11.07.01, 18:53
Po raz kolejny okazalo sie, jak trudna jest integracja czy nawet spokojne i
pokojowe wspolzycie ludzi roznych kultur. I nie chodzi tylko o wywolujacych
zamieszki agresywnych ludzi z jednej czy z drugiej strony. Nie byloby ich,
gdyby wlasnie jakakolwiek integracja nastapila. Ale przeciez emigranci
zamieszkuja wlasne dzielnice, trzymaja sie swojej kultury, swojego jezyka,
swojego koloru skory. Czy to wystarczajacy powod?
Obserwuj wątek
    • grabarz pusty 11.07.01, 19:50
    • Gość: paul Re: Bradford IP: 203.202.95.* 12.07.01, 00:33
      grabarz napisał(a):

      > Po raz kolejny okazalo sie, jak trudna jest integracja czy nawet spokojne i
      > pokojowe wspolzycie ludzi roznych kultur. I nie chodzi tylko o wywolujacych
      > zamieszki agresywnych ludzi z jednej czy z drugiej strony. Nie byloby ich,
      > gdyby wlasnie jakakolwiek integracja nastapila. Ale przeciez emigranci
      > zamieszkuja wlasne dzielnice, trzymaja sie swojej kultury, swojego jezyka,
      > swojego koloru skory. Czy to wystarczajacy powod?


      Mysle, ze to raczej kwestia tego, czy jedna kultura aspoiruje do dominacji nad
      druga (Bradford, Jedwabne, III Rzesza). Australia wprowadzila zasade
      wielokulturowosci, ma wieksze zroznicowanie etniczno-kulturowe niz Wlk Brytania,
      i jakos ludzie sie nie zabijaja. Wrecz przeciwnie.
      • grabarz Re: Bradford 12.07.01, 16:58
        Tak, ale prawie wszyscy mieszkancy Australii (z wyjatkiem Aborygenow) to potomkowie emigrantow. Ten kontynent jest z zalozenia wielokulturowy. Sytuacja w Wielkiej Brytanii jest zupelnie inna. Tam emigranci przybywaja na staly porzadek - zadnej wielokulturowosci - staly lad i spokoj.
      • grabarz Re: Bradford 13.07.01, 00:34
        No i w Australii tez sa tzw. neofaszysci
        • Gość: paul Re: Bradford IP: 203.202.95.* 13.07.01, 00:44
          Moze i sa neofaszysci (jak wszedzie), ale jakos zadnego nie widzialem, wiec
          pewnie zostawiaja pogladay w domu. Kiedy bywalem w UK to wydawalo mi sie
          calkiem wielokulturowym panstwem, ale rzeczywiscie jest spora roznica w
          porownaniu z Australia - na niekorzysc. Zapewne kluczem do problemu jest to,
          aby imigrantow przestac traktowac jak obcych i oczekiwac, ze sie zasymiluja. To
          tak, jakby oczekiwac, ze np. Afrykanczyk sie wybieli.
          • grabarz Re: Bradford 13.07.01, 00:55
            No wlasnie, wiec co zrobic? Nie bylo problemu, kiedy imigrantow bylo malo, teraz zyja w swoich dzielnicach i tworza konkretna sile, z ktora chce walczyc inna sila. Asymilacji nie bedzie, zamkniecia granic tez nie, wiec?
            • Gość: paul Re: Bradford IP: 203.202.95.* 13.07.01, 07:09
              Wiec zamiast tworzyc atmosfere oblezenia moze lepiej wyciagnac reke? Przeciez
              tam tez jest cale mnostow mieszanych rodzin! Myle, ze trzeba stworzyc warunki,
              w ktorych bez bycia WASP bedzie mozna dzialac w parlamencie, w mediach itp. To
              na pewno nie jest latwy proces, ale fgzies i jakos trzeba zaczac. Nie oczekuj
              ode mnie gotowej recepty, bo gdybym ja mial, to zarabialbym miliony jako
              doradca rzadu JK Mosci. Mimo wszystko interesujaca dyskusja.
              • grabarz Re: Bradford 13.07.01, 07:38
                Gość portalu: paul napisał(a):
                > Nie oczekuj ode mnie gotowej recepty, bo gdybym ja mial, to zarabialbym miliony > jako doradca rzadu JK Mosci.

                ;)) Szczerze zycze!
                Masz racje, ale zeby wyciagnac reke trzeba chciec. Musialyby znikanac wszystkie posrednie przyczyczyny - typu bezrobocie, i odmiennosc kulturowa. Musialyby w odstawke posjc wszystkie ugruntowane dlugoletnia tradycja ksenofobie. Czy to mozliwe? Bo przeciez nawet calkowita asymilacja (nierealna przeciez) nie zalatwi sprawy. Zawsze znajda sie ludzie, ktorym nie spodoba sie kilor skory itp. A przemoc rodzi przemoc. Oczywiscie w gre wchodzi jeszcze skala zjawiska. Paru kolesi z burza hormonow nie rozwali ladu. Moze wiec konkretna praca u podstaw? Tylko co to naprawde znaczy "praca u podstaw?".
                Pozdrawiam
              • Gość: RobertP Re: Bradford IP: *.pnet.com.pl 13.07.01, 10:06
                szanowny Paulu

                "...ze trzeba stworzyc warunki,
                w ktorych bez bycia WASP bedzie mozna dzialac w parlamencie, w mediach itp. To
                na pewno nie jest latwy proces, ale fgzies i jakos trzeba zaczac..."

                W parlamencie, lokalnych władzach, urzędach publicznych... w starej Anglii
                azjaci są szeroko reprezentowani, (burmistrzem tegoż nieszczęsnego Bradford
                jest Pakistańczyk).

                Wcale nie trzeba być WASPem aby coś osiągnąc - bardziej liczy się czy mówisz z
                odpowiednim akcentem - co jest związane z wykształceniem ........
                Dla Chińczyków z HongKongu, Hindusów, Żydów....
                Dla nich wszystkich to kraj - wielkiej szansy .

                Myślę - że problem jest gdzie indziej,
                można zapytać - dlaczego nie ma problemów z Chińczykami, Hindusami,
                Wietnamczykami, ?

                .... - to też "azjaci"

                Może media oparte na "newsach" i nie potrafiące przekazać istoty problemu "nie
                zauważają" - że w społeczeństwie angielskim nie umią się znaleźć przede
                wszystkim muzułmanie z subkonttynentu idyjskiego.

                - i wcale nie chodzi o ich kolor skóry

                myślę - że chodzi o ich kulturę, wzorce cywilizacyjne (lub ich brak), podejście
                do życia, wykształcenia, relacji z innymi kulturami......

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka