Dodaj do ulubionych

Seks bez zobowiazan

26.08.14, 13:55
Mily gosc zaproponowal mi czysty uklad: randki i seks raz na jakis czas, bez zobowiazan,bo on nie chce zwiazkow. Ja samotna i glodna bliskosci mysle czemu nie skorzystac? Lubimy sie. Ale z drugiej strony boje sie, ze niechcacy sie zaangazuje, chociaz wiem, ze nie ma 0,5% szansy na zwiazek z roznych wzgledow.... Jak myslicie zaszalec i trzymac serce na wodzy?
Obserwuj wątek
    • fujara12 Re: Seks bez zobowiazan 26.08.14, 14:28
      Czyżbyś traktowała seks taj zjeść, zrobić siusiu, czy jakąś inną czynność fizjologiczną ?
      Facet potraktował sprawę jako usługę prostytucji za free.
      Bo tak po prawdzie bzyknie cię kilka razy i potem zostawi dla tej do której "serce" mu zabije mocniej.
      A ty zostaniesz z poczuciem panienki potraktowanej jako "worek na spermę".
      Jakie to głębokie i dorosłe..........................
    • anbale Re: Seks bez zobowiazan 26.08.14, 14:36
      Dobrze sie zastanów czy warto, bo to czasem wyzwala emocje, których się nie spodziewasz i przez które możesz bardzo cierpieć.
    • tricolour Dla chama układ idealny... 26.08.14, 15:55
      ... umawia się z babką, że ją dmuchnie "raz na jakiś czas" bez zobowiązań. Ot tak, dla zdrowotności, bo o niczym więcej mowy nie ma. Zwyczajnie chodzi o dupę.

      Jeżeli godzisz się na taki układ, to choć zażądaj aktualnego badania na HIV, wszak ryzykujesz więcej jako kobieta. Tyle, że jakoś mało wierzę, że cham ma takie wyniki.
    • altz Re: Seks bez zobowiazan 26.08.14, 16:29
      Zdecydowanie zły sposób pytania o takie sprawy, otwarte forum to złe miejsce.
      Zaraz się pojawiły takie wpisy, że dziw, że ludzkość się jeszcze rozmnaża wink Mnie wzięło na wymioty, co dziwne, taką pornografię i co tam jeszcze, płodzą panowie. :-o

      Rób, co chcesz, życie ma się jedno. Tylko się zabezpiecz przed chorobami. smile
      • szpila.2 Re: Seks bez zobowiazan 29.08.14, 07:59
        altz,
        nie znam Cię, ale lubię czytać. Reprezentujesz obiektywny sposób myślenia.

        Panowie powyżej od razu zaprezentowali swój stosunek do kobiet, i pokazali jak marzy im się przedmiotowe traktowanie kobiet. Zapomnieli, ale wyparli ze świadomości to, że kobiety też kupują usługi prostytucji męskiej.
        Kobieta też potrzebuje seksu, bliskości, świadomości, że jest pożądana, piękna i kogoś podnieca. Może tych ostatnich uczuć, bardziej niż samego seksu.

        Fakt, inaczej się angażują, ale to już jest ryzyko. Można fajnie coś przeżyć. W końcu Ci panowie (celowo do pisze do nich) jak się ostro alkoholem nabuzują, to na drugi dzień kac im też przypomina, że mogli tego ryzyka nie podejmować.
    • triss_merigold6 Re: Seks bez zobowiazan 26.08.14, 16:42
      Tak, zaangażujesz się. Nie, nie wchodź w to. To nie jest sport dla spragnionych bliskości.
      • trudzycia Re: Seks bez zobowiazan 26.08.14, 16:58
        nigdy nie ma sie pewności że serce da sie utrzymać na wodzy....tym bardziej że pomimo wszystko chyba widzisz ten ułamek nadziei na związek..
    • heniek.8 Re: Seks bez zobowiazan 26.08.14, 20:42
      moim zdaniem : korzystaj póki jesteś młoda (tylko zabezpieczajcie się)!
      nie słuchaj tych sztywniaków forumowych zazdrośników
      lepiej grzeszyć i żałować za grzechy niż potem żałować że się nie zgrzeszyło smile
      • bigstres Re: Seks bez zobowiazan 27.08.14, 08:06
        "nie ma seksu bez lateksu" to jasna sprawa. Do nastepnego spotkania jeszcze miesiac wiec przemysle na chlodnosmile
        • yoma Re: Seks bez zobowiazan 27.08.14, 09:42
          Łojzicku. Powiem tak: w niezobowiązującym seksie nie ma nic złego, ale jeśli to ma być kontrakt "spotykamy się 26. każdego miesiąca i uprawiamy seks", to ja bym na to nie poszła smile
          • tricolour Wątek przeczy Twojej tezie... 27.08.14, 11:29
            ... że "w niezobowiązującym seksie nie ma nic złego" ponieważ samo założenie wątku ma na celu uniknięcie niewiadomego, ale realnego zła.

            Ja w ogóle jestem zaskoczony, że kobiecie, która ma przyjąć do siebie (dosłownie: do środka samej siebie) faceta z całą jego historią, może przyjść do głowy pomysł, że całość operacji może być bez zobowiązań.
            • yoma Re: Wątek przeczy Twojej tezie... 27.08.14, 12:05
              Zło w wersji Bigstress byłoby wtedy, gdyby się zaangażowała uczuciowo i tego się boi, gdyby się nie zaangażowała, zła nie ma. Cóż cię tak oburza w przyjęciu faceta do środka samej siebie? Nie czyń się sędzią cudzych wyborów.
              • tricolour I dlatego się nie rozumiemy... 27.08.14, 12:53
                ... że dla Ciebie zaangażowanie uczuciowe jest z obszaru zła, a dla mnie z obszaru dobra i piękna.

                To jest źródło niezrozumienia: odwrócenie porządku rzeczy do góry nogami: twierdzisz, że jest dobrze, gdy facet przelotem bzyknie i potratuje kobietę jak przedmiot, w którym nie widzi nic poza otworem, i który niewarty jest żadnych emocji.
                • yoma Re: I dlatego się nie rozumiemy... 27.08.14, 13:22
                  Ależ nie dla mnie, tylko dla Bigstress. W tym momencie zdecydowała, że zaangażowanie uczuciowe byłoby dla niej niedobre, jej zbójeckie prawo i nie forumowych obrońców moralności interes.

                  Dwa pytania wobec tego. 1. Czy uważasz, że kobieta nieznajdująca się w stałym związku nie ma potrzeb seksualnych? 2. Dlaczego redukujesz - tak, ty - kobietę nieznajdującą się w stałym związku do "otworu"?
                  • tricolour Re: I dlatego się nie rozumiemy... 27.08.14, 14:27
                    No wez mnie nie rozsmieszaj. Bigstess potrzebuje czulosci i bliskosci wiec glebokigo zaangażowania uczuciowego. A wybiera przepychanie rury.

                    No sory. Sama salozyla watek i prosi o komentarz.
                    • samiec_omega Re: I dlatego się nie rozumiemy... 27.08.14, 15:38
                      tricolour napisał:

                      > No wez mnie nie rozsmieszaj. Bigstess potrzebuje czulosci i bliskosci wiec gleb
                      > okigo zaangażowania uczuciowego. A wybiera przepychanie rury.

                      No nie wytrzymam!

                      Co jest złego w seksie bez zobowiązań ?
                      Dla ciebie to " przepychanie rury ", a dla fujary seks bez zobowiązań to " traktowanie kobiety jak worek na spermę ". Jak nie byliście w związkach, to trzepaliście kapucyna ? Ja tam wolę jednak seks jw. Czy jak chcesz się napić piwa, to od razu musisz kupować cały browar? Ja tam uważam, że nie ma nic piękniejszego jak fajny seksik bez tzw, zobowiązań.

                      Bigstress ma bardzo fajne podejście. Wy, nałogowi onaniści - nie.
                      • tricolour Bigstress ma fajne podejście... 27.08.14, 17:12
                        ... dla kogoś, kogo nie stać na żonę (lub choćby życiową partnerkę) i musi ratować się darmową kurtyzaną.

                        Z tego też powodu wtórują jej samotne forumowe panie i faceci, którzy chętnie by coś przelecieli.
                • anbale Re: I dlatego się nie rozumiemy... 27.08.14, 13:35
                  Raczej Ty traktujesz kobietę przedmiotowo, jako bierny i nieświadomy siebie "otwór", który nie ma moralnego prawa do swobodnego dysponowania swym ciałem, do swoich potrzeb i popędów i nie jest w stanie intelektualnie ogarnąć wszelkich konsekwencji...
                  • ola.2014 Re: I dlatego się nie rozumiemy... 27.08.14, 13:41
                    jezeli Autorka byla juz w takich "zwiazkach" i nie zaangazowala sie uczuciowo,a ma chec to jestem zawink Ja chcialabym postac kogos do stalego, uczciwego zwiazku,ale w tych czasach trace nadzieje... Zdrady i spotkania bez zobowiazan sa na porzadku dziennym. Nie chcialabym byc kochanka zonatego-dodatkowo jedna z wielu.
            • katja75live Re: Wątek przeczy Twojej tezie... 31.08.14, 14:40
              A czy Tobie i innym o takich pogladach nie przyszlo na mysl, ze kobieta tez potrzebuje sexu.
              I dlaczego ona sie niby tym zchanbi, a on nie? Moze ona tez go po prostu ''wykorzysta'', zabawi sie przezyje przyjemne chwile itp, kobieta tez to moze potraktowac jak czynnosc fizjologiczna, i darmowa meska prostytutke.
      • ola.2014 Re: Seks bez zobowiazan 27.08.14, 11:59
        heniek.8 napisał:

        > moim zdaniem : korzystaj póki jesteś młoda (tylko zabezpieczajcie się)!
        > nie słuchaj tych sztywniaków forumowych zazdrośników
        > lepiej grzeszyć i żałować za grzechy niż potem żałować że się nie zgrzeszyło smile

        Tak, korzystaj,tylko Heniutek powinien napisac,ze to Ty bedziesz wykorzystywana pan i wladca w okreslonym czasie i godzinach(zapewne pracy), bo ma zone i dzieci bzyknie Cie raz w m-cusmile Jak bedziesz dobra kochanka, tzn-spelniajace jego zachcianki-zrobi to kilka razy, jezeli slaba suczka to raz no moze dwa,dopoki nie znajdzie kogos "odpowiedniego". uwielbiam dupkow z zasada "seks bez zobowiazan" no,ale korzystaj-duuuza buzka...
        • heniek.8 Re: Seks bez zobowiazan 27.08.14, 17:38
          ola.2014 napisał(a):

          > Tak, korzystaj,tylko Heniutek powinien napisac,ze to Ty bedziesz wykorzystywana
          > pan i wladca w okreslonym czasie i godzinach(zapewne pracy), bo ma zone i dzie
          > ci bzyknie Cie raz w m-cusmile

          hola hola, kto tu mówi o wykorzystywaniu?
          opowiadam się za równoprawnym układem w którym każdy partner jest traktowany podmiotowo.
          oczywiście gdyby miało to wyglądać że pan przyjeżdża, mówi "nastąp się" i robi "quickie" to byłoby niefajne, ale tu jest mowa o randce, być może z ciekawym człowiekiem. jak będzie słabo to w każdej chwili można się wycofać.

          natomiast co mnie dziwi drogie Panie, to mamy XXI wiek a Wy nadal patrzycie na życie seksualne człowieka na zasadzie "dla kobiet to jest poniżające i nie przynoszące satysfakcji, dlatego można to wykorzystywać jako monetę w handlu z mężczyznami o różne przywileje".
          czy o to walczyły Wasze babki sufrażystki paląc staniki?

          > Jak bedziesz dobra kochanka, tzn-spelniajace jego z
          > achcianki-zrobi to kilka razy, jezeli slaba suczka to raz no moze dwa,dopoki ni
          > e znajdzie kogos "odpowiedniego". uwielbiam dupkow z zasada "seks bez zobowiaza
          > n" no,ale korzystaj-duuuza buzka...

          Ola, przecież nie wiesz jak będzie w tym przypadku, a to co robisz to jak sądzę projekcja Twoich smutnych doświadczeń uncertain
          nikt kto tu pisze na tym forum nie jest w szczęśliwym związku a tu starsze koleżanki traktują młodszą - o ile to nie troll bo to wielce prawdopodobne wink - jak pies ogrodnika

          najwyżej za kilka lat zostanie dziewczynie kilka fajnych wspomnień a Wam nie, więc co się napinacie smile
          • ola.2014 Re: Seks bez zobowiazan 27.08.14, 18:04
            Ola, przecież nie wiesz jak będzie w tym przypadku, a to co robisz to jak sądzę
            > projekcja Twoich smutnych doświadczeń uncertain
            > nikt kto tu pisze na tym forum nie jest w szczęśliwym związku a tu starsze kole
            > żanki traktują młodszą - o ile to nie troll bo to wielce prawdopodobne wink - jak
            > pies ogrodnika
            >
            > najwyżej za kilka lat zostanie dziewczynie kilka fajnych wspomnień a Wam nie, w
            > ięc co się napinacie smile

            Nie mialam doswiadczen z kochankiem wiec nie zostalam wykorzystana wink natomiast kolezanka tak; miala zonatego kochanka, ktory oprocz niej spotykal sie z kilkoma innymi-co prawda nie mozna nazwac tego wykorzystanie... Glupia, naiwna odkryla kolejne panie i zakonczyla to,ale w przeciwienstwie do Autorki postu przyzwyczaila sie i pewnie zakochala-dlatego bardzo cierpiala. Jak najbardziej jestem za tym,aby spotkala sie z tym panem w okreslonym celu,jezeli tak lubi wink
          • szpila.2 Re: Seks bez zobowiazan 29.08.14, 08:09
            popieram
            czytam i oczom nie wierzę. Na innych wątkach panie chcą być traktowane na równi z mężczyznami, podziały obowiązków, udział w przyjemnościach, równouprawnienie itp. A tu nagle same siebie traktują jak "otwór ostatniej szansy". Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem. Założycielka wątku nigdzie nie pisała o żonie, dzieciach itp. Jeden coś dopisze, inny źle przeczyta i tak leci głuchy telefon dalej.

            A teraz ja coś prowokacyjnie szepnę: on pewnie jest księdzem, dlatego związek byłby prawie niemożliwy, hahaha. Zobaczymy ile z tego "pójdzie dalej".
            • szpila.2 Re: Seks bez zobowiazan 29.08.14, 08:11
              mój post dotyczył postu Henia smile
              źle klinkęłam, ups!
    • mozambique Re: Seks bez zobowiazan 27.08.14, 09:49
      jak juz masz byc tylko dup.a do wydymania to chociaz zaproponuj sponoring

      przynajmniej coś zyskasz

      Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
      • bigstres Re: Seks bez zobowiazan 27.08.14, 12:28
        Pan mieszka daleko i w mojej okolicy moze byc tylko przejazdem, da znac kiedy a ja powiem,czy mam ochote czy nie. Wiem na co sie pisze.Ale nie podjelam ostatecznej decyzji. I dlaczego to on ma byc jedyna strona czerpiaca korzysc? Zdecydowanie wole poszalec z facetem niz kupic sobie gumowego-bo to juz sprawdzilam. Jestem samotna i mam chec czasem sie zabawic. Akurat tu nie widze nic zlego. Zakldajac,ze sie zabezpiecze i nie bedzie niespodzianki w postaci kily,Hivi itd to gdzie tu sa zobowiazania? Nie moge liczyc na nic ponad dobra zabawe. To wiem. Bylo tak,ze mialam romansik z zonatym i nie bylo zadnych porywow serca. Tylko numerek i zadnych smsow,czulosci nic. Teraz jestem sama i po prostu nikt mi sie nie trafia,a gosc fizycznie mi odpowiada i jest ogolnie fajny i postawil sprawe jasno. Wiec pretensji i zalu nie bedzie z mojej strony.
        • ola.2014 Re: Seks bez zobowiazan 27.08.14, 12:51
          Fajnie...ale po co zakladalas ten watek na forum rozwod...???? Chcesz sie bzykac,nie trafia Ci sie nikt w Twojej okolicy,masz propozycje od faceta w "delegacji" wiec baw sie-na cos liczylas nadzwyczajnego na tym forum???
          • yoma Re: Seks bez zobowiazan 27.08.14, 13:23
            Bo nazwa forum brzmi "Rozwód i co dalej". smile
            • bigstres Re: Seks bez zobowiazan 27.08.14, 13:34
              Bo sklasyfikowalam sie jako rozwodke stad wpis na tym forum. Sadze,ze brak seksu i czulosci,to chyba problem wiekszosci rozwiedzionych-a ja niedawno zostalam znow singielka. Chcialam wiedziec jak Wy do tego podchodzicie i na co uwazac,by sobie nie napytac biedy.
              Pewnie,ze wolalabym miec stalego partnera i poukladane zycie uczuciowe,ale nie ma takiego. Wobec tego nie chce sie zamknac w klasztorze i stac sie wtorna dziewicawink Taka prawda,ze nikt inny mi sie nie trafia,wiec przebierac nie mam w czym. Tu jest o tyle "dobra"sytuacja,ze pan mieszka 1.300 km ode mnie,wiec reputacji mi nie zepsuje w moim miesciewink
              • tricolour No, i tu jest kwintesencja... 27.08.14, 17:15
                ... "pan mieszka 1.300 km ode mnie,wiec reputacji mi nie zepsuje" z czego wynika, że seks z tym panem to utrata reputacji w Twoim rozumieniu. W moim także.

                Poza tym jest oczywiste, że "nic Ci się nie trafia innego" skoro masz takie standardy. Rzecz jest prosta: taki osiągasz cel, jakich używasz środków.
                • bigstres Re: No, i tu jest kwintesencja... 27.08.14, 19:35
                  nie uwazam,ze seks to utrata reputacji! reputacje mozna utracic gdyby pan byl nienormalny,a raz mialam taka "przygode"ze jako nastolatka pocalowalam sie na sylwestrze z gosciem,a on potem opowiadal o mnie historie ze jestem ku. ze mu dalam , co to z nim nie robilam itd. oczywiscie nic takiego nie mialo miejsca,ale troche mi opinii napsul w moim srodowisku. dlatego pisze,ze dobrze iz z tym panem nie mamy wspolnych znajomych. nawet jakby chcial komus opowiedziec bzdury na moj temat to raczej nikogo to nie zaciekawi. na ta chwile uwazam,ze jest fajnym facetem,inteligentnym,zabawnym. bylismy na 1 randce.przegadalismy 8h,potem chcialam zostac z nim w hotelu i koniec randki nastapil po wspolnym sniadaniu. byla to najlepsza randka w mom zyciu. nie spodziewam sie spotkac ksiecia z bajki,mysle z duza doza prawdopodobienstwa,ze nie bede juz miec partnera,wiec opcja porandkowania jest taka nagroda pocieszenia dla mnie i co wazne.....przestalam myslec o bylym chlopaku. a to jest bezcenne. i chocby dlatego chce podtrzymac kontakt. mozecie pisac,ze gosc traktuje mnie przedmiotowo,ale ja tez spotkalam sie z nim zeby piprawic sobie nastroj po rostanu i jakas chemia sie pojawla. chemia do poflirtowaia i niczego wiecej. ie wchodze nikomu w zwiazek.pan twierdzi,ze rozstal sie z zona-nie mam jak sprawdzic. ja mam czyste sumienie. nie chce zabierac dziecim ojca i nigdy nie weszlabym wvzwiazek by byc ta druga i budowac swoje szczescie na cudzym niesczesciu. ja szczesliwa partnerka nie bede. coz mi pozostaje? klasztor? nie, wole miec takiego pana i czasem sobie ulzyc w byciu singlem.
                  • altz Re: No, i tu jest kwintesencja... 27.08.14, 19:47
                    Nie przejmuj się ludźmi, umowy bywają różne, byle pasowały obu stronom. Niektórzy się umawiają, że będą ze sobą bardzo długo, jeśli się da, to do śmierci i że jeśli ktoś inny im się spodoba, to będą się bardzo powstrzymywać przed fantazjowaniem na jego temat, poprzestaną na stałym partnerze/partnerce, choćby im było niedobrze na samą myśl kontaktu. ;-D
                    Nie wszyscy reagują w ten sposób: "jeśli nie robisz tak, jak ja, to ja cię potępiam i brzydzę się tobą", produkują przy tym obraźliwe teksty, jakąś pornografię, byle przekonać, że mają rację. big_grin Ale nie wszyscy są tacy, nawet ortodoksi i nie wszyscy tak myślą, choćby jakaś mała grupa nie wiadomo jak starała się to udowodnić. Takie agresywne pisanie świadczy o niedoborach i własnych problemach.

                    Mnie osobiście nie ciągną takie sporadyczne spotkania, chciałbym jednak czegoś więcej. Ale nie oburza mnie, że inni mogą myśleć inaczej i że ich to cieszy. Fajnie, gdy ludzie są sobie życzliwi i robią dla siebie coś miłego i nie oszukują się.
          • anbale Re: Seks bez zobowiazan 27.08.14, 13:31
            Temat jak każdy inny, jak widać niektórzy dostają nerwowych drgawek na dźwięk słów "seks bez zobowiązań"...smile
            • bigstres do onanistow 27.08.14, 19:45
              zaiste faceci wala sobie gruche az buczy. moj byly odmawial seksu a moze dopuszczal mnie raz nax2 tyg a codzien,co drugi dzien walil sobie gruche...moje upokorzenie-bezcenne gdy sie przymilalam, on mowil nie a w srodku nocy jak szlam siku to go przylapywalam na robieniu sobie dobrze przed komputerem, nie raz nie nie dwasad ja nie umiem tego robic sama ze soba, moge byc nazywana prze niektorych dziura itd ale coz wszystkim sie nie dogodzi.vja chce troche przyjemnosci od niego i tyle
              • fujara12 Re: do onanistow 27.08.14, 20:28
                Miałaś więc nieciekawego partnera. Albo nie potrafiącego uprawiać seksu z kobietą.
                Jemu wystarczał wirtualny świat seksu z pornostronami.
                Ale czy uważasz że twoja decyzja jest naprawdę rozważna, mądra i słuszna ?
                Rozumiem kobietę ułomną, ślepą bez nogi, ze zmasakrowaną twarzą która odstrasza ludzi.
                Taka może i potrzebowałaby namiastki tego co nazywa się spółkowaniem.
                Ale czytam ciebie i twoją argumentację i dochodzę do wniosku że coś z tobą jest nie halo.
                Skoro kobiety uważają faceta bzykającego po kątach z kim się da i kiedy się mu okazja nadarzy za zwykłego buhaja rozpłodowego bez krzty przyzwoitości, to jak nazwać kobietę która szuka okazjonalnego seksu ?
                Panie w agencji towarzyskiej zarabiają za takie usługi jeszcze jakieś pieniądze.
                Są też panie do towarzystwa na telefon.
                Te żyją już na wyższym standardzie. Stać je na niezłą furę i własny apartament.

                Moze pomyśl o takim wariancie.tongue_out
                • altz Re: do onanistow 27.08.14, 21:47
                  fujara12 napisał:
                  > Skoro kobiety uważają faceta bzykającego po kątach z kim się da i kiedy się mu
                  > okazja nadarzy za zwykłego buhaja rozpłodowego bez krzty przyzwoitości, to jak
                  > nazwać kobietę która szuka okazjonalnego seksu ?

                  Bzdury piszesz. Taki duży a czytać nie potrafi! smile
                  Autorka napisała, że facet jej się podoba i potrafią ze sobą z dużą przyjemnością rozmawiać, nie jest to więc żadna łapanka, a zwykły układ ludzi, którzy się sobie podobają, ale nie chcą się wiązać.
                  Poza tym, po kątach to możesz ty, bo to twój pomysł. Nikt tu niczego takiego nie napisał.
                  Może zwyczajnie brak ci seksu? Stąd te głupoty, co je wypisujesz? big_grin Czy chciałbyś być buhajem rozpłodowym? wink

                  A wiesz, że małżeństwo, które tak polecasz, to jest dopiero droga sprawa i kanał? Płacisz duże pieniądze i nie masz żadnej pewności na jakikolwiek seks. To jest dopiero dziwactwo! big_grin
                  • bigstres owszem facet w moim typie 27.08.14, 22:55
                    i mamy wiele wspolnych tematow z racji jego pochodzenia zwiazanego poniekad z moim kierunkiem studiow i pracujemy w tej samej branzy-tematow jest sto. ba,nawet poznalismy sie poniekad przez wspolna branze i tak jakos od rozmowy do rozmowy i byla 1 randka-do ktorej myslalam,ze moze cos bedzie wieej. ale okazalo sie,ze mozliwy tylko flirt,wiec nie nastawiam sie na nic wiecej. wierze mu,ze nnie chce zwiazku,a ja nie chce zwiazku na odleglosc. przypadlismy do gustu i tyle.histoia bez happy endu. nie pamietam juz,zeby mi ktokolwiek na 1 czy ktoras randke przynosil prezenty i kwiaty,otwieral drzwi w aucie,przepuszczal w drzwiach.bylo bardzo milo i chce powtorki. niektorzy nazwa go chamem,ale ja nie-doceniam uczciwosc.
                    • fujara12 Re: owszem facet w moim typie 28.08.14, 09:54
                      i mamy wiele wspolnych tematow z racji jego pochodzenia zwiazanego poniekad z m
                      > oim kierunkiem studiow i pracujemy w tej samej branzy
                      Ciekawe jest to sformułowanie.
                      " z racji jego pochodzenia"
                      No to faktycznie macie wiele ze sobą wspólnego.tongue_out
                      A podstawowy temat to jak wykorzystać kobietę jako worek na spermę.
                      Albo
                      Jak kobieta czerpie radość z seksu gdy uprawia seks wtedy gdy facet ma na ochotę, a ona nie.
                      Prawie jak w małżeństwie.
                      Żona skonana po całym dniu niańczenia dziecka, gotowania, prania, a wieczorem mężuś chce seksu bez zobowiązań.............
                      Dobre. Tak trzymaj. To jest najlepsza laurka jaką sobie wystawiasz.
                      Napisz po prostu że lubisz seks i jest ci obojętne czy z tym, czy z innym, byle opakowanie było ładne.
                      No i ma mieć pochodzenie związane z seksem...........
                      • ola.2014 Re: owszem facet w moim typie 28.08.14, 10:14
                        Autorka postu dziala na forum e-mama i tam przedstawia sie, jako calkiem inna ososba... Z problemami typu mam nadwage i rodzina nasmiewa sie ze mnie, odeszlam od faceta,ktory na FB wrzucil moje zdjecia i dziecka oraz nowej laski... a tutaj jestem fajna, nowoczesna-seks bez zobowiazan...Za duzo sprzecznosci,miotasz sie,bo w Twoim miescie nikt Ci sie nie trafil...ehhhh
                        • bigstres Re: owszem facet w moim typie 28.08.14, 10:22
                          owszem. nie trafil !!!! zastrzel mniewink
                        • szpila.2 Re: owszem facet w moim typie 29.08.14, 08:25
                          ola - to co napisałaś było "poniżej pasa". Zrobiło mi się niefajnie jak to przeczytałam. Po co to napisałaś? czy to jest istotne dla tego wątku? Nie. Watek może dotyczyć autorki, ale i wielu innych osób. Dyskusja jest potrzebna, ale konstruktywna, a nie tak, że gdy nie ma argumentów wyciągamy coś "zza szafy". przykre to.
                      • bigstres Re: owszem facet w moim typie 28.08.14, 10:21
                        Przyznaje sie - lubie seks z facetami, ktorzy mi sie podobaja i mnie pociagaja fizycznie i psychicznie. A najbardziej lubie seks z osoba, ktora kocham!!!!!!! Nie mam osoby, ktora kocham, wiec pozostaje wariant nr 1. Tyle.
                        A pochodzenie zwiazane z seksem,to chyba ma kazdy czlowiek....w koncu bocian nie przynosi dzieciwink
                        Pan pochodzi z kraju,ktorego kulture studiowalam i mnie od zawsze fascynowal ten kraj i jezyk. Nie widze nic zlego w tym, ze przy okazji mamy o czym pogadac i mozemy sie zabawic. Ja tez mam zamiar sie dobrze bawic a nie byc workiem na sperme ! Nie boj zaby ja ochote na seks mam zawsze, wiec zmuszac sie nie bede.
                  • szpila.2 Re: do onanistow 29.08.14, 08:21
                    fujara pieprzy jak przysłowiowy połamany... dar nadinterpretacji i bajdurzenia to on ma wielki. Książki powinien pisać. Seks, alkohol, trawka - są dla ludzi. Trzeba z nich umiejętnie korzystać.
                    A seks, którego dotyczy wątek, ma tez charakter terapeutyczny dla dziewczyny. Dla niego być może też. Nie wiem jak jest w przypadku mężczyzn, ale kobiety dopiero około 40 zaczynają cieszyć się swoją seksualnością. Są świadome potrzeb, i umieją stawiać granice. Kto wie - może to będzie najlepszy seks w życiu. I z takim życzeniem pozostaję w szacunku...
              • wiosnaw Re: do onanistow 28.08.14, 11:45
                bigstres napisał(a):

                > zaiste faceci wala sobie gruche az buczy.

                Mocno wątpię, że tak jest, tj. wątpię, że to powszechne, że faceci, którzy mogą mieć seks z kobietą, wybierają seks z własną ręką.

                moj byly odmawial seksu a moze dopusz
                > czal mnie raz nax2 tyg a codzien,co drugi dzien walil sobie gruche...moje upoko
                > rzenie-bezcenne gdy sie przymilalam, on mowil nie a w srodku nocy jak szlam sik
                > u to go przylapywalam na robieniu sobie dobrze przed komputerem, nie raz nie ni
                > e dwa

                Szczerze powiedziawszy jestem w pewnym szoku, dla mnie facet, którego trzeba zapraszać do seksu, to jakieś kuriozum. Ale nie sądzę, że ja miałam wyjątkowe szczęście, przecież słyszę różne uwagi i aluzje wśród znajomych, wręcz regułą jest, że to faceci inicjują seks.
        • samiec_omega Re: Seks bez zobowiazan 27.08.14, 23:08
          bigstres napisał(a):

          J
          > estem samotna i mam chec czasem sie zabawic. Akurat tu nie widze nic zlego.

          Bo tu nie ma nic złego.
    • wiosnaw Re: Seks bez zobowiazan 28.08.14, 10:27
      Bigstres, powiem, co myślę o tej konkretnej sytuacji (bo ogólna dyskusja na taki temat nie ma sensu) - no więc uważam, że ty się do tego nie nadajesz i możesz stracić więcej, niż zyskać. Dlaczego?
      Bo to, co piszesz o tym facecie i o tym, co ci dało spotkanie z nim, pokazuje, że chodzi Ci głównie o bliskość, o rozmowy, o jakieś gesty ze strony faceta, o szacunek, chcesz odczuć, że jesteś dla kogoś ważna. Gdyby chodziło ci, jak twierdzisz, o sam seks, to w opisach miałabyś inny punkt widzenia, pisałabyś np. o jakości seksu, szukałabyś faceta, który jest blisko (nie rozumiem np. idei związku do seksu na odległość!).

      Poza tym nie lekceważyłabym wypowiedzi mężczyzn w tym wątku, tzn. tych, którzy piszą, że facet traktuje cię przedmiotowo. Moim zdaniem jest taka możliwość - przecież nie wiesz, jak w sumie Cię traktuje (prezenty, przepuszczanie przez drzwi to tylko jakaś otoczka, zresztą ludzie potrafią zrobić bardzo dużo, żeby osiągnąć cel). Nie każdy facet ma takie podejście do sprawy seksu bez zobowiązań, jak Samiec Omega albo Altz, którzy, jak ich rozumiem, nie lekceważyliby (np. w myślach, komentarzach) kobiety, z którą by tylko sypiali. To się chwali bardzo, jednak zapewniam Cię, że niektórzy faceci (moim zdaniem większość) uważają swoją „fucking friend” za coś gorszego, co prędzej czy później dziewczyna może odczuć. Mam świetny przykład w moim bracie, ma 22 lata, obecnie jest na etapie szaleństw wink i mimo że z niego dzieciuch, to robi wyraźną granicę między dziewczynami „do bzykania” a tymi nie z tej grupy, czasem wyrwie mu się taki komentarz, że wolę nie myśleć, co opowiadają sobie on i kumple w swoim towarzystwie.

      Jasne, możesz to olać, wierzyć też mi nie musisz, i podkreślam, że osobiście to mi powiewa co kto robi, jego sprawa, ja bym Cię za gorszą nie uważała - tylko wątpię, że akurat na tobie nie odbije się rykoszetem ta relacja.
      Inna sprawa: niekoniecznie wierzyłabym, że pan się rozstał z żoną. Jasne, to też może ci nie przeszkadzać (zwłaszcza że pisałaś coś o romansie kiedyś z żonatym), ale nie jestem pewna, czy tak będzie cały czas.

      Ktoś tu napisał, że taki osiągasz cel, jakich używasz środków, i że masz niskie standardy (Tricolour). Uwierz, nie przepadam za tym panem, prawda jest jednak taka, że trafił tu w sedno problemu, moim zdaniem nad tym powinnaś się zastanowić, i to byłaby najlepsza droga do zmian w twoim życiu (o którym trochę napisałaś).
      • bigstres dzieki za szczerosc. 28.08.14, 10:39
        Pomysle o tym.
      • ola.2014 Re: Seks bez zobowiazan 28.08.14, 10:39
        bigstres-ja pisalam wielokrotnie rob co uwazasz za stosowne. Lubisz seks to spotykaj sie z nim na bzykanie,ale wiosnaw dobrze to ujela-Ty nie szukasz tylko seksu,ale bliskosci,rozmowy-to widac na innym forum...
        • bigstres Re: Seks bez zobowiazan 28.08.14, 10:51
          Ale przeciez ja sie nie wypieram i pisalam wyzej, ze MARZE o normalnym zwiazku!!! Bardzo bym chciala. Ale wszyscy w ktorych sie zakochuje mnie rania. Tak-na pewno z mojej duzej winy,bije sie w piers-nie umiem sie zmienic. A Nie chce juz cierpiec. Dlatego wole ochlapy "milosci" i seks czy jak to okreslic (?) niz angazowac sie i znow za 2-3lata plakac i odchodzic. Moze jakbym poznala fajnego goscia, ale pies z kulawa noga sie mna nie zainteresuje.
          a poza tym, moje inne problemy sa nadal obok, ale tu chcialam poruszych kwesie seksu bez zobowiazan. nie chce juz roztrzasac nadwagi, sporow w rodzinie itd.
          Ogolnie - jestem a moze bylam zalamana po rozstaniu i nowy flirt dodal mi wiatru w zagle. Nawet jak skonczy sie na 1 randce,to milo to wspominam i nie zaluje.
          • tricolour No to spokojnie się zastanów... 28.08.14, 11:02
            ... jak możesz spotkać wartościowego faceta skoro jesteś gotowa pójść do łóżka z byle kim wręcz na pierwszej randce? Nie przyszło Ci do głowy, że taka gotowość na seks odstręcza normalnych facetów?

            Facet chce się wystarać o kobietę dla siebie. Zabiegać, hołubić, żyć w niepewności czy da radę osiągnąć cel, planować, skupiać się, wysilać.

            A Ty na jego wysiłki wystawiasz gotową dupę.
            • luciva Re: No to spokojnie się zastanów... 29.08.14, 10:54
              Ha
              dotykasz ciekawego tematu i piszę tu całkiem bez złośliwości.
              skoro facet chce się wystarać o kobietę, to kiedy właściwie będzie ok iśc z nim do łóżka?
              I jak pójdzie to co dalej? straci zainteresowanie, bo już się wystarał? Osiągnął cel?

              Ostatnio myślę nad tym wszystkim...........czytałam książkę, napisaną przez faceta, przedstawiającą punkt widzenia faceta na relację z kobietą, gdzie pisze, że mężczyźni potrzebują od kobiety szacunku i pożądania, kobiety zaś bliskości, poczucia bezpieczeństwa, opieki - często to dawanie jest mylone, stąd wiele nieporozumień (w sensie, że kobiety dają mężczyznom to, czego same potrzebują i odwrotnie).
              Więc jak? Pożądać mężczyzny, ale mu się opierać?
              Jak długo?
              Niestety mam też przykre takie doświadczenia, że gdy zbyt długo zwlekałam z seksem, to spotkało się to z bardzo przykrą reakcją.......Że jestem oziębła, nieczuła, przeintelektualizowana...itd. - żeby nie było, byli to faceci z różnych grup, różnych osobowości, charakteru, temperamentu.

              Dlatego ciekawi mnie taki temat - niby facet ma gonic króliczka, żeby Cię szanował, ale jak długo? i co potem?
              Teraz zaczęłam relację z nowym mężczyzną, jest super....... i już zaczynam stwarzać sama sobie problemy i martwić się - a może za szybko, a może coś tam......jezu.
              • ola.2014 Re: No to spokojnie się zastanów... 29.08.14, 11:29
                luciva - ostatnio czytałam w necie jak to jest z gonieniem króliczka w stałym związku, co zrobić, żeby facet nie stracił zainteresowania i cały czas czuł się łowcą... To co przeczytałam wydawało mi się sztuczną grą... Mam przed partnerem udawać, że gdzieś wychodzę, nie mam dla niego czasu, nie zawsze odpisywać na wiadomości, aby czuł się niepewnie... Z drugiej strony wiem, że to działa, bo wtedy jest bardziej zainteresowany i stara się wink
              • wiosnaw Re: No to spokojnie się zastanów... 29.08.14, 11:49
                luciva napisała:
                > Dlatego ciekawi mnie taki temat - niby facet ma gonic króliczka, żeby Cię szano
                > wał, ale jak długo? i co potem?
                > Teraz zaczęłam relację z nowym mężczyzną, jest super....... i już zaczynam stwa
                > rzać sama sobie problemy i martwić się - a może za szybko, a może coś tam......
                > jezu.

                Czyli pytanie brzmi „na której randce seks” - żeby facet ani się nie spłoszył za długim czekaniem, ani pomyślał, że jesteś za szybka, tak?

                Ale po co wymyślasz sobie takie problemy? Seks chyba powinien wyniknąć spontanicznie. Moim zdaniem źle robisz, że martwisz się na zapas, to świadczy, że jesteś spięta, grasz przed sobą i nim.
                A propos, odpowiedzi nie ma, bo faceci są w tych sprawach pełni sprzeczności, np. chłopak mojej przyjaciółki, gdy się rozstawali po roku chodzenia, wyrzucił jej, że jest „łatwa”, bo poszła z nim do łóżka po 2 tygodniach znajomości - to taki konkretny przykład, który znam.
                A z drugiej strony faceci sami się śpieszą, przecież mój eks, co pamiętam do dziś, wyskoczył do mnie z łapami chyba na drugiej czy trzeciej randce. Okropnie mnie to zraziło, zwłaszcza że nigdy się z czymś takim nie spotkałam, może młodsi, tj. 20- czy 21 letni chłopacy są bardziej nieśmiali (mniej doświadczeni?), w każdym razie mój miał wtedy 27 lat. Strasznie go zrypałam, od tamtego czasu zawsze już umiał wyczuć granicę.

                Nie uważam przy tym, że to, kiedy się idzie z facetem do łóżka albo kiedy facet zaczyna się „dobierać”, ma jakieś zasadnicze znaczenie, ważniejsze jest, co się dzieje potem, gdy ktoś ci się podoba / ty komuś, wszystko się dzieje samo, mnie mój eks wtedy przeprosił, potem bardzo się starał, o incydencie zapomniałam.
                A gdy ty się komuś podobasz, ten ktoś poczeka, a nie będzie cię klasyfikował jako oziębłą, przecież o roku czy dwóch bezseksia nie mówimy, prawda?
                • luciva Re: No to spokojnie się zastanów... 29.08.14, 12:33
                  No w ogólnym rozrachunku, to pytanie tak brzmi. wink

                  Z tym, że ja sobie nie wymyślam takich problemów, ponieważ seks z tym mężczyzną już był, było moim zdaniem baaaardzo ok, ale jak czytam to co napisał Tri, to zaczynam zastanawiać się, że może za szybko? hahaha, rzeczywiście trudno wyczuć takie rzeczy, wydaje mi się, że było bardzo naturalnie - dla mnie wyznacznikiem było to, że ja czułam się świetnie, naturalnie, nie onieśmielona jak bywało wcześniej, nie naciskana, jak bywało wcześniej.
                  Ale czytam to co napisał Tri - i myślę: może za szybko? może on nie poczuł tego trudu łowienia?
                  Taki problem sobie wymyślam, bo teraz zaczynam zastanawiać się czy jakaś delikatna normalność, która się wkradła (wcześniej uwznioślające teksty, wierszyki, całusy na dobranoc i powitanie, wiecie takie podrywowe pitu pitu, co było strasznie fajne) nie jest oznaką tracenia zainteresowania?
                  Zaczyna być jak w stałym związku, a mi chyba brakuje tych początków wink tego etapu zaczynania..............
                  Takie tam rozkminki - nie jest łatwo stworzyć dobrą relację po rozwodzie, sparzeniu się kilkukrotnym, itd.
                  • wiosnaw Re: No to spokojnie się zastanów... 29.08.14, 13:29
                    luciva napisała:
                    > Taki problem sobie wymyślam, bo teraz zaczynam zastanawiać się czy jakaś delika
                    > tna normalność, która się wkradła (wcześniej uwznioślające teksty, wierszyki, c
                    > ałusy na dobranoc i powitanie, wiecie takie podrywowe pitu pitu, co było strasz
                    > nie fajne) nie jest oznaką tracenia zainteresowania?

                    Ciekawe, co znaczy Twoje wahanie, że za szybko, bo nie piszesz, po jakim czasie było to łóżko. Po tygodniu? wink
                    Jakkolwiek szybko się odbyło, nie ma moim zdaniem znaczenia jeśli chodzi o to, jak jest teraz. Piszesz, że wszystko poszło naturalnie, niewymuszenie - chyba o to chodzi? Chyba nie chciałabyś sztuczności w postaci jakichś gierek, zwodzenia faceta itp.?
                    Mnie uderza, że za dużo obracasz w myślach każdy szczegół, roztrząsasz, co było źle, co mogło być lepiej.
                    Nie rozumiem też, dlaczego przeszkadza Ci normalność smile ale może ja dziś ciężko myślę - głowa mi aż pulsuje, przyplątało mi się okropne przeziębienie, katar, siedzę od wczoraj na zwolnieniu, na które mnie sama szefowa wysłała, zobaczywszy mój stan…
              • tricolour Kiedy iść do łóżka? 29.08.14, 13:58
                To zależy. Z dziwką to się chyba idzie zaraz po uregulowaniu należności. A na przykład z zakonnicą - chyba nigdy. Więc mamy spory rozrzut.

                Ja natomiast widzę sprawę tak: poznajemy kobietę. Kim ona dla mnie jest (poza oczywistym faktem, że chciałbym ją przelecieć choćby w kiblu)?

                Najpierw jest nieznajoma, potem znajomą. Potem - jeśli rzecz idzie w dobrym kierunku - sympatią. Potem jest "moją dziewczyną". Potem jest narzeczoną. Potem żoną, a na końcu może eksżoną. Z facetem jest podobnie.

                I teraz każdy musi się sam zastanowić, określić swój standard: czy chodzę do łóżka z nieznajomymi z ulicy, ze znajomymi spod biurowej kawiarki, czy kiedy indziej - później. I po takiej odpowiedzi wyjdzie kim jesteśmy: od dziwki po zakonnicę.
                • yoma Re: Kiedy iść do łóżka? 29.08.14, 17:18
                  Błąd na wejściu. Zakładasz, że ten kumpel Bigstres chce ją za żonę smile
                  • blue_ania37 Re: Kiedy iść do łóżka? 29.08.14, 17:43
                    A kiedy w takim razie można iść do łóżka.
                    Po 5 randce? 10?
                    A pocałunek to już można na pierwszym spotkaniu?
                    A jak się bzyknę na pierwszym spotkaniu to już wiadomo na pewno że nic zz tego nie będzie?
                    A jak ktoś się kąpie z kimś nago w jeziorze to trzeba być w związku?
                    A jak nad jezioro jedzie 10 osób i wszystkie się kapią nago to co to jest?
                    Aż strach myśleć o seksie a co dopiero się seksićsmile
                    A
                  • tricolour Wręcz przeciwnie... 29.08.14, 21:43
                    ... nie za żonę tylko za przedmiot do wydupczenia.

                    Wiesz, gdyby chodziło o dziwkę, to facio musiałby choć ze dwie stówki z portfela wyjąć, no choć taki minimalny wysiłek. A tutaj ma za free i jeszcze kobieta leci z pieśnią na ustach. I to jest złe.

                    Poza tym facet jest żonaty. Więc wciska starą, debilną historyjkę, że właśnie się rozwodzi, bo wyczuł, że babka ma wielką ochotę i łyka wszystko. I to jest gorsze: wykorzystanie.

                    A najgorsze jest to, że na tym forum z połowa kobiet została zdradzona i przeżyła ból zdrady. Niewiernego męża wyzywając (i słusznie) od gadów, a cichodajkę (mniej słusznie) od szmat i jeszcze gorzej. A teraz gad jest nagle fajnym gościem do zabawy, szmata nabiera rangi kobiety wyzwolonej, a dawne zdradzone i bolejące jękoły tym razem jęczą z cudzej rozkoszy zapominając, że gdzieś tam będzie bolejąca - tak jak forumki z pół roku temu - kobieta.
                    • bigstres brak słów!!!! 29.08.14, 22:35
                      Co za prostak jeseś!!!! Ulżyło ci? Ciesze się. co do ścisłości-gośc za 50dolarów miałby młodą fajną laske na telefon do domu.... Do mnie przejechał kilkaset km, zabrał na kolacje do restauracji, na lampkę wina,kupił mi kwiaty, czekoladki,perfumy, zapłacił za hotel i nie miał oczekiwań bym została na noc-powiedział,że to tylko moja decyzja i muszę być pewna,że chcę. za to miał siłę gadać ze mną do chyba 2 w nocy po przejechaniu kilkuset km. nie pisz więc, że potraktował mnie jak dziwkę....bo jednak dziwke miałby taniej i bez zachodu. zadał sobie trudu i nie widzę nic zdrożnego ani niemoralnego w tej randce. poze tym to dlaczego mam niewierzyć,że mówi prawdę o rozstaniu z żoną? sugerujesz,że wszyscy faceci to ch..je kłamcy?
                      • nowel1 Re: brak słów!!!! 30.08.14, 00:08
                        Bigstres, on naprawdę tak myśli, on ma prostą wizję rzeczywistości - dokładnie taką, jak prezentuje w swoich postach i nic nadto.
                        Nie powinnaś czuć się urażona ani tym bardziej się tłumaczyć; to co on pisze, świadczy o jego świecie, nie o Twoim.
                        • wiosnaw Re: brak słów!!!! 30.08.14, 09:18
                          tricolour napisał:
                          >
                          > Poza tym facet jest żonaty. Więc wciska starą, debilną historyjkę, że właśnie s
                          > ię rozwodzi, bo wyczuł, że babka ma wielką ochotę i łyka wszystko. I to jest go
                          > rsze: wykorzystanie.
                          >
                          > A najgorsze jest to, że na tym forum z połowa kobiet została zdradzona i przeży
                          > ła ból zdrady. Niewiernego męża wyzywając (i słusznie) od gadów, a cichodajkę (
                          > mniej słusznie) od szmat i jeszcze gorzej. A teraz gad jest nagle fajnym goście
                          > m do zabawy, szmata nabiera rangi kobiety wyzwolonej, a dawne zdradzone i bolej
                          > ące jękoły tym razem jęczą z cudzej rozkoszy zapominając, że gdzieś tam będzie
                          > bolejąca - tak jak forumki z pół roku temu - kobieta.


                          Hej, dziewczyny,
                          ja nie przeżyłam zdrady, ale mam za sobą rozwód (więc wiem o życiu co nieco).
                          Do tego bardzo nie lubię użytkownika Tricolour.
                          Ale wypowiedzi staram się oceniać niezależnie od tego, dlatego napiszę: czy nie uważacie, że zachwyty (co poniektórych) nad spotkaniem forumowiczki z żonatym facetem, są zwłaszcza na tym forum jakimś kuriozum? Że historyjka "właśnie się rozwodzę" jest naprawdę debilna?

                          • szpila.2 Re: brak słów!!!! 30.08.14, 11:50
                            i tu polemizowałabym. Bigstres jest wolna, wiec nikogo nie rani. Piszemy do niej i o niej. Z tego co się zorientowałam, ona nikomu rogów nie doprawia. Może robić co chce.

                            "Miły pan" nie jest stroną w dyskusji, a co za tym idzie nie może odpierać ataków, ani nic wyjaśniać (pewnie i tak "przeciwni" wiedzieli by "swoje"). Jego sytuacja rodzinna jest nam znana tylko i wyłącznie z przekazów pośrednich. Czemu mamy zakładać od razu, że "wszyscy kłamią"?

                            Przede wszystkim chciałabym zwrócić uwagę na jeden aspekt tej sprawy. Wszyscy mamy wolność wyborów, sami podejmujemy decyzje. Jeśli nawet Pan ma ochotę na pospolity skok w bok, to jest to jego decyzja. I myślę, że jeśli bigstres nie wejdzie w ten układ, gość znajdzie inny obiekt pożądania. Bo to jego wybór, jego decyzja.

                            Przywoływanie tematu zdradzanych rozwódek (rozwodników) i opisywanie bolejącej zdradzanej żony, jest czystą manipulacją, mającą na celu wzbudzenie poczucia winy i wyrzutów sumienia.

                            Fakt, może inne forum byłoby właściwsze do tego rodzaju dysput, bo wątek nie ma nic wspólnego z rozwodem, a w każdym razie nie bezpośrednio, ale trafił tu, piszemy, więc zachowajmy rozsądek i umiar.

                            Drugi rok jestem w intensywnej terapii. Terapia współuzależnienia bardzo pogłębiona. Grupowa i indywidualna. Co tydzień spotykam się z psychologiem na indywidualne rozmowy. I właśnie ostatnio zahaczyliśmy o temat zdrad. Nigdy nie jest tak, że partner zdradzany jest kryształowo czysty. Zawsze następuje ten bodziec albo brak reakcji z jego strony, które powodują że zdrada staje się faktem. Nawet sądy nie określają chyba winy jednej strony na 100%. Tak mi się wydaję. Broń Boże, nie usprawiedliwiam zdrad ani innych haniebnych występków.

                            Nie uważam, że bigstres byłaby czemukolwiek winna. Nie zachęcam do rozbijania związków, ale zdroworozsądkowo myślę, że ona ma zerowy wpływ na dalszy los małżeństwa "miłego pana". Jak i wiele tych przytoczonych zdzir i szmat. Za to gad jest gadem, bo to on podejmuje decyzję.
                            • wiosnaw Re: brak słów!!!! 30.08.14, 15:59
                              Szpila, oczywiście, że ten pan nie jest stroną w dyskusji - ale zwróć uwagę, że ja w ogóle nie poruszyłam tu tematu jego moralności, ani tym bardziej moralności Bigstres. To Ty sama wyszłaś z tą kwestią, piszesz coś o wpływie Bigstres lub jej braku wpływu na małżeństwo tego pana itp. (a przecież odradzanie komuś znajomości z żonatymi czy mężatkami może mieć tylko czysto praktyczne podłoże, tacy na pewno mają mniej czasu itd.).

                              A co do wolności wyboru: rozumiem ją też jako wolność wyboru jakichś standardów czy określania granic. Dla mnie takim standardem może być nierobienie jakichś rzeczy, np. nie wdawanie się w znajomości z żonatymi facetami. I nie określam tego jako lepsze / gorsze, po prostu takie mam podejście, i już, i jednocześnie rozumiem, że nie każdy musi tak mieć.
                              Nie tylko z tego powodu uważam uwagę tego forumowicza za wyjątkowo trafną - bo moim zdaniem obnażyła coś, co w tej dyskusji na forum rozwodowym, u ludzi po ciężkich przejściach, poszło w jakimś naprawdę pokracznym kierunku.

                              I jeszcze: Szpila, odpowiem Ci innym przykładem z psychologiem. Na spotkaniu w liceum (był to jeden z wątków tego spotkania) zaproszony psycholog dał nam jedną uniwersalną radę: żeby nie wdawać się w romanse z żonatymi / mężatkami, tj. w ogóle z zajętymi ludźmi.
                              No cóż, Twój psycholog może wyznaje inną szkołę wink

                              Jak wspomniałam, nie ma o co kruszyć kopii, niech każdy określa sobie własne granice.
                    • szpila.2 Re: Wręcz przeciwnie... 30.08.14, 07:40
                      a może spojrzeć na tę sprawę odwrotnie?

                      bigstres będzie miała za darmo męską dziwkę. a w gratisie do usługi jeszcze trochę korzyści materialnych (prezenty, kolacja) i duchowych (rozmowa).
                      czemu żeś tak się uparł, że prostytutką musi być kobieta?

                      • fujara12 Re: Wręcz przeciwnie... 30.08.14, 18:26
                        Przestaję już rozumieć niektóre osoby z tematyki rozwodowej.
                        W początkowych wpisach, gdy tylko się pojawiły i miały na tapecie zdradę współmałżonka, to wieszały psy i przeklinały wszystkie osoby które idą do łóżka z żonatym, mężatką.
                        Bo to tacy ludzie rozbijają cudze małżeństwa.
                        Teraz czytam i oczom nie wierzę. Tyle hipokryzji w tych osobach.
                        Nie czyń drugiemu czego sam nie chcesz doświadczyć.
                        Postawcie się w sytuacji żony tamtego faceta. Może gadka o trudnych relacjach z żoną i niby o rozwodzie w toku, to zwykła ściema.
                        Tri napisał prawdę z męskiego punktu widzenia. Każdy chwyt reklamowy jest dobry do wyrwania cielęciny.
                        Big czuje się samotna. Poszukuje samca. Samiec wyczuwa okazję i nawija makaron na uszy.
                        Cielęcina łyka kit jak świeże bułeczki. Samiec jest służbowo w jej mieście i kłamie że tylko dla niej i z jej powodu.
                        Po czasie, albo i po pierwszej nocy w łóżku facet poczuje dyskomfort i odpuści sobie cielęcinę.
                        Big co prawda zakłada już na wstępie jako zdesperowana singielka, że na bezrybiu i rak ryba.
                        Więc w razie braku kontynuacji układu nie będzie rozpaczała za długo.
                        Pozostanie jej tylko niesmak i złudzenie.
                        Dla mnie osobiście Big może mieć i 1000 FF pod ręką.
                        Jej sprawa. To wszystko pozostaje w jej sferze potrzeb i oczekiwań.

                        Tylko po co na forum rozwodników pojawia sie z tym tematem ?
                        Chyba tylko żeby pokazać że i ona jest przyczyną rozwodu.
                        Ostatecznie, czy naprawdę zastanawiacie się nad prostytucją pań ?
                        Nad tym co nimi kieruje ?
                        Jedne chcą, inne są do tego zmuszone przez życie, inne przez panów i władców tongue_out
                        Więc nie widzę potrzeby kruszenia kopii i tłumaczenia Big że są inne możliwości zdobycia partnera na stałe.
                        • bigstres fujara oczom nie wierze 30.08.14, 21:12
                          Nie obraziłeś mnie w tym poście. Brawo, robisz postępy. Uważaj bo Cię polubię.....
                          Chciałam sprostować, że pan nigdy mi nie powiedział, że się rozwodzi lub ma taki zamiar. Powiedział uczciwie (?), że się z żoną rozstał, ale rozwodu na razie ze względów finansowych nie weźmie, a ze mną może być tylko flirt, bo nie chce stałego związku. Wobec tego nie uważam, żebym była zagrożeniem dla jego małżeństwa. Ba, byłabym pierwszą osobą, która by im kibicowała i z jego życie zniknęła, przynajmniej prywatnego, bo zawodowe kontakty muszą pozostać na swoim miejscu.
                          Jestem kobietą, dotknęło mnie, że mój eks szybko się pocieszył po naszym związku (1-2mies. po rozstaniu już się prowadzał z jakąś ładną dziunią) i nie jestem w stanie sobie wyobrazić co czuje kobieta zdradzona.... Nie twierdzę, że panu trzeba bić brawo, bo ma formalnie żonę, kochankę a może 5? Ale kurcze wierz mi samotność popycha człowieka do takich zachowań, o które wcześniej by się nie podejrzewał. Nie jestem z tego dumna, że zaliczyłam 2giego żonatego, ale ja od nich nie chciałam nic więcej ponad trochę uwagi i przyjemności. Odbijać męża nie zamierzam, a i co mi po takim facecie bez zasad? Nie chciałabym takiego faceta za męża. Do zabawienia się czasem i tylko do tego.
                          • ada1214 Re: fujara oczom nie wierze 31.08.14, 13:49
                            wierz mi s
                            > amotność popycha człowieka do takich zachowań

                            Samotnosc? Taka dojmujaca, nieutulona, bezbrzezna samotnosc po kilku zaledwie miesiacach singlowania?
                            Musisz wiec byc nieopanowana i rozegzaltowana, a moze odczuwasz pustke w swoim towarzystwie? Nie potrafisz w zaden sposob okielznac tego kilkumiesiecznego uczucia samotnosci? Ludzmi niepowsciaglywymi latwo sterowac i zgodze sie z wczesniejsza gdzies wypowiedzia, ze wtopisz przez ta znajomosc. Wlasciwie czytajac ten watek jest jasne jak slonce, dlaczego dostajesz w zyciu bylejakosc. Po prostu ja wspoltworzysz, to nie jest zbieg okolicznosci. Bedac glodnym jak wilk mozna A) rzucic sie na pierwsza lepsza oblesna hamburgerownie i zjesc na stojaco, B) mozna tez isc do wykwintnej restauracji i zjesc przy swiecach i muzyce. Tylko ze ta druga opcja wymaga opanowania (w tym wypadku glodu, ale chyba rozumiesz analogie).


                            • bigstres Re: fujara oczom nie wierze 31.08.14, 22:12
                              a co ma piernik do wiatraka? co ma dlugosc bycia singlem do potrzeby bliskosci? skad wiesz jak dlugo bylam samotna w zwiazku? dlugo, za dlugo. bylam,jestem i bede samotna. taka karma.
                              • ada1214 Re: fujara oczom nie wierze 01.09.14, 11:58
                                > skad wiesz jak dlugo bylam samotna w zwiazku? dlugo, za dlugo.


                                Rozumiem, ze mozna byc samotnym w zwiazku, ale czy chcesz przez to powiedziec ze bzykanko z byle kim ma wynagrodzic/zastapic te potrzebe bliskosci, ktorej nie otrzymalas w zwiazku? Czy o co cho ?

                                Tobie ewidentnie mieszaja sie dwie rzeczy: kopulowanie i bycie z kims blisko czyli pewna intymnosc i zazylosc.


                                bylam,jestem i
                                > bede samotna.


                                otototo. O tym wlasnie pisalam. Wspoltworzysz swoja bylejakosc.
                                Tobie, dziewczyno, zamiast bzykanka, lepiej by zrobil dobry psycholog, bo masz bajzel w glowie.



                    • yoma Re: Wręcz przeciwnie... 30.08.14, 09:24
                      Tri, daj se siana. Nie z tobą chce iść do tego łóżka i nomen omen ch... (MSPANC) ją obchodzi, co o niej pomyślisz, więc możesz już zdjąć tę włosiennicę.
                    • luciva Re: Wręcz przeciwnie... 01.09.14, 09:27
                      A dlaczego to jest złe? Jeśli ona chce tego samego, w równym stopniu? Uważasz, że obieta jest jakaś niepełnosprytna, że jej się wydaje, czego chce? a tak naprawdę tego nie chce, i ma coś robić wtedy, gdy nakazują normy społeczne?
                      Tylko wtedy coś jest złe, gdy robione wbrew jednej ze stron.
                      • fujara12 A może tak trochę zdrowego rozsądku.... 01.09.14, 10:20
                        Może tak z innej strony popatrzcie na to zagadnienie.
                        Suka ma cieczkę, a wszystkie pieski w okolicy zwabione jej zapachem lecą za nią żeby tylko zaliczyć. To taki instynkt pierwotny u zwierząt.
                        Czy ciągotka do czułości u kobiety zostanie zastąpiona (nagrodzona) seksem przypadkowym z jeszcze bardziej przypadkowo poznanym menem ?
                        Przecież Big kojarzy się z takim pierwotnym popędem seksualnym. Czysto zwierzęcym.
                        Podobno jesteśmy ludźmi. Chociaż zaczynam w to wątpić.
                        Każdy człowiek ma poczucie piękna, estetyki, wyrafinowany smak.
                        Ktoś porównał to do zjedzenia obiadu w wykwintnej restauracji do bazarowej garkuchni.
                        Jeżeli facet woli seks w burdelu od seksu z piękną dziewczyną, która jest jego partnerką, to jego sprawa.
                        Jeżeli Big woli podrywać żonatego faceta i bzykać się z nim bez zważania na konsekwencje to też jej sprawa.

                        Piszę o konsekwencji. Gdy żona faceta dowie się o romansie męża będzie tragedia w jej rodzinie. Big nie będzie miała z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Ona sie tylko chciała pieprzyć. To tak jak z mentalnością prostytutki.
                        Ją nie interesuje czy klientem jest żonaty, dziecko, czy ksiądz.
                        To tylko klient.
                        • nowel1 Re: A może tak trochę zdrowego rozsądku.... 01.09.14, 11:59
                          W ogóle tematem tu nie jest stan cywilny faceta.

                          Tematem jest seks Bigstres.

                          Obawiam się, że dużo przyjemności by nam wszystkim ubyło, gdybyśmy chodzili do łóżka wyłącznie z kandydatami na mężów i żony smile
                          • tricolour Nawet jeżeli tematem jest tylko seks... 01.09.14, 12:40
                            ... to seks ma także formę.

                            Więc jeśli forma ma polegać wyłącznie na przetykaniu rury, to rzeczywiście można pominąć inne zagadnienia poza hydrauliką: jest rura, jest wycior - jedziemy.

                            Ale jeśli Big pisze o potrzebie czułości, bliskości, o potrzebie bycia ważną (czyli o składowych miłości), to znaczenia nabiera także to, co jest do wyciora podłączone fabrycznie: reszta faceta wraz z jego jakością. I w takim rozumieniu stan cywilny jest jak ważny szczególnie w tym wymiarze, że facet wyraźnie mówi, że Big potrzeby czułości i bliskości, to on ma w nosie.
                            • anbale Re: Nawet jeżeli tematem jest tylko seks... 01.09.14, 13:19
                              Czasem człowiek coś by chciał, ale w danej chwili nie może tego mieć; więc bierze to, co jest i też jest usatysfakcjonowany. Jeśli więc Bigstres nie jest molestowaną nieletnią i wie w co wchodzi i o co chodzi, to ja naprawdę nie rozumiem o co takie wielkie halo...Ludzie do ranienia nawzajem swoich uczuć nie potrzebują aż biec do łóżka, czasem potrafią się zdeptać do samej gleby nie dotknąwszy się nawet palcem, więc układ wzajemny o dostarczenie sobie rozkoszy cielesnych nie musi być żadną traumą i najczęściej nie jest, ale różni fundamentaliści lubią tak grzmieć i mieć sprawy pod kontrolą...
                              Rozumiem, że są ludzie, którzy nie doświadczyli tego i nie wiedzą o tym, że bez zadekretowanej koniecznym papierem wielkiej miłości również można mieć bajeczny, porywający seks- jak również można mieć bardzo smutne, pozbawione bliskości i czułości jedyne dozwolone pożycie małżeńskie- ale takie uporczywe wpieprzanie się ze swoją świetlaną moralnością i z tą "przetykaną rurą" i wyciorem (współczuję małżonce...) w łóżko dorosłych, świadomych ludzi uważam za niesmaczne.
                              • nowel1 Re: Nawet jeżeli tematem jest tylko seks... 01.09.14, 13:33
                                Anbale, podpisuję się pod Tobą.
                                Nie rozumiem zupełnie tego wulgarnego, trywialnego pisania na temat seksu nieuświęconego stałym związkiem.
                                Zupełnie jakby między mistycznym przeżyciem niezwykle głęboko kochających się małżonków a prymitywnie biologicznym zaspokojeniem instynktu nie było nic pośrodku.

                                Prymitywne uproszczenia.
                                • blue_ania37 Re: Nawet jeżeli tematem jest tylko seks... 01.09.14, 13:37
                                  Ja też się podpisujęsmile
                                  Przerażający język gdzie kobieta jest nazywana cieleciną, big, porównywanie do prostytucji, wyciory i rury....
                                  Potem jest w Polsce tak jak jest, wpadki, grzmienie o gender jak o zarazie najgorszej, protesty przeciwko jakiejkolwiek edukacji seksualnej.
                                  Chociaż już wiem skąd to się bierze.
                                  A
                                • tricolour O związku nieuświęconym słowa nie napisałem... 01.09.14, 13:46
                                  ... więc nie wciskaj mi mistyki i innych zmyślonych rzeczy. Nie wychodzi z Ciebie partner do rozmowy skoro polemizujesz z własnymi poglądami.

                                  Poza tym najbardziej wulgarne jest pójście z kobietą do łózka gdy się jest akurat przejazdem w jej miejscowości. Szczytem prymitywizmu, chamstwa i prostactwa. Szczególnie gdy się to jeszcze oficjalnie obwieszcza: że ma się aż tak kogoś w dupie, że nawet do niego specjalnie pojechać nie można tylko się czeka, aż się nadarzy okazja, by być w pobliżu.

                                  Tu nie chodzi o żaden związek uświęcony tylko o tak przedmiotowe traktowanie kobiety, że do tego przedmiotu nawet się pojechać nie chce tylko się czeka aż okoliczności zataszczą i podetkną pod dupę.
                                  • nowel1 Re: O związku nieuświęconym słowa nie napisałem.. 01.09.14, 13:54
                                    Naprawdę, nie jestem partnerem do rozmowy?

                                    Aż tak Ci przeszkadzają moje środki stylistyczne?

                                    Moja "mistyka" i "uświęcenie" są mniej uprawnione niż Twoje "rury", "wyciory" i "dupy"?

                                    A ad meritum: ludzie miewają między soba różne układy, i ten o którym mowa jest w porządku tak długo, jak długo OBU STRONOM daje frajdę.

                                    • tricolour Gdyby układ był w porządku... 01.09.14, 13:59
                                      ... to by nikt nie pytał na forum, co myślą inni o układzie w porządku.

                                      Zmyślanie i wciskanie niewypowiedzianych słów nie jest środkiem stylistycznym tylko próbą manipulacji, w tym przypadku żałosną, bo nazbyt czytelną. Natomiast rury i wyciory są jak najbardziej na miejscu skoro pan pojawi się i zadzwoni gdy akurat będzie przechodził.

                                      Z tragarzami.
                                      • nowel1 Re: Gdyby układ był w porządku... 01.09.14, 14:10
                                        Rozmowa z drugim człowiekiem zazwyczaj nie polega na dosłownym cytowaniu jego słów.
                                        Dlatego nie życzę sobie sugerowania mi zmyślania i manipulacji, to niegrzeczne i napastliwe.
                                        Czytam zazwyczaj uważnie cudze wypowiedzi, również Twoje; ich cechą immanentna na tym forum jest przedstawianie związku małżeńskiego jako jedynego godnego szacunku.
                                        Pisałeś tak wielokrotnie, jednocześnie próbując umniejszać wartość innych związków między kobietami a mężczyznami.
                                        Wstydzisz się własnych poglądów?
                                        • tricolour Proszę nie kłamać... 01.09.14, 14:36
                                          ... nigdy nie napisałem, że małżeństwo jest jedynym godnym szacunku. Pisałem zaś wielokrotnie, że małżeństwo jest najbardziej sensownym z możliwych rozwiązań, a każde inne jest gorsze.

                                          Gorsze wcale nie oznacza, że niegodne szacunku.

                                          "Wstydzisz się własnych poglądów?" - Ty się wstydź (zarzucanej mi) napastliwości wyrażonej w sugerującym pytaniu.
                                          • blue_ania37 Re: Proszę nie kłamać... 01.09.14, 15:53
                                            tricolour napisał:

                                            > ... nigdy nie napisałem, że małżeństwo jest jedynym godnym szacunku. Pisałem za
                                            > ś wielokrotnie, że małżeństwo jest najbardziej sensownym z możliwych rozwiązań,
                                            > a każde inne jest gorsze.
                                            >
                                            > Gorsze wcale nie oznacza, że niegodne szacunku.

                                            A możesz mi powiedzieć czemu związek dwojga ludzi oparty nie na małżenstwie ma być gorszy?
                                            Kazdy z nas na tym forum ( oprócz fujary ) przeżył rozwód z różnistych powodów i już każdy z nas zyskał wiedzę, że małżestwo nie musi oznaczać dobrej jakości bliskości, seksu szacunku itp...
                                            Nie rozumiem Twojego nastawienia i jedynego słusznego pogladu, że małżeństwo to jest jedyna najwyższa wartość.
                                            Ja uważam, że liczą się inne zdecydowanie wartości niż ten papier, który niczego nie gwarantuje i o niczym nie przesądza.
                                            A
                                            >
                                            > "Wstydzisz się własnych poglądów?" - Ty się wstydź (zarzucanej mi) napastliwośc
                                            > i wyrażonej w sugerującym pytaniu.
                                            • tricolour Jeżeli uważasz za małżeństwo papier... 01.09.14, 16:23
                                              ... to - w pewnym uproszczeniu - spalenie USC oznacza automatyczny rozwód dla całej pokaźnej okolicy. Żarty na bok z tym papierem.

                                              Małżeństwo to jest związek + rytuał. Nie każdego z różnych względów stać na taki rytuał i zadowala się samym związkiem brzydząc się często jego nazwą: konkubinat. A nawet jeśli się nie brzydzi to i tak za bardzo nie ma jak tego czegoś nazwać. Moim zdaniem to śmieszne, że ludzie nie potrafią nazwać związku, który tworzą, ale to też kwestia poczucia humoru. Mniejsza z tym.

                                              Sens polega na tym, że każdy związek jest o tyle gorszy od małżeństwa o ile udaje się wymiernie wynieść korzyści z rytuału małżeństwa.

                                              A jeśli ktoś nie umie lub nie ma potrzeby wynoszenia takich korzyści (ludzie są różni) to jest uboższy o umiejętności lub potrzeby.

                                              Na tym polega "gorszość": na tym, że jest uboższy.
                                              • blue_ania37 Re: Jeżeli uważasz za małżeństwo papier... 01.09.14, 18:53
                                                tricolour napisał:

                                                >
                                                > Sens polega na tym, że każdy związek jest o tyle gorszy od małżeństwa o ile uda
                                                > je się wymiernie wynieść korzyści z rytuału małżeństwa.
                                                >
                                                > A jeśli ktoś nie umie lub nie ma potrzeby wynoszenia takich korzyści (ludzie są
                                                > różni) to jest uboższy o umiejętności lub potrzeby.
                                                >
                                                > Na tym polega "gorszość": na tym, że jest uboższy.

                                                Dla jednego rytuałem będą słowa przysięgi, dla drugiego ślub hipisowski.
                                                Dla trzeciego świadomość, że ma przyjaciela, przyjaciółkę na całe życie.
                                                Małżeństwo jest po prostu powszechnie uznawane w przeciwieństwie do par bez papierków.
                                                Społeczne przyzwolenie i akceptacja małżeństw powoduje taką ich wartość a nie sam rytuał związku.
                                                Uważasz, że jak ktoś żyje w tzw konkubinacie to jest ubozszy o emocje, o lęk o drugą osobę, mniej kocha, tęskni, mniej przeżywa kłótnie?
                                                Nie kupuje tego.
                                                A
                                                • fujara12 Re: Jeżeli uważasz za małżeństwo papier... 01.09.14, 20:18
                                                  Jestem przeciwnikiem rozwodów bez sensownej przyczyny.
                                                  Ale też nie uważam że małżeństwo musi być "uświęcone dokumentem".
                                                  Dla mnie, ale tylko dla mnie, para która chce być ze sobą nie musi mieć papierka legalizującego ich "wspólność fizyczną i duchową".
                                                  Tworzenie domu rodzinnego wcale nie opiera się na posiadaniu certyfikatu".
                                                  To tyle dla Tri gwoli wyjaśnienia roli papierka.

                                                  W temacie Seks bez zobowiązań pozostanę w sferze trochę wirtualnej.smile
                                                  Big napisała że jej były partner stosował zasadę że, Najlepsza Baba To Własna Graba i miała mu to za złe.
                                                  Wiele pań poruszało też kwestię oglądania pornosów przez ich partnerów.
                                                  Obie te opcje są ogólnie uważane przez kobiety za naganne szczególnie gdy w domu posiada się taki skarb jak Kobieta.

                                                  Pytam więc. Czym Big się różni od tych pogardzanych panów ze swoją ciągotką do kontaktu z FF ?

                                                  Moda przyszła ze stanów. Tam towarzystwo w okresie wojny w Wietnamie stworzyło subkulturę Dzieci Kwiatów. Po zażyciu narkotyków towarzystwo uznawało wolny seks za coś naturalnego. Narkotyki pozostały i moda zaczęła się rozpowszechniać.
                                                  Ale czy wszystko co modne jest ładne ?

                                                  Może w dzisiejszych czasach takie przypadkowe kontakty seksualne i są ciekawe.

                                                  Dlaczego jednak panie mają za złe panom gdy trafi im się taki "bonus" okazjonalny ?
                                                  Dlaczego grzmią głośno o rozwiązłości i nieetycznym zachowaniu panów ?
                                                  Bo panowie to świnie.
                                                  Panie natomiast popełniają tylko błędy tongue_out

                                                  Drogie panie. W tej kwestii w większości panowie są na NIE.
                                                  A panie popierają taki układ.
                                                  Toż to czysta HIPOKRYZJA przez was przemawia.
                                                  I wy chcecie żeby was szanować ?
                                                  • nowel1 Re: Jeżeli uważasz za małżeństwo papier... 01.09.14, 20:54
                                                    Straszny masz mętlik w głowie, fujaro.
                                                    Bigstres jest wolna.
                                                    Jeśli ma ochotę na niezobowiązujący związek - ma do tego prawo, i nie jest przez to niegodna szacunku.
                                                    Niegodni szacunku są ci, którzy ją oceniają i krytykują, jakby mieli monopol na słuszność.

                                                    Bo można jej odradzać taki związek, ale jest czymś paskudnym jest ocenianie jej uczciwości i zarzucanie hipokryzji.
                                                  • fujara12 HIPOKRYZJA 02.09.14, 08:27
                                                    nowel1 napisała:

                                                    > Straszny masz mętlik w głowie, fujaro.
                                                    > Bigstres jest wolna.
                                                    > Jeśli ma ochotę na niezobowiązujący związek - ma do tego prawo, i nie jest prze
                                                    > z to niegodna szacunku.
                                                    > Niegodni szacunku są ci, którzy ją oceniają i krytykują, jakby mieli monopol na
                                                    > słuszność.
                                                    >
                                                    > Bo można jej odradzać taki związek, ale jest czymś paskudnym jest ocenianie jej
                                                    > uczciwości i zarzucanie hipokryzji.

                                                    Nie zarzucam Big Hipokryzji, tylko sfrustrowanym rozwodniczkom.
                                                    Grzmicie gromkim głosem o rozwiązłości w związku, a same popieracie takowe poczynania.
                                                    Jeżeli Big chce, może sobie wywiesić szyld że będzie uprawiać seks z każdym żonatym nienasyconym frajerem.
                                                    Tylko mam na myśli waszą fałszywą filozofię która popiera taki układ.
                                                    Może i pan jest poza tematem. (Dla mnie osobiście jest i to w centrum).
                                                    Czy on odszedł od żony ? On tylko taki kit jej wcisnął.
                                                    Każda z was łyka to jak ciepłe bułeczki.
                                                    Dla was nie lizy się drugi człowiek. Nie rozpatrujecie tego w kategorii dobro zło.
                                                    Istnieje przyzwoitość i zakłamanie.
                                                    Wy w swoich podsumowaniach pokazujecie swoje prawdziwe oblicze pełne fałszu i obłudy.
                                                    W myśl powiedzenia: "Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe" pokazujecie jakie jesteście naprawdę.
                                                    Nie dziwię się więc, że wam w małżeństwie się nie udało i zakończyło się to rozwodem.
                                                    Jaka jest kobieta w naturze, takie jest całe małżeństwo.
                                                    Gdy kobieta jest byle warta zawsze kończy się to rozstaniem.
                                                    A dzięki takim jak Big i porządne na tym tracą.
                                                  • nowel1 Re: HIPOKRYZJA 02.09.14, 09:17
                                                    Fujaro, forum to nie jest JEDNA osoba ze spójnym systemem pogladów big_grin
                                                    Forum składa się z wielu osób i każda myśli inaczej.
                                                    Jeśli chcesz dyskutować i zarzucać komuś hipokryzję i frustrację - zdecyduj się, z kim i na wszelki wypadek poczytaj, co pisała.
                                                    "Dla was nie liczy się drugi człowiek"???
                                                    Jakim prawem piszesz coś takiego, i to hurtem do iluś tam osób?
                                                    "Nie dziwisz się, że w małżeństwie nam się nie udało"? Bo "pokazujemy oblicze pełne fałszu i obłudy"?
                                                    Strasznie faryzejskie to, co piszesz.
                                                    A małżeństwo zwykle składa się z dwóch osób, tak zupełnie poza wink
                                                  • ada1214 Re: HIPOKRYZJA 02.09.14, 10:39
                                                    Och juz nie filozofuj tak, tematyka watku i rozwazania Big stres rzeczywiscie pasuja do tego forum jak piesc do nosa, a nawet mniej. Co do tego sie absolutnie zgadzam, trudno o wieksze kuriozum. Jestem kobieta, ale tu moje poglady sa spojne z Fujara: hipokryzja czystej wody. Kalemu ukrasc to zly uczynek ale Kali ukrasc to dobry uczynek. Czemu nie poszla na kochanki albo chociaz na zycie rodzinne, tylko tutaj, gdzie jest niemalo ofiar zdrad? Czy az taka bezmyslnosc, czy celowa zlosliwosc? Nie wiadomo co gorsze.
                                                  • bigstres Re: HIPOKRYZJA 02.09.14, 10:48
                                                    Bo sobie nie zdawałam nawet sprawy, że są takie fora ..... Czyli włożyłam niechcący kij w mrowisko. Zapewniam - niechcący.
                                                    Ale przecież skoro mój post kogoś uraził, znudził, zniesmaczył, to jest jedno wyjście - nie wchodzić i nie czytać. Nie ma przymusu.... Po co masz się denerwować i przypominać o zdradach męża.
                                                  • tricolour Big, Ty jednak gówniara jesteś... 02.09.14, 10:54
                                                    ... "skoro mój post kogoś uraził, znudził, zniesmaczył, to jest jedno wyjście - nie wchodzić i nie czytać". Nie, tym jednym wyjściem jest przeprosić.

                                                    A skoro dalej uważasz, że nie wchodzić i nie czytać, to nie wchodź i nie czytaj, że zachowujesz się jak prymitywna puszczalska, która exowi zarzuca, że prowadzał się z kimś po 2 miesiącach od rozstania, gdy sama zaliczyłaś 2 żonatych facetów w cztery miesiące od rozstania.
                                                  • nowel1 Re: HIPOKRYZJA 02.09.14, 10:58
                                                    Big, litości, naprawdę nie musisz się tłumaczyć, że czujesz to co czujesz i piszesz to co piszesz.
                                                    W przeciwieństwie do niektórych tutaj - nikogo nie obrażasz smile
                                                  • bigstres Re: HIPOKRYZJA 02.09.14, 11:15
                                                    o to to to smile Wyznaję zasadę - żyj i pozwól żyć innym. Niech każdy robi co chce i jak chce. Skoro panowie na tym forum lubią wyzywać kobiety, to ich sprawa, nie chciałabym być żoną takiego "dżentelmena", zwłaszcza po kłótniwink
                                                  • ada1214 Re: HIPOKRYZJA 02.09.14, 10:59
                                                    Ale przecież skoro mój post kogoś uraził, znudził, zniesmaczył, to jest jedno w
                                                    > yjście - nie wchodzić i nie czytać. Nie ma przymusu.... Po co masz się denerwow
                                                    > ać i przypominać o zdradach męża

                                                    Mnie nie dotknelo, nie bylam zdradzona ani nawet nie jestem rozwodka. Moje malzenstwo trwa i wyglada na dosc harmonijne. Mimo to taki watek na takim forum wyglada IMO jak kwiatek na kozuchu i wyobrazam sobie jak przykro musi byc osobom, ktory z powodu zdrady swiat sie zawalil.
                                                  • ola.2014 Re: HIPOKRYZJA 02.09.14, 11:11
                                                    Autorka powinna teraz przeniesc sie na forum KOCHANKI i tam rozpoczac kolejna dyskusje co robic?? Tylko po co? na E_MAMA pisala o tym samym, tutaj...Masz ochote bzykac sie z zonatym rob to,ale rzeczywiscie na forum ROZWOD dyskusja troche dziwna...
                                                • tricolour Oczywiste, że nie kupujesz... 02.09.14, 10:33
                                                  ... ponieważ jesteś singlem. Na dodatek po rozwodzie.

                                                  Twoje życie pokazuje, że nie masz wypracowanych kryteriów wyboru ani męża, ani jakiegokolwiek innego faceta na stałe. Twoja rozmowa o stałych związkach, to czysta teoria "poparta" porażką. To dlatego pole widzenia małżeństwa masz zawężone do "lęków o drugą osobę, mniejsze kochania i kłótnie" gdy tymczasem ja piszę nie o czymś innym.

                                                  Zresztą zamiast polemizować możesz założyć wątek "Po co rozwodnicy biorą kolejny ślub".
                                                  • fujara12 Seks bez zobowiązań = HIPOKRYZJA 02.09.14, 12:13
                                                    Tak mniej więcej wygląda ten seks za free.
                                                    Pomimo że jak pisze Big kasy za to nie bierze, ale sama zaznaczyła że korzyści w postaci kolacji kawiarni, itd. zaliczyła.
                                                    Więc korzyści wymierne uzyskała.
                                                    A to już jest prostytucja.
                                                    Big, nie ma co ukrywać. Jesteś osobą "lekkiego prowadzenia".
                                                    Żeby nie nazwać cię po imieniu tongue_out
                                                  • bigstres Re: Seks bez zobowiązań = HIPOKRYZJA 02.09.14, 12:26
                                                    A więc fujara i "kolorowy" uważacie mnie za prostytutkę, ok. Coś jeszcze chcesz mi wytknąć? Rozumiem, że prostytutką jest każda kobieta, która pójdzie z facetem do łóżka nie będąc z nim w związku? A facet wobec tego kim jest w tym układzie? "Męską dziwką" ? Hipokryzją jest dla mnie wybielanie siebie na cudzym tle.... Nie wierze, że jesteście tacy krystaliczni panowie... Ale póki mnie to nie dotyczy, to mi to lotto.
                                                  • nowel1 Re: Seks bez zobowiązań = HIPOKRYZJA 02.09.14, 12:39
                                                    To jest takie typowe... Kiedy zachowanie kobiety wymyka się poza kontrolę mężczyzny, ona staje się dla niego automatycznie "puszczalską".

                                                  • anbale Re: Seks bez zobowiązań = HIPOKRYZJA 02.09.14, 12:53
                                                    To jest chyba często lęk przed kobiecą seksualnością, takiego fujarowatego faceta oblewa zimny pot na myśl, że kobieta mogłaby funkcjonować poza zakreślonymi przez niego "ramami"- więc huzia na józia, bierze się do obrażania i obrzucania inwektywami, taka próba przywrócenia do porządku, może się baba skurczy, zacznie przepraszać...Coś jak w Islamie, owinąć kobiete szczelnie szmatami, wmówić, że jest narzędziem szatana, obrzucić kamieniami jak tylko się wychyli.
                                                    Jak powiedział klasyk- mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy. Swoją klasę mężczyzna pokazuje poprzez traktowanie po fakcie kobiety, która mu "uległa". Aż szkoda gadać jakie syfy tutaj powyłaziły z niektórych...
                                                  • fujara12 Re: Seks seksowi nie równy. 02.09.14, 13:32
                                                    Anable, mylisz pojęcia.
                                                    Kobieca seksualność w związku to cecha jak najbardziej pozytywna. Kobieta otwarta na seks w związku ze swoim partnerem jest doskonałą partnerką i nie można jej zarzucić rozwiązłego stylu życia.
                                                    Kobieta puszczalska, kopuluje z przygodnymi partnerami nie zważając na to że są żonaci lub że są w stałym związku z inną kobietą. Tego typu pani uprawia najstarszy zawód świata. Prostytucję. Big sama napisała że czerpie przy okazji korzyści z wykwintnych obiadów w restauracji, pobytu w kawiarni o miłej rozmowie nie wspomnę. Pan jest zainteresowany tylko seksem. A więc jest to w pewnym sensie transakcja wymienna. Pan ma bzykanko za "free" ,
                                                    pani ma obiadek, kawusię konwersację, za co sprzedaje mu swoje organy płciowe na okres spotkania.

                                                    A gdzie w tym miejscu występuje czułość, miłość i bliskość pomiędzy ludźmi ?
                                                    Bo ja tej bliskości i uczucia nie dostrzegam.
                                                    Jeżeli Big widzi w tym taką namiastkę, to jest jednak ograniczoną istotą.
                                                    A do kobiety to jej daleko..............................
                                                  • szpila.2 Re: Seks seksowi nie równy. 02.09.14, 13:40
                                                    Pan jest zainteresowany tylko seksem. A więc jest to w pewnym sensie transakcja wymienna. Pan ma bzykanko za "free" ,
                                                    pani ma obiadek, kawusię konwersację, za co sprzedaje mu swoje organy płciowe na okres spotkania.

                                                    jeśli przegadali wiele godzin, znają się od dawna, to chyba Pan nie jest zainteresowany wyłacznie seksem. W innym razie już podczas pierwszego spotkania skończyliby w łóżku. I przy okazji nie sądzę, aby Pan zmuszał się do wielogodzinnych rozmów tylko po to, żeby "użyć wyciora" przez kilka minut. Mógłby w agencji to zrobić szybko i pewnie dużo taniej. A może Pan czerpie satysfakcje z tych rozmów, dokładnie taką samą jak Big?

                                                  • bigstres Re: Seks seksowi nie równy. 02.09.14, 13:49
                                                    Powiem szczerze, że gadamy prawie codziennie. Kilkakrotnie pytałam go, czy przyjedzie do mnie jeśli z góry powiem, że randka skończy się TYLKO na kawie? Za każdym razem opowiadał, że oczywiście przyjedzie, bo mnie polubił, lubi ze mną rozmawiać i dobrze się przy mnie czuje i nie oczekuje ode mnie seksu. Wierzę mu. Mogę zrobić eksperyment i krótko przed randką powiedzieć, że kogoś poznałam i z seksu nici i obserwować, czy ochota na przyjazd mu nie miniewink :p
                                                  • szpila.2 Re: Seks seksowi nie równy. 02.09.14, 20:26
                                                    Big, ale po co te gierki? Po co planowana manipulacja. Nie ulegaj wpływom moralistow. Po co te sprawdziany? Żyj wg własnych zasad i rób dla siebie to co może sprawić Ci przyjemność. Ciesz się tym, że ktoś uważa Cię za interesującą. To Twój czas i baw się tym. Przyjmujesz zapewne różne dobre rzeczy od ludzi, komplementy, uśmiechy, dobre gesty. Przyjmij też okazję na przeżycie czegos fajnego. Obydwoje sobie coś podarujecie, i obydwoje będziecie obdarowani.
                                                  • bigstres Re: Seks seksowi nie równy. 02.09.14, 13:43
                                                    Redę opadają. Jesteś po prostu niereformowalny sad taka po prostu fujara.
                                                    "Kobieca seksualność w związku to cecha jak najbardziej pozytywna. Kobieta otwarta na seks w związku ze swoim partnerem jest doskonałą partnerką i nie można jej zarzucić rozwiązłego stylu życia."
                                                    Czy Ty rozumiesz, że nie jestem i nie będę w związku ? I nie będę miała stałego partnera. Szkoda komentować co piszesz.
                                                    Ostatnie pytanie do Ciebie - uważasz, że osoba nie będąca w związku nie ma prawa odczuwać przyjemności płynącej z seksu???????????? Seks już nigdy ma mnie nie dotyczyć wg Twojej teorii? Czy jak umówię się z kawalerem, którego sprawdzę w USC i wyszpieguje, że nikogo nie ma, to wtedy nie będę puszczalską???
                                                  • anbale Re: Seks seksowi nie równy. 02.09.14, 13:54
                                                    fujara12 napisał:

                                                    > Pan ma bzykanko za "free" ,
                                                    > pani ma obiadek, kawusię konwersację, za co sprzedaje mu swoje organy płciowe n
                                                    > a okres spotkania.
                                                    >
                                                    Nie, ja wysiadam przy tej fujarzesmile
                                                    Tak, pani sprzedaje mu swoje organy płciowe i z zaciśniętymi zębami powstrzymując łzy bólu i rozpaczy czeka aż pan swoim wyciorem przeczyści rure...
                                                    Ci tutejsi faceci albo nigdy seksu nie uprawiali, albo jakiś ciężki i siermiężny z jakąś cierpiętnicą za miliony która łaskawie zgodziła się położyć do łóżka dopiero po ślubie- co oni w ogóle wypisują?? Co to za ludzie??

                                                  • fujara12 Re: Seks seksowi nie równy. 02.09.14, 14:11
                                                    Anable, jesteś w błędzie.
                                                    Był seks z dziewczyną z którą nie byłem w związku jak to panie określają.
                                                    W pewnej fazie poznawania może dojść do zbliżenia. Występuje pociąg fizyczny, ale opiera się on na wzajemnej fascynacji dwojga ludzi.
                                                    Natomiast roztrząsacie kwestię dawania dupska pod pretekstem, "Nie ważne z kim, byle wydupcył"
                                                    To właśnie jest Hipokryzja.
                                                    Patrzysz na zagadnienie bez żadnych hamulców.
                                                    Czytaj i czytaj, aż zrozumiesz.
                                                    Panowie takie zachowanie określają jednym słowem.
                                                    Zwykłe pierdolenie.
                                                  • anbale Re: Seks seksowi nie równy. 02.09.14, 19:45
                                                    fujara12 napisał:
                                                    > Natomiast roztrząsacie kwestię dawania dupska pod pretekstem, "Nie ważne z kim,
                                                    > byle wydupcył"
                                                    > To właśnie jest Hipokryzja.
                                                    > Patrzysz na zagadnienie bez żadnych hamulców.
                                                    > Czytaj i czytaj, aż zrozumiesz.
                                                    > Panowie takie zachowanie określają jednym słowem.
                                                    > Zwykłe pierdolenie.

                                                    Nie wiem fujara w jakich ty środowiskach sie obracasz, jakiś Licheń skrzyżowany z postpegieerem najwyraźniej...i nie chce mi się z tobą gadać, jak z każdym gościem spod budki z piwem, na dodatek kompletnie niekumatym.
                                                  • nowel1 Re: Seks seksowi nie równy. 02.09.14, 14:20
                                                    fujara12 napisał:


                                                    > A gdzie w tym miejscu występuje czułość, miłość i bliskość pomiędzy ludźmi ?
                                                    > Bo ja tej bliskości i uczucia nie dostrzegam.
                                                    > Jeżeli Big widzi w tym taką namiastkę, to jest jednak ograniczoną istotą.
                                                    > A do kobiety to jej daleko..............................

                                                    Postawiłabym inną, równie śmiałą tezę: skoro ty czegoś nie dostrzegasz, to może raczej ty właśnie jesteś "jednak ograniczoną istotą"?
                                                  • szpila.2 Re: Seks bez zobowiązań = HIPOKRYZJA 02.09.14, 13:36
                                                    ładnie to podsumowałaś...syfy. Boją się utraty kontroli, i żyją cały czas w stereotypach i przekonaniach: facet wykorzystuje.
                                                  • tricolour Re: Seks bez zobowiązań = HIPOKRYZJA 02.09.14, 12:58
                                                    Puszczalska jest wtedy gdy się puszcza. Nie wtedy gdy się traci kontrolę bo w normalnym związku nie potrzeba kontroli.
                                        • bigstres Re: Gdyby układ był w porządku... 01.09.14, 14:38
                                          Hej, przeze mnie się nie spierajciewink Starczy, bo będę mieć wyrzuty sumieniawink
                                          Co do reszty innych wpisów chyba fujara pytał, więc odpowiadam - seks i bliskość z tym człowiekiem ma być dla mnie jakąś formą zastępczą wobec braku normalnego związku uczuciowego + terapią po byłym facecie + dobrą zabawą + normalnym rozładowaniem się. Jeśli byłabym w związku żaden żonaty Apollo by mnie nie zaprosił randkę. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma....... Nie mam stricte zwierzęcych instynktów, potrafię z palcem w d...wytrzymać i 4mies. celibat przy tym nie oglądając pornosów i nie robiąc sobie tego, co faceci dla rozładowania... Ale do cholery jestem już dużą dziewczynką i mam swoje potrzeby. Fujara powiedz jak je zaspokoić??? Czekać na księcia, który może nigdy nie przybyć, czy szaleć z Gumowym, a może z marchewką? Może Ty jesteś w stanie trzymać swoje zwierzęce instynkty na wodzy przez kilka miesięcy i nawet nie onanizować się, ale mi potrzeba bliskości: przytulenia się, pocałunku, fajnej rozmowy a gdzieś na końcu końcu też seksu. Czyli co, jak mnie dopadnie chęć na numerek i bliskość, to padać na ziemie krzyżem i modlić się? Biegać, skakać, pływać? Sport owszem pomaga, ale niestety do roweru nie jest tak przyjemnie się przytulić jak do faceta. Nawet tego, który nie chce być ze mną w związku, ale przynajmniej jest szczery i ja się na ten układ godzę. Niestety nie mam wyrzutów względem żony pana, gdyż jak już pisałam, on twierdzi, że się rozstali. Jeśli kłamie, to jego problem i jego sumienie!!!!
                                          Co do innego komentarza - może i jestem rozchwiana i zagubiona, ale taka jestem i inna nie będę. Może współtworzę tę bylejakość, ale chyba wszyscy, którzy tu trafili sobie trochę w życiu nagrabili. Mogą się czuć lepsi ode mnie, mnie to nie przeszkadza. Ja nie czuję się ani gorsza ani lepsza przynajmniej z powodu tego, że żonaty facet chce mnie zaciągnąć do łóżka a ja "z pieśnią na ustach" lecę. Tak, na dzień dzisiejszy mi to odpowiada, ale być może jutro przestanie - wtedy bez problemów się powie pa.
                                          • ola.2014 Re: Gdyby układ był w porządku... 01.09.14, 14:57
                                            Widze,ze dyskusja trwa nadal... Chyba juz bez sensu. Autorka jest od poczatku zdecydowana na seks z tym facetem,bo nic lepszego jej sie nie trafia,a kilka m-cy po rozstaniu ma swoje potrzeby... Po co dyskutowac jaka jest... Jest taka i jak pisze nie zmieni sie... Fujara czy inni rozmowcy nie przekonaja ja do swojego zdania...
                                          • meniera33 Re: Gdyby układ był w porządku... 02.09.14, 08:15
                                            Bigstres- ważne, żebyś się czuła szanowana przez tego faceta. Tyle się mówi o przyjaźni erotycznej, niektórym Panom przez myśl nie może przejść, że można traktować kobietę równorzędnie, dbając również o jej potrzeby. Nawet wtedy, gdy jest "tylko" przyjaciółką, koleżanką, którą lubią. Tak jakby nie szanowali kobiety za to, że idzie z nimi do łóżka. Kompleksy?
                                  • altz Re: O związku nieuświęconym słowa nie napisałem.. 01.09.14, 17:54
                                    tricolour napisał:
                                    > Poza tym najbardziej wulgarne jest pójście z kobietą do łózka gdy się jest akur
                                    > at przejazdem w jej miejscowości. Szczytem prymitywizmu, chamstwa i prostactwa.

                                    Szczytem prymitywizmu, chamstwa i prostactwa, jest Twoje traktowanie kobiety w tym wątku.
                                • altz Re: Nawet jeżeli tematem jest tylko seks... 01.09.14, 17:50
                                  nowel1 napisała:
                                  > Nie rozumiem zupełnie tego wulgarnego, trywialnego pisania na temat seksu nieuś
                                  > więconego stałym związkiem.

                                  Spotkało się w wątku dwóch pornografów o skrzywieniu religijnym i faszerują nas tymi świństwami. Swoją drogą, to ta religia to musi być coś obrzydliwego, jeśli każe tak im pisać?
                              • ada1214 Re: Nawet jeżeli tematem jest tylko seks... 01.09.14, 13:34
                                Jeśli więc Bigstres nie jest mole
                                > stowaną nieletnią i wie w co wchodzi i o co chodzi,

                                Wydaje mi sie, ze wlasnie o to halo, ze Bigstres sprawia wrzenie osoby rozchwianej i nie bardzo wiedzacej czego chce, i w co wchodzi. Myli sie jej sie zazylosc z fizjologia, orgazm z bliskoscia. Ona nie widzi roznicy, tak to wyglada. Do tego dochodza inne aspekty: ta bylejakosc (powalilo mnie to szczere wyznanie ze maile do szefa i klientow tez pisze niechlujnie), jakies przekonanie o fatalistycznej karmie, no ogolnie wraznie osoby niestabilnej, mocno rozmontowanej, ze sie tak posluze cytatem z Kondrada. Taka osoba nie moze wyjsc bez uszczerbku z ukladu pt. seks bez zobowiazan.

                                O stronie moralnej sie nie wypowiem, bo by farba z futryn musiala fruwac.
                                • anbale Re: Nawet jeżeli tematem jest tylko seks... 01.09.14, 13:41
                                  ada1214 napisała:
                                  >
                                  > Wydaje mi sie, ze wlasnie o to halo, ze Bigstres sprawia wrzenie osoby rozchwia
                                  > nej i nie bardzo wiedzacej czego chce, i w co wchodzi. Myli sie jej sie zazylo
                                  > sc z fizjologia, orgazm z bliskoscia. Ona nie widzi roznicy, tak to wyglada. Do
                                  > tego dochodza inne aspekty: ta bylejakosc (powalilo mnie to szczere wyznanie z
                                  > e maile do szefa i klientow tez pisze niechlujnie), jakies przekonanie o fatali
                                  > stycznej karmie, no ogolnie wraznie osoby niestabilnej, mocno rozmontowanej, ze
                                  > sie tak posluze cytatem z Kondrada. Taka osoba nie moze wyjsc bez uszczerbku z
                                  > ukladu pt. seks bez zobowiazan.
                                  >
                                  > O stronie moralnej sie nie wypowiem, bo by farba z futryn musiala fruwac.

                                  Masz z tym jakiś problem? Bo tak piszesz jakby to z Tobą miała iść do łóżka...
                                  A tak ogólnie to są pewnie tylko Twoje projekcje i uprzedzenia, nie poznałaś jej chyba osobiście... Nie uznajesz seksu poza świętym związkiem małżeńskim (gdzie jak wiadomo wszyscy z automatu w momencie zawarcia stają się zrównoważeni i niespotykanie wręcz moralni) więc mierżą Cię ludzie, którzy nie mają nic przeciwko...
                                  • ada1214 Re: Nawet jeżeli tematem jest tylko seks... 01.09.14, 13:43
                                    > Masz z tym jakiś problem?

                                    Nie, ja nie mam z tym problemu, ja nie zakladam lzawych watkow na roznych forach. Opinie moge miec, masz z tym jakis problem tongue_out ?
                                    • anbale Re: Nawet jeżeli tematem jest tylko seks... 01.09.14, 13:49
                                      Nie mam problemu, ja nie ganiam za nikim po innych forach i nie wynotowuję, że matka ich nie kochała a kot podrapał. O wszystkim ludzie mają ochotę pogadać, a kto nie ma żadnych dylematów, rozchwiań i momentów załamania niech pierwszy rzuci kamień...
                            • luciva Re: Nawet jeżeli tematem jest tylko seks... 02.09.14, 10:42
                              Hm, ale seks, poza czułością, bliskością, jest też przyjemnością czysto fizyczną.
                              Czyż nie przyznasz Tri, że to przepychanie rury całkiem przyjemne jest?
                              Hehehehe
                              Jak masaż.
                              Czy aby dostarczyć sobie tej przyjemności, muszę być w związku, a masażystą musi być facet, z którym łączą mnie uczucia?
                              Co złego jest w dostarczeniu sobie czysto fizycznej przyjemności, jeśli obie strony sa tego świadome i zgadzają się na to?
                              I chyba nie Tobie to oceniać, bo kto Ci dał to prawo i jakie podstawy?
                              • tricolour Już napisałem co jest złego... 02.09.14, 11:48
                                ... ale do Ciebie to nie dociera z faktu, że sama jesteś w takim związku. Naturalne jest, że będziesz chwaliła.

                                Prawo do oceny zachowania ma każdy i zawsze. Podstawą jest system wartości.
                                • luciva Re: Już napisałem co jest złego... 02.09.14, 15:00
                                  Ale skąd wniosek, że sama jestem w takim związku? ;D big_grin
                                  • tricolour Wniosek stąd, że sama napisałaś... 02.09.14, 17:46
                                    ... "Teraz zaczęłam relację z nowym mężczyzną, jest super....... i już zaczynam stwarzać sama sobie problemy i martwić się - a może za szybko".

                                    Skoro sama masz wątpliwości, że może za szybko, to oznacza, że za szybko. Czyli po seksie (nawet wspaniałym) nie została sama radość.

                                    O tym jest wątek.
                                    • luciva Re: Wniosek stąd, że sama napisałaś... 03.09.14, 09:33
                                      Nie, wątek jest o tym, czy iśc do łóżka z facetem, bez zobowiązań.
                                      Bez miłości, czułości, itd. Bez tworzenia związku i wzajemnej odpowiedzialności.
                                      Ja jestem w relacji, która te wszystkie elementy ma.
                                      Wiadomo, że może być różnie, ale założenia takie są.
                                      Więc pudło.
                                      Ja nie weszłabym w relację taką jaką chce autorka wątku, bo wiem, jakie są mi potrzebne emocje aby iśc z kimś do łóżka i wiem, jakie emocje mam, gdy już ten seks jest.
                                      Ale rozumiem i ogarniam, że ktoś może tego potrzebować i potrafić tak.
          • wiosnaw Re: Seks bez zobowiazan 28.08.14, 11:05
            To może popracuj nad tym, żeby budzić większe zainteresowanie smile nad wyglądem np., schudnij (piszesz o nadwadze), fryzura, makijaż, ubiór, nie wiem, co tam jeszcze. Może znajdź nowe towarzystwo, jakąś grupę ludzi z twoimi zainteresowaniami, którzy gdzieś się udzielają wspólnie itp.
            Chodzi to, żeby ten wiatr w żagle nie skończył się podtopieniem wink
            A jeśli już chcesz FF - moim zdaniem mogłabyś znaleźć sobie lepszy obiekt niż żonaty koleś.
            Wszystkiego dobrego ci życzę! smile
            • szpila.2 Re: Seks bez zobowiazan 29.08.14, 08:41
              ciężko jest ot tak - odchudzić się i zmienić. Można zacząć od drugiej strony. Mimo nadwagi poczuć się interesująca i pociągająca. Wzbudzająca pożądanie. Skorzystać z tego, i nabrać pewności siebie. Osoba pewna siebie i swojej wartości, mimo nadwagi czy innych (w swoim mniemaniu deficytów) wzbudza zainteresowanie otoczenia. Wcale nie trzeba mieć super wyglądu i świetnych rekwizytów (ubrania, kosmetyki, itp), żeby zacząć przyciągać spojrzenia i właścicieli tych spojrzeń do siebie.
              Autorka zwraca uwagę na towarzyszące randce zachowania mężczyzny. Świetnie, że czuła się dopieszczona. I o to chodzi. Nie chodzi w tym wszystkim o to, aby się bzyknąć bez słowa, prawda? Jeśli towarzyszy temu miło spędzony czas - super.

              To wszystko może pomóc w nauce nawiązywania nowych relacji. Uczy i uświadamia czego oczekujemy dla siebie z każdej relacji.

              I znowu: żonaty koleś. Ludzie czytajcie dokładnie.
              • wiosnaw Re: Seks bez zobowiazan 29.08.14, 11:10
                szpila.2 napisała:
                > I znowu: żonaty koleś. Ludzie czytajcie dokładnie.

                Bigstres napisała - cytuję - „twierdzi,ze rozstal sie z zona-nie mam jak sprawdzić”.
                Wniosek, że ów pan co najmniej formalnie ma żonę, jest więc logiczny , przy tym autorka wątku nie sprostowała mojej wypowiedzi uwagą, że to rozwodnik albo chociaż deklarowany rozwodnik.
                • szpila.2 Re: Seks bez zobowiazan 29.08.14, 11:32
                  tak, i tego się trzymajmy. Powiedział, że rozstał się z żoną i tyle. Nie zakładajmy od razu, że sytuacja nie jest czysta. Oboje wchodzą w układ bez przyszłości, i to ich sprawa. Nie zakładajmy od razu, że jedno wobec drugiego ma nieczyste zamiary. Człowiek nie zrealizowałby żadnego swojego zamierzenia, gdyby z góry skazywał się na porażkę.
                  pozdrawiam
                • bigstres prostuje a propos pana 29.08.14, 11:33
                  Prostuje - pan powiedzial,ze rozstal sie z zona i mieszkaja oddzielnie, ale rozwodu jeszcze nie maja. Ona mieszka w Polsce, on nie. Twierdzi, ze zona ma kogos bo od doroslego syna wie,ze mama nie wraca na noc. Mam wynająć szpiega by zweryfikować jego wersje?
        • blue_ania37 Re: Seks bez zobowiazan 28.08.14, 10:54
          Ja przestaje się dziwić, że w Polsce jest tyle wpadek, tak mało otwartości w sprawach seksu, bliskości, pójście do seks shopu to grzech.
          Jak dorosła kobieta poznała kogoś i chce po prostu od czasu do czasu się spotkać, miło spędzić wieczór to musi być puszczalska, pojemnikiem na spermę i pozbawiona uczuć i emocji zimną sucz.
          Jak facet idzie do łóżka bez zobowiązań to na 100% nie szanuje tej kobiety i opowiada o niej rzeczy że pornusy przy tym to mała piłkasmile
          W tym państwie, najlepiej ustawowo zakazać seksu bez zobowiązań, nałożyć kary pienieżne i od razu "głupoty" wylecą z głowy.
          A
          • triss_merigold6 Re: Seks bez zobowiazan 28.08.14, 11:37
            Przede wszystkim wtedy nie rozważa zanadto czy chce bez zobowiązań, czy wręcz przeciwnie, tylko idzie się bzyknąć spontanicznie.
          • altz Re: Seks bez zobowiazan 28.08.14, 17:59
            blue_ania37 napisała:
            > Jak dorosła kobieta poznała kogoś i chce po prostu od czasu do czasu się spotka
            > ć, miło spędzić wieczór to musi być puszczalska, pojemnikiem na spermę i pozbaw
            > iona uczuć i emocji zimną sucz.
            Bo kobieta musi dbać o swoją reputację, a facet może się chwalić podbojami, serwować wszystkim słowną pornografię, być świętszym od wszystkich choćby w warstwie słownej, pouczać, łajać, używać mocnych słów, buraków nie brakuje! wink
            Podsumowując: zakłamanie i inne prawa dla kobiet i mężczyzn.

            > Jak facet idzie do łóżka bez zobowiązań to na 100% nie szanuje tej kobiety i op
            > owiada o niej rzeczy że pornusy przy tym to mała piłkasmile
            Święta racja. Głupi facet tak robi, a głupich facetów nie brakuje. smile
            • blue_ania37 Re: Seks bez zobowiazan 28.08.14, 18:05
              altz napisał:

              > Bo kobieta musi dbać o swoją reputację, a facet może się chwalić podbojami, ser
              > wować wszystkim słowną pornografię, być świętszym od wszystkich choćby w warstw
              > ie słownej, pouczać, łajać, używać mocnych słów, buraków nie brakuje! wink
              > Podsumowując: zakłamanie i inne prawa dla kobiet i mężczyzn.

              Ale ja protestujęsmile i nie uważam, że moja reputacja będzie skończona jeśli się spotkam na seks bez zobowiązań.
              To jest dobre dla 15 latków.
              Myślę, że dorośli ludzie inaczej do tego podchodzą i nie "bawią się" w zabawę, że najpierw trzeba iść na 5 randek żeby wylądować w łóżku



              > Święta racja. Głupi facet tak robi, a głupich facetów nie brakuje. smile

              Z kim Wy się zadajecie?smile
              Ja nei znam ani takich kobiet ani facetów.
              I zgadzam się, że najlepiej z miłoścismile ale niekiedy tak się nie da.
              A
    • triss_merigold6 Re: Niech zacznie od stylu pisania... 28.08.14, 11:30
      Co tu rozkminiać?
      Seks bez zobowiązań jest ok, ale nie dla osób spragnionych bliskości i uczuć. Jeśli autorka takie znaczenie nadaje gestom, kwiatkom, rozmowie, flirtowi na randce, to źle będzie się czuła w układzie totalnie luźnym, takim w którym nie może i nie ma prawa o nic pytać ani niczego wymagać.
      Seks sprzyja zaangażowaniu uczuciowemu, a układ bez zobowiązań można mieć z kimś, z kim absolutnie nie planuje się żadnej przyszłości i nie tęskni od spotkania do spotkania. To nie jest sport dla szczególnie wrażliwych, empatycznych, uczuciowych kobiet.
      • wiosnaw Re: Niech zacznie od stylu pisania... 28.08.14, 11:36
        No właśnie, napisane krótko i konkretnie, i dokładnie tak jest.
        • triss_merigold6 Re: Niech zacznie od stylu pisania... 28.08.14, 11:41
          Been there, done that. Miło było, wygodnie, trudno żebym rezygnowała z życia seksualnego w okresach między związkami, ale do tego trzeba mieć podejście bez sentymentów, na zasadzie jest fun i zero projekcji co będzie jutro/zadzwoni czy nie zadzwoni. Istotne jest czy facet się sprawdza w łóżku, bo to tego służy seks bez zobowiązań, inne cechy charakteru i usposobienia są bez znaczenia.
          • bigstres Re: Niech zacznie od stylu pisania... 28.08.14, 12:03
            A przepraszam co z moim stylem pisania jest nie w porzadku? ze nie pisze polskich znakow? to chyba nie dyktandobig_grin Na tej podstawie oceniac, ze czlowiek jest fleja-bezcenne. Jasnowidz czy co?
            Jak na razie,to ja bylam w zwiazku osoba dbajaca o czystosc i robilam wszystko za faceta fleje.
            • bigstres poczytalam to forum i.. 28.08.14, 23:03
              dochodze do wniosku,ze niektorzy krzykacze nie sa lepsi ode mnie chociaz wyzywaja mnie rowno. maja wieksze problemy, problemy z eks, zejsc sie? nie zejsc sie,podniesc alimenty,obnizyc? itd. to mi ulzylo. z bylym mezem mam dobre relacje. konkubent bez komentarz-byl i nie wroci. jest dobrze,ze takie problemy sie skonczyly dla mnie. a moim ostatnio rajcujacym mnie tematem jest tylko seks bez zobowiazan.to bez zobowiazan chyba coraz bardzie mi sie zaczyna podobacwink
            • tricolour Nie chodzi o polskie znaki... 29.08.14, 08:47
              ... chodzi o wrażenie fleji. Że nie chce Ci się stosować interpunkcji, że nie chce się używać wielkich liter na początku zdania, że nie chce się używać spacji rozdzielającej słowa przez co tekst jest tandetny w odbiorze.

              I ta tandeta pisania jest elementem całości, bo tandetne kryteria doboru facetów prowadzą do wyboru alkoholików, onanistów walących gruchy przy komputerach czy też samych fiutów bez reszty faceta. Do niezobowiązującej zabawy.

              Życzę Ci szczęścia.
              • bigstres Re: Nie chodzi o polskie znaki... 29.08.14, 09:26
                Polskich znakow nie uzywam nigdy, nie bo nie, nawet piszac do klienta czy szefa.... Taki mam styl. A propos interpunkcji i spacji. hmm. nie przyszlo Ci do glowy,ze gdy pisze z tableta,to po prostu jest tak lawiej? Nie umiem pisac z tableta-po prostu. I na potrzeby tego forum nie bede robie c z siebie kogos, kim nie jestem.
                • tricolour Tak, owszem, jest łatwiej... 29.08.14, 09:39
                  ... bo nie trzeba tyle stukać.

                  Tyle, że to łatwiej rozciąga się potem na resztę życia i dostajesz do zabawy fiuta bez reszty faceta. I to też jest łatwiej, bo nie trzeba kochać tylko wystarczy się wypiąć.

                  Jak długo tego nie zrozumiesz, tak długo będziesz dostawała życiowe ochłapy. Ochłapy dostaje się łatwiej.
                  • bigstres Re: Tak, owszem, jest łatwiej... 29.08.14, 09:48
                    Tricolour.
                    Bredzisz. Nadintrepretujesz. Znam mase fajnych babek,ktore cechuje elokwencja,pisza piekna polszczyzna,sa nauczycielkami,bibliotekarkami a nie maja szczescia do facetow. Wez strzel baranka o sciane.
                    Powtarzam jak krowie na rowie: chce kochac i byc kochana i seks nie zastapi milosci. Ale widocznie ja nie zasluguje na milosc i tyle.

                    Szpila.2 dobrze to nazwalas-gosc jest dla mnie jak terapia-poczulam sie piekna i dopieszczona-mimo kilku kg nadwagi. Poszezyly mi sie horyzonty odnosnie tego czego moge oczekwiac od facetow. Mysle,ze moge sie podobac taka jaka teraz jestem i zaczelam sie sobie bardziej podobac. Uprawiam sport od miesiaca niemal codziennie, spaktakularnego spadku nie ma,ale widze,ze cialo robi sie fajniejsze i git.
                    • szpila.2 Re: Tak, owszem, jest łatwiej... 29.08.14, 10:12
                      no i git! tak trzymać. Nadwagi może nigdy się nie pozbędziesz, ale zaczniesz się akceptować, a to już droga do szczęścia. Jesli sami siebie nie lubimy, to jak otoczenie ma nas lubić?
                  • altz Re: Tak, owszem, jest łatwiej... 29.08.14, 13:41
                    Tri, załamałeś mnie. Nie wysilasz się zupełnie, lecisz po łatwiźnie i dajesz sobą sterować przez tę bardziej zwierzęcą część mózgu. Inteligencja zobowiązuje, w każdym razie powinna.
                    Widzę jeszcze, że otwierasz klub wróżenia z fusów. big_grin Nic nie wiesz, a kreślisz dziwne wizje.
                    Starość to już czy dopiero lenistwo? wink
                    • tricolour Ani starość, ani lenistwo... 29.08.14, 13:46
                      ... tylko zwrócenie uwagi na zwyczajną konsekwencję podejmowanych decyzji.
                • wiosnaw Re: Nie chodzi o polskie znaki... 29.08.14, 10:30
                  bigstres napisał(a):

                  > Polskich znakow nie uzywam nigdy, nie bo nie, nawet piszac do klienta czy szefa
                  > .... Taki mam styl.

                  Sorry, ale spytam, z czystej ciekawości, bo to mnie zaintrygowało smile jaki jest powód - albo cel - tej rezygnacji z polskich znaków?
                  • bigstres Re: Nie chodzi o polskie znaki... 29.08.14, 10:46
                    Wygodawink no dobra-jak pisze do szefa szefow, to wtedy pisze z polskimi znakami. Na codzien do klientow pisze w innym europejskim jezykusmile
                    Jestem zdania, ze jezyk polski choc przepiekny, to moglby dazyc do uproszczen. I teraz sie znow posypia baty.
                  • szpila.2 Re: Nie chodzi o polskie znaki... 29.08.14, 10:47
                    tu też wsadzę swoje trzy grosze. Pomijając temat wątku, i stojąc w dystansie do niego napiszę, że akurat mnie bardzo razi taki styl pisania. I tu trochę poprę "kolorowego". Jeszcze gdyby to były tylko wpisy na forum, no dobra - dziewczyna tak ma. Ale jak przeczytałam "do szefa, do klienta" to mnie nieco zraziło. W moim odczuciu to brak szacunku dla drugiej strony czytającej. Jak mi się nie chce zadbać o estetykę tego co pisze, to po co w ogóle piszę.

                    ja piszę dosyć szybko, ale zawsze wracam i poprawiam wychwycone przez edytor błędy i dostawiam brakujące ogonki. Chociaż się staram, bo jak patrzę później co się wyświetla - nie wszystko udaje mi się wyłapać.

                    Ogólnie nie lubię czytać tekstów bez znaków interpunkcyjnych. Prawie zawsze są one źródłem niedomówień, nieporozumień, bo jednak przecinek czy kropka nadaje wypowiedzi sens. Bez znaków tekst jest jednym wielkim bełkotem. A jak niedomówienie, to i "niedoczytanie". A stąd tylko milimetr do afery i agresji na forum...a potem odkręcanie i ogólny bałagan w wątkach.

                    • bigstres Re: Nie chodzi o polskie znaki... 29.08.14, 10:55
                      Szanuję Twoje odczucia. Może wzięło się to stąd, że dużo smsuje i tam nie pisze polskich znaków,gdyż wtedy zżerało więcej znaków na 1 smsa. No wieszwink Może nawet się poprawie. Wszak człowiek nie jest doskonaływink
                      • szpila.2 Re: Nie chodzi o polskie znaki... 29.08.14, 11:37
                        Pewnie, że nie jest smile. I świetnie, że umie dać sobie prawo do tego. Nie spina się. Sama wiem po sobie. Gdy uważałam się za nieomylną, żyło mi się bardzo ciężko, bo wszyscy byli źli, gorsi i mnie nie rozumieli. Teraz inaczej patrzę na świat - kocham ludzi. I podnieca mnie Twoje przyszłe nowe "bzykanko" (to dla tych zgorszonych przeciwników), hahaha
                        • bigstres Re: Nie chodzi o polskie znaki... 29.08.14, 12:36
                          haha, mnie tez podniecawink jak się nie spotkamy, to trudno, jeśli się spotkamy, to będzie się działowink opowiem Ci potemwink
                          • fujara12 Re: Nie chodzi o polskie znaki... 29.08.14, 13:17
                            A nie odnosisz wrażenia że ten seks bez zobowiązań, to tak jak użycie wibratora ?

                            Zero bliskości, bez uczucia.
                            Tylko podrażnienie łechtaczki.
                            Powodzenia z używaniem erzacu.
                            • fujara12 Re: Nie chodzi o polskie znaki... 29.08.14, 13:20
                              Sama krytykowałaś swojego faceta, że zwalał sobie konia oglądając pornosy.
                              Jesteś nie lepsza w tym temacie.
                              Widać teraz na czym polega podobieństwo twoje, twojego faceta, i tego nowego wibratora.
                              Te same podejścia do tematu.
                              To jak lizanie cukierka przez papierek.
                              • bigstres przesadzasz 29.08.14, 13:40
                                jak zwykle przesadzasz. ja widzę subtelną różnicę między:
                                odmawianiem swojej ukochanej seksu, a potem onanizowaniem się przed pornosem, a seksem dwójki ludzi, którzy mają na to ochotę podobają się sobie i się polubili.
                                • fujara12 Re: Nie przesadzam. 29.08.14, 14:46
                                  To u ciebie brak właściwego podejścia.\
                                  Seks tak. Bez zobowiązań ?
                                  Ale z konsekwencjami.
                                  Przyszły wibrator na "łaczych kapach" Niczym się nie różni od klienta w agencji towarzyskiej.
                                  Skoro piszesz o potrzebach fizjologicznych jak również o uczuciowych (wątek o czułości, dotyku i uczuciu pomiędzy partnerami), to trzymaj sie tematu.
                                  Pisząc tylko o seksie jak o zrobieniu kupy w klopie, albo jak o umyciu zębów pokazujesz siebie jako zwykłego mechanicznego stwora człekopodobnego.
                                  Brzmi to jak hasło: "Margaryna jak Masło", chociaż wszyscy wiedzą że margaryna nigdy masłem nie będzie.
                                  A co do do twoich zmiennych podejść do tematu:
                                  Po słowach krytyki napisanych w większości przez panów i popartych przez większość Pań stwierdziłaś że faktycznie coś jest nie w porządku.
                                  Gdy padło słowo zachęty że właściwie bzykać się możesz jak pieski na ulicy, stwierdziłaś że to cię kręci i to cię podnieca.
                                  Więc albo jesteś niezrównoważona, albo w wielkiej desperacji.
                                  Ale to nadaje się do wyleczenia.tongue_out
                                  • anbale Re: Nie przesadzam. 29.08.14, 15:09
                                    Co ty wiesz o seksie, fujara (nomen omen)?
                                    Chyba niewiele, tyle co ksiądz powiedział...
                                • anbale Re: przesadzasz 29.08.14, 15:17
                                  Nie przejmuj się, paru panów na tym forum ma wyraźny ból dupy na myśl o tym, że kobieta mogłaby prowadzić radosne, satysfakcjonujące, niezobowiązujące życie seksualne poza kontrolą...
                                  A w sumie to czasem bywa tak, że nigdy nie wiadomo jaka droga dokąd zaprowadzi, wcale tak nie jest zawsze, że kobieca spontaniczność w tych kwestiach kompletnie kastruje faceta (czego chyba niektórzy tutaj doświadczyli)- czasem historia potrafi się bardzo ciekawie potoczyć w niespodziewanym kierunku...smile
                                  • nowel1 Re: przesadzasz 29.08.14, 16:03
                                    anbale napisała:

                                    > Nie przejmuj się, paru panów na tym forum ma wyraźny ból dupy na myśl o tym, że
                                    > kobieta mogłaby prowadzić radosne, satysfakcjonujące, niezobowiązujące życie s
                                    > eksualne poza kontrolą...

                                    Chyba trafiłaś w sedno... Taka opcja jawi im się jako bardzo niebezpieczna smile


                                    > A w sumie to czasem bywa tak, że nigdy nie wiadomo jaka droga dokąd zaprowadzi,

                                    Dokładnie tak.
                                    Każda historia jest inna, i to, że ktoś ma wizję : pocałunek na trzeciej randce, seks po zaręczynach, wcale nie oznacza, że to jedyny prawidłowy scenariusz.
                                    • altz Re: przesadzasz 29.08.14, 16:54
                                      nowel1 napisała:
                                      > Chyba trafiłaś w sedno... Taka opcja jawi im się jako bardzo niebezpieczna smile

                                      Raczej nie o to chodzi, tylko chodzi o kontrolę obcych osób, żeby robiły, mówiły, myślały, jak one. To jest zwykła przemoc.
                                      Przychodzą do kogoś do domu i zaczynają wszystko krytykować, potrafią zaglądać do zamkniętych pomieszczeń i szafek.
                                      Takich ludzi nie wpuszcza się do domu, nie pozwala się na wejście we własne problemy, na jakikolwiek komentarz, tak jest zdrowiej.
                                      • nowel1 Re: przesadzasz 29.08.14, 16:59
                                        Altz, nie sądziłam, że to kiedyś napiszę, ale teraz jest ten moment: zmieniłeś się i wciąż zmieniasz.
                                        I to w dobrą stronę.
                                        • altz Re: przesadzasz 29.08.14, 17:17
                                          nowel1 napisała:
                                          > zmieniłeś się i wciąż zmieniasz.
                                          > I to w dobrą stronę.

                                          Muszę zaprotestować. Nie zmieniłem się. Mam po prostu spore doświadczenie z ludźmi stosującymi przemoc, nigdy tego nie lubiłem.
                                          Teraz zwyczajnie coś się zmienia, że takie osoby uważają, że mają więcej praw, nie siedzą cicho, jak kiedyś, kiedy się wyżywały wyłącznie na swoich rodzinach, co też było smutne.
                            • altz Re: Nie chodzi o polskie znaki... 29.08.14, 13:46
                              fujara12 napisał:
                              > A nie odnosisz wrażenia że ten seks bez zobowiązań, to tak jak użycie wibratora?
                              A nie chce ci się czytać czy nie dociera do łepetyny, że oboje są na tak, że lubią sobie poflirtować, potrafią rozmawiać godzinami? To było napisane otwartym tekstem, nie było szyfrowane. wink

                              > Zero bliskości, bez uczucia.
                              > Tylko podrażnienie łechtaczki.
                              > Powodzenia z używaniem erzacu.
                              Ujawnił się teraz fujara-subtelny! wink Po worku na spermę, czyli ewidentnej pornografii, pojawiła się na planie bliskość, uczucia. big_grin Śmieszny odcinek, chyba będę oglądał następny! big_grin
                          • yoma Re: Nie chodzi o polskie znaki... 29.08.14, 14:10
                            Bigstres, lubię cię smile
                            • bigstres Jesli to szczerze,to dzieki;-) 29.08.14, 14:34
                              A za co można mnie lubić ?wink
                              • yoma Re: Jesli to szczerze,to dzieki;-) 29.08.14, 15:18
                                Szczerze, bardzo proszę smile Bo jawisz się jako równa do przodu kobitka, co nie daje sobie w kaszę dmuchać, a i rozum ma i umie go używać.
                    • altz Re: Nie chodzi o polskie znaki... 29.08.14, 13:36
                      szpila.2 napisała:
                      > Ogólnie nie lubię czytać tekstów bez znaków interpunkcyjnych.

                      Dla mnie interpunkcja też jest bardzo ważna, ale nie zauważyłem że bigstres nie stawia ogonków, a tekst był dla mnie zrozumiały, więc styl i jasność przekazu są na pewno powyżej przeciętnej.
                      Nie jestem za to w stanie przeczytać dzieł wszystkich pana fujary12. big_grin
                      • bigstres Re: Nie chodzi o polskie znaki... 29.08.14, 13:44
                        altz
                        Dzięki, faktycznie nie stawiam znaków polskich. Postanowiłam się poprawić. Ale kropki, przecinki są, bo braku interpunkcji nie można mi zarzucić, gdyż doskonale wiem, że przecinek nie postawiony, lub postawiony w niewłaściwym miejscu zasadniczo zmienia sens zdania. A chodzi o to, byśmy się rozumieli i sobie coś wzajemnie doradzili wink
                      • szpila.2 Re: Nie chodzi o polskie znaki... 29.08.14, 13:58
                        alt,
                        ja napisałam czego nie lubię. Nie ja zwróciłam uwagę na brak ogonków czy interpunkcji. Wywiązała się dyskusja, do której się wtrąciłam i napisałam jako to jest ze strony "czytacza".
                        Nie nawiązałam do żadnego konkretnego tekstu czy autora. Napisałam, że interpunkcja, a właściwie jej brak, jest czasem przyczyną kłótni.

                        pozdrawiam
                        • szpila.2 Re: Nie chodzi o polskie znaki... 29.08.14, 14:01
                          a tak naprawdę, to ja nic nie zauważyłam. Ani braku ogonków, ani braków interpunkcji. I też nie miałam problemu z odczytem przekazu.
                          Odniosłam się do odpowiedzi bigstres, że nie pisze tego czy tamtego, bo taki ma styl.
                      • chalsia Re: Nie chodzi o polskie znaki... 31.08.14, 23:33
                        > Nie jestem za to w stanie przeczytać dzieł wszystkich pana fujary12. big_grin

                        ja nie jestem w stanie przeczytać w całości ani jednego postu tego fujary, w związku z czym je pomijam w ogóle
              • m.cam Re: Nie chodzi o polskie znaki... 04.09.14, 15:33
                Flei, nie fleji. Fuj, co za tandetna ortografia...
    • bigstres Chciałam podziękować wszystkim 31.08.14, 11:12
      za ciekawą dyskusję i opinie na mój temat. Wszystkie wpisy poczytałam kilka razy i dobrze się jeszcze zastanowię nad dalszą znajomością z "miłym panem". Nie podobało mi się, że niektórzy z taką pasją mnie obrażali, natomiast i z tego potrafiłam oddzielić przekaz i wyłowić to, co chcieli mi powiedzieć w dobrej wierze. Podziękowania dla wszystkichkiss
      • szpila.2 Re: Chciałam podziękować wszystkim 02.09.14, 12:25
        kurczę, dziewczyno! rób jak chcesz. To Ty masz podjąć decyzję i ponieść konsekwencje swojego wyboru. Nie przejmuj się gadaniem tych nawiedzonych panów. Chcą, żeby ich traktować poważnie, a nie potrafią napisać postu bez obrażania kogoś.
        jednocześnie dodam, że absolutnie nie rozumiem poglądu, że kobieta po "łóżku" ma się obawiać utraty szacunku ze strony "współspacza". Ja po przeczytaniu postów fujary i Tri nie mam do nich grama szacunku, a wcale nie musieli uprawiać ze mną seksu. Wyłazi im spod skóry stosunek do kobiet.
        Śmieszna była dla mnie ta "prawda oświecona", że "facetowi nie chce się przyjechać dla samej Big, ale jak będzie przejazdem to bzyknie ją po drodze". Większej głupoty nie słyszałam dawno. Big jest w o tyle lepszej sytuacji, że wcale nie musi nigdzie jechać, żeby zaznać trochę (a może całkiem sporo) przyjemności, hahaha. Gdyby była sytuacja odwrotna, to "hydraulicy od rur i wyciorów" drwiliby, że "o, nawet nie chce mu się przyjechać, to Big musi do niego jeździć, żeby ją bzyknął".
        I wszystko to w kontekście: przyjemność tylko dla pana, a pani tylko jako przedmiot (nie)codziennego użytku.
        Jak to czytam to nasuwa mi się jeden wniosek - panowie chcieliby takiego układu, i piszą to wszystko z zazdrości.
        A dla smaczku napisze, że ja miałam swojego czasu ogromną ochotę na posmakowanie seksu pozamałżeńskiego. OOOOOO! już widzę te zgorszone komentarze. Ja dziwka, zdrajczyni, puszczalska? Nie, oboje z mężem zastanawialiśmy się nad...swingowaniem. To były luźne rozmowy, podczas których mogliśmy sobie powiedzieć wiele rzeczy. I co? To tez jest złe? Nie zdecydowaliśmy się. Ale myśli w głowie zostały. Nie zamierzam się z nich spowiadać. Jeden pije, inny pali, inny lubi rower, a jeszcze inny swinguje. A wielu uprawia seks bez tzw. zobowiązań.
        • bigstres fiu fiu fiu 02.09.14, 12:38
          szpila.2 no to mnie zaskoczyłaśwink Swingowanie....hmmm. Ja byłam namawiana do tego z rok czasu, ale sukcesywnie odmawiałam. Dla mnie jak oboje się zgadzają, to ok. Ale ja bym się raczej nie zgodziła dzielić swoim facetem....Taka ciekawostka - mój eks zaproponował mi to również już po rozstaniu.... Jak zapytałam czy nie możemy się zabawić - ja, on i jego nowa pani, to mina mu zrzedła i odpuścił tematwink
          • ola.2014 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 12:53
            widzisz bigstres...moze Twoj partner szukal wiekszych ukladow,a nie stalego normalnego zwiazku. Wg Ciebie jezeli oboje sie zgadzaja to ok... A wiesz, ja uwazam, ze jezeli oboje kochaja sie tak naprawde nigdy nie zgodza sie na wieksze uklady. Nie potrafilabym zniesc widoku obcej kobiety, ktora dotyka mojego partnera,a ten ja bzyka i tak samo jest z nim. Nie wierze w te glupie opisy typu"" jeastesmy kochajacym sie malzenstwem, nie wkradla sie u ans rutyna,ale chcemy posmakowac czegos nowego..." to jets dopiero HIPOKRYZJA...
            • bigstres Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 13:08
              Ale ja się zgadzam z Tobą. Ja bym na to nie poszła! Nie przeżyłabym widoku ukochanego z inną.... Chyba pękłoby mi serce. Ale jak ktoś tak lubi, to jego sprawa.
              Mój eks tak mówił, że chce spróbować czegoś nowego. Ohydztwo jak dla mnie.
              • ola.2014 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 13:26
                Niech próbuje, naiwnych kobiet nie brakujewink
                • szpila.2 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 13:29
                  a tej wypowiedzi nie kumam wcale. Jakich naiwnych kobiet? Rozwiń proszę, bo znowu odniosłam wrażenie, że czytam o kobiecie jak o kimś gorszym w każdym układzie damsko-męskim.
                  • ola.2014 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 13:41
                    Naiwnych- otoz takich, ktore dla kochanka czy meza chcacego trojkata czy czworokata zrobilaby wszystko,aby nie odszedl. Wlasnie wola zdrade kontrolowana... Jestem po rozwodzie w nowym, fajnym zwiazku,ale oboje nie zdecydowalibysmy sie na wieksze uklady i nie dlatego,ze jest moja wlasnoscia czy ja jego. Jezeli kochasz,nie zniesiesz widoku partnera z inna to chyba zrozumiale. Fantazjowac mozna i nalezy, bez tego jest nuuudno...Ja uwielbiam fantazjowac i spelniac swoje fantazje,ale tylko z ukochanymsmile
                    • szpila.2 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 13:54
                      Olu, znowu widzę tu stereotyp. Piszesz z punktu zdradzonej żony? Pytam, bo nie pamiętam historii wszystkich forumowiczów.
                      Częste zjawisko to forach internetowych - czytanie postów, i wyjmowanie z nich tylko części wypowiedzi i potem strzelanie do autora. Mogłabym poczuć się urażona sugestią, że jestem naiwna i zrobiłabym coś ohydnego, żeby zatrzymać partnera. Na szczęście takie wpisy mnie nie ruszają, bo nie będę udowadniać, że nie jestem wielbłądem, hahaha.

                      Napisz mi tylko proszę, gdzie napisałam, że była to propozycja mojego męża. Nie napisałam chyba ani słowa kto był inicjatorem pomysłu, więc może w następnych postach o mnie (napisałaś do Big "o mnie" nie "do mnie", co grzeczne nie jest) lub do mnie, odnoś się do tego co czytasz, a nie do tego co sobie wyobrażasz.

                      Cały ten wątek to stek domysłów i chorych wyobraźni, może marzeń sennych niektórych forumowiczów. Mało kto odniósł się do tego co napisała założycielka. Taki głuchy telefon, pełen wulgaryzmów i nadinterpretacji...
                      • ola.2014 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 13:58
                        alez nie, nie pisze jako zdradzona zona smilesmile byly maz byl alkoholikiem to ja zdecydowalam sie na rozwod. O naiwnosci pisalam nie do Ciebie... nadinterpretacja widze wystapila
                      • ola.2014 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 14:02
                        szpila.2 napisała:


                        > Napisz mi tylko proszę, gdzie napisałam, że była to propozycja mojego mę
                        > ża. Nie napisałam chyba ani słowa kto był inicjatorem pomysłu, więc może w nast
                        > ępnych postach o mnie (napisałaś do Big "o mnie" nie "do mnie", co grzeczne nie
                        > jest) lub do mnie, odnoś się do tego co czytasz, a nie do tego co sobie wyobra
                        > żasz.
                        >
                        >

                        Kobieto...zapytalas sie o naiwnosc kobiet-odpowiedzialam... Nie pisalam nic o Tobie, poczytaj spokojnie...
                        • szpila.2 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 14:13
                          Niech próbuje, naiwnych kobiet nie brakuje
                          przeczytałam to i pomyślałam, ze to o mnie, że ja mogę sobie próbować. Zanim napisałam co napisałam, zapytałam o sens Twojej wypowiedzi. Napisałaś o trójkątach i czworokątach (hahaha), więc w całość to zebrałam. I wyszło jak wyszło. Gdybyś napisała, o facetach godzących się na swing, żeby zatrzymać rozbuchaną partnerkę, nie przyszłoby mi do głowy, że to "o mnie". Ale jednak zwyciężył stereotyp faceta chcącego pobzykac na boku.
                          • szpila.2 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 14:14
                            a to pewnie było o eksiu BIG...czy takie było Twoje Olu zamierzenie?
                            • ola.2014 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 14:22
                              pisalam o ex Big,w kontekscie,ze niech probuje z innymi swinngu...albo trafi taka kobiete,ktora nie bedzie zbytnio zakochana i rowniez miala chec na wieksze uklady lu b zakochana i zgodzi sie na wszystko,aby z nia byl-to jest naiwnosc kobietwink dla mnie kazdy niech robi co chce,mnie nic do tego, dziwie sie,ze dwoch panow tak atakuje Big...
                          • ola.2014 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 14:19
                            szpila.2 - nie mialam na mysli Ciebie smile
                            • szpila.2 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 14:21
                              smile
          • szpila.2 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 13:26
            a no widzisz, są rzeczy o których nie śniło się ... Nigdy męża nie zdradziłam, ale dlaczego mam ukrywać, że brałam pod uwagę "zdradę kontrolowaną"? Zaraz odezwie się tu głos oburzenia cnotliwych. A ja i tak wiem swoje: jak partner chce zdradzić to i tak zdradzi. Osoba, z którą to zrobi ma bardzo mały wpływ na tę decyzję. Dlaczego więc oboje małżonków nie miałoby tego spróbować? Jeśli wymknie się spod kontroli, to oznacza, że i tak związek miał się ku końcowi.
            Dodam, ze nie uważam się za własność męża, ani nie myślę o nim jak o swojej własności.

            Zwrócę uwagę na to co napisałam: rozmawialiśmy o tym, o swoich fantazjach itp. To chyba w małżeństwie bardzo pożądany temat, prawda? Temat został zarzucony, skończyło się na fantazjach. Teraz łatwiej mi o tym pisać, bo temat odległy, ale ja do dziś nie wiem czy bym była w stanie to zrobić. I nie chodzi mi o widok mojego męża z inną, ale o mój stosunek do ewentualnego partnera.
            • ada1214 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 13:45
              Dlaczego więc oboje małżonków nie miałoby tego spróbować? (...) > Dodam, ze nie uważam się za własność męża, ani nie myślę o nim jak o swojej wła
              > sności.

              Popraw mnie jesli sie myle, ale w Twoim zwiazku chyba nie ma jakiejs intensywnej milosci? A scislej, w ogole juz nie milosci? (wnioskuje z Twoich wpisow, ale jesli Ci epomylilam z kims to jak mowie, popraw ).Nic wiec dziwnego, ze nie czujesz zbytnio prawa do wylacznosci, lub jak to nazywasz, wlasnosci (nie lubie tego odniesienia w stosunku do ludzi). Przyjmij jednak za pewnik, ze tam, gdzie dwoje ludzi darzy sie gleboka miloscia, szacunkiem i przyjaznia, tam nie ma miejsca na swingi i zdrady kontrolowane. To jest antylogia.
              • nowel1 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 13:53
                ada1214 napisała:

                Przyjmij jednak za pewnik, ze tam, gdzie d
                > woje ludzi darzy sie gleboka miloscia, szacunkiem i przyjaznia, tam nie ma miej
                > sca na swingi i zdrady kontrolowane. To jest antylogia.

                Może tak, może nie.
                Nie wiesz tego. Ja też tego nie wiem.
                Ja (chyba) nie chciałabym spróbować, ale znam wiele przykładów znanych par, które nie były sobie, za przyzwoleniem drugiej strony, wierne, a mimo to darzyły się miłością, wspierały i trwały ze sobą.
                • ola.2014 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 13:56
                  nowel1 napisała:
                  ale znam wiele przykładów znanych par, któ
                  > re nie były sobie, za przyzwoleniem drugiej strony, wierne, a mimo to darzyły s
                  > ię miłością, wspierały i trwały ze sobą.

                  Nie rozsmieszaj mnie...nie byly sobie wierne,a mim o to darzyly sie miloscia i wspierasly sie???? To raczej kasa, kasa i jeszcze raz kasa... dlatego trwaja ze soba. Mam kolezanke,ktora wie o zdradach meza i tkwi w chorym malzenstwie,bo maja kredyty i sama z dziecmi nie da sobie rady,bo zarabia o wiele mniej od meza... Taka jest prawda

                  • nowel1 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 14:01
                    Nie będę polemizować z historią o Twojej koleżance wink
                • ada1214 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 14:01
                  ale znam wiele przykładów znanych par, któ
                  > re nie były sobie, za przyzwoleniem drugiej strony, wierne, a mimo to darzyły s
                  > ię miłością, wspierały i trwały ze sobą.

                  jasne, a najwiecej takich niewiernych acz sczesliwych par jest tu na forum rozwod. Tlumy doslownie.
              • szpila.2 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 14:05
                nie, nie pomyliłaś chyba mnie z nikim innym, bo nicków nie zmieniam. Nie określiłam czasu kiedy zastanawialiśmy się nad tym. Dawno to było.
                Przyjmij jednak za pewnik, ze tam, gdzie dwoje ludzi darzy sie gleboka miloscia, szacunkiem i przyjaznia, tam nie ma miejsca na swingi i zdrady kontrolowane. To jest antylogia.
                wszystko zależy od potrzeb partnerów. Jak ktoś wyżej napisał, że jeśli coś nikogo nie krzywdzi, i jest zgoda obu stron - nic nie jest złe. Dlaczego sfera seksu jak tak bardzo zarezerwowana dla partnera. Tego nie bardzo rozumiem. Jeśli oboje partnerów decyduje się na coś takiego to oznacza, że są nienormalni? A kto jest w takim razie normalny? Wszyscy inni?

                Tak uczepiłam się tego, bo nie bardzo mogę zrozumieć, tego braku tolerancji dla sposobu życia innych ludzi. Chcą żyć inaczej? Niech żyją, jeśli mnie nie krzywdzą. Kiedyś seks służył tylko prokreacji, a teraz stanowi rozrywkę małżeńską. Zapewne kiedyś i ta forma bliskości małżonków spotykała się z ogromnym sprzeciwem "moralnych". A o kobiecym orgazmie nie wspomnę... przecież to grzech.
                • ola.2014 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 14:10
                  dla mnie swinngersi sa obojetni, jezeli chca zdrady kontrolowanej, czesto z kilkunastoma partnerami podcza nocy w klubie czy party-spotkan w czworokatach to ich sprawa, mnie nic do tego. Moge miec swoje zdanie nt temat i tyle. podobnie watek bigstres... Chce sie bzykac z zonatym to jej sprawa, po co roztrzasac to...
                • ada1214 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 14:58
                  szpila.2 napisała:
                  > Dlaczego sfera seks
                  > u jak tak bardzo zarezerwowana dla partnera. Tego nie bardzo rozumiem.

                  Ja sie nie podejmuje tlumaczyc (nie kreca mnie akademickie dyskusje o tym ze slonce wschodzi i zachodzi) mechanizmu ktory istnieje od tysiecy lat. Jesli masz takie hobby sie dziwic, ze ludzie zakochani w sobie pragna wylacznosci seksualnej, to coz, dobrej zabawy.
                  Ludzie z powodu niewiernosci wpadaja w depresje, rozwodza sie a nawet popelniaja samobojstwa a tu -tadam- dorosla kobieta "nie rozumie dlaczego sfera seksu jest zarezerwowana dla partnera". Wymieklam.
                  • szpila.2 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 20:05
                    Taaaa, ludzie zakochani... Pewnie, wtedy to jest szał zazdrosci, niepewności i ekscytacji. Wtedy to nawet tacy zakochani są zazdrośni o taniec z innym partnerem. A co mowic o seksie. I ja to rozumiem. Ale okres zakochania trwa do dwóch lat. Mniej więcej. Potem uczucie przechodzi w stan nieco inny - przyjaźni, zaufania i przywiązania. W zdrowych związkach nie ma juz miejsca na tak intensywną zazdrość. Dorośli ludzie potrafią bawic sie i spędzać czas razem i osobno. Nie muszą cały czas trzymać się za rączki i patrzeć w oczy. Mogą wyjść po za te ramy. Gdy fanatycy religijni są przeciwni antykoncepcji czy aborcji, ja mając inne poglądy nie przyjmę ich argumentów. Tak i w kwestii seksu ja mam inny pogląd, i nie uważam sie za dziwną czy nienormalną. Dla mnie seks nie jest tematem tabu, i nie uważam swingu za coś złego. Widzę, że zdrada kojarzy się jedynie z seksem poza związkiem. Dla mnie zdrada to brak lojalności. I może się zdarzyć w innej sferze niż seks. I może bardziej zranić. Czy bez zabarwienia erotycznego to będzie mniejsza zdrada? Moim zdaniem swingu nie można określać mianem zdrady czy nielojalności. Partnersna wyłączność? Oczywiście- jeśli oboje wyznają tę samą zasadę. Jeśli nie, to tak jak w kazdej innej sferze- mamy inne poglądy, nie widzimy szansy wypracowania wspólnego stanowiska - rozstajemy się. Pozostanie w takim związku zawsze prowadzi do frustracji jednej ze stron. A po co to komu? Nikogo nie namawiam na swing, sama też nie próbowałam, ale nie potępiam tego rodzaju rozrywki. Uważam, że prawdziwa więź w związku jest w głowie i nie ogranicza się do świadomości posiadania wyłączności do ciała partnera.
                    • fujara12 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 20:39
                      Okres trwania Endorfiny to około 1000 dni. I tyle czasu mogą latać Motylki.
                      Co do zdrady.......................
                      Dla mnie większą zdradą jest np. rozmawiać o wspólnych problemach z "obcą osobą", a nie z osobą z którą ten temat się wiąże.
                      Żona rozmawia ze "swoim przyjacielem", zamiast ze swoim mężem.
                      Mąż zwierza się "swojej przyjaciółce zamiast porozmawiać z żoną.
                      Potem za chwil okazuje się że został złożony pozew o rozwód............................

                      Więc widzisz Szpila że świat może jest piękny, tylko ludzie są porąbani.
                      Nie widzą tego co dla nich ważne i popełniają błędy.
                      Przepraszam, to tak ładnie brzmi: "Oddalają się od siebie"
                      A to właśnie jest zdrada.
                      Prawdziwa miłość w małżeństwie to ta po 20, 30, a nawet i więcej latach.
                      To wspólne problemy z codziennością. Szarówka w pracy i w domu.
                      Zwykła nuda i brak czasu na zwykłe radości z tego że ona czy on jest razem ze mną.
                      Nie obok. Razem.
                      W tym tkwi błąd ludzi którzy się rozwodzą.
                      Nie potrafią stawić czoła zwykłym upierdliwym przypadkom losowym.
                      Gdy mają problem lecą do sądu z pozwem żeby ktoś za nich podjął decyzję.
                      Oni nie potrafią samodzielnie rozwiązywać tego co sami zabagnią.
                      To są ludzie słabi, uzależnieni od decyzji innych.
                      A paradoksalnie3 to zwykli roszczeniowcy.
                    • ada1214 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 21:13
                      W zdrowych związkach nie ma juz miejsca na tak inten
                      > sywną zazdrość.

                      Przepraszam, ze tak niedyskretnie zapytam: bylas kiedykolwiek w zdrowym zwiazku? Doswiadczylas co czuje sie do partnera po 15-20 latach szczerej milosci, niezachwianej lojalnosci? Odpowiedz.
                      • szpila.2 Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 21:50
                        Zazdrość nie jest cechą zdrowych związków. Tak jest, i pisanie o zazdrości w związkach z 20-letnim stażem to chyba pomyłka. Szczera miłość i niezachwiana lojalność - tak. Jak najbardziej. Ale co to ma do swingu, który był przyczyną naszej dyskusji? Nie widzę absolutnie związku. Swing, jeśli nie jest wymuszony na jednej ze stron, nie oznacza braku miłości, szacunku czy lojalności. A co to jest lojalność? Ja to rozumiem jako brak jakichkolwiek działań wbrew partnerowi. Za jego plecami, gdy wiadomym jest,że pewnych działań nie popiera. To dla mnie jest brak lojalności. To strony związku, czyli partnerzy określają co dla nich jest standardem lojalności. Oni, a nie otoczenie. Czy byłam kiedyś w zdrowym związku? Nie bylam, ale to nie znaczy, że nie mam wiedzy jak powinien wyglądać. A tak ba marginesie- zdrowy związek to pojęcie względne. Nie ma jednej uniwersalnej recepty. Zdrowy związek to taki, w którym partnerzy darzą się szacunkiem, miłością a także cieszą się pewną swobodą indywidualnie. Mogą się realizować i otwarcie mówić o swoich potrzebach. W dobrym związku partner może otwarcie mówić co czuje, co mysli i czego potrzebuje. To ostatnie zdanie jest definicją dobrego związku. Definicją terapeutów rodzinnych. I ja to kupuję. I nadal nie widzę związku między tzw. zdrowym związkiem a niewymuszonym swingiem.
                        • bigstres Re: fiu fiu fiu 02.09.14, 22:20
                          To już wiem, czemu mamy podobne myślenie - teoria w małym palcu, gorzej z praktyką (myślę o zdrowych związkach). Ja mogę się pochwalić, że miałam 1 udany związek, ale tego w zasadzie nie liczę, bo to szczenięce lata byływink w dorosłym życiu 2porażki.
                          Lubie Cię szpila.2
                          dobranoc
                        • ada1214 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 07:50
                          I
                          > nadal nie widzę związku między tzw. zdrowym związkiem a niewymuszonym swingiem.> Zazdrość nie jest cechą zdrowych związków. Tak jest, i pisanie o zazdrości w
                          > związkach z 20-letnim stażem to chyba pomyłka

                          Pani sie chyba wczoraj urodzila dopiero. Sorry, dziewczyno, ale bredzisz.

                          • szpila.2 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 08:07
                            Napisałam co myślę i chyba nie obraziłam Cię ani razu, prawda? Dlaczego więc sugerujesz, że mam nierówno pod sufitem? To nie jest grzeczne, wiesz?
                            Ja pisze o swoich poglądach i nie staram się przekonać Cię do nich ożywając obraźliwych stwierdzeń. Proszę o wzajemność.

                            Zazdrość jest negatywnym uczuciem, więc już z definicji nie pasuje do "zdrowego związku". A dla fanatyków religijnych przypomnienie: to jeden z grzechów głównych smilesmilesmile
          • zmeczona100 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 11:51
            bigstres napisał(a):

            > o ok. Ale ja bym się raczej nie zgodziła dzielić swoim facetem....

            Ja przepraszam, ale gdzie w "seksie bez zobowiązań" jest miejsce na obowiązek wyłączności? To jest przecież istota "seksu bez zobowiązań"- mamy seks, a reszta nas wzajemnie nie interesuje. I takich chętnych do "seksu bez zobowiązań" może mieć na pęczki. Chyba, że coś pomyliłam? Bo ja tylko teoretycznie.

            Po drugie, nie ma się co oburzać, jak są postrzegane takie kobiety- puszczalskie, k.rwy, dzi.ki itp. Można stawać na rzęsach, obruszać się, wyzywać od moherów, stereotypów itp, ale to nie zmieni opinii innych. Przecież skądś się wzięło powiedzenie, że dziwka jest dobra do seksu, ale nie na żonę, że żony nie szuka się w burdelu itp. No kurczę, skoro faceci nie mają szacunku do kobiet, które idą do łóżka, "bo mają chcicę", to ich nastawienia nie zmieni Wasze oburzanie się. Wystarczy poczytać na innych forach, co myślą o takich kobietach mężczyźni. I to się nie zmienia "z duchem czasu"- sama jestem świadkiem wielu rozmów mojego syna z jego kolegami o dziewczynach z ich otoczenia, które są znane z tego, że "były i są chętne" z każdym.

            Dla mnie seks to przyjemność, ale nie dlatego, że to o seks chodzi, ale o poczucie totalnej bliskości i zaufania do tego, z kim ten seks mam. Gdyby tylko o seks chodziło, to przez lata, będąc mężatką, nie mdliłoby mnie na samą myśl, że będę to robić z "mężem". Za seks w takim wydaniu to ja dziękuję i mam nadzieję, że to się nigdy więcej nie wydarzy- dzisiaj po prostu nie pozwoliłabym sobie na to.
            • nowel1 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 12:00
              Masz rację, zmęczona.
              Jak długo ludzie będą używać stereotypów przy ocenie innych, jak długo jedna kobieta będzie naznaczać inną krzywdzącymi epitetami dlatego, że ta ma inne podejście do spraw związanych z seksem, tak długo określenia przez Ciebie wymienione będą funkcjonować.
              Mnie to bardzo smuci.
              Matki uczą pewnych rzeczy synów, wciąż funkcjonuje opresyjne podejście do uprawiania seksu przez kobiety. Kobieta ma prawo "oddawać się z miłości", ale już nie ma prawa do czerpania przyjemności z seksu niezwiązanego ze stałym związkiem.
              • szpila.2 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 12:20
                dobrze, że nikt tu jeszcze nie zaproponował dekompletowania kobiet - zabiegu mającego na celu pozbawienie kobiet możliwości czerpania przyjemności z seksu.

                Jak długo ludzie będą używać stereotypów przy ocenie innych, jak długo jedna kobieta będzie naznaczać inną krzywdzącymi epitetami dlatego, że ta ma inne podejście do spraw związanych z seksem, tak długo określenia przez Ciebie wymienione będą funkcjonować.

                mnie też to smuci
              • zmeczona100 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 12:23
                To nie są stereotypy, ale opinie. Każdy może mieć swoją.

                Mężczyzna, który miał dużo kobiet, to mężczyzna doświadczony, a więc cenny. Kobieta, która miała wielu mężczyzn, to kobieta- dzi.ka. Tak to funkcjonuje w społeczeństwie.
                Moja opinia zależy jednak nie od liczby partnerów/ partnerek, ale od tego, czy to było w związku, czy tak dla zaspokojenia własnej, jedynie biologicznej potrzeby. No tak mam i tyle.

                I mam nadzieję, że synem nie będą rządzić "żądze", ale jednak uczucie i odpowiedzialność.

                Chociaż mogę sobie wyobrazic, że są i takie układy, że syn razem z ojcem wymieniają się partnerkami do seksu bez zobowiązań, zdaniami na temat ich mozliwości seksualnych, razem poszukują nowych kobiet, razem zaspokajają swoje potrzeby biologiczne. Czemu nie. Przecież teraz trzeba mysleć nowoczesnie; wartości wyższe, moralność, uczucia, hamulce to dzisiaj passe i świadczy o kołtuniźmie i zacofaniu. Moheryzm normalnie.

                Dla mnie "seks bez zobowiązań" to jeszcze jedna wazna kwestia, której tutaj nikt nie porusza. To zdrowie, medycyna. Ciąża nie jest najgorszą konsekwencją takiego seksu; gorsze są choroby przenoszone drogą płciową. O czym wszak dzisiaj się nawet nie mysli, bo przecież po pierwsze to są "gumki", a po drugie- "medycyna wszystko potrafi". A to nie tak, bo gumki zmniejszają, ale nie eliminują zagrożenia, a medycyna nie zawsze potrafi wszystko wyleczyć, albo nie wyleczy konsekwencji przewlekających się, lecz bezobjawowych zakażeń.

                Ale w kontekście tego wątku wychodząca w każdych badaniach zależność (to rozwódki dominują w systematycznym wykonywaniu cytologii) jest jakby zrozumiała...
                • nowel1 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 12:31
                  zmeczona100 napisała:

                  Odniosę się tylko do jednej, środkowej części Twojej wypowiedzi - bo pierwsza to właśnie powielanie stereotypów, a ostatnia po prostu stwierdza fakty.

                  > Chociaż mogę sobie wyobrazic, że są i takie układy, że syn razem z ojcem wymien
                  > iają się partnerkami do seksu bez zobowiązań, zdaniami na temat ich mozliwości
                  > seksualnych, razem poszukują nowych kobiet, razem zaspokajają swoje potrzeby bi
                  > ologiczne. Czemu nie. Przecież teraz trzeba mysleć nowoczesnie; wartości wyższe
                  > , moralność, uczucia, hamulce to dzisiaj passe i świadczy o kołtuniźmie i zacof
                  > aniu. Moheryzm normalnie.

                  Otóż pisząc w ten sposób OCENIASZ, WARTOŚCIUJESZ, SZUFLADKUJESZ. Używasz sarkazmu, aby ośmieszyć opinie inne niż Twoje.
                  Przeoczyłaś tylko jedną rzecz: żadna z osób piszących "za" prawem kobiety do luźnych układów erotycznych nie wyśmiewała tych, które żyją w stałych, dobrych związkach.
                  Nie używała pod ich adresem epitetów i umniejszających osądów.
                  • zmeczona100 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 12:38
                    > Otóż pisząc w ten sposób OCENIASZ, WARTOŚCIUJESZ, SZUFLADKUJESZ. Używasz sarkaz
                    > mu, aby ośmieszyć opinie inne niż Twoje.

                    No widzisz, smiem mieć własne zdanie i nie podporządkowywac się stereotypom, że każdy musi się zgadzać z Tobą smile
                    Nie wiem, co dziwnego w tym, że myślę samodzielnie, jak Ty to piszesz- oceniając, wartościując i szufladkując innych?
                    Sarkazm i osmieszanie, jest, jak rozumiem, wg Ciebie zabronione? No widzisz, ale ja mam inne zdanie. I co teraz? Jestem gorsza?? Się zabiję normalnie.

                    > Przeoczyłaś tylko jedną rzecz: żadna z osób piszących "za" prawem kobiety do lu
                    > źnych układów erotycznych nie wyśmiewała tych, które żyją w stałych, dobrych zw
                    > iązkach.

                    I co w związku z tym?
                    • nowel1 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 13:00
                      zmeczona100 napisała:


                      >
                      > No widzisz, smiem mieć własne zdanie i nie podporządkowywac się stereotypom, że
                      > każdy musi się zgadzać z Tobą smile

                      Ja nie mam stereotypu, że każdy musi zgadzać się ze mną. Dość często jest tak, że nie zgadzam się z opiniami innych, więc dla mnie działa to w obie strony.

                      > Sarkazm i osmieszanie, jest, jak rozumiem, wg Ciebie zabronione? No widzisz, al
                      > e ja mam inne zdanie. I co teraz? Jestem gorsza?? Się zabiję normalnie.

                      Nie pisałam, że sarkazm jest zabroniony. Uważam tylko, że nieprzyjemnie jest dyskutować z osobą, która w rozmowie próbuje zdyskredytować i ośmieszyć drugą stronę. Nie, nie musisz się zabijać, ani nie jesteś gorsza. Nic takiego nie sugerowałam.

                      > I co w związku z tym?

                      Jak wyżej - nieprzyjemnie się z Tobą rozmawia, to wszystko.
                      Ja jakoś tak zwykle się dziwię, jak to jest, że osoby opowiadające o swoich spełnionych, pełnych czułości i dobrego seksu związkach tak bardzo się złoszczą i ekscytują, że inni mogą dopuszczać funkcjonowanie w innych układach. Przecież Tobie to nie zagraża, prawda?
                      • szpila.2 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 13:07
                        Ja jakoś tak zwykle się dziwię, jak to jest, że osoby opowiadające o swoich spełnionych, pełnych czułości i dobrego seksu związkach tak bardzo się złoszczą i ekscytują, że inni mogą dopuszczać funkcjonowanie w innych układach. Przecież Tobie to nie zagraża, prawda?

                        Bardzo celna uwaga. Żyj i daj żyć innym, w myśl przysłowia "jak sobie pościelesz..."
                      • zmeczona100 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 13:40
                        nowel1 napisała:

                        Uważam tylko, że nieprzyjemnie jest dy
                        > skutować z osobą, która w rozmowie próbuje zdyskredytować i ośmieszyć drugą str
                        > onę.

                        Nie moja sprawa, co kto odczytuje, odczuwa na podstawie moich postów. Nie mam zamiaru mówić, pisac, co POWINIEN czuć, odczytywac, rozumieć.

                        > Ja jakoś tak zwykle się dziwię, jak to jest, że osoby opowiadające o swoich spe
                        > łnionych, pełnych czułości i dobrego seksu związkach tak bardzo się złoszczą i
                        > ekscytują, że inni mogą dopuszczać funkcjonowanie w innych układach.

                        jedni wg Ciebie się złoszczą, ekscytują, inni ośmieszają, wypowiadają się z sarkazmem, szufladkują... Generalnie ludzie są różni.

                        Przecież T
                        > obie to nie zagraża, prawda?

                        Seks bez zobowiązań? big_grin

                        NIGDY smile
                        Chyba zdrowszy byłby zakup wibratora czy jak się to tam zwie wink
                        • nowel1 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 13:50
                          zmeczona100 napisała:

                          > Przecież T
                          > > obie to nie zagraża, prawda?
                          >
                          > Seks bez zobowiązań? big_grin
                          >
                          > NIGDY smile

                          A nie, miałam na myśli to, że dla Ciebie nie jest zagrożeniem fakt, że inni ludzie miewają seks bez zobowiązań.
                          I w związku z tym wyraziłam zdziwienie Twoim zaangażowaniem w negatywne ocenianie tychże.
                          Ale to pewnie z takiej bezinteresownej miłości bliźniego.
                          • zmeczona100 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 13:56
                            > Ale to pewnie z takiej bezinteresownej miłości bliźniego.

                            Tak jak każda moja opinia na każdy inny temat.
                          • szpila.2 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 13:56
                            smile
                • szpila.2 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 12:51
                  To nie są stereotypy, ale opinie. Każdy może mieć swoją.

                  Mężczyzna, który miał dużo kobiet, to mężczyzna doświadczony, a więc cenny. Kobieta, która miała wielu mężczyzn, to kobieta- dzi.ka. Tak to funkcjonuje w społeczeństwie.


                  Stereotyp - konstrukcja myślowa, zawierająca komponent poznawczy emocjonalny i behawioralny, zawierająca pewne uproszczone przeświadczenie, dotyczące różnych zjawisk, w tym innych grup społecznych.

                  Dla mnie "seks bez zobowiązań" to jeszcze jedna wazna kwestia, której tutaj nik
                  > t nie porusza. To zdrowie, medycyna.

                  bardzo ważna jest ta kwestia, ale chyba dotyczy osób, które uprawiają seks bez zobowiązań często i z rożnymi partnerami. Założycielka wątku ma w perspektywie "stałego" partnera do tego seksu. Czyli jeśli poznałaby "miłego pana", z którym by planowała przyszłość (wtedy seks z zobowiązaniami) możliwość "złapania" ciąży lub choroby byłoby mniejsze?
                  Znowu mamy do czynienia z nadinterpretacją i doczytywaniem się między wierszami tego, czego tam nie ma...
                  • zmeczona100 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 12:58
                    > Stereotyp - konstrukcja myślowa, zawierająca komponent poznawczy emocjon
                    > alny i behawioralny, zawierająca pewne uproszczone przeświadczenie, doty
                    > czące różnych zjawisk, w tym innych grup społecznych.

                    Na początek to się zorientuj, czym jest opinia, a czym- stereotyp. Bo to nie to samo.


                    > bardzo ważna jest ta kwestia, ale chyba dotyczy osób, które uprawiają seks bez
                    > zobowiązań często i z rożnymi partnerami.

                    Doprawdy? ja tam myślałam, że wystarczy czasami nawet jeden raz.
                    Znaczenie ma też to, wyobraź sobie, z iloma partnerami uprawiał i uprawia seks aktualny partner, choćbyś mu Ty była wierna.

                    Założycielka wątku ma w perspektywie
                    > "stałego" partnera do tego seksu.

                    Jakie ma to znaczenie w jej aktualnej sytuacji ("seks bez zobowiązań")?


                    Czyli jeśli poznałaby "miłego pana", z którym
                    > by planowała przyszłość (wtedy seks z zobowiązaniami) możliwość "złapania" cią
                    > ży lub choroby byłoby mniejsze?

                    A jak myslisz?


                    > Znowu mamy do czynienia z nadinterpretacją i doczytywaniem się między wierszami
                    > tego, czego tam nie ma...

                    Dokładnie tak. W Twoim wydaniu.
                    • szpila.2 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 13:04
                      nie rozumiemy się w żadnej kwestii. Ja o niebie, Ty o chlebie.
                      ja tam myślałam, że wystarczy czasami nawet jeden raz. Znaczenie ma też to, wyobraź sobie, z iloma partnerami uprawiał i uprawia seks aktualny partner, choćbyś mu Ty była wierna.
                      z tego wynika, że za każdym razem jak rozwódka pozna pana, musi się on okazać badaniami.

                      I nadal twierdzę, że ten przykład, który podałaś to stereotyp, który wziął sie z wygłoszonej przez kogoś opinii. Nie raz i nie dwa słyszałam i czytałam właśnie takie opinie, w bardzo podobny sposób konstruowane. Stąd twierdzę, że to już jest stereotyp.
                      Stereotyp powstaje w rezultacie bezrefleksyjnego przyjmowania opinii rozpowszechnionych w danym środowisku; ponieważ przekazywane treści są zawsze zabarwione ocenami i emocjami, powoduje to, że stereotyp jest przekaźnikiem zarówno społ. sympatii i aprobaty, jak i uprzedzeń, dezaprobaty lub antypatii.
                      • zmeczona100 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 13:14
                        szpila.2 napisała:

                        > nie rozumiemy się w żadnej kwestii. Ja o niebie, Ty o chlebie.

                        Dokładnie tak.

                        > z tego wynika, że za każdym razem jak rozwódka pozna pana, musi się on okazać b
                        > adaniami.

                        Z przeciwnego myślenia wyrosła "popularnośc" i konsekwencje znajomości np. z Simonem Molem.

                        Ja tam uważam, że życie i zdrowie ma się jedno i człowiek ma po to rozum, aby najpierw myslał, a dopiero potem robił, świadom wszelkich konsekwencji.
                        No ja wiem, przecież pożądanie to tak straszszsznie rozum odejmuje i trzeba to rozumieć.

                        > I nadal twierdzę, że ten przykład, który podałaś to stereotyp, który wziął sie
                        > z wygłoszonej przez kogoś opinii. Nie raz i nie dwa słyszałam i czytałam właśni
                        > e takie opinie, w bardzo podobny sposób konstruowane. Stąd twierdzę, że to już
                        > jest stereotyp.

                        czyli najpierw jest opinia, a potem stereotyp?

                        Losie.
                        Stereotyp to byłby, gdybym za podstawę swojej opinii przyjęła, że kobieta nie odczuwa pożądania, bo ma takie biologiczne uwarunkowania i dlatego nie musi się seksić przecież.
                        Stereotyp to byłoby przeświadczenie, że kobieta jest wyposażona przez biologię inaczej, niż jest to w rzeczywistości. Opinia odnosi się do tego, co myslę o kobietach, a nie o tym, co o nich (nieprawdziwego) wiem. Teraz rozumiesz?
                  • szpila.2 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 12:58
                    Stereotypy często oparte są na niepełnej wiedzy oraz fałszywych przekonaniach o świecie, utrwalone są przez tradycję i trudno podlegają zmianom, a w szczególności odrzuceniu.
                    Popularne stereotypy, które na tym forum są bardzo popularne:
                    - rodzina musi być pełna (matka+ojciec)
                    - dzieci są najważniejsze
                    - mój nie pije, nie bije - nie mam tak źle, inne mają gorzej
                    - obowiązkiem kobiety jest dbanie ciepło rodzinnego domu
                    - nie pokazuj facetowi całej d..y (czyli pewne rzeczy ukrywaj przed mężem, chowaj sobie na boku kasę itp)
                    - ale najlepsze stereotypy to...podział obowiązków na kobiece i męskie.
                    Można by wiele wymieniać. Płeć przytoczona w stereotypach - przypadkowa.


                  • meniera33 Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 14:31
                    W stałym związku zdrowie kobiety też może być zagrożone- jeśli trafi na mężczyznę "cennego".
            • bigstres Re: fiu fiu fiu 03.09.14, 12:23
              Ja napisałam, że moim facetem np narzeczonym, chłopakiem, mężem bym się nie podzieliła. Facet od seksu nie jest "mój". Ale nawet w układzie bez zobowiązań trudno byłoby mi się odnaleźć w łóżku z nim i inną kobietą. Ma być mój na czas randki i tyle.
    • fujara12 Re: Seks bez zobowiązań = HIPOKRYZJA 02.09.14, 13:23
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,3073,,CO_TO_ZNACZY_PUSZCZALSKA_.html?v=2&wv.x=1
      • kasper254 Re: Seks bez zobowiązań = HIPOKRYZJA 03.09.14, 10:00
        1.Ksiądz Podonowski nazywał arianina M. Czechowicza "bestią, świnią dziką, koczkodanem, morskim kotem ...", a całą sektę braci polskich przyrównywał do "świni, które w winnicy pańskiej czują się jak we własnym barłogu i /.../ zamieniają ją w plugawe legowisko". Co łączy te słowa z formą i materią wyrazu Tri, który używa niedopuszczalnego, skandalicznego, obraźliwego słownictwa w stosunku do oceny Autorki postu.? Podejście chrześcijańskie. A co różni. Ów szlachetny ksiądz mówił to w XVII wieku, a Tri - w XXI.
        2.Wydaje się, że seks bez zobowiązań jest tak naturalny, jak seks z zobowiązaniami. Byle ni krzywdzić innych.
        • szpila.2 Re: Seks bez zobowiązań = HIPOKRYZJA 03.09.14, 10:18
          bardzo ładnie to podsumowałeś. Celnie!
    • bigstres Co do chorób i Simona Moli 03.09.14, 15:34
      Ta sprawa mną wstrząsnęła, nie powiem, że nie. Nie chciałabym być na miejscu tych kobiet... Ale nie ma żadnej gwarancji, że w normalnym związku takie coś się nie przytrafi. W końcu ciężko ręczyć za siebie samego, a co dopiero za drugiego człowieka. Nie ufałabym bezgranicznie nikomu....
      Mój "przyjaciel" pokazał mi pozwolenie na pracę, do którego musiał przejść szereg badań, w tym na HIV itd, badań wykonanych miesiąc przed randką. Ba, nawet chciał mi pokazać wyniki badań. Zawsze pozostaje jednak ten element niepewności, że badanie badaniem, ale nie wszystkie syfy wychodzą od razu....
      Uwaga o chorobach jest istotna. Boję się tego. Dlatego nie zdarza mi się chodzić do łóżka z kimś obcym. Pewien pakiet zaufania miły pan już u mnie ma, ale zawsze z tyłu głowy jest czerwone światełko by uważać. Nie chce wtopić. Świrów, którzy się maskują nie brakuje.
      • zmeczona100 Re: Co do chorób i Simona Moli 03.09.14, 15:42
        Wyniki badań odzwierciedlają stan z dnia badania (i to jedynie w przybliżeniu- okienko immunologiczne/ serologiczne).
        Skoro seks bez zobowiązań, to chyba nie ma mowy o wzajemnej wierności? smile
        I jak ją sprawdzić- bez zaufania (bo to żaden związek), na odległość?
        • bigstres Re: Co do chorób i Simona Moli 03.09.14, 15:47
          Dlatego to nie jest sport dla wszystkich, tylko tych, którzy lubią ryzyko. Chciałam puścić oczko, ale temat nie jest do żartów.
        • szpila.2 Re: Co do chorób i Simona Moli 03.09.14, 15:53
          Poważna dyskusja medyczna została wywołana. Był aspekt moralny, był medyczny, a gdzie aspekt dotyczący bezpieczeństwa. Choroba czy ciąża to nic. Miły Pan może Big po seksie zabić, pocwiartowac i....ZJEŚĆ! Możliwy gwałt opuściłam, bo przecież seks będzie dobrowolny smile
          • bigstres Re: Co do chorób i Simona Moli 03.09.14, 16:02
            szpila.2
            Powiem Ci fantazję to Ty maszsmile Oczywiście przed 1 randką obawiałam się czy to nie będzie moja ostatnia randka w życiu i uprzedziłam przyjaciółkę gdzie ewentualnie trzeba będzie szukać moich zwłok wink Ale nie wzięłam pod uwagę, że zwłok mogłoby nie być.... wink
            • szpila.2 Re: Co do chorób i Simona Moli 03.09.14, 16:21
              Życie (a właściwie jego nagły brak) zaskakujewink
              Już mnie trochę zirytowalo, że wątek z seksu bez zobowiązań, zmienił się na wątek o seksie bez zabezpieczeń
              • bigstres Re: Co do chorób i Simona Moli 03.09.14, 16:27
                To masz cierpliwość, bo mnie zirytowały już mnie prawie wszystkie wątki tri i fujarywink hehe. Ps czytasz horrory? Bo ja taksmile G. Mastertona uwielbiam. (Taka głupia puszczalska, a nawet książki bierze do ręki-panowie będą zaskoczeni)
                • orangeplus Re: Co do chorób i Simona Moli 03.09.14, 18:07
                  Panowie nie będą zaskoczeni, bo powszechnie wiadomo, że G. Masterton to zbok i erotoman, ale jako jego fanka na pewno to wiesz big_grin
    • lampka_witoszowska Re: Seks bez zobowiazan 03.09.14, 19:40
      seks bez zobowiązań może być fajny dla kogoś, kto ma chęć na seks bez zobowiązań.
      Bigstres, nie jesteś na to ani gotowa, ani chętna, bo potrzebujesz czułości i bliskości. I jak się zdecydujesz, to nie będzie kolorowo, bo jego nie będzie wtedy, kiedy Ty będziesz wyła.
      A tak będzie, bo tak jest jeśli nie dostajemy czegoś, czego jednak bardzo chcemy.

      Jak nie wierzysz, spróbuj. Najwyżej przerwiesz zabawę po pierwszym wyciu. Jeśli jesteś masochistką, to po 99-tym wyciu w samotności.

      Strażnicy moralności - jestem z was dumna. Mam nadzieję, że nie zapominacie, że swoje zasady możecie stosować jedynie wobec siebie. Nooo, jszcze wciskać do głów swoim dzieciom, ale one niedługo i tak będą miały swoje zdanie. Przestajecie być niestety moralni, jeśli obrażacie ludzi, którzy uważają inaczej niż wy.

      Panie rzucające się innym paniom do gardeł z jakiegokolwik powodu - współczuję. Głupoty współczuję.
      • nowel1 Re: Seks bez zobowiazan 03.09.14, 19:44
        Lampko, szacun za ten tekst.
        • lampka_witoszowska Re: :) nt 03.09.14, 21:35

      • bigstres Re: Seks bez zobowiazan 03.09.14, 20:48
        lampko czemu sądzisz jak część tu osób,że będę cierpieć? Bylam przez chwile w ukladzie "seks bez zobowiazan" i ani po 1 ani po 3cim ostatnim razie, nie wylam i teraz wydaje mi sie-tez nie bede....Nie powiem, po 1wspolnie spedzonej nocy bylo mi jakos "dziwnie", ze facet chce zwiazku bez zobowiazan,ale pogodzilam sie z tym, ze w tym wypadku,tylko zabawa. Ja chyba wypralam sie z uczuc wyzszych;-( a moze tak bardzo mnie zranil poprzedni facet,ze uodpornilam sie-i tak asekuracyjnie nie bede przezywac zwyklego seksu.
    • bigstres Re: Seks bez zobowiazan 03.09.14, 22:11
      nie chce i nie zamierzam plakac przez zadnego faceta wiecej. dlatego wole nie wchodzic w zwiazki uczuciowe na razie. poki nie bede tego pewna,ze chce. na razie za bardzo bym sie bala zranienia.
      • blue_ania37 Re: Seks bez zobowiazan 03.09.14, 22:18
        Ja uważam, żeby wchodzić w układ bez zobowiązań trzeba miec poukładane własne emocje i uczucia.
        Poważnie.
        Bo tylko jeśli czlowiek czuje się wolny będzie mógł "pójść" do łóżka bez zobowiązań dla tzw fun.
        Jeżeli jesteś na etapie racjonalizowania i wybierania mniejszego "zła" to ten układ tylko Ciebie zrani.
        Bo głośno i wyraźnie mówisz, że ty chcesz tylko fajnego bzykania.
        Ale z drugiej strony mówisz, że czujesz się zraniona, odtrącona, pozbyłaś się uczuć wyższych.
        To jest racjonalizacja tylko.
        Seks bez zobowiązań jest dla tych którzy lubią siebie i akceptują swoją seksualność i że to tylko przygoda i mają na tyle poukładane zycie dookoła, że nie poczują się zranieni jeśli po jednej nocy każdy pójdzie w swoją stronę bez dzielenia się numerami telefonów.
        Tej gotowości i otwartości w Tobie nie widzę, tylko poszukiwanie czegoś i mówienie że to mi wystarczy.
        A
        • meniera33 Re: Seks bez zobowiazan 04.09.14, 07:51
          Dobrze powiedziane.
          • fujara12 Seks z konsekwencjami 04.09.14, 08:19
            Na pożegnanie tak kilka słów dla tych co mnie nie cierpią.
            Moze pomyśl że ten seks będzie ze mną, to lepiej przekona cię o przyjemności bzykania bez zobowiązań.
            A tak na poważnie.
            Zmęczona przytoczyła kilka aspektów tematu na NIE.

            Ja, Tri i reszta facetów nawet Altz napisali opinię męskiego rodzaju na temat pań od seksu bez zobowiązań.
            Dla pań Feministek wyzwolonych ten aspekt się nie liczy.
            Ktoś już tu napisał że życie daje nam w życiu wiele niespodzianek. I dobrych i złych.
            Tych złych jak same wiecie jest w sumie więcej niż dobrych.
            Dlatego wspomnienia które mamy są tymi dobrymi, dla pokrzepienia naszych serc i duszy.
            Nie dlatego że tego pragniemy najbardziej. Ale dlatego że w podświadomości wypieramy te złe.
            Sprawa Saimona pokazuje szerszy problem niż nam sie wydaje.
            On był jeden, pań było setki. Każda z nich spotkała później jakiegoś partnera czy nawet kilku.
            Tamci znowu miewali przygody. Nawet i seks bez zobowiązań.

            I nagle mamy hodowlę CHOMIKÓW. smile
            Pamiętacie to na pewno z filmu dla młodzieży.
            Jedna para chomików ma ok 6 młodych, te po kilku tygodniach zaczynają się mnożyć i mnożyć.
            Po roku w domu mamy już setki chomików......................
            Tak wygląda możliwość dostania od Saimona prezentu niechcianego.

            Seks bez zobowiązań czy Seks z konsekwencjami ?
            Nawet bycie z jednym partnerem nie uwolni nas od możliwości.
            Ale jest to ograniczone do minimum. Poza tym istnieje jeszcze to posiadanie partnera na wyłączność. jakkolwiek to pojmujecie.

            Faktem jest jednak że panowie pobzykać mogą każdą. Dla tak zwanego spuszczenia nadmiaru spermy.
            Ale wiążą się z kobietą jednak pewną, wierną i pozbawioną ciągotek prostytutki.
            Cokolwiek nie powiecie na obronę Biga i tak w oczach nawet tamtego faceta nie zyska uznania.
            Ten makaron jaki jej nawija to tylko słowa, słowa, słowa.............
            A za rok gdy trafi się jakiś facet, który zapragnie z Big być na dłużej, okaże się że Big jest nosicielką...........................
            No i już po wielkim uczuciu. Mamy następnego Saimona w spódnicy tongue_out
            • nowel1 Re: Seks z konsekwencjami 04.09.14, 08:56
              Powieściopisarz.
              Niestety grafoman.
            • bigstres Re: Seks z konsekwencjami 04.09.14, 09:43
              Dobrze,że masz świadomość, że jesteś nielubiany. Może coś z tym zrobisz wreszcie...
              Seks z Tobą? Nigdy !!! Za żadne skarby i pieniądze chociaż starasz się wmówić, że jestem przekupna.
              Owszem seks to ryzyko chorób, ale czy nie naraziłam się na ryzyko oddając krew, wyrywając zęba, robiąc tatuaż i podczas operacji?? Zawsze i wszędzie jest ryzyko. Można je zminimalizować, ale nie trzeba popadać ze skrajności w skrajność. Jeśli się tak będziemy wszystkiego obawiać, to co to za życie? A chociażby nie wiem jak uważał, to czasami nawet samobójca wyskakując z okna może złamać ci kręgosłup.....
            • szpila.2 Re: Seks z konsekwencjami 04.09.14, 11:03
              Cokolwiek nie powiecie na obronę Biga i tak w oczach nawet tamtego faceta nie zyska uznania.
              Ten makaron jaki jej nawija to tylko słowa, słowa, słowa.............


              rozumiem, że piszesz o tym co Ty byś czuł, mówił i oceniał. A może Ty znasz tego "miłego pana"?
              • fujara12 Re: Seks z konsekwencjami 04.09.14, 11:40
                Szpila, zadam i konkretne pytanie.
                Nie jako do osoby piszącej z punktu obserwatora.
                Czy Ty jako Ty, będąc przez chwilę singielką zrobiłabyś taki manewr ?
                Brać na seks pierwszą lepszą okazję która akurat się nadarzyła ?

                Big z jednej strony pisze o braku uczucia, a z drugiej łapie przypadkową okazję.
                To świadczy i niedorosłości i o rozchwianej emocjonalnej psychice.
                To jak krok desperatki która po stracie ulubionego pantofelka chce skoczyć z mostu do rzeki.

                A co do tego czy Big mnie lubi czy nie to akurat lata to mi powiewa.
                Ja osobiście jej nie lubię, za to że okazuje się osobą zbyt łatwą, lekką i nieprzyjemną.
                Moze dlatego jej partner wolał seks z Renią Grabowską niż z nią.
                Prawda czasem bywa okrutna.
                • bigstres Re: Seks z konsekwencjami 04.09.14, 12:36
                  fujara- " Ja osobiście jej nie lubię, za to że okazuje się osobą zbyt łatwą, lekką i niep
                  > rzyjemną." A gdzie ja jestem nieprzyjemna i dla kogo? Bo jakoś nie zauważyłam! Nieprzyjemny to jesteś Ty, bo rzucasz epitetami jak jakiś niewykształcony chłopek i zasłaniasz się przy tym zasadami moralnymi.... Zapewniam Cię, że nie tylko nie czuję się w niczym gorsza od Ciebie, ale też gorsza nie jestem. Bez względu na to czy zdarzył mi się jednorazowy seks, czy nie.
                  Rozumiem, że w Twoim mniemaniu osoby o: rozchwianej psychice, z depresją, zaburzeniami odżywiania, nałogowcy, rozwiedzeni etc. są gorsi od reszty świata i należałoby ich zagazować? Ludzie są różni. Wąski masz światopogląd niestety....
                  • fujara12 Dziń dobroci dla świrów 04.09.14, 13:19
                    Jesteś w błędzie. Pomiędzy szowinizmem, a radykalnym podejściem jest duża różnica.
                    N.p. dla alkoholików i ćpunów otworzyłbym zamknięte ośrodki i pozwolił do woli zarzywać swoje ulubione delicje.
                    Wyjście z takiego ośrodka mieliby tylko na dwa sposoby.
                    1. Trzeźwi na własnych nogach.
                    2. Na narach w drodze na najbliższy cmentarz.

                    Dla pań i panów lubiących seks bez zobowiązań stworzyłby również ośrodki "specjalnej troski"
                    Dlaczego "ośrodki" ?
                    Żeby nie rozpowszechniali swoich idei "wolnej miłości" poza swoje grono.
                    Być moze jestem przez ciebie uważany za mohera. Mam to w ciężkim poważaniu.
                    Dla mnie, ale tylko dla mnie homoseksualizm i prostytucja mogą sobie istnieć.
                    Ważne jest tylko, żeby żaden pedał i prostytutka (męska czy damska) nie wciskał mi kitu, że ją ograniczam.
                    Jeżeli pedał, czy lesba, czy dama lekkiego prowadzenia się chce prowadzić taki żywot, to jej sprawa.
                    Tylko niech nie molestuje innych wmawiając im że oni wiedzą jak wygląda prawdziwa miłość.
                    Ten twój seks bez zobowiązań to zwykłe pierdolenie i nie ma nic wspólnego z uczuciem, bliskością i tym co "miłością dwojga" jest nazywane.

                    Zakładając ten temat miałaś więc albo pewne wątpliwości i chciałaś się utwierdzić w tym czego nie byłaś pewna, albo nie byłaś pewna i chciałaś jakiegoś kopniaka na rozpęd żeby móc zrobić pierwszy krok.

                    Jeszcze anegdotka:
                    Kiedy i ile razy wstydzi się facet i kobieta ?
                    Facet wstydzi się dwa razy.
                    Pierwszy raz, gdy nie moze drugi raz.
                    Drugi raz, gdy nie może pierwszy raz.
                    Kobieta wstydzi się trzy razy.
                    Pierwszy raz gdy robi to pierwszy raz.
                    Drugi raz gdy bierze kasę za to pierwszy raz.
                    Trzeci raz gdy płaci za to kasę pierwszy raz.

                    Ty Big zaliczasz się już do trzeciego przypadku.
                    Sorry, los tak chciał, a ty sama wybrałaś.
                    • nowel1 Re: Dziń dobroci dla świrów 04.09.14, 13:33
                      Ślicznie podsumowałeś sam siebie.
                      Nic dodać, nic ująć.

                      Nie, nie jesteś "moherem".

                      Taki zestaw przekonań to po prostu światopogląd człowieka ograniczonego i przede wszystkim nieżyczliwego innym ludziom, zwłaszcza tym, którzy jakoś się od niego różnią.

                    • bigstres Re: Dziń dobroci dla świrów 04.09.14, 13:40
                      Ja nic nikomu nie wmawiam w przeciwieństwie do Ciebie... Mi to zwisa z jakich powodów ludzie są w związkach, w jakiego Boga wierzą, co robią ze swoim ciałem, co jedzą, co piją, co palą, czy są pedałami, czy wolą zwierzątka itd. PÓKI NIE ZAGRAŻAJĄ >>>MI ani mojemu dziecku<<<TO NIE PRZESZKADZAJĄ MI W OGÓLE. I to nas różni. Brak tolerancji u Ciebie widzę i moherowy beret. Taki co to siedzi w 1 ławce w kościele, pierwszy, który utopiłby bliźniego w łyżce wody - typowy katolik, bez obrażania katolików.
                      Już to ustaliliśmy Tobie bym nie dała, Ty byś nie chciał, więc dajmy se siana z tą dyskusją, bo jesteś niereformowalny. A Twoje niektóre teksty są wzruszające jak poranna kupauncertain

                      • szpila.2 Re: Dziń dobroci dla świrów 04.09.14, 14:18
                        o kurde, na to nie wpadłam sad
                        A Twoje niektóre teksty są wzruszające jak poranna kupa
                        Mam czasem z tym problem i mam również internet w telefonie... zrobię z niego użytek..., hahaha
                        • bigstres Re: Dziń dobroci dla świrów 04.09.14, 14:29
                          Szpila mój komentarz o kupie był oczywiście do fujary.
                          Z czym masz problem: ze wzruszeniem, czy z kupą? haha. Żartsmile
                          • szpila.2 Re: Dziń dobroci dla świrów 04.09.14, 16:20
                            Tak, wiem.
                            Teraz już wiem też, gdzie będę czytać posty fujary, z rana....

                    • szpila.2 Re: Dziń dobroci dla świrów 04.09.14, 14:03
                      Tylko niech nie molestuje innych wmawiając im że oni wiedzą jak wygląda prawdziwa miłość.
                      a Ty co właśnie robisz?
                      • fujara12 Re: Dzień dobroci dla świrów 04.09.14, 14:26
                        Kochaj bliźniego swego jak siebie samego.
                        Kto w ciebie kamieniem, ty w niego chlebem.

                        A w drugim podejściu.

                        Oko za oko, ząb za ząb.
                        Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

                        I znowu.

                        Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.

                        Tyle sprzeczności w jednej wierze.
                        U mahometan z kolei jest mowa o miłości do drugiego człowieka, a za chwilę nawoływanie do świętej wojny przeciw niewiernym.

                        To są wasze kreda życiowe.
                        Z jednej strony potępiacie, bo was to dotknęło osobiście, a z drugiej strony pochwalacie i namawiacie, bo was to nie dotyczy.
                        Prawie jak Faryzeusze.
                        Czym się jeszcze narażę tej zgrai nieudaczników życiowych ?
                        Na razie to mój ostatni dzień. Opuszczam twe tereny zabagnione.
                        Moze kiedyś................
                        Ale już nie z wami. Bo z wami mi nie po drodze.
                        Albo wymiana poglądów, albo ukamienowanie bo inaczej myślący.
                        Wiec gdzie jest wasza tolerancja i wolność słowa ?
                        Zgodnie z mentalnością Kalego.
                        Gdy Kali ukraść krowa bratu, to dobrze.
                        Gdy brat ukraść krowa Kalemu to źle.
                        • bigstres A może wizyta u dobrego 04.09.14, 14:33
                          psychiatry? Na prawdę tego nie trzeba się wstydzić fujara. Egzorcysta nie pomógł?
                          • fujara12 Re: A może wizyta u dobrego 04.09.14, 14:42
                            Big, kobiety lekkiego prowadzenia się zawsze były i będą. Przecież to najstarszy zawód świata.
                            Kiedyś nazywało się to prostytucją, dzisiaj nazywa się subtelniej Sponsoring.
                            Ale jak zwał tak zwał. Zawód jak każdy inny. Tylko z większą dozą niebezpieczeństw.
                            Wielu specjalistów określiło ten zawód nawet jako Nr 1 na liście najniebezpieczniejszych.
                            Ma to swoje uwarunkowania nie tylko w możliwości zachorowań.
                            Ale w perspektywie zdarzają się i dotkliwe pobicia.
                            Czego ci serdecznie życzę. Nabierzesz respektu do opinii publicznej.
                            Zresztą popytaj pań, które przeszły tę subtelną formę uczucia od partnerów.
                            Powodzenia.
                            • nowel1 Re: A może wizyta u dobrego 04.09.14, 14:46
                              fujara12 napisał:


                              > Ale w perspektywie zdarzają się i dotkliwe pobicia.
                              > Czego ci serdecznie życzę.

                              Love is all around...

                              Miłość bliźniego, jako rzekłam.
                            • bigstres Re: A może wizyta u dobrego 04.09.14, 15:00
                              Ja jednak mam nadzieję, że takiego pustego faceta jak Ty nie spotkam na swej drodze....
                              Ja Ci życzę szczęścia, zdrowia i rozumu. Nie twierdze, że jesteś złym człowiekiem, ale bardzo zagubionym i strasznie nieszczęśliwym. Współczuję Ci szczerze.
                              I może sobie spuść z krzyża z jakąś Sponsorką, bo widzę, że coraz większe masz ciśnienie i nie wiesz gdzie sobie ulżyć.
                        • anbale Re: Dzień dobroci dla świrów 04.09.14, 14:42
                          fujara12 napisał:

                          > Na razie to mój ostatni dzień. Opuszczam te tereny zabagnione.
                          > Moze kiedyś................
                          > Ale już nie z wami. Bo z wami mi nie po drodze.

                          To zbyt piękne, żeby było prawdziwe...smile
            • altz Re: Seks z konsekwencjami 04.09.14, 17:25
              fujara12 napisał:
              > Ja, Tri i reszta facetów nawet Altz napisali opinię męskiego rodzaju na temat p
              > ań od seksu bez zobowiązań.

              Chyba sobie głupio żartujesz! smile
              Ja napisałem, że w tym momencie sam nie jestem zainteresowany takim układem, że szukałbym czegoś więcej, gdybym szukał, ale jeśli ktoś chce, lubi się, potrafi ze sobą flirtować, chce tego razem, to jestem za i nie potępiam w ogóle.

              Nie zaprzeczałem, to coś mi się w końcu przykleiło do podeszwy.
              Ostro protestuję przeciwko łączeniu mnie z (g... d... i... - tu powinien być epitet, proszę sobie dobrać według uznania), którzy niby mają jakąś swoją religię, w sumie niegłupią, ale postępują zupełnie odwrotnie, niż powinni, brak im szacunku do człowieka, w imię prawdy obrzucają najgorszymi epitetami, szerzą pornografię na forum, agresję, pieniactwo, chamstwo i prostactwo itd. itp.

              Tak więc, proszę mnie nie łączyć z tym nurtem. big_grin
              • szpila.2 Re: Seks z konsekwencjami 04.09.14, 23:11
                Nie ukrywam, że czekałam na reakcję. Chyba fujara autorytetem chciał się podeprzeć. Gubi się facet kto, co i kiedy napisał. Żenua..
                • bigstres Re: Seks z konsekwencjami 04.09.14, 23:33
                  poszedl macic w watku o kurtynie. pogubic sie kazdy moze, ale to niewaze. mam wrazenie,ze on nie jest normaly.....ba, on moze byc niebezpieczny dla otoczeniawink jestesmy tolerancyjni dla nienormalnosci i odmiennosci,ale agresji jego sie boje.
            • zmeczona100 Re: Seks z konsekwencjami 05.09.14, 09:54
              fujara12 napisał:
              > Zmęczona przytoczyła kilka aspektów tematu na NIE.

              Przestań sobie mną gębę wycierać!!!
              To jest mój pierwszy i ostatni post do Ciebie! Sprowokowany tylko tym, że na mnie się tu powołałeś!

              To, że nie darzyłabym szacunkiem osoby, która seks uważa za taką samą czynnośc fizjologiczną, jak oddychanie, oddawanie moczu czy sen, nie znaczy, że w jakikolwiek sposób dyskryminowałabym takie osoby (OSOBY- widzisz? bo to dotyczy obu płci), wytykała palcami itp. Bo mnie nie interesuje, kto z kim i jak sypia (za wyjątkiem tego, co dotyczyłoby bezpośrednio mnie czy syna), czy jest w związku, czy może mąż i żona czy seks bez zobowiązań. Reakcja moja byłaby wtedy, gdyby przyjęty styl życia mógł zaszkodzić innym, a ja odpowiadałabym za ich bezpieczeństwo- osoby mające wielu partnerów seksualnych, seks przygodny nie mogą być np. dawcami krwi; nie przyjęłabym takiej osoby jako chirurga czy dentystę (obu płci). O ile wiedziałabym o tym, jak "się prowadzą".

              Mam swoje zdanie na ten temat, które tu wyraziłam, ale to nie znaczy, że wychodziłabym z transparentem, wyzywała, podpisywała jakieś petycje czy wyznaczała ośrodki odosobnienia!!!

              Seks bez zobowiązań, seks przygodny- JA tak nie mogłabym. Ale skoro inni mogą, chcą, sprawia im przyjemność, to co mi do tego? Skoro wiedzą, jak mogą być odbierani przez innych i im to nie przeszkadza, to ja żadnego problemu nie widzę.

              Więc się odteguj ode mnie, FUJARO!!!!
    • bigstres Szybki koniec romansu. 22.09.14, 10:01
      Miły Pan coraz rzadziej się odzywa, już nie pisze do mnie "Słoneczko", coraz częściej zapracowany i nie będzie mógł przyjechać w delegację w październiku jak obiecywał... Więc ja też odpuszczam te znajomość!!! Game over!
      • ola.2014 Re: Szybki koniec romansu. 22.09.14, 12:20
        Szara rzeczywistosc... Mowilam,ze tak bedzie. Dostal co chcial i zalicza kolejna. Takie zycie, tacy zonaci kochankowie, ktorzy niby nie sypiaja z zonami ehhhh...
        • szpila.2 Re: Szybki koniec romansu. 22.09.14, 13:29
          A skąd wiesz, że dostał to co chciał? Jeśli tak, to Bigstres też dostała to czego chciała.
          • ola.2014 Re: Szybki koniec romansu. 22.09.14, 13:39
            Alez oczywiscie, oboje dostali to co chcieli...Tylko on juz nie jest Szpila zainteresowany dalsza znajomoscia...
      • wiosnaw Re: Szybki koniec romansu. 22.09.14, 13:09
        Hej, Bigstres,
        ja też odradzałam Ci tę znajomość - ale nie piszę, że by to podkreślać. O co mi chodzi: wiesz, pomyślałam sobie, że fajna z Ciebie kobieta, że miałaś ochotę (i jakiegoś rodzaju odwagę) napisać teraz na forum, jak to się dalej potoczyło smile
        • bigstres Re: Szybki koniec romansu. 22.09.14, 14:50
          Ola.2014 - nie planowałam kontynuować takiej znajomości do końca swych dni - wiec luziksmile
          Szpila.2 - tak dostałam co chciałam, trochę za mało, ale i tak fajna przygoda byłasmile Chyba 1sza i ostatnia taka. Chyba powinnam spoważniećwinkwinkwink
          Wiosnaw - odwagą bym tego wpisu nie nazwała. Tak mnie naszło, by powiedzieć Wam, że większość osób miała jednak rację, że tak to się szybko zakończy. Ja w ogóle staram się być prawdomówna i uczciwawink Choć może zabrzmi to kuriozalnie w kontekście całego wątku o romansie z żonatym. Ale to było minęło, mamy kontakt w pracy, ale romansiku już nie będzie.
          Byłam na fajnej randce i podładowałam swoje baterie. Chwilowo minął mi zapał na posiadanie faceta ew. bzykaczasmile Oby na długo!
          • ola.2014 Re: Szybki koniec romansu. 22.09.14, 14:59
            bigstres i tak trzymaj smile zonatych bzykaczy nie brakuje...
            • szpila.2 Re: Szybki koniec romansu. 22.09.14, 17:22
              No to już mam jasność. No to teraz możesz to włożyć do szafy z napisem: doświadczenie smile. Spróbowałas, wiesz jak smakuje. Teraz czas pokaże jak skorzystasz z tego doświadczenia. Pozdrawiam
              • fujara12 Re: Szybki koniec romansu. 22.09.14, 19:40
                Nie będę się powtarzał ze swoim:
                A Nie Mówiłem
                Z obserwacji życia stadnego mogę napisać tylko tyle.
                Gdy szczęścia szukasz na siłę, to szczęście umyka przed nami.
                Gdy przestajemy go szukać jakoś nas samo znajduje.
                Nie ma kobiet brzydkich.
                Mogą się trafiać tylko zaniedbane.
                Faceci nie lubią tych które same chcą coś złowić na siłę.
                Dla nich większy smak ma możliwość zdobywania czegoś nieosiągalnego.
                Kogoś kto piętrzy im trudności, gdy odmawia .......

                Kot wykazuje dużo cierpliwości polując na myszkę.smile
                A poza tym. Czy ten seks był wart aż takiej lekcji pokory ?
                • altz Re: Szybki koniec romansu. 22.09.14, 20:01
                  fujara12 napisał:
                  > Nie będę się powtarzał ze swoim:
                  > A Nie Mówiłem

                  A jednak się powtórzę z tym i ze wszystkim innym. Nawet nie jesteś świadomy, że stale się powtarzasz, bo tego nie ogarniasz. big_grin

                  Wszystko się kończy, małżeństwa się kończą, dzieciństwo, młodość, życie się kończy, kończą się pieniądze i możliwości.
                  To, że coś się skończyło, nie oznacza wcale, że nie było warto! smile
                  • fujara12 Re: Szybki koniec romansu. 22.09.14, 20:56
                    altz na rozwolnienie jest dobry środek. Czekolada.
                    Z mniej przyjemnych węgiel.
                    Brzydko mówiąc dostałeś białej gorączki na hasło fujara.
                    Brak tolerancji.
                    Ja te ci nie znoszę z powodu twojej hipokryzji.
                    Ale po prostu nie odpowiadam na twoje wpisy.
                    Gdy ktoś depcze mi po odciskach pomijam to milczeniem.
                    Ale po którymś razie walę prosto z mostu.
                    Uważasz to za nietakt.
                    Jak więc określić zachowanie innych.
                    Jeżeli ja jestem prostakiem, to kim ty jesteś ?
                    W skali 0d -10 do + 10 ?
                    • altz Re: Szybki koniec romansu. 22.09.14, 21:51
                      fujara12 napisał:
                      > altz na rozwolnienie jest dobry środek. Czekolada.
                      > Z mniej przyjemnych węgiel.
                      Kompletne bzdury pomijam milczeniem smile
                      Na chamstwo odpowiadam, bo się zadomawia przy braku protestu.

                      > Brak tolerancji.
                      Brak tolerancji masz ty. Popatrz w lustro, poczytaj swoje wypociny i wszystkie gnioty pisane pod różnymi nickami. Znajdziesz i chamstwo i prymitywne odzywki i buraczany humor i różne metody nękania wielu osób, szczególnie kobiet. Jesteś zwykłym prymitywnym przemocowcem bez kultury nawet za grosz.

                      > Ale po którymś razie walę prosto z mostu.
                      > Uważasz to za nietakt.
                      Nie uważam to za nietakt, uważam to za grubiaństwo i kompletny brak kultury. Nawet nie jesteś świadomy, że masz takie braki.

                      > Jeżeli ja jestem prostakiem, to kim ty jesteś ?
                      To zostawiam innym smile
                      Tak, jak ocena twojej osoby, też powinna pozostawiona innym. Ja to zrobiłem, oceniłem ciebie, gdy dostałeś kolejny atak choroby zwanej głupotą. big_grin

                      Możesz sobie pisać starając się zachowywać jak inni, z odrobiną empatii, udawać kulturę, ludzie się na to nabiorą, jeśli będziesz w tym konsekwentny. big_grin
                      Możesz też spadać do swoich kolesi i własnego środowiska i to byłoby najlepsze dla wszystkich. smile
                      • heksa_2 Re: Szybki koniec romansu. 22.09.14, 22:04
                        Altz, zaczynam Cię lubić smile
                        • bigstres Re: Szybki koniec romansu. 23.09.14, 03:47
                          Cosik spać nie mogę.....
                          Altz grzecznie i dosadnie pojechałeś. Brawo. I masz rację - czasem nawet jak się coś kończy, to ma to jakiś pozytywny wydźwięk. Kiedyś bardzo się męczyłam z myślą, że zostałam rozwódką, że się nie udało. Teraz ciesze się, że mimo porażki mam coś cenniejszego - dzieckosmile Nawet to kijowe małżeństwo było po coś.
                          Fujara nie wiem czy ta przelotna znajomość była grzechu warta, ale nie żałuje, dobrze się bawiłam i jestem mądrzejsza o jakieś życiowe doświadczenie. Nie będę tego rozkładać na czynniki pierwsze. Było, skończyło się, poczułam się atrakcyjniejsza, przestałam rozpaczać po konkubencie więc gra i buczy.
                          • nowel1 Re: Szybki koniec romansu. 23.09.14, 07:44
                            To, co napisałaś, przypomniało mi weekendową rozmowę z przyjaciółmi.
                            Przyjaciel rzucił jakąś uwagę na temat tego, jak źle się skończyły jakieś 2 moje minione relacje z mężczyznami. I mnie to autentycznie, szczerze zdziwiło - bo one się po prostu SKOŃCZYŁY, i to wszystko. Miały lepsze i gorsze momenty, po prostu przez jakiś czas szłam moją ścieżką z kimś u boku, dla obojga było to na tamten moment dobre, ale potem drogi się rozeszły - i już.
                            Podobnie myślę o swoim małżeństwie zresztą. Trwało blisko 20 lat i przyniosło naprawdę wiele dobrego.
                            Ostatnie lata już dobre nie były, ani dla nas, ani dla synów - ktoś mógłby powiedzieć, że okres do rozstania trwał za długo, ale chyba po prostu musiał tyle trwać. Żebym była na 100 % pewna, że już tego nie uratujemy. Żebym mogła z tym przekonaniem spojrzeć synom w oczy, i iść dalej, żyć dobrze.
                            • bigstres Re: Szybki koniec romansu. 23.09.14, 08:22
                              Widocznie niektórzy nie potrafią sobie wyobrazić, że związki się po prostu kończą. Szczęściarzewink Może uważają, że w imię nierozerwalnego węzła małżeńskiego trzeba sie męczyć po wieki wieków.
                              Mnie zatkało, jak znajomy podsumował mnie niedawno, że tylko zmieniam facetów i wytrzymać z żadnym nie umiem.... Zamilkłam, ale w sercu miałam bunt. Skrytykował mnie kolega, który co prawda jest w związku już dobrych 17 lat, ale dobrze pamiętam jak jeszcze ładnych parę lat temu próbował mnie pocałować, a raczej zwyczajnie przelizać (mimo iż miał tę samą kobietę, może już wtedy żonę nawet), ja wtedy uciekłam z klatki, pamiętam jakie propozycje niemoralne czynił mojej przyjaciółce przez smsy (że przyjedzie do niej na numerek). Nie wiem czy to tylko czcze gadanie, ale żonatemu nie przystoi. Sądzę, że wali zonę w rogi. Ja tak nie chcę i nie będę żyć. I to właśnie jest w naszym kraju typowe - zakłamanie. Z żoną do kościółka, oh ah, a na imprezach, w delegacjach hulaj dusza, piekła nie ma. Zniesmaczyła mnie ta ocena moich perypetii. Jakby on był LEPSZY bo zachowuje POZORY normalności??
                              • luciva Re: Szybki koniec romansu. 23.09.14, 09:17
                                Trzeba było mu o tym powiedzieć, zwyczajnie, po prostu - własnie tak jak to widzisz. Milcząc dajemy przyzwolenie społeczne na takie zachowania i zakłamanie.
                              • szpila.2 Re: Szybki koniec romansu. 23.09.14, 09:29
                                To co (być może; to tylko Twoje domniemania i ja nie generalizuje tego i nie przyjmuję za pewnik) praktykuje Twój znajomy to bardzo wygodne życie. Zadeklarowany w jednym stałym związku, szuka wrażeń (mniej lub bardziej bezpiecznych) "na zewnątrz". Nie ponosi ryzyka nieudanej relacji, ani tego, że od kogoś usłyszy, że z żadna kobietą wytrzymać "nie umie".
                                Ma potrzeby, których nie zaspakaja żona i szuka wrażeń? Potajemnie. Czyli jest po prostu tchórzliwym wygodnym faciem, z przerostem formy nad treścią. Bo co innego przelotny flirt czy romans, a co innego nowa relacja, w której trzeba się starać i angażować. Nagle mogłoby się okazać, że Pan nie ma sobą nic do zaoferowania.

                                A Ty? Widocznie masz w sobie "to coś", które pozwala nawiązywać relacje i je przeżywać. Masz okazję dzięki temu popróbować "z różnych pieców" i wybrać to co Ci będzie smakować smile czego życzę z całego serca
                                • bigstres Re: Szybki koniec romansu. 23.09.14, 12:25
                                  W sumie ja za rękę nie złapałam tego kolegi i to nie mój interes, tak jak nie jego sprawa ilu mam partnerówwink Na razie mam dość po 1 rozwodzie i 1 konkubinacie.
                                  Oprócz "tego czegoś" co mam, co pozwala mi nawiązywać relacje mam też jakąś "smykałkę" do nawiązywania znajomości bez przyszłościsad Ale dzięki Szpila za dobre słowo.
                                  Jak popracuje nad swoją psychiką jeszcze,to może karta się odwróci za kilka lat. Mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwszą singielką, niż byłam żoną czy konkubiną. To dobrze. Myślałam, że moje być albo nie być zależy od faceta. Do końca jeszcze chyba nie wygoniłam tych myśli z siebie,ale pracować nad sobą będę nadal. A jest nad czymsad((
                                  • yoma Re: Szybki koniec romansu. 23.09.14, 21:40
                                    No to gratulacje smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka