Dodaj do ulubionych

Hahaha .. dobre :D

19.12.08, 17:26
Barwy miłości: kolacja przy świecach
Zobacz, przygotowałam to, co lubisz. Karczek pieczony, śledziki, łosoś. Vin de
Champagne i kawior. I truskawki. A dla mnie cidre. Mousseux.

Mój kochany, ile to już lat nie mieliśmy wspólnej kolacji przy świecach?
Dwadzieścia, trzydzieści? Chyba ostatnia była jeszcze w miodowym miesiącu.
Potem mieszkałeś ze mną. Tylko. Bo co innego robiłeś z inną. Między nami
wielkie uczucie. Prawdziwa miłość. Nie rozstaliśmy się, przetrwaliśmy. Nie
można było tak wszystkiego przekreślać. Choć Ty zawsze byłeś taki zimny.

Podobno czułeś się niepotrzebny, zaniedbywany. Niby byłam, a mnie nie było.
Może naprawdę to ja Cię przestałam dostrzegać. Zajęta wszystkim tylko nie
Tobą, własnym mężem przecież. Wydawało mi się, że skoro jestem o Ciebie
zazdrosna i to widzisz, to w porządku. A z drugiej strony tak mi było ciężko
przełamać się, kiedy wracałeś od innej. Nie mogłam powstrzymać się: zamiast
być czuła, to wciąż robiłam awantury. I płakałam. Ty byłeś taki nieczuły i
zimny. Cały czas... A ja miałem nadzieją, ze Ci to minie. Też cały czas.

Rozpaczliwa walka o miłość. Nie tylko dla siebie. Dla naszych dzieci też. O
czas, który poświęcałeś na pracę. I na nią. Trudno było to oddzielić, bo
chodziłeś do niej z pracy. A w pracy ją poznałeś. Dawała Ci to, czego ja nie
mogłam: seks, czas i zainteresowanie. A ile widziałeś skorych do seksu matek?
Które jednocześnie pracują zawodowo, prowadzą dom i wychowują dzieci? Te Twoje
uwagi, że nie posprzątane, że kurz na meblach, że buty nie wypastowane. Sama
już nie wiem, co mnie przy Tobie trzymało: ta miłość wielka, czy nienawiść raczej.

Twoje zdrowie! Uczcijmy naszą kolację przy świecach. Nasze święto po
trzydziestu latach. No nie, raczej nie Twoje zdrowie, nie będę złośliwa.
Pozwolisz, że zacznę szampanem? On tak głośno strzela. Na wiwat!
Choć doczekałam tej kolacji, przy świecach, to nic tak naprawdę nie zmieniło
się. Wciąż jesteś taki zimny. Jak zawsze. I nic nie mówisz. Też jak zawsze.

To ja Ci coś powiem. Żeby Cię podniecić, wzbudzić emocje. Jak Twoja
sekretarka. Wyprowadzenie jutro, o 8.00. Oooo, jakbyś się poruszył. Kwatera
pojedyncza, zawsze chciałeś mieć oddzielne mieszkanie. Ostatnie życzenie
spełnione. Mój Panie. Jeszcze chcesz anala? Golden rain? Fisting? Nie ma
sprawy, powinno się udać. I inne rzeczy też: chciałoby się powiedzieć
„nareszcie sztywny". Po trzydziestu latach. Ale nie będę złośliwa.

Ceremonię będzie prowadzić ksiądz Staś, mój spowiednik. Bardzo lubiłam te
spowiedzi, choć na początku się krępowałam.
Domyślasz się, kochanie? Myliłeś się, jak mówiłeś, że „nigdy nie miałam
orgazmu". Miałam, ale nigdy przy Tobie. Zapytaj się księdza Stasia, mojego
spowiednika. On wszystko wie, jak to „spowiednik".

Wspominałam Ci o nim?
Widać zapomniałam. Za mało rozmawialiśmy...
Obserwuj wątek
    • tadeusz_ski.51 Re: Hahaha .. dobre :D 19.12.08, 18:38
      big_grin big_grin big_grin big_grin .... troszku zbereźne... hahaha... i jakby nagonka na kapłana...
      bądź co bądź... ale sztywny! big_grin big_grin big_grin
      • darima_ka Chyba nie dokładnie przeczytaś 19.12.08, 18:51
        To nie dotyczy przecież księdza a nieboszczyka big_grin
        czy ja się mylę ?
    • darima_ka Zapomniałam linka 19.12.08, 18:44
      dodać sorry
      interia360.pl/artykul/barwy-milosci-kolacja-przy-swiecach,16361
    • darima_ka Dlaczego wszędzie 19.12.08, 18:52
      węszysz nagonkę na księży?
    • samantha.1 Re: Hahaha .. dobre :D 21.12.08, 06:41
      super smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka