Dodaj do ulubionych

Klaus Kinski, aktor i erotoman z Sopotu

03.09.07, 16:25
Bylo to pod koniec lat 60-tych ubieglego wieku. Wyswietlili u nas film
"Winnetou", po ktorym, tak jak
wszystkie okoliczne dzieciaki, przez pol roku bawilem sie w Indian. Nie
zalapalem sie wprawdzie na pierwsza czesc filmu
("Winnetou I"), ale druga czesc obejrzalem z zapartym tchem. Przez nastepne
lata mialem w pamieci scene napadu bialej bandy na
wioske indianska; rozbojnikow prowadzil do ataku herszt w futrzanej czapie.
Jego twarz utkwila mi w pamieci.
Nie wiedzialem wtedy, ze herszta tej bandy, o imieniu "Luka", gral Klaus
Kinski, aktor niemiecki, ktory urodzil sie w Sopocie w roku 1926, a
dziecinstwo spedzil w Berlinie. Byl synem aptekarza Bruno Nakszynskiego,
Niemca polskiego pochodzenia i Niemki z Gdanska - Susanne Lutze. Mial
niezwykle barwne zycie, mozliwe, ze rowniez dlatego, ze byl uwazany za
"maniaka seksualnego".

"Kinski przyznawal sie do setek, jezeli nie do tysiecy kochanek. Bral
wszystko, co sie rusza. Nawet jezeli w erotycznych przechwalkach Niemca jest
duzo przesady, relacje osób wspólpracujacych z Kinskim potwierdzaja, ze na
planach filmowych, w hotelach, restauracjach i na ulicy nie bylo kelnerki,
pokojówki, makijazystki, asystentki
i zadnej innej kobiety w tzw. wieku poborowym, której aktor nie próbowalby,
najczesciej w dosc niewybredny sposób, zaciagnac do lózka. W 1968 jego
ówczesna zona Ruth Toecki, wykonczona tymi wybrykami, odeszla wraz z córka
Nastassja, która miala pózniej zostac kochanka Romana Polanskiego i gwiazda kina."
(...)
"Kinski byl jednym z najtrudniejszych aktorów, jakich mozna sobie wyobrazic.
Przekonany o wlasnej wyjatkowosci reagowal na krytyke eksplozjami agresji,
dostawal ataków szalu, zrywal zdjecia. Byl znanym erotomanem i seksoholikiem;
terroryzowal kobiety z ekip filmowych swoimi natarczywymi zalotami i
permanentnym swintuszeniem."

"W kwietniu 1994 roku wladze miasta postanowily uczcic pamiec zmarlego w 1991
r. aktora Klausa Kinskiego, ktory w 1926 r. urodzil sie w Sopocie jako Klaus
Nakszynski. Inauguracja Dni Klausa Kinskiego bylo odsloniecie tablicy
pamiatkowej wmurowanej w sciane domu przy ulicy Kosciuszki 10, gdzie niemiecki
aktor przyszedl na swiat i spedzil kilka lat dziecinstwa."

www.zoneeuropa.tv/lk/lk_kinski.php
www.hatii.arts.gla.ac.uk/MultimediaStudentProjects/00-01/0009135b/fruits/html/Kinski/kinski-bio.htm
Obserwuj wątek
    • i_love_wall_street To byl swietny aktor i chyba jedyny jakiego niemcy 03.09.07, 20:18
      mieli do dzisiaj , zreszta cos takiego jak film niemiecki to smiech
      na sali )))
      Pamietam jeden film tego niezbyt przystojnego faceta jeszcze w
      Polsce (30 lat temu ).
      Pamietam jedynie jak plyneli rzeka przez jakas jungle i byli stale
      atakowani przez indian .
      Cos mi sie wydaje ze to byly wojska hiszpanskie ktore szukaly zlota
      w Peru i Brazylii w czasach Konkwisty ?
      • ariadna-enta Re: To byl swietny aktor i chyba jedyny jakiego n 03.09.07, 20:30
        tu bym polemizowała
        niektóre filmy niemieckie są całkiem dobre
        choćby ostatnie "Życie na podsłuchu"
        "Good bye Lenin"
        czy bardzo dobry "Głową w mur" -ten ostatni raczej niemiecko-
        turecki.Że nie wspomnę o niemieckich reżyserach.
        • i_love_wall_street Pewnie masz racje 03.09.07, 20:50
          Ale gdzie te filmy mozna zobaczyc - w kinach studyjnych ?
          gdzie przychodzi 6 widzow ?

          Sam widzialem kiedys NAGRODZONY film na festiwalach (jakichs )
          wlasnie w kinie studyjnym

          W sumie nie byle kogo , ale naszego Sztura ,tytulu nie pamietam ale
          cos " Duze zwierze " Jejku nie dosc ze bylo na sali moze 10 osob to
          jeszcze po pietnasu minutach WYSZLA POLOWA !
          Sam myslem ze wejde pod fotel ... straszna kaszane Sztur zrobil a
          poszedlem tylko "na niego" do kina

          Filmu z niemiec nie widzialem chyba ze 30 lat , niestety
          kinnematografia europejska zaliczyla glebe , chyba juz na zawsze ...

          Szkoda bo kiedys ogladalem filmy wloskie , brytyjskie , francuskie a
          nawet dunskie .
          Mysle ze juz sie niepodniosa z gleby no chyba ze beda sybsydiowac z
          pieniedzy podatnikow tak jak kolejarzy , gornikow , huty i innych
          Nie bedziemy chodzic do kina zeby sie przespac - chyba ?
          • ariadna-enta Re: Pewnie masz racje 03.09.07, 20:57
            2 z tych filmów widziałam w polskiej publicznej telewizji,a jeden w
            kinie.
            Nie twierdzę,że takie kino czy w ogóle bardziej ambitne ma dużo
            widzów.
            Tak było jest i będzie.No i niestety,albo stety kino amerykańskie
            wiedzie prym na świecie.

            jeżeli chodzi o polskie kino
            kiedyś było ciekawsze-ostatnio reżyserom i scenarzystom jakby
            zabrakło pomysłów,albo prymitywne komedie,albo wydumane filmy,w
            których nie wiadomo o co chodzi.
            • belus77 Lepper dupcy w agencjach za kase podatnikow! 04.09.07, 02:21
              Jemu tez sie pomnik nalezy, bo jest wyjatkowo nieurodziwy!
      • caesar_pl Re: To byl swietny aktor i chyba jedyny jakiego n 03.09.07, 22:29
        ..do dzis na Swiecie gdzies leci Derrik albo Klinika w
        Szwarcwaldzie..he,he..Kto nie zna Winetou albo Ostatniego
        Mohikanina????Telefon 110.. Tatort...w tym roku rezyser Florian
        Henckel von Donnersmarck otrzymal Oscara za film zagraniczny.Kto
        nie zna filmow Niekończąca się opowieść z piosenka Limahla (Die
        Unendliche Geschichte)Apropo,z Kinskim grala i Claudia Cardinale i
        Mick Jagger..Tak,ten z Rolling Stonsow.A w Siedmiu Wspanialych obok
        Yula Brynnera, Steve McQueena, Charlesa Bronsona, Roberta Vaughna,
        Brada Dextera, Jamesa Coburna gra jako siodmy,ten najmlodszy -
        Horst Buchholz.Jestem laik w tej branzy a ..gdyby poczytac
        dokladniej,to okaze sie ze wiele kinowych Hitow wyszlo spod reki
        niemieckich rezyserow.
    • jorl Ha..ha..ha.. 03.09.07, 20:24
      de_oakville napisał:

      > Nie wiedzialem wtedy, ze herszta tej bandy, o imieniu "Luka", gral
      Klaus
      > Kinski, aktor niemiecki, ktory urodzil sie w Sopocie w roku 1926, a
      > dziecinstwo spedzil w Berlinie.


      Jakie podobienstwo do mnie! Ja mieszkalem w Sopocie kilka latek a
      teraz w Berlinie. Troche inaczej ale dosc podobnie!
      To nie koniec podobienstw moich z Kinskim.

      > niezwykle barwne zycie, mozliwe, ze rowniez dlatego, ze byl
      uwazany za
      > "maniaka seksualnego".
      >
      > "Kinski przyznawal sie do setek, jezeli nie do tysiecy kochanek.
      Bral
      > wszystko, co sie rusza. Nawet jezeli w erotycznych przechwalkach
      Niemca jest
      > duzo przesady, relacje osób wspólpracujacych z Kinskim
      potwierdzaja, ze na
      > planach filmowych, w hotelach, restauracjach i na ulicy nie bylo
      kelnerki,
      > pokojówki, makijazystki, asystentki
      > i zadnej innej kobiety w tzw. wieku poborowym, której aktor nie
      próbowalby,
      > najczesciej w dosc niewybredny sposób, zaciagnac do lózka.

      Tez nie calkiem jak ja ale cos w tym kierunku!

      To musi przez Sopot i Berlin tak jakos byc. Mysle. Atmosfera tych
      miast czy co?

      Pozdrowienia
      • sansone1 podobienstwa sa i to jakie 03.09.07, 21:07
        On gral w filmach i kobity szdobywal ty na kieszonkowych organach i na tym sie
        konczy...
      • de_oakville Re: Ha..ha..ha.. 04.09.07, 14:06
        jorl napisał:

        > To musi przez Sopot i Berlin tak jakos byc. Mysle. Atmosfera tych
        > miast czy co?

        Tak, z pewnoscia tak. To musi byc jakis "genius loci" tych miejsc. Bardzo
        lubilem kiedys Sopot (i lubie nadal). Staralem sie tam pojechac kazdego lata
        chociaz na kilka dni. Nie nalezalem nigdy do tamtejszej wakacyjnej "smietanki",
        a bylem jedynie "kibicem", wloczylem sie przygladalem z przyjemnoscia "wielkiemu
        swiatu". Gdzie poza Sopotem (i ogolnie Trojmiastem) bylo w PRL-u tak fajnie? W
        tamtych czasach (lata 70-te) na "Monciaku" mozna czesto bylo spotkac znanego
        miejscowego "oryginala" o imieniu Peter, albo "Peter Konfederat", jak sam sibie
        okreslal. Siedzial na srodku deptaka na krzesle, rysowal rozne rzeczy i
        wypowiadal zdania, po krorych zgromadzeni dookola przypadkowi gapiowie pekali ze
        smiechu (np. cos w rodzaju jak "dobra d. jest lepsza niz penicylina" itp. - te
        wypowiedziana przez niego "maksyme" jakos zapamietalem). Ciekawe czy ten Peter
        jeszcze zyje i co teraz robi. To bylo tak dawno i zupelnie inne czasy.
    • sansone1 dziwne jest tylko ze jako Niemiec 03.09.07, 21:03
      polski pseudomin artystyczny przyjal.
    • ariadna-enta Re: Klaus Kinski, aktor i erotoman z Sopotu 03.09.07, 22:43
      poza tym o niejedenym aktorze można powiedzieć,że był,albo jest
      erotomanem,alkoholikiem,ćpunem,homoseksualistą ,cholerykiem, ma 5
      żonę ,dzieci z lewego łożą itd
      Tylko co z tego. Oglądając film powinniśmy się skupić na jego grze
      aktorskiej,a nie życiu prywatnym.
      W przeciwnym razie 3/4 filmów musielibyśmy nie oglądać.
    • jorl de_o 04.09.07, 18:59
      de_oakville napisał:

      > Tak, z pewnoscia tak. To musi byc jakis "genius loci" tych miejsc.
      Bardzo
      > lubilem kiedys Sopot (i lubie nadal). Staralem sie tam pojechac
      kazdego lata
      > chociaz na kilka dni. Nie nalezalem nigdy do tamtejszej
      wakacyjnej "smietanki",
      > a bylem jedynie "kibicem", wloczylem sie przygladalem z
      przyjemnoscia "wielkiem
      > u
      > swiatu". Gdzie poza Sopotem (i ogolnie Trojmiastem) bylo w PRL-u
      tak fajnie? W
      > tamtych czasach (lata 70-te) na "Monciaku" mozna czesto bylo
      spotkac znanego
      > miejscowego "oryginala" o imieniu Peter, albo "Peter Konfederat",
      jak sam sibie
      > okreslal. Siedzial na srodku deptaka na krzesle, rysowal rozne
      rzeczy i
      > wypowiadal zdania

      Mieszkalem w wiezowcu w jednej sopockiej dolinie a z balkonu widac
      bylo morze. 9 pietro.
      Lata 70, Monciak! Co prawda ja raczej zasuwalem z jednej pracy do
      drugiej tak ze za wiele nie lazilem tamze. Pamietam na molo
      siedzieli szachisci z rozstawionymi szachami i grali na pieniedze z
      wczasowiczami. Partia 50zl. To byli tacy zawodowcy. Bywalo ze letni
      urlop mialem w Sopocie to grywalem z nimi. Wychodzilem za zero ale
      potem nie chcieli ze mna grywac. Bo zarobek niepewny a duzo grania.
      Woleli krotko kogos ograc. Dorabiali.

      Lepiej o atrakcjach na Monciaku powiedzialaby moje Byla. One miala
      czas i Sopot dotad najbardziej lubi. Ze wszystkich miejsc na Swiecie.
      Ja jakos sie nie przywiazuje do miejsc. Moze dlatego ze ciagle
      pracuje? I nie mam czasu?
      Ale Berlin tez fajny. Dla mnie napewno.
      Az dziwne de_o jak to dobrze znasz te obydwa "moje" miejsca.
      Przypadki chodza po ludziach.

      Pozdrowienia


      • belus77 Re: de_oakville 05.09.07, 02:28
        Ja tez wiem sporo o Sopocie, Grandzie, molo i Monte Cassino,
        dziwkach w Berlinie i lokalach na Kurfurstandam, ZooGarten, Jugolach
        i laskach z Leszna na "zadyszce" ... dzisiaj mieszkam spokojnie w
        Oakville! Takie losy Polakow, a w Pomrocznej dalej kaszana ... co Ty
        na to?
        • de_oakville Re: de_oakville 05.09.07, 12:13
          belus77 napisał:

          > Ja tez wiem sporo o Sopocie, Grandzie, molo i Monte Cassino,
          > dziwkach w Berlinie i lokalach na Kurfurstandam, ZooGarten, Jugolach
          > i laskach z Leszna na "zadyszce" ... dzisiaj mieszkam spokojnie w
          > Oakville! Takie losy Polakow, a w Pomrocznej dalej kaszana ... co Ty
          > na to?

          "Molo" (tak nazywam betonowy falochron z mala latarnia na koncu) w Oakville
          (Ontario) jest wprawdzie "troche" mniejsze niz w Sopocie i nie tak zatloczone,
          ale na swoj sposob przyjemne. Milo czasem z niego popatrzec na wplywajace i
          wyplywajace jachty, ktorych przystan znajduje sie nieco w gore rzeki zwanej
          Sixteen Miles Creek, wpadajacej do jeziora Ontario. Przy dobrej pogodzie tez
          niezly stad widok na "downtown" Toronto i CN Tower. Na pewno spokojniej tu niz
          na "Monciaku" lub na "Ku'dammie" i mozna sie skoncentrowac na jakiejs jednej
          konkretnej rzeczy (np. studiowaniu) zamiast dac sie "rozrywac" (moze
          "rozerwac"?) przez setki roznych wrazen jakie oferuja tamte magiczne miejsca.
          • belus77 Re: de_oakville 06.09.07, 00:08
            Ciekawe co robiles na ZooGarten? Pewnie zbierales kasztany ... hehe?
            • de_oakville Re: de_oakville 06.09.07, 12:36
              Na "ZooGarten" (dworcu Berlin Zoologischer Garten) po prostu wysiadalem z
              pociagu aby udac sie do zachodniej czesci miasta. Bardzo blisko stad juz do
              Breitscheid Platz, niedaleko do Wittenberg Platz (Ka-De-We), do licznych domow
              towarowych i ksiegarni, gdzie chodzilem i grzebalem glownie w ksiazkach,
              poniewaz ksiegarnie niemieckie sa chyba najbogatsze, najciekawsze i najlepiej
              zaopatrzone na swiecie (tak mi sie przynajmniej wydaje). Same dworce jako
              budowle rowniez mnie interesuja , ale wieksze i ciekawsze sa Bahnhof
              Friedrichstrasse, Ostbahnhof, a przede wszystkim niedawno oddany Hauptbahnhof. A
              co do kasztanow, to wiem tylko, ze najlepsze kasztany sa "w Paryzu na placu
              Pigalle", jesli chodzilo Ci "Q Damy" na Ku'dammie z lat 80-tych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka