Dodaj do ulubionych

Irak: Najwieksze straty USA od stycznia 2005

26.10.06, 19:52
Wojska amerykanskie zdecydowaly sie przed listopadowymi wyborami popisac
kilkoma spektakularnymi akcjami wyzwalania Irakijczykow w ich wlasnym kraju,
no i... prawdopodobnie zginie w tym miesiacu ponad 100 Amerykanow. :(((((

Wiele wskazuje na to, ze USA ugrzezlo w Iraku jak wczesniej w Wietnamie. O ile
jednak wojna w Wietnamie byla dosyc izolowana od zimnowojennej polityki
globalnej, Irak jest waznym elementem wspolczesnej geopolityki.

Prawdziwa tragedia tego stanu rzeczy jest, ze uwiazanie USA w Iraku wlasciwie
daje wolna reke takim szalencom jak Kim Jong Il czy Mahmoud Ahmadinejad. Do
Korei z Iraku daleko, a proba ataku na Iran wiaze sie z olbrzymim ryzykiem
powstania szyitow w Iraku, wiec nawet bez inwazji ladowej, straty Amerykanow
pofruna pod chmury.... :((((

Ja nadal uwazam, ze jedynym wyjsciem jest podzial Iraku na panstwo
federacyjne, z 3-ma wyraznie odgraniczonymi strefami i z przesiedleniami
ludnosci miedzy strefami. Ale o tym pisalem juz wczesniej, duzo wczesniej:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=32214014&a=32214014
Obserwuj wątek
    • yann17 Re: Irak: Najwieksze straty USA od stycznia 2005 26.10.06, 20:09
      thannatos napisał
      >
      > Ja nadal uwazam, ze jedynym wyjsciem jest podzial Iraku na panstwo
      > federacyjne, z 3-ma wyraznie odgraniczonymi strefami i z przesiedleniami
      > ludnosci miedzy strefami. Ale o tym pisalem juz wczesniej, duzo wczesniej:
      > <a href="forum.gazeta.pl/forum/
      ------------------
      należało to zrobić wcześniej, a nie bawić się w wybory pod lufami okupantów,
      teraz to chyba jest za późno.
    • j-k 100 osob to ginie w USA w 2 dni - w wypadkach 26.10.06, 20:16
      drogowych...
      zakazac jazdy samochodami, czy jak?
      • thannatos Re: 100 osob to ginie w USA w 2 dni - w wypadkach 26.10.06, 20:20
        j-k napisał:

        > drogowych...
        > zakazac jazdy samochodami, czy jak?

        sto osob na kazde 125 tys?
        • thannatos Wyjasnienie dla J.K. 26.10.06, 20:43
          Bo nie chce mi sie czekac, az wyduka odpowiedz.

          Otoz, drogi Jakubie, Jaroslawie czy tez Joachimie (bo podobniez nie Jasiu), w
          swojej wypowiedzi zastosowales chwyt erystyczny nazywany "pomieszaniem
          plaszczyzn", a w tym konkretnym wypadku polegajacy na odniesieniu do siebie
          wartosci bezposrednich pozornie podobnych z calkowitym pominieciem skali, w
          kontekscie jakich te zjawiska wystepuja.

          Otoz, drogi gigancie paraintelektualny:
          1. kontyngent wosjk USA w Iraku liczy okolo 135 tys. W tym miesiacu zginie
          (niestety) nieco ponad 100 zolnierzy amerykanskich.
          2. ludnosc (oficjalna, nie liczac nielegalnej) USA liczy 300 milionow
          mieszkancow. Prawdziwy (sprawdz czasem zanim cos napiszesz) bilans smierci na
          drogach USA wynosi ok. 120 osob dziennie.

          Wykorzystujac kalkulator i wiedze matematyczna 10-latka mozemy spokojnie
          obliczyc, ze ryzyko smierci zolnierza amerykanskiego w Iraku wieksze jest od
          tegoz dla osoby znajdujacej sie na jezdni w USA jakies "zaledwie" 60 razy.

          To by bylo tyle na temat Twojego, kretynskiego w calej rozciaglosci, argumentu..

          A wracajac do tematu - w watku tym nie mam zamiaru dywagowac czy wojna w Iraku
          jest z natury rzeczy dobra czy zla, tylko co zrobic, zeby jej calkowicie i do
          konca nie, nie bojmy sie tego slowa, spier...lic.
          • j-k Wyjasnienie dla autora watku... 30.10.06, 13:14
            co zrobic w wojnie w Iraku...nie lezy ani w twojej, ani w mojej mocy.
            ja tylko komentuje te wydarzenia uczciwie, a ty smecisz i placzesz Bushowi
            w rekaw.

            jasne?
            • thannatos Re: Wyjasnienie dla autora watku... 30.10.06, 15:08
              j-k napisał:

              > ja tylko komentuje te wydarzenia uczciwie

              Wlasnie udowodnilem "uczciwosc" Twojego argumentu matematycznie. To chyba
              wystarczy za komentarz.
              • j-k Re: Wyjasnienie dla autora watku... 30.10.06, 15:16
                Udowodniles swoja smiesznosc i bezlilnosc :)))

                Odsylam do mojego (AD MERITUM) wpisu ponizej.

                Tfuj, jak zawsze, Dr. J.K.
    • aaki 6300 $ /sekundę 26.10.06, 20:29
      biznes.interia.pl/news?inf=810257
    • j-k zimnej wojny juz nie ma :))) 30.10.06, 13:10
      thannatos napisał:
      >
      > Wiele wskazuje na to, ze USA ugrzezlo w Iraku jak wczesniej w Wietnamie. O ile
      > jednak wojna w Wietnamie byla dosyc izolowana od zimnowojennej polityki
      > globalnej, Irak jest waznym elementem wspolczesnej geopolityki.

      przeciwnie...to wojna w wietnamie byla w centrum zimnej wojny...
      USA z Komunizmem (Chinami i ZSRR)..
      dzis zimnej wojny juz nie ma , gdyz komunizm padl...
      USA walcza w iraku tylko o wlasne interesy... :)))

      Rosja i Chiny nawet nie pisna...
      bo sie boja :)))
      >
      > Prawdziwa tragedia tego stanu rzeczy jest, ze uwiazanie USA w Iraku wlasciwie
      > daje wolna reke takim szalencom jak Kim Jong Il czy Mahmoud Ahmadinejad.

      - Korea nie ma z Irakiem nic wspolnego, ale ten bandyta islamski z teheranu,
      trzesie mocno przed Amerykanami tylkiem, robiac tylko dobra mine do zlej
      gry :)))
      zbombardowany moze byc w kazdej chwili :)))
      • thannatos Re: zimnej wojny juz nie ma :))) 30.10.06, 14:48
        Wybacz, ale na taka blazenade nawet mi sie odpisywac nie chce.

        Zalozylem ten watek na serio, aby podyskutowac - jeden Twoj "argument" juz
        poddalem analizie, co oczywiscie "umknelo" Twojej uwadze. I z reka na sercu Ci
        wyznam, ze czytajac pozostaly Twoj belkot czuje sie najzwyczejniej w swiecie
        zazenowany jego bezsensem.
        • j-k bufonada i tyle...Nie ty robisz polityke swiatowa 30.10.06, 15:14
          I nie ja rowniez, mimo, ze siedze w niej 30 lat... :)))

          Doradzanie "na powaznie" Amerykanom, co maja robic, jest po prostu smieszne...

          Wiedza to oni 100 razy lepiej od Ciebie.

          Jezeli moje wpisy Cie nudza, to zwyczajnie je pomijaj.
          Nie ma tu obowiazku czytania.
          I pisania, tez nie :)))

          Wiec sie ne nadymaj bez potrzeby, gdyz robisz sie jeszcze bardziej
          smieszny...:)))
          A co podzialu Iraku:

          Dziecko wie, ze bez zbombardowania Iranu, czyli bez generalnej zmiany ukladu
          sel w rejonie BW - to niemozliwe.
          Przeciw utworzeniu wolnego Kurdystanu bylaby natychmiast Turcja.
          I tylko zbombardowanie Iranu ZASTRASZY do tego stopnia Turcje, ze nie bedzie
          sie temu przeciwstawiac...

          Jezeli wiec filozofujesz, to rob to na calego, a nie po kawalkach :)))

          Tfuj, jak zawsze, Dr. J.K.




          • indris Pomyłka co do "woedzy" 30.10.06, 15:30
            Że Amerykanie nie tylko nie "wiedzą lepiej" co zrobic z Irakiem ale W OGÓLE nie
            wiedzą co zrobić to widać każdego dnia. W każdym razie nie wiedzą tego ci
            Amerykanie, którzy decydują. Ale to może dlatego, że ekipa Busha chciałaby z
            tego wyjść z twarzą, a to jest po prostu niemożliwe.
            Otoczenie Hitlera też pewnie zadawało sobie w r. 1944 podobne pytanie. I tez
            nie mogło znaleźć odpowiedzi.
            • j-k Pomyłka co do "wiedzy" - tylko czyja??? 30.10.06, 15:39
              Hitler zaczynajkac wojne z calym Swiatem, a od 1941 konkretnie z USA i ZSRR
              byl juz w tym momencie na starcie przegrany..

              Zyjesz w czasach Pax Americana...
              Amerykanie moga wyjsc z Iraku gdy bedzie to w ich interesie.

              "zachowanie twarzy" ich nie interesuje.
              To oni SAMI sa twarza tego swiata :)))
              • indris Chyba nie Bellum Americana... 30.10.06, 15:56
                ...a nie Pax Americana. Amerykanie juz wiedzą, że ponieśli klęskę, t.j. nie
                udało im się zrealizować swoich pierwotnych celów. ale najwyraźniej nie wiedza,
                jakie teraz postawić sobie cele, żeby je osiągnąć a jednocześnie zachować
                twarz. Dla ekipy Busha jest to niemożliwe, a co zrobi następna nie wiadomo.
                Narazie najbliższym celem Busha jest nieprzegranie listopadowych wyborów do
                Kongresu. Mam nadzieję, że mu się to nie uda, ale wszystko jest możliwe.
                • thannatos Re: Chyba nie Bellum Americana... 30.10.06, 17:49
                  Ja jestem w kropce jesli chodzi o te wybory. Z natury rzeczy popieram
                  republikanski system wartosci i mierzi mie sztuczna opiekunczosc polityki
                  wewnetrznej oraz nieudolnosc w polityce zagranicznej demokratow. Bardzo chetnie
                  zobaczylbym w Bialym Domu Giulianiego.

                  Z drugiej strony, jesli republikanie utrzymaja sie w Kongresie, bledne kolo
                  wspierajace administracje Busha bedzie trwalo kolejne 2 lata. Nie bedzie komu
                  zadac krepujacych pytan jeszcze za jego kadencji: "Dlaczego tak nieudolnie? Co
                  my z tego NAPRAWDE mamy, jesli cokolwiek?". A te pytania powinny zostac zadane i
                  powinna pasc na nie odpowiedz winnych tego stanu rzeczy. I to bez nic nie
                  znaczacych bajek w stylu "Mission accomplished" czy "We will prevail". Daty,
                  liczby, fakty - to powinno ujrzec swiatlo dzienne.

                  Polityka bliskowschodnia Busha stoi na pograniczu calkowitego fiaska i tylko
                  zarte przez j-k psychotropy powoduja, ze nie jest on w stanie tej kleski
                  przyswoic i w napadach hipomanii opowiada swoje oneiroidalne dyrdymaly. Jest to
                  duzy cios dla republikanow, stad czesta krytyka administracji Busha przez wielu
                  politykow jego wlasnej partii.

                  Sam wiec nie wiem czego zyczyc USA 7 listopada.... Ale wiem czego zyczyc Irakowi
                  - jak najmniej bolesnego rozpadu. A glowa administracji USA w tym, zeby jakos
                  udobruchac Turcje i zmniejszyc wzrost potegi Iranu po takim rozpadzie...
                  • herr7 to proste... 30.10.06, 17:53
                    jak najwięcej niezależnych polityków. System dwupartyjny w Ameryce oznacza w
                    praktyce brak wyboru. Rodzi też największą korupcję. Amerykanie muszą się
                    wyzwolić od swoich polityków, tak jak to kiedyś uczynili od Brytyjczyków.
                    • thannatos Re: to NIE proste... 30.10.06, 17:59
                      system niezaleznych politykow daje model podobny do wloskiego - oj, nie zycze
                      Amerykanom zasmakowania tego.
                    • j-k nie. 30.10.06, 18:02
                      nie ma na to przez najblizsze lata cienia najmniejszej szansy.
                      bedzie , jak jest.
                  • j-k Rozpad Iraku nie jest obecnie mozliwy 30.10.06, 18:01
                    thannatos napisał:
                    > - jak najmniej bolesnego rozpadu. A glowa administracji USA w tym, zeby jakos
                    > udobruchac Turcje i zmniejszyc wzrost potegi Iranu po takim rozpadzie...

                    Rozpad iraku obecnie nie jest mozliwy, bez bombardowan iranu.
                    posalem juz o tym.

                    Turcja nie zgodzi sie na wolny Kurdystan, a Kurdowie iraccy nie zamierzaja sie
                    przylaczyc ani do Turcji, ani do Iranu.

                    Na razie (bez bombardowan Iranu) - bedzie - jak jest.
                    >
                  • herr7 koszty wojny w Iraku 30.10.06, 18:06
                    Według ocen w Iraku zalega 200 mld baryłek ropy. Jeżeli pomnożyć to przez 60 $
                    daje to 12 tys mld $, czyli więcej aniżeli cały GDP Ameryki w ciągu roku. Biedni
                    Amerykanie (ale nie tylko oni) starcili dotychczas jakieś 1-2 tys mld $ co
                    powoduje, że nadal są na czysto na jakieś 10- 11 tys mld $. A w Iraku jest
                    jeszcze gaz i inne bogactwa. Nie ma więc powodów do rozpaczy- lepiej pomyśleć
                    jak tu obrabować Iran!
                • j-k Pax Americana...Amerykanie wygrali w Iraku... 30.10.06, 17:58
                  Amerykani wygrali w Iraku.
                  Ropa jest pod ich kontrola.
                  Kurdystan tez.
                  A ze arabowie bija sie miedzy soba, to co to im przeszkadza?

                  Iran zas jest zastraszony i tylko oczekuje bombardowan.
    • gosc88 Niebotyczna cena: 100 poleglych Amerykanow w 30.10.06, 15:30
      Iraku samym pazdzierniku.

      Moze ktos tu przypomni jakiz to cel Ameryka probuje osiagnac w Iraku iz gotowa
      jest placic zan te NIEBOTYCZNA cene ??
      • banme1 Re: Niebotyczna cena: 100 poleglych Amerykanow w 31.10.06, 00:08
        Ta cena nie tak duza. Nie ma poboru, nie ma starchu na campusach, nie ma
        protestow, nie ma pospiechu.
        • gosc88 Ale nie odpowiedziales na pytanie .... 31.10.06, 15:34
          banme1 napisała:

          > Ta cena nie tak duza.

          Nie ?? A jaka w/g ciebie byblaby duza ??

          No wiec jaki to cel mialby byc wart 100 amerykanskich istnien ??
    • felusiak1 Myślę, że twoja analiza jest chybiona 30.10.06, 23:46
      chociaż możliwe jest, że konkluzja jest słuszna.
      O ile moge zgodzić się, ze perski kacyk ma duże pole manewru o tyle koreański
      kacyk nie ma żadnego. Jest całkowicie zależny od woli pekińczyków a ci z kolei
      właśnie poczuli za uchem waszyngtoński oddech. Gra dobiega finału i Pekin nie
      chce ponosic jej kosztów a zatem koreańska karta jest zgrana.
    • banme1 zaden problem 31.10.06, 00:25
      Ta cena nie tak duza. Nie ma poboru, nie ma starchu na campusach, nie ma
      protestow, nie ma pospiechu.

    • j-k przecie masz protesty... 31.10.06, 00:27
      tu na forum :)))

      nie wiesz, jakby i ten problem rozwiazac ??? :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka