Dodaj do ulubionych

Amerykanie najproduktywniejsi na swiecie

03.09.07, 19:04
"W Europie pracuje sie zeby zyc, w USA zyje sie, aby pracowac". - to star
powiedzenie znow znajduje potwierdzenie w praktyce:

American workers stay longer in the office, at the factory or on the farm than
their counterparts in Europe and most other rich nations, and they produce
more per person over the year.
www.msnbc.msn.com/id/20572828/

However, Americans work more hours per year than workers in most other
developed economies. This is why, measured as value added per hour worked,
Norway has the highest labour productivity level (US$ 37.99), followed by the
United States (US$ 35.63) and France (US$ 35.08).
www.ilo.org/global/About_the_ILO/Media_and_public_information/Press_releases/lang--en/WCMS_083976/index.htm

Jedno mnie tylko nurtuje. Tak na serio bez najmniejszej uszczypliwosci: Jak to
sie wszystko ma do olbrzymiej rzeszy nielegalnych pracownikow w USA:

"The productivity figure is found by dividing the country’s gross domestic
product by the number of people employed."

Nielegalni najczesciej nie figuruja jako pracownicy - a produkuja jak kazdy
inny. Tak sie zastanawiam - co by bylo, gdyby GDP USA podzielic przez
RZECZYWISTA liczbe pracownikow? Powtarzam, w tym pytaniu nie ma uszczypliwosci.
Obserwuj wątek
    • misterpee Re: Amerykanie pracuja - jak to wyglada 03.09.07, 19:13
      zapewne jest to przecietny dochod pracownika. Ale ilu jest ludzi
      pracujacych w USA, jaki procent pracownikow jest bezrobotnych.
      Porownajmy przecietny dochod na mieszkanca kraju. Nastepnie zajmijmy
      sie jak ludzie sa platni, W tej sumie sa dochody nielicznych szefow
      zarabiajacych miliardy i ogromnej wiekszosci zarabiajacej grosze. Sa
      stats=ystyki na ten temat. Doszlo do mnie ze po procent amerykanow
      zarabia 90% dochodu narodowego. Byc moze myle sie , ale prawda nie
      jest odlegla. Przecietny Amerykanin zarabia o wiele mniej niz
      przedcietny Europejczyk. Widac to na turystyce. Europejscy turysci
      sa w wiekszosci klasa srenia, turystow amerykanskich jest nie wielu -
      brak wakacji i pieniedzy. Tylko bogaci amerykanie wynajmuja hotele
      5 gwiazdkowe.
      • thannatos Re: Amerykanie pracuja - jak to wyglada 03.09.07, 19:29
        misterpee napisała:

        > zapewne jest to przecietny dochod pracownika.

        Nie. Piszesz zupelnie nie na temat. Nie chodzi o to ile pracownik otrzymuje za
        swoja prace, tylko ile w jej czasie wytwarza.
      • warmi2 Re: Amerykanie pracuja - jak to wyglada 04.09.07, 04:19
        "Przecietny Amerykanin zarabia o wiele mniej niz
        > przedcietny Europejczyk."

        Nonsens. Zorientuj sie gdzie najwiecej sprzedaje sie rzeczy
        codziennego uzytku ( od samochodow po komputery) i zobaczysz jak
        bardzo sie mylisz.

        Po pierwsze wyplaty w USA sa mniej wiecej takie same jak w EU (
        wyzsze np jezeli chodzi o informatyke - sam o tym wiem).
        Po drugie podatki w USA sa znacznie nizsze.

        Po trzecie , i to wynika z podatkow, ceny w sklepach za praktycznie
        wszystko sa okolo 20-30% nizsze niz w EU.

        Suma sumarow, czlowiek ma znacznie wiecej pieniedzy na wydatki w USA
        niz EU i to jest odzwierciedlone przez fakt iz poczawszy od
        samochodow a skonczywszy na video games, USA jest najwiekszym
        rynkiem zbytu.
        • misterpee Re:Raj w Hameryce 04.09.07, 05:05
          Jaki jest procent ludzi ubezpieczonych,
          koszt wizyt lekarskich , szpitali - ASTRONOMICZNY, M.Moore ma racje.
          Koszt edukacji - dobry dla emigranow z Rosji ktorzy maja wlasciwe
          nazwisko. Czesne - 50000 dolarow, kto moze sobie pozwolic na taka
          edukacje. A zreszta po co , pracy nie jest za wiele, zwlaszcza dla
          tych ktorzy nie naleza do wybranych.
          • warmi2 Re:Raj w Hameryce 04.09.07, 17:42
            Z ubezpieczeniem to jest troche bardziej skomplikowane niz ci sie
            wydaje. Znaczna ilosc ludzi bez polisy to ludzie mlodzi , ktorzy
            maja inne wazniejsze wydatki w tym okresie.

            Sam 10 lat temu jak mialem 20 lat zrezygnowalem z ubezpieczenia.

            " Czesne - 50000 dolarow, kto moze sobie pozwolic na taka
            > edukacje."

            Zalezy kolego. Moja zona konczy computer science w Urbana-Champaign,
            pierwsze 2 lata zrobila w lokalnym community college - wcale nie
            jest takie drogie.

            Jezeli sie chce to czlowiek potrafi.
            • belus77 Re:Raj w Hameryce 08.09.07, 01:07
              Siur, jak siem chce to mozna ... w jakim koledzu wykladasz te
              kafelki, gostek?
        • caesar_pl Re: Amerykanie pracuja - jak to wyglada 04.09.07, 22:17
          Amerykanie kupuja tyle ze jada na minusie na koncie a Europa to
          srednio 10% oszczednosci.Gdyby Niemce kupowali jak Amerykanie,czyli
          do zera swych dochodow i jeszcze na pozyczke tez by kazda rodzina
          miala 3 auta i 4 Plazmy..ha,ha...
          www.bild.t-online.de/BTO/tipps-trends/geld-job/2007/09/03/deutsche-geld/ausgeben,geo=2426588.html
          ha,ha..srednie gospodarstwo domowe czyli 2,1 osoby dysponuje na
          miesiac 2 766 euro z tego wydaje 1997 euro..ha,ha..reszty nie udaje
          sie wydac...ha,ha..
          • misterpee Re:Istotnie - USA w dlugach 05.09.07, 00:33
            pozyczki na 3 samochody, na uniwersytet , na lekarza, na wszystko,
            rzad pozycza na wojne w Iraku, na zbrojenia , na wiezienia. W
            miedzyczasie nastepuje staly eksport kapitalu do Chin i Izraela ,
            produkcja leci na dno, jedyne co sie rozwija to wieziennictwo i
            przemysl zbrojeniowy. Ale nawet te dwie dziedziny sa kierowane przez
            starszych braci.
    • misterpee Re: rachunek 03.09.07, 20:02
      nasz klient placi mojemu szefowi 1000 dolarow za kazda moja godzine.
      Z tych pieciuset ja dostaje 70, a po odliczeniu podatku moze 50.
      trudno odpowiedziec jakie dochody sa liczone w tej statystyce.
      • mitffoch Re: rachunek 05.09.07, 06:11
        Latwo powiedziec - $1000. GDP to suma wszystkich dobr wytworzonych w jendostce
        czasu. To ile tobie ktos placi jest nie wazne w powyzszej statystyce. Wazne jest
        to ile kosztuje usluga za ktora klient placi twojej firmie.
        • misterpee Re: ile dostaje biedny w/ felusiaka 05.09.07, 18:55
          Moj biedny pan Stanislaw dostal zawal serca i stracil pamiec.
          Poniewaz nie ma grosza przy duszy, dostal sie do domu starcow, gdzie
          panstwo placilo za jego egzystencje ponad 3 000 doalrow na dzien.
          Mial tam lozko w 3 osobowym pokoju, marne fast food pozywienie,
          mnostwo nie potrzebnych wizyt, dwoch lekarzy, ktorz mieli mu
          przywrocic znajomosc jezyka polskiego i angielskiego. Panu
          Stanislawowi pamiec nie wrocila, z pietnastego pietra nie mogl
          wychodzic i gladac nieba , choc dom starcow byl przy West Side
          Gighway na Manhattanie. Jednym slowem , te ogromne pieniadze z
          kieszeni podatnika szly na pomoc lekarzom, a nie panu Stanislawowi.
          W Polskim Zmigrogrodzie pan Stanislaw moglby wspaniale egzystowac za
          3000 dolarow na miesiac, moglby oglada drzewa i niebo. Niemal cala
          tak zwana pomoc dla biednych w Ameryce przeznaczona jest na placenie
          zawrotnych rachunkow lekarzy i prawnikow. Biedny nic z tego nie ma .
          Taka jest produktywnosc Ameryki.
          Ja mam ubezpieczenie. poniewaz dostalem zawroty glowy z powodu
          zapalenia ucha ( virtigo) , dostalem sie na pogotowie ratunkowe,
          gdzie przez 5 godzin sprawdzali moje ubezpieczenie. Po 5 godzinach
          lekarz zapytal co mi jest, powiedzialem ze nie moge slyszec dobrze i
          kreci mi sie w glowie. Powiedzial ze jest to pewnie virtigo i dal mi
          metazykline. Zawroty zniknely po pol godzinie. Potem zajal sie mna
          lekarz, Scan, MRI, krew, neurolog. Oczwiscie wszystko nie
          potrzebne, poniewaz poprostu czyscilem niewlasciwie ucho i dostalem
          zapalenie. Koszt: 3000 pogotowie, 5000 scan, pare tysiecy MRI, 2700
          5 minutowa wizyta u specjalisty od ucha, moj lekarz, badania krwi,
          Ubezpieczenie pokrylo wszystkie wydatki, ale gdybym go nie mial to
          moja kieszen bylaby dobrze ograbiona. Byla to zwykla kradzierz. I
          tak wyglada amerykanska produktywnosc. Wynikow nie widac a forsa
          plynie, W szpitach, sadach, szkolach, gdzie sie tylko da.
          • mitffoch Re: ile dostaje biedny w/ felusiaka 07.09.07, 06:15
            Produktywnosc pracownikow nie zwaza na to czy ich czynnosc jest uzyteczna czy
            nie jest. Jesli ktos chce za ta czynnosc zaplacic, to znaczy ze jest dla kogos
            uzyteczna. Im wiecej placi tym bardziej jest uzyteczna.
            Jesli uwazalas, ze MRI bylo niepotrzebne z pewnoscia nie musiales sie na to
            zgodzic. Nikt cie z pewnoscia nie zmuszal do oddania krwi. Wiec te badania
            jednak byly uzyteczne (nie tylko dla lekarzy, ale i dla ciebie).
            Jesli chodzi o pieniadze podatnikow, to w kazdym kraju sa one do pewnego stopnia
            marnowane. Nie da sie tego uniknac, w kazdym kraju mozna podac razce przyklady
            marnotrastwa, nie tylko w USA.
          • belus77 Re: ile dostaje biedny w/ felusiaka 08.09.07, 20:07
            misterpee napisała:

            > Ubezpieczenie pokrylo wszystkie wydatki, ale gdybym go nie mial to
            > moja kieszen bylaby dobrze ograbiona. Byla to zwykla kradzierz. I
            > tak wyglada amerykanska produktywnosc. Wynikow nie widac a forsa
            > plynie, W szpitach, sadach, szkolach, gdzie sie tylko da.

            Dlatego Micheal Moore zabral strazakow na Kube, bo w Stanach nie
            mieli szmalu na leczenie!
    • picard2 Re: A co z Francja 03.09.07, 20:10
      thannatos napisał:

      > "W Europie pracuje sie zeby zyc, w USA zyje sie, aby pracowac". - to star
      powiedzenie znow znajduje potwierdzenie w praktyce:
      target="_blank">www.msnbc.msn.com/id/20572828/</a>

      Czas pracy amerykan jest najdłuższy Francuzi tu są na czwartym miejscu.
      Ale wydajność pracy jest według źródeł UE największa w Europie
      Norwegia jest na pierwszym miejscu ,Francja na drugim USA na
      trzecim.Według Twoich źródeł Francja i USA są razem na drugim miejscu.
      To dziwne ze my żabojady którzy ciągle strajkujemy i nic nie robimy
      nagle okazujemy się jednym bardzo wydajnych to może kwestia inteligencji?
      • thannatos Re: A co z Francja 03.09.07, 21:04
        > To dziwne ze my żabojady którzy ciągle strajkujemy i nic nie robimy
        > nagle okazujemy się jednym bardzo wydajnych to może kwestia inteligencji?

        Raczej organizacji pracy. Zerknij sobie na statystyke jakosci sluzby zdrowia -
        Francuzi sa TOP1, USA TOP39 i to za znacznie wieksze pieniadze niz USA. Nadal
        zastanawiam sie jak ma sie tu do rzeczy liczba nielegalnych pracownikow - duzo
        ich macie we Francji? Tu w USA jest ich zatrzesienie.
        • porque Re: A co z Francja 03.09.07, 21:50
          Nielegalni pracownicy w statystycznych zestawieniach nie odgrywaja zadnej roli.
          Badz to pracuja w serwisach sprzatajacych a jezeli posiadaja lewe papiery ich
          praca brana jest do statystyk. Chcesz cos wykazac thannatos, jak niby jest zle a
          udowadniasz, ze kiepsko jest z toba. Podam ci link do statystyk opracowanych
          przez Europejczykow, ktorzy sami przyznaja, ze sytuacja w przeciwienstwie do USA
          jest coraz gorsza i zadne podszczekiwania tobie tu podobnych niczego nie zmienia
          a juz tym bardziej tzw. badania jakichs tam ONZ- kich biurokratycznych komorek
          obsadzonych "ekonomistami" z trzeciego swiata i rownikowej Afryki, ktorzy nie
          potrafia uwzglednic nawet, ze wydajnosc np. Norwegii rosnie wraz z cena ropy.
          Przeczytaj ponizszy link i nie osmieszaj sie.

          ec.europa.eu/economy_finance/publications/european_economy/2004/ee604ch4_en.pdf
          ee604ch4_en.pdf (application/pdf Object)

          Szkoda tez, ze w statystykach odnosnie opieki medycznej nie uwzgledniono terminu
          czasowego jej udzielania, bo w takiej Francji "#1" cudzyslow jest celowy, chory
          moze liczyc na finansowanie swojego leczenia tylko przez 3 miesiace, pozniej
          musi sprzedawac wszystko co ma, a ze francuzi zbyt wiele nie posiadaja, szybko
          tez konczy sie ich leczenie. Ciekawe tez dlaczego tworcy francuskiej opieki
          medycznej lecza sie w USA podobnie jak wiekszosc europejskich politykierow.
          Czyzby ich produkt byl malowanym pod publike kiczem, w mysl zasady brukselskiego
          rezimu; "Good news or no news"
          • picard2 Re:porque 03.09.07, 22:13

            Jak widać mieszkamy w innych krajach bo u mnie oficjalne statystyki
            podane w Le Monde zupełnie sie zgadzają z z tym co jest napisane w
            poście otwierającym ten watek.To co piszesz o służbie zdrowia
            odnosi się chyba do pracowników bez prawa pobytu.Nie słyszałem o
            Francuzie który musi sprzedawać swoje meble aby moc się leczyć.
            • porque Re:porque 03.09.07, 22:29
              picard2 napisał:
              >Nie słyszałem o Francuzie który musi sprzedawać swoje meble aby moc >się leczyć.

              Seulement bonnes nouvelles ou aucunes nouvelles,- dlatego nie slyszysz:)
              Tylko 30% Francuzow posiada pelne ubezpieczenie zdrowotne, gdyz moze pozwolic
              sobie na uzupelnienie prywatna polisa ubezpieczeniowa. Dla porownania w USA
              tylko 13% nie posiada zdrowotnego ubezpieczenia.Moze ty wytlumaczysz jaka jest
              roznica pomiedzy tych 13% a 70% pozostalych Francuzow.

              • picard2 Re:porque 03.09.07, 23:03

                Podaj jakiś link.Kazdy pracujący legalnie we Francji ma
                Opiekę Społeczna (Sécurité Sociale) i w stosunku do swoich zarobków
                płaci kilka procent dodatkowo za dłuższe leczenie.To leczenie nie pokrywa
                niektórych zabiegów uznawanych za zbędne np. nie można pokrywać implantów zębów
                a tylko najtańsza protezę.Ubezpieczenie prywatne jest bardzo rzadko używane
                natomiast istnieją kasy spółdzielcze jak MGEN (Mutuelle Generale de l'Education
                Nationale ) które kompletują Sécurité Sociale i pozwalają na wybór lepszego
                standingu leczenia.
                Myślę ze mylisz 30% funkcjonariuszy państwowych z reszta ludzi
                pracujących.
                • thannatos Re:porque 04.09.07, 01:39
                  Porque nie ma tu absolutnie racji broniac amerykanskiego systemu
                  opieki zdrowotnej. Podstawowym problemem systemu zdrowia w USA jest
                  to, ze jego glownym celem jest nabicie kabzy firmom
                  ubezpieczalnianym, firmom farmaceutycznym oraz calej rzeszy
                  prawnikow, a potem gdzies na koncu placze sie zdrowie PRZECIETNEGO
                  Amerykanina, czyli jest to system korporacyjny, a nie spoleczny, w
                  przeciwienstwie do wiekszosci krajow cywilizowanych. Nawet sami
                  Amerykanie zaczynaja coraz bardziej odczuwac jego niedostatki i
                  zastanawiaja sie nad wprowadzeniem modelu na wzor istniejacego juz w
                  Massachusetts.

                  Ale to tak tylko na marginesie, bo nie o tym w tym watku mowimy,
                  jesli interesuje Was temat zapraszam do przeczytania mojego starego
                  watku:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=49000955&a=49000955
                  • porque Re:porque 04.09.07, 04:01
                    Amerykanie posrod krajow wysoko rozwinietych najwyzej oceniaja jakosc
                    uslug medycznych, zadowolonych z nich jest 89% , dla porownania we
                    Francji tylko 77% jest zadowolonych z opieki medycznej.
                    Inna strona medalu jest, ze prawie polowa Amerykanow krytycznie ocenia syste
                    opieki medycznej, w szczegolnosci wysokosc skladek i biurokracje w nim panujaca
                    ale to zupelnie dwa oddzielne kryteria . Kilka lat temu kiedy OECD przyznalo
                    francuskiej opiece medycznej „pierwsze miejsce” ich system byl juz bankrutem i
                    przyniosl kilkanascie mld strat. Zeby utrzymac przy funkcjonowaniu rzad pakuje
                    coraz wiecej zapozyczonych pieniedzy, gdyz koszta sa z kazdym rokiem coraz
                    wieksze a wzrost gospodarczy nie nadaza za wydatkami. Ostatnio coraz wiecej
                    francuskich specow przyjezdza do USA, zeby poduczyc sie i przyjrzec jak
                    funkcjonuje amerykanski system opieki medycznej, gdyz dla ratowania zbutwialego
                    systemu we Francji chca wszczepic elementy z systemu amerykanskiego. Co do
                    Massachusetts to wynikla bardzo ciekawa sytuacja. Stan postanowil objac
                    bezplatna opieka wszystkich nieubezpieczonych, w sumie ok 9 tys.osob i jak do
                    tej pory po karte zglosila sie tylko jedna osoba. Ciekawe ile w EU byloby
                    ubezpieczonych gdyby mieli wolnosc wyboru a nie nakaz pobierania duzego
                    procentu z czeku. Jest potrzeba zapewnienia poczucia medycznego bezpieczenstwa
                    wszystkim mieszkancom USA, ale nie moze to byc system sterowany przez rzad, gdyz
                    jakosc uslug medycznych zleci do marnego poziomu jaki jest w Europie czy tez w
                    Kanadzie.
                    • porque Re:porque 04.09.07, 04:13
                      Thannatos, co do umieralnosci noworodkow sa to suche statystyki, ktore nie
                      odzwierciedlaja prawdy ani tez przyczyn. Az dziwi, ze podajac sie za lekarza
                      wypisujesz takie farmazony i siejesz dezinformacje. Amerykanie w swoich
                      statystykach ujmuja wszystkie zywe porody bez ograniczenia dolnego. W Europie
                      nie ma nawet ogolnych statystyk obejmujacych porody przedwczesne i do statystyk
                      liczona jest tam smiertelnosc noworodkow urodzonych po 37 tygodniu. Nalezaloby
                      przyjac rownomierna skale i wtedy porownac. Cala Europa posiada tylko 53
                      placowki NICU, ktore moga objac opieka wczesniaki urodzone ponizej 32 tygodnia,
                      w USA osrodkow NICU jest ponad 900. Kazdy zagrozony porod, ktory nie ma szans
                      dotrwania 32 tygodnia rozwiazuje sie w USA wczesniej, bardzo wiele juz w 24
                      tygodniu, umieralnosc jest rowniez wysoka ale wiele istnien ludzkich udaje sie
                      ratowac. W Europie tylko nieliczni moga w ciazy wysokiego ryzyka liczyc na
                      sukces. W wiekszosci takich przypadkow u Europejczykow plod obumiera a
                      statystyki milcza.
                      • thannatos Re:porque 04.09.07, 15:47
                        Podajesz dosyc stary argument:
                        www.lww-medicalcare.com/pt/re/medcare/abstract.00005650-199801000-00007.htm;jsessionid=GdgL1vd51RVMYNyq0RspcdQSlh2yDh143QHlknB3VG1ng7ylWqQv!-933386751!181195628!8091!-1
                        oraz

                        Paediatr Perinat Epidemiol. 2002 Jan;16(1):16-22.

                        Registration artifacts in international comparisons of infant mortality.

                        Kramer MS, Platt RW, Yang H, Haglund B, Cnattingius S, Bergsjo P.

                        Department of Pediatrics, McGill University Faculty of Medicine, Montreal,
                        Canada. michael.kramer@mcgill.ca

                        Large differences in infant mortality are reported among and within
                        industrialised countries. We hypothesised that these differences are at least
                        partly the result of intercountry differences in registration of infants near
                        the borderline of viability (<750 g birthweight) and/or their classification as
                        stillbirths vs. live births. We used the database of the International
                        Collaborative Effort (ICE) on Perinatal and Infant Mortality to compare infant
                        mortality rates and registration practices in Norway (n = 112484), Sweden (n =
                        215 908), Israeli Jews (n = 148123), Israeli non-Jews (n = 52 606), US Whites (n
                        = 6 074 222) and US Blacks (n = 1328332). To avoid confounding by strong secular
                        trends in these outcomes, we restricted our analysis to 1987-88, the most recent
                        years for which data are available in the ICE database for all six groups.
                        Compared with Norway (with an infant mortality rate of 8.5 per 1000), the crude
                        relative risks [95% confidence intervals] were 0.75 [0.69,0.81] in Sweden, 0.97
                        [0.90,1.06] in Israeli Jews, 1.98 [1.81,2.17] in Israeli non-Jews, 0.95
                        [0.89,1.01] in US Whites and 2.05 [1.95,2.19] in US Blacks. For
                        borderline-viable infants, fetal deaths varied twofold as a proportion of
                        perinatal deaths, with Norway reporting the highest (83.9% for births <500 g and
                        61.8% for births 500-749 g) and US Blacks the lowest (40.3% and 37.6%
                        respectively) proportions. Reported proportions of live births <500 g varied
                        50-fold from 0.6 and 0.7 per 10000 in Sweden and Israeli Jews and non-Jews to
                        9.1 and 33.8 per 10000 in US Whites and Blacks respectively. Reported
                        proportions 500-749 g varied sevenfold from 7.5 per 10000 in Sweden to 16.2 and
                        55.4 in US Whites and Blacks respectively. After eliminating births <750 g, the
                        relative risks (again with Norway as the reference) of infant mortality changed
                        drastically for US Whites and Blacks: 0.82 [0.76,0.87] and 1.42 [1.33,1.53]
                        respectively. The huge disparities in the ratio of fetal to infant deaths <750 g
                        and in the proportion of live births <750 g among these developed countries
                        probably result from differences in birth and death registration practices.
                        International comparisons and rankings of infant mortality should be interpreted
                        with caution.

                        Jak moze jednak zauwazysz, autorzy tego opracowania nie potrafia udowodnic jaki
                        jest stan faktyczny - ograniczaja sie do okreslenia "probably". I pomimo, ze od
                        ich "okrywczego" raportu minelo juz 5 lat, jakos nie udalo sie nikomu uzasadnic
                        w 100% zasadnosci ich toku rozumowania. Chociazby, w zaden sposob nie tlumacza
                        one roznicy miedzy USA a Australia, gdzie sposob zliczania jest o wiele bardziej
                        podobny do USA niz europejski.

                        Mi jakos bardziej odpowiada wytlumaczenie tego FAKTU, roznicami spolecznymi w
                        USA wzgledem innych krajow rozwinietych - czyli wytlumaczenie DLACZEGO tak jest,
                        zamiast zaprzeczania faktowi:
                        www.greenjournal.org/cgi/content/full/106/1/81

                        Oczywiscie nie zmienia to faktu, ze powinna nastapic standaryzacja rejestracji
                        zgonow noworodkow w porownaniach miedzynarowodych.

                • porque Re:porque 04.09.07, 04:43
                  Picard, nie pomylilem liczby w pelni ubezpieczonych we Francji z liczba
                  rzadowych pracownikow a takich drobiazgow jak kosmetyczne zabiegi w jamie ustnej
                  nawet nie biore pod uwage. Pisze co wiem i widzialem w raportach odnosnie
                  publicznej opieki zdrowotnej we Francji i jej klapy.Tylko nie mysl, ze powaznie
                  mozna traktowac film zrealizowany przez speca od opieki medycznej niejakiego
                  M.Moore :)
                  Nie zamierzam tez kazdego zdania popierac linkiem i jezeli uwazasz, ze myle sie
                  to poswiec swoj cenny czas znajdz wlasciwy link, ktory mi zaprzeczy.
          • thannatos Re: A co z Francja 04.09.07, 00:49
            >Chcesz cos wykazac thannatos, jak niby jest zle

            Slucham? Przeczytaj tytul MOJEGO watku - tak ze 3 razy... bo zdaje sie, ze nic
            nie pojales z tego co napisalem.... Ja na przyklad jestem pracocholikiem i
            swietnie bawie sie w amerykanskim systemie pracy.

            A to ze zadaja pytanie, ze mnie nurtuje nie ma nic wspolnego z "wykazywaniem"
            czegokolwiek. Bardzo wielu pracownikow nie jest zatrudnionych na ZADNYCH
            papierach - po prostu nie figuruja w liscie zatrudnienia firmy. Czesc jest
            owszem zatrudniana na np. Social Security Number niezyjacej osoby i tego typu
            machloje. Moje pytanie jest wyrazne - JAK bedzie wygladala produktywnosc
            poszczegolnych nacji, jesli uwzgledni sie nie tylko dane ofocjalne, ale takze
            poziom NIELEGALNEGO zatrudnienia? Wiesz moze?
            • thannatos errata 04.09.07, 00:51
              > A to ze zadaja pytanie, ze mnie nurtuje

              Mialo byc: "A to ze zadaje pytanie, ktore mnie nurtuje"
        • picard2 Re: A co z Francja 03.09.07, 22:04
          thannatos napisał:

          Raczej organizacji pracy. Zerknij sobie na statystyke jakosci sluzby zdrowia -
          Francuzi sa TOP1, USA TOP39 i to za znacznie wieksze pieniadze niz USA. Nadal
          zastanawiam sie jak ma sie tu do rzeczy liczba nielegalnych pracownikow - duzo
          ich macie we Francji? Tu w USA jest ich zatrzesienie.

          W przemyśle bardzo mało ze względu na kontrole.Natomiast w budownictwie u
          rolnictwie dozo.
          Natomiast mamy duży brak inżynierów ,lekarzy, techników pielęgniarek.
          W każdym zawodzie Polacy są mile widziani i mając dobra głowę ładnie
          się urządzają.
          i152.photobucket.com/albums/s182/athos22/image0-4.jpg
          Pan SZczupak zaczął skromnie od 30€ za godzinę ale po roku to znaczy
          dzisiaj ma dwoch wspolpracownikow i cena poszla w górę 40€/godzine
          Poniewaz pracuje bardzo dobrze ma duzo klientow.To nie na temat ale
          jego praca wchodzi do statystyk.
          >
          >
          >
          >
          • misterpee Re: A co z Ameryka 04.09.07, 01:37
            Zobacz "Sico". Moore dobrze uchwycil roznice miedzy Europa i Ameryka.
            Ale najpiekniejsze sa pieniadze jakie byli Rosyjscy lekarze
            wyciagaja z ubezpieczen Amerykanskich. I to bez protestu. Na dodatek
            ile dochodu narodowego Amerykanie traca na swoich prawnikow i jak
            maja sprawiedliwosc!
            • hubert100 Re: A co z Ameryka 04.09.07, 05:42
              Prawnikow w US jest ponad milion a i wiezniow najwiecej na
              swiecie.Prawdziwy terror i strach to jest przed powazna choroba.Jak
              nie masz dobrego ubezpieczenia to idziesz na dziady, chyba ze juz
              dziadem jestes. Dlatego wybralem Kanade.
    • felusiak1 Re: Amerykanie najproduktywniejsi na swiecie 05.09.07, 01:08
      Uszczypliwości nie ma ale tkwi w tym pytaniu błąd logiczny, który polega na
      założeniu, że jedynie w USA są nielegalni pracownicy, których nie ujmuje sie w
      statystykach. Czyżby w Europie nie było nielegalnych?
      A jak zakwalifikować legalnych, pracujących nielegalnie?
      Na przykład ktoś pobiera od 10 lat zasiłek a jednocześnie pracuje
      sobie kilka godzin dziennie w ..... restauracji? Albo pracuje w sklepie? Off the
      books, za gotówkę, bez podatków.
      • misterpee Re: Amerykanie 05.09.07, 01:40
        Pamietacie jak pan Busz powiedzial matce ktora ma kilka prac zeby
        zwiazac koniec z koncem - "tylko w Ameryce mozna miec takie
        opportunity".
        Polacy maja juz na tyle dobre doswiadczenie amerykanskiej stopy
        zyciowej, coraz mnie z nich chce tu przyjechac i pozostac. Ameryka
        poprostu stacza sie w biede. Popatrzmy jak wyglada sklep spozywcdzy
        w Bochni i deli w Midwood albo Bayridge na Brooklynie. W polskim
        sklepie jest czysto, towary sa dobrej jakosci i w wielkim wyborze,
        na Broklynie jest brudno, jakosc niska i maly wybor. Porownajmy
        zakratowane szkoly Brooklyna i mile, swierzo odmalowane czyste
        szkoly polskiej prowincji. Ameryka staje sie coraz mniej atrakcyjna.
        • felusiak1 pianobijca pansikacz 05.09.07, 01:55
          Co ma deli w Bochni do deli w Brooklynie i do productivity?
          Nie masz o czym kadzić? Jak ci brudno to nie kupuj u luja.
        • cs137 Re: Misterpee chyba nie widział wiele Ameryki... 05.09.07, 19:29
          misterpee napisała:

          ...poza Brooklynem:

          Popatrzmy jak wyglada sklep spozywcdzy
          > w Bochni i deli w Midwood albo Bayridge na Brooklynie. W polskim
          > sklepie jest czysto, towary sa dobrej jakosci i w wielkim wyborze,
          > na Broklynie jest brudno, jakosc niska i maly wybor.

          Brooklyn to nie cała Ameryka - powiem więcej, to bardzo "niereprezentatywna"
          część USA.

          Tak sie złożyło, ze ja do NYC trafiłem po raz pierwszy dopiero po trzech latach
          pobytu w USA i "zobaczeniu na oczy" juz ze dwudziestu stanów - no i zwiedzając
          Brooklyn mówiłem z przerazniem: "Jezus Maria, czy ja jestem w USA"?
      • thannatos Re: Amerykanie najproduktywniejsi na swiecie 05.09.07, 02:27
        ale tkwi w tym pytaniu błąd logiczny, który polega na
        > założeniu, że jedynie w USA są nielegalni pracownicy, których nie ujmuje sie w
        > statystykach. Czyżby w Europie nie było nielegalnych?

        Felusiak - rozumiesz znaczenie slowa "nacji" (dopelniacz liczby mnogiej)?:

        "JAK bedzie wygladala produktywnosc poszczegolnych nacji, jesli uwzgledni sie
        nie tylko dane ofocjalne, ale takze poziom NIELEGALNEGO zatrudnienia?"
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=68460077&a=68477485
        • felusiak1 thannatos nie dym 05.09.07, 03:11
          Nie szukam zaczepki i nie chcę ci dokuczać, ale pragne zauważyć, że odpowiadam
          na twój inicjujacy wpis. A tam czytamy:
          "Tak na serio bez najmniejszej uszczypliwosci: Jak to sie wszystko
          ma do olbrzymiej rzeszy nielegalnych pracownikow w USA:"
          i niecoo niżej: "Tak sie zastanawiam - co by bylo, gdyby GDP USA podzielic przez
          RZECZYWISTA liczbe pracownikow? Powtarzam, w tym pytaniu nie ma uszczypliwosci."

          Nie wątpię, ze potrafie zrozumieć znaczenie wilu, bardzo wielu słów
          zakładając, że zostały napisane.
          PS. Nie wsciekaj się. I dodam, ze twój wpis o służbie zdrowia w odpowiedzi
          picardowi jest nie na temat i nie ma zwiazku z produktywnością.
    • felusiak1 Nie zapominajmy o biednych w USA 05.09.07, 01:53
      A jest ich zatrzęsienie.
      Podobno, według rzadowych statystyk mamy w USA 12.3% biednych.
      To niemal 37 mln biednych. Oto samotna matka z trojgiem dzieci, typowa
      konfiguracja, przy dochodzie poniżej $17017 zaliczana jest w poczet
      nieszczęsnych. I to niezależnie od miejsca zamieszkania. Kryteria są identyczne
      dla całych Stanów. Ale te 17 tys w Texasie warte jest 34 tys. w NYC, 27 tys w
      Buffalo i 22 tys w Detroit. Czyli ktoś kto ma 34 tysiece w NYC jest tak biedny
      jak ten z 17 tysiacami w Texasie, ale w statystykach nie jest ujmowany.
      I tak co roku racza nas tymi bzdetami. Oczywiście, że biednych są rzesze ale
      sposób ich ewidencji wart jest śmiechu. Z drugiej strony rzesze ludzi maja pracę
      wyliczajac te dyrdymały.
      Do dochodów biednej rodziny nigdzie nie wlicza sie niegotówkowej pomocy,
      bezpłatnej opieki medycznej, bezpłatnej żywności, bezpłatnego swiatła i gazu,
      bezpłatnego telefonu i bezpłatnego żłobka i przedszkola. A także bezpłatnej
      gotówki raz w roku od IRS czyli federalnego urzedu podatkowego.
      W NYC bezgotówkowa pomoc wyglada jak poniżej:
      * Opieka medyczna - $10,080
      * Żłobek/Przedszkole - $9,516
      * Czek z IRS - $6,065
      * Bony Żywnościowe - $4,626
      * Czek z IRS na dziecko - $741
      * Dopłata do ogrzewania - $ 360
      * Dopłata do telefonu - $60

      Razem 30 tysiecy dolarów. Dodajmy do tego owe 17 tysiecy. Razem 47 tysiecy rocznie.
      www.nypost.com/seven/09042007/postopinion/editorials/poverty_by_the_numbers.htm
      Ale żeby było nam wszystkim weselej:
      43% biednych mieszka we własnych domach. Typowy biedny
      posiada kablową lub satelitarną telewizję(62%), DVD lub VCR(78%), kuchnie
      mikrofalową(89%) i klimatyzację(80%) i kolorowy
      telewizor(97%) lub dwa(50%).
      75% posiada samochód a 66% nawet dwa lub wiecej.
      Typowy biedny ma wystarczajaca ilość żywnośći dla siebie i rodziny,
      wystarczajacą ilość pieniędzy na pokrycie niezbednych wydatków jak czynsz,
      energia i konieczna opieka medyczna.
      89% biednych twierdzi, ze zawsze ma co jeść a 2% twierdzi, że okresowo brakuje
      im zywności.
      article.nationalreview.com/?q=MjE3NTA4Yjc0NjQxMDA4ZjhlZjczMWM0YWNlM2JhOTg=
      • caesar_pl Re: Nie zapominajmy o biednych w USA 06.09.07, 07:21
        47 000 $ to ma gospodarstwo rodzinne w USA na rok i to
        BRUTTO..ha,ha..a ze tyle domow??
        www2.hs-esslingen.de/~tog/oli/construction_d/page_01.htm
        taki szajs to kosztowal by w Niemczech 30 000 euro czyli 5 lat
        czynszu w szajs domu.Ale ze Niemcy lubia jakosc wiec takiego
        amerykanskiego szajsu nigdy nie dopuszcza do budowy..ha,ha..
        • cs137 Re: Niemcy nie lubia szajsu (kupy), ale lubią... 07.09.07, 02:01
          ...NA SZAJSIE (czyli na kupie) mieszkać - co pokazuje niniejszy obrazek:

          bad.eserver.org/issues/2000/49/berlinwall.jpg
          Te wspaniałe niemieckie domy o wysokiej jakości widac w tle.

          Ja tam już wolę mieszkać w domku z dykty, niz na kupie w jednym budynku z
          tysiacem Krautów.

          Przy okazji - Caesar rozczulił mnie, bo tak się poczciwiec zapędza w
          wychwalaniu, że wszystko co niemieckie, to najlepsze - i ostatnio nawet
          stwierdził (chyba gdzies w tym samym wątku), iż najlepsza jest niemiecka...
          kawa! A ja zawsze myślałem, że kawa to rośnie w Brazylii, w Kolumbii...

          Tutaj Caesar trochę przypomina sowieckich sołdatów (krasnoarmiejców), którzy
          wkroczyli w 1939 roku na polskie ziemie. Mieli nakazane, by Polakom opowiadac
          cuda o tym, jak to w Sojuzie dobrze. Polscy dowcipnisie we Lwowie i Wilnie ich
          podpuszczali: "A apelsiny u was w Sojuzie jest?" (czy u was w Sojuzie są
          pomarańcze?). Krasnoarmiejec w zyciu na oczy nie widział pomarańcz, nie wiedział
          nawet, że taki owoc istnieje - ale odpowiadał z przekonaniem: "Kanieczno,
          apelsinow u nas skolko ugodno, tri zawoda na tri pieremieny bezpierywno ich
          proizwodjat!" (Oczywiscie, pomarańcz u nas pod dostatkiem, trzy fabryki na trzy
          zmiany je bez przerwy wytwarzają!).

          Caesarowi prawdopodobnie jakis tam ichniejszy gauleiter tez przykazał tak mówic.
          • caesar_pl Re: Niemcy nie lubia szajsu (kupy), ale lubią... 07.09.07, 21:46
            To jest zdjecie blokowisk NRD owskich ciolku.Niemcy tak zyja..
            de.geocities.com/weltreisen_2002/Domy/
            to domy przecietniakow i mimo to nie do zaplacenia w USA bo sama
            dachowka na niemieckim domu kosztuje wiecej niz cala amerykanska
            chata z plyty pilsniowej mimo ze ma 3 lazienki i 4 garaze a biala
            cegla klinkierowa kosztuje tyle ile ta amerykanska chata plus cala
            rodzina tam mieszkajaca plus ich cale oszczednosci zycia..ha.ha...
            Pamietaj palant,ze niemiecki dom jest podpiwniczony w celu nie jak
            w Polsce - trzymania wegla i ziemniakow lecz pelnowartosciowe
            pokoje..Piwnica niemiecka kosztuje tyle ile caly dom jankeski ze
            sklejki...
            • misterpee Re: amerykanska chata z 4 lazienkami i 2 garazami 07.09.07, 22:40
              kosztuje pod Nowym Jorkiem powyzej 2 milionow dolarow, a jezeli jest
              przy niej pare metrow kwadratowych gruntu to cene ptrzeba podwoic.
              Na dodatek posiadacz takiej chatki placi 20 tysiecy dolarow na rok
              plus pare tysiecy na ubezpieczenie. Chatki te pala sie czesto bo sa
              to typowe baraki z okladzina ktora przy zakupie wyglada lepiej. Po
              paru latach chalpa taka nauralnie sie rozkleja, byle lepszy wiaterek
              ja zdmuchuje. Wejsc do takiej chatki przez sciane potrafi kazdy
              dziesiecioletni wyrostek, dlatego wlasciciel odrutowuje chalpe
              elektronicznymi czyjnikami polaczonym z policja. W razie alarmu
              policja zjawia sie po pol godzinie, pisze raport, ubezpieczenie
              placi, albo nie. Jezeli nie masz pieniedzy na taki domek to
              dostaniesz pokoik 2 metry na 1 metr z uzywalnoscia wspolnej lazienki
              w Nowym Jorku , na Manhattanie za jedyne 80 dolarow. Jezeli tych
              pieniedzy nie masz , to na Greenpoincie w Polskie dzielnicy, gdzie
              jest troche bezpieczniej dostaniesz gorne lozko w 20 osobowym pokoju
              za jedyne 500 dolarow. Potem przeczytasz Felusiaka jak to wspaniale
              jest w USA, na ulicach dmuchaja na ciebie klimatozatory i nawet przy
              40 celsjusza czujesz sie jak na wiosne w Zakopanym. Do tych opisow
              dolacza sie paru platnych agentow ktorzy dawniej pisali lamana
              polszczyzna w literackim magazynie "Ameryka". Byl to odpowiednik
              Ogonioka w tym czasie. Sa rowniez wspaniale amerykanskie kondomionia
              z widokiem na gornych pietrach. tam may penthousik , tez ze scianami
              z cienkiego gipsu, kosztuje jedyne 20 milionow dolarow. Mozna to
              ogladac an Brooklynie przy Prospect parku - nwe kondominium Richarda
              Meiera naprzeciw Grand Army Plaza. Dla milosnikow Soho polecam
              troche drozsze projektu Jean Nouvel. Dla chetncyh wachania smrodow
              przy West side Highway i meskich peepshowow zachwyci Frank Gehry z
              nieotwieranymi oknami i szybami troche przycmionymi kolorowym
              sprayem. Sa tam rowniez budowle mniej nowoczesne z gilotynami
              okiennymi za troche tansza forse. Jak widac nie mozna porownywac
              niemieckich Wohnungs z okresu NRD. budynki te byly solidne, zeby
              przekroczyc sciane trzeba uzyc czolgow, okna sie otwieraja i nie
              maja gilotyny, budynki stoja daleko od siebie, maja drzewa. Takie
              budynki nalezy czympredzej wyburzyc i zastapic je amerykanskimi
              kopiami Ceasara.
              • misterpee Re: Na Manhattanie 2m x 1m kosztuje 800 dolarow 07.09.07, 22:45
                a nie 80. przepraszam za pomylke i pare typos.
            • cs137 Re: Alles Deutsch uber alles 08.09.07, 23:43
              Typowe folksdojczowskie gadanie, Caesar.

              Domy budowane w Niemczech sa istotne solidniejsze, niz te w USA - tylko PO CO?

              Wszystkie te materiały, o których piszesz, cegły klinkierowe, dachówki, mozna
              bez trudu kupic w USA. Nawet lepsze rzeczy. Jak chcesz, mozesz w USA wybudowac
              dom z bloków granitowych i pokryc dach 2-milimetrowa blacha nierdzewną, i jego
              trwałośc będzie 2000 lat. Więc czemu ludzie w USA tego nie robią? Odpowiedź
              prosta: bo na ch...j to potrzebne.

              Nikt przy zdrowych zmysłach w USA nie buduje domu tak, by "wnuki mogły mieszkać"
              - ponieważ z góry wiadomo, że nawet dzieci nie beda mieszkać, a najcześciej i
              ten, kto dom buduje, zdązy zamieszkać jeszcze w innym, czy nawet kilku innych.
              Ja mieszkam juz w trzecim (własnym) domu odkąd jestem w USA, i jeszcze sie nie
              nastawiam, ze w nim domieszkam do końca życia.

              A co do solidnmości - mój dom "z dykty" ma 21 lat, ale, zapewniam Cię, goscie z
              Europy - właczajac Niemców - patrza na niego z podziwem. A postoi jeszcze ze 100
              lat, albo więcej. Że drewniany dom "rozpada się po 10 latach", to głupie
              szkopskie gadanie. W całej Skandynawii jednorodzinne budownictwo drewnaine jest
              bardzo popularne i mozna tam zobaczyć wiele ponad stuletnich domów, które wciaż
              są w doskonałej kondycji.

              Co do piwnic - w USA jak najbardziej sie buduje, mój pierwszy dom miał
              wykończona piwnicę i jest to powszechne na Wschodnim Wybrzeżu. Na Zachodnim
              Wybrzeżu, gdzie teraz mieszkam, mniej - ponieważ tiu gruntu jest pod dostakiem,
              więc zamiast głebiej, mozna budowac szerzej, i miec okna. Ale, jesli ktos sobie
              zażyczy piwnicy, to mu wybydują. Nie ma ZAKAZU budowania takowych.

              Największą wada Niemiec jest to, ze kna każdy kilometr kwadratowy w tym kraju
              przypada ok. 230 Szkopów. Jak ktoś lubi zyc wśród tłumu Szkopów, to, oczywiście,
              chwali sobie taki kraj. W USA jednak na kilometr kwadratowy przypada zaledwie
              ok. 30 sztuk, a na Zachodzie nawet mniej, niz połowa tej liczby. Ja osobiscie
              uważam, że w takich warunkach zyje sie znacznie przyjemniej. Wielu Niemców takze
              - Joachim, właściciel warsztatu, do którego jeżdże z moimi motocyklami do
              serwisu, mówi, że uciekł z Niemiec i na pewno nie wróci, bo nie chce życ w takim
              tłumie.
            • cs137 Re: Caesara "propaganda sukcesu" 09.09.07, 01:21
              caesar_pl napisał:

              > To jest zdjecie blokowisk NRD owskich ciolku.Niemcy tak zyja..
              > de.geocities.com/weltreisen_2002/Domy/
              > to domy przecietniakow

              Tak, ale tylko 38% rodzin w niemczech mieszka w ZABUDOWIE JEDNORODZINNEJ - tu sa
              dane na ten temat z niemieckich źródeł:

              www.dbresearch.com/PROD/DBR_INTERNET_EN-PROD/PROD0000000000182025.pdf
              Innymi słowy, 62% ludnosci nie stac na takie piękne domki, jakie Caesar tu
              pokazuje. W innych statystykach znalazłem, że tylko 42% ludnosci mieszka w domu
              czy lokalu, który stanowi ich własnośc.

              Zatem prawie 2/3 Niemców mieszka w zabudowie wielorodzinnej i znaczna wiekszość
              z nich nie jest właścicielem lokalu, w którym mieszka.

              W USA tylko 30% ludzi mieszka w zabudowie wielorodzinnej.


              Wniosek? W Niemczech sie buduje, owszem, bardzo solidnie, ale większości ludzi
              na takie solidne jednorodzinne domki nie stać.

            • cs137 Re:Norwegów jaskoś drewniane budownictwo nie prze- 09.09.07, 01:33
              raża. Tu jest odnosny link:

              www.e-architect.co.uk/norway/norwegian_wood_buildings.htm
              To samo prawdopodobnie dotyczy Szwedów i Finów.

              W Kanadzie i w Australii jednorodzinne domy buduje się w nader podobny sposób,
              jak w USA.

              Zatem nie tylko Amerykanie sa tacy głupi....
      • you-know-who ponad jedna trzecia detroitan to biedacy. 06.09.07, 09:34
        teraz juz przestalem sie martwic o biedote z miasta detroit
        (okupowane przez rok(?) przez kanadyjczykow w wojnie 1812r. po odpartej agresji
        amerykanskiej). 35% z nich zalicza sie do tej kategorii szczesliwych ludzi o
        ktorych piszesz felusiak, tych dostajacych bardzo cenne darmowe uslugi od
        panstwa. najbogatsi z nich maja dochody $10000/rok jesli sa samotni, a
        najbogatsza biedna rodzina 2+2 ma w usa $20000/rok brutto.

        czy nie nalezaloby doliczyc im darmowego pogrzebu ($20000 value?)
      • hubert100 Re: Nie zapominajmy o biednych w USA 07.09.07, 05:43
        Zapomniales felusiak dodac ze Hugo Chevez daje pare milionow litrow
        oleju opalowego amerykanskim dziadom aby nie marzli w zimie.
    • cs137 Re: W produkcji deficytu? Tutaj sie zgodzę 05.09.07, 19:19
      z Bożkiem Śmierci (to nick autora wątku).
      • hubert100 Re: W produkcji deficytu? Tutaj sie zgodzę 07.09.07, 05:38
        Podobno maja najszybsze maszyny na swiecie do drukowania dolarow.
        • belus77 Re: W produkcji deficytu? Tutaj sie zgodzę 09.09.07, 00:19
          Chyba masz na mysli Koree Pln.?
    • felusiak1 Hej thannatos, nie rejteruj. 08.09.07, 00:19
      No co ześ tak zaniemówił?
      • thannatos Re: Hej thannatos, nie rejteruj. 08.09.07, 00:28
        felusiak1 napisał:

        > No co ześ tak zaniemówił?

        Slucham? A wypowiadalem sie jakos intensywnie w tym watku?

        Ja napisalem co mialem - obecne obliczenia wskazuja, ze Amerykanie sa
        najproduktywniejsi na swiecie, mnie interesuje czy wliczenie produkcji
        wytwarzanej przez nierejestrowanych pracownikow we WSZYSTKICH ocenianych
        krajach, zmieni ten ranking czy nie? Na razie nikt mi nie odpowiedzial, nawet Ty
        zdecydowales sie jedynie pokwekac nie na temat, wspominajac biednych w Ameryce.
        • felusiak1 Re: Hej thannatos, nie rejteruj. 08.09.07, 21:01
          Odpowiedziałem na temat, ba nawet wyjaśniłem dobitnie co miałeś na myśli zanim
          myśli zwiedły a ty zrejterowałeś do narożnika.
    • mars_99 yup niedlugo kazdy amerykan bedzie z motorkiem w 08.09.07, 00:33
      wkrotce kapitalisci w ramach zwiekszania wydajnosci do potegi kosmicznej
      (czyli nieosiagalnej dla reszty swiata) wszczepia bezplatnie kazdemu
      swojemu citizenowi(a moze altruistycznie nawet nielegalnym) 7.5Watowy motorek
      do tylka(ofkors made in China). Pracujac z tymze motorkiem w d... ow
      pracownik stanie sie superwydajny na chwale korporacji w ktorej pracuje,
      jedyny odpoczynek ktorego bedzie potrzebowal to ten na wymiane baterii w
      motorku(albo wymiane motorka), bedzie spal 1 godz,rozmnazal sie w 1 raz w roku
      (gdy fabryka bedzie miala shutdown) i.. ma byc bardzo szczesliwy.;)
      • hubert100 Re: yup niedlugo kazdy amerykan bedzie z motorkie 08.09.07, 02:34
        Tylko gdzie te produkty? Bo wszystko w sklepach: Made in
        China.Felusiak patrz na cene zlottta.Ten twoj zloty zab z dnia na
        dzien coraz wiecej warty!!
        • belus77 Re: yup niedlugo kazdy amerykan bedzie z motorkie 08.09.07, 14:37
          Made in America? Nada, niet, zero!
    • misterpee Re: Ach ci kapitalisci USA kochaja tak biednych 08.09.07, 18:54
      ach dlaczego? bo moga wyciagnac z tej biedoty tyle pieniedzy.
      lekarze , prawnicy, ........
      • belus77 Fallusiak nie placi podatkow i zyje! 08.09.07, 20:04
        A do tego jaki wygadany o gieldzie i polityce ... hoho!
        • misterpee Re: Fallusiak nie placi podatkow i zyje! nie w USA 08.09.07, 21:37
          Miszka w malutkim kraiku otoczonym przepascia i murem .
          • felusiak1 Re: Fallusiak nie placi podatkow i zyje! nie w US 09.09.07, 02:09
            Yo, mofo, shut the fcuk up.
            • misterpee Re: Ile szkopow, kogo stac na cegle i td 09.09.07, 03:16
              Wiec Felusiak sie odezwal niepalamentarnie, prawda kole w oczy.
              Ile szkopow na kilometr. Wejdz na ulice NY. glina na glinie , w
              pelnym umundurowaniu, barykady przed bankami,Wall Street, czujniki
              magnetyczne, miliony prawnikow, sady bez konca, ilosc wiezniow na
              100 000 mieszkancow, cala kadencja Busza - to tylko dowody jak
              daleko USA odbiegly od swojej konstytucji, demokracji,
              humaniztaryzmu itd. Nawet domy drewniane nie sa kopia amerykanskich
              sa dobrze zbudowane, ocieplone i maja podlogi ktore nie przekazuja
              halasu. Ilosc pieniedzy na ubezpieczenia takich domow i na podatki
              jest duzo mniejsza niz w USA. W USA podatki wlasnosciowe produkuja
              podzial spoleczny i ghetto. Tego nie ma w takim stopniu w krajach
              nordyckich. W Niemczech bideak moze mieszkac kolo bogatego. W USA
              jest to bardzo rzadkie. Amerykanow nie stac na domy dobre, dlatego
              buduja tak tanie jak na to pozwala prawo budowlane. W Europie prawo
              budowlane jest daleko ostrzejsze, dlatego tak malo jest pozarow. Na
              ulicy amerykanskiej alarm wozow strazackich jest na porzadku
              dziennym.
              • felusiak1 Re: Ile szkopow, kogo stac na cegle i td 09.09.07, 04:33
                Dziękuje za potwierdzenie moich przypuszczeń.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka