Gość: Wuj Ingmar
IP: *.client.attbi.com
11.04.03, 06:56
Mniej znającym polskie idiomy spieszę wytłumaczyć: jest takie powiedzenie:
nie rób tego/owego, bo się obudzisz z ręką w nocniku.
A teraz ad rem: dobra nasza znajoma Dana jest wyraźnie zaskoczona:
"nu, ja sobie na tym forum wyrabiam opinie o dzisiejszej polsce i polakach
[...] na tym forum nie ma zadnej wymiany opinii o sprawach swiata, na tym
forum jest bluzganie na israel i antysemityzm nieustajacy"
A CO SIĘ ZDAWAŁO, że Polską można sobie mordki wycierać przez lata i pluć, a
Polak nic, tylko gębę rękawem obetrze, uśmiechnie się i będzie Was lubił?
Nienawiść żydowska do wszystkiego, co polskie (z wyjątkiem przelotnych
momentów zaspokojenia, jak jakiegoś polskiego polityka da się nakłonić do
publicznego "przepraszania") jest zakorzeniona i znana. Prawda, że znana nie
wszystkim. Polacy mieszkający w Polsce z ważniejszych mediów się o tym nie
dowiedzą. Kiedyś ja też nie doceniałem skali problemu, dopóki na własne oczy
nie zobaczyłem, jak bezczelna jest antypolska propagandowa kampania
żydostwa.
A oto opis zdarzenia, z powodu którego nie przepadam za żydostwem: Na mój
uniwersytet (kibli tam bynajmniej nie sprzątam) przyjechał Ważny Gość z
prelekcją - "a Holocaust Survivor". Nie pofatygowałem się (nie chciało mi
się, czego do dziś żałuję). Na spotkanie zostały zapędzone studenckie
naiwniaki, biorące kursy historii. Relacja ukazała się w uniwersyteckiej
gazecie, która potem wpadła mi w ręce. Czytam, i oczom nie wierzę: facet,
który przed wojną kończył dentystykę na państwowym Uniwersytecie Warszawskim
i sam powiedział, że zajmował się wtedy ważniejszymi problemami natury
egzystencjalnej, niż swoje żydostwo, na jednym oddechu opisał Polskę jako
kraj "unlivable for Jews" w którym prześladowania były codziennością. Jak
pogodzić te studia i problemy natury egzystencjalnej z chowaniem się przed
polskimi bojówkami - nie wiem, ale mam wątpliwości, czy podobne pytanie
nasunie się prostodusznym Amerykanom. Podobnie, nie wynikało z owej relacji,
by ktoś spytał "panie, to jak to było, że przy tym polskim antysemityzmie
jednak mieszkały Was w Polsce 3 miliony, z tendencją wzrostową?". Albo żeby
ktoś spytał, jakim cudem przedstawiciel prześladowanej narodowości kończył
prestiżowe studia.
Krótko: po przeczytaniu szlag mnie mało nie trafił. Oto jeździ sobie sukinsyn
po kraju i robi wodę z mózgów Amerykanom, zapraszającym go na prelekcje, żeby
sobie poszerzyć wiedzę o świecie. Amerykanom, którzy kiedyś będą elitą
intelektualną USA. Jest to wyrabianie im składników światopogladu.
Sam pan "Holocaust Survivor" tego nie wymyślił. Rzecz doskonale pasuje do
innych opisów antypolskiej działalności:
www.geocities.com/CapitolHill/Senate/8844/1.htm
w które, skoro sam się przekonałem, nie ma powodu nie wierzyć.
Pora na zakończenie. Jeśli polska antypatia zaskakuje Żydów, to jest to
klasyczne obudzenie się z ręką w nocniku. Moja antypatia nie została "wyssana
z mlekiem matki" (kolejny klasyk - pan Shamir), tylko została ukształtowana
przez działalność ludzi, którzy reprezentują naród żydowski. Bo reprezentują:
każdy naród wyłania swoje elity, które potem publicznie zabierają głos w
imieniu tego narodu. Żydowskie elity przemawiają w sprawie Polski jednym,
nieprzyjaznym Polsce głosem. Takieście elity wyłonili. I jak Kuba Bogu, tak i
Bóg Kubie.
Wuj Ingmar