polski_francuz
17.03.08, 19:53
Demokracja jest glosem ludu. W konsekwencji, politycy, ktorzy chca zostac prezydentem, kanclerzem, premierem staraja sie ludowi zaprezentowac, ze wszystko jest mozliwe.
I zawsze sie okazuje, ze to nieprawda. Zeby zmienic cos w panstwie trzeba wysilku wszystkich.
We Francji, trzeba zaakceptowac koniecznosc reform. Reform dla taksowkarzy, nauczycieli i kierowcow ciezarowek.
W Polsce, trzeba zaakceptowac wlasna niedoskonalosc i koniecznosc ulozenia sie z Niemcami i Rosjanami (chociaz chcialo by sie ich najechac). I trzeba, niestety, zaakceptowac pedalow, nawet jesli ten czy tamten arcybiskup sie z tym nie chce zgodzic.
W Stanach, trzeba zaczac zmniejszyc zarobki CEO dekretami. Np. nie wiecej niz 25x zarobku tego na dole drabiny. Szczegolnie te zarobki CEO bankow, by nie dawali kredytow tym, ktorzy ich nie mogli splacic.
I prezydenci, premierzy i kanclerze i inni szmaciarze nie musza byc az tak wazni. To sa zwyczajni urzednicy majacy rozwiazac kilka problemow.
Poki co to ci szmaciarze zajmuja za bardzo scene. Zaczynaja wierzyc w swoja inteligencje i marnuja pieniadze na przekonanie wszystkich o tym.
Moze, na ten przyklad zebrac populacje ludzi o IQ>=130 i wyzszym wyksztalceniu i przeprowadzic losowanie? Kto wygra bedzie prezydentem, premierem, kanclerzem?
Kazdy moze miec szanse. Prawdziwa demokracja!
PF