa, a przede
wszystkim Reichstag z jego oszklona kopula, ktora w dali doskonale
harmonizuje z nowoczesna architektura dworca. Z peronu nie moge zejsc na
nizszy poziom dworca, na jedno z jego nizszych pieter, poniewaz trwaja tam
jeszcze jakies prace wykonczeniowe i widzi sie pracujacych robotnikow. Ale za
to moge spojrzec w dol poprzez wszystkie pietra i dostrzec podziemne perony
dworca. Ta wielka hala bowiem, to jest jedynie gorna polowa objektu, w niej
znajduja sie perony dla pociagow dalekobieznych wschod - zachod oraz szybkiej
kolei miejskiej. Perony dla ruchu dalekobieznego polnoc - poludnie znajduja
pod ziemia - moge tylko wyobrazic sobie wszystkie poziomy posrednie z ich
sklepami, kawiarniami itp., ktorych nie dane mi bylo jeszcze wtedy (koniec
kwietnia 2006) zobaczyc. Tory polnoc - poludnie przecinaja prostopadle tory
wschod - zachod, ale na innym poziomie tj. w tunelu pod powierzchnia
miasta, ta trasa ma takze inny nowo oddany podziemny dworzec "DB", na Placu
Poczdamskim. Dawniej, Berlin (podobnie jak nawet jeszcze dzis Paryz lub
Londyn) nie mial zadnego dworca glownego i aby jadac tranzytem przez stolice
panstwa dostac sie z jednej prowincji kraju do drugiej, trzeba bylo przejechac
z jednego dworca na inny (np. w Paryzu z dworca Gare de Lyon na dworzec Saint
Lazare). Obecnie w Berlinie, nie trzeba juz tego robic - wystarczy najwyzej
przejechac z peronow dolnych na gorne (lub odwrotnie). To "Dworzec Centralny"
dla calej Europy. Warto bylo pojechac do Berlina nawet tylko w tym celu, aby
go zobaczyc.
Obserwuj wątek
    • de_oakville Re: W Berlinie otwarto Dworzec Glowny ("Hauptbahn 28.05.06, 13:17
      Berlin jest niewatpliwie jednym z najciekawszych wielkich miast na swiecie i to
      w bardzo wielu aspektach. Dotyczy to takze komunikacji szynowej w tym miescie.
      Przed wojna Berlin byl 5-tym co do wielkosci miastem swiata, liczacym ponad 4
      mln mieszkancow, i drugim w Europie (po Londynie z 8 mln ludnosci), a jesli
      wezmiemy pod uwage Paryz z przedmiesciami (4,5 mln), to byc moze dopiero
      trzecim. Dzis miasto liczy mniej ludnosci niz przed 2-ga wojna swiatowa i
      zajmuje w porownaniu z tamtym okresem dosyc odlegle miejsce na swiecie pod
      wzgledem liczby mieszkancow. Czasy sie zmienily i nawet Londyn jest obecnie
      "maly" w porownaniu np. z Mexico City (ponad 20 mln), Sao Paolo lub Tokyo. Ale
      przeciez liczy sie nie tylko ilosc mieszkancow lecz rowniez jakosc zycia, siec
      metra itd., a pod tym wzgledem Berlin nadal moze imponowac i malo ktore
      milionowe miasto swiata moze sie z nim rownac.

      Przedwojenny Berlin posiadal bardzo rozbudowana siec tramwajowa (569 km, 74
      linie w roku 1939), trzecia pod wzgledem dlugosci kolej podziemna w Europie (po
      Londynie i Paryzu) - berlinski U-Bahn mial przed wojna 80 km dlugosci, 9 linii i
      okolo 100 stacji., oraz niezwykle sprawna i szybka nadziemna kolej miejska
      (S-Bahn), liczaca ogolem okolo 300 km (dokladniej 294 km w roku 1944)
      zelektryfikowanych tras. Kolej ta zasilana byla, podobnie jak metro nie z sieci
      trakcyjnej (gornej), tylko z tzw. "trzeciej szyny".
      Zdaniem ekspertow, berlinski S-Bahn byl przed wojna najsprawniejsza koleja
      miejska na swiecie. (w Moskwie pierwsza linia metra zostala oddana do uzytku
      dopiero w roku 1935, jego slawa, zreszta calkowicie zasluzona, to sprawa bardzo
      intensywnej rozbudowy w czasach powojennych). Berlinska szybka kolej miejska
      skladala sie z jednej linii okreznej biegajacej przez dzielnice zewnetrzne
      otaczajace centrum miasta, jednak ciagle centralne w stosunku do przedmiesc,
      oraz z dwoch linii srednicowych (wchod - zachod i polnoc-poludnie)
      przechodzacych przez centrum miasta. Te dwie linie srednicowe, po wyjsciu poza
      centrum (tj. po przecieciu linii okreznej) rozchodzily sie na wiecej odgalezien,
      ktore biegly do miast i osiedli lezacych tuz pod Berlinem (Poczdam, Oranienburg,
      Strausberg, Erkner, zeby wymienic tylko kilka). Pierwsza linia srednicowa
      (wschod - zachod) zostala zbudowana jako kolej nadziemna (tak jak niemal cala
      siec) i przecinala linie okrezna w dwoch miejscach: na stacji przesiadkowej
      Ostkreuz ("skrzyzowanie wschodnie") oraz na stacji przesiadkowej Westkreuz
      ("skrzyzowanie zachodnie"). Pomiedzy tymi dwoma stacjami bylo 12 przystankow,
      wsrod ktorych cztery to duze dworce (hale z krytymi peronami), sluzace takze
      komunikacji dalekobieznej (oddzielne tory). Linia srednicowa wchod - zachod
      byla pierwsza na kontynencie europejskim koleja na wiadukcie (tj. pierwsza poza
      Anglia). Druga linia srednicowa (polnoc - poludnie) zostala zbudowana pozniej
      (lata 30-te), przebiegla przez centrum miasta pod ziemia i miala kilka
      podziemnych przystankow, miedzy innymi na Placu Poczdamskim (Potsdamer Platz) i
      na ulicy Unter den Linden, w poblizu Bramy Brandenburskiej.
      Obie linie srednicowe krzyzowaly sie ze soba na dworcu Friedrichstrasse, ktory
      posiadal perony nadziemne (wschod - zachod) i podziemne (polnoc - poludnie),
      zreszta dodatkowo jest tam rowniez przystanek metra (U-Bahnu), ktorego siec,
      glownie podziemna, czasem rowniez wychodzi na powierzcnie ("Hochbahn"), jest
      doskonale zintegrowana z szybka koleja miejska; istnieje mozliwosc przesiadek na
      wszystkich stacjach, gdzie obie te koleje (U-Bahn i S-Bahn) spotykaja sie ze soba.

      Ciekawostka na temat linii srednicowej polnoc - poludnie jest fakt, ze byla ona
      budowana w latach 30-tych ub. wieku, czyli glownie za Hitlera. W roku 1936
      (Olimpiada w Berlinie) nie byla jeszcze w pelni przekazana do uzytku, a
      bordowo-zolte pociagi docieraly wtedy najdalej (jadac od polnocy) do podziemnego
      przystanku Unter den Linden (ktory byl tymczasowym przystankiem koncowym.) Cala
      te linie przekazano do uzytku pod koniec roku 1939 (w listopadzie), pare
      miesiecy po wybuchu 2-giej wojny swiatowej.

      • de_oakville Re: W Berlinie otwarto Dworzec Glowny ("Hauptbahn 28.05.06, 13:21
        Ale to jeszcze nie wszystko odnosnie ciekawych obiektow kolejowych
        przedwojennego Berlina. Stolica Niemiec posiadala przed wojna dodatkowo 5
        wielkich dworcow, ktore byly "slepe", czyli takie, na ktorych konczyly sie
        tory, podobnie jak jest na dworcu "Gare de l'Est" w Paryzu (i innych),
        "Liverpool Street Station" w Londynie (i innych), Frankfurt am Main Hbf., albo
        na dawnym skromniutkim Dworcu Glownym w Warszawie. Te berlinskie dworce (Lehrter
        Bhf., Potsdamer Bhf., Anhalter Bhf., Görlitzer Bhf., Stettiner Bhf. alias
        Nordbahnhof) mialy niezwykle ciekawa i imponujaca architekture, wszystkie
        posiadaly hale z krytymi peronami i stanowily bardzo charakterystyczne obiekty w
        panoramie miasta. W filmie "Cabaret" bohater filmu - mlody Anglik (gra go
        Michael York) przyjezdza na jeden z nich ("Anhalter Bhf.) na poczatku filmu.

        W wyniku wojny wszystkie te wielkie budowle zostaly zniszczone, ulegly powaznym
        uszkodzeniom podczas bombardowan alianckich, a ocalale ruiny usunieto w latach
        50-tych z polecenia wladz okupacyjnych (kolej podlegala, jesli sie nie
        myle, okupacyjnym wladzom radzieckim, potem NRD). Dzis nie pozostalo po tych
        dworcach prawie zadnego sladu, poza nazwami przystankow U-Bahnu lub S-Bahnu, z
        ktorych kiedys wysiadalo sie obok dawnego dworca (np. Görlitzer Bhf., Nordbahnhof).
        W Berlinie Zachodnim zlikwidowano po wojnie tramwaje (do roku 1967, kiedy to
        dlugosc linii wynosila zero) i pozostaly one jedynie we wschodnim Berlinie (w
        roku 1994 bylo 26 linii wobec wspomnianych 74 w roku 1939). Metro i szybka kolej
        miejska, w wyniku podzialu miasta na dwie czesci, zostaly "rozerwane". W
        Berlinie Zachodnim metro systematycznie rozbudowywano (dzis jego siec w calym
        miescie jest ponad 2 razy dluzsza niz przed wojna), podczas gdy S-Bahn ulegal
        degradacji, na wielu wiaduktach trasy nie byly uzywane, szyny rdzewialy i
        zarastaly trawa. Po ponownym zjednoczeniu miasta sytuacja zmienila sie
        diametralnie i wszystko co bylo zaniedbane i opuszczone zaczelo powracac
        stopniowo do dawnej swietnosci, albo znacznie ja juz przekroczylo.

        Tak jak przedwojenny dworzec Friedrichstrasse (stosunkowo niewielki w porownaniu
        z Hauptbahnhof), na ktorym w roku 1939 skrzyzowaly sie nadziemne i podziemne
        linie szybkiej kolei miejskiej, byl wielkim osiagnieciem Berlina w ubieglym
        wieku (w okresie III Rzeszy), tak Berliner Hauptbahnhof, na ktorym sie krzyzuja
        sie nadziemne i podziemne tory pociagow dalekobieznych, jest osiagnieciem
        Berlina na miare Niemiec (i Europy) 21-szego wieku. To tylko nastepny
        przystanek, a jednak dystans ogromny.




        • polski_francuz Witamy 28.05.06, 14:10
          jeszcze jednego Berlinera na forum. Ich war ein Berliner w latach 85-88. A ty?

          PF
          • meerkat1 Re: Witamy 28.05.06, 15:52
            Juz powitali. Kilkanascie osob podziabanych nozem.
            • old.european Re: Witamy 28.05.06, 16:01
              meerkat1 napisał:

              > Juz powitali. Kilkanascie osob podziabanych nozem.

              Nie to, co w USA, gdzie od razu z biodra wala w tlum, no nie?
              • meerkat1 Re: Witamy 28.05.06, 16:03
                W tlum faaszystow, to istotnie wala.

                Moze ty nie pamietasz, ale np. twoi rodzice?
                • caesar_pl Re: Witamy 28.05.06, 19:19
                  Gdzie wala faszystow?Gdzie to widziales?Pomyliles Jankesow z Ruskimi.Bo ja widzialem,ze zolnierze niemieccy uciekali do Jankesow i za to dostawali zarcie i wczasy w USA...
                  A dzis spotykaja sie kombatanci niemieccy i amerykanscy na Omaha Beach i opowiadaja,jak sie to na wzajem likwidowali..(szkoda ze nie pochwalili sie swoimi emeryturami,ciekawo kto by wygral?..)Najpiekniejszym wspomnieniem pozostanie fakt zaproszenia na 60 ta rocznice londowania Aliantow kanclerza Schrödera i niezaproszenie Kwacha..
                  • polski_francuz "Najpiekniejszym 28.05.06, 19:51
                    wspomnieniem" najglupszego forumowicza.

                    PF
                    • caesar_pl Re: "Najpiekniejszym 28.05.06, 20:04
                      To sa fakty..!
                      • polski_francuz Re: "Najpiekniejszym 28.05.06, 20:13
                        Ty sie spytaj o co ci chodzi? O drwienie z Polski? Jesli nawet, pochodzacy z
                        Niemiec papiez, chce pojednania miedzy Polska i Niemcami.

                        Jeszcze troche i tacy polakozercy jak beda w mniejszosci w Niemczech.

                        I chwala Bogu!

                        PF
                        • caesar_pl Re: "Najpiekniejszym 28.05.06, 20:15
                          Powiedz to glupiemu merkatowi a nie mnie..on zapomial,ze ten watek to o bahnhofie a nie o aliantach....
          • de_oakville Re: Witamy 28.05.06, 18:45
            polski_francuz napisał:

            > jeszcze jednego Berlinera na forum. Ich war ein Berliner w latach 85-88. A ty?

            Ja bardzo lubilem jezdzic z Polski do Berlina Wschodniego, jeszcze w pierwszej
            polowie lat 70-tych, kiedy Gierek "otworzyl" granice z NRD i mozna bylo jezdzic
            na dowod osobisty. Fajnie bylo pojechac nawet na jeden dzien - pociag nocny z
            Warszawy, powrot tego samego dnia wieczorem z Berlina. Jezdzilem, w celach
            turystycznych i jezykowych. Duze wrazenie zrobil na mnie Alexanderplatz, jego
            fontanny i nowoczesna architektura. Raz, niedaleko dworca Friedrichstrasse,
            wsiadlem w tramwaj, ktory "wywiozl" mnie gdzies na polnoc miasta wykonujac po
            drodze mnostwo skretow niemal na kazdym skrzyzowanie i jadac przez dzielnice,
            ktore wygladaly na zupelnie niezniszczone podczas wojny. Tak przez przypadek
            trafilem na Pankow, gdzie potem czesto juz jezdzilem, przewaznie U-Bahnem. Na
            Berlin Zachodni moglem popatrzec sobie wtedy tylko z wiezy telewizyjnej
            ("Fernsehturm").
            Westberlin ujrzalem po raz pierwszy w zyciu w roku 1986 bedac tam na
            kilkudniowej wycieczce z Polski; przewedrowalem wtedy pieszo z plecakiem wiele
            dzielnic i zaulkow miasta, podziwialem nie tylko "Ku'damm" - te najpiekniejsza
            chyba ulice na swiecie (zwlaszcza jesli sie czlowiek urodzil w Europie
            srodkowej, choc moze ludzie z innych czesci swiata tez tak uwazaja), ale rowniez
            Wedding , Stegliz, Neukölln, Spandau. Rownie intensywnie poznawalem Berlin z
            ksiazek i z albumow. Natomiast pozniej, zanim wyjechalem do Kanady, bylem przez
            pewien czas Hamburgerem.
            • rejestr1 Re: Witamy 03.06.06, 03:14
              de_oakville , co prawda Berlin, przynajmniej miejscami przypomina mi rodzinne
              miastwo (ciekawe czy zgadniesz, które to?), to jednak w przypadku dworca
              głównego nieco się potknęli. Pomijam już, że im się budowa przeciągnąła o kilka
              lat. Z małego dwoca S-Bahn Lehrte, zrobiono gigantyczny dworzec. Zapomniano o
              połączeniach miejskich z tym dworcem. Sami Niemcy na to narzekają. Za jakiś czas
              będą, tyle czy przy takim poślizgu nie można było tego zrobić?
              No cóż gusta bawają różne, ale z dużych miast europejskich i tak Berlin będzie
              moim ulubionym. Pewnie to podobieństwo do mojego rodzinnego. Kto wie?
    • aaki czy to tak teraz wygląda? 28.05.06, 14:29
      www.stadtentwicklung.berlin.de/bauen/grosse_projekte/pix/hauptbahnhof_390.jpg
      • de_oakville Re: czy to tak teraz wygląda? 28.05.06, 18:55
        Tak, to jest glowne wejscie, chyba od strony Tiergartenu. Ja tam nie bylem, gdyz
        tylko przejechalem przez ten dworzec pociagiem i wysiadlem na peronie, zeby
        sobie popatrzec. Sylwetke dworca w tej postaci widzialem natomiast z pewnej
        odleglosci, bedac kolo Reichstagu. Wyglada on jak prawdziwy "Crystal Palace"
        (byla budowla o takiej nazwie w Londynie, ale nie dworzec, nie jestem pewien,
        czy istnieje do dzis).
    • you-know-who czy pamietacie friedrichstrasse 28.05.06, 18:42
      musisz byc milosnikiem kolei de_oakville. znalem berlin (wschodni) jak wlasna
      kieszen, jezdzilem na tzw. wymiany (mlodziezy ze szkol sr.) w latach 70-tych.
      mahlsdorf, lichtenberg, ostkreutz, warschauer str., ostbahnhof, tak dojezdzalem
      codziennie do szkoly na lekcje!

      jednak, tak jak 90% polakow, mam raczej negatywne wspomnienia z hal dworcowych,
      zwlaszcza po tym jak zaczalem jezdzic do rfn w r. 80, z odprawa graniczna na
      friedrichstrasse.

      ten dworzec byl jak z filmu o nazistach: psy, latarki, zagladanie pod pociag,
      uzbrojeni zolnierze na pomostach ponad torami przy wyjezdzie z hali.
      pamietacie?
      • de_oakville Re: czy pamietacie friedrichstrasse 28.05.06, 19:18
        you-know-who napisał:

        > musisz byc milosnikiem kolei de_oakville.

        Jestem nim. Bedac w Hamburgu (drugim obok Berlina miescie w Niemczech majacym
        metro i szybka kolej miejska jeszcze sprzed wojny, krotsze coprawda, ale nie az
        tak) objezdzilem cala ich siec tylko po to, aby zobaczyc wszystkie stacje.
        Zwiedzajac Londyn, Paryz lub Moskwe, zaliczylem rowniez wiekszosc dworcow w tych
        miastach. Nie mam jednak jakiegos "swira" na punkcie kolei i nie traktowalem jej
        nigdy jako najwazniejszej atrakcji podczas zwiedzania. Wazniejsze sa dla mnie
        zabytki, historyczne miejsca, place, a przede wszystkim ludzie. Kolej jest
        jedynie interesujacym dodatkiem.

        > jednak, tak jak 90% polakow, mam raczej negatywne wspomnienia z hal
        > dworcowych,
        > zwlaszcza po tym jak zaczalem jezdzic do rfn w r. 80, z odprawa graniczna na
        > friedrichstrasse.

        Groznie to moze wygladalo, ale NRD-owscy WOPisci byli moim zdaniem w sumie dosyc
        kulturalni i nie czepiali bez powodu. Poza tym, to byly inne czasy. Teraz nawet
        te stare dworce sa odnowione i wygladaja znacznie lepiej niz dawniej.
        Najbardziej lubilem Bahnhof Alexanderplatz, na drugim miejscu Friedrichstrasse
        (bo centralnie polozony), dopiero potem Ostbahnhof i Zoologischer Garten. Na tym
        ostatnim dworcu najprzyjemniej jednak bylo wysiadac, ze wzgledu na to, ze
        znajduje sie on juz na "wspanialym zachodzie".
        • polski_francuz Zoo station 28.05.06, 19:57
          uczucie wzgledem berlinskiego metra mieli iralndczycy z U2.

          Oto jak wyrazlili swoj podziw dla stacji "Zoo station"

          I'm ready
          I'm ready for the laughing gas
          I'm ready
          I'm ready for what's next
          I'm ready to duck
          I'm ready to dive
          I'm ready to say
          I'm glad to be alive
          I'm ready
          I'm ready for the push


          The cool of the night
          The warmth of the breeze
          I'll be crawling 'round
          On my hands and knees


          Just down the line...Zoo Station
          Gotta make it on time...Zoo Station


          I'm ready
          I'm ready for the gridlock
          I'm ready...to take it to the street
          I'm ready for the shuffle
          Ready for the deal
          Ready to let go of the steering wheel
          I'm ready
          Ready for the crush


          (She's just down the line)...Zoo Station
          (Got to make it on time)...Zoo Station


          Alright, alright, alright, alright, alright
          It's alright, it's alright, it's alright, It's alright
          Hey baby, hey baby, hey baby, hey baby
          It's alright, it's alright


          (Alright, you can turn it up)


          Time is a train
          Makes the future the past
          Leaves you standing in the station
          Your face pressed up against the glass


          I'm just down the line from your love...(Zoo Station)
          You know I'm under the sign...(Zoo Station)
          I've gotta make it on time
          Make it on time...(Zoo Station)
          That's alright...(Zoo Station)
          Just two stops down the line...(Zoo Station)
          Just a stop down the line...

          Kurcze dalem ten CD jednemu z potomkow:)

          PF
          • you-know-who Re: Zoo station 28.05.06, 20:14
            kiedy po raz pierwszy przejechalem zelazna kurtyne, mialem przesiasc sie do
            pociagu do hamburga na tej stacji. oczekiwalem czegos w stylu friedrichstrasse
            albo ostbahnhof, wiec kiedy pociag zatrzymal sie na czyms w rodzaju warszawa
            stadion zignorowalem to i siedzialem w przedziale. do drzwi rzucil sie kolorowy
            tlumek. w momencie kiedy zorientowalem sie gdzie jestem bylo niemal za pozno.
            wyskoczylem gdy pociag ruszal, a moj polski ciezki plecak z kominem i torbe
            pomocni niemcy wyrzycali przez okno w biegu.
            • polski_francuz Re: Zoo station 28.05.06, 20:58
              tez mialem taki numer w 73 roku. Jechalem na praktyke studencka w Bawarii i sie
              w Berlinie przesiadalem.

              I tez gdzies posialem plecak czy walizke - na szczescie odnalazlem.

              Inna historia z tej podrozy. Pomagalem tlumaczyc jakiemus Jugolowi, ktory na
              saksy wybieral.

              Aha, i jeszcze by dobrze wypasc ogolilem sie w pociagu zyletka slynnej marki
              RAWA LUX i caly pokrwawiony stanelem przed przerazonym pracodawca:) Ale
              konduktor w pociagu mnie pochwalil za starania.

              PF
            • de_oakville "Bahnhof Zoo" 29.05.06, 01:52
              you-know-who napisał:

              > kiedy po raz pierwszy przejechalem zelazna kurtyne, mialem przesiasc sie do
              > pociagu do hamburga na tej stacji. oczekiwalem czegos w stylu friedrichstrasse
              > albo ostbahnhof, wiec kiedy pociag zatrzymal sie na czyms w rodzaju warszawa
              > stadion zignorowalem to i siedzialem w przedziale.

              No, Bahnhof Zoo to jednak cos znacznie wiecej niz Warszawa Stadion. Tam sa tylko
              dwa tory i dwa perony. Nie ma nawet zadnego dachu chroniacego przed deszczem,
              nie ma chyba nawet lawek do siedzenia, nie ma... nawet ludzi czekajacych na
              pociag. Moze to sie teraz zmienilo, nie zwrocilem uwagi kiedy ostatnio tamtedy
              przejezdzalem. Natomiast Bahnhof Zoo w Berlinie ma jednak kryta hale,
              prostokatna w przekroju a nie kopulasta, co go odroznia od innych berlinskich
              dworcow. I ma conajmniej 4 tory (pewnie 6 wliczajac w to dwa biegnace tuz przy
              scianach zewnetrznych dworca, moge sie mylic) - po dwa dla pociagow
              dalekobieznych i dla szybkiej kolei miejskiej. W porownaniu z PRL-em bylo tam
              kolorowo, szczegolnie jak juz sie zeszlo w dol do tunelu i szlo sie w kierunku
              ulicy. Chociaz tej stacji daleko pod wzgledem rozmachu do Frankfurt Hauptbahnhof
              lub Milano Stazione Centrale (zbudowanej za czasow Mussoliniego), to jednak
              kiedy ja budowano, miala pelnic raczej role przystanku niz wielkiego dworca.
              • you-know-who Re: "Bahnhof Zoo" 29.05.06, 04:56
                ok. ale byl duzo mniejszy niz wyobrazenia o nim, moze za wiele o nim slyszalem
                przed wyjazdem a wtedy nie mozna bylo wyguglowac obrazka :-)

                to byly w ogole fajne czasy: jak kupilem w wwie za czasow stanu w. "atlas
                samochodowy europy", ojciec rzucil okiem na tytul i powiedzial rzeczowo: oj, to
                sie nie przyda.
        • aaki ooo!!!! 28.05.06, 20:11
          to kolega :-))
          ja też lubię koleje
        • you-know-who Re: czy pamietacie friedrichstrasse 28.05.06, 20:27
          to dobrze ze troche odswiezyli te dworce.
          zreszta czytalem gdzies ze wiele sie zmienilo: prenzlauer berg, dawniej
          berlinski ursynow, podobno stal sie berlinskim soho z cyganeria artystyczna.
          • de_oakville Re: czy pamietacie friedrichstrasse 29.05.06, 02:09
            you-know-who napisał:

            > to dobrze ze troche odswiezyli te dworce.
            > zreszta czytalem gdzies ze wiele sie zmienilo: prenzlauer berg, dawniej
            > berlinski ursynow, podobno stal sie berlinskim soho z cyganeria artystyczna.

            Berlin Wschodni zmienia sie bardzo, ale rzecz w tym, ze jego centralna czesc
            stanowi dzielnica Mitte z takimi ulicami jak Unter den Linden, Friedrichstrasse
            itd. Ta czesc Berlina byla zawsze "pruska", fryderycjanska i taka juz zapewne
            pozostanie - przeciez jej nie zburza, gdyz stanowi wielka wartosc zabytkowa i
            historyczna. Oto kilka spostrzezen z mojego niedawnego pobytu w Berlinie:

            4) Unter den Linden

            Aleja "Pod Lipami" ("Unter den Linden") jest czesciowo rozkopana, trwaja na niej
            prace i to w conajmniej w dwoch miejscach: obok pomnika Fryderyka Wielkiego oraz
            na koncu tej ulicy, gdzie przechodzi ona w "Pariser Platz", ktorego
            przeciwlegla, zachodnia strone zamyka Brama Brandenburska. Teraz, kiedy Berlin
            jest ponownie zjednoczony, spodziewalem sie tutaj tlumow ludzi (moze nawet
            takich jak na Polach Elizejskich w Paryzu), tymczasem przechodniow jest jakby
            mniej niz o tej porze dnia na Nowym Swiecie w Warszawie. "Unter den Linden" to
            pruskie "Pola Elizejskie", aleja na miare potegi Prus Fryderyka Wielkiego, ktory
            przeksztalcil swoj kraj w wazne mocarstwo europejskie, grajace jednak mimo
            wszystko "drugie skrzypce" w stosunku do Francji lub Rosji.
            Brakowalo wtedy stu lat do czasow Bismarcka, ktory przy pomocy Prus zjednoczyl
            Niemcy w najwieksza potege militarna i gospodarcza Europy. Brakowalo prawie
            dwustu lat do RFN-owskiego "cudu gospodarczego" po 2-giej wojnie swiatowej
            ktory dal temu krajowi pierwsze miejsce w Europie pod wzgledem bogactwa,
            odbijajacego sie w witrynach i we wnetrzach domow towarowych na Kurfürstendamm i
            w calej zachodniej czesci Berlina. Jednak tutaj, na Unter den Linden
            czuje sie jeszcze ducha dawnych epok, ulica ta zyje nadal wlasnym zyciem, w
            miare sie unowoczesnia i dostosowuje do nowych czasow, ale ciagle pozostaje
            soba, w pewnym sensie niezmieniona. I tak juz pewnie na zawsze pozostanie;
            musieliby ja zburzyc, zeby zmienic nastroj, zreszta calej dzielnicy (Mitte), ale
            tego oczywiscie nikt robic nie zamierza. Ide polnocna strona Unter den Linden,
            przecinam jej boczne ulice, ktore sa dosyc waskie. W glebi jednej z nich
            dostrzegam wysoki mur, ktory ja przegradza i uniemozliwia dalszy przejazd. Mur
            tutaj? Co to jest? Moze to pomnik Muru Berlinskiego? Ale po co? W dodatku widze
            dwoch policjantow stojacych na posterunku. Blizsze spojrzenie wyjasnia sytuacje.
            Na jednym z budynkow za murem, a moze nawet za dwoma murami powiewa flaga
            amerykanska. A wiec to ambasada albo konsulat USA, chroniony w obecnych
            nieciekawych czasach.
    • you-know-who Re: W Berlinie otwarto Dworzec Glowny ("Hauptbahn 29.05.06, 05:09
      kiedy czytam co piszesz tutaj oakville, przypomina mi sie lektura "berlin
      alexanderplatz" alfreda doeblina. czytaliscie moze? bodaj najgrubsza ksiazka
      jaka przeczytalem po niemiecku, ale dla znawcow berlina lektura obowiazkowa.
      lata dwudzieste.

      uwielbiam tez dialekt berlinski (wat is det?) ale niestety
      juz pewnie bym nie nadazyl po tylu latach.
      ---

      Kurzbeschreibung
      Alfred Döblins "Geschichte vom Franz Biberkopf" ist der deutsche Großstadtroman
      von weltliterarischem Rang. Schauplatz ist das Berlin der zwanziger Jahre - mit
      seinem Menschengewühl, seinem Straßenlärm, seinem Häusergewirr. Schnoddrig und
      sentimental, durchsetzt mit biblisch-apokalyptischen Bildern, erzählt Döblin von
      dem aus der Strafanstalt entlassenen Transportarbeiter, der als ehrlicher Mann
      ins Leben zurückfinden will. Die Stadt selbst wird zum Gegenspieler des
      gutmütig-jähzornigen Biberkopf, der dieser verlockenden, aber unerbittlichen
      Welt zu trotzen versucht.
      • de_oakville Re: W Berlinie otwarto Dworzec Glowny ("Hauptbahn 29.05.06, 13:12
        you-know-who napisał:

        > uwielbiam tez dialekt berlinski (wat is det?) ale niestety
        > juz pewnie bym nie nadazyl po tylu latach.

        "Wat is det?" badz tez "Wat is dat?" to brzmi bardziej jak holenderski niz
        niemiecki. "Liznalem" nieco wiedzy na temat dialektu berlinskiego, ale
        zapamietalem glownie to, ze "g" albo "k" na poczatku wyrazu jest tam czesto
        wymawiane jako "j" ("jut" zamiast "gut", "Jott" zamiast "Gott"), co by
        sugerowalo, ze ten dialekt ma cos wspolnego ze szwedzkim. W koncu doszedlem
        jednak do wniosku, ze lepiej poznac nowe slowo w "Hochdeutsch" niz
        rozmyslac o dialektach - "czas to pieniadz". Po holendersku slowo "doof" znaczy
        podobno "gluchy", podczas gdy po niemiecku slowo "doof" znaczy "glupi", tak wiec
        napis na murze "Jörg ist doof", ktory widzialem kiedys we Wschodnim Berlinie
        bylby mniej przykry dla Holendra niz dla Niemca.

        > kiedy czytam co piszesz tutaj oakville, przypomina mi sie lektura "berlin
        > alexanderplatz" alfreda doeblina. czytaliscie moze? bodaj najgrubsza ksiazka
        > jaka przeczytalem po niemiecku, ale dla znawcow berlina lektura obowiazkowa.
        > lata dwudzieste.

        Jestem pewien, ze jest to niezwykle interesujaca ksiazka. Ja tez czytalem kiedys
        ksiazki, ktorych akcja rozgrywa sie w Berlinie, ale mniej "powazne", tzn.
        ksiazki glownie dla mlodziezy jak np. "Emil und die Detektive" Ericha Kästnera,
        albo "Peter hat Pech", bardzo interesujaca ksiazke wydana przez Max Huber Verlag
        w latach 70-tych, a traktujaca o zyciu mlodziezy w podzielonym po wojnie
        Berlinie i jej problemach z tym zwiazanych. W Kanadzie staram sie utrzymac
        znajomosc niemieckiego, miedzy innymi poprzez sluchanie ksiazek nagranych na CD
        (tzw. "Hörbücher"). Bedac w Berlinie zaopatrzylem sie w kilka w niewielkiej
        ksiegarni na Friedrichstrasse, niedaleko dworca. Chodzi mi o to, zeby nie
        zapomniec akcentu wyrazow i intonacji zdan. Przebywajac dlugo za granica
        niektorzy ludzie zapominaja nawet jezyka ojczystego, a co dopiero mowic o jezyku
        obcym, ktorego sie na codzien nie uzywa.

        • karbat Re: W Berlinie otwarto Dworzec Glowny ("Hauptbahn 29.05.06, 16:54
          koszt tylko samego dworca to 700 000 000 Euro

          koszt calkowity ;
          otoczenia tunele, drogi itp
          przebudowa calej inrastruktury trwajacej od kilku lat
          plus dworzec
          szacownana jest na 10 000 000 000 Euro porazajaca cyra ,jak oni to robia
          • you-know-who Re: W Berlinie otwarto Dworzec Glowny ("Hauptbahn 29.05.06, 19:03
            stuer, karbat, steuer.
        • you-know-who Re: W Berlinie otwarto Dworzec Glowny ("Hauptbahn 29.05.06, 19:07
          > Przebywajac dlugo za granica
          > niektorzy ludzie zapominaja nawet jezyka ojczystego, a co dopiero mowic o
          jezyku obcym, ktorego sie na codzien nie uzywa.


          Ik weeß !! Det is nich einfach.


          tutaj masz oakville w prezencie probke berlinskiego

          www.alzheimerforum.de/2/16/4/Sarah.html
          • polski_francuz Prawie dobrze 29.05.06, 19:21
            jeszcze lepiej: ick wees, det is net enfach

            Pozdro

            PF
            • karbat Re: Prawie dobrze 29.05.06, 19:30
              jeszcze lepiej fick dich ins Knie
              i nie pytajcie kogo mam na mysli

              mfg
              • polski_francuz Re: Prawie dobrze 29.05.06, 19:38
                ficken = bumsen?

                jakas nowomowa:)

                PF
                • karbat Re: Prawie dobrze 29.05.06, 19:41
                  nie mow tego NIGDY zadnemu Niemcowi !
                  nowomowa od stuleci w Niemczech spytaj dzieci ,)
                • you-know-who Re: Prawie dobrze 29.05.06, 19:44
                  nie zadna nowomowa, swietnie to pamietam (-:

                  Ik weeß to nie jest 'prawie dobrze', tylko janz jut, denk ik mir pf!

                  • you-know-who NB 29.05.06, 19:47
                    ficka (szw.) - zrobic sobie przerwe na kawe (oni tak to traktuja :-)
                    • polski_francuz Re: NB 29.05.06, 20:10
                      Nix verstanden!

                      PF
          • de_oakville Re: W Berlinie otwarto Dworzec Glowny ("Hauptbahn 30.05.06, 00:48
            Danke schön! Ich finde diesen Dialekt sehr interessant. Er scheint dem
            Niederländischen ähnlich zu sein! Wenn man Deutsch spricht, dann kann man auch
            etwas Niederländisch verstehen! Aber natürlich geht alles nicht so einfach wie
            in den folgenden Sätzen.

            Dank u. Niet slecht! Prima! Ik spreek Duits en Nederlands. Waarom niet? Ik ben
            geen Duitser, maar ik kom uit Polen. In het noorden van België spreekt men
            Nederlands en in het zuiden Frans. Brussel is een tweetalige stad. Ik rook niet
            meer (ich rauche nicht mehr). Ik heb mijn laatste sigaret gerookt. Ik verdien
            niet genoeg geld. Gelukkig spreek ik Engels. Kan ik u helpen? Ja, waarschijnlijk.
            • you-know-who Re: W Berlinie otwarto Dworzec Glowny ("Hauptbahn 30.05.06, 02:31
              uhm, jest podobienstwo, ale nie jestem ligwista i nie potrafie wyjasnic zwiazku
              czasoprzestrzennego.
              Det kan ik nich. Davon weeß ik nix. (j. berlinski)
              Dat kan ik niet. Daarvan wet ik niets. (j. niderl.)
              Det kann jag inte. Av det vet jag ingenting. (szw.) [jag vet, czyt.: ja wiet =
              ja wiem. dlaczego taka zbieznosc?!?

              to wszystko, tak jak ang. jezyki germanskie.

              zastanawialiscie sie kiedys nad zbieznosciami z sanskrytem?
              sva (sans.) = self (ang.) = sam (pol.)
              agni ogien

              www.ourkarnataka.com/learnsanskrit/sanskrit37.htm
              (liczebniki sanskryckie, np. dvau (=dwoch), dve (= dwie, dwoje)
              chatwaari (=cztery), pancha, shat , sapta, ashta, nava, dasha (...10)
              dvaadasha, trayodasha, chaturdasha, panchadasha, ... (12, ...15)

              • you-know-who c.d. o jezykach 30.05.06, 08:43
                dorzuce ze sanskryt to pra-indoeuropejski jezyk ktory ze stepow ukrainy
                zawedrowal do indii, pewnie poprzez iran (bo farsi tez spokrewniony ze
                staroslowianskim :-o)

                stad dvdas'ta (lub dvadashta) brzmi zupelnie jak dwadziescia, chociaz oznacza
                troche co innego (12). tak jak stol (pol) i stul (ros), albo jak mi to
                wyklarowal moj student mirza, slowa (pol) i slowa (serbsko-chorw.), to drugie
                oznaczajace litery.

                ciekawostka jest to, ze serbsko-chorw. jest tak fonetyczny, ze on z poczatku
                mial trudnosci ze zrozumieniem co to jest "spelling" w angielskim i dlaczego
                trzeba sie tego osobno uczyc.
                w jego jezyku nawet dziecko moze zapisac ze sluchu i przeczytac kazdy
                najtrudniejszy wyraz bo jest 1<->1 relacja pomiedzy dzwiekiem a litera (wskutek
                reformy alfabetu sto kilkadziesiat lat temu nie ma dyftongow i in. utrudnien).
                zdradzil mi ze na poludniu serbii, skad pochodzi inna gradstudentka, uzywa sie
                tylko 4 sposrod 7 przypadkow (jak w polskim!), przez co wszyscy sie nasmiewaja z
                tego dialektu, ktory w szybkiej mowie staje sie trudny do zrozumienia.

                czasami mysle, ze polski jest troche zbyt jednolity i brak mu ciekawych
                dialektow przypisanych do malych ojczyzn. oczywiscie fs zaprzecza mojej tezie :-)

                moze jakis lingwista zalozylby tu nowy watek(?), bo nie chcialbym kontynuowac
                moich amatorskich dywagacji, a chetnie bym sie dowiedzial ciekawostek.
                • de_oakville Re: c.d. o jezykach 30.05.06, 13:56

                  >uhm, jest podobienstwo, ale nie jestem ligwista i nie potrafie wyjasnic zwiazku
                  >czasoprzestrzennego.

                  >Det kan ik nich. Davon weeß ik nix. (j. berlinski)
                  >Dat kan ik niet. Daarvan wet ik niets. (j. niderl.)
                  >Det kann jag inte. Av det vet jag ingenting. (szw.) [jag vet, czyt.: ja wiet =
                  >ja wiem. dlaczego taka zbieznosc?!?

                  >to wszystko, tak jak ang. jezyki germanskie.

                  Ja rowniez nie jestem lingwista, ale troche sie tymi sprawami interesuje.
                  Holandia byla kiedys czescia Niemiec, potem stala sie oddzielnym panstwem. Stad
                  te podobienstwa. Jezyki germanskie dziela sie na trzy galezie:
                  zachodniogermanska, skandynawska (O.Norse) i gocka. Galaz zachodniogermanska
                  dzieli sie na galaz gorno-niemiecka i dolno-niemiecka. Galaz gorno-niemiecka
                  obejmuje jezyk niemiecki i jidysz. Galaz dolnoniemiecka ma dwie odnogi:
                  angielska (Anglo Saxon, Middle English, Modern English) oraz dolno-frankonska
                  (Low Franconian, Middle Dutch, Dutch, Flemish). Niemiecki jezyk literacki oparty
                  jest na dialektach gorno-niemieckich, natomiast dialekty Niemiec polnocnych i
                  Holandii naleza do grupy dolnoniemieckiej. Dialekt gdanski (przedwojenny)
                  nalezal rowniez do grupy dolno-niemieckiej. Jest on dla mnie niemal zupelnie
                  niezrozumialy (jedynie niektore slowa).

                  www.jessner.homepage.t-online.de/dzgplatt.htm
                  • de_oakville Re: c.d. o jezykach 30.05.06, 18:47
                    >ciekawostka jest to, ze serbsko-chorw. jest tak fonetyczny, ze on z poczatku
                    >mial trudnosci ze zrozumieniem co to jest "spelling" w angielskim i dlaczego
                    >trzeba sie tego osobno uczyc.
                    >w jego jezyku nawet dziecko moze zapisac ze sluchu i przeczytac kazdy
                    >najtrudniejszy wyraz bo jest 1<->1 relacja pomiedzy dzwiekiem a litera (wskutek
                    >reformy alfabetu sto kilkadziesiat lat temu nie ma dyftongow i in. utrudnien).
                    >zdradzil mi ze na poludniu serbii, skad pochodzi inna gradstudentka, uzywa sie
                    >tylko 4 sposrod 7 przypadkow (jak w polskim!), przez co wszyscy sie nasmiewaja z
                    >tego dialektu, ktory w szybkiej mowie staje sie trudny do zrozumienia.

                    Slyszalem, ze jezyk wegierski jest rowniez bardzo "fonetyczny" w pisowni, tak ze
                    nie trzeba nigdy korzystac z zadnego slownika wymowy - wystarczy spojrzec na
                    napisany wyraz.
                    Natomiast jezyk chinski (Mandarin) ma dosyc trudna wymowe (choc wydaje mi sie,
                    ze bez porownania latwiejsza niz jezyk wietnamski), ale za to niezwykle prosta
                    gramatyke. Nie ma liczby mnogiej wyrazow i mowi sie tak, jak gdyby po polsku
                    mowic: "szklanka", "dwa szklanka", "piec szklanka". Wiadomo o co chodzi, po co
                    komplikowac sprawe jakas gramatyka. Podobnie latwo jest z czasownikiem, poniewaz
                    nie ma czasow. Po polsku bysmy powiedzieli: "Jade do miasta", "Dwa dni temu jade
                    do miasta" itd. Okolicznik czasu (jak "przed rokiem", "za rok") decyduje o
                    czasie, a nie forma czasownika. Zaznaczam, ze nie mam zielonego pojecia o
                    chinskim i pisze tylko to co przeczytalem. Ktos bardziej kompetentny ode mnie w
                    tej dziedzinie musialby to potwierdzic lub temu zaprzeczyc.
                  • you-know-who Re: c.d. o jezykach 03.06.06, 02:41
                    dzieki za probke - w zyciu nie widzialem. ciekawe ze tak jak w berlinskim i
                    szwedzkim, g jest zmiekczone do j.
                    • you-know-who wydaje mi sie, ze sie nauczylem gdanskiego !! 03.06.06, 05:41
                      Em 'Woarder si eck oppjewosse
                      mang Peerd onn Hehner, Duwe, Osse
                      Wo dütsch de Mensche dorch onn dorch
                      wo stolz noch steiht de Marjeborch.
                      De Mensche ehrlich sauber goot
                      onn alle von demsellwje Bloot.
                      Am Nogat onn am Wießelstrand
                      Doar es mien leewet Heimatland.

                      oto moje niewprawne tlumaczenie gdanskiego Plattdeutsch na Hochdeutsch
                      (odrobinke nieczysty. coz - licentia poetica!)
                      ...............................................
                      Im Woarder sei ich aufgewachsen
                      zwischen Pferden, Huehner, Tauben, Ochse
                      Wo Deutsch die Menschen durch und durch
                      wo stoltz noch steht der Marienburg
                      Die Menschen ehrlich, sauber, gut
                      und alle von demselben Blut.
                      Am Nogat und an Weißelstrand
                      Dort ist main lieber Heimatland.
                      ..............................................
                      [Woarder = tak musieli nazywac ziemie gdanska, kaszuby, zrodloslow zapewne od
                      slowa woda, ktore po niderlandzku brzmi o ile sie nie myle wlasnie woarder.]

                      nie bede wam psul zabawy w rozszysfrowaniu calego tekstu, ale im dalej tym
                      latwiej. opisy przyrody, ptaszki lataja nad dachami, idylla.
                      sierpien, prace polowe, zbiory, zniwa, mlocka ziarna na chleb:
                      Förm Hoas kömmt nu ne schlächte Tied. Jedrosche wart dat Koorn to Brot
                      onn Mensch onn Veh häfft keene Not.
                      tu zastanawia mnie tylko pierwszy werset,
                      reszta jest jasna. [Gedroscht waere/sei das Korn zum Brot, und Menschen und Vieh
                      haben keine Not (d.h. sind in keiner Not)]

                      znajac szwedzki, odczytalbym to jako
                      Förm Hoas kömmt nu ne schlächte Tied = foer ett hus kommt ny en dalig tid =
                      for a house comes now a bad time.

                      moze po prostu schlächte oznaczalo nie tylko zly, ale takze trudny czas?

                      (...)

                      Dat Land am Rhein sull keener schmähn,
                      doch es dat Woarder groad so scheen.
                      Am Nogat- onn am Wießelstrand
                      Doar es onn blifft mien Heimatland!

                      wszystko 100%-owo jasne, prawda?

                      Das Land am Rhein soll keiner schmähen,
                      doch ist das Woarder gerade so schoen.
                      Am Nogat- und am Wießelstrand
                      Dort ist und bleibt mein Heimatland!

                      Ach, przyjemnie jest sie nauczyc co jakis czas nowego jezyka :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka