06.02.08, 10:17
Od niedawna mam nowych sąsiadów, dla których dokuczanie mi na różne,
wyrafinowane sposoby stanowi jedną z rozrywek. Przy czym swoją,
często okrutną złośliwość przemycają tak sprytnie, że trudno byłoby
im udowodnić cokolwiek przed służbami porządkowymi.(Zalali moje
ukochane kwiatki na balkonie paskudztwem, po którym do dzisiaj
chorują).
Otóż zdarzyło się, że ci sami ludzie udzielili mi nieproszeni
istotnej pomocy; uchronili moje auto przed dewastacją, może nawet
kradzieżą. Oczywiście grzecznie podziękowałam, ale nie umiem już
patrzeć na nich inaczej niż przez pryzmat wcześniejszych bezeceństw
i jak nauczyło mnie doświadczenie, im będę się od nich dalej
trzymać, tym dla mnie lepiej.
Niemniej odczuwam dyskomfort, którego natury i źródeł nie rozumiem.
Doświadczyliście podobnego stanu? Jak postępowaliście w podobnej
sytuacji?
Obserwuj wątek
    • iguana1978 Re: Sąsiedzi 06.02.08, 10:27
      powiem szczerze, ze nie rozumiem...

      raz Ci pomagają raz szkodzą?
      A może to nie oni podtruli Ci te kwiaty....
      • puzzle33 Re: Sąsiedzi 06.02.08, 14:01
        iguana1978 napisała:

        > powiem szczerze, ze nie rozumiem...
        Ja też nie, stąd może przykry dyskomfortsmile Podejrzewam, że
        przygotowują jakąś petardę większego kalibru. Cóż, straciłam
        dzewictwo, skoro gest pomocy wydaje mi się podejrzany.sad
        >
        > raz Ci pomagają raz szkodzą?
        > A może to nie oni podtruli Ci te kwiaty....
        Wiem, że to brzmi na tyle nieprawdopodobnie, że serio potraktowałby
        mnie jedynie lekarz pewnej specjalności.big_grin Jest takie doświadczenie
        na szczurach, kiedy ich zachowania nie mają żadnego związku z
        otrzymywaniem kar i nagród, a zwierzęta siedzą w zamkniętej klatce.
        Tak to trochę wygląda. big_grin
    • inka-1 Re: Sąsiedzi-mam podobna sytuacje.. 06.02.08, 10:29
      niestety nie chce zatargow i juz nie interweniuje (spadajace z gory
      smiecie,wylewanie czegos z balkonu ,czy okien to chleb powszedni)
      Skonczyly sie jedynie nocne balangi..)
      Zaciskam zeby i czekam az dorosnom,choc niektorzy nigdy nie osiagaja
      stanu doroslosci..
      Zycia w spoleczenstwie trzeba sie nauczyc..zyc po swojemu,ale nie
      kosztem innych
      • rena-ta49 Re: Sąsiedzi-mam podobna sytuacje.. 06.02.08, 13:48
        Każdy z nas mógłby chyba napisać książkę,n/t relacji
        z sąsiadami , to są niestety uroki mieszkania w blokowiskach,
        gdzie akustyka jak w kinie!!!
        • puzzle33 Re: Sąsiedzi-mam podobna sytuacje.. 06.02.08, 14:07
          Często czuję się jak na widelcu...
      • puzzle33 Re: Sąsiedzi-mam podobna sytuacje.. 06.02.08, 14:06
        inka-1 napisała:

        > Zaciskam zeby i czekam az dorosnom,choc niektorzy nigdy nie
        osiagaja
        > stanu doroslosci..
        Ja żyję nadzieją, że moi w którymś momencie po prostu się znudzą.
        Ileż razy dorośli, wykształceni ludzie mogą się przyglądać, jak
        miota się ta sama osoba roznoszona przez uczucia?
    • skorpionica11 Re: Sąsiedzi 06.02.08, 14:28
      heh ja dobrze w bloku nie mieszkam wink
      chociaz byl 1 sasiad dziwak (ale zmarl rok temu)bo mial kury u
      siebie na ogrodku i smierdzialo od niech w lato masakra a ile much
      bylo i szczury tez przechodzily .
    • darima_ka Re: Sąsiedzi 06.02.08, 19:20
      Popatrz ja też mam podobnych sąsiadów, mieszkanie zalane mam już
      po raz drugi, nocne balangi prawie co sobotę, dzieci i psy grają w piłkę nożna
      po nocach , dorośli piją. Krótkotrwały skutek odnoszą
      moje interwencje, kiedy grożę że policję wezwę, czego tak naprawdę jeszcze
      nigdy nie zrobiłam, nie chce wrogów , ale czasem naprawdę mam dość!!Kiedy
      ludzie nauczą się żyć tak żeby drugiemu
      nie szkodzić?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka