thannatos
26.10.06, 19:52
Wojska amerykanskie zdecydowaly sie przed listopadowymi wyborami popisac
kilkoma spektakularnymi akcjami wyzwalania Irakijczykow w ich wlasnym kraju,
no i... prawdopodobnie zginie w tym miesiacu ponad 100 Amerykanow. :(((((
Wiele wskazuje na to, ze USA ugrzezlo w Iraku jak wczesniej w Wietnamie. O ile
jednak wojna w Wietnamie byla dosyc izolowana od zimnowojennej polityki
globalnej, Irak jest waznym elementem wspolczesnej geopolityki.
Prawdziwa tragedia tego stanu rzeczy jest, ze uwiazanie USA w Iraku wlasciwie
daje wolna reke takim szalencom jak Kim Jong Il czy Mahmoud Ahmadinejad. Do
Korei z Iraku daleko, a proba ataku na Iran wiaze sie z olbrzymim ryzykiem
powstania szyitow w Iraku, wiec nawet bez inwazji ladowej, straty Amerykanow
pofruna pod chmury.... :((((
Ja nadal uwazam, ze jedynym wyjsciem jest podzial Iraku na panstwo
federacyjne, z 3-ma wyraznie odgraniczonymi strefami i z przesiedleniami
ludnosci miedzy strefami. Ale o tym pisalem juz wczesniej, duzo wczesniej:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=32214014&a=32214014