bimi
04.03.03, 14:21
Właśnie przeczytałem. Jeszcze się śmieję, a już Wam donoszę.
Otóż, wyobraźcie sobie, że (w/g amerykańskiego pisma "Forbes) najbogatszym
człowiekiem świata jest... Jaser Arafat. Tuż po nim swoje chwalebne miejsce
zajmuje Fidel Castro, ze swoją niemałą kubańską fortunką.
A na trzecim miejscu? Oczywiście - któż by inny jak nie nasz stary znajomy,
wujek Saddam.
Rozumiem, ze bogaczy należy nienawidzieć? Bo najpewniej dorobili się swych
majątków nielegalnie i na ludziej krwi... :)
Po raz kolejny okazało się, że najbogaszymi ludźmi na świecie są socjaliści,
wrogowie kapitalizmu. Biedny prezydent Bush - tak kardnie, a ciągle nie może
ich wyprzedzić... ;-)
info.onet.pl/664843,69,item.html