puls
30.07.03, 12:12
Islamisci i w 1948 roku i obecnie to robia i co ??
Autor: wojo!!!!@NOSPAM.gazeta.pl
Data: 09-06-2003 14:49 + dodaj do ulubionych wątków
Ktos islamistom cos zrobi , podskoczy ?
maitri.diecezja.gda.pl/gazetka/my_14/html/wojna.htm
WOJNA W SUDANIE
Wojna domowa w Sudanie trwa już od 40 lat (z kilkakrotną przerwą,
trwającą w sumie 11 lat; ostatnia faza konfliktu trwa nieprzerwanie od 1983
r.). Jest to jeden z najdłuższych i najbardziej krwawych konfliktów w
Afryce.
Spowodował tak wielką katastrofę, iż może się przyczynić do destabilizacji
całego regionu "Rogu Afryki". Obawia się tego wielu polityków światowych,
ale
nie rozwiązują oni skutecznie problemu będącego istotną przyczyną wojny -
przymusowej islamizacji ludności nieislamskiej, coraz mocniej wspieranej
przez
władze, opanowane przez Narodowy Front Islamski.
Islam i chrześcijaństwo
Muzułmanie stanowią 69% spośród 29 mln mieszkańców Sudanu, chrześcijanie
zaś 13%. Jest wśród nich 2 mln katolików oraz 1,5 mln prawosławnych i
protestantów. Większość chrześcijan pochodzi z południa kraju, lecz wielu
musiało uciekać na północ do obozów przesiedleńczych.
Kościół katolicki, złożony z 9 diecezji skupionych w 2 metropoliach
(Juba i Chartum), liczy 9 biskupów i 3 administratorów diecezji, 230 księży
(połowa to Sudańczycy) oraz ponad 200 seminarzystów.
Przymusowa islamizacja
Reżim sudański dąży do przymusowego utworzenia z mieszanego pod względem
etnicznym i religijnym społeczeństwa państwa islamsko-arabskiego, i to wbrew
woli większości czarnej ludności. Efektem tej polityki jest od roku 1983 ok.
1,5 mln zabitych i ponad 5 mln uchodźców. Przedstawiciel rządu sudańskiego w
ONZ nie potwierdził jednak gwałcenia podstawowych praw człowieka w Sudanie,
przeciwnie - oskarżył o antyislamską propagandę organizacje charytatywne,
Amnesty International, specjalnego wysłannika ONZ dr Gaspara Bira i inne
organizacje walczące o przestrzeganie praw człowieka.
Jeden z sudańskich biskupów w swym orędziu do ludzi Zachodu
pisze: "Arabska mniejszość północnego Sudanu chce przy pomocy siły zniszczyć
afrykańską tradycję, naszą wiarę i sposób życia południowego Sudanu. Służą
temu wszelkie metody prowadzenia wojny - terror, tortury i zagłodzenie".
Reżim sudański przy prowadzeniu wojny w górach Nuba nie robi różnic
pomiędzy Sudańską Armią Wyzwoleńczą (SPLA) a ludnością cywilną. Rząd
podejrzewa uciekinierów, iż są "piątą kolumną" SPLA, są więc tak samo
niebezpieczni. Niewinna ludność cywilna na południu kraju, która straciła
wszystko i pragnie uratować choćby samo życie, jest traktowana przez reżim
sudański jak cel wojskowy. Jest to zgodne z ustawą o odpowiedzialności
rodowej, która została przyjęta przez rząd sudański w r. 1991. Zgodnie z nią
rząd może karać za "przestępstwo przynależności do SPLA lub choćby sympatię
do
niego" któregokolwiek członka szerokiej rodziny - całego rodu. Podobnie
Sudańska Armia Wyzwoleńcza (SPLA) wielokrotnie naruszyła Deklarację Praw
Człowieka.
Zostań muzułmaninem lub umrzyj!
Muzułmańskie oddziały rządowe północy od lat prowadzą krwawą wojnę
przeciw chrześcijańskiemu i animistycznemu południu. Ich celem jest
islamizacja całego kraju. Skutkiem tego planu są fale uchodźców,
zmierzających
do wszystkich okolicznych krajów. Uciekinierzy w Pariangu opisują metody
wojsk
rządowych:
"W Tabanya w górach Nuba niemal wszystkie domy zostały spalone.
Przerażeni mieszkańcy uciekają masowo do lasu, aby się ukryć. Jeńcy byli
postawieni przed wyborem - przyjąć islam lub umrzeć. Po wielu wezwaniach i
obietnicach obfitego jedzenia niektórzy wrócili z lasu. Zostali jednak
zgromadzeni na łące i rozstrzelani."
Clemens Deng, muzułmanin, który przyjął wiarę w Jezusa Chrystusa i
został katolikiem, opowiada: "Pracowałem w Arkwet na północy kraju, w jednym
z
ośrodków dla bezdomnych z południowego Sudanu. Tam znalazłem chłopców, który
w
r. 1991 dostali się do niewoli wojsk rządowych w mieście Pachala. Zostali
umieszczeni w islamskim ośrodku kształcenia. Później zostali sprzedani jako
niewolnicy bogatym muzułmanom w Arabii Saudyjskiej, Libii i Iranie. Udało mi
się pomóc uciec jednemu z tych niewolników."
Wkrótce potem do niewoli wojsk rządowych wpadł sam Clemens Deng.
10.07.93 r. pięciu zamaskowanych mężczyzn przyprowadziło go do opuszczonego
domu. Tam bez końca bili go i torturowali wstrząsami elektrycznymi.
Umierającego Denga porzucili na ulicy przed kościołem. Równocześnie zabito
przyjaciół Denga: Petera Malwal i Johna Pol, zaś Emmanuel Henry zaginął bez
śladu.