tadeusz_ski.51
24.10.09, 18:36
Każdy miał (ma) jakiegoś szefa, różnica jest taka, że jednego się szanuje a
innego toleruje, ze względu na funkcję? Jak to jest, że jeden potrafi jakoś
tak samorzutnie wzbudzać respekt a inny sili się na bossa a i tak za plecami
wszyscy się z niego śmieją? Jak to jest, że ktoś, nie będący szefem, nie
zabiegający o uznanie, nawet nie udaje ważnego a jego uwagi (nie polecenia,
nie, skąd, zwykłe uwagi) są skrupulatnie wykonywane, jest rygor, dyscyplina,
porządek... jest tak jak ma być!?