blazare
06.10.06, 20:38
Wśród uprzywilejowanych, którzy mogą zaspokoić pragnienie, nie wydając centa,
zrzucając ciężar opłaty na zwykłych obywateli znajduje się państwo Watykan,
które na bazie artykułu nr 6 konkordatu, ma prawo otrzymać tyle wody, ile
potrzebuje (około 5 milionów metrów sześciennych rocznie), nie płacąc
złamanego grosza Acea. Jednak sytuacja komplikuje się, gdy niedawno
wprowadzona norma włoska włącza do taryfy (rachunku za wodę) również
należność za ścieki i ich oczyszczanie. Do końca lat sześćdziesiątych odpady
odprowadzane były bezpośrednio do Tybru. Następnie zaczęto odprowadzać je do
zbiorników i oczyszczalni, które związane są z kosztami eksploatacji i nie
zostały przewidziane przez konkordat.
Z szacunku dla Stolicy Apostolskiej Acea nie miała odwagi rozwiązać tej
kwestii, aż do 1999, gdy uległa ona prywatyzacji i weszła na giełdę. Trudno
było wówczas ukryć kredyt kilku miliardów lirów, który mieliby zapłacić
mieszkańcy stolicy. Ponadto rozległy się głosy niezadowolenia małych
akcjonariuszy, którzy domagali się, aby dziura budżetowa została załatana
przez Stolicę Apostolską lub państwo włoskie. Natychmiast delikatne dossier
znalazło się w centrum zainteresowania ministerstwa spraw wewnętrznych, jako
że chodziło o relacje między państwami. Najbardziej kłopotliwy spór, jaki
dotychczas podzielił oba brzegi Tybru, w którym z jednej strony Acea domagała
się 50 miliardów starych lirów jako zaległości za 20 lat nielegalnego
odprowadzania ścieków, a z drugiej strony znajdowali się prałaci
reprezentujący Watykan, obrażeni potraktowaniem ich jak zwykłych
śmiertelników, szczególnie w sprawach dotyczących ścieków, zakończyła się w
najlepszy sposób. W ustawie budżetowej na rok 2004 pojawił się punkt mówiący
o 25 milionach euro, które należało przelać na konto Acca, jako zaległą
płatność za ścieki, oraz 4 milionach euro począwszy od 2005 roku.
Oczywiście koszt opłaty za ścieki został zrzucony na barki obywateli Rzymu.
* www.racjonalista.pl/kk.php/s,5045