Dodaj do ulubionych

zdradziłem bez powodu

29.10.08, 19:10
Witam wszystkich. Od pewnego czasu czytam Wasze wypowiedzi na tym
forum. I choć pewnie oblejecie mnie pomyjami chciałbym poczytać
posty na odpowiedź tego co napiszę poniżej.

Od ponad roku jestem mężem mojej żony. Znamy się od lat - byliśmy i
jesteśmy przyjaciółmi (ona jest moim najlepszym przyjacielem - lata
wspólnych wędrówek po górach i podróży po świecie), jako para
jesteśmy razem od czterech lat. Można powiedzieć, że jesteśmy
szczęśliwi - własne mieszkanie w starym bloku, do którego dołożyli
się rodzice, używany samochód, bez dzieci (planujemy). Zarabiamy
oboje na poziomie średniej krajowej. Moja żona nawet więcej i bardzo
ciężko na to pracuje. Co roku wakacje za granicą, ale ogólnie bez
szaleństw. Nie kłócimy się, a ostatnio rozumiemy i dogadujemy się w
mig. Dla otoczenia jesteśmy (chyba) ideałem związku.

Pół roku temu poznałem tę drugą. Pracujemy razem, widuję ją
codziennie. Po kilku wymianach głębszych spojrzeń ona zdecydowała
się okazać mi bardziej bezpośrednio to, co do mnie czuje. Przede
wszystkim muszę powiedzieć, że nigdy nie poznałem kobiety, która by
tak otwarcie stwierdzała, że jej się podobam (jestem raczej
przeciętniakiem). Początkowo od razu stwierdziłem, że z tego nic nie
może być, bo małżeństwo itp. Potem kilka razy spotkaliśmy się,
doszło do pocałunków i pieszczot. Żadnego seksu. Od pewnego czasu
praktycznie nie ma dnia, abyśmy się w pracy ukradkiem nie pocałowali
lub dotknęli. Rozmawialiśmy o tym co nas łączy i nie jest to nic
głębokiego, raczej wzajemna fascynacja i stwiedziliśmy, że w nic
więcej się to nie przerodzi - zbyt wiele nas dzieli przede wszystkim
mentalnie. Z resztą ja jestem raczej zamknięty i zanim tą drugą
poznałbym na tyle abym zdecydował się na rozwód, to minęły by wieki,
a raczej do tego nie doprowadzę wiedząc, że straciłbym naprawdę
ogromnie dużo, na co wspólnie pracowałem razem z moją żoną (a może
już straciłem - przecież ją zdradziłem). Ta druga stwierdza, że mam
po prostu korzystać z życia i nie chciałaby doprowadzić do rozwodu.

Jednak nie ma dnia, żebym nie myślał o tym co dalej. Wiem, że
wiecznie nie może to trwać. Do tej drugiej mam zaufanie i mogę
liczyć na jej dyskrecję. Wiem, że ona nie zakocha się we mnie i nie
zrobi żadnej afery przed moją żoną itp. Jednak chyba nie ma czegoś
takiego jak taki romansik bez konsekwencji. Z jednej strony wiem, że
przekroczyłem pewną granicę, po której nie ma powrotu - zdrada to
zdrada. Nadal nie doszło jednak do "skonsumowania" mojego romansu,
jednak wiem, że pewnie mając ku temu okazję skorzystałbym. Potem
jednak pewnie miałbym wyrzuty sumienia do końca życia. Dzięki tej
drugiej przeżywam jednak najwspanialsze zauroczenie w moim życiu i
to odwzajemnione. Takiego pożądania i wzajemnego przyciągania się
nie czułem nigdy w życiu, chociaż opiera się tylko na atrakcyjności
fizycznej. Z moją żoną łączy mnie bardzo głęboka relacja, którą
budowaliśmy od lat, jednak z pewnością nie ma w naszym małżeństwie
takiej namiętności.

Dla większości facetów byłaby to wymarzona sytuacja. Spotkałem
atrakcyjną, pewną siebie i odważną kobietę, której się podabam i
która nie oczekuje wzamian żadnych zobowiązań. Z jednej strony
ciągnie mnie do złego, a z drugiej strony wiem, że nie poradziłbym
sobie z konsekwencjami ewentualnego odkrycia tego wszystkiego przez
żonę. Dla niej byłby to cios podwójny - zdradziłem ją jako żonę i
jako najlepszego przyjaciela.

P.S. Po przeczytaniu tego co powyżej, stwierdzam, że trochę to bez
ładu i składu. Przepraszam. Mam nadzieję, że wasze odpowiedzi,
pomogą mi w stwierdzeniu, że albo jestem debilem niegodnym litości,
albo takie sytuacje zdarzają się również innym i mogę z kimś pogadać.
Obserwuj wątek
    • kurka_wodna2 bez powodu? 29.10.08, 22:26

      Czytam i oczom nie wierzę!!
      Mając w żonie takiego przyjaciela, nie masz zamiaru podzielić się swoim szczęściem?
      Dlaczego metody na fascynację, prawdziwe uczucie nie wyjawisz swemu najlepszemu
      przyjacielowi?
      Przecież żona, poznając ten sposób na żar, ogień, miałaby szansę przeżyć to samo
      w swojej pracy!! Nie bądź świnią i podziel się z nia swoim odkryciem!! Żałujesz
      jej tego?
    • maja1213 Re: zdradziłem bez powodu 30.10.08, 18:09
      Zastanów się czego tak naprawdę chcesz i co jest dla ciebie
      najważniejsze?Czy żona która jest twoim prawdziwym
      przyjacielem,spokojne życie czy kobieta dla której jesteś
      przypuszczam kolejnym obiektem do zaliczenia,sam twierdzisz ze ona
      nic do ciebie nie czuję,jak seks jest dla ciebie priorytetem to
      zdradzaj zone wsześniej czy pózniej wszystko wyjdzie i twoje
      poukładane życie legnie jak domek z kart,moze wtedy docenisz to co
      miałeś,tylko już będzie za póżno.Pogadaj z żoną o swoich
      problemach,pragnieniach uczciwie jak naprawdę jesteście przyjaciółmi
      zrozumie twoje stanowisko i razem coś wymyślicie,twoje życie decyzja
      należy do ciebie!
    • xentia23 Re: zdradziłem bez powodu 30.10.08, 21:35
      W zasadzie to już ja zdradziłes...ta wzajemna fascynacja, spotkania,
      myślenie o niej....Dobrze, że myślisz racjonalnie jak wiele możesz
      stracic. Jak zalezy ci na zonie to daruj sobie tamtą. Dla zony to
      będzie wielki szok, wiec jak ja kochasz to powinienes wiedzieć co
      zrobić.....
      • zamszowa Re: zdradziłem bez powodu 31.10.08, 18:15
        a to ci przyjaźń...ale pieprzysz kolego. zafascynowała cię inna kobiea i ok, nie
        da się przezyc zycia bez fascynacji, ale po co podkreslasz , ze zona jest twoim
        najlepszym przjacielem? nie dosc ze zdradziłeś kobietę to jeszcze przyjaciela.
        ech rzeczywiscie przeciętny musisz być.
    • 12marcin zdradziłem bez powodu c.d 03.11.08, 19:08
      Niedawno znów się spotkałem z drugą. Wspaniały wieczór, który jednak
      niczym się nie zakończył - oboje wiemy, że konsekwencje przerosły by
      nas oboje. W rozmowie stwierdziłem, że nie chcę już tego ciągnąć -
      uwierzcie czy nie ale wyrzuty sumienia przerastają przyjemność ze
      spotkań i obcowania z tą drugą. Chyba jestem na to "za miękki".
      Niestety nie było aż tak różowo - bo ona stwierdziła, że zaczyna
      myśleć o mnie jak o kimś z kim mogłaby być. Z jednej strony wiem, że
      nie traktuje mnie jak obiektu do zaliczenia, ale to chyba najlepszy
      znak, że nie można tego kontynuować. Zresztą podkreśla, że
      ewentualne decyzje zależą tylko ode mnie, więc chyba nie chce
      podejmować za to wszystko współodpowiedzialności. I chyba ma racje,
      po co ma sobie utrudniać życie. To wszystko nie będzie jednak takie
      łatwe, bo cały czas pracujemy razem i widzimy się na codzień.
      Wiem jedno - nie mogę tego tak kontynuować. Poznałem wspaniałą
      dziewczynę, jednak nigdy nie poznam jej tak dobrze, aby wiedzieć, że
      po ewentualnym rozwodzie będziemy razem. Ona daje mi do zrozumienia,
      że coś mogłoby z tego być, ale jednocześnie ewidentnie zwala
      wszystko na mnie - wie co robi.
      Z kolei żona w żartach pyta mnie czy może mam jakiś romans, bo tyle
      przesiaduję ostatnio w pracy. Pyta sama siebie czy odgadłaby gdybym
      miał romans. Czasami czuję się jak debil.
      • fomica Re: zdradziłem bez powodu c.d 20.02.09, 15:12
        Wiernośc żonie - a także zwłaszcza przyjacielowi - a zwłaszcza obojgu w jednym -
        to nie tylko fizyczna wiernośc (choć i tej nie dochowałeś), ale także lojalność,
        szczerość, uczciwość. Zdecyduj w końcu czego chcesz, tu nikt za ciebie decyzji
        nie podejmie. Osobiście uważam, że jak juz prześpisz sie z tą trzecią to cie
        otrzeźwi i wtedy z przerażeniem uświadomisz sobie co zrobiłeś. Wnoszę to z
        faktu, że nie każdy mówi o swojej zonie per "przyjaciel" a skoro ty tak mówisz,
        to ona jest naprawde kimś bliskim. Gdyby tak nie było wylądowałbyś w łózku z
        tamta juz dawno.
    • maja1213 Re: zdradziłem bez powodu 05.11.08, 14:46
      To masz problem z jednej strony żona,która niby w żartach powoli
      zaczyna się domyślać,wierz mi z czasem się zorientuję i wtedy już
      tak fajnie nie będzie.Z drugiej dziewczyna która miała nic do ciebie
      nieczuć,a jak mówisz o końcu znajomości napomina coś o
      uczuciach.Łączy cię z nią fascynacja która tak jak szybko przyszła
      tak szybko może zniknąć,czy warto niszczyć związek który latami z
      żoną budowaliście?Nieda się mieć w życiu wszystkiego choćby się
      chciało:)
                • martusss1 Re: zdradziłem bez powodu 08.11.08, 22:34
                  Jesteś dupkiem! Nie umiesz podjąć decyzji,ta drugą kręci Tobą jak
                  chce,a Ty nie umiesz się temu oprzeć,baby to potrafią.Jesteś
                  szczęściarzem,bo masz żonę,ktorą kochasz i macie dobre relacje,a Ty
                  chcesz to zaprzepaścić dla nic nie wartego seksu! Typowy facet,musi
                  sobie udowodnić i jej jaki jest super boski,żona Ciebie nie
                  fascynuje tak jak ona,wiadomo,nowe zawsze jest fajne,ale później też
                  powszednieje!!!Zrobisz to z nią i będziesz miał takiego kaca
                  moralnego,że nie dasz rady,a żona i tak prędzej czy później się
                  dowie,bo już coś czuje...(wiem to wszystko,bo to
                  przerabiałam!).Zniszczysz cały jej świat.Nie chcesz już żony to
                  zagraj w otwarte karty,rozstań się z żoną i bądź z tą swoją
                  kusiecielką,ktora Ciebie taaaaaaaaaak bardzo dowartościowuje!!! Ale
                  i tak będziesz żałować!!! Psychika baby jest inna niż faceta!!!
                  • alessia27 Re: zdradziłem bez powodu 11.11.08, 15:23
                    Czytam to i boje sie.
                    moj maz wlasnie musial wyjechac w
                    sprawach zawodowych na 2 miesiace
                    wyjazd przedluzyl sie jeszcze o 2
                    mam nadzieje ze moj tam sie zadna
                    baba nie zauroczy.
                    Jestes dupkiem masz wspaniala zone
                    i przyjaciolke i szukasz sobie baby
                    na boku ! ja bym cie chyba z domu
                    wywalila fuj ... nie jestes wart
                    nawet tego aby ci ktos tutaj odpisywal !!!


                    ♥ Macius 10.05.2002
    • nadin100 Re: zdradziłem bez powodu 14.11.08, 01:20
      dupek to za mało ,łajza ,myszowata postać ,najlepiej były by odejść od żony i
      dać jej szansę na znalezienie kogoś bardziej wartościowego .Po tobie zostanie
      jej doskonałe doświadczenie kogo unikać.
      I masz czelność nazywać ją swoim przyjacielem .No tak moj też mowił -kocham cię
      i szanuję ,a co ja to staruszka ,żeby ten tam szacunek ,no ale jak się ma
      kochankę ,to już prowokuje do nieszczerości.
      Ale mimo osobistych traumatycznych przeżyć ,powiem tak ,moj bałwan miał więcej
      szlachetności (tyle co tasiemiec uzbrojony) niż ty .
      Najlepsze jest to ,że jeszcze użalasz się nad sobą ,po czym biegniesz pomacać.
      • zuza145 Marcin 14.11.08, 18:19
        prawdę napisałeś- jesteś miękki, a ja dodam- jak cię korci- to niech
        korci- sztuka w tym aby nie ulec.
        Ty ulegasz facet- więc zapytam dośc tendencyjnie-= czy aby jesteś
        pewien że kochasz żonę?
        Do dupy z taką miłością- pierwsza-lepsza laska co się zainteresowała-
        rzucająć kilka spojrzeń i już taki Sajgon w emocjach.
        Hm- ty się facet zastanów- albo ty władasz sobą i emocjami- albo one
        tobą.
        Zrobisz jak chcesz- a wy dziewczyny mu nie ubliżajcie- ja mu
        współczuję chyba- masz dylemat Marcin i powiem tak- musisz go
        rozwiązać- byle szybko- bo się przyłączę do grona nazywających ostro.

        Duży chłopiec jesteś- pomyśl.
        • alex1608 Re: Marcin 18.11.08, 20:23
          Strasznie smutno mi sie to czyta ,jako kobiecie po takich przejsciach wlasnie :(.

          Takie cos przekreslilo wszystkie wartosci w zyciu jakie cenilam.
          Zal mi twojej zony a ta druga to jakas zwykla k...a.
          Ale wina jest tylko i wylacznie Twoja bo nie potrafisz byc MOCNYM FACETEM ktory
          powinien wiedziec czego chce !!.
          A nie taki wiatraczek !!
          Teraz jestes Ty dla niej potem nastepny...ale wy jestescie faceci naiwni. EHHH
          brak mi słow :(.
    • anija77 Re: zdradziłem bez powodu 27.11.08, 16:16
      12marcinie, jeśli teraz się nie wycofasz to napisze Ci czego możesz sie
      spodziewać po skonsumowaniu...
      Nie zdziw sie jak któregoś pięknego dnia Twoja zona pomimo tego że nic jej sam
      nie powiesz o zdradzie - dowie sie tego od niej,zdesperowanej, żądnej zemsty,
      wtedy zostaniesz sam jak palec na świecie i bez zony i bez kochanki( którą
      uprzednio wcześniej czy później i tak pozostawisz bo zabawki maja to do siebie
      że po pewnym czasie sie nudzą- początek jest zawsze wzniosły)
      A jeśli jednak kochanka nie powie nic Twej zonie to przykry finał moze być inny.
      Bo gdy poznasz lepszą "jakość" sexu może sie okazać po powrocie do zony ze
      pomimo tego że ją kochasz w łóżku juz nie jest tak jak dawnej, nie sprawia Ci to
      juz takiej przyjemności - choć bardzo byś chciał.
      Spróbuj przywrócic wspomnienia dotyczące początków związku z Twoja
      zoną...równiez na początku była czarująca, było pożądanie i wzajemne
      przyciąganie się..a teraz z tą drugą przezywasz to samo- lecz czy warto? Nie
      umiesz pielegnowac Waszego związku i idziesz po najprostszej linii oporu.

      Szczerze Ci radze, daruj sobie ten romans i powiedz o tym głosno i wyraźnie
      sobie a przede wszystkim tej drugiej.
      Trzymam za Ciebie kciuki
    • 0-lena Re: zdradziłem bez powodu 04.12.08, 00:26
      marcinie,jak teraz wygląda sytuacja?uległeś kusicielce?
      zaliczam się do grona osób które przez to przeszły,nikomu nie życzę
      piekła jakie mi zafundował mój dotąd ukochany, przyjaciel,
      pocieszyciel.Wikłał się miesiącami nie mogąc się zdecydować między
      mną, wieloletnią, sprawdzoną partnerką na dobre i złe a "wpatrzoną"
      w niego kolezanką z pracy, dla której z racji tego, że jest młodsza
      stał się "autorytetem" w sprawach zawodowych.
      prawopodobnie jesteś mało doświadczony, z żoną od lat i uległeś
      pierwszej lepszej, której się spodobałeś.Każdy chce przeżyć
      fascynację o jakiej piszesz..ale pamiętaj o konsekwencjach. Nic już
      nie będzie jak przedtem. Żona już wie. Możesz być pewien. Nie sposób
      nie dostrzec subtelnej odmiany człowieka, którego się zna od dawna.
      Piszesz, że ją kochasz, ale co to za miłość, która przy pierwszej
      próbie nie wytrzymuje konkurencji z jakąś fascynacją??Nawet jeśli
      bylibyście z kusicielką razem, za jakiś czas znów może się
      pojawić "koleżanka" w pracy i co?znów kołomyja?
      Jeśli coś jest ważne to się o to dba i nie ulega pokusom (wiem co
      piszę, bo nie uległam, ale już tu ktoś napisał, że kobiety to
      potrafią). Jeśli nie-nie marnuj czasu swojej żonie, nie funduj
      kłamstw, które od razu rozpozna, ale może będzie chciała się nimi
      karmić, bo cię kocha, nie gadaj, że macie kryzys, nie zwalaj na nią
      winy,nie szukaj w przeszłości przyczyn, jeśli ją (żonę) kochasz-
      walcz. Najlepiej zmień pracę. Albo niech kusicielka zmieni.I
      przemyśl na przyszłość co się dla ciebie liczy, by w nowej schemat
      się nie powtórzył. Poczytaj na innych forach, że to jest schemat.
      Wielu facetów przez to przechodzi, poczytaj jak po rozstaniu piszą,
      że jednak kochają żonę, nie wiedzą co teraz zrobić itp Może to cię
      otrzeżwi.
      • kredka_kredka_kredka DO KOBIET TU PISZĄCYCH 10.12.08, 14:03
        Przykro, że właściwie 0-lena jako jedna z nielicznych nie ubliżyła autorowi,
        pozostała tolerancyjna i niewzruszona, nietknięta swym babskim jadem. KOBIETY!
        Czy Wy tak naprawdę nienawidzicie mężczyzn? Dlaczego tak łatwo przychodzi Wam
        budowanie nieprawdziwych wniosków, których podstawą są Wasze w dużej mierze
        niesłuszne przypuszczenia? Nie oceniajcie i nie oskarżajcie, tym bardziej, że
        nigdy nie byłyście w podobnej sytuacji...

        Autorowi postu-serdecznie współczuję. Twoje doświadczenie z pewnością nauczyło
        Cię już jednego-nigdy nie mów nigdy. Stare, znane porzekadło, o którym tak
        często się zapomina, a które jest tak prawdziwe. Z początkiem postu zarzekałeś
        się, że niemożliwym byłoby pojawienie się między Wami uczuć innych niż fiz.
        fascynacja, chęć bliskości, pożądanie. Jak widzisz, wraz z biegiem czasu
        sytuacja zmieniła się i w tej NOWEJ coś drgnęło. Ani się obejrzysz, jak drgnie
        też w Tobie. A wtedy sytuacja będzie jeszcze cięższa niż jest aktualnie.
        B.często wzajemna excytacja oparta na chemicznym przyciąganiu, tzw."iskrzeniu'
        staje się początkiem wspaniałej, erotycznej miłości.
        Kto twierdzi, że autor ryzykuje wspólne lata, szczęście, spokój(dużo by
        wymieniać) dla "jakiegoś tam seksu", chyba nigdy naprawdę nie przeżył
        prawdziwych seksualnych uniesień. Jak świat światem, seks jest jedną z
        najpotężniejszych sił napędowych , naprawczych czy też destrukcyjnych. Pożądanie
        zmienia percepcję, zmyla i dezorganizuje. Bardzo ciężko nad tym zapanować, ale
        jesteśmy ludźmi i po to mamy umysł by móc nad tym zapanować. Da się. Jednak
        jeśli nadal będziesz z tą kobietą pracował, a do niczego nie dojdzie, moim
        skromnym zdaniem, to tylko iluzja, jest to kwestią czasu, kwestią słabszego dnia
        i ułamkiem chwily.
        MUSISZ WYBIERAĆ. W jedną albo w drugą. Później bez względu na to co wybierzesz,
        bedziesz chciał i tak tego drugiego i ciężko będzie zpaomnieć.
        Opamiętaj się. Decyzję podejmij na chłodno. Choć może nie być to wcale, a wcale
        przyjemne.
        Powodzenia.
        Daj znak jak Ci poszło.
        • anija77 Re: DO KOBIET TU PISZĄCYCH 12.12.08, 09:29
          kredka_kredka_kredka napisała:

          > Przykro, że właściwie 0-lena jako jedna z nielicznych nie ubliżyła autorowi,
          > pozostała tolerancyjna i niewzruszona, nietknięta swym babskim jadem. KOBIETY!
          > Czy Wy tak naprawdę nienawidzicie mężczyzn? Dlaczego tak łatwo przychodzi Wam
          > budowanie nieprawdziwych wniosków, których podstawą są Wasze w dużej mierze
          > niesłuszne przypuszczenia? Nie oceniajcie i nie oskarżajcie, tym bardziej, że
          > nigdy nie byłyście w podobnej sytuacji...

          Nie oskarżaj i nie oceniaj skoro sama nie wiesz czy byłam w takiej sytuacji czy
          tez nie..nie mierz wszystkich jedną miarą.

          • 12marcin zdradziłem bez powodu - cz.3 16.12.08, 22:04
            Witam wszystkich ponownie.

            Dziękuję za wszystkie wpisy - dały mi wiele do myślenia.
            Macie rację - uległem pokusie w sytuacji, w której nigdy wcześniej
            się nie znalazłem. Pożądanie wzięło górę i spowodowało, iż świadomie
            zdradziłem żonę. Mimo, że ostatecznie do niczego nie doszło (nie
            wylądowałem z tą drugą w łóżku) to fakt jest faktem. Nie da się już
            tego zmienić.

            Na ostatnim spotkaniu z tą drugą powiedziałem jej, że nie chcę już
            tego kontunuować. Stwierdziłem, że niedługo osiągnąłbym punkt bez
            powrotu i nie poradziłbym sobie z tą sutyacją. Zrozumiała, lecz
            teraz odnosi się do mnie o wiele chłodniej niż wcześniej. Widzi, że
            nie ma we mnie krzty konsekwencji i w sumie to nie mam jaj. Z
            pewnością w innej sytuacji kontynuowalibyśmy to, lecz ja nie byłbym
            gotowy do porzucenia mojej żony, a z drugiej strony tak na chłodno
            przeliczyłem sobie ile tak naprawdę bym stracił (bardzo dużo) a ile
            zyskał (nie wiem). Po prostu nie znam tej drugiej na tyle, aby
            wiedzieć, że po rozwodzie byłbym z nią. Bo dla samego seksu z
            pewnością nie miałoby to sensu (przynajmniej dla mnie).

            Jednak wybaczcie, ale nie będę się bił w piersi. W całej sprawie
            najbardziej żałuję tego, że tej drugiej nie poznałem wcześniej.
            Mógłbym z czystym sumieniem sprawdzić, czy coś z tego by wyszło czy
            nie. Mówcie co chcecie, ale było to dla mnie życiowe doświadczenie i
            niczego nie żałuję. Może moje małżeństwo to fikcja, ale wiem, że
            kocham moją żonę, ona mnie, a do tej drugiej czułem "tylko"
            pożądanie. I tak - dowartościowałem się tym niesamowicie. Poczułem
            się atrakcyjny i moja żona również to dostrzega. Nigdy wcześniej
            żadna kobieta nie postrzegała mnie tak jak ta druga i to dało mi
            niesamowitego kopa.

            A co bym zrobił gdyby żona się dowiedziała? No cóż, pewnie to
            wszystko co napisałem powyżej nie miałoby sensu. Byłaby to sytuacja,
            której pewnie bym nieogarnął moim małym móżdżkiem. A krzywda
            wyrządzona mojej żonie byłaby tym większa, że wiem, że ona
            wybaczyłaby mi. Tak bardzo mnie kocha.
            • guinevere.5 Re: zdradziłem bez powodu - cz.3 20.02.09, 19:48
              Marcinie, ja się wyłamię z tego tłumu oskażycieli. A dla Ciebie –
              wielki szacun. Tak, tak – nie tak wielu facetów powiedziałoby” nie”,
              mając chętną laskę na widelcu. Ty miałeś w sobie siłę, by nie dać
              się ponieść emocjom. Każdy może czasem zbłądzić, mieć watpliwości,
              poddać się zauroczeniu. Ważne, jak sobie z tym poradzić. Twoje
              rozterki, wahania, a w końcu fajna, mądra decyzja, żeby zakończyć
              coś co może prowadzić do rozbicia dobrego związku - to wszystko
              pokazuje, że jesteś dobrym człowiekiem. Trochę się pogubiłeś, ale
              umiałeś zawrócić w samą porę.
              Ci, którzy tak łatwo oskarżają są albo bardzo młodzi i
              niedoświadczeni, albo strasznie naiwni. Nie żyjemy na pustyni, każdy
              z nas spotyka się z pokusami. W starym, nawet super dobrym związku
              trzeba ostro się napracować, żeby iskrzyło po latach. A młody
              człowiek szuka iskier, tak już jest. Niektórzy potrafią się
              opanować, inni latają za tymi ognikami cale życie.
              Myslę, że to doświadcznie dużo Ci dało. Wiesz już, że w Twoim
              małżeństwie jest bezpiecznie, dobrze, ciepło, ale musicie zadbać o
              to, żeby oprócz kumpli byli z Was też kochankowie. Pewność, bliskość
              zabija pożądanie, niestety i trzeba się postarać, by to oczarowanie
              sobą nie zgasło i je podsycać. Dowiedz się jak.
              Pozdrawiam serdecznie
    • mruff Re: zdradziłem bez powodu 09.12.08, 10:04
      Jak czytam "autora" to mózg mi się lasuje
      sperma w mózgu i tyle

      dla jakiejś fascynacji ryzykować żonę z którą dobrze rozumie się,
      podziela pasję,prowadzi dostatnie życie...

      ręce opadają


      • kasica19791 do Marcina 20.12.08, 23:15
        Witaj,a ja nie ganie Cię ,nie karcę-doskonale Cię rozumiem.Ja o 10 lat jestem
        mężatka,i w tym roku pojawił się ktoś-zdradziłam.Byłam nim tak zafascynowana,że
        nic nie byłoby mnie w stanie oderwac od niego.Przeżyłam z nim wspaniałe chwile i
        dzis kiedy od ostatniego intymnego spotkania minęło 4 miesiace jestem
        spokojniejsza,bardziej milczaca....Jednakże kiedy go spotykam serce bije
        mocniej,z zachwytem...Miedzy nami już nic się nie wydarzy,ale te chwile
        wówczas,szalone i pełne tajemniczości dodały mojemu życiu nowy wymiar.I tak do
        Ciebie:nie można deklarować,że uczucia sie nie pojawia,jest to niezalezne od
        nas,po prostu pojawia sie i juz,i nie ufaj tak do końca,że ona nigy nic nie
        powie,kobiety jak kochaja walcza jak lwice o swoją zdobycz-badż ostrożny i
        zachwycaj sie nadal-pozdrawiam
    • eee50 Re: zdradziłem bez powodu 02.01.09, 17:36
      Jej podświadomość już wie ! Jeszcze kilka tygodni, miesięcy i sama
      zacznie kojarzyć. Nie wierz, że wybaczy. Ja kocham i wyję w poduszkę
      co noc od 2,5 miesiąca. Nie wybaczę. Tych miesięcy oszustw, kłamstw.
      A trwało to co najmniej od roku. Tak od czasu do czasu z coraz
      większą częstotliwością. Też pytałam czy zdradza, przysięgał, że
      jestem jedyna najwspanialsza, spełnienie jego marzeń jeśli chodzi o
      kobietę. Powiesz, że po 7 latach zrobiło się może nudno, sex wciąż
      ten sam.... Nic z tego! Mieliśmy wspólne zainteresowania, zawsze
      było o czym podyskutować, w łóżku fantastycznie i coraz lepiej ! A
      wiem co mówię, bo mam za sobą ponad 30 lat doświadczenia i w
      partnerstwie, i w łóżku. Powiesz - stara baba. Jestem wysoką,
      szczupłą, z duzym biustem, dobrze się ubierającą, zadbaną i pachnącą
      kobietą (partner rówieśnik)Byłam kochanką, przyjacielem, kumplem,
      wiecznie chętna do pomocy. Ktoś tu powiedział (tak z kontekstu
      wynikało), że faceci tak mają, że ciągnie ich do tych innych. Mój mi
      powiedział, że facet raz na czas musi się "odświeżyć". Więc
      się "odświeżał" z różnymi klientkami chętnymi na przygodę. O każdej
      wiedziałam - podświadomie. Parę razy sprawdziłam. W końcu z jedną z
      nich zastałam go w łóżku. Mogłam nie sprawdzać, znów udać, że nie
      widzę i przyjąć jego tłumaczenia ( A JAKIE DURNE MACIE
      USPRAWIEDLIWIENIA PANOWIE !) On? Ależ mnie kocha i chce ze mną być.
      Sam niejednokrotnie stwierdzał, że jestem czymś najlepszym co go w
      życiu spotkało. Wszyscy nam zazdrościli tak wspanialego związku.
      Kocham, kocham i myślę o nim bez przerwy, budze się zapłakana. Ale
      nie przebaczę , nie mogę zapomnieć jak mnie skrzywdził tymi swoimi
      zdradami. A tym bardziej boli, że byłam mu oddana do granic
      nieprzyzwoitości. WIĘC NIE LICZ, ŻE ŻONA CI WYBACZY BO CIĘ KOCHA.
      BĘDZIE KOCHAĆ I SPAKUJE WALIZKI. ZNISZCZYSZ SOBIE I JEJ ŻYCIE. Ps.
      mogłabym wybaczyć jednorazowy sex np. wyjazd, jakaś impreza
      integracyjna, coś co było na zasadzie chwili. Ale nie kłamstwa,
      matactwa i oszustwa
      • t.drk Re: zdradziłem bez powodu 06.01.09, 20:49
        FACET !!! NIE ROZWAL TEGO CO MASZ... dla zauroczenia, zabawy bez zobowiązań,
        Pomyśl, co/ dla Ciebie więcej znaczy. skoro obawawiasz się wyrzutów sumienia, to
        już jest sygnał... potem trudno się bedzie pozbierać.... przeprasZac można,
        wybaczać.... ale wyrzuty sumienia zostaną...
    • rysjanus Re: zdradziłem bez powodu 21.02.09, 18:06
      Cześć. Ja jestem w podobnej sytuacji tylko z drugiej strony. Mam
      kilka lat na karku i trochę młodszą żonę. I co najgorsze jestem
      niepełnosprawnym - jeżdżę na wózku. Choroba odebrała mi niestety nie
      tylko możliwość chodzenia. Nie mogę też pracować na tyle efektywnie
      by zapewnić rodzinie godziwe warunki bytu. Żona musiała pójść do
      pracy.
      Pewnego dnia po kolejnym nie udanym dla niej razie pożaliła się, że
      ona może kiedyś nie wytrzymać. Potem powsiedziałą że bardzo mnie
      kocha i że nigdy mnie nie opuści i takie tam.
      Na drugi dzień zajrzałem do jej telefonu aby sprawdzić stan naszego
      wspólnego konta w banku (powiadomienie o staniew konta przychodzi
      sms-em. Niestety coś mnie podkusiło i zajrzałem do folderu sms-y
      wysłane. Znalazłem tam sms w którym MOJA ŻONA obcemu facetowi
      wyznaje że mu za coś dziękuje (nie wiem za co) i że tęskni za nim.
      Ponieważ dotąd nie mieliśmy z żoną żadnych tajemnic zacząłem
      porozmawiałem z nią o tym. Zbagatelizowała tego sms a ja jej nie
      uwierzyłem. Połączyłem jej późne czasem powroty do domu, częste
      telefony i duuuży rachunek telefoniczny w całość. Zona zapewniła
      mnie że nie zdradziła. Ale pełne zaufanie do niej prysło, może
      kiedyś wróci. Tylko boję się, że ten temat znowu w innym czasie
      wróci.
      Opowiedziałem swoją historię ku przestrodze. Wszystkim osobom które
      potencjalnie mogą zdradzić. Stracić zaufanie można szybko odzyskać
      już nie tak łatwo.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka