Bry!
Przysiądę na chwilę i poranną kawę z Wami wypiję..

Ciekawym kto też "ustrzeli owe słynne darimki:
09.09.09 ?
Wczoraj wieczorem o mało mnie szlag nie trafił był: - wyszedłem nie tak jeszcze głęboką nocą do sklepiku po "coś tam coś tam" Wziąłem ze sobą mojego psa obronnego (obronny - bo trzeba go bronić) , chciałem przejść na drugą stronę ulicy prawidłowo przejściem jak na przyzwoitego faceta ( z wyglądu ) i serce zamarło mnie i kundelce... Oniemiałem i sparaliżowany stanąłem jak wryty Zbliżało się jakieś "coś" błyskającego świecącego i coś szumiacego. Wpadło toto na chwilę w smugę światła z witryny sklepowej przemknęło i zniknęło. UFO. Ale przecież ja w takie pierdoły nie wierże. Pies wystraszony zapomniał się wysikać. Z kolei ja zapomniałem po co szedłem do sklepiku. Oszołomiony kupiłem kilo soli wróciłem do domu. Telefon od brata:
- wiesz?trudno Cię spotkać , może bym wpadł do ciebie w sobote?
- jak będzie padało , to wpadaj. A z kim ? sam? (nie cierpię alkoholiczki bratowej)
- tak sam wpadnę. Ale to rozmowa nie na telefon. A co masz taki zmieniony głos?
- no wiesz co? - mówię - widziałem 5 minut temu UFO. Na ulicy "coś" jechało błyskało i szumiało. Nawet pies zapomniał oddać mocz.
? ?
Brat zarżał niczym rasowy koń: - słuchaj brat - on do mnie - to taki "gościu" z mojej ulicy ubiera się na rower z czapką na której ma zapiętą latarkę, na każdej szprycy od roweru ma migające diody i wokół szkiełka odblaskowe oraz kamizelkę odblaskową. Widziałem go jadącego kiedyś w tunelu i też zrobił na mnie wrażenie. Nazywają go "Choinka".
No to wszystko jasne. Jadąca po drodze świecąca choinka. Gościu ma chyba obsesję na tym by być wyraźnie widziany z daleka na szosie.. Co też ludziska mogą mieć za fantazje.
Miłego dnia życzę