List do Ameryki

IP: *.di.beeck / 172.20.6.* 29.04.03, 17:32
Jedna uwaga merytoryczna:
we wspolczesnej Europie nie wszedzie jest tak,
ze imigranci to glownie muzulmanie; z cala
pewnoscia nie jest tak w Niemczech gdzie
najwieksza grupa imigracyjna (100-200 tys. rocznie)
sa od lat mieszjancy b. ZSRR.

W ogole Europa jest pod silnym wplywem strumieni imigracyjnych
z Rosji + Chiny a sa to terytoria generalnie
niemuzulmanskie.

    • Gość: mk co to jest "refolucja"? (n/t) IP: *.twcny.rr.com 29.04.03, 19:21
      • Gość: aaa Re: co to jest IP: *.eds.de 30.04.03, 17:13
        Przeczytaj dokladnie tekst, to zrozumiesz. Wszystko jest tam
        napisane.
      • Gość: Fallus Re: co to jest IP: 213.155.168.* 30.04.03, 18:54
        to literowka ... powinno byc "refallucja" czyli odciecie ch...
        Ameryce
    • Gość: mirmat Amerykanie: olejcie ten list. Europa partnerem US? IP: *.dialup.eol.ca 30.04.03, 06:33
      Kiedy to zachodnia Europa byla partnerem Ameryki? Lajdaki byli dobrzy by
      walczyc do ostatniego Amerykanina, potem wziasc Plan Marshala, kryc sie za
      Amerykanskimi plecami kopiac wujka Sama po kostkach i ukladajac sie z Sowietami.

      Co zrobila zachodnia Europa by obalic komunizm: NIC. Albo gorzej. Francja i
      Niemcy dawali ogromne pozyczki by ocalic Kremlowskie imperium a dzis
      beszczelnie domagaja sie od demokratycznej Polski zwrotu ich inwestycji w
      komune.
      • Gość: stalinista Re: Amerykanie: olejcie ten list. Europa partnere IP: *.home.cgocable.net 01.05.03, 16:47
        Co zrobic zeby obalic takiego durnia jak mirmat? Opadaja nie tylko rece ale i
        spodnie
    • Gość: abc Re: List do Ameryki IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 18:07
      Gość portalu: wacek napisał(a):

      > Jedna uwaga merytoryczna:
      > we wspolczesnej Europie nie wszedzie jest tak,
      > ze imigranci to glownie muzulmanie; z cala
      > pewnoscia nie jest tak w Niemczech gdzie
      > najwieksza grupa imigracyjna (100-200 tys. rocznie)
      > sa od lat mieszjancy b. ZSRR.
      >
      > W ogole Europa jest pod silnym wplywem strumieni imigracyjnych
      > z Rosji + Chiny a sa to terytoria generalnie
      > niemuzulmanskie.
      >

      Dobrze zauważyłeś :-)))
      Podobnie jest i w kwestii terroryzmu przed którym rzekomo Europa stoi (trzyma
      głowę w piasku) w przypadku którego tylko Blair stanowi wyjątek który
      potwierdza regule – ładny skrót - gościu nie musi dostarczać dowodów.
      Tylko, ze ta Europa to nie jest jeden kraj jak to ma miejsce w przypadku USA,
      która dominuje w UE i ONZ-cie. To właśnie te organizacje są obiektem ataków
      terrorystycznych z tym, ze przeprowadzanych przez USA a nie Arabów (zaczynam
      łapać zastosowany skrót )
      Reasumując, artykuł ten jest płytki. Poza naiwnymi chęciami przywrócenia ładu z
      przed wojny w Iraku, nie zawiera on nic wartościowego.
      Ja bym go nie opublikował w swojej gazecie. No chyba ze bym był Żydem gdyż
      artykuł ten sporo miejsca poświęcił kwestii antysemityzmu, co zawiera jakąś tam
      dawkę antidotum.

    • Gość: P-77 Re: List do Ameryki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 19:38
      Mądry tekst dający obu stronom - i nawiedzonym buszystom i ogarniętym obsesją
      antyamerykanizmu - sporo do myślenia.
      Nie powiem, że ze wszystkim się zgadzam, ale ... ciekawie się czyta.
      • Gość: outsider Re: List do Ameryki IP: *.proxy.aol.com 02.05.03, 00:19
        Bardzo dobry tekst, a nawet dramatyczny, bo rzeczywiscie zrobilo sie goraco (i
        wcale nie plytki, choc jasne ze nie obejmuje wszystkiego, zreszta nie jest to
        zaden zarzut).
        Rzeczywiscie problem arabski zintensyfikowal sie od czasu rozbicia Jugoslawi, a
        wlasciwie rozpadu ZSRR, kiedy pojawily sie konflikty etniczne, przez wiele lat
        trzymane w stanie uspienia pod pozorami spokoju (tylko bez sentymentow, prosze.)
        Puszka Pandory zostala otwarta.Trzeba stawic czola rzeczywistym problemom, ktore
        wczesniej 'nie-istnialy' tez sila przemocy. A wszystko to w kontekscie Zachod
        vs. Islam (nawet w Indiach, czy w Izraelu, ogolnie rzacz biorac chodzi o to
        samo). Resentyment wobec Zachodu, panstw czy narodow biednych, ochoczo karmi
        terrorystow i wszelkiej masci agresywnych (fizycznie) przeciwnikow
        "krwiozerczego" swiata biznesu i handlu (w tym zielonych pacyfistow), czesto z
        powodu monopolizmu Zachodu. Tak naprawde to mysle ze cale napiecie tych
        problemow dziala uczlowieczajaco na wszystkie strony, obnazajac rozne ukryte
        motywy, slabostki i czesto nieczyste intencje, panstw owianych gloria czy to
        historyczna czy tez historyczno-technologiczna. A jak sie przy tym zaczal
        niezdarnie (ale jednak!) Zachod zajmowac podnoszeniem z biedy tych 'porzuconych'
        narodow, azeby terroryzm stracil zaplecze spoleczne! Oczywiscie, ze strachu o
        siebie. Bo 9/11 to byl atak w samo 'nieczule' serce biznesu. Z tym ze motody nie
        te, bo jednak trzeba walczyc umyslem, a nie przemoca. W swiecie handlarzy
        przynajmniej masz wolny wybor, mozesz nawet zostac biednym artysta, ale
        przynajmniej nikt nie bedzie ci gwalcil matki czy corki na twoich oczach i
        wyprawial rozne inne dewiacje ktore potem trzeba leczyc pokoleniami. A kto
        przerwie bledne kolo msciwosci? Zachod (nie tylko Stany) przyczynil sie do
        umocnienia tego pieprzonego rezimu Saddama, wiec w pewnym sensie ponosi
        odpowiedzialnosc i powinien brac udzial w demokratyzowaniu (nie jest to zadne
        sztuczne nakladanie), ale karaluchy trzeba tepic, nawet jesli miluje sie pokoj,
        a czasem i wegetarianizm. Kiedys Zachod dbal tylko o swoje, kosztem innych, nie
        swoich narodow - stara metoda kolonialnego kapitalizmu. Teraz okazuje sie ze
        jednak trzeba dbac o cala globalna wioske, w przeciwnym razie, predzej czy
        pozniej (teraz to nawet za bardzo nie trzeba sobie tego wyobrazac, wystarczy
        tylko przypomniec), konsekwencje wracaja jak bumerang. Innymi slowy nic nie stoi
        w miej
        • Gość: Stop wojnie Kunktator Ash: I diabłu świeczkę I Bogu ogarek IP: *.tele2.pl 03.05.03, 17:45
          www.stopwojnie.w.pl
          www.irak.pl
          STRATEGIA IMPERIUM USA

          Jak wytłumaczyć pęd wojenny Busha? Czy jest to jedynie wynik faktu, że na
          czele największej machiny militarnej w historii stoi niespełna rozumu
          szaleniec? Słuchając wypowiedzi prezydenta USA teoria ta wydaje się
          niezmiernie atrakcyjna. Za szaleństwem Busha kryje się jednak coś więcej, co
          trudno wyjaśnić jedynie niuansami psychiatrii...

          Teoria imperializmu

          Chcąc zrozumieć strategię imperium USA nie sposób obyć się bez sformułowanej
          już w czasie I wojny światowej marksistowskiej teorii imperializmu. Słowo to �
          niestety � zostało wyświechtane przez propagandę PRL i odstraszać może samo
          jego brzmienie. Lepszego określenia jednak nie wymyślono a imperializm jest w
          dzisiejszym świecie faktem równie realnym co w świecie podbojów kolonialnych
          sprzed stu lat. Zmieniła się tylko forma. Istotą teorii imperializmu,
          sformułowanej najpełniej przez rosyjskich rewolucjonistów Bucharina i Lenina,
          jest połączenie dyplomatycznych i militarnych konfliktów między państwami z
          istniejącą w kapitalizmie konkurencją ekonomiczną. Rosnąca koncentracja i
          centralizacja kapitału a także jego umiędzynarodowienie powoduje coraz
          ściślejszy związek wielkich firm z państwem. Rywalizacja między wielkimi
          firmami przekształca się więc w konflikty między państwami broniącymi
          globalnych interesów tych firm. Z drugiej strony słabsze gospodarczo
          mocarstwa, aby utrzymać swą pozycję, musza rozwijać własną ekonomiczną bazę.
          Także dziś chcąc zrozumieć strategię USA trzeba widzieć połączoną ekonomiczną
          i geopolityczną rywalizację między państwami czy blokami państw.

          Strategia USA po Zimnej Wojnie

          Po II wojnie światowej USA stały się największym światowym mocarstwem.
          Wyczerpane imperia kolonialne Anglii i Francji nie były w stanie powstrzymać
          (choć próbowały) fali dekolonizacji. Zmiażdżone zostały imperialne ambicje
          Niemiec i Japonii. Gospodarka USA stanowiła w tym czasie 50 % gospodarki
          świata (przy 6 % ludności). Jednak do 1990 r. supermocarstwo, obciążone
          ogromnymi wydatkami militarnymi koniecznymi do konkurencji z ZSRR, straciło
          dużą część swej gospodarczej przewagi � głównie na rzecz RFN i Japonii. Kraje
          te, same będąc wolne od wydatków zbrojeniowych, korzystały z �permanentnej
          gospodarki wojennej� lat Zimnej Wojny, która przedłużała czas prosperity. W
          1990 r. gospodarka USA, choć wciąż najsilniejsza na świecie, stanowiła już
          tylko 25 % gospodarki światowej. Chociaż przez ostatnią dekadę, głównie przez
          kryzysy w Niemczech i Japonii, przewaga USA wzrosła (do prawie 30 %) kraj ten
          wciąż czuje na sobie oddech rywali.

          Strategia USA po Zimnej Wojnie ma więc na celu utrzymanie pozycji hegemona -
          jedynego supermocarstwa. Utrzymanie jej wobec dwóch kategorii potencjalnych
          rywali. Pierwszą są tradycyjni sojusznicy, którzy dzięki rosnącej sile
          ekonomicznej mogą zacząć grać niezależną rolę. Kraje te to głównie Niemcy i
          Japonia, które po 1990 r. zaczęły wychodzić z cienia Wielkiego Brata.
          Przykładem może być niekonsultowany z USA projekt zjednoczenia Niemiec czy
          uznanie przez ten kraj niepodległości Słowenii i Chorwacji w 1991 r. (wbrew
          woli USA, które chciały w tym czasie federalnej jedności Jugosławii). Niemcy i
          Japonia po raz pierwszy od czasów II wojny światowej wysłały wojska poza
          granice kraju a Japonia groziła nawet ostatnio wojną prewencyjną Korei Płn.
          Ekonomicznym rywalem USA jest także Unia Europejska. Odpowiedzią na UE stała
          się więc Północnoamerykańska Strefa Wolnego Handlu (NAFTA).
          Kraje UE są jednak podzielone � część chce grać własną, niezależną i czasem
          konkurencyjną wobec USA imperialną rolę (Francja, Niemcy), inni opierają swa
          strategię na podłączeniu się pod rydwan Wielkiego Brata. Z tych powodów USA są
          zdecydowanymi orędownikami rozszerzenia UE o proamerykańskie kraje Europy
          Wschodniej i Turcję, aby była bardziej strefą rozszerzonych amerykańskich
          interesów niż rywalem. Drugą kategorią rywali są kraje spoza strefy
          niepokornych sojuszników.

          Wciąż posiadająca drugie arsenały broni na świecie Rosja rywalizuje z USA
          głównie w bogatym w ropę i gaz rejonie Azji Środkowej i Morza Kaspijskiego.
          Ekonomiczną konkurencją mogą być niedawne �azjatyckie tygrysy�. Wielu bardzo
          obawia się Chin z dynamicznie rozwijającą się gospodarką, jak również ogromnym
          potencjałem ludnościowym i militarnym.

          Cele panujących w USA za czasów administracji Busha seniora i Clintona były
          więc identyczne, jak obecne. Sposób ich osiągnięcia był jednak inny. USA
          dążyły do umocnienia się w roli jedynego supermocarstwa głównie poprzez
          wykorzystanie istniejących globalnych struktur, jak ONZ czy NATO. W karaniu
          niewygodnych dla USA państw budowano sojusznicze koalicje uznające kierowniczą
          rolę Wielkiego Brata.
          Szczególnie wyraźne było w czasie ataku na Irak w 1991 r., gdy taką koalicje
          budowano miesiącami, zapewniając neutralność Rosji i Chin a także
          nieuczestniczenie w wojnie Izraela. Sekretarz Stanu USA, James Baker,
          wstrzymał nawet 10 mld dolarów pożyczki dla Izraela, aby zmusić ten kraj do
          tzw. �procesu pokojowego� z Palestyńczykami. W czasie wojny w Jugosławii jako
          przykrywkę do ataku użyto NATO. Był to ważny precedens, gdyż wojnę prowadzono
          przy sprzeciwie Rosji i Chin. Jednak także w tym przypadku USA prowadziły
          bardziej politykę wielostronną niż jednostronną. Samym celem ataku było nie
          tylko potwierdzenie wiarygodności NATO, ale i potwierdzenie amerykańskiego
          przywództwa wewnątrz NATO i wykazanie zależności Europy od pięści siły
          zbrojnej USA. Jednocześnie europejscy sojusznicy znaleźli swoje miejsce w
          szeregu. Widać to nawet w retoryce tej wojny, gdy popularność zdobyły takie
          określenia, jak �społeczność międzynarodowa�, �wspólnota międzynarodowa� czy
          �demokratyczny świat� prowadzący �humanitarną interwencję�. Oczywiście, w
          żaden sposób nie można idealizować polityki poprzednich prezydentów USA. Fakt,
          że bardziej koncentrowano się na budowaniu koalicji nie zmienia
          imperialistycznego charakteru samych celów. Wojny, w których zginęły tysiące
          ludzi czy rozszerzenie NATO miały na celu jedynie zapewnienie hegemonii USA.
          Przypomnijmy słowa Sekretarz Stanu USA w administracji Clintona, Madeleine
          Albright: �Jeśli musimy użyć siły, to dlatego, że jesteśmy Ameryką. Stoimy
          wysoko. Patrzymy dalej w przyszłość.�

          Doktryna republikańskiej prawicy

          W rok po atakach terrorystycznych na World Trade Center i Pentagon
          administracja Busha opublikowała dokument o nazwie:
          Narodowa Strategia Obrony. Możemy tam przeczytać, że "USA posiadają
          bezprecedensową � i niezrównaną � siłę i wpływy na świecie.
          (�)Nasze siły muszą być wystarczająco mocne, aby odwieźć potencjalnych
          przeciwników od realizacji militarnej rozbudowy w nadziei na przewyższenie lub
          doścignięcie siły USA.� Zmieniają się jednak środki realizacji tego celu.
          �Podczas gdy USA będzie stale starać się o poparcie wspólnoty międzynarodowej,
          nie zawahamy się � jeśli trzeba � działać sami, aby wykorzystać nasze prawo do
          samoobrony poprzez działania wyprzedzające.� Tzw. doktryna Busha jest więc
          oparta na polityce znacznie bardziej unilateralnej (jednostronnej) niż jego
          poprzedników. Większość rządzącej obecnie ekipy w USA uważa, że ogromna
          przewaga militarna nad potencjalnymi konkurentami pozwala na politykę dużo
          bardziej ofensywną w ambicjach przekształcenia świata na proamerykańską modłę.
        • Gość: VICTORY!!!!!! Re: List do Ameryki IP: *.home.cgocable.net 03.05.03, 18:30
          Co za niezwykle zwyciestwo w koalicji pokonalismy wrescie wielkie mocarstwo
          Irackie
          • Gość: Darek Re: List do Ameryki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.03, 19:24
            He he
    • Gość: Up Re: List do Ameryki IP: *.acn.waw.pl 03.05.03, 19:19
      Up
    • Gość: up Re: List do Ameryki IP: *.ifj.edu.pl 03.05.03, 19:29
      up
      • Gość: Juzek Re: List do Ameryki IP: *.energoprojekt.com.pl 03.05.03, 19:36
        Gość portalu: up napisał(a):

        > up

        Przestan nabijac licznik gnojku !
    • Gość: tt Re: List do Ameryki IP: *.dip.t-dialin.net 04.05.03, 11:49
      Przyczepie sie do jednego - "Wobec tego należy jak najszybciej
      oddać władzę w Iraku jego mieszkańcom i wspierać powstanie
      demokratycznej federacji lub konfederacji." - bardzo naiwne i
      europocentryczne - autor zaklada ze po oddaniu wladzy
      irakijczykom powstanie jakas forma demokratycznych rzadow, ciekaw
      jestem na jakiej podstawie. Duzo bardziej prawdopodobne wydaje
      sie powstanie kolejnego Iranu. Sila mmozna oobalic dyktature ale
      nie da sie sila wprowadzic demokracji.
    • Gość: STOJUR Re: List do Ameryki IP: *.pppool.de 07.05.03, 20:14
      Niech pracuje nad swoja nowa ksiazka. Moze on doczeka. Ja te
      wszystkie smierdzace arabskie odpady do pieca i benzyna
      ijeszcze raz benzyna.Dom wymarzony sprzedalem i teraz mieszkam
      w niechcianym.Araby do PIECA!!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja