10.11.06, 19:23
militera.lib.ru/memo/russian/kazaryan_av/37.jpg
1941-45.ru/heroes/1.files/martyanov.jpg
www.electrostal.ru/pictures/177.jpg
www.electrostal.ru/pictures/170.jpg
www.admin.debryansk.ru/~pab/partisan/img/f224-1b.jpg
www.molosy.pl/galeria/data/media/24/mati_i_medale_050.jpg
Obserwuj wątek
    • polski_francuz Cwaniak 10.11.06, 19:28
      szukasz latwego celu, he?

      Nieladnie:)

      W moim srodowisku mozna dostac "palmy akademickie" roznych poziomow, medal
      CNRS , a w koncu Legie Honorowa. Te ostatnia za dzialania juz bardziej
      polityczne albo takie co rozslawiaja kraj.

      Nie wiem, ktory jest "chlebowy".

      PF

      PF
      • schlagbaum Re: Cwaniak 10.11.06, 19:30
        polski_francuz napisał:

        > szukasz latwego celu, he?
        >
        > Nieladnie:)
        >
        > W moim srodowisku mozna dostac "palmy akademickie" roznych poziomow, medal
        > CNRS , a w koncu Legie Honorowa. Te ostatnia za dzialania juz bardziej
        > polityczne albo takie co rozslawiaja kraj.
        >
        > Nie wiem, ktory jest "chlebowy".
        >
        Medali nigdy nie za duzo.

        Glupio tylko jak sie daje i odbiera.
        • schlagbaum Re: Cwaniak 11.11.06, 00:05
          schlagbaum napisał:


          > Medali nigdy nie za duzo.
          >
          Przydalby sie jeszcze jakis za zasługi w działaniach przeciw terroryzmowi lub
          cos podobnego.
          >
          >
          >
    • w_ojciech Re: Na medal 10.11.06, 19:29
      Jacy piękni czerwoni janczarzy.
      Jestem pod wrażeniem.
      • schlagbaum Re: Na medal 10.11.06, 19:38
        w_ojciech napisał:

        > Jacy piękni czerwoni janczarzy.
        > Jestem pod wrażeniem.

        A jak oceniasz dekoracje ?
        • de_oakville Trzech admiralow 11.11.06, 13:33
          Bylo to bodajze w pierwszej polowie roku 1980, kiedy do Gdyni przybyly z wizyta
          przyjazni dwa okrety "bratnich" wowczas armii. Oba zacumowaly przy Skwerze
          Kosciuszki - jeden okret byl ogromny i imponowal nie tylko swoja wielkoscia (nie
          bylo mu rownego przy calym nabrzezu - polski okret-muzeum "ORP Blyskawica"
          wygladal przy nim jak maly stateczek) ale rowniez iloscia dzial oraz cala swoja
          potega i majestatem. Okret ten (nie zapamietalem jego nazwy) nalezal do
          marynarki wojennej ZSRR. Drugi okret byl od niego znacznie mniejszy (nawet
          mniejszy od "Blyskawicy") i zacumowal tuz przed radzieckim "kolosem", tak ze
          patrzac od strony miasta wygladal na tle tamtego niemal jak holownik. Nalezal on
          do Marynarki Ludowej NRD. Przyjechalem wtedy do Gdyni z Gdanska aby przejsc sie
          po miescie i kiedy zobaczylem z daleka wielki okret, udalem sie z ciekawosci w
          jego strone. Odbywaly sie tam jakies uroczystosci z udzialem marynarzy zarowno
          polskich jak i radzieckich. Na pokladzie stali w szeregu marynarze ZSRR
          wyprezeni na bacznosc po tym jak padla komenda "smirno!". Nagle rozlegl sie
          gwizdek i na pokladzie okretu ukazal sie admiral, ktory zaczal schodzic po
          trapie do limuzyny podstawionej przy nabrzezu, gdzie stali wyprezeni na bacznosc
          oficerowie polscy. Nogi ugiely sie pode mna z wrazenia, poniewaz mundur admirala
          emanowal blaskiem nie do opisania, zlote lampasy, blekitne spodnie, biala
          marynarka, zlote guziki, niezliczona ilosc medali, ogromna czapka z obwodka ze
          zlotych lisci debu a przede wszystkim epolety, ogromne, rowniez zlote, z wielka
          piecioramienna gwiazda posrodku. Pomyslem, ze musi to byc pewnie dowodca calej
          radzieckiej Floty Baltyckiej, byc moze dowodca calej floty ZSRR, i ze zobaczyc z
          bliska taka osobistosc to okazja, ktora nie przytrafia sie kazdemu i czesto, byc
          moze tylko jeden raz w zyciu. Poczulem sie dumny, ze wlasnie mnie dane bylo to
          wszystko zobaczyc i przezyc. Ale jak sie okazalo, nie byl to wcale koniec emocji
          i wrazen, a jedynie wstep. Bo oto kiedy ow admiral wszedl juz do samochodu na
          dole, na pokladzie okretu rozlegl sie ponownie gwizdek i po trapie zaczal
          schodzic admiral jeszcze wazniejszy - jego mundur byl tak samo okazaly jak jego
          poprzednika, ale na zlotych epoletach mial dwie wielkie gwiazdy a nie jedna, a
          poza tym mial jeszcze wiecej medali. Kiedy i tamten, wazniejszy od pierwszego
          admiral wszedl juz do samochodu, na pokladzie okretu rozlegl sie ponownie
          gwizdek i po trapie zaczal schodzic trzeci admiral, ze wszystkich najwazniejszy
          - ten mial na zlotych epoletach trzy wielkie gwiazdy i jeszcze wiecej medali od
          dwoch pozostalych. Taki byl majestat owczesnej potegi militarnej ZSRR - wielkie
          czapki i ordery oficerow, generalow i admiralow, wielkie okrety, imponujace
          ilosci okretow podwodnych i czolgow. Te czasy juz minely, i bardzo dobrze, ale
          pamiec o nich jako o wspolczesnej nam historii sprzed lat, trwa.
          • schlagbaum Re: Trzech admiralow 11.11.06, 17:39
            de_oakville napisał:

            > Bylo to bodajze w pierwszej polowie roku 1980, kiedy do Gdyni przybyly z
            wizyta
            > przyjazni dwa okrety "bratnich" wowczas armii. Oba zacumowaly przy Skwerze
            > Kosciuszki - jeden okret byl ogromny i imponowal nie tylko swoja wielkoscia
            (ni
            > e
            > bylo mu rownego przy calym nabrzezu - polski okret-muzeum "ORP Blyskawica"
            > wygladal przy nim jak maly stateczek) ale rowniez iloscia dzial oraz cala
            swoja
            > potega i majestatem. Okret ten (nie zapamietalem jego nazwy) nalezal do
            > marynarki wojennej ZSRR. Drugi okret byl od niego znacznie mniejszy (nawet
            > mniejszy od "Blyskawicy") i zacumowal tuz przed radzieckim "kolosem", tak ze
            > patrzac od strony miasta wygladal na tle tamtego niemal jak holownik. Nalezal
            o
            > n
            > do Marynarki Ludowej NRD. Przyjechalem wtedy do Gdyni z Gdanska aby przejsc
            sie
            > po miescie i kiedy zobaczylem z daleka wielki okret, udalem sie z ciekawosci w
            > jego strone. Odbywaly sie tam jakies uroczystosci z udzialem marynarzy zarowno
            > polskich jak i radzieckich. Na pokladzie stali w szeregu marynarze ZSRR
            > wyprezeni na bacznosc po tym jak padla komenda "smirno!". Nagle rozlegl sie
            > gwizdek i na pokladzie okretu ukazal sie admiral, ktory zaczal schodzic po
            > trapie do limuzyny podstawionej przy nabrzezu, gdzie stali wyprezeni na
            bacznos
            > c
            > oficerowie polscy. Nogi ugiely sie pode mna z wrazenia, poniewaz mundur
            admiral
            > a
            > emanowal blaskiem nie do opisania, zlote lampasy, blekitne spodnie, biala
            > marynarka, zlote guziki, niezliczona ilosc medali, ogromna czapka z obwodka ze
            > zlotych lisci debu a przede wszystkim epolety, ogromne, rowniez zlote, z
            wielka
            > piecioramienna gwiazda posrodku. Pomyslem, ze musi to byc pewnie dowodca calej
            > radzieckiej Floty Baltyckiej, byc moze dowodca calej floty ZSRR, i ze
            zobaczyc
            > z
            > bliska taka osobistosc to okazja, ktora nie przytrafia sie kazdemu i czesto,
            by
            > c
            > moze tylko jeden raz w zyciu. Poczulem sie dumny, ze wlasnie mnie dane bylo to
            > wszystko zobaczyc i przezyc. Ale jak sie okazalo, nie byl to wcale koniec
            emocj
            > i
            > i wrazen, a jedynie wstep. Bo oto kiedy ow admiral wszedl juz do samochodu na
            > dole, na pokladzie okretu rozlegl sie ponownie gwizdek i po trapie zaczal
            > schodzic admiral jeszcze wazniejszy - jego mundur byl tak samo okazaly jak
            jego
            > poprzednika, ale na zlotych epoletach mial dwie wielkie gwiazdy a nie jedna, a
            > poza tym mial jeszcze wiecej medali. Kiedy i tamten, wazniejszy od pierwszego
            > admiral wszedl juz do samochodu, na pokladzie okretu rozlegl sie ponownie
            > gwizdek i po trapie zaczal schodzic trzeci admiral, ze wszystkich
            najwazniejszy
            > - ten mial na zlotych epoletach trzy wielkie gwiazdy i jeszcze wiecej medali
            od
            > dwoch pozostalych. Taki byl majestat owczesnej potegi militarnej ZSRR -
            wielkie
            > czapki i ordery oficerow, generalow i admiralow, wielkie okrety, imponujace
            > ilosci okretow podwodnych i czolgow. Te czasy juz minely, i bardzo dobrze, ale
            > pamiec o nich jako o wspolczesnej nam historii sprzed lat, trwa.
            >

            Jestes jak zawsze niezrownanym gawedziarzem.
            Powinienes miec wielu wnukow.

            Potezny okret to swiadectwo rozwinietej mysli inzynierskiej, swiadectwo
            wysokiego poziomu naukowego.
            Ordery i medale to swiecidelka, jak banki na choince.
            Wartosc ich jest niewielka, szczegolnie gdy przyznawane sa posmiertnie.
            • de_oakville Re: Trzech admiralow 11.11.06, 23:21
              schlagbaum napisał:

              > Ordery i medale to swiecidelka, jak banki na choince.

              Ale mimo to w Rosji tradycja kolorowych i zloconych mundurow wojskowych jest
              bardzo stara i lubiana - siega jeszcze czasow carskich, a moze nawet i dawniejszych.

              "Pułki stanęły - patrzą - car, car jedzie,
              Tuż kilku starych, konnych admirałów,
              Tłum adiutantów i ćma jenerałów
              Z tyłu i z przodu, a car sam na przedzie.
              Orszak dziwacznie pstry i cętkowany,
              Jak arlekiny: pełno na nich wstążek,
              Kluczyków, cyfer, portrecików, sprzążek,
              Ten sino, tamten żółto przepasany,
              Na każdym gwiazdek, kółek i krzyżyków
              Z przodu i z tyłu więcej niż guzików.

              (...)

              Car był w mundurze zielonym, z kołnierzem
              Złotym. Car nigdy nie zruca mundura;
              Mundur wojskowy jest to carska skóra,"

              (Adam Mickiewicz, "PRZEGLĄD WOJSKA")
              Cala tresc utworu:

              univ.gda.pl/~literat/dziadypo/0015.htm
              • schlagbaum Re: Trzech admiralow 11.11.06, 23:59
                de_oakville napisał:

                > schlagbaum napisał:
                >
                > > Ordery i medale to swiecidelka, jak banki na choince.
                >
                > Ale mimo to w Rosji tradycja kolorowych i zloconych mundurow wojskowych jest
                > bardzo stara i lubiana - siega jeszcze czasow carskich, a moze nawet i
                dawniejs> zych.
                >
                Jak dlugo ta rosyjska tradycja nie staje sie polska moda jest mi dosc obojetna.
            • schlagbaum Re: Trzech admiralow 12.11.06, 00:09
              ww6.tvp.pl/View?Cat=4998&id=419700
              • schlagbaum Re: Trzech admiralow 12.11.06, 13:16
                schlagbaum napisał:

                > ww6.tvp.pl/View?Cat=4998&id=419700

                A to sie rodzice musieli ucieszyc !!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka